Author: trevor

  • Tak potraktowali Igę Świątek na lotnisku w Australii

    Tak potraktowali Igę Świątek na lotnisku w Australii

    Świątek ledwo zjawiła się na lotnisku w Australii. Tak ją potraktowali

    Iga Świątek zameldowała się w Australii! Nasza tenisistka doleciała na miejsce, gdzie wkrótce oficjalnie rozpocznie nowy sezon. Na lotnisku czekali na nią dziennikarze, z którymi witała się wyjątkowo ciepło. Nie zabrakło też dość zabawnej sceny. Na pytanie, za czym najbardziej tęskniła w Australii, odpowiedziała z brutalną szczerością. – Dobrą kawą. I właśnie teraz jej potrzebuję – śmiała się.
    Iga Świątek
    https://www.youtube.com/watch?v=2A08oY8Zil8

    Iga Świątek miniony weekend spędziła w Chinach, by już teraz przenieść się do Australii. W niedzielę nasza najlepsza tenisistka grała w parze z Valentiem Vacherotem przeciwko Jelenia Rybakinie i Andriejowi Rublowowi (przegrała 4:6, 4:6) w ramach pokazowego turnieju w Shenzhen, a niedługo później udała się na samolot. Na lotnisku czekało ją serdeczne przywitanie.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Tak wyglądała Świątek po przylocie do Australii. “Pewnie to teraz widzicie”

    Nagraniem z przybycia Świątek podzieliła się redakcja SoTennis, której udało się zapytać ją, jak nasza tenisistka czuje się po podróży. – Dobrze. Nie mogę się doczekać powrotu do Sydney. Jestem szczęśliwa, że tu jestem, bo to coś jak powrót do domu po tylu latach przyjeżdżania tutaj. Chcę odwiedzić tu moje ulubione miejsca, trochę odpocząć i potrenować, zanim zaczniemy – powiedziała.

    W trakcie rozmowy padło też pytanie, za czym najbardziej tęskniła w Australii. – Dobrą kawą. I właśnie teraz jej potrzebuję. Pewnie to teraz po mnie widzicie – wypaliła wprost i zaczęła się śmiać. I rzeczywiście tenisistka wyglądała na trochę zmęczoną i miała lekko podkrążone oczy. Mimo to tryskała dobrym humorem.
    Świątek ma nowego “kolegę”. “Kocham go”

    Rzeczy, które podobają jej się w tym kraju, jest bowiem więcej. – Dobra kawa, dobre jedzenie i czuję, że powietrze jest tutaj jakieś inne. Nie mogłam się doczekać spędzania czasu na dworze, bo w ostatnich miesiącach byłam głównej wewnątrz. Gdy wróciłam do domu, było ok. -5 stopni, więc cieszę się słońcem i pogodą – odpowiedziała, wracając do tematu.

    W trakcie pobytu w Australii Świątek czeka przede wszystkim występ w wielkoszlemowym Australian Open. Rywalizacja w nim potrwa od 12 stycznia do 1 lutego. Wcześniej 24-latka wspólnie z reprezentacją Polski zagra w drużynowym turnieju United Cup. Będzie tam mogła liczyć na dodatkowe wsparcie. Jej “talizmanem”, będzie Cookie, czyli pluszowy koala. – Jeszcze nie przedstawiłam go zespołowi, ale zobaczymy, czy stanie się naszą maskotką drużyny. Kocham go i na pewno ze mną zostanie – powiedziała.

  • Oto tajemnica Aryny Sabalenki. Aleksander Łukaszenko złożył ofertę nie do odrzucenia

    Oto tajemnica Aryny Sabalenki. Aleksander Łukaszenko złożył ofertę nie do odrzucenia

    Oto tajemnica Aryny Sabalenki. Aleksander Łukaszenko złożył ofertę nie do odrzucenia
    Aryna Sabalenka i Aleksander Łukaszenko
    Aryna Sabalenka i Aleksander Łukaszenko (Foto: ADAM BERRY, Contributor, Matthew Stockman / Getty Images)
    To jest treść premium dostępna w ramach pakietu

    Aryna Sabalenka ma dług w stosunku do Aleksandra Łukaszenki. Skrywa to od lat. Gdyby nie nagła pomoc prezydenta, pewnie nie zaszłaby na szczyt światowego tenisa. Sekret wielkiej rywalki Igi Świątek i jej agenta zdradza nam białoruski dziennikarz, który uciekł przed reżimem do Polski. – Padła propozycja nie do odrzucenia, jak to u Łukaszenki – słyszymy od Jarosława Pisarenki. A to nie wszystko.

    Przypominamy jeden z najchętniej czytanych materiałów w Przeglądzie Sportowym Onet w 2025 r. Tekst pierwotnie został opublikowany w październiku.
    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Był 2017 r., gdy Aryna Sabalenka zaczęła wygrywać turnieje i piąć się w rankingu WTA. Pojawiły się wreszcie pierwsze poważne pieniądze. Problem w tym, że trafiały na konto oszusta. To wtedy Białorusinka poprosiła o pomoc prezydenta Aleksandra Łukaszenkę. To musiało mieć konsekwencje.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Tak powstał dług wielkiej rywalki Igi Świątek w stosunku do reżimu, który trzeba było spłacić. Pierwsza tenisistka rankingu WTA wolałaby ukryć to przed światem.

    Kulisy sprawy ujawnia jednak Przeglądowi Sportowemu Onet Jarosław Pisarenko, białoruski dziennikarz, który uciekł do Polski przed represjami.

    Tu przeczytasz więcej: Tak Białoruś złamała Jarosława. “Przyznaj, że finansuje cię Warszawa”

  • Nawrocki po telekonferencji z Trumpem i Zełenskim. “Kluczowa pozycja Polski”

    Nawrocki po telekonferencji z Trumpem i Zełenskim. “Kluczowa pozycja Polski”

    Nawrocki po telekonferencji z Trumpem i Zełenskim. Komunikat Kancelarii

    “Omówiono stan rozmów pokojowych, których celem jest doprowadzenie do zakończenia wywołanej przez Rosję wojny na Ukrainie. (…) Pozycja Polski w momencie podpisania porozumienia pokojowego będzie kluczowa” – przekazała kancelaria prezydenta Karola Nawrockiego po zakończeniu rozmów europejskich przywódców z Donaldem Trumpem i Wołodymyrem Zełenskim.
    Mężczyzna w garniturze siedzi przy biurku w eleganckim gabinecie, na blacie leżą dokumenty, telefon oraz dekoracyjne figurki, w tle regał z książkami.

    Karol Nawrocki skomentował rozmowę z Zełenskim i TrumpemKancelaria Prezydenta / Xmateriał zewnętrzny
    W skrócie

    Karol Nawrocki uczestniczył w telekonferencji z udziałem Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego, dotyczącej rozmów pokojowych na temat wojny w Ukrainie.

    Kancelaria podkreśliła kluczową pozycję Polski przy ewentualnym podpisaniu porozumienia pokojowego, ze względu na znaczenie lotniska Rzeszów-Jasionka dla wsparcia dla Ukrainy.

    Rozmowa uwidoczniła jedność państw europejskich i USA oraz ich determinację w dążeniu do zakończenia konfliktu z Rosją.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Kancelaria przekazała też, że prezydent Nawrocki podkreślił duże zaangażowanie Trumpa w proces pokojowy i podziękował za dzisiejszą rozmowę.

    “Zaznaczył, że od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę lotnisko Rzeszów-Jasionka służy jako hub dla ponad 90 proc. pomocy dla Ukrainy. Stąd pozycja Polski w momencie podpisania porozumienia pokojowego będzie kluczowa” – czytamy we wpisie opublikowanym na platformie X.

    KPRP zwróciła także uwagę, że rozmowa ta pokazuje, że wszelkie ustalenia dotyczące pokoju i bezpieczeństwa w regionie muszą zapadać w gronie wszystkich zainteresowanych stron.

    “Determinacja strony amerykańskiej i jedność stanowiska państw europejskich daje realną szansę na zakończenie wojny wywołanej przez Federację Rosyjską” – dodano.

    Przywódcy USA i Ukrainy spotkali się tam w niedzielę wieczorem, aby omówić postępy w procesie negocjacji pokojowych. Negocjacje zostały poprzedzone przez rozmowę Trumpa z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

    “Żenujące zarzuty”. Spięcie po pytaniu Rymanowskiego o prezydent

  • Niesamowite, co wyprawiał Piotr Żyła. Jest komentarz skoczka

    Niesamowite, co wyprawiał Piotr Żyła. Jest komentarz skoczka

    Katastrofa wisiała w powietrzu. Niesamowite, co wyprawiał Piotr Żyła. Jest komentarz skoczka

    Miejsca pod koniec stawki zajmował Piotr Żyła w treningach w Oberstdorfie przed kwalifikacjami do poniedziałkowego konkursu Turnieju Czterech Skoczni. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, widząc, co wyprawia nasz skoczek. Po tym najważniejszym skoku pojawiła się jednak u 38-latka dziecięca radość, a potem tłumaczył, co się działo.
    Zawodnik w kombinezonie narciarskim z nartami na ramieniu, sylwetka na tle gór oraz zachodzącego słońca, w oddali widoczne ośnieżone szczyty.

    Piotr ŻyłaTomasz MarkowskiNewspix.pl

    W pierwszym treningu na skoczni Schattenberg w Oberstdorfie Piotr Żyła był 61. Za nim było tylko trzech skoczków. W drugim był 52. Zapachniało katastrofą.

    Na szczęście na kwalifikacje nasz multimedalista mistrzostw świata przebudził się i zajął 22. miejsce. Jego rywalem w parze w poniedziałkowym konkursie będzie Estończyk Artti Aigro.

    100 dni do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. WIDEOANDREA BERNARDI / AFPTV / AFPAFP

    Piotr Żyła: były trudne chwile, ale wyszedłem z tego obronną ręką

    – Piotrek skakał w treningach katastrofalnie. Miał duży problem z pozycją dojazdową – przyznał Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków, w rozmowie z Interia Sport.

    Żyła po skoku w kwalifikacjach cieszył się jak dziecko. I to wcale nie dziwi po jego wcześniejszych popisach.

    – Po tych świętach nie miałem trochę kontaktu głowy z nogami. I to był największy problem. Udało się jednak rozbudzić. Jestem zadowolony, bo wystąpię w konkursie. Były trudne chwile w Oberstdorfie, ale wyszedłem z tego obronną ręką – mówił Żyła.

    Po tych dwóch pierwszych skokach już brakowało mi cierpliwości. Pomyślałem: Jezus, Maryja, trzeba się obudzić! Po tym pierwszym skoku wiedziałem, że mój baniak nie działa, jak trzeba

    Żyła zapytany o to, z jakim celem przyjechał na Turniej Czterech Skoczni, odparł: – Walczyć! I pokonać samego siebie. W niedzielę mi się to udało. Chcę skakać naprawdę fajnie w tym turnieju. Chciałbym w każdym konkursie dawać z siebie tyle, ile mogę. To jest dla mnie ważne.

    Kwalifikacje wygrał Słoweniec Domen Prevc, a najlepszym z Polaków był Kamil Stoch, który zajął 14. miejsce.

    Z Oberstdorfu – Tomasz Kalemba, Interia Sport
    Skoczek narciarski wykonujący skok na tle zabudowań górskiego miasteczka, w oddali widać rozległy krajobraz, kościół oraz lekko zamglone wzgórza.

    Piotr ŻyłaEPA/ANNA SZILAGYIPAP
    Skocznia narciarska otoczona górskim krajobrazem, z ustawioną aparaturą fotograficzną oraz samochodem na platformie promocyjnej. Liczni kibice zgromadzeni wokół obiektu, trybuny wypełnione. Oświetlenie i telebimy dodają atmosfery sportowej imprezy.

    Skocznia Schattenberg w OberstdorfieTomasz KalembaINTERIA.PL
    Piotr Żyła

    Piotr ŻyłaMarcin Golba / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • Iga Świątek zadziwiła cały świat. “Największy sukces w jej karierze”

    Iga Świątek zadziwiła cały świat. “Największy sukces w jej karierze”

    Wygrana w Wimbledonie to największy sukces Igi Świątek w ostatnim sezonie – jurorzy “The best of Iga” nie mieli żadnych wątpliwości. Pierwszy raz w historii naszego plebiscytu wszyscy głosujący byli tak jednomyślni. – To największy osiągnięcie w karierze Igi – uważa komentator Tomasz Wolfke.
    Iga Świątek
    Screen – https://x.com/CeltDawid/status/1990344231987155061

    W plebiscycie “The best of Iga 2025”, który rokrocznie organizujemy na Sport.pl, wybieramy najlepszy mecz Igi Świątek, największe osiągnięcie, najważniejszą wypowiedź oraz najlepszy występ jej rywalki przeciwko Polce – ograniczamy się jedynie do startów naszej zawodniczki w ostatnim sezonie zakończonym w połowie listopada.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”

    W tegorocznym plebiscycie głosowało 15 jurorów – dziennikarzy tenisowych z całego świata. W kategorii “największy sukces Igi” wszyscy postawili na jej triumf w Wimbledonie. Pierwszy raz w naszym plebiscycie organizowanym od 2022 roku zdarzyło się, by głosujący byli tak jednomyślni.
    Wimbledon nie miał sobie równych

    Świątek w lipcu pierwszy raz wygrała turniej wielkoszlemowy rozgrywany w Londynie. W finale rozbiła Amandę Anisimową 6:0, 6:0. Wcześniej pokonała także m.in. Belindę Bencic, Clarę Tauson, Danielle Collins oraz Ludmiłę Samsonową. To jej debiutancki tytuł na kortach trawiastych. Chwilę przed Wimbledonem doszła do finału w Bad Homburg, gdzie przegrała z Jessiką Pegulą.

    Czytaj także: Jest kara dla Legii

    Co zadecydowało o sukcesie Polki? Na pewno cenna okazała się poprawa serwisu, wiara w możliwość wygrania Wimbledonu oraz dostosowanie swojego tenisa do kortów trawiastych. Zwraca na to uwagę brytyjski dziennikarz Adam Addicott: – Iga do tego roku nigdy nie wyróżniała się na trawie, ale tym razem jej sposób poruszania się na tej nawierzchni był dużo lepszy. Na trawie, w porównaniu do mączki, trzeba inaczej m.in. zatrzymywać się, bo łatwo o poślizg i upadek.

    Triumf naszej tenisistki nie był spodziewany, przystępowała do zawodów jako rozstawiona z numerem ósmym, po trudniejszym okresie wiosną, gdy nie wygrała żadnego turnieju na jej ukochanej mączce. – Myślałem, że okres na kortach trawiastych nigdy nie będzie dla Igi tak wartościowy jak na ziemnych, ale w tym roku wszystko się zmieniło – zauważa komentator niemieckiego Sky Sport Andreas Thies.

    – Myślę, że sama Iga tego nie przewidywała. Była bezbłędna – przyznaje Maciej Zaręba, który na co dzień komentuje tenis w stacji Canal+ Sport. Nikt nie mógł oczekiwać podobnego rezultatu w Wimbledonie, bo dotychczas w tych zawodach Świątek tylko raz doszła do ćwierćfinału – w 2023 roku. Co prawda pięć lat wcześniej wygrała w Londynie w rywalizacji juniorek, ale sukcesy na tak wstępnym etapie kariery nie zawsze mają przełożenie na dorosłe zmagania.

    Komentator Eurosportu Tomasz Wolfke uważa, że triumf w Wimbledonie to nie tylko “największy sukces Igi w sezonie czy jej całej dotychczasowej karierze, ale i największy osiągnięcie w historii polskiego sportu w dyscyplinach indywidualnych”.
    To da Idze tytuł w plebiscycie?

    Jego zdaniem to sukces porównywalny tylko ze zwycięstwami Ireny Szewińskiej w biegu na 400 m podczas igrzysk olimpijskich w Montrealu 1976, Adama Małysza, Kamila Stocha i Dawida Kubackiego w klasyfikacjach generalnych Turniejów Czterech Skoczni, Ryszarda Szurkowskiego w kolarskim wyścigu szosowym na mistrzostwach świata 1973 lub Jerzego Szczakiela w mistrzostwach świata na żużlu 1973 r. – Ale Wimbledon należy postawić wyżej, bo to mekka tenisa i kultowa, legendarna, najbardziej prestiżowa impreza w sporcie o prawdziwie globalnym zasięgu – wskazuje Wolfke.

    Polacy od lat imponowali w Londynie – Agnieszka Radwańska doszła do finału w 2012 roku, Jerzy Janowicz rok później do półfinału, Hubert Hurkacz także do najlepszej “czwórki” w 2021. Jeszcze większe sukcesy w Wimbledonie osiągały w ostatnich latach Czeszki i Karol Knap z czeskiego Canal+ Sport przyznaje: “Żadna z naszych mistrzyń nie zamieniłaby tego triumfu na inne trofeum”. W poprzednim roku w grze pojedynczej zwyciężyła Barbora Krejcikova, sezon wcześniej Marketa Vondrousova, w 2014 i 2011 roku Petra Kvitova, a w 1998 – Jana Novotna.

    Zdaniem przedstawiciela Polskiego Związku Tenisowego, Kamila Kołsuta, jednego z jurorów “The best of Iga 2025”, zwycięstwo naszej tenisistki nie miało sobie równych w polskim sporcie ostatnich 12 miesięcy. – Wygranie Wimbledonu zamyka temat tytułu Sportowca Roku w Polsce. Nie zapraszam do dyskusji – wskazuje Kołsut. 10 stycznia na gali “Przeglądu Sportowego” poznamy zwycięzcę corocznego plebiscytu. Wśród nominowanych są także m.in. mistrzyni świata we wspinaczce sportowej Aleksandra Mirosław czy mistrz świata na żużlu Bartosz Zmarzlik.

    Z Wimbledonem nic nie może się równać w ostatnim sezonie Świątek, ale nasi jurorzy chcieli także docenić inne osiągnięcia. Znany amerykański dziennikarz Ben Rothenberg wskazał na prestiżowy turniej rangi WTA 1000. – Muszę wspomnieć o jej zwycięstwie w Cincinnati w sierpniu, gdzie z uwagi na szybką nawierzchnię gra stała przed sporym wyzwaniem.

    Z kolei Diego Barbiani przypomniał wygraną Polki pod koniec września w zawodach WTA 500 w Seulu. – Wiele osób podkreślało wyjątkowe znaczenie tego miasta dla Igi i jej rodziny. A w finale musiała się bardzo postarać, żeby wrócić do gry przeciwko Jekaterinie Aleksandrowej – mówi Włoch. Świątek ograła Rosjankę 1:6, 7:6, 7:5, wychodząc ze sporych opałów. Stolica Korei Południowej to zaś miejsce, gdzie jej tata Tomasz Świątek startował w 1988 roku na igrzyskach olimpijskich w rywalizacji wioślarskiej.

  • Sabalenka zagrała na niekorzyść kobiecego tenisa. “Absolutna głupota”

    Sabalenka zagrała na niekorzyść kobiecego tenisa. “Absolutna głupota”

    Aryna Sabalenka przegrała w Dubaju z Nickiem Kyrgiosem 3:6, 3:6 w pokazowym meczu z cyklu “bitwa płci”. Pierwsza rakieta rankingu zagrała na poważnie, ale nie była w stanie pokonać 671. na świecie Australijczyka. Ten mecz jeszcze przed jego rozpoczęciem wywoływał kontrowersje, a w trakcie powstały kolejne wątpliwości. Czy z punktu widzenia kobiecego tenisa występ Sabalenki był korzystny?
    Aryna Sabalenka
    Fot. REUTERS/Amr Alfiky

    W Dubaju doszło do wyjątkowego spotkania tenisowego: Aryna Sabalenka wyszła na kort zmierzyć się z Nickiem Kyrgiosem. Białorusinka zapowiadała, że postawi się Australijczykowi i faktycznie widać było, że dała z siebie wiele – tym bardziej, gdy będziemy pamiętać o pokazowym charakterze rywalizacji.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Kyrgios nie musiał grać na maksa

    Skończyło się 6:3, 6:3 dla Kyrgiosa, który ostatni mecz rozegrał w marcu, od dłuższego czasu nie prowadzi poważnej kariery. Australijczyk sprawiał wrażenie skoncentrowanego, ale w wielu momentach zwalniał rękę, nie uderzał najmocniej. Najlepiej było to widać przy podaniu, gdy rzadko serwował z całej siły, a najczęściej stosował wolniejszego kicka, czyli serwis z rotacją awansującą.

    Czytaj także: Lewandowski wrzucił zdjęcie z siłowni

    Sabalenka miała mieć łatwiej, bo organizatorzy wprowadzili wyjątkowe zasady. Część kortu po jej stronie była o 9 proc. mniejsza, a dodatkowo oboje mogli wykorzystać tylko pierwszy serwis, co miało ograniczyć liczbę potężnych, ale i ryzykownych podań Kyrgiosa. Już sam fakt, że tenisiści nie rywalizowali na równych warunkach, był nieco uwłaczający dla aktualnej numer jeden.

    Były tenisistka Alize Cornet, kapitan reprezentacji Francji w Pucharze Billie Jean King, patrzy na to podobnie w rozmowie z RMC Sport. – Nowe zasady, zwłaszcza skrócenie kortu dla Sabalenki, to była absolutna głupota. Nie buduje to dobrego wizerunku tenisa kobiet. Zmniejszenie rozmiaru kortu to umniejszanie możliwości Sabalenki, która z łatwością mogłaby dotrzymać kroku Kyrgiosowi z głębi pola, tym bardziej że jest on prawie na emeryturze, nie trenuje i ma problem z kolanem.

    W obrazie telewizyjnym także nie wyglądało to dobrze, na co zwracali uwagę kibice i dziennikarze. – Ok, ten kort wygląda w telewizji okropnie – napisał znany portugalski dziennikarz tenisowy Jose Morgado, zwracając uwagę na różnie rozłożone linie. Jeszcze większy problem zapanował na początku drugiego seta, gdy z winy nadawcy lokalnego telewizje transmitujące mecz w różnych krajach miały problem z obrazem. Znikał albo był zaburzony.

    Nie można powiedzieć, że Australijczyk nie starał się, ale częściej korzystał z technicznych zagrań, zaskakiwał rywalkę skrótami. Dawno już Białorusinka nie przebiegła w trakcie spotkania tylu metrów po korcie. Pokazała determinację, ale nie potrafiła pokonać Kyrgiosa, który grał na 50 procent możliwości. Dominujący obrazek z tego spotkania to: ona biega od prawej do lewej, dwoi się i troi, a on posyła kolejne skróty i wyraźnie daje jej szanse w wymianach, nie starał się skracać akcji szybszych zagraniami.
    Organizatorzy wygrali, a tenis?

    Na ten mecz można patrzeć z trzech różnych punktów widzenia. Jako spotkanie czysto tenisowe nie miało większego sensu, gdy dla jednej ze stron ustalono specjalne warunki. Pomysłodawcy wydarzenia za wszelką cenę chcieli zminimalizować naturalne różnice między kobietami a mężczyznami, ale tylko je podkreślili. Tym bardziej że Sabalenka nawet w korzystniejszych okolicznościach nie była w stanie wygrać z zawodnikiem, który jest daleko od czołówki męskiego tenisa. To nie była “bitwa płci”, gdy kort po obu stronach siatki nie był równy. – Absurdalny mecz – pisał “The Guardian” jeszcze przed rozpoczęciem spotkania Sabalenka – Kyrgios.

    Z perspektywy organizatorów można mówić o sukcesie. Nie jest co prawda tak, jak powiedział po meczu Nick Kyrgios: “Przez ostatnie pół roku rozmawiało się głównie o tym pojedynku”. Bez przesady, ale przyciągnął uwagę mediów, kibiców na trybuny w Dubaju. Impreza wybitnie pokazowa, przerywana np. na tańce Aryny Sabalenki, z udziałem gwiazd sportu jak m.in. Ronaldo czy Kaka. Białorusinka wyszła do gry przy dźwiękach z Rocky’ego, Kyrgios na wielbłądzie. Miało być show i było show.

    Gdyby ograniczyć się do komercyjnej strony wydarzenia, spotkanie mogłoby tylko zyskać. W rzeczywistości jednak zdecydowano wykorzystać nazwę “bitwa płci”. Legendarną dla kobiecego tenisa, z nawiązaniem do Billie Jean King, która w ramach takiego meczu w 1973 roku pokonała Bobby’ego Riggs 6:4, 6:3, 6:3. Amerykanka walczyła wtedy na korcie nie tylko o wynik, ale i o uznanie dla tenisistek, które domagały się wyższych nagród i szacunku dla damskiej rywalizacji. W ostatnich dniach Billie Jean King zapytana o starcie Aryny Sabalenki z Nickiem Kyrgiosem przyznała, że nie widzi podobieństw do jej pojedynku z wyjątkiem założenia, że mężczyzna zagra z kobietą.

    Z punktu widzenia kobiecego tenisa niedzielne spotkanie w Dubaju stanowiło spore ryzyko. Gdyby aktualna numer jeden na świecie pokonała 671. w rankingu ATP Kyrgiosa, nie brakowałoby głosów umniejszających jej wyczyn. Gorzej, że stało się odwrotnie – Białorusinka przegrała, choć walczyła z całych sił. Wiele akcji było ciekawych, mecz mógł się podobać, ale jego wynik w komentarzach już jest wykorzystywany jako kolejny dowód na słabość kobiecej rywalizacji w relacji do męskiej. Tenisistki takich głosów nie potrzebują. To nie rozwiązuje żadnego z problemów, z jakim mierzy się obecnie żeński tour – zbyt intensywny kalendarz, hejt wobec tenisistek w social mediach, wciąż nierówne nagrody na wielu turniejach. Sabalenka zagrała w Dubaju głównie dla siebie, a nie dla kobiecego tenisa.

  • Tak wyszła na mecz z mężczyzną

    Tak wyszła na mecz z mężczyzną

    Sabalenka zrobiła show. Tak wyszła na mecz z mężczyzną

    Aryna Sabalenka weszła na pokazowy mecz z Nickiem Kyrgiosem jak gwiazda boksu. Błyszczący płaszcz, muzyka “Eye Of The Tiger”, show w Dubaju i wyjątkowe zasady. To widowisko wykraczające poza zwykły mecz.

    Aryna Sabalenka zrobiła prawdziwe show jeszcze zanim pojawiła się na korcie. Jej wejście na mecz z Nickiem Kyrgiosem przypominało galę bokserską – w błyszczącym płaszczu i przy dźwiękach “Eye Of The Tiger” porwała publiczność. Już pierwsze sekundy pokazały, że ten wieczór będzie wyjątkowy.

    Liderka światowego rankingu WTA przeszła przez trybuny jak gwiazda. Publiczność wstała z miejsc, a dziesiątki telefonów uniosły się w górę, by uchwycić moment. Stylizacja Sabalenki błyszczała w świetle reflektorów.

    ZOBACZ WIDEO: Fabiański zaskoczył historią z przeszłości. “Podbiegłem i go kopnąłem”

    Muzyczne tło znane z kultowego “Rocky’ego” dodało wejściu kinowego rozmachu. To zresztą ten sam utwór, przy którym przed laty do ringu wchodził Dariusz Michalczewski, a więc skojarzenia z boksem nie były przypadkowe.

    To wszystko było wprowadzeniem do głośnego pokazowego meczu zapowiedzianego jako “bitwa płci”. Spotkanie rozgrywane jest w Coca-Cola Arenie w Dubaju. Australijczyk zapowiadał je jako zabawę, ale i sportowe wyzwanie. – Myślę, że mam naprawdę duże szanse. To będzie świetna zabawa, ale też trochę się denerwuję – zaznaczył.

    Sabalenka podeszła do meczu z pełnym zaangażowaniem. – Uwielbiam stawiać sobie wyzwania i jest to ogromne wyzwanie, szczególnie gra przeciwko Nickowi – facetowi, który jest nieprzewidywalny i szalony – przyznała. Zaznaczyła też, że chce udowodnić swoją siłę, grając przeciwko mężczyźnie.

    Zasady meczu były zmodyfikowane, co podkreśla jego pokazowy charakter. Każdy z graczy ma do dyspozycji tylko pierwszy serwis. Dodatkowo kort po stronie Sabalenki został zmniejszony o 9 procent, by wyrównać różnice fizyczne. Rywalizacja toczy się do dwóch wygranych setów, a ewentualny remis rozstrzygnie super tie-break do 10 punktów.

    Kyrgios wygrał mecz 6:3, 6:3. Choć wynik tego starcia nie ma oczywiście wpływu na rankingi, trudno było przejść obojętnie obok emocji, jakie wywołał. Wideo z wejścia Aryny Sabalenki i jej show można zobaczyć poniżej:

  • Fenomenalny finał w meczu Igi Świątek, ludzie wstawali z miejsc!

    Fenomenalny finał w meczu Igi Świątek, ludzie wstawali z miejsc!

    Fenomenalny finał w meczu Igi Świątek, ludzie wstawali z miejsc!
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: IMAGO/NEWSPIX.PL / newspix.pl)

    Iga Świątek dwoiła się i troiła na zakończenie swojego udziału w World Tennis Continental Cup. Wraz z Valenetinem Vacherotem przegrała 4:6, 4:6 z Jeleną Rybakiną i Andriejem Rublewem. Mimo że Polka przez dłuższe fragmenty meczu ciągnęła grę swojego duetu, w szczególności w końcówce, to i tak ma sobie coś do zarzucenia.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Polska tenisistka ostatnie trzy dni spędziła w Shenzen, gdzie przygotowuje się do nowego sezonu, który rozpocznie się już za niedługo w Australii. Rywalizuje w turnieju pokazowym World Tennis Continental Cup, w którym Drużyna Europy mierzy się z Drużyną Świata.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Polecamy: Oto tajemnica Aryny Sabalenki. Aleksander Łukaszenko złożył ofertę nie do odrzucenia

    W piątek i sobotę wiceliderka rankingu WTA walczyła w singlu. Najpierw w hicie gładko poradziła sobie z Jeleną Rybakiną (6:3, 6:3), lecz w następnego dnia niespodziewanie przegrała 2:6, 3:6 z Wang Xinyu. Natomiast w niedzielę Świątek wraz z Valentinem Vacherotem walczyła z Jeleną Rybakiną i Andriejem Rublewem.
    Rywale wykorzystali słabość Igi Świątek

    Spotkanie dużo lepiej rozpoczęli przeciwnicy polsko-monakijskiego duetu. Rybakina i Rublew już na początku wykorzystali słabość Świątek w polu serwisowym i zdobyli przełamanie. Nie oddali go już do końca partii, choć w decydującym gemie para Świątek/Vacherot mieli okazję do doprowadzenia do remisu. Kazaszka i Rosjanin wygrali otwierającego seta 6:4.

    Po krótkiej przerwie rywalizacja znacznie się wyrównała. Oba duety skupiły się przede wszystkim na utrzymaniu własnego podania. Udało się to utrzymać do siódmego gema, kiedy serwowała Polka. Rybakina i Rublew imponowali returnami, z którymi Świątek i Vacherot sobie nie radzili. Kazaszka i Rosjanin wywalczyli przełamanie i byli tylko o krok od końcowego triumfu.

    Ostatecznie Świątek z Vacherotem nie zdołali już nadrobić straty, mimo że Polka w końcówce robiła wszystko, żeby przedłużyć to spotkanie. Po wielu akcjach kibice aż wstawali z miejsc z zachwytu. Natomiast zwycięstwo Rybakiny i Rublewa 6:4, 6:4 oznacza, że Drużyna Świata przed ostatnim starciem singlowym prowadzi z Drużyną Europy 12:7 i na pewno wygra całą rywalizację.

    Zobacz także: Oto co zrobili, żeby Aryna Sabalenka miała łatwiej. Wrze po decyzji o tym meczu

    Świątek już za kilka dni wróci do gry podczas United Cup. Reprezentacja Polski rywalizację w Australii rozpocznie w Sydney 5 stycznia z samego rana.
    Iga Świątek/Valentin Vacherot — Jelena Rybakina/Andriej Rublew 4:6, 4:6

  • Bitwa płci rozstrzygnięta. A tu werdykt 250. gracza ATP ws. Igi Świątek

    Bitwa płci rozstrzygnięta. A tu werdykt 250. gracza ATP ws. Igi Świątek

    O godz. 17 w Dubaju powinno rozpocząć się spotkanie Aryny Sabalenki z Nickiem Kyrgiosem – najlepszej dzisiaj tenisistki świata z zawodnikiem, który swoje wielkie chwile ma już za sobą. I z powodu różnych urazów gra niewiele i rzadko. Wciąż jednak jest cytowany na świecie, choćby za sprawą swoich kontrowersyjnych wypowiedzi po pozytywnych dopingowych testach Jannika Sinnera i Igi Świątek. Mimo że na korcie znaczy już niewiele.

    To wydarzenie zyskało jednak potężną marketingową otoczkę – głośno o nim od kilku miesięcy. Jak jakby miało pokazać, że Białorusinka jest w stanie na równi walczyć z mężczyznami, nawet jeśli warunki gry nie będą dla obu takie same.

    Z taką tezą rozprawia się jednak tenisista, któremu mecz proponowały w przeszłości Serena i Venus Williams.

    Oczy świata zwrócone na kort w Dubaju. Czy Aryna Sabalenka ma szansę w meczu z Nickiem Kyrgiosem?

    Francisco “Pato” Clavet to zawodnik z szeroko rozumianej czołówki przełomu XX i XXI wieku – bez wielkich atutów, najlepiej czujący się na mączce, ale generalnie na wszystkich nawierzchniach dochodził do trzeciej czy czwartej rundy w Wielkich Szlemach. Cieszył się też ze zdobycia Pucharu Davisa, w szczytowym momencie kariery był 18. na liście ATP.

    To właśnie on dostał na początku 1998 roku propozycję gry z siostrami Williams – Venus miała już pierwsze sukcesy, 16-letnia Serena chwilę wcześniej zadebiutowała w Szlemie (w deblu), a tym singlowym pierwszym startem był właśnie występ w Australian Open.

    Serena już wtedy była przekonana, że jest w stanie podbić świat, ale też: będzie potrafiła grać na równi z zawodowcami z męskiej strony touru. Tymi z pierwszej setki. Wybór padł na Claveta, bo… był stosunkowo przeciętny.

    – Dotarło to przez ATP. To Serena powiedziała: z Pato Clavetem. Musiała pomyśleć, że jestem słaby – przyznał Hiszpan w rozmowie z Claytenis. A wtedy był 32. zawodnikiem świata.

    On potraktował to jako żart – i odmówił.
    Zawodnik tenisowy w czerwonej koszulce i opasce na głowie wykonuje energiczny ruch podczas meczu, skupiony na uderzeniu piłki rakietą.

    Francisco ClavetRHONA WISEAFP

    Amerykanki jednak nie odpuściły, ostatecznie zagrały z Niemcem Karstenem Braaschem. Trzy lata wcześniej był jeszcze w TOP 50 rankingu singlistów, ale gdy w Australii dostał tę propozycję, znajdował się już na początku trzeciej setki. I skupiał niemal wyłącznie na deblu.

    Leworęczny 30-latek w Melbourne szybko odpadł, więc propozycję sióstr przyjął. Najpierw ograł 6:1 Serenę, a za chwilę – 6:2 Venus. Przed tym drugim meczem wypalił kilka papierosów, później przyznał, że w ogóle tego dnia pił piwo i grał w golfa. A jednak mecz łatwo wygrał.

    Clavet uważa, że jeśli Kyrgios będzie chciał wygrać z Sabalenką, to wygra. – W normalnej sytuacji ona nie ma szans. To prawda, że Kyrgios jest zawodnikiem, który się rozprasza i ciągle robi głupie rzeczy. W Dubaju będzie show, więc pewnie pojawi się tego więcej. To daje może Sabalence szansę na wygranie większej liczby gemów niż z innymi graczem ATP – twierdzi były hiszpański zawodowiec w Claytenis. I dodaje, że gdyby zdecydowała się na mecz z innym tenisistą, podał tu przykład Jaume Munara, jej szanse są zerowe.

    – Nie chodzi tu o umniejszanie kobiet ani Sabalenki. To świetna zawodniczka, która uderza niesamowicie, często mocniej niż wielu mężczyzn. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę wszystko, czym jest tenis, nie tylko siłę, różnica jest ogromna: mam na myśli budowę ciała, nogi, wytrzymałość, szybkość, powtarzalność uderzeń – twierdzi.
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaAl Bello/Getty Images/AFP / Getty Images via AFP / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / AL BELLOAFP

    W 1973 roku Bobby Riggs, były lider rankingu i mistrz Wimbledonu, zmierzył się z wówczas najlepszą w tourze Margaret Court. Amerykanin miał wtedy… 55 lat, ich mecz został nazwany “wojną płci”. W USA śledziły to miliony osób, Riggs wygrał pierwsze starcie 6:2, 6:1, co nazwano “Masakrą w Dzień Matki”. W rewanżu w Houston lepsza okazała się zawodniczka z Australii, ale wiele osób podważało ten wynik, sugerowało… ustawienie spotkania. Sama Court nie chce nawet porównywać jej spotkania do obecnego Kyrgiosa z Sabalenką. Wtedy walczyła o społeczne zmiany i prawa kobiet.

    – Obie organizacje, ATP i WTA, rozwijały się w podobny sposób, cały tenis jest teraz mocniejszy, szybszy, bardziej fizyczny. Tyle że wciąż jest podobna różnica jak w chwili, gdy doszło do sytuacji z siostrami Williams w Australii – uważa Clavet.
    Iga Świątek i Daniel Michalski byli w składzie reprezentacji Polski podczas United Cup 2023 i 2024

    Iga Świątek i Daniel Michalski byli w składzie reprezentacji Polski podczas United Cup 2023 i 2024Bradley Kanaris / Getty Images / Tiziana FabiAFP

    A jakby potwierdzeniem tego są słowa Daniela Michalskiego, dziś zawodnika numer 250 w światowym rankingu. W przeszłości był już członkiem polskiej drużyny w United Cup, trenował wspólnie z Igą Świątek. I w najbliższym tygodniu będzie podobnie – jest w składzie rezerwowym singlistą, zmiennikiem Huberta Hurkacza.

    – Widziałem z bliska, jak (Iga – red.) profesjonalnie podchodzi do treningu – od pierwszej piłki daje z siebie 110 procent. Intensywność i precyzja jej gry są niesamowite. Naprawdę robi wrażenie. Nie wiem, czy jakiś tenisista byłby w stanie grać na takim tempie z taką dokładnością i starannością na krosach – mówi Michalski w rozmowie z Dominiką Pawlik z serwisu polski-tenis.pl.

    I dodaje: – W sensie technicznym i dynamicznym mogę być wsparciem dla takiej tenisistki, jak wiceliderka rankingu WTA. Oczywiście gram lepiej, bo jestem facetem, ale chodzi o to, by trening był wartościowy dla niej, chodzi o utrzymanie tempa, precyzji i reakcji. Będąc drugim singlistą, to naturalne, że jestem potrzebny do takich treningów, oczywiście poza wykonywaniem swoich. Gdyby nie Iga, to mnie by tam w ogóle nie było. Po tych dwóch latach będę mógł zobaczyć, czy nadążam za jej piłkami.

    Bo trening to jedno, a rywalizacja na korcie – drugie.

    Początek starcia Sabalenki z Kyrgiosem – w niedzielę ok godz. 17.
    Kobieta w sportowym żółtym stroju na korcie tenisowym z wyrazem emocji na twarzy. W tle widoczni rozmazani ludzie oraz nieostre światła.

    Aryna SabalenkaAFP

    Aryna Sabalenka po meczu z Laurą Siegemund: Publiczność dała mi tę energię.

  • “Wstyd”. Lawina komentarzy po meczu Sabalenki z Kyrgiosem

    “Wstyd”. Lawina komentarzy po meczu Sabalenki z Kyrgiosem

    Aryna Sabalenka kończy 2025 rok nie tylko jako liderka światowego rankingu WTA, ale także jako osoba, która stała się obiektem drwin. Wszystko z powodu kontrowersyjnego meczu z Nickiem Kyrgiosem. Na portalu X nie brakuje złośliwych komentarzy dotyczących “bitwy płci”, jak nazwano mecz Białorusinki z Australijczykiem.
    Nick Kyrgios – Aryna Sabalenka
    screen

    Nick Kyrgios przed laty był finalistą Wimbledonu, a obecnie zajmuje 673. miejsce w rankingu ATP. Niedziela 28 grudnia 2025 roku w jego karierze zapisze się szczególnie. Wszystko z powodu meczu z… najlepszą tenisistką świata. Aryna Sabalenka i Kyrgios wyszli na nietypowy kort w Dubaju, by rozegrać mecz, który określono jako “bitwę płci”. Miało to nawiązywać do meczu z 1973 roku, gdy Billie Jeans King pokonała Bobby’ego Riggsa. Zamiast pochlebstw skończyło się na drwinach. Świat tenisa – dziennikarze i kibice – wprost napisali, co sądzą o tym spotkaniu.

    Zobacz wideo To jest najlepsza praca. “Gadam o 22 gościach i mi za to płacą”
    Kibice zabrali głos. Oto co sądzą po “bitwie płci” z udziałem Sabalenki

    “Okej, ten kort wygląda absolutnie okropnie w telewizji…” – napisał portugalski dziennikarz tenisowy Jose Morgado, którego kibicom dyscypliny nie trzeba przedstawiać. Na swoim profilu na portalu X zacytował opublikowany wcześniej przez Tennis Channel fragment meczu. Widać na nim wyraźnie, że część kortu, na którym gra Sabalenka, jest mniejszy od pola gry rywala.

    “To jest jedna z najbardziej absurdalnych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem, hańba… Oczywiście Sabalenka zarabia na tym sporo pieniędzy, ale to wstyd, że numer 1 na świecie robi to dla pieniędzy” – odpowiedział mu jeden z komentujących.

    “Byłem zaintrygowany, widząc bitwę płci. To tylko pokaz i to bez sensu. Nie jestem pewien, czy to pomaga tenisowi. Podanie Kyrgiosa z dołu, drop shot itp.” – krytykował były finalista US Open Greg Rusedski.

    “Tenisowa bitwa płci. Równe wynagrodzenie, ale mężczyźni grają pięć setów, a kobiety trzy w wielkoszlemowych turniejach. Mecz pomiędzy Kyrgiosem a Sabalenką. Jej strona kortu jest znacznie mniejsza, co utrudnia mu grę” – napisał jeden z kibiców.

    “Myślałem, że ludzie, zwłaszcza kobiety w sporcie, chcą być traktowane równo, a jednak macie tę bzdurę zwaną bitwą płci między Aryną Sabalenką a Nickiem Kyrgiosem, gdzie jedna strona kortu jest skrócona” – dodawał kolejny.

    “Jaki jest absolutny sens tego meczu Sabalenka kontra Kyrgios? Zrobili kiedykolwiek jej stronę kortu mniejszą. Absolutnie żałosne” – oceniał kibic.

    Mecz zakończył się wygraną Kyrgiosa. Australijczyk pokonał liderkę rankingu WTA w dwóch setach – 6:3, 6:3. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.