Category: Celebrities

  • Szeremeta walczyła o złoto. W ringu nie było czego zbierać

    Szeremeta walczyła o złoto. W ringu nie było czego zbierać

    Szeremeta walczyła o złoto. W ringu nie było czego zbierać

    Julia Szeremeta nie miała sobie równych w finałowej rywalizacji Pucharu Świata, rozgrywanym podczas Memoriału Feliksa Stamma. W decydującym pojedynku kategorii 57 kg Polka pokonała Khumorabonu Mamajonovą z Uzbekistanu.

     

    Zmagania w ramach Pucharu Świata, zaplanowane na trzeci tydzień maja, rozgrywane są podczas Memoriału Feliksa Stamma w Warszawie. Z tego powodu Biało-Czerwoni mogą liczyć na spore wsparcie miejscowych kibiców.

     

    W czwartek (15 maja) awans do finału wywalczyła między innymi Julia Szeremeta. Srebrna medalistka igrzysk olimpijskich pokonała Angielkę Sameenah Toussaint jednogłośną decyzją sędziów.

     

    Z tego powodu w kolejnym dniu Szeremeta przystąpiła do walki o złoty medal. W niej reprezentantka Polski nie dała żadnych szans Khumorabonu Mamajonovą z Uzbekistanu, zwyciężając jednogłośnie na punkty.

     

    Srebrna medalistka olimpijska rozpoczęła walkę znakomicie. Wystarczy powiedzieć, że już po pierwszej rundzie prowadziła na czterech z pięciu kart punktowych (4:1). Wówczas można było spodziewać się, że w drugiej Mamajonova ruszy.

     

    Reprezentantka Uzbekistanu zaprezentowała się lepiej niż w pierwszej rundzie. Mimo to Polka i tak była poza jej zasięgiem, co potwierdzili sędziowie. Nasza reprezentantka ponownie otrzymała więcej punktów od czterech z pięciu sędziów i była o krok od końcowego triumfu.

     

    Sytuacja powtórzyła się w trzeciej rundzie, gdzie ponownie czterech arbitrów wskazało na Szeremetę. Dzięki temu zwyciężyła jednogłośną decyzją, bo dla każdego z pięciu sędziów to srebrna medalistka olimpijska była lepsza.

     

    – Jestem bardzo szczęśliwa. Celowałam tutaj w złoto i nie mogło być inaczej. Plan był wybadać przeciwniczkę, na ile mi pozwoli i oczywiście półdystans. Byłam trochę szybsza, więc było wszystko na moją korzyść – powiedziała tuż po triumfie reprezentantka Polski.

     

    – Chciałabym wszystkim podziękować, którzy znaleźli się tutaj i przed telewizorami. Pozdrawiam cały Wojskowy Zespół Sportowy, jak i wszystkich żołnierzy – dodała.

  • Cała Polska eksplodowała z radości — oszałamiające wieści od Ewy Pajor wprawiły kraj w euforię”

    Cała Polska eksplodowała z radości — oszałamiające wieści od Ewy Pajor wprawiły kraj w euforię”

    „Cała Polska eksplodowała z radości — oszałamiające wieści od Ewy Pajor wprawiły kraj w euforię”

    Przez wiele miesięcy plotki stawały się coraz głośniejsze. Pojawiały się sugestie na zgrupowaniach, koleżanki z drużyny rzucały dyskretne spojrzenia, fani spekulowali w mediach społecznościowych, a dziennikarze desperacko próbowali połączyć fakty. Ale nic — absolutnie nic — nie mogło przygotować polskiej opinii publicznej na chwilę, gdy prawda wreszcie ujrzała światło dzienne.

    Ewa Pajor, ukochana gwiazda polskiego futbolu, właśnie przekazała wieści, które wykraczają poza sport i wprawiły cały kraj w stan euforii.

    Zaczęło się zupełnie zwyczajnie. Poranny ruch uliczny w Warszawie, radio grające w kuchniach i kawiarniach, piłka nożna jako jeden z wielu tematów codziennych rozmów. Aż nagle, tuż przed południem, pojawił się oficjalny komunikat: Ewa Pajor nie tylko w pełni wyzdrowiała po niedawnym urazie, ale także podpisała przełomowe przedłużenie kontraktu z FC Barcelona Femení i została mianowana nową kapitan reprezentacji Polski przed nadchodzącymi eliminacjami do UEFA Women’s Euro.

    Potrójna sensacja rozeszła się błyskawicznie.

    W ciągu kilku minut największe polskie media rozbłysły nagłówkami wychwalającymi powrót Pajor, jej lojalność wobec klubu i ojczyzny oraz nową rolę liderki. Media społecznościowe eksplodowały pochwałami. Na platformie X (dawniej Twitter) błyskawicznie zaczęły trendować hashtagi takie jak #DumaPolski i #KapitanPajor.

    Dla kibiców w Polsce Ewa Pajor to znacznie więcej niż napastniczka. To symbol ambicji, wytrwałości i doskonałości. Wychowana w skromnym Uniejowie, wspięła się na piłkarski Olimp Europy. A teraz, wraz z tą wiadomością, jej legenda wkroczyła na nowy poziom — jednocząc naród spragniony inspiracji.

    „To coś więcej niż piłka nożna” — powiedział jeden z fanów przed Stadionem Narodowym w Warszawie, owinięty w biało-czerwoną flagę. „To duma. To pokazanie naszym córkom, że wszystko jest możliwe. Pajor prowadzi nie tylko drużynę — ona prowadzi całe pokolenie.”

    Analitycy sportowi szybko dostrzegli wagę chwili. Nowy kontrakt Pajor z Barceloną plasuje ją wśród najlepiej opłacanych piłkarek świata — to milowy krok w sporcie, który wciąż walczy o równość płci. Ale jeszcze ważniejsze było jej przyjęcie opaski kapitana kadry narodowej.

    Polska potrzebowała lidera. Pajor stanęła na wysokości zadania.

    Na poruszającej konferencji prasowej później tego samego dnia Pajor przemawiała z opanowaniem i pewnością. „Przeszłam wzloty i upadki” — powiedziała, powstrzymując łzy. „Ale za każdym razem, gdy zakładam koszulkę z orłem na piersi, czuję za sobą 40 milionów serc. To dla nich.”

    Odpowiedź była przytłaczająca.

    Szkoły w całej Polsce spontanicznie organizowały apele na jej cześć. Billboardy w największych miastach rozświetliły się gratulacjami. W jej rodzinnym Uniejowie przez dziesięć minut biły dzwony kościelne. Starsi sąsiedzi, którzy pamiętali Pajor jako dziewczynkę kopiącą piłkę po zakurzonych boiskach, teraz oglądali jej historię na ekranach telewizorów z dumą w oczach.

    Ten moment nabiera jeszcze większego znaczenia, gdy przypomnimy sobie, co wydarzyło się rok wcześniej. Pajor zmagała się z kontuzją, która mogła zakończyć jej karierę. Wielu wątpiło, że wróci do formy. Ale Ewy Pajor nie można lekceważyć. W ciszy trenowała z determinacją, analizowała przeciwników, i przygotowywała się na powrót, którego nikt się nie spodziewał — a który miał zmienić wszystko.

    Dziś, gdy kobieca reprezentacja Polski szykuje się do trudnych eliminacji Mistrzostw Europy, robi to pod wodzą kobiety, która raz po raz udowadnia, że każde potknięcie może być początkiem wielkości.

    Gdy noc zapadła nad Warszawą, Krakowem i Gdańskiem, z każdego miasta rozbrzmiewał ten sam przekaz: Polska jest gotowa. Pajor również.

    Nie tylko wróciła.

    Ona prowadzi marsz na czele.

    A cały naród, w każdym jego zakątku, wstał, by jej bić brawo.

  • Środek nocy, a Barcelona pisze coś takiego o Szczęsnym. Absolutny szef 

    Środek nocy, a Barcelona pisze coś takiego o Szczęsnym. Absolutny szef 

    Środek nocy, a Barcelona pisze coś takiego o Szczęsnym. Absolutny szef

    Wojciech Szczęsny wydatnie przyczynił się do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii przez Barcelonę. Były reprezentant Polski wygrał rywalizację z Inakim Peną na początku 2025 roku i stał się ważnym punktem drużyny Hansiego Flicka. Teraz Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski mogą wspólnie świętować, a w środku nocy Barcelona opublikowała kapitalne fotografie ze Szczęsnym na pierwszym planie. “Cieszy się emeryturą” – czytamy.

     

    28 – to liczba mistrzostw Hiszpanii, które już na swoim koncie ma FC Barcelona. Kolejny tytuł trafił do klubu z Katalonii po wygranej 2:0 z Espanyolem po golach Lamine’a Yamala i Fermina Lopeza. Tym samym zespół Hansiego Flicka zakończył sezon 24/25 z trzema trofeami, dokładając do mistrzostwa Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii. Ogromny wpływ na zdobycie tych tytułów mieli Polacy – Robert Lewandowski oraz Wojciech Szczęsny. “To, co zrobiła Barcelona w tym roku, to gigantyczna sensacja” – napisał Michał Kiedrowski ze Sport.pl.

    Ależ obrazki z Hiszpanii. Chodzi o Szczęsnego i Lewandowskiego. “Mistrzowie”

    W nocy z czwartku na piątek Barcelona regularnie publikowała wpisy po zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii. Aż dwa z nich dotyczyły Wojciecha Szczęsnego. “Wojciech Szczęsny cieszy się emeryturą”, “mój typ miasta to Barcelona” – napisał klub na portalu X. Na obu fotografiach Szczęsny pozuje z cygarem. Potem Robert Lewandowski dodał na InstaStories wspólne zdjęcie ze Szczęsnym, na którym też znajduje się cygaro. “Mistrzowie” – napisał Lewandowski.

    To nie jest jednak koniec sezonu dla Barcelony. Mimo że ma już zapewnione mistrzostwo, to musi zagrać jeszcze dwa mecze w tym sezonie, odpowiednio z Villarrealem (18.05) i Athletikiem (25.05). Jeżeli Barcelona wygra oba spotkania, to zakończy ligę hiszpańską z 91 punktami.

    W Hiszpanii wiedzą o nałogu Szczęsnego. “To nie ma na mnie wpływu”

    Od samego początku, gdy Szczęsny trafił do Barcelony, to jednym z tematów wokół niego jest palenie. Niejednokrotnie Polak odnosił się do tej kwestii i przestrzegał, by nie robić tego samego, co on. – To są rzeczy, których nie zmieniam w życiu osobistym i to niczyja sprawa, jeśli palę. To nie ma na mnie wpływu. Na boisku pracuję dwa razy ciężej. Nie palę przy dzieciach, więc nie mam na nie złego wpływu. Chcę być oceniany jako bramkarz, a nie przez szukanie historii, które tak naprawdę nikogo nie obchodzą – mówił Szczęsny.

    https://x.com/_BarcaInfo/status/1923142971844653211

    Ma świetną osobowość, jest bardzo pozytywny, zachowuje spokój. Czasem sobie trochę zapali, ale taki po prostu jest. Nigdy wcześniej go nie widziałem, ale jest w odpowiednim wieku i bardzo zrelaksowany – stwierdził Flick na jednej z konferencji prasowych.

  • Julia Szeremeta w wielkim finale Pucharu Świata w Warszawie. Ogromny sukces Polaków

    Julia Szeremeta w wielkim finale Pucharu Świata w Warszawie. Ogromny sukces Polaków

    Julia Szeremeta w wielkim finale Pucharu Świata w Warszawie. Ogromny sukces Polakó

     

    Wielki sukces polskiego boksu. Julia Szeremeta w czwartkowym półfinale świetnie poradziła sobie z Brytyjką Sameenah Toussaint i zameldowała się w finale Pucharu Świata Feliksa Stamma. W piątek zobaczymy kilku Polaków, którzy powalczą o złoty medal.

     

    PŚ Feliksa Stamma: Wielkie sukcesy Polaków

    W Warszawie odbywa się turniej legendarnego Feliksa Stamma, który w tym roku otrzymał status prestiżowego Pucharu Świata. Wśród utalentowanych pięściarzy z całego świata błyszczą także Polacy. Niektórzy z nich zawalczą w piątek w wielkim finale. Atmosfera na Torwarze z pewnością będzie gorąca. Jedną z nich jest młoda Weronika Dziubek, która z rozbrajającą szczerością przyznała w TVP Sport, że jest najmocniejszą stroną jest… brak wiedzy na temat rywalek. Polkę w piątkowym finale czeka ciężki sprawdzian. Angela Carini to wicemistrzyni świata i olimpijka, która pokonała Kingę Krówkę i na Torwarze powalczy o złoto.

     

    W finale zameldował się także m.in. Jakub Straszewski, który wygrał w elektryzującej walce z mistrzem Europy do lat 23 Teagnem Scottem. W czwartek w sesji porannej przegrała szóstka Polaków – Angelika Krzysztoforska, Natalia Kuczewska, Aneta Rygielska, Emilia Koterska, Jakub Słomiński i Bartłomiej Rośkowicz.

     

    Julia Szeremeta w wielkim finale Pucharu Świata Feliksa Stamma

     

    W czwartek do ringu na Torwarze pierwszy raz wyszła wicemistrzyni olimpijska z Paryża Julia Szeremeta. Pojedynek z Brytyjką Sameenah Toussaint zaczął się od dużej ilości brudnego boksu. Dużo mocnych wymian w klinczu i szarpania. Szeremeta była szybsza na nogach i próbowała pokonać rywalkę w swoim stylu.

     

    Ciosy Toussaint były mocne i często celne, ale szybka i dynamiczna Szeremeta skutecznie punktowała rywalkę. Dzięki temu Julia Szeremeta zameldowała się już w wielkim finale, który odbędzie się już w piątek.

     

    O finał rywalizować będą także w tej sesji także Paweł Brach, Cezary Znamiec, Damian Durkacz, Mateusz Urban, Adam Tutak i Aleksiej Sewostianow

  • Barcelona już złota! Koniec epickiej batalii w La Liga. Polscy kibice w euforii

    Barcelona już złota! Koniec epickiej batalii w La Liga. Polscy kibice w euforii

    Barcelona już złota! Koniec epickiej batalii w La Liga. Polscy kibice w eufori

     

    FC Barcelona mistrzem Hiszpanii! Ekipa Hansiego Flicka wraca na złoty tron po dwóch latach, dzięki wyjazdowej wygranej 2:0 z Espanyolem. Bohaterem spotkania okazał się Lamine Yamal – krótko po przerwie na moment włączył tryb “stadiony świata” i cudownym uderzeniem otworzył wynik derbów Katalonii. A w doliczonym czasie dołożył do tego asystę. Robert Lewandowski wrócił do ligowej rywalizacji po 26 dniach pauzy, ale po słabym występie został zdjęty z murawy w trakcie drugiej odsłony. Wojciech Szczęsny jeszcze raz był klasą sam dla siebie. Ten sezon polscy kibice wspominać będą latami.

     

    Kibice Barcelony marzyli o powtórce scenariusza sprzed dwóch lat. W połowie maja “Duma Katalonii” wygrała wówczas na obiekcie Espanyolu 4:2 i sięgnęła po mistrzostwo Hiszpanii. Dwiema bramkami przyczynił się do tego Robert Lewandowski.

     

    Wtedy do końca sezonu pozostawały cztery kolejki. Teraz – tylko dwie. Zdobycie tytułu gwarantował “Blaugranie” tylko komplet punktów. Ale wychodziła do gry przeciwko rywalowi grającemu o życie. Zwycięstwo zapewniało gospodarzom zachowanie miejsca w La Liga.

     

    Szczęsny ratuje Barcelonę. Lider La Liga w tarapatach od pierwszych minut

     

    Lewandowski nie grał w lidze od 19 kwietnia. Teraz wrócił po kontuzji i od razu znalazł się w wyjściowej jedenastce. Miał w tym swój osobisty interes – jeśli wciąż wierzy w zdobycie snajperskiego berła, na finiszu sezonu musi wykazać się nadzwyczajną skutecznością.

     

    Zgodnie z przewidywaniami od pierwszego gwizdka inicjatywę przejęła ekipa Hansiego Flicka. Tyle że po niespełna czterech minutach… na prowadzenie mógł wyjść Espanyol. Oko w oko z Wojciechem Szczęsnym stanął Urko Gonzalez, uderzył bez przyjęcia i chybił minimalnie. W tej sytuacji Polak świetnie wyszedł przed pole bramkowe, skrócił kąt i zmusił rywala do błędu.

     

    Incydent? Nie. Problem “Barcy” był poważniejszy. Formacja obronna nie weszła w mecz na odpowiednio wysokim pułapie koncentracji. W efekcie po kwadransie Szczęsny znów znalazł się w opałach – w sytuacji sam na sam z Javim Puado zdołał jednak popisać się znakomitą interwencją. A po kolejnych dziesięciu minutach uprzedził tego samego zawodnika śmiałym wybiegiem z bramki.

     

    Barcelona dominowała, ale nie przekładało się to na czyste okazje bramkowe. Jeden groźny strzał Lewandowskiego, w dodatku niecelny, nie mógł wybić przeciwnika z rytmu. Lamine Yamal miał problemy z podwajanym kryciem. Raphinha w pierwszej połowie w zasadzie przeszedł obok gry.

     

    Lamine Yamal otwiera skarbiec. “duma Katalonii” znów na tronie

     

    Po zmianie stron Espanyol bronił się skutecznie niespełna 10 minut. Kiedy na pokaz maestrii zdecydował się Yamal, od razu zrobiło się 0:1. Fenomenalny młodzian przymierzył zza pola karnego tak, że można się było tylko pokłonić w zachwycie. Piłka wpadła idealnie w “okienko” bramki strzeżonej przez Joana Garcię.

     

    W 64. minucie plac gry opuścił bezbarwny Lewandowski. Nie zdobył 100. bramki w barwach “Blaugrany” i traci do Kyliana Mbappe trzy gole w klasyfikacji strzelców. Forma Polaka nie budzi optymizmu, Trofeo Pichichi może się okazać nieosiągalne

     

    Ostatnie kilkanaście minut gospodarze grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Leandro Cabrery za faul na Yamalu. Nic nie mogło już odebrać Barcelonie tytułu. W doliczonym czasie drugi cios zadał jeszcze wprowadzony za “Lewego” Fermin Lopez i to był definitywny koniec.

     

    Tym sposobem na dwie kolejki przed końcem – zachowując siedmiopunktową przewagę – “Duma Katalonii” strąca Real Madryt z mistrzowskiego tronu!

  • Iga Świątek, gratulacje!!! Zostałaś wybrana jako prawowita laureatka nagród sponsorowanych przez Fundację Tony’ego Carreiry

    Iga Świątek, gratulacje!!! Zostałaś wybrana jako prawowita laureatka nagród sponsorowanych przez Fundację Tony’ego Carreiry

    Iga Świątek, gratulacje!!! Zostałaś wybrana jako prawowita laureatka nagród sponsorowanych przez Fundację Tony’ego Carreiry

    Wspaniała wiadomość obiegła dziś świat sportu – Iga Świątek, liderka światowego tenisa i dumna reprezentantka Polski, została wybrana jako prawowita laureatka prestiżowych nagród sponsorowanych przez Fundację Tony’ego Carreiry. To wyjątkowe wyróżnienie stanowi nie tylko uhonorowanie jej osiągnięć sportowych, ale również docenienie jej działalności poza kortem.

     

    Fundacja Tony’ego Carreiry znana jest z promowania talentów i wspierania osób, które inspirują innych swoją postawą, pracowitością i zaangażowaniem społecznym. Wybór Igi Świątek na laureatkę tegorocznych nagród jest wyrazem uznania dla jej niestrudzonego dążenia do doskonałości, a także jej inicjatyw wspierających zdrowie psychiczne i rozwój młodzieży.

     

    Iga Świątek, mimo młodego wieku, osiągnęła już niezwykle wiele – wielokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych, obecna numer 1 światowego rankingu WTA, a także osoba o głębokiej empatii i silnym głosie w ważnych kwestiach społecznych.

     

    Nagroda od Fundacji Tony’ego Carreiry to kolejny dowód na to, że sukces to nie tylko zwycięstwa na korcie, ale również wpływ, jaki można mieć na innych ludzi. Gratulacje dla Igi – to wyróżnienie w pełni zasłużone!

  • Prawdziwy popis Julii Szeremety. Awansowała do finału i zaskoczyła

    Prawdziwy popis Julii Szeremety. Awansowała do finału i zaskoczyła

    Prawdziwy popis Julii Szeremety. Awansowała do finału i zaskoczyła

    Wicemistrzyni olimpijska w boksie, Julia Szeremeta, po zwycięstwie 5:0 nad Angielką Sameenah Toussaint, w pięknym stylu awansowała do piątkowego finału w kat. 57 kg Pucharu Świata — 40. Memoriału Feliksa Stamma w Warszawie. Jej rywalką będzie Khumorabonu Mamajonova z Uzbekistanu.

     

    Szeremeta tradycyjnie w ringu miała opuszczone ręce. W rundzie otwarcia kilka razy zadała serię ciosów na korpus. Wyprzedzała Angielkę i zasłużenie prowadziła po trzech minutach. Kolejne starcia również należały do Polki. Podopieczna po walce odebrała zasłużone brawa od… nielicznej widowni w stołecznym Torwarze. Sędziowie jednogłośnie punktowali na jej korzyść (30:27, 30:26, 30:27, 30:26, 30:27).

     

    — Mówiłam, że moja ręka powędruje ku górze w rewanżu. Lubię rewanże — powiedziała Szeremeta, mając na myśli porażkę z Angielką sprzed trzech lat w 1/8 fnału ME do lat 22 w Porecu.

     

    Szeremeta wzięła rewanż. Oto klucz do jej sukcesu

     

    Podopieczna Tomasza Dylaka oceniła, że o jej stosunkowo łatwym zwycięstwie zadecydowała umiejętność walki z bliska. Rywalka z tym po prostu sobie nie radziła. — Tak, walka w półdystansie na pewno zrobiła dużą robotę. Ustawiłam sobie ten pojedynek już w pierwszej rundzie — dodała.

     

    Szeremeta przyznała, że ostatnio woli walczyć z pozycji mańkutki niż w normalnej. Wówczas rywalki boją się wejść na linię jej ciosów. Podkreśliła, że nie odczuwała żadnej nerwowości. — Wiem na co mnie stać, jakie mam możliwości i umiejętności, więc podeszłam do tego pojedynku na spokojnie. Kondycyjnie ostatnio jestem bardzo dobrze przygotowana. Przyznam się, że nie zmęczyłam się zbytnio tą walką — zaznaczyła.

     

    Srebrna medalistka olimpijska z Paryża wyjaśniła PAP, że w przygotowaniach zaliczała sparingi po 11 minut bez przerwy. Czasem zdarzało się, że nawet dwa po kolei w takim limicie czasowym.

     

    — Kiedyś w przygotowaniach robiliśmy 45-minutowy sparing i wchodziły do mnie na przykład trzy świeże zawodniczki co pięć minut, a ja nie miałam przerwy, więc kondycja u mnie jest bardzo na wysokim poziomie — podkreśliła z dumą.

     

    Polka spodziewała się, ze w piątkowym finale zmierzy się z Turczynką Esrą Yildiz. Tymczasem brązowa medalistka olimpijska niespodziewanie przegrała 2:3 z Khumorabonu Mamajonovą z Uzbeksistanu.

  • Ewa Pajor przejdzie do historii. Niewiarygodny wyczyn w Barcelonie

    Ewa Pajor przejdzie do historii. Niewiarygodny wyczyn w Barcelonie

    Ewa Pajor przejdzie do historii. Niewiarygodny wyczyn w Barceloni

    Ewa Pajor szybko zaaklimatyzowała się w FC Barcelona i zapracowała sobie na sympatię fanów. Okazuje się, że już w pierwszym sezonie w nowych barwach ma szansę na nie lada wyczyn.

    Instagramowy profil Postunitedfem podzielił się interesującym zestawieniem. Zebrał w nim najlepsze strzelczynie FC Barcelona z poszczególnych sezonów. Pod uwagę wzięto wszystkie rozgrywki: począwszy od tych ligowych, przez Puchar Królowej i Superpuchar Hiszpanii po Ligę Mistrzów.

    Na szczycie klasyfikacji plasuje się Jennifer Hermoso, wielokrotna królowa strzelczyń zarówno w lidze hiszpańskiej, jak i Lidze Mistrzów. W swoim rekordowym sezonie 2016/17 zdobyła 41 bramek.

    Ewa Pajor przed wielką szansą
    Bardzo blisko przebicia tego osiągnięcia jest Ewa Pajor. Polska piłkarka spisuje się w FC Barcelona znakomicie, a wielu upatruje w niej nawet jednej z faworytek do sięgnięcia po Złotą Piłkę. W swoim debiutanckim sezonie w koszulce Barcy zdobyła już 39 bramek.

    Przed sobą ma sporo szans, by jeszcze polepszyć tę statystykę. W tym sezonie FC Barcelona na ligowych boiskach zagra z Betisem i Athletikiem. Później czekają ją dwa finały — z Arsenalem w Lidze Mistrzów oraz z Atletico w Pucharze Królowej.

  • Wielki rewanż Julii Szeremety, co za walka o finał. Wyciągnięty as z rękawa

    Wielki rewanż Julii Szeremety, co za walka o finał. Wyciągnięty as z rękawa

    Wielki rewanż Julii Szeremety, co za walka o finał. Wyciągnięty as z rękaw

     

    – Jak mówiłam, jestem dziewczyną, która lubi boksować na świeżości, dłuższy czas oczekiwania sprzyja mojej regeneracji. I boksowałam, będąc w swojej formie. A jak jest forma i szybkość, to wszystko wychodzi perfekcyjnie – bez zbędnej kurtuazji Julia Szeremeta odniosła się do swojej kapitalnej walki na otwarcie rywalizacji w Pucharze Świata i turnieju im. Feliksa Stamma. Nasza gwiazda do jednej bramki pokonała Angielkę Sameenah Toussaint, a po wszystkim sama wywołała temat… żółtej kartki.

     

    – Już na początku moją mocną rywalką będzie Angielka, z którą przegrałam trzy lata temu na mistrzostwach Europy. Więc szykuje się ciekawy rewanż – mówiła na starcie turnieju Julia Szeremeta w rozmowie z Interią. Polka wiedziała, że choć zaczyna rywalizację w kat. 57 kg od półfinału, to ma przed sobą bardzo wymagające rywalki.

     

    Julia Szeremeta ujawnia, czym zaszachowała rywalkę. Mistrzostwo

     

    Tymczasem wydarzenia w ringu, od pierwszej sekundy, układały się pod dyktando Szeremety. Polka w takim stylu weszła w walkę, jakby w ringu zameldowała się dodatkowo wygłodniała kilkudniowym oczekiwaniem na swój premierowy występ. Prestiżowy turniej na warszawskim Torwarze rozpoczął się w poniedziałek, a srebrna medalistka olimpijska z Paryża dotąd tylko dopingowała swoje koleżanki i kolegów i podtrzymywała formę lekkimi jednostkami treningowymi.

     

    W ringu niemal perfekcyjnie zrealizowała nakreślony plan, a przynajmniej w jednym momencie, gdy głowa Toussaint aż odskoczyła, sędzia mógł śmiało przystąpić do jej liczenia

     

    21-latka bardzo dojrzale przeanalizowała przebieg pojedynku i te elementy we własnym boksie, z którymi zawodniczka z Wysp Brytyjskich zupełnie sobie nie radziła. – Na pewno dużą robotę robiła walka w półdystansie, tym ustawiłam sobie pojedynek w pierwszej rundzie. Do tego przeciwniczka z Anglii nie umie boksować z mańkutką, a mnie ostatnio zmiana pozycji na leworęczną bardzo dobrze wychodzi. Przyznam się szczerze, że ostatnio nawet wolę walczyć w mańkucie niż w normalnej pozycji – podkreśliła nasza zawodniczka, co tylko potwierdza jej ciągły rozwój.

     

    W pewnym momencie sama Szeremeta, wspominając poprzednią walkę z Angielką i poniesioną porażkę, wspomniała historię żółtej kartki, którą została ukarana przez trenera kadry, Tomasza Dylaka. – Sytuacja miała miejsce właśnie przy okazji pojedynku z tą zawodniczką, na mistrzostwach Europy w 2022 roku. A to dlatego, że moja forma nie była wtedy perfekcyjna, źle się prowadziłam i tak wyszło, że dostałam za to ostrzeżenie od trenera – uśmiechnęła się Szeremeta, dziś imponująca diametralnie innym podejściem do swojego zawodu na pełen etat

     

    Szeremeta poznała rywalkę na finał. W piątek batalia o złoto

     

    Jeszcze na odchodne Szeremeta potwierdziła swoje słowa sprzed kilku dni, że jej rywalką w finale zapewne będzie Turczynka Esra Yildiz, brązowa medalistka igrzysk z Paryża. Tymczasem drugi półfinał zakończył się, z jej punktu widzenia, zaskakującym werdyktem. 3:2 wygrała jedyna kobieta w kadrze Uzbekistanu na Puchar Świata w Polsce, Khumoranobu Mamajonova.

     

    Przypomnijmy, podczas premierowej odsłony z Pucharem Świata, miesiąc temu w Brazylii, nasza pięściarka wywalczyła srebrny medal. Lepsza od naszej gwiazdy okazała się 29-letnia zawodniczka gospodarzy, Jucielen Romeu. Szeremeta w ostatniej rundzie ruszyła mocno do przodu, jednak nie zdołała odrobić strat. Przegrała tamten finał niejednogłośnym werdyktem sędziów w oczach trzech sędziów, tylko u dwóch była lepsza.

  • Julia Szeremeta w finale Pucharu Świata. Jeden krok od złota w Warszawie

    Julia Szeremeta w finale Pucharu Świata. Jeden krok od złota w Warszawie

    Julia Szeremeta w finale Pucharu Świata. Jeden krok od złota w Warszawi

     

    W hali Centralnego Ośrodka Sportu Torwar trwa 40. Międzynarodowy Turniej im. Feliksa Stamma, który w tym roku uzyskał rangę Pucharu Świata World Boxing. W czwartek w ringu w końcu pojawiła się Julia Szeremeta. Miała okazję do zrewanżowania się Brytyjce Sameenah Toussaint za porażkę z mistrzostw Europy 2022. Udało się to – wicemistrzyni olimpijska zwyciężyła przez jednogłośną decyzję sędziów i zarazem awansowała do finału

     

    – Ta zawodniczka jest bardzo niewygodna, ma długi zasięg rąk, mocny i szybki lewy prosty. Sądzę, że walka będzie dosyć równa. Fakt faktem, że kiedyś byłam inną zawodniczką, zrobiłam duży progres, ale ta przeciwniczka też na pewno poszła w górę. Nastawiam się na zacięty pojedynek, ale liczę, że to moja ręka powędruje w górę. I myślę, że tak się stanie – mówiła kilka dni temu w rozmowie z Interią Julia Szeremeta o Sameenah Toussaint. Nawiązywała do przegranej walki z mistrzostw Europy z 2022 roku. Trzy lata później doszło do ich kolejnego starcia, tym razem w Pucharze Świata World Boxing na warszawskim Torwarze

     

    Toussaint pojawiła się w narożniku czerwonym, a Szeremeta w niebieskim. Stawką był finał imprezy. Pojedynek od początku był żywy, już w pierwszej rundzie doszło do kilku wymian, w której zarysowała się przewaga Polki. Pod koniec otwierającej odsłony trener Tomasz Dylak kazał swojej podopiecznej wyczekać na jeszcze jeden atak, co też się wydarzyło. Brytyjka kilkukrotnie w teoretycznie groźnych sytuacjach przecięła powietrze.

     

    Pewna wygrana Julii Szeremety. Wywalczyła finał Pucharu Świata w Warszawie

     

    Na trybunach w dalszym ciągu nie pojawiło się zbyt wielu kibiców, więc w transmisji doskonale było słychać polecenia od szkoleniowca. Toussaint także w drugiej rundzie nie miała pomysłu na przejście defensywy naszej rodaczki, nawet jeśli udało jej się zagonić ją do narożnika. W trzeciej i zarazem ostatniej odsłonie tempo chwilami spadało, Dylak krzyknął Szeremecie “nie biegaj”, sugerując by konstruowała kolejne ataki w spokojniejszy sposób. Polecił też obniżenie pozycji. Wicemistrzyni olimpijska kontrolowała przebieg wydarzeń i trudno było spodziewać się innego werdyktu sędziów niż jej zwycięstwo.

     

    Tak też się stało. 21-latka awansowała do finału poprzez jednogłośną decyzję sędziów.

     

    Trwająca odsłona Pucharu Świata jest drugą z czterech zaplanowanych na 2025 rok. Pierwszą była ta w brazylijskim Foz do Iguaçu, kolejne odbędą się w Kazachstanie (30 czerwca – 7 lipca) i Indiach (15-22 listopada). “Przynależność Polski do struktur World Boxing otwiera nowe możliwości rozwoju dla krajowych zawodników i zawodniczek, a organizacja zawodów tej rangi w Warszawie stanowi potwierdzenie rosnącej pozycji polskiego boksu na arenie międzynarodowej” – pisał Polski Związek Bokserski.