Author: trevor

  • Tie-break zakończył bój Linette z mistrzynią Wimbledonu. Pierwszy finał WTA od dwóch lat

    Tie-break zakończył bój Linette z mistrzynią Wimbledonu. Pierwszy finał WTA od dwóch lat

    Magda Linette w tym roku pokonała już mistrzynię Wimbledonu 2025, czyli Igę Świątek, ale także – dwa dni temu – mistrzynię juniorskiego turnieju w Londynie z zeszłego lata – Mię Pohankovą. A teraz stanęła przed szansą awansu do pierwszego finału w zawodach WTA od niemal dwóch lat. Podobny plan miała jednak Barbora Krejčíková, mistrzyni… Wimbledonu 2024. Od tamtego turnieju ani razu nie wystąpiła w meczu o tytuł w głównym cyklu touru, na przeszkodzie stawały głównie kontuzje. Jedna miała więc tę długą serię przerwać. I przerwała ją Czeszka, wygrała 6:3, 7:6 (4).

    Barbora Krejcikova i Magda LinetteRene Nijhuis/MB Media/Getty Images & Domenico CippitelliNurPhoto via AFPAFP/Getty Images

    Swój ostatni półfinał w cyklu WTA Magda Linette zanotowała rok temu – też na kortach trawiastych. W Nottingham zanotowała dwa wartościowe zwycięstwa – z Alexandrą Ealą i Clarą Tauson, dopiero w grze o finał zatrzymała ją Dajana Jastremska. A teraz Poznanianka już miała świadomość, że nie będzie mogła bronić tamtych punktów, bo turniej w Anglii odbędzie się już w najbliższym tygodniu.

    Jej miejsce w rankingu WTA nie wystarczyło bowiem na główną drabinkę, a z kwalifikacji się wycofała. Te bowiem ruszają dzisiaj, a tymczasem 34-letnia tenisistka z Poznania znakomicie spisuje się na kortach w Rosmalen. Wygrała tu już trzy spotkania, dziś stanęła przed szansą pierwszego finału od lipca 2024 roku, gdy w Pradze ograła najpierw Lindę Noskovą, a później – już w spotkaniu o tytuł – Magdalenę Fręch.

    Rywalką doświadczonej tenisistki z Poznania była dzisiaj Barbora Krejčíková. Zawodniczka na poziomie najlepszej dziesiątki świata, o ile jest tylko zdrowa. Czeszka ma bowiem potężne problemy z kontuzjami – pojawia się na kilka miesięcy w tourze i znów znika. Od Wimbledonu 2024, który wygrała, nie wystąpiła już w żadnym finale głównego cyklu. Choć ostatnio wydarzyło się to na mączce, ale w mniejszej imprezie rangi 125, w Parmie. I tam zatrzymała ją… Dajana Jastremska.

    Libema Open. Magda Linette kontra Barbora Krejčíková. Stawką finał WTA 250

    W Rosmalen koło ‘s-Hertogenbosch słynna czeska tenisistka też wygrała trzy spotkania, za to bez straty seta. Mało tego, prezentowała się wyśmienicie, Renata Zarazua, Hanne Vandewinkel i Elena Gabriela Ruse wygrały w nich tylko 11 gemów. W dość trudnych warunkach, a pogoda w tym tygodniu w Brabancji Północnej nie rozpieszcza, świetnie daje sobie radę. I może być bardzo trudną rywalką dla gwiazd już na etapie pierwszej czy drugiej rundy Wimbledonu, jeśli nie wywalczy sobie rozstawienia. Choć ma na to szansę, powinien wystarczyć tytuł w Libema Open, a na zapas zostaje jej jeszcze turniej w Nottingham.
    Zawodniczka w czarnym stroju przygotowująca się do serwisu podczas turnieju tenisowego Libéma Open, z żółtą piłką unoszącą się w powietrzu.

    Magda LinetteRene Nijhuis/MB MediaGetty Images

    Linette zaś mogła dziś świętować, choć na chwilę, powrót do TOP 50 rankingu. I od początku pokazywała, że bardzo jej na tym zależy. To ona jako pierwsza wywalczyła w tym spotkaniu przełamanie, ale Barbora momentalnie odpowiedziała tym samym.

    Poznanianka żałowała utraty szansy na przełamanie na 4:3 – i to było widać po jej zachowaniu. Gdy skończył się gem, triumfem Barbory, uderzyła się mocno rakietą w udo, była sfrustrowana. Wcześniej wywalczyła bowiem break point – i powinna go wykorzystać.

    Po drugim serwisie Czeszki świetnie się ustawiła na returnie, miała przewagę. I zepsuła tę akcję. A tak to za chwilę mistrzyni Wimbledonu 2024 cieszyła się z przełamania na 5:3. Po dwóch akcjach wygranych trafieniami w linię, a później świetnym minięciu Polki. Uzyskała trzy szanse na breaka, tę trzecią wykorzystała. Kapitalnym topspinowym forhendem pod końcową linię.

    Po 41 minutach gry było już po secie – Krejčíková wygrała go 6:3. Rozpędziła się w końcówce, ostatni gem w jej wykonaniu był perfekcyjny.
    Tenisistka w czarnej koszulce i niebieskiej spódniczce odbija żółtą piłkę rakietą na tle tablicy z napisem WTA 250.

    Barbora KrejcikovaAndy AstfalckAFP

    W drugiej partii to Linette serwowała jako pierwsza, dawało to delikatną przewagę. W czwartym gemie Magda uzyskała znów dwie szanse na breaka – najpierw zepsuła forhend, później bekhend. Zrywała te uderzenia, ale należy oddać klasę Czeszce – znakomicie zmieniała strony, dobrze radziła sobie z dość dużym wiatrem. Długo nie było jednak przełamania, choć pojawiały się na to szanse. W siódmym gemie znów w opałach znalazła się Polka – przy stanie 15-40 pomógł jej jednak kilkukrotnie serwis.

    W końcu to Poznanianka odskoczyła na 5:3, po kapitalnej akcji przełamała rywalkę. A już za chwilę musiała bronić się przy stanie 0-40. Doprowadziła do gry na przewagi, ale jednak to Krejčíková zacisnęła pięść. Dała sobie szansę na przedłużenie spotkania.

    Decydował więc tie-break, w nim Polka szybko odskoczyła na 3-0, miała dwa kolejne serwisy. I się, niestety, pogubiła. Barbora w kluczowych momentach trafiała, wygrała pięć kolejnych akcji.

    Czeszka wygrała tie-breaka 7-4, całe spotkanie: 6:3, 7:6 (4). I to ona zagra w niedzielę o tytuł.
    Tenisistka w białym stroju i jasnożółcej czapce odbija piłkę rakietą podczas intensywnej gry.

    Magda LinetteTIZIANA FABI AFP

    Taylor Fritz – Mattia Bellucci. Skrót meczu.

  • 0:6 z Chwalińską, powtórki nie było. Teraz koniec marzeń w półfinale

    0:6 z Chwalińską, powtórki nie było. Teraz koniec marzeń w półfinale

    Maja Chwalińska podczas kapitalnego w jej wykonaniu turnieju Roland Garros w aż czterech meczach wygrywała sety w stosunku 6:0, nie były to jednak jedyne tak wysoko wygrane partie w wykonaniu Polki w tym sezonie. Wcześniej 24-latka notowała podobne wyniki, pierwsze 6:0 w 2026 roku zaliczyła w starciu z Hanyu Guo. Chinka od tego momentu nie odnotowała powtórki tak wysoko przegranej partii, ale więcej niż o jej występach w singlu, mówi się o poczynaniach w deblu. A tu w Londynie stanęła przed szansą wywalczenia awansu do finału.

    Hanyu Guo XUE YUGE AFP

    Maja Chwalińska during the recent Roland Garros achieved life success, because she reached the final, in which she succumbed to Mira Andreyeva. Polka along the way dealt with several higher-rated rivals, earlier in turn she got through qualifying. The 24-year-old on the Paris courts recorded several spectacular victories, in total she won the set four times without losing a gem. That’s how she won against Alice Rame and Carole Monnet in qualifying, and Qinwen Zheng and Elise Mertens in the main tournament.

    Nie były to pierwsze “bajgle” Chwalińskiej w sezonie, Polka trzy sety w stosunku 6:0 wygrała wcześniej w portugalskim Oeiras, gdzie zresztą sięgnęła po tytuł w turnieju WTA 125. Pierwszą taką partię w 2026 roku rozegrała z kolei 2 stycznia w kwalifikacjach w Auckland, tam ograła 6:4, 6:0 Hanyu Guo. Chinka do tej pory nie dopuściła do powtórki tak bolesnego wyniku w singlu, nawet jeśli przegrywała mecze, to w każdej partii ugrywała co najmniej jednego gema.

    Guo w singlowym rankingu WTA zajmuje dopiero 156. lokatę, znacznie wyżej notowana jest w zestawieniu deblistek, tam zamyka czołową “20”. Chinka we wspomnianym Auckland, gdzie Chwalińska pokonała ją w kwalifikacjach, zgarnęła pierwszy deblowy tytuł w sezonie, razem z Kristiną Mladenovic wygrały turniej WTA 250. Guo z reprezentantką Francji u boku dotarła także do ćwierćfinału w Indian Wells i Roland Garros, teraz z kolei wystąpiły w półfinale turnieju WTA 500 w Londynie.

    Dla Guo wspomniany występ w deblu był ostatnią szansą na odnotowanie dobrego wyniku podczas turnieju w Londynie, Chinka bowiem kilka dni wcześniej odpadła w kwalifikacjach do turnieju singlowego.

    Turniej WTA 500 w Londynie. Niemal dwie godziny walki w półfinale debla

    Guo i Mladenovic zmagania w Londynie rozpoczęły od pewnej wygranej z Asią Muhammad i Fanny Stollar (6:4, 6:4), w ćwierćfinale z kolei wyeliminowały rozstawione z “4” Storm Hunter i Shuai Zhang. W półfinale trafiły na Terezę Mihalikovą i Olivię Nicholls.

    Pierwsza partia padła łupem Guo i Mladenovic (6:4), w drugiej chińsko-francuski duet miał już stratę trzech gemów (1:4), ale finalnie doprowadził do stanu 4:4. Triumfatorki z Auckland nie poszły jednak za ciosem, przy stanie 5:4 nie wykorzystały piłek meczowych. Finalnie rywalki odwróciły losy seta, wygrały 7:5.

    O losach awansu przesądził super tie-break, w nim Chinka i Francuzka szybko znalazły się w poważnych opałach, przegrywały już 3-7. Później wybroniły piłkę meczową, same też miały szansę na zamknięcie spotkania, ale jej nie wykorzystały. Końcówka ponownie należała do Mihalikovej i Nicholls, które wygrały 12-10 i przypieczętowały awans do finału, w którym zmierzą się z Leylah Fernandez i Laurą Siegemund albo Ivą Jovic i McCartney Kessler.

    Liga Narodów siatkarzy. Najlepsze bloki w meczu Japonia – Polska.

  • Zapytali Igę Świątek o mundial. Nagle wypaliła. “Nie mam wyboru”

    Zapytali Igę Świątek o mundial. Nagle wypaliła. “Nie mam wyboru”

    Przez kolejne dni oczy całego sportowego świata skupione będą na Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie, gdzie trwają mistrzostwa świata w piłce nożnej kobiet. Pytań o mundial nie unikają także sportowcy uprawiające inne dyscypliny, w tym tenisiści. O swoje predykcje zapytana została teraz Iga Świątek. Odpowiedź Polki może zaskoczyć.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekDennis Agyeman / Spain DPPI / DPPI via AFP AFP

    W miniony czwartek rozpoczęła się jedna z najbardziej wyczekiwanych imprez sportowych – mistrzostwa świata w piłce nożnej mężczyzn. Zmagania 48 lepszych reprezentacji w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie z zapartym tchem śledzą nie tylko “hard userzy” futbolu. Mundialową atmosferę da się wyczuć także w padoku Formuły 1 w Barcelonie, a także na turniejach tenisowych.

    Przy okazji mistrzostw świata WTA postanowiło zapytać swoje zawodniczki o ich predykcje w związku z tą imprezą. Na pierwszy ogień poszła była liderka światowego rankingu i sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, Iga Świątek. Polska w tym roku nie zdołała awansować na mundial, dlatego nasza tenisistka musiała wybierać spośród innych drużyn.

    “W tych mistrzostwach świata kibicuję Hiszpanii i mam nadzieję, że wygra. To nie tak, żebym miała jakiś wybór, mając w sztabie szkoleniowym Francisa (Francisco Roiga – przyp. red.)” – stwierdziła Raszynianka.

    Iga Świątek zakończyła sezon na mączce. Czas na trawę

    Iga Świątek ma za sobą słodko-gorzki sezon na mączce. W Stuttgarcie Polka odpadła z turnieju na etapie ćwierćfinału, przegrywając z Mirrą Andriejewą 6:3, 4:6, 3:6. W Madrycie w walce o końcowe trofeum Raszyniance przeszkodziły problemy zdrowotne – w 1/16 finału z Ann Li nasza zawodniczka musiała skreczować w trzecim secie. W Rzymie Iga Świątek znów pokazała znakomity tenis i dotarła aż do półfinału, gdzie musiała uznać wyższość Eliny Switoliny.

    Podczas turnieju Rolanda Garrosa Iga Świątek – jako czterokrotna triumfatorka tej imprezy – wymieniana była jako jedna z faworytek. W pierwszych rundach 25-latka radziła sobie znakomicie, wygrywając z Emerson Jones, Sarą Bejlek i Magdą Linette, w czwartej rundzie jednak lepsza okazała się od niej Marta Kostiuk. Ukrainka wygrała to spotkanie 7:5, 6:1.

    Pod koniec miesiąca Igę Świątek czeka kolejne wyzwanie – Wimbledon. W tym roku Polka będzie na londyńskich kortach bronić tytułu w singlu pań. W finale pokonała ona wówczas Amandę Anisimovą 6:0, 6:0.
    kobieta z prostymi, brązowymi włosami w jasnej bluzie z logotypami, trzyma uniesione dłonie na wysokości głowy, siedzi przed mikrofonem na tle ciemnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce na głowie, pijąca wodę z niebieskiego bidonu podczas przerwy w meczu tenisowym na korcie.

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News
    Reprezentacja Hiszpanii wygrała Euro 2024

    Reprezentacja HiszpaniiJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Taylor Fritz – Mattia Bellucci. Skrót meczu.

  • “Trochę niepoważne”. Były trener Świątek ujawnił nt. ich relacji. To zaboli

    “Trochę niepoważne”. Były trener Świątek ujawnił nt. ich relacji. To zaboli

    W latach 2016-2021 trenerem Igi Świątek był Piotr Sierzputowski. To właśnie pod jego wodzą tenisistka sięgnęła po pierwszy w karierze puchar wielkoszlemowy – Roland Garros. Jak po kilku latach wyglądają obecnie ich relacje? W tym temacie wypowiedział się ostatnio sam szkoleniowiec.
    Iga Świątek w fioletowym stroju sportowym i czapce z daszkiem podczas meczu tenisowego.

    Iga ŚwiątekCHRISTOPHE ENAEast News

    Iga Świątek to sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Pierwszy raz najcenniejszy z tenisowych tytułów nasza reprezentantka zgarnęła jesienią 2020 roku w Paryżu. Wtedy to sensacyjnie rozbiła wszystkie rywalki, nie tracąc przy okazji ani jednego seta.

    Wówczas funkcję trenera Świątek pełnił Piotr Sierzputowski. Turniej w stolicy Francji wyjątkowo był rozgrywany na przełomie września i października ze względu na szalejącego koronawirusa.

    Trenował Świątek. Teraz ujawnił nt. ich relacji

    W ostatniej rozmowie z Eurosportem 33-letni szkoleniowiec wspominał zawody, podczas których jego podopieczna sprawiła olbrzymią niespodziankę. Jak stwierdził, towarzyszyły mu mieszane emocje.

    Z jednej strony cieszył się po kolejnych zwycięstwach Świątek, ale z drugiej marzył o powrocie do domu, ponieważ restrykcyjne zasady podczas pandemii dawały się we znaki. Z relacji Sierzputowskiego wynika, że trenerzy niemal cały czas przebywali w małych pokoikach hotelowych, co wraz z upływem czasu stawało się coraz bardziej uciążliwe.

    Koniec końców to właśnie za kadencji tego trenera Iga Świątek zapisała się w historii. Jak po sześciu latach wyglądają relacje mistrzyni Wimbledonu i jej dawnego trenera? Okazuje się, że daleko im do przyjacielskich.

    Jakie ty masz relacje z Igą? – usłyszał Piotr Sierzputowski w rozmowie z Eurosportem. – A różne. Uważam, że mamy normalne relacje, ale nie jesteśmy w jakimś bliskim kontakcie – odpowiedział.

    – Różnica wieku, Iga ma swoje sprawy na głowie. Ja nawet nie próbuję inicjować kontaktów, bo uważam, że to by było trochę niepoważne – uzupełnił po chwili. Co ciekawe, w przypadku jego innych byłych zawodników sytuacja jest nieco inna.

    – Na przykład z Shelby (Rogers – red.) mamy rewelacyjny kontakt. Z innymi zawodnikami, z większością z którą pracowałem, mam super relacje, jesteśmy w stałym kontakcie. Rozmawiamy o tenisie, o innych rzeczach. I to jest super – doprecyzował.

    – Zapewniłem Idze ciszę, spokój i kierunek, w którym podążała – opowiadał polski szkoleniowiec, wspominając pracę ze Świątek.
    Iga Świątek i Piotr Sierzputowski

    Iga Świątek i Piotr Sierzputowski Urbanandsport / NurPhoto / NurPhoto via AFP – DAX Images / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka w ciemnym stroju i białej czapce zakrywa dłonią twarz w geście wyrażającym emocje, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozmyta widownia.

    Iga ŚwiątekAFP
    Piotr Sierpzutowski

    Piotr SierpzutowskiAFP

    Liga Narodów siatkarzy. Najlepsze ataki w meczu Japonia – Polska.

  • Głośno ws. dzikiej karty. Ona “zdecyduje” ws. Chwalińskiej? Ważna odmowa

    Głośno ws. dzikiej karty. Ona “zdecyduje” ws. Chwalińskiej? Ważna odmowa

    Sportowa Polska interesuje się sytuacją Mai Chwalińskiej na Wimbledonie. We wtorek ma wyjaśnić się, czy finalistka Rolanda Garrosa będzie musiała przechodzić przez eliminacje na londyńskiej trawie, czy może otrzyma dziką kartę do drabinki głównej. W czwartek rano dyrektor generalna All England Lawn Tennis Club miała konferencję prasową, na której padł temat potencjalnego przyznania “wildcardu” ikonie tenisa. Ona może wyrzucić Polkę poza krąg.
    Maja Chwalińska, Kate Middleton i Sally Bolton stoją na korcie przy złotym pucharze; zbliżenie Chwalińskiej w sportowym stroju.

    Maja Chwalińska, Kate Middleton i Sally BoltonAdam DavyGetty Images

    Maja Chwalińska wywalczyła w stolicy Francji docenienie tenisowego świata, sporo pieniędzy i punktów do zestawienia WTA. Te ostatnie pozwolą jej zacząć sierpniowo-wrześniowe US Open już w drabince głównej bez konieczności przechodzenia przez eliminacje. Takiego przywileju nie będzie miała na Wimbledonie, gdzie do list startowych obowiązywał jeszcze “stary” ranking.

    Trwa zatem debata, czy Polka znajdzie się na ośmioosobowej liście zawodników otrzymujących dziką kartę. Brzmi na szeroką, ale zazwyczaj aż sześć miejsc zajmują Brytyjki. Zostaną najprawdopodobniej więc dwa sloty, do których w teorii faworytkami byłyby Venus i Serena Williams. Pytanie jednak, czy ta druga się zgłosi, czy obawiając się sromotnej porażki, ograniczy się do debla. Ostatnio wznowiła karierę, stworzyła duet z Victorią Mboko na kortach Queen’s Clubu.

    Anonimowy rozmówca Artura Gaca twierdzi, że pierwsza z wymienionych już się zgłosiła, ale druga rzekomo na razie nie rozważa zgłoszenia do gry pojedynczej. To mogłoby otworzyć drogę Chwalińskiej na prestiżowy londyński turniej. – Przypuszczam, że za plecami sióstr Williams Maja jest pierwszą oczekującą – mówił.

    Decyzja Sereny Williams może być kluczowa dla Chwalińskiej. Wtorek dniem prawdy

    Dyrektor generalna All England Lawn Tennis Club Sally Bolton w czwartek miała konferencję prasową. jedna z dziennikarek zapytała, czy zwyciężczyni 23 turniejów wielkoszlemowych w singlu dostałaby dziką kartę, gdyby tego chciała.

    Odpowiedź nie była konkretna. – Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, ale myślę, że mogę powiedzieć tyle: wszyscy widzimy, jak wielkie emocje wywołał powrót Sereny na korty tenisowe, szczególnie na trawiaste. Z pewnością wywołała ogromne poruszenie, a to jest ekscytujące dla tego sportu. Można sobie tylko wyobrazić, jak to wyglądałoby na The Championships – usłyszała żurnalistka (cyt. za agencją Reuters).

    – Jestem pewna, że podczas spotkania zespołu ws. dzikiej karty w przyszłym tygodniu przy podejmowaniu decyzji jej sukcesy na Wimbledonie nie zostaną zignorowane – podkreśliła Bolton. Pozycja 44-latki wygląda więc na całkiem mocną, ale przede wszystkim to ona sama musi chcieć wystąpić.

    Komisja przyznająca dziką kartę formalnie podejmie decyzję w przyszłym tygodniu, a my ją opublikujemy

    Ogłoszenie spodziewane jest na wtorek.
    Wimbledon

    WimbledonKIRILL KUDRYAVTSEV AFP
    Tenisistka wykonująca dynamiczne uderzenie forehandowe, skupiona na piłce odbijanej rakietą.

    Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP
    Serena Williams

    Serena WilliamsAFP

    Liga Narodów siatkarzy. Najlepsze bloki w meczu Słowenia – Polska.

  • Sabalenka “przyłapała” Dubrowa i palnęła o zmianie trenera. A zaraz Wimbledon

    Sabalenka “przyłapała” Dubrowa i palnęła o zmianie trenera. A zaraz Wimbledon

    Aryna Sabalenka oficjalnie rozpoczęła treningi na trawiastej nawierzchni. W przygotowaniach, już zresztą od lat, pomaga jej Anton Dubrow. Na nieco ponad dwa tygodnie przed Wimbledonem Białorusinka opublikowała znaczące nagranie ze szkoleniowcem w roli głównej i żartobliwie wypaliła o zmianie trenera.
    Aryna Sabalenka i Anton Dubrow

    Aryna Sabalenka i Anton DubrowTim ClaytonGetty Images

    Aryna Sabalenka zakończyła zmagania w wielkoszlemowym Roland Garros 2026 na ćwierćfinale. Chwilę później ogłosiła, że daje sobie chwilę na odpoczynek, a następnie rozpocznie przygotowania do sezonu na trawie. W mediach społecznościowych zamieściła fotorelację z wizyty w Austrii. “Krótki przystanek w Wiedniu zanim dotknę trawy” – opisała.

    To nie koniec aktywności tenisistki w sieci. Na jej profilu pojawiło się nagranie, na którym Białorusinka niespodziewanie, choć w żartobliwym tonie, wypaliła o… zmianie trenera.

    Sabalenka nie mogła się powstrzymać. Udostępniła wideo z trenerem

    Aryna Sabalenka oficjalnie rozpoczęła treningi na trawiastej nawierzchni. Głównym celem jest dobre przygotowanie do następnego Wielkiego Szlema – Wimbledonu (29 czerwca – 12 lipca). Kluczową rolę odgrywa trener Białorusinki, Anton Dubrow.

    Liderka rankingu WTA opublikowała nagranie, na którym uwieczniła zaangażowanie swojego szkoleniowca. Pokazała na nim, jak jej rodak schyla się koło siatki na korcie.

    “Jeśli nie widzicie swojego trenera w takiej pozycji, to chyba czas, żeby rozważyć zmianę trenera” – wypaliła prosto z mostu, śmiejąc się do kamery, z rakietą pod pachą. “Ej, Anton! Co ty właśnie robisz?” – dopytywała szkoleniowca.

    Sabalenka i Dubrow współpracują ze sobą już długo, bo od 2020 roku. Na wstępie zdobyli trzy tytuły: w Dosze, Ostrawie i Linzu. Po dwóch latach przyszły większe problemy, lecz tenisowy duet przetrwał je, a niejako “w nagrodę” w 2023 roku świętował pierwszy wielkoszlemowy tytuł – w Australian Open.

    Później było tylko lepiej. Pod koniec 2024 roku Sabalenka dotarła na sam szczyt rankingu WTA. Dziś jest liderką notowania z 9 090 pkt na koncie. Wyprzedza drugą Jelenę Rybakinę o 947 i trzecią Igę Świątek o 2357 “oczek”.

    Ostatnio Anton Dubrow wypowiedział się na temat najważniejszych zasad jego współpracy z Aryną Sabalenką. Wyjaśnił, że duży nacisk kładzie zwłaszcza na właściwą regenerację, w tym przede wszystkim sen.

    “O śnie myślę jako o części treningu. Lepiej jest iść spać i nie robić odnowy. To bardziej pomoże twojemu ciału niż gdybyś spędził następną godzinę na rehabilitacji. (…) Najbardziej skupiamy się na tym, by [po meczu] iść do pokoju, wziąć prysznic i od razu położyć się do łóżka” – podsumował dla Eight Sleep.

    Maja Chwalińska: Najpierw musi być pasja, a później trzeba dawać z siebie wszystko

  • Ruszyły mistrzostwa świata, Świątek padła ofiarą oszustwa. Jest komunikat

    Ruszyły mistrzostwa świata, Świątek padła ofiarą oszustwa. Jest komunikat

    Podczas gdy uwaga milionów kibiców skierowana jest już na USA, Meksyk i Kanadę, gdzie w czwartek 11 czerwca zainaugurowane zostały mistrzostwa świata, przykra sytuacja spotkała Igę Świątek. Polka padła ofiarą oszustwa, a wszystko związane jest ściśle z trwającymi mistrzostwami świata. W tej sprawie wydano już komunikat, który ma za zadanie ostrzec… kibiców.

    Iga Świątek padła ofiarą oszustwaClive Brunskill/Getty Images / JULIEN DE ROSA / AFPGetty Images

    Do przykrej sytuacji doszło jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem mistrzostw świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Dość szybko i sprawnie wychwycono, że wizerunek Igi Świątek wykorzystano nielegalnie do promocji hazardu.

    Ukradli wizerunek Igi Świątek. Miała reklamować bukmachera

    Na potrzeby promocji serwisu bukmacherskiego stworzono deepfake z polską tenisistką. Już na pierwszy rzut oka materiał wygląda na spreparowany, a zarówno mimika, gesty, jak i sposób wypowiedzi Świątek brzmią na wygenerowane i nienaturalne. Nie dla wszystkich może jednak być to aż tak oczywiste.

    Hej, fani piłki, Iga Świątek z tej strony. Na mundialu 2026 emocje są ogromne, dlatego właśnie zostałam ambasadorką renomowanego bukmachera internetowego (…) Jako ambasadorka regularnie współpracuję z ich zespołem i osobiście ręczę za rzetelność i profesjonalizm tej platformy. Bezpieczeństwo i uczciwość stoją tu na pierwszym miejscu

    Fałszywa Iga przekonywała, że została ambasadorką firmy, a po kliknięciu w link zostawaliśmy przekierowani na stronę udającą legalny serwis bukmacherski. Witryna, do której przekierowywała sztucznie stworzona Świątek, została zaprojektowana w taki sposób, aby skutecznie imitować panel zakładów sportowych. Oszuści mieli na celu wyłudzenie pieniędzy, danych osobowych oraz danych kart płatniczych.

    Wydano ostrzeżenie ws. reklamy z Igą Świątek. Oszuści w akcji

    CERT Orange Polska wystosował w tej sprawie komunikat, ostrzegając przed deepfekami wykorzystującymi wizerunek zawodniczki z Raszyna. Na czynniki pierwsze rozebrano w dokładnej analizie, na co zwracać uwagę, aby nie dać się nabrać.

    Niestety 3. rakietę świata spotyka to nie po raz pierwszy. Już w przeszłości tworzono nagrania typu deepfake z wykorzystaniem jej wizerunku, próbując oszukać ludzi i wyłudzić od nich dane i pieniądze. Tym ważniejsze jest, aby w sieci być niezwykle wyczulonym i ostrożnie podchodzić do wszelkich podejrzanie wyglądających nagrań i reklam.

    Podobny los w ostatnim czasie spotkał polską aktorkę – Julię Wieniawę. Ona też “miała” reklamować jednego z bukmacherów na okazję mistrzostw świata 2026 roku. W tym przypadku naturalnie również mamy do czynienia z deepfakiem.

    Na otwarcie mundialu Meksyk pokonał 2:0 RPA. W drugim spotkaniu mistrzostw świata Korea Południowa odwróciła losy starcia z Czechami i wygrała 2:1. W piątek o godzinie 21:00 Kanada podejmie Bośnię i Hercegowinę.

    Uroczyste spotkanie ministra Jakuba Rutnickiego z Mają Chwalińskąmateriały prasowe

  • Półfinał Polki u wrót Wimbledonu. Decyduje się sprawa Wielkiego Szlema

    Półfinał Polki u wrót Wimbledonu. Decyduje się sprawa Wielkiego Szlema

    Już tylko 10 dni zostało do rozpoczęcia pierwszych spotkań na obiektach Wimbledonu – najpierw w Roehampton odbędzie się batalia o 16 przepustek do głównej drabinki. Już wkrótce przekonamy się, czy to tam będzie musiała zaczynać rywalizację Maja Chwalińska, finalistka Roland Garros. I przekonamy się, czy w Londynie zagra też Martyna Kubka, inna z reprezentantek Polski, która czeka na taki debiut. I jest go coraz bliżej – po kolejnym wygranym meczu w turnieju ITF W50 w Hurghadzie. Szczegóły poniżej.

    Martyna KubkaPIOTR KUCZA/FOTOPYK Newspix.pl

    Sezon gry na kortach trawiastych ogranicza się właściwie do sześciu tygodniu – od początku czerwca do połowy lipca. A kończy go tradycyjnie Wimbledon. Z uwagi na niewielką ilość turniejów na tej nawierzchni, trudno się do nich załapać, zwłaszcza zawodniczkom spoza ścisłej czołówki. Niewiele jest też imprez w kalendarzu ITF dla tenisistek z drugiej czy trzeciej setki, co też można zrozumieć. Utrzymanie takich obiektów kosztuje po prostu dużo więcej niż twardych czy ziemnych.

    Ciekawym wyjątkiem w tym wszystkim jest turniej rangi ITF W50 w Hughadzie w Egipcie – obok siebie znajduje się kilka bardzo dobrze utrzymanych trawiastych kortów. I tam właśnie wybrała się Martyna Kubka, która czeka na pomyślne wieści z Londynu. Wciąż ma szansę zadebiutować w kwalifikacjach Wielkiego Szlema, ale nie nie wszystko od niej zależy. Za to w kontekście kwalifikacji do US Open sytuacja wygląda coraz lepiej. Zwłaszcza po kolejnym świetnym występie 25-latki w Egipcie.

    Turniej ITF W50 w Hurghadzie. Martyna Kubka coraz bliżej rekordowego rankingu. Jest półfinał

    Martyna Kubka to rówieśniczka Igi Świątek, w przeszłości rywalizowały w grupach młodzieżowych, spotykają się podczas zgrupowań kadry BJK Cup, o ile Raszynianka na nie dojeżdża. Bo 25-latka z Zielonej Góry nie odmawia powołań od kapitana Dawida Celta. I o ile w kadrze gra tylko w deblu, to wciąż ma ambicje związane z rywalizacją singlową. Długo nie potrafiła wykonać jednak jakościowego skoku, wydostać się z czwartej setki rankingu. A teraz powoli puka już do drugiej.
    Tenisistka w niebieskim stroju sportowym uderza piłkę rakietą na tle fioletowej tablicy z napisem, koncentrując się na wykonaniu zagrania i prezentując skupioną, zadowoloną minę.

    Martyna KubkaFoto Olimpik/Nur PhotoAFP

    Dzięki świetnym występom w turniejach w Lopocie i Koszycach, awansowała na 237. miejsce w rankingu – właśnie wtedy, gdy zamykały się zgłoszenia do kwalifikacji Wimbledonu. Była 18. zawodniczką oczekującą, teraz jest o dwie pozycje wyżej. Zapewne w najbliższych dniach wpłyną kolejne wycofania, choćby od Weroniki Kudiermietowej czy Markety Vondrousovej, to spowoduje przesunięcia. Podobnie jak i przyznanie “dzikich kart”. Czy jednak Polka zdoła zmieścić się w limicie? Zobaczymy już za tydzień.

    W Hurghadzie 25-latka robi jednak wszystko, by podobnych dylematów nie mieć pod koniec lipca, gdy zamkną się zgłoszenia do eliminacji US Open. W dwóch pierwszych rundach straciła tylko pięć gemów, do 1/4 finału awansowała po “rowerku”.

    Dziś jednak poprzeczka poszła w górę – rywalką była rozstawiona z “6” Słowaczka Viktória Morvayová. Też 25-letnia zawodniczka, mocno uderzająca. I gestykulująca po każdym nieudanym zagraniu. To Słowaczka miała w pierwszym secie już 5:1 – z dwoma przełamaniami zapasu. I właściwie mogła szykować się na kolejną partię, skoro w trzech swoich gemach serwisowych oddała Kubce… dwa punkty.

    A tu doszło nagle do zmiany ról – to Polka zaczęła rozdawać karty. Nie było setboli dla Słowaczki, pojawiły się za to przełamania na korzyść Martyny. Jedno, drugie, wreszcie trzecie – oznaczające już… 7:5 na jej korzyść. Bo serwis przestał zawodzić.
    Martyna Kubka zagra o tytuł WTA 125 w Warszawie w grze podwójnej. Przeciwko Weronice Falkowskiej

    Martyna KubkaFoto Olimpik/Nur PhotoAFP

    Kubka nieco lepiej radziła sobie z mocnym wiatrem, ten przeszkadzał jednej i drugiej. W drugim secie Morvayová też miała zapas breaka, ale tym razem Polka szybko go odrobiła. W nerwowej końcówce też była trochę lepsza – znów zdecydowało przełamanie w 12. gemie. Kubka wygrała 7:5, 7:5, awansowała do najlepszej czwórki.

    O finał Zielonogórzanka zagra w sobotę z Gabrielą Knutson – Czeszka jest tu rozstawiona z “2”. A na początku tego sezonu, w Auckland, wygrała już z Mają Chwalińską.

    Ten awans pozwolił Martynie wskoczyć na 234. miejsce w rankingu “na żywo”- prawdopodobnie w poniedziałek poprawi swój rekord w notowaniu WTA. A ponieważ do 27 lipca broni tylko 18 punktów, wielce prawdopodobny jest skok do kwalifikacji US Open. Wystarczyłby na dobrą sprawę do tego już sam triumf w Egipcie.

    Turniej ITF W50 w Hurghadzie (korty trawiaste). Ćwierćfinał

    Martyna Kubka (Polska, 3) – Viktória Morvayová (Słowacja, 6) 7:5, 7:5
    Martyna Kubka

    Martyna KubkaFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Brazylia – Belgia. Skrót meczu. WIDEOPolsat Sport

  • Fortuna dla Świątek i Chwalińskiej. Oto ranking

    Fortuna dla Świątek i Chwalińskiej. Oto ranking

    Maja Chwalińska, największa sensacja tegorocznego Rolanda Garrosa awansowała na trzynaste miejsce w zestawieniu tenisistek, które najwięcej zarobiły w tym roku. Doszło też do zmiany liderki.
    Maja Chwalińska
    Tomasz Jastrzebowski/Pressfocus

    1. Aryna Sabalenka – ponad 15 008 519 milionów dolarów (53 miliony złotych), 2. Iga Świątek – 10 112 532 dolary, 3. Coco Gauff 8 456 632 dolary, 4. Amanda Anisimowa 7 969 845 dolarów i 5. Jelena Rybakina – 7 260 577 dolarów – tak wyglądał ranking tenisistek, które zarobiły najwięcej pieniędzy w ubiegłym roku.

    Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros
    Mirra Andriejewa liderką listy zarobków w tym roku

    Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju wielkoszlemowego Rolanda Garrosa liderką w zestawieniu tenisistek z największymi zarobkami w tym sezonie była Aryna Sabalenka, która była wicemistrzynią Australian Open oraz wygrała turnieje w Miami oraz Indian Wells.

    Po French Open doszło do zmiany liderki. Najbogatszą tenisistką w tym roku jest w tym momencie Rosjanka Mirra Andriejewa, która wygrała turniej w Paryżu. 19-letnia tenisistka za triumf we French Open zainkasowała ponad 3,2 miliona dolarów. W efekcie w tym roku ma już 5 393 301 dolarów, a Aryna Sabalenka – 4 615 986 dolarów. Trzecia w tym zestawieniu jest triumfatorka tegorocznego Australian Open – Kazaszka Jelena Rybakina – 4 361 140 dolarów.

    A jak w tym rankingu wygląda Maja Chwalińska, czyli największa sensacja Rolanda Garrosa. Polka, która w tej imprezie przegrała dopiero w finale, zainkasowała 1,6 mln dolarów i awansowała na 13. miejsce. W sumie w tym roku otrzymała już 1 838 205 dolarów.

    Na ósmej pozycji jest za to Iga Świątek, dla której najlepszy wynik w tym sezonie to półfinał w Rzymie.

    Zobacz także: Kyrgios wygrał po raz pierwszy od 15 miesięcy i od razu przemówił

    “Iga Świątek zarobiła 1 980 214 dolarów. Największą nagrodą pieniężną, jaką Iga Świątek otrzymała w 2026 roku, jest kwota 486 900 dolarów, którą zarobiła jako członkini zwycięskiej reprezentacji Polski w United Cup” – pisze Tennis365.com.

    Być może Świątek poprawi swoją pozycję wśród najlepiej zarabiających w tym roku po Wimbledonie, w którym będzie bronić tytułu.
    Dotychczas najwięcej zarobiły w 2026 roku:

    Mirra Andriejewa (Rosja) – 5 393 301 dolarów
    Aryna Sabalenka (Białoruś) – 4 615 986 dolarów
    Jelena Rybakina (Kazachstan) – 4 361 140 dolarów
    Elina Switolina (Ukraina) – 3 372 253
    Coco Gauff (USA) – 2 881 549 dolarów
    Jessica Pegula (USA) – 2 702 934 dolary
    Marta Kostiuk (Ukraina) – 2 269 048 dolarów
    Iga Świątek – 1 980 214 dolarów
    Karolina Muchova (Czechy) – 1 841 557
    Diana Sznajder (Rosja) – 1 838 205

  • Chwalińska i Świątek łączą siły. To już się dzieje. Natychmiastowy efekt

    Chwalińska i Świątek łączą siły. To już się dzieje. Natychmiastowy efekt

    Maja Chwalińska jest obecnie na fali. To, czego 24-letnia Polka dokonała na kortach Rolanda Garrosa, przeszło najśmielsze oczekiwania. Teraz finalistka paryskiej imprezy może czerpać z owoców swojego sukcesu. Te widoczne są między innymi na rynku marketingowym. Czy nowa gwiazda światowego tenisa, jaką stała się ostatnio Maja Chwalińska, może stanowić na tym polu konkurencję dla Igi Świątek? Jeden z ekspertów jest przekonany, że sytuacja jest wręcz odwrotna – obie tenisistki łączą tu bowiem siły. Co można już zauważyć.
    Iga Świątek w sportowym stroju z rakietą tenisową obok Mai Chwalińskiej w zielonej bluzie z logo marki.

    Iga Świątek i Maja ChwalińskaDimitar DILKOFF / AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    W ostatnich latach Paryż był królestwem Igi Świątek. Teraz w stolicy Francji furorę zrobiła inna z naszych tenisistek – Maja Chwalińska, która jako pierwsza zawodniczka w historii Rolanda Garrosa przebyła drogę z eliminacji do wielkoszlemowego finału, w którym pokonała ją Rosjanka Mirra Andriejewa.

    – Mówią, że w polskich notowaniach stoi wyżej od Igi Świątek. To dlatego, że Iga Świątek jest superczłowiekiem. Była nim zwłaszcza w swoim najlepszym okresie na Rolandzie Garrosie. Rywalek, które musiały się z nią zmierzyć, było wręcz szkoda. Nie była jak zwykły człowiek w tej historii, który jest nam bliski – tłumaczył były lider rankingu ATP.

    Roland Garros. Sukces Mai Chwalińskiej. Efekt synergii z Igą Świątek

    Popis Mai Chwalińskiej na Rolandzie Garrosie zapewnił jej nie tylko olbrzymią nagrodę finansową, ale i potężne zainteresowanie ze strony potencjalnych sponsorów. Dlatego też wobec wybuchu fali sympatii wobec 24-latki niektórzy zaczęli się zastanawiać, czy nie wygryzie ona Igi Świątek na rynku reklamowym.

    Głos w tej sprawie zabrał w rozmowie z portalem “Press” będący ekspertem na tym polu Seweryn Plotan – managing director w Sponsoring Insight.

    Niekoniecznie. Zwłaszcza że obie mają inne archetypy, marki, trochę inną dynamikę

    I podkreślił, że jego zdaniem Iga Świątek i Maja Chwalińska raczej “połączą siły”, przyczyniając się do jeszcze szerszego zainteresowania tenisem, które można obecnie zaobserwować, jak przy każdym wielkim sukcesie polskich sportowców w poszczeólnych dyscyplinach.

    – Raczej wskazywałbym na efekt synergii. To, że mamy dwie zdolne tenisistki, może zwiększyć zainteresowanie tenisem ziemnym, którego popularność w czasie ostatnich lat zaczęła rosnąć. Jednocześnie obie będą się wzajemnie napędzać – stwierdził Seweryn Plotan.

    Zestawił nawet Igę Świątek i Maję Chwalińską z polskim tercetem, który niegdyś szalał na piłkarskich boiskach w barwach Borussii Dortmund.

    – Przyrównałbym to do polskiego trio z Borussii Dortmund sprzed lat: Lewandowski, Błaszczykowski, Piszczek. To, że funkcjonowali w tej samej strukturze, podnosiło wartość każdego z nich z osobna. I podobnie może być w tenisie – przekazał cytowany specjalista.
    sportowczyni ubrana w jasną kurtkę i białą czapkę z daszkiem odpowiada na pytania dziennikarzy, wokół niej widoczne są mikrofony i osoby z notatnikami oraz aparatami, tło stanowi ściana z logo sponsorów

    Iga ŚwiątekPhoto by Miguel Reis / NurPhoto via AFPEast News
    Tenisistka w jasnym stroju trzyma rakietę i uśmiecha się z zamkniętymi oczami, wyrażając radość i ulgę po zakończonym meczu.

    Maja ChwalińskaDIMITAR DILKOFFAFP