Author: trevor

  • Podwójna radość Świątek. To przesądzone, wielki sukces po meczu z Pegulą

    Podwójna radość Świątek. To przesądzone, wielki sukces po meczu z Pegulą

    Iga Świątek wreszcie awansowała do półfinału podczas któregoś z tegorocznych turniejów. Wielki moment Polki przypadł w doskonałym momencie, ponieważ zrobiła to w Rzymie, czyli tuż przed Rolandem Garrosem. Podopieczna Francisco Roiga rozbiła dziś Jessicę Pegulę. Po ostatniej piłce 24-latka miała powód do radości z jeszcze jednego powodu. Chodzi o ranking WTA. Raszynianka na pewno nie spadnie z podium, co ma kluczowe znaczenie w zbliżającym się wielkimi krokami Rolandzie Garrosie.
    Iga Świątek w sportowym stroju i czapce z daszkiem na korcie ziemnym, unosi dłonie złożone do oklasków

    Iga Świątek DOMENICO CIPPITELLIAFP

    Wielki kamień z serca spadł polskim kibicom tenisa w środowe popołudnie. Iga Świątek w stolicy Włoch zaliczyła przełamanie i po raz pierwszy w tym roku znalazła się w czołowej czwórce pojedynczych zawodów. Wczoraj Raszynianka nie dała większych szans prowadzonej przez Tomasza Wiktorowskiego Naomi Osace. Dziś natomiast w równie pewnym stylu rozprawiła się z jeszcze wyżej notowaną w rankingu Jessicą Pegulą. Amerykanka ugrała zaledwie trzy gemy.

    “Iga może upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Najpierw przerwać tę serię porażek z zawodniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA, później do tego dodać w końcu przekroczenie bariery ćwierćfinału. Jeśli Iga wygra kolejne spotkanie i faktycznie będzie w stanie te dwie rzeczy osiągnąć, to mam takie wrażenie, że później będzie już dużo, dużo łatwiej jeżeli chodzi o utrzymanie wysokiego poziomu” – zapowiadał przed potyczką Michał Dembek w programie “Sofa Sportowa”. I podobnie jak większość kibiców z satysfakcją oglądał środową konfrontację.

    Świątek pewna trzeciego miejsca po turnieju w Rzymie. Gauff jej nie przegoni

    Raszynianka skupia się teraz tylko na jednym – triumfie w Wiecznym Mieście. Ale na horyzoncie majaczy już Roland Garros. Celem podopiecznej Wima Fissette’a jest utrzymanie trzeciej lokaty, by tym samym mieć lepsze ustawienie w drabince. Właśnie dziś stało się jasne, iż naszej rodaczki nie prześcignie Coco Gauff. Amerykanka co prawda pozostaje we włoskim turnieju, lecz półfinał Igi Świątek wyklucza zamianę miejsc między tymi dwiema sportsmenkami.

    Ranking live dla czołowej piątki WTA:

    Lista pięciu najwyżej sklasyfikowanych tenisistek wraz z krajami, wiekiem, narodowością i liczbą punktów rankingowych, z Aryną Sabalenką na pierwszym miejscu.

    live-tennis.eulive-tennis.eumateriał zewnętrzny
    Sportowiec w białej czapce i koszulce z polską flagą oraz czerwonym nadrukiem, ściska pięść w geście zwycięstwa na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga ŚwiątekAaron FavilaEast News
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce na głowie, pijąca wodę z niebieskiego bidonu podczas przerwy w meczu tenisowym na korcie.

  • Świątek jest nie do zatrzymania. Tak wygląda ranking WTA po meczu z Pegulą

    Świątek jest nie do zatrzymania. Tak wygląda ranking WTA po meczu z Pegulą

    Iga Świątek nie przestaje zachwycać na kortach w Rzymie. Polka awansowała do półfinału turnieju rangi 1000, rozbijając Jessicę Pegulę 6:1, 6:2. To oznacza nic innego, jak umocnienie się niespełna 25-letniej tenisistki na trzecim miejscu w rankingu WTA. W tym momencie ma już bezpieczną przewagę nad goniącą ją Coco Gauff.
    Fot. Ciro De Luca / REUTERS

    Iga Świątek idzie jak burza przez turniej WTA 1000 w Rzymie. Polka najpierw z minimalnymi problemami pokonała Caty McNally w trzech setach, by następnie rozbić trzy kolejne przeciwniczki. Najpierw o rosnącej jakości podopiecznej Francisco Roiga przekonała się Elisabetta Cocciaretto, następnie wyższość Świątek musiała uznać Naomi Osaka, a przy będącej w tak fenomenalnej dyspozycji Raszyniance szans nie miała również Jessica Pegula.

    Zobacz wideo Sport.pl PLUS
    Świątek zdemolowała kolejną rywalkę. Umacnia się na trzecim miejscu w rankingu WTA

    29 minut – tyle czasu zajęło Świątek pokonanie Amerykanki w pierwszym secie ćwierćfinałowego meczu rezultatem 6:1. W drugiej partii Polka także grała pewnie i nie pozwoliła swojej rywalce ze Stanów Zjednoczonych na powrót do rywalizacji. Ostatecznie zwyciężyła 6:2. Cały mecz trwał zaledwie 68 minut.

    Tym samym Świątek po raz pierwszy w tym sezonie zameldowała się w najlepszej czwórce turnieju głównego cyklu. A to oczywiście owocuje kolejnymi punktami dopisanymi na konto Polki w rankingu WTA. 24-latka wciąż zajmuje w nim trzecie miejsce z dorobkiem 7273 oczek. To oznacza, że nawet w przypadku porażki w półfinale obroni podium przed Coco Gauff (6489 pkt).

    Amerykanka wprawdzie także zagra w półfinale i będzie faworytką starcia z Soraną Cirsteą (21. WTA, 1887 pkt), lecz nawet jeśli odniesie końcowy triumf w Rzymie, będzie miała 7099 punktów na koncie. Rumunki zresztą skreślać nie można – wyrzuciła z turnieju już Lindę Noskovą (12. WTA, 3054 pkt) i liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę (9960 pkt).

    Białorusinka zresztą z pewnością pluje sobie w brodę, oglądając przed telewizorem poczynania rywalek na kortach w stolicy Włoch. Niebawem Sabalenka może poczuć na plecach oddech Jeleny Rybakiny, która ma na swoim koncie 8705 pkt, zaś w przypadku końcowego triumfu w Rzymie będzie miała ich już 9490. Najpierw jednak musi sobie poradzić w ćwierćfinałowym meczu z Eliną Switoliną (8. WTA, 3530 pkt), a następnie – jeśli awansuje – z Igą Świątek.

    Jeśli chodzi zaś o to, co dzieje się za plecami czołowej czwórki – Jessica Pegula (6286 pkt) utrzymuje piątą lokatę z przewagą 328 punktów nad rodaczką Amandą Anisimovą (5958 pkt). Mirra Andriejewa (7. WTA, 4181 pkt) z kolei po porażce z Coco Gauff musi liczyć na to, że Switolina nie wygra turnieju w Rzymie – w przeciwnym wypadku Ukrainka wskoczy przed Rosjankę. Czołową dziesiątkę zamykają Victoria Mboko (3405 pkt) i Karolina Muchova (3328 pkt).

    Ranking WTA po meczu Igi Świątek z Jessicą Pegulą:

    1. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 9960 pkt
    2. Jelena Rybakina (Kazachstan) – 8705
    3. Iga Świątek (Polska) – 7273
    4. Coco Gauff (USA) – 6489
    5. Jessica Pegula (USA) – 6286
    6. Amanda Anisimova (USA) – 5958
    7. Mirra Andriejewa (Rosja) – 4181
    8. Elina Switolina (Ukraina) – 3530
    9. Victoria Mboko (Kanada) – 3405
    10. Karolina Muchova (Czechy) – 3328

    Zobacz też: Ignacik wskazał, co zmieniło się u Świątek. “Brakujący element”

  • Nie było litości na Campo Centrale. 6:1, 6:2. Świątek ogłasza powód

    Nie było litości na Campo Centrale. 6:1, 6:2. Świątek ogłasza powód

    To był pokaz siły Igi Świątek i dowód na to, że polska tenisistka wraca na właściwe tory. W środowym starciu z Jessicą Pegulą była liderka rankingu WTA odniosła pewne zwycięstwo na Campo Centrale, wygrywając 6:1, 6:2. Tym samym zanotowała pierwszy w tym sezonie awans do półfinału, w dodatku pokonując rywalkę z TOP 10 rankingu. Po spotkaniu Iga Świątek wskazała na powody tak pewnego triumfu.

    Iga Świątek po meczu z Jessicą Pegulą w RzymieFilippo MONTEFORTE / AFP AFP

    – Wraca najlepsza wersja Igi Świątek – takie głosy zaczęły pojawiać się po ostatnich meczach Polki w Rzymie. A zwłaszcza po starciu z Naomi Osaką, którą 24-latka zmiotła z kortu w meczu IV rundy, wygrywając 6:2, 6:1.

    Jednocześnie jako prawdziwy test dla naszej tenisistki jawiło się ćwierćfinałowe spotkanie z Jessicą Pegulą. I jeśli rzeczywiście był to papierek lakmusowy, jego wskazania należy odczytywać jak najbardziej pozytywnie.

    WTA 1000 Rzym. Iga Świątek w półfinale. Polka cieszy się swoją grą

    Nie dziwi więc, że Iga Świątek była zadowolona z tego, co zaprezentowała na korcie. Jak przyznała, to owoc tego, jak wyglądał początek jej współpracy z Francisco Roigiem. Sama czuje się bowiem zdecydowanie lepiej niż przed rokiem na tym samym etapie sezonu.

    To, co robiliśmy przez ostatnie tygodnie, na pewno bardzo mi pomogło. Czuję się znacznie lepiej. Mam dużo pewności siebie przy swoich uderzeniach. Korzystałam z tego od początku meczu. Nakładałam dużą presję na Jessie. Jestem bardzo zadowolona z tego, jak dzisiaj grałam

    – Na pewno w zeszłym toku przed sezonem na mączce czułam się zupełnie inaczej. W porównaniu z grą treningu i bez poczucia, że idzie się do przodu, w kierunku, w który wszyscy rozumieją, gdy decyzje na korcie stają się intuicyjne, a nie wymuszone, takie coś bardzo ułatwia. Jak w każdym sporcie, trzeba dobrze trenować, by dobrze grać. Czas przed mączką przepracowaliśmy bardzo fajnie, więc cieszę się, że teraz mogę to wykorzystać – dodała 24-latka później przed kamerą Canal+ Sport.

    Przeszła także do bardziej szczegółowych powodów tak pewnego zwycięstwa z Jessicą Pegulą.

    – Serwis jest super, ale to nie jest tak, że wygrałam ten mecz serwisem. Na pewno dużo rzeczy działało i dużo rzeczy zrobiłam. Nadawałam sporo rotacji piłce i ona odskakiwała Jessice z rakiety. Taki był cel i tak trenowałam przez ostatnie tygodnie. Zagrałam tak, jak chciałam – ogłosiła Iga Świątek.

    Półfinałową rywalkę naszej tenisistki wyłoni dzisiejsze starcie Jeleny Rybakiny z Eliną Switoliną. Sama zainteresowana ma tego świadomość i przyznała, że być może obejrzy choć kawałek ich spotkania.

    – Oczywiście, niemożliwym jest to, by nie wiedzieć, kto pozostał w turnieju. Wiem, kto jest w grze. Będę przygotowywać się tak samo, jak przed każdym innym spotkaniem. Może obejrzę część dzisiejszych spotkań, ale większość informacji dociera do mnie od mojego trenera. Przygotuję się i będę gotowa na jutro – zadeklarowała była liderka rankingu WTA.
    Kobieta w okularach przeciwsłonecznych z mikrofonem przy twarzy, ubrana w ciemną kurtkę oraz jasny top, otoczona przez dwóch mężczyzn w okularach, jeden z nich ubrany w garnitur i krawat.

    Iga Świątek w RzymieRex Features/East News Stefanelli/LaPresse/ShutterstockEast News
    kobieta w sportowym stroju i pomarańczowej czapce z daszkiem, trzymająca rakietę tenisową w jednej dłoni i patrząca z wyraźnym niezadowoleniem na swoją drugą dłoń, z emocjonalnym wyrazem twarzy

    Jessica PegulaRICH STORRY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Świątek pokonuje Osakę.

  • Absolutna miazga Igi Świątek! Pegula nie wiedziała, co się dzieje

    Absolutna miazga Igi Świątek! Pegula nie wiedziała, co się dzieje

    Iga Świątek miała zostać poważnie przetestowana przez Jessicę Pegulę w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. Tymczasem Polka zdmuchnęła Amerykankę z kortu! Zwycięstwem 6:1, 6:2 i awansem do półfinału Świątek już zapewniła sobie najlepszy wynik w tym roku, ale widać, że chce więcej. Iga znów fruwa po ulubionej nawierzchni ziemnej. To świetne wieści przed zbliżającym się wielkoszlemowym Roland Garros.
    Fot. Ciro De Luca / REUTERS

    Po zaledwie 11 minutach Iga Świątek prowadziła z Jessiką Pegulą 3:0, a my z niepokojem patrzyliśmy na kort centralny w Rzymie. Dlaczego z niepokojem? Bo wtedy widzowie zaczęli zakładać przeciwdeszczowe peleryny.

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”

    W ćwierćfinale ostatniego turnieju przed wielkoszlemowym Roland Garros Świątek była w swoim żywiole. Od początku było widać, że rywalka – choć przecież świetna – Polki nie zatrzyma. Taką Świątek zastopować mogłyby chyba tylko siły natury.

    Na szczęście deszcz jednak się nie rozpadał. A Świątek dalej szła jak burza. Po zaledwie kwadransie gry Pegula tylko przewracała oczami. W akcji na 4:0 dla Polki zdołała jedynie zahaczyć piłkę ramą rakiety. Potężny topspinowy forhend Igi był poza zasięgiem Amerykanki. Numer trzy światowego rankingu tenisistek nie dawała żadnych szans numerowi pięć. Oglądaliśmy taką Świątek, za jaką bardzo tęskniliśmy.
    Świątek skończyła z czarnymi seriami

    Ćwierćfinał Australian Open – porażka z Jeleną Rybakiną
    Ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Dosze – porażka z Marią Sakkari
    Ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Indian Wells – porażka z Eliną Switoliną
    Ćwierćfinał turnieju WTA 500 w Stuttgarcie – porażka z Mirrą Andriejewą

    Z tą niekorzystną serią przegranych ćwierćfinałów Świątek właśnie skończyła. Awansując do półfinału “tysięcznika” w Rzymie, Polka już osiągnęła swój najlepszy wynik w 2026 roku. A wszystko na to wskazuje, że chce i może pójść po więcej.

    Porażka z Rybakiną w WTA Finals 2025
    Porażka z Amandą Anisimovą w WTA Finals 2025
    Porażka z Rybakiną w ćwierćfinale Australian Open 2026
    Porażka z Coco Gauff w półfinale United Cup 2026
    Porażka ze Switoliną w ćwierćfinale Indian Wells 2026
    Porażka z Andriejewą w ćwierćfinale w Stuttgarcie 2026

    Tę czarną serię Świątek też właśnie przerwała. Przez pół roku nie potrafiła pokonać żadnej rywalki z top 10 rankingu WTA. A teraz rozbiła jedną ze swoich najbardziej niewygodnych rywalek w całym tourze.

    Świątek i Pegula zmierzyły się już w 12. oficjalnym meczu. Dotychczas sześć z nich wygrała Polka, a pięć Amerykanka. Ale ostatnio Pegula miała na Świątek patent.
    Pegula wie, jak włożyć Świątek kij w szprychy. Ale tym razem nie mogła za Polką nadążyć

    W ćwierćfinale US Open 2024 nie dała Idze szans – wygrała 6:2, 6:4. – Musiałam tylko panować nad emocjami – powiedziała po tamtym meczu w przypływie szczerości. Taka prawda, niecierpliwa Świątek pokonywała się wtedy sama. Mnożyła niewymuszone błędy, nie słuchała podpowiedzi trenera, biła głową w mur. To był zresztą ostatni mecz, w którym w roli trenera Świątek wystąpił Tomasz Wiktorowski. Teraz, w Rzymie, Świątek w poprzedniej rundzie zagrała świetny mecz przeciw Naomi Osace, którą obecnie prowadzi Wiktorowski. A po Osace poszła za ciosem. I Peguli, która jak mało kto potrafi włożyć rywalce kij w szprychy, nie pozwoliła zbliżyć się do siebie na tyle, żeby jakoś przez jej sztuczki ucierpieć.

    Świątek imponowała rotowanym forhendem a’la Rafael Nadal. Zachwycała poruszaniem się po wilgotnej, ciężkiej mączce. A najbardziej cieszyło nas, że atakując, zachowywała margines błędu. Że nie biła z całej siły po liniach, chcąc kończyć punkty jednym uderzeniem, tylko cierpliwie budowała punkty.

    Pierwszego seta Polka wygrała 6:1 w 29 minut. W punktach było 27:13. W drugim Świątek też była świetna, niemal bezbłędna. A przecież to miał być dla niej naprawdę wyjątkowo trudny test. Peguli nie pokonała od 2023 roku. W dwóch ostatnich meczach nie wygrała przeciw niej nawet seta. Przecież Pegula w rzymskim turnieju nie dała wcześniej szans żadnej przeciwniczce – Masarovą rozbiła 6:0, 6:0, Sonmez też poczęstowała bajglem, a przed chwilą nie straciła seta z Potapową, która dopiero co była w półfinale w Madrycie i pokonała świetną w tym sezonie Rybakinę.

    Pegula do meczu ze Świątek miała w tym roku bilans aż 28 spotkań wygranych na 33 rozegrane. To liczby imponujące, zwłaszcza zestawione z bilansem Igi – 17:8. Ale w rzymskim ćwierćfinale ze Świątek Pegula nie miała żadnych argumentów, żadnych broni. Dlaczego?

    To niemożliwe, żeby Amerykanka przegrała ten mecz w szatni. – Widziałam klip, jak Iga trenowała z Rafą na mączce i pomyślałam: “O nie, to jest złe dla nas wszystkich!” – mówiła Pegula miesiąc temu w jednym z podcastów. Wtedy ona i Maddison Keys komentowały, że współpraca specjalistki od mączki Świątek z królem tej nawierzchni Nadalem powinna być wręcz zakazana. Ale to były tylko żarty. Natomiast teraz po prostu żadnych żartów nie było ze strony Świątek.

    Wygląda na to, że Polka pod wodzą Francisco Roiga (pracował z Nadalem aż 18 lat) odzyskuje swój królewski blask na mączce. Niech dalej tak lśni i zaraz w półfinale w Rzymie przeciw Rybakinie albo Switolinie, i przede wszystkim już wkrótce na Roland Garros, gdzie na pewno będzie chciała być koronowana już po raz piąty w karierze.

  • Totalna dominacja w meczu Świątek na Campo Centrale. Koniec po 67 minutach

    Totalna dominacja w meczu Świątek na Campo Centrale. Koniec po 67 minutach

    Już w środę awans do najlepszej czwórki Internazionali d’Italia wywalczyły Sorana Cirstea i Coco Gauff, na czwartek zaplanowano dwa pozostałe spotkania. Z naszego punktu widzenia ważniejsze było to pierwsze: Igi Świątek z Jessicą Pegulą. Amerykanka w tym roku spisuje się świetnie, lepiej od Polki, wygrała z nią też dwie ostatnie potyczki. Zawodniczka z Raszyna zaś ani razu nie zagrała jeszcze w tym roku w półfinale imprezy WTA, przegrała wszystkie spotkania z gwiazdami z TOP 10 rankingu. Te serie kiedyś musiały się skończyć. I się skończyły na Campo Centrale. Świątek rozbiła Pegulę 6:1, 6:2.
    Iga Świątek w starciu z Jessicą PeguląFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Jeśli odliczyć United Cup, bo to przecież zmagania drużynowe, Iga Świątek nie zagrała w półfinale turnieju WTA od września zeszłego roku. Wtedy triumfowała w Seulu, był to zarazem jej ostatni tytuł, osiągnięty jeszcze pod wodzą Wima Fissette’a.

    Później pojawiła się seria głównie rozczarowujących występów, nawet w tym historycznym United Cup w Sydney Raszynianka przegrywała przecież pojedynki z Coco Gauff czy Belindą Bencic. W tym roku Iga ani razu nie znalazła się w najlepszej turniejowej “4”, przegrała wszystkie cztery potyczki z zawodniczkami z najlepszej dziesiątki rankingu.

    A dziś mogła obie te serie przerwać, bo Jessica Pegula to piąta zawodniczka świata, a stawką ich potyczki na Campo Centrale był półfinał Internazionali d’Italia. Zawodniczka 32-letnia, która jednak z każdym sezonem jakby spisywała się lepiej. Dość powiedzieć, że w tym roku rozegrała już 44 mecze: 33 w singlu (bilans 28:5), kolejnych 11 w deblu. A dziś miała grać najpierw z Polką na Campo Centrale, a później jeszcze o ćwierćfinał gry podwójnej. I daje sobie świetnie radę: w rankingu WTA Race jest trzecia, ma tam blisko 1800 punktów więcej od Świątek.

    Tyle że rzymska mączka to królestwo Polki, ona w tych warunkach czuje się komfortowo. Także wówczas, gdy jest trochę wilgotno, jak w środę. Obie miały przed południem trochę szczęścia – Świątek po godz. 11 trenowała na korcie numer 9, Amerykanka – na korcie 11. A ledwie skończyły rozgrzewkę, z nieba lunęło. Campo Centrale było dla nich niedostępne, tam pole gry było przykryte specjalną plandeką. Po godz. 12.15 przestało wreszcie padać, mecz zaczął się o czasie.

    WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek kontra Jessica Pegula, stawką półfinał. Dwunaste starcie tych zawodniczek

    Amerykanka, o dziwo, wybrała tym razem return, a nie serwis, choć przecież znakomicie wprowadza piłkę do gry. Być może chodziło właśnie o te warunki i fakt, że nasza zawodniczka “nie poczuła” jeszcze nawierzchni na największym stadionie na Foro Italico. Iga zaczęła jednak rewelacyjnie, wygrała gema do zera, zapisała pierwszego asa. A za moment przełamała Jessicę, wywalczając już przewagę.

    A gdy Polka podwyższyła na 3:0, po zaledwie 11 minutach gry, kibice na Campo Centrale zaczęli już zakładać peleryny przeciwdeszczowe. Niebo znów zapłakało nad Rzymem, ale mączka to nie trawa – tu w takich warunkach da się jeszcze bezpiecznie grać. Sędzia Ettore Russo nie przerywał więc tego spotkania.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce, z uniesioną w geście triumfu zaciśniętą pięścią oraz skupionym wyrazem twarzy.

    Iga Świątek, Rzym 2026Julian FinneyGetty Images

    Iga zaś grała wciąż rewelacyjnie. Nie tylko siłowo, ale taktycznie – wysoki topspinami, czasem nawet “balonikami”, zmieniała rytm. U nie pozwalała Peguli korzystać z mocy uderzeń Polki. Kamery pokazał trenera Amerykanki Marka Knowlesa, był jeszcze spokojny. Spokojna była też Pegula, ona zresztą rzadko pokazuje emocje. Choć chyba miała już dość. Po niespełna 19 minutach było już 5:0 dla Polki.

    W tych pięciu gemach Świątek przegrała sześć akcji, w kolejnym Jessica w końcu wywalczyła szansę na uniknięcie bajgla, po nieudanym forhendzie 24-latki. A nie przegrała 0:6 od początku stycznia i potyczki w półfinale w Brisbane z Martą Kostiuk. Wygrała tego gema, ale cały set zakończył się wiktorią Polki. 6:1 po 29 minutach.

    Przewaga zawodniczki z Raszyna była spora, niemniej ta końcówka partii dawała jakąś nadzieję Peguli, że może jeszcze swoją grą coś zdoła zmienić. Choć raczej te wydarzenia wskazywały na powtórkę sprzed czterech lat, z ich jedynego dotąd spotkania na mączce. Wtedy Iga wygrała 6:3, 6:2, amerykańskie media pisały, że Pegula “potknęła się o walec”.
    Tenisistka w błękitnym stroju skupiona na nadlatującej piłce podczas meczu, z białą czapką na głowie.

    Jessica Pegula na Campo CentraleFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Dziś poszło jeszcze sprawniej, Pegula nie znalazła sposobu na Polkę. I być może nikt by dzisiaj nie znalazł. Iga była niemal perfekcyjna, od razu przełamała rywalkę. A później wszystko potoczyło się już szybko. 2:0, 3:0, 4:0. Amerykanka była już pogodzona z losem, wychodziły jej właściwie tylko skróty. W piątym gemie zdołała pierwszy raz doprowadzić do równowagi, później obroniła kolejnego break pointa, zdobyła gema. Cały mecz jednak przegrała – 1:6, 2:6. Niemal tak jak w listopadzie 2023 roku w Cancun, gdy w finale WTA Finals Iga rozbiła Jessicę 6:1, 6:0 w równe 60 minut. Teraz było 67 minut.

    Polka zagra w czwartek wieczorem o finał Internazionali d’Italia. Przeciwniczkę wyłoni dzisiejsze starcie Jeleny Rybakiny z Eliną Switoliną.Ono rozpocznie się na Campo Centrale nie przed godz. 19 – relacja w Interii Sport.
    kobieta z prostymi, brązowymi włosami w jasnej bluzie z logotypami, trzyma uniesione dłonie na wysokości głowy, siedzi przed mikrofonem na tle ciemnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News
    Kobieta w sportowym stroju tenisowym, skoncentrowana i lekko spocona, z białą czapką z daszkiem i spiętymi włosami, na tle rozmytego stadionu.

    Jessica PegulaClive BrunskillAFP

    Luciano Darderi – Alexander Zverev. Skrót meczu.

  • Kiedy Iga Świątek gra z Jessicą Pegulą? O której mecz? WTA Rzym [TRANSMISJA]

    Kiedy Iga Świątek gra z Jessicą Pegulą? O której mecz? WTA Rzym [TRANSMISJA]

    Iga Świątek zagra z Jessicą Pegulą w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. Dla obu tenisistek będzie to 12 bezpośrednia konfrontacja. Bilans przemawia za Polką, ale ostatnio z Amerykanką nie wiodło jej się najlepiej. O której godzinie gra Świątek dzisiaj? Gdzie obejrzeć w TV mecz Świątek – Pegula? Tenis. Transmisja na żywo, stream.
    Iga Świątek uderza piłkę rakietą podczas meczu na turnieju WTA 1000 w Rzymie 2026

    Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA w Rzymie zagra z Jessicą PeguląTIZIANA FABI AFP

    Mecz Iga Świątek – Jessica Pegula w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie zostanie rozegrany dzisiaj 13 maja nie przed godziną 13:00. Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Iga Świątek – Jessica Pegula. WTA Rzym. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    W ćwierćifnale turnieju WTA w Rzymie Świątek będzie rywalizowała z Jessicą Pegulą (WTA 5). Amerykanka, podobonie jak Polka, zaczęła udział w zmaganiach od II rundy i jak na razie radzi sobie znakomicie. W żadnym z meczów nie pozwoliła rywalkom ugrać seta, a w spotkaniu z Zeynep Sonmez jedną z parti wygrała do zera, z kolei Rebekę Masarovą w III rundzie ograła notując “rowerek”. W IV rundzie jej rywalką była Anastazja Potapowa, którą pokonała 7:6(6), 6:2.

    Mecz Iga Świątek – Jessica Pegula w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie zostanie rozegrany dzisiaj 13 maja nie przed godziną 13:00. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online.
    Uśmiechnięta tenisistka w czapce i sportowej koszulce zaciska pięść w geście triumfu po udanym punkcie.

    Iga ŚwiątekTIZIANA FABI AFP
    Tenisistka w niebieskiej sukience odbija piłkę rakietą podczas meczu na ceglastym korcie.

    Jessica Pegula, Rzym 2026FILIPPO MONTEFORTEAFP

    Jannik Sinner – Alexei Popyrin. Skrót meczuPolsat Sport

  • Sabalenka wraca do swoich najgorszych zachowań. Za chwilę wszystko straci

    Sabalenka wraca do swoich najgorszych zachowań. Za chwilę wszystko straci

    Aryna Sabalenka w Madrycie odpadła w ćwierćfinale, a w Rzymie już w 1/16 przegrywając z zawodniczkami trzeciej i czwartej dziesiątki – Hailey Baptiste przed WTA Madryt zajmowała 32. miejsce. Sabalenka po odpadnięciu w Rzymie zabrała głos, przekonując, że ogranicza ją własne ciało i kontuzje. – A ja myślę, że zrobiła się z niej królewna – mówi nam Lech Sidor.
    Aryna Sabalenka wraca do swoich najgorszych zachowań. Lech Sidor mówi o “pajacowaniu”.

    Aryna Sabalenka wraca do swoich najgorszych zachowań. Lech Sidor mówi o “pajacowaniu”.AFP/ABACAEast News

    Coś złego dzieje się z jedynką światowego tenisa. Kiedy Aryna Sabalenka goniła Igę Świątek w rankingu, to tam był ogień i niesamowita wręcz determinacja. – Teraz Sabalenka sama dla siebie jest największym wrogiem – zauważa Lech Sidor, ekspert Eurosportu i autor kanału Trzeci Serwis na YouTubie.

    Jelena Rybakina ma ją na wyciągnięcie ręki

    Sabalenka jeszcze nie tak dawno miała ogromnę przewagę nad rywalkami. Grała jak natchniona, liczył się głównie tenis, upajała się pozycją jedynki. – Też jej przewaga w rankingu WTA nad rywalkami była ogromna – przypomina Sidor. – A teraz Jelena Rybakina ma ją na wyciągnięcie ręki. Straty Świątek i Gauff też nie są jakieś ogromne jeśli weźmiemy pod uwagę to, jak szybko Sabalenka traci zapas i jak szybko odpada z kolejnych turniejów.

    Futro i dobra zabawa. Coś złego dzieje się z jedynką światowego tenisa

    A przewagę Sabalenka traci z jednego powodu. – Proporcje zostały zachwiane. Za mało jest koncentracji na prawdziwej robocie, na meczach, a za dużo na tych wszystkich sprawach poza kortem. Widzimy zdjęcia z imprez, w międzyczasie jakąś sesję w futrze, a po przegranej w Rzymie narzeczony Aryny, który jest akcjonariuszem francuskiego klubu piłkarskiego Le Mans wcale się nie smucił. Pewnie polecieli prywatnym samolocikiem na party, albo na mecz – zauważa nasz rozmówca.

    Sabalenka wróciła też do tych swoich najgorszych zachowań na korcie, gdzie się obrażała i stroiła fochy po nieudanych zagraniach. – Zachowuje się, jakby była nie do ogrania – zwraca uwagę Sidor. – Mecz z Baptiste, według mnie najlepszy w tym roku, z tych, które widziałem, też był taki, że Sabalenka do końca nie wierzyła w to, że przegra. Nie sądziła, że Baptiste stać na wygraną. To przeważyło szalę.

    Wielka gwiazda rozmienia się na drobne. Z Sabalenki zrobiła się “królewna”

    Sidor sądził jednak, że tamta porażka podziała na Sabalenkę, jak zimny prysznic, że w Rzymie zobaczymy inną zawodniczkę. – Tymczasem był ciąg dalszy takiego pajacowania. Ivan Lendl był takim perfekcjonistą, że mógł się skrzywić, nie trafiając jedynki. Ale takie zachowanie w wykonaniu Sabalenki kompletnie nie pasuje. Nikt jej nie odbiera tego, że jest dobra, ale bez przesady.

    – Jak jej jeszcze jeden turniej nie wyjdzie, to może stracić to, co ma. I to może mieć znaczenie, może ją zaboleć. Bo przecież ona się obnosi z pozycją jedynki, to jest podkreślone. Ciężko oczywiście na to zapracowała, jej pogoń za Świątek i walka o pozycję liderki były fajne, ale teraz się rozmienia na drobne. Jest rozrywka, którą ona bardzo lubi i ok, ale na korcie musi być tą samą Aryną, która goniła Świątek. Bo wtedy grała fajny tenis i to się ciekawie oglądało. Zrobiła się z niej jednak taka królewna – kwituje Sidor.
    Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina zagrają bezpośredni mecz o awans

    Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina zagrają bezpośredni mecz o awansClive Brunskill/Getty ImagesGetty Images
    Zawodniczka tenisowa w dynamicznej pozie z wyraźnie widocznymi emocjami, trzymająca rakietę tenisową i ubrana w sportowy strój, na tle zamazanego stadionu.

    Aryna Sabalenka Artur Widak / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Kobieta w sportowym stroju z naszyjnikami i kolczykami patrzy w górę, nałożone okrągłe wstawienie w prawym górnym rogu pokazuje tę samą osobę w futrzanej kurtce i eleganckiej biżuterii, prezentując kontrast między sportowym a luksusowym wizerunkiem.

    Aryna Sabalenka rozpętała burzę swoim strojemInstagram/arynasabalenka, Clive Brunskill/Getty ImagesAFP

    “Przegrany sezonu”. Marek Magiera i Jakub Bednaruk podsumowali rywalizację w PlusLidze.

  • Było już 5:1! I ten koniec Coco Gauff. Thriller o półfinał w Rzymie

    Było już 5:1! I ten koniec Coco Gauff. Thriller o półfinał w Rzymie

    Ćwierćfinał w Rzymie przyniósł nam hitowe starcie dwóch zawodniczek, które mają wszystko, by dominować w tourze przez wiele lat.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Przez cały mecz obie zawodniczki grały nierówno i w fazach. Lepiej starcie rozpoczęła Andriejewa, przełamując Amerykankę już przy drugiej sposobności. Gdy set miał się przechylić na jej korzyść, znakomitym zagraniem i gestem ukazującym siłę, do lepszej gry zmotywowała się Gauff.
    Coco Gauff – Mirra Andriejewa. Hitowy ćwierćfinał w Rzymie

    Odrobiła stratę, by po chwili znów zagrać słabiej przy swoim podaniu. Ostatnie trzy gemy to z kolei serwisowy popis, w którym returnujące nie ugrały ani jednej piłki.

    Polecamy: 0:6! Trzeci tenisista świata miał już piłki meczowe. I wstrząs w Rzymie

    W drugim secie jakość starcia spadła, a Rosjanka zaczęła grać bardzo słabo. Gauff szybko wyszła na prowadzenie 3:0. Andriejewa myliła się zarówno w polu serwisowym, jak i przy returnach. W końcówce wydawało się, że oszczędza już siłę na decydujące starcie, przegrywając 2:6.

    Ostatnia odsłona również obfitowała w zwroty akcji. Andriejewa skutecznie zebrała siły i przełamała rywalkę w pierwszym gemie. Po chwili jednak zaczęła popełniać podwójne błędy, co skutkowało remisem. Następnie wreszcie oglądaliśmy pojedynek na wysokim poziomie.

    Lepiej z długich wymian wychodziła nieco wyżej notowana zawodniczka. Gauff kilkukrotnie pokazywała kapitalne zagrania, karcąc Rosjankę, która sama z siebie również przestała popełniać błędy. Amerykanka prowadziła 5:1, gdy… znów sytuacja kompletnie się zmieniła.

    Gauff zmarnowała kilka piłek meczowych i przegrała trzy gemy z rzędu. Po ponad godzinnym gemie dała radę powstrzymać powrót rywalki na wyniku 6:4. Amerykanka awansowała do półfinału.

    Tam czekała na nią już pogromczyni Aryny Sabalenki Rumunka Sorana Cirstea, która tym razem pokonała Łotyszkę Jelenę Ostapenko.

    Przypomnijmy, że w grze w Rzymie jest również Iga Świątek, która w środę, 13 maja, o godz. 13.00 zmierzy się z piątą w rankingu Jessicą Pegulą. Po jej stronie drabinki jest jeszcze Jelena Rybakina i Elena Switolina.

  • “Szalone sceny”. Zobacz, co działo się po treningu Świątek

    “Szalone sceny”. Zobacz, co działo się po treningu Świątek

    relacjonował w mediach społecznościowych wtorkowy trening Igi Świątek w Rzymie. Na jednym z zamieszczonych przez niego nagrań widać, jak Polka rozdawała autografy licznym zgromadzonym na trybunach fanom.

    W poniedziałek Iga Świątek bardzo pewnie pokonała 6:2, 6:1 Naomi Osakę w 1/8 finału turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Dzień później wielu kibiców obserwowało jej trening na jednym z miejscowych kortów.

    Polska tenisistka po zakończeniu zajęć poświęciła dłuższą chwilę fanom i rozdawała im autografy. Widać to na nagraniu zamieszczonym w serwisie X przez Dominika Senkowskiego z serwisu sport.pl.

    ZOBACZ WIDEO: Tomasiak szczery do bólu. “Premii nawet nie przeliczyłem dokładnie”

    “Szalone sceny na treningu Igi Świątek w Rzymie. Przez 12 minut (!) Iga rozdawała po treningu autografy, robiła zdjęcia z kibicami. Tłum ludzi, a chyba każdy dostał to, czego chciał. To też sygnał, jak Iga odzyskuje radość z tenisa. Jej trenerzy poszli, a ona została z fanami” – relacjonował dziennikarz.

    Dodajmy, że Świątek kolejny mecz w stolicy Włoch rozegra w środę. Jej rywalką w walce o półfinał będzie Jessica Pegula. Zgodnie z planami organizatorów spotkanie to powinno rozpocząć się o godzinie 13:00 na korcie centralnym.

    Polska tenisistka w ubiegłym sezonie odpadła w rywalizacji w Rzymie na etapie trzeciej rundy. Wcześniej trzykrotnie wygrywała ten turniej – w 2021, 2022 i 2024 roku.

  • Świątek nawet się nie zastanawiała. Takie ma zdanie o Peguli

    Świątek nawet się nie zastanawiała. Takie ma zdanie o Peguli

    Iga Świątek dała nadzieje sobie i swoim kibicom, że w najważniejszym momencie sezonu na kortach ziemnych odzyskała wysoką formę. Przed starciem o półfinał w Rzymie poproszono Polkę, by krótko scharakteryzowała swoją najbliższą rywalkę. Była liderka rankingu nie miała wątpliwości, że w środę czeka ją trudne starcie. Co jeszcze powiedziała o Peguli?
    Iga Świątek i Jessica Pegula podają sobie ręce po meczu tenisowym, obie trzymają rakiety.

    Iga Świątek i Jessica PegulaAl BelloGetty Images

    Dawno polscy kibice nie widzieli tak dobrego meczu w wykonaniu Igi Świątek jak w poniedziałkowy wieczór. W 1/8 finału w Rzymie, w hitowym starciu z Naomi Osaką, Polka pokazała, dlaczego przez lata była niemal nie do pokonania na nawierzchni ziemnej.

    Japonka, była liderka rankingu, nie zagrała źle. Kilka jej akcji również było bardzo widowiskowych. Problem polegał na tym, że tego dnia było to zdecydowanie za mało na doskonale grającą Świątek.

    Łącznie Raszynianka oddała Osace tylko trzy gemy i triumfowała 6:2, 6:1, pewnie awansując do ćwierćfinału turnieju w Rzymie. “Najlepszy mecz Igi w tym roku” – zgodnie orzekli eksperci po spotkaniu. Zwycięstwo jest tym ważniejsze, że zmagania we Włoszech to ostatni sprawdzian formy przed wielkoszlemowym Roland Garros, w którym Polka powalczy o swój piąty tytuł.

    Zanim jednak dojdzie do rywalizacji we Francji, Świątek będzie chciała pokazać, że jej okazałe zwycięstwo nad Osaką nie było dziełem przypadku. Ćwierćfinałowe starcie z Jessicą Pegulą będzie kolejnym wartościowym sprawdzianem formy Polki, a ewentualne zwycięstwo Igi tylko umocni ją w przekonaniu, że jest na dobrej drodze przed Roland Garros.

    Poszło w świat. Oto co Świątek powiedziała o Peguli

    Świątek zdaje sobie sprawę, że o triumf w środę (początek meczu o godzinie 13:00) nie będzie jednak łatwo. Przed starciem z Amerykanką mocno pochwaliła Pegulę, a jej słowa z konferencji prasowej na temat najbliższej rywalki cytuje dobrze znany w środowisku tenisowym portal puntodebreak.com.

    – Ważną rolę w kontekście zwycięstw tutaj odgrywają warunki. Jessica zawsze jest trudną przeciwniczką, niezależnie od nawierzchni. Ma duże doświadczenie i zawsze potrafi zachować spokój. Gra bardzo solidnie, więc muszę być dobrze przygotowana. Minęło dużo czasu, odkąd ostatnio grałyśmy na kortach ziemnych, więc nie jest łatwo przewidzieć, co się wydarzy – podkreśliła Świątek.
    Zawodniczka tenisowa w czapce i sportowej koszulce skupiona na zagraniu forehandem na korcie ziemnym.

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Rzymie, pokonując w znakomitym stylu Naomi OsakęDomenico Cippitelli / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w niebieskiej sukience odbija piłkę rakietą podczas meczu na ceglastym korcie.

    Jessica Pegula, Rzym 2026FILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP

    Rafael Jodar – Learner Tien. Skrót meczu.