Author: newuser

  • Jest reakcja WTA na słowa Świątek. Komunikat dzień przed meczem

    Jest reakcja WTA na słowa Świątek. Komunikat dzień przed meczem

    Iga Świątek przygotowuje się do swojego pierwszego występu podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, jednak jeszcze przed wyjściem na kort sporo uwagi przyciągnęły jej słowa z konferencji prasowej. WTA postanowiła je wyróżnić, publikując specjalne zestawienie najciekawszych wypowiedzi dnia medialnego.

    Dla raszynianki start w Niemczech ma szczególne znaczenie. To nie tylko początek sezonu na jej ulubionej nawierzchni, czyli kortach ziemnych, ale również debiut pod okiem nowego szkoleniowca – Francisco Roig. Nic więc dziwnego, że temat współpracy z Hiszpanem zdominował spotkanie z mediami. Polka została zapytana o to, kiedy można spodziewać się pierwszych efektów ich wspólnej pracy.

    Świątek podkreśliła, że już dostrzega pozytywne zmiany podczas treningów, ale jednocześnie zachowuje realizm. Zaznaczyła, że rozwój nie następuje z dnia na dzień i wymaga cierpliwości. Jak przyznała, zarówno ona, jak i jej trener, kładą nacisk na spokojne podejście i dawanie sobie czasu na wdrożenie nowych elementów.

    Tenisistka jasno zaznaczyła również, że nie zamierza wywierać na sobie nadmiernej presji. Jej zdaniem poprawa powinna najpierw pojawić się na treningach, a dopiero później przełożyć się na wyniki meczowe. Cały proces określiła jako długofalowy, porównując go do maratonu, a nie krótkiego sprintu. To właśnie to podejście zostało szczególnie docenione przez WTA.

    Organizacja przytoczyła jej słowa w zestawieniu „10 najlepszych cytatów z dnia medialnego”, podkreślając dojrzałość i świadomość zawodniczki w kontekście pracy z nowym trenerem.

    W tym samym rankingu znalazły się także wypowiedzi innych czołowych tenisistek. Jedną z nich była Jelena Rybakina, która została zapytana o rywalizację rankingową z Aryna Sabalenka. Kazaszka przyznała, że nie skupia się na zdobywaniu punktów w każdym turnieju, lecz na jak najlepszej grze i dochodzeniu jak najdalej w zawodach.

    Świątek, jako jedna z najwyżej rozstawionych zawodniczek, miała w pierwszej rundzie wolny los. Swój pierwszy mecz rozegra dopiero w drugiej rundzie, gdzie jej rywalką będzie Laura Siegemund. Spotkanie zaplanowano nie wcześniej niż na godzinę 18:30, po zakończeniu pojedynku pomiędzy Jelena Ostapenko a Mirra Andreeva.

  • Urwała seta Świątek. Teraz zszokowała cały Stuttgart. Było już 2:6, 1:4. Badosa aż płakała

    Urwała seta Świątek. Teraz zszokowała cały Stuttgart. Było już 2:6, 1:4. Badosa aż płakała

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie nabiera tempa, a wtorkowy wieczór przyniósł kibicom prawdziwy tenisowy thriller. Na korcie pojawiła się reprezentantka gospodarzy Eva Lys, która jeszcze niedawno mierzyła się z Iga Świątek. Jej rywalką była Paula Badosa, uczestnicząca w turnieju dzięki dzikiej karcie. Gdy Hiszpanka prowadziła już 6:2, 4:1 i 40:15, wydawało się, że zwycięstwo ma na wyciągnięcie ręki. Tymczasem wydarzenia na korcie potoczyły się w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.

    Na początku roku Lys zmierzyła się ze Świątek podczas United Cup. Wówczas Niemka zaskoczyła, wygrywając pierwszego seta 6:3. Ostatecznie jednak Polka odwróciła losy meczu i triumfowała w trzech partiach, pomagając swojej reprezentacji sięgnąć po końcowe zwycięstwo w całym turnieju.

    Od tamtego czasu forma Lys nie była imponująca — przegrała trzy kolejne spotkania. Szansę na przełamanie złej passy otrzymała właśnie w Stuttgarcie, gdzie w pierwszej rundzie trafiła na wymagającą rywalkę.

    Początek meczu zdecydowanie należał do Badosy. Hiszpanka narzuciła wysokie tempo gry, imponując siłą i precyzją uderzeń. Szczególnie skutecznie wykorzystywała topspinowe zagrania na bekhend przeciwniczki. Niemka nie potrafiła znaleźć odpowiedzi i w pierwszym secie ugrała zaledwie dwa gemy, przegrywając 2:6.

    Druga partia długo układała się pod dyktando Badosy. Przy stanie 4:1 i prowadzeniu 40:15 była o krok od kolejnego gema. Wtedy jednak nastąpił niespodziewany zwrot — seria błędów serwisowych sprawiła, że Hiszpanka straciła podanie. Ten moment okazał się punktem zwrotnym spotkania.

    Lys nabrała pewności siebie i zaczęła grać znacznie odważniej, uderzając płasko i agresywnie. Z wyniku 1:4 szybko zrobiło się 4:4, a mecz nabrał zupełnie nowej dynamiki. Niemka po raz pierwszy objęła prowadzenie przy stanie 5:4, choć Badosa zdołała jeszcze wyrównać asem serwisowym. W końcówce seta Hiszpanka popełniła jednak dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu przy stanie 5:6, co przesądziło o jej porażce 5:7. Jej frustracja była widoczna — na moment uklękła na korcie, nie mogąc uwierzyć w rozwój wydarzeń.

    Decydujący set był pełen emocji i zwrotów akcji. Na początku zawodniczki przełamywały się nawzajem, co dało wynik 2:2. Później gra się wyrównała, ale to Lys wykazała się większą odpornością psychiczną. Przy stanie 5:4 wykorzystała break pointa, który był jednocześnie piłką meczową.

    Tym samym 24-letnia Niemka dokonała rzeczy niemal niemożliwej — odwróciła losy meczu ze stanu 2:6, 1:4 i pokonała Badosę 2:6, 7:5, 6:4 po ponad dwóch godzinach walki. W 1/8 finału czeka ją starcie z Elina Switolina.

  • Takie doniesienia o Katarzynie Skowrońskiej. Spakowała walizki i wróciła do Polski

    Takie doniesienia o Katarzynie Skowrońskiej. Spakowała walizki i wróciła do Polski

    Katarzyna Skowrońska po zakończeniu swojej bogatej kariery sportowej zdecydowała się na odważny krok i rozpoczęcie zupełnie nowego etapu życia poza Polską. Była reprezentantka kraju, która przez lata należała do czołowych postaci polskiej siatkówki, wybrała na swoje miejsce na ziemi Włochy – kraj, z którym od dawna czuła silną więź.

    To właśnie tam postanowiła zrealizować jedno ze swoich największych marzeń. Zainwestowała w wyjątkową nieruchomość – kilkusetletni młyn, który stopniowo przekształca w klimatyczny dom, łączący historyczny charakter z nowoczesnymi rozwiązaniami. Projekt od samego początku wzbudza spore zainteresowanie, a Skowrońska chętnie dzieli się w mediach społecznościowych kolejnymi etapami prac. Na publikowanych materiałach można zobaczyć, jak dawny budynek przechodzi imponującą metamorfozę, a także zajrzeć za kulisy aranżacji wnętrz.

    Ostatnio jednak była siatkarka postanowiła na chwilę odłożyć włoski projekt na bok. Wraz ze swoim partnerem, reżyserem Bartosz Prokopowicz, przyleciała do Polski, by spędzić trochę czasu w ojczyźnie i odpocząć od codziennych obowiązków.

    Pobyt w kraju nie umknął uwadze jej fanów. Skowrońska podzieliła się w sieci zdjęciami z wyjazdu, pokazując, jak wygląda jej czas w Polsce. Jednym z odwiedzonych miejsc była Łódź, gdzie para wybrała się na spacer do znanego Pasaż Róży – wyjątkowej instalacji artystycznej, przyciągającej turystów swoją niepowtarzalną estetyką.

  • Polska jednak zagra na mundialu zamiast Iranu? PZPN ogłasza: “Nie wierzymy”

    Polska jednak zagra na mundialu zamiast Iranu? PZPN ogłasza: “Nie wierzymy”

    Według informacji przekazanych przez dziennikarzy The Athletic, FIFA analizuje różne scenariusze na wypadek ewentualnej rezygnacji Iranu z udziału w nadchodzących mistrzostwach świata. Wśród rozważanych opcji pojawia się nawet możliwość, że zwolnione miejsce mogłaby zająć reprezentacja Polski. Choć brzmi to sensacyjnie i mało realnie, temat zdążył już wywołać spore emocje. Do całej sprawy odniósł się jednak jednoznacznie Polski Związek Piłki Nożnej.

    Marcowa porażka z Szwecja (2:3) przekreśliła szanse Polaków na awans na mundial organizowany w Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanada. W efekcie pojawiły się głosy, że to nie tylko koniec marzeń o udziale w turnieju, ale również możliwy schyłek reprezentacyjnej kariery Robert Lewandowski. Sam kapitan kadry nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. W rozmowie z mediami przyznał, że potrzebuje czasu na przemyślenia i dopiero po powrocie do obowiązków klubowych będzie w stanie odpowiedzieć na pytania dotyczące przyszłości.

    Tymczasem niespodziewany scenariusz nakreślony przez The Athletic zakłada, że Polska mogłaby jednak otrzymać drugą szansę. Wszystko zależałoby od decyzji Iran, który – według doniesień – rozważa bojkot turnieju z powodu napiętej sytuacji politycznej i konfliktu z jednym z gospodarzy, czyli Stanami Zjednoczonymi. Irańska federacja miała również wnioskować o przeniesienie swoich spotkań do innych krajów-organizatorów, jednak ten pomysł spotkał się z chłodnym przyjęciem.

    Prezydent FIFA, Gianni Infantino, jasno podkreślił, że turniej odbędzie się zgodnie z pierwotnym planem i nie przewiduje się alternatywnych rozwiązań. Mimo to media sugerują, że w przypadku wycofania się Iranu mogłyby zostać rozegrane dodatkowe baraże o wolne miejsce. Wśród potencjalnych uczestników wymienia się m.in. Włochy, Dania, a w mniej prawdopodobnym wariancie również Polskę.

    Na te doniesienia szybko zareagował Polski Związek Piłki Nożnej, który stanowczo zdementował spekulacje. Federacja przyznała, że nie posiada żadnych informacji potwierdzających taki scenariusz i nie traktuje go poważnie.

    Mistrzostwa świata w 2026 roku zaplanowano na okres od 11 czerwca do 19 lipca. Reprezentacja Iranu trafiła do grupy G, gdzie ma zmierzyć się z Nowa Zelandia, Belgia oraz Egipt. Wszystkie te spotkania mają odbyć się na stadionach w Stanach Zjednoczonych, zgodnie z ustalonym harmonogramem.

  • Świątek wróciła do Niemiec. Punktowana już na starcie. I to przez kogo

    Świątek wróciła do Niemiec. Punktowana już na starcie. I to przez kogo

    W bardzo wymagającym dla siebie momencie kariery Iga Świątek wraca do rywalizacji w Stuttgarcie – miejscu, które do tej pory kojarzyło jej się wyjątkowo dobrze. To właśnie tam triumfowała w latach 2022 i 2023. Tym razem jednak jej powrót ma zupełnie inny kontekst. Polka chce udowodnić – przede wszystkim samej sobie – że jest na właściwej drodze do odzyskania najwyższej formy.

    Od bolesnej porażki z Magdą Linette minęły już ponad trzy tygodnie. W tym czasie Świątek zdążyła nie tylko ochłonąć, ale też podjąć ważną decyzję o zmianie trenera. Rozpoczęła współpracę z Francisco Roigiem, a do przygotowań zaangażowany był również jej idol, Rafael Nadal. Na Majorce pracowała nad kolejnym etapem sezonu, a pierwsze efekty tej współpracy zobaczymy podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, który Polka już dwukrotnie wygrywała. Mimo to jej aktualna dyspozycja pozostaje sporą niewiadomą.

    Powrót Świątek na korty w Niemczech pod okiem nowego szkoleniowca nie umknął uwadze ekspertów „Tennis Channel”, którzy dokładnie przeanalizowali jej sytuację. Coco Vandeweghe, była dziewiąta rakieta świata, wskazała na elementy, które mogą ulec poprawie pod wpływem hiszpańskiej szkoły treningu. Jej zdaniem kluczowa będzie większa regularność, lepsze budowanie punktów oraz częstsze wykorzystywanie forhendu w wymianach.

    Amerykanka zwróciła również uwagę na konkretne zmiany widoczne już podczas treningów. Według niej poprawie uległ serwis Świątek, który wcześniej był jednym z jej największych problemów. Zauważyła, że ramię Polki pracuje teraz swobodniej, co może przełożyć się na większą skuteczność pierwszego podania i lepszą kontrolę kierunku. To właśnie braki w tym elemencie sprawiały, że rywalki dysponujące mocnymi uderzeniami – jak Aryna Sabalenka czy Jelena Rybakina – potrafiły przejmować inicjatywę w wymianach.

    Swoją opinię przedstawił również Paul Annacone – były tenisista i uznany trener, który pracował m.in. z Rogerem Federerem. Jego zdaniem najważniejszym aspektem w powrocie Świątek na szczyt nie są kwestie czysto techniczne, lecz mentalne. Podkreślił, że to właśnie nastawienie i pewność siebie mają kluczowe znaczenie na tym poziomie rywalizacji.

    Annacone zaznaczył, że Świątek nie straciła swoich umiejętności, a jedynie musi ponownie zaufać własnej grze i wrócić do schematów, które wcześniej przynosiły jej sukcesy. Według niego kluczowe jest ograniczenie nadmiernego reagowania na wydarzenia na korcie i skupienie się na tym, jak się na nie odpowiada. To właśnie sfera mentalna – a nie tenisowe fundamenty – może okazać się decydująca w procesie odbudowy formy Polki.

  • Dwie wiadomości ws. powrotu Świątek. Jedna może niepokoić

    Dwie wiadomości ws. powrotu Świątek. Jedna może niepokoić

    Iga Świątek od kilku dni przebywa w Stuttgarcie, gdzie przygotowuje się do startu w prestiżowym turnieju Porsche Tennis Grand Prix 2026. Dla Polki będzie to szczególny występ — po raz pierwszy zaprezentuje się w oficjalnym meczu pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga. Jej inauguracyjne spotkanie zaplanowano na 15 kwietnia, a rywalką będzie zwyciężczyni pojedynku Laura Siegemund – Wiktorija Tomowa. Mimo niedawnej porażki z Magdą Linette w Miami, Świątek pozostaje zdecydowaną faworytką tego starcia. Ekspert Polsatu Sport, Dawid Olejniczak, zaznacza jednak, że prawdziwe wyzwania mogą pojawić się dopiero w kolejnych rundach.

    Powrót Świątek na kort nastąpi po blisko miesięcznej przerwie. Po nieudanym występie w Miami zawodniczka zdecydowała się na zmiany w swoim sztabie szkoleniowym — miejsce Wima Fissette’a zajął Francisco Roig. Następnie Polka udała się na Majorkę, gdzie intensywnie trenowała, przygotowując się do sezonu na kortach ziemnych. W treningach towarzyszył jej nie tylko nowy szkoleniowiec, ale również Rafael Nadal, co od razu przyciągnęło uwagę środowiska tenisowego.

    Mimo współpracy z tak uznanymi postaciami, wokół formy Świątek wciąż pojawiają się pytania. Część ekspertów uważa, że źródło problemów Polki leży bardziej w sferze mentalnej niż czysto sportowej. Podnoszone są także wątpliwości dotyczące dotychczasowych osiągnięć trenerskich Roiga, który największe sukcesy odnosił jako członek sztabu Nadala.

    Innego zdania jest jednak Dawid Olejniczak. W jego ocenie współpraca Świątek z nowym trenerem przyniesie pozytywne efekty, choć niekoniecznie natychmiast. – Spodziewam się poprawy, ale raczej nie od razu w Stuttgarcie. To będzie proces. Na najlepszą wersję Igi przyjdzie nam poczekać, być może aż do Rolanda Garrosa – tłumaczy komentator.

    Duże znaczenie może mieć także zaangażowanie Rafaela Nadala. Według Olejniczaka Hiszpan może być szczególnie zmotywowany, by pomóc Świątek wrócić na szczyt. Obecność tak utytułowanej zawodniczki w jego akademii to bowiem również ogromna promocja. Jeśli Polka odzyska najwyższą formę właśnie dzięki pracy na Majorce, będzie to dla Nadala najlepsza możliwa reklama.

    Ekspert zwraca również uwagę na warunki treningowe w akademii Nadala. Jego zdaniem to miejsce oferuje zawodnikom wszystko, czego potrzebują do rozwoju — od infrastruktury, przez klimat, aż po stałą obecność innych tenisistów. W porównaniu z bardziej kameralnym środowiskiem, jak choćby Raszyn, Majorka daje większą dynamikę i możliwość codziennej rywalizacji.

    Choć treningi Świątek w Stuttgarcie wyglądają obiecująco — w tym sparingowe zwycięstwo nad Paulą Badosą — Olejniczak przestrzega przed wyciąganiem pochopnych wniosków. Jego zdaniem pierwszy mecz Polki powinien zakończyć się zwycięstwem, jednak prawdziwe testy formy nadejdą później. Potencjalne pojedynki z takimi zawodniczkami jak Jelena Rybakina czy Coco Gauff będą znacznie większym wyzwaniem. Jak przyznaje ekspert, jeszcze niedawno nie byłby skłonny stawiać Świątek w roli zdecydowanej faworytki nawet w starciach z Eliną Switoliną czy Martą Kostiuk.

  • Tak Nadal ma pomóc Świątek. Uruchomiła tajną broń. “To przerażające”

    Tak Nadal ma pomóc Świątek. Uruchomiła tajną broń. “To przerażające”

    Iga Świątek sięgnęła po najmocniejsze możliwe wsparcie. Polska tenisistka w ostatnich dniach trenowała na Majorce nie tylko z nowym trenerem Francisco Roig, ale również pod okiem swojego wielkiego idola – Rafael Nadal. Taki układ może pomóc jej odzyskać najwyższą formę, a przy okazji budzi spore obawy wśród rywalek.

    Decyzja o rozpoczęciu współpracy z Roigiem to wyraźny sygnał, że Świątek chce wrócić na szczyt. Hiszpan przez ponad dwie dekady współtworzył sukcesy Nadala, będąc częścią jego sztabu w najważniejszych momentach kariery. Doskonale zna mechanizmy prowadzące do zwycięstw, a przy tym dysponuje silnym autorytetem – czymś, czego najwyraźniej brakowało w poprzedniej współpracy z Wim Fissette. Co więcej, jego pozycję dodatkowo wzmacnia obecność samego Nadala.

    Początek sezonu nie ułożył się po myśli Polki. Seria słabszych występów i brak stabilizacji w grze sprawiły, że konieczne stały się zmiany. Majorka okazała się idealnym miejscem na odbudowę – spokojnym azylem, ale też przestrzenią do intensywnej pracy. To, co wydarzyło się w ostatnich dniach na kortach w Manacor, wykraczało jednak poza standardowe przygotowania.

    Nagrania udostępnione przez akademię Nadala pokazują wyjątkowe sceny. Świątek wykonuje kolejne uderzenia, a tuż za nią stoi legendarny Hiszpan, aktywnie uczestnicząc w treningu. To nie była jedynie kurtuazyjna obecność właściciela obiektu – Nadal analizował, poprawiał detale techniczne i dzielił się uwagami zarówno w trakcie gry, jak i podczas przerw.

    Można pół żartem stwierdzić, że jeśli Świątek potrafi utrzymać koncentrację i jakość uderzeń pod czujnym okiem swojego największego idola, to presja meczowa na tourze nie będzie już dla niej tak wymagająca. Tego typu trening to symulacja warunków maksymalnego napięcia mentalnego.

    Nie jest tajemnicą, że Nadal od lat stanowi dla niej wzór. Możliwość pracy u jego boku i otrzymywania bezpośredniego wsparcia to ogromny impuls psychologiczny, szczególnie po trudniejszych miesiącach. Sama świadomość, że legenda tenisa obserwuje jej postępy, może znacząco wpłynąć na pewność siebie Polki.

    Eksperci zastanawiają się, jaką rolę Nadal odegra w całym projekcie. Nawet jeśli nie stanie się formalnym członkiem sztabu, jego wpływ może być odczuwalny dzięki bliskiej relacji z Roigiem. To układ, który daje Świątek dostęp do unikalnej wiedzy i doświadczenia.

    Filozofia gry, którą reprezentuje szkoła Nadala, nie jest dla niej obca – opiera się na większej rotacji, cierpliwości i budowaniu przewagi w wymianach. Kluczowe będzie jednak dopracowanie tych elementów i konsekwentne ich wdrażanie w meczach.

    Szczególnie interesująco wygląda kwestia rozwoju serwisu i gry przy siatce. Nadal w drugiej części kariery znacząco poprawił te elementy – w dużej mierze właśnie dzięki pracy z Roigiem. Dla Świątek, która wciąż pracuje nad pewnością w grze ofensywnej przy siatce, takie doświadczenie może okazać się bezcenne.

    Jeszcze niedawno Polka była sceptyczna wobec dodatkowych konsultantów, wskazując na napięty kalendarz i ograniczony czas na wdrażanie nowych elementów. Tym razem jednak wszystko zostało precyzyjnie zaplanowane. Wyjazd na Majorkę nastąpił w idealnym momencie – z odpowiednim zapasem czasu przed turniejem w Stuttgarcie, co pozwoliło spokojnie wejść w nowy system pracy.

    Nie bez znaczenia jest też aspekt wizerunkowy. Wspólne treningi z Nadalem oraz obecność jego wieloletniego współpracownika w sztabie wysyłają jasny sygnał: Świątek chce ponownie dominować na kortach ziemnych. Rywalki doskonale rozumieją, co oznacza „aura Nadala” – i mogą odczuwać jej wpływ jeszcze przed wyjściem na kort.

    Jak zauważyła Jessica Pegula, oglądając materiały z treningów: „To jest idealne dla Igi. To przerażające dla rywalek”. Takie opinie tylko potwierdzają, jak duże wrażenie robi ten projekt w środowisku tenisowym.

    Dla Świątek to sytuacja typu „win-win”. Z jednej strony korzysta z wiedzy jednego z najwybitniejszych tenisistów w historii, z drugiej – wzmacnia swoją pozycję mentalną i sportową. W realiach, gdzie różnice między najlepszymi zawodniczkami są minimalne, nawet drobne wskazówki mogą decydować o wynikach największych turniejów.

    Teraz najważniejsze będzie przełożenie tej pracy na realne rezultaty w sezonie na mączce. Nowy trener, nowe otoczenie i wsparcie legendy tworzą solidne fundamenty. Jeśli kilka dni spędzonych na Majorce pozwoliło Świątek odzyskać radość z gry i pewność siebie, jej rywalki rzeczywiście mogą mieć powody do niepokoju.

  • Badosa przetestowała formę Świątek. 90 minut gry na korcie w Stuttgarcie

    Badosa przetestowała formę Świątek. 90 minut gry na korcie w Stuttgarcie

    Po zakończeniu rywalizacji reprezentacyjnej w ramach Billie Jean King Cup tenisowy świat przenosi się do Niemiec, gdzie rusza prestiżowy turniej rangi WTA 500 w Stuttgarcie. W imprezie pojawiła się niemal cała czołówka światowego rankingu – zabrakło jedynie Aryny Sabalenki, która wycofała się z powodu problemów zdrowotnych. Wśród uczestniczek nie mogło zabraknąć Igi Świątek, która już od kilku dni przygotowuje się na miejscu do startu.

    Polka przybyła do Stuttgartu jeszcze przed weekendem i od razu rozpoczęła treningi. W piątek po raz pierwszy pojawiła się na korcie centralnym, gdzie ćwiczyła ze sparingpartnerem. Dzień później miała okazję sprawdzić się w grze z Alexandrą Ealą. Tymczasem po południu odbyło się losowanie drabinki turniejowej. Świątek, rozstawiona z numerem trzecim, otrzymała wolny los w pierwszej rundzie. Swój udział rozpocznie więc od drugiej fazy, gdzie zmierzy się z Magdaleną Fręch lub Laurą Siegemund.

    Czwarta rakieta świata ma jeszcze kilka dni na dopracowanie formy przed pierwszym meczem. W niedzielę wróciła na kort, gdzie o godzinie 13:30 rozpoczęła kolejny trening. Tym razem jej rywalką była Paula Badosa. Początkowo tenisistki skupiły się na standardowej rozgrzewce, choć nie obyło się bez nietypowej sytuacji – po jednym z serwisów Hiszpanki uszkodzona została taśma siatki, co na chwilę przerwało zajęcia. Po kilku minutach problem rozwiązano i zawodniczki mogły wrócić do gry.

    Po części serwisowej tenisistki przeszły do rozgrywania punktów. Już na początku Świątek przełamała podanie Badosy, wykorzystując błędy rywalki, w tym podwójny błąd serwisowy. Kolejne gemy były bardziej wyrównane, choć Polka kontrolowała przebieg wydarzeń. W czwartym gemie musiała bronić się przed break pointami, jednak skutecznie wykorzystała serwis, by wyjść z opresji. W przerwach między gemami aktywnie pracował jej trener Francisco Roig, który na bieżąco przekazywał wskazówki.

    W siódmym gemie Świątek ponownie przełamała rywalkę, odwracając losy wymiany przy stanie 30:15 dla Badosy. Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:2 dla Polki, która pokazała solidną i pewną grę.

    Druga partia rozpoczęła się od długiego, zaciętego gema, w którym ostatecznie górą była Świątek. Chwilę później Polka rozegrała perfekcyjny gem serwisowy, nie tracąc ani jednego punktu i kończąc go dwoma asami. Badosa zdołała jednak odrobić część strat, przełamując Świątek w czwartym gemie, choć Polka była bliska obrony. Mimo to chwilę później ponownie straciła podanie, co pozwoliło Świątek odzyskać przewagę.

    Trening zakończył się przy wyniku 6:2, 3:2 dla Polki, ponieważ upłynął przewidziany 90-minutowy czas na kort. Obie zawodniczki podziękowały sobie za wspólną grę i opuściły arenę, ustępując miejsca kolejnym tenisistkom.

    Dla Świątek był to kolejny wartościowy dzień przygotowań w Stuttgarcie. Swój pierwszy mecz w turnieju rozegra najprawdopodobniej w środę lub czwartek. Finał zaplanowano na niedzielę, 19 kwietnia.

  • Prezydent Nawrocki pominął Kamila Stocha. To niezrozumiałe

    Prezydent Nawrocki pominął Kamila Stocha. To niezrozumiałe

    Zacytował świętego Augustyna, pogratulował bohaterom tegorocznych igrzysk i umieścił ich sukcesy na tle wielkich poprzedników – Adama Małysza oraz Justyny Kowalczyk. Ale o naszym największym zimowym olimpijczyku w historii, czyli o Kamilu Stochu, prezydent Karol Nawrocki nie wspomniał. Dlaczego? W sobotę w Warszawie w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego odbyła się uroczysta gala podsumowująca występy naszych reprezentantów na igrzyskach olimpijskich Mediolan/Cortina d’Ampezzo 2026. Uroczystość rozpoczęła się od odczytania listu skierowanego do polskich bohaterów igrzysk przez prezydenta RP, Karola Nawrockiego. Prezydent Nawrocki nie pojawił się na gali. Reprezentował go Mateusz Kotecki, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. Przytaczamy cały list odczytany przez współpracownika prezydenta: Organizatorzy i uczestnicy gali olimpijskiej podsumowującej udział reprezentacji Polski w 25. Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Szanowni Państwo, serdecznie pozdrawiam całą rodzinę olimpijską. Składam wyrazy uznania i gratulacje działaczom, trenerom, członkom sztabów szkoleniowych, a przede wszystkim zawodnikom, którzy godnie reprezentowali Polskę na 25. Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Dziękuję za trud przygotowań, niezliczone godziny treningów oraz emocje, których dostarczali Państwo rodakom na arenach sportowych w lutym tego roku. Podczas ślubowania olimpijczyków 30 stycznia życzyłem naszym reprezentantom powodzenia na włoskich stokach, skoczniach i lodowiskach, podkreślając, że wraz z całym narodem będę z nimi w każdej sekundzie. Byłem pewny, że wywalczą Państwo dla Polski niejeden medal. Przywołałem wtedy słowa świętego Augustyna – “Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”. Bardzo się cieszę, że polscy sportowcy udowodnili we Włoszech, ile prawdy jest w tej sentencji i że znakomita passa naszych zimowych występów olimpijskich trwa. Od igrzysk w Salt Lake City w 2002 roku i dwóch medali Adama Małysza, przez triumfy Justyny Kowalczyk i sukcesy naszych łyżwiarzy, aż po laury zdobyte w Pekinie i teraz we Włoszech polski sport zimowy regularnie dostarcza powodów do dumy. Ufam, że w przyszłości tych sukcesów będzie jeszcze więcej. Wyrażam najwyższe uznanie medalistom. Ogromną radość polskim kibicom sprawili skoczkowie narciarscy. Już po raz szósty na igrzyskach w XXI wieku. Dwa indywidualne medale Kacpra Tomasiaka oraz trzeci zdobyty wspólnie z Pawłem Wąskiem w pierwszym historycznym konkursie duetów to wielkie osiągnięcie. Podobnie jak srebro wywalczone przez Władimira Semirunnija, który powiększył tym samym olimpijski dorobek naszych panczenistów do siedmiu medali. Z serca gratuluję znakomitych rezultatów nie tylko medalistom, lecz także innym reprezentantom, którzy niejednokrotnie ocierali się o podium i pokazywali niezwykły hart ducha. Są w tym gronie m.in. Maryna Gąsienica-Daniel, siódma w slalomie gigancie w narciarstwie alpejskim, Damian Żurek i Kaja Ziomek-Nogal, którzy osiągnęli wybitne rezultaty w łyżwiarskich sprintach. Chylę czoła przed naszymi biathlonistkami, autorkami najlepszego w historii miejsca Polski w biegu sztafetowym, a także przed Nikolą Domowicz i Dominiką Piwkowską, które na torze saneczkarskim udowodniły, że pasja i wytrwałość mogą przynosić znakomity wynik mimo różnych przeciwności. Dziękuję wszystkim olimpijczykom za godne reprezentowanie naszej Ojczyzny. Zawodnikom życzę niewyczerpanej motywacji do treningów i przekraczania własnych granic, trenerom satysfakcji z pracy i z osiągnięć podopiecznych, a działaczom licznych sukcesów organizacyjnych. Niech Polski sport zimowy przynosi dużo radości rodakom także w kolejnych latach. Wszystkiego dobrego. Z poważaniem, Karol Nawrocki, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Niedawno Nawrocki i Stoch wspólnie śpiewali hymn. Teraz prezydent pominął największego z mistrzów List prezydenta jest elegancki, słuchało się go przyjemnie, ale wiele osób na gali od razu wychwyciło, że nie usłyszało nazwiska Stoch. To bardzo zaskakujące, że pisząc o medalowej passie naszych zimowych olimpijczyków Nawrocki wymienił Adama Małysza i Justynę Kowalczyk, a Kamila Stocha pominął. Dziwi, że po wskazaniu sukcesów Małysza i Kowalczyk prezydent przeszedł do wspomnienia sukcesów łyżwiarzy i laurów zdobytych w Pekinie, by tą drogą dojść do sukcesów z tegorocznych igrzysk. Dziwi, że droga nakreślona przez prezydenta nie wiodła przez gigantyczne przecież olimpijskie osiągnięcia Stocha. Mówiąc o polskich sukcesach na zimowych igrzyskach olimpijskich, nie sposób pominąć najlepszych dla nas w historii igrzysk w Soczi w 2014 roku. A tam dwa z czterech złotych medali dla Polski wywalczył Stoch. Po czym trzecie złoto dorzucił w 2018 roku w Pjongczangu. Stoch to najbardziej utytułowany polski sportowiec w historii zimowych igrzysk. Wywalczył trzy medale złote i jeden brązowy. Za nim plasuje się Kowalczyk z dwoma medalami złotymi, jednym srebrnym i dwoma brązowymi. Patrząc na olimpijskie dokonania, w cieniu Stocha jest też Małysz z trzema srebrami i jednym brązem. Trudno podejrzewać tu prezydenta Nawrockiego o złą wolę. W pamięci kibiców zapewne są piękne obrazki sprzed zaledwie trzech miesięcy. W styczniu prezydent specjalnie przyjechał do Zakopanego, żeby uczestniczyć w pożegnaniu Stocha z występami w Pucharze Świata na polskiej ziemi. Po zawodach na Wielkiej Krokwi Nawrocki dziękował sportowemu bohaterowi Polski na specjalnej ceremonii. Wówczas prezydent i skoczek m.in. wspólnie odśpiewali a cappella hymn Polski. Teraz, na gali olimpijskiej, o Stochu nie zapomniał Radosław Piesiewicz. Prezes PKOl, wymieniając najważniejsze dla naszej reprezentacji wydarzenia włoskich igrzysk, mówił o pożegnaniu “naszego wybitnego skoczka, Kamila Stocha”. Dlaczego o Stochu zapomniał prezydent – nie wiemy. Ale wiemy, że po sali poniosła się opinia, że Nawrocki popełnił faux pas.

  • Obawy przed powrotem Świątek. “Coś złego dzieje się w środku”

    Obawy przed powrotem Świątek. “Coś złego dzieje się w środku”

    Iga Świątek jest już w Niemczech, gdzie wkrótce rozpocznie rywalizację w halowym turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. To będzie dla niej szczególny występ – po raz pierwszy zaprezentuje się pod okiem nowego szkoleniowca, Francisco Roiga. Jak może wyglądać ten debiut? Komentator Eurosportu Karol Stopa zwraca uwagę, że choć zmiana trenera często przynosi pozytywny impuls, to w tym przypadku pojawiają się także znaki zapytania.

    Zdaniem eksperta, historia pokazuje, że Świątek dobrze reagowała na wcześniejsze zmiany w sztabie. Na początku współpracy zwykle pojawiał się efekt świeżości – obie strony były sobą zainteresowane, a brak napięć sprzyjał szybkim postępom. Taki scenariusz może powtórzyć się również teraz.

    Dodatkowym atutem Roiga jest jego wieloletnia współpraca z Rafaelem Nadalem. Styl gry Świątek od dawna bywa porównywany do Hiszpana – zarówno pod względem techniki, jak i przygotowania do uderzeń. To może ułatwić trenerowi pracę, bo trafia na zawodniczkę, której sposób myślenia o tenisie jest mu dobrze znany.

    Jednocześnie Roig to zupełnie inny typ szkoleniowca niż Wim Fissette. Belg miał doświadczenie w prowadzeniu czołowych tenisistek i potrafił osiągać z nimi szybkie sukcesy, choć jego współprace często nie trwały długo. Roig natomiast przez lata funkcjonował raczej w cieniu – jako wsparcie dla głównych trenerów Nadala. Kiedy próbował samodzielnych projektów, nie przyniosły one większych rezultatów.

    To rodzi naturalne pytanie: czy trener drugiego planu odnajdzie się w roli lidera? Stopa porównuje tę sytuację do aktora, który nagle dostaje życiową szansę zagrania głównej roli – może ją wykorzystać i zachwycić, ale równie dobrze może nie sprostać oczekiwaniom.

    Ekspert podkreśla jednak, że problem Świątek może sięgać głębiej niż sama kwestia trenera. Zwraca uwagę na trudną atmosferę wokół zawodniczki oraz ograniczony dostęp do informacji o tym, co dzieje się w jej zespole. Według niego funkcjonuje on niczym zamknięta twierdza, a osoby z otoczenia tenisistki są zobowiązane do zachowania pełnej dyskrecji.

    Dodatkowym utrudnieniem jest presja ze strony opinii publicznej. Rosnąca liczba fanów sprawia, że każda krytyczna uwaga spotyka się z ostrą reakcją, co utrudnia rzeczową analizę sytuacji. Tymczasem – jak zaznacza Stopa – pojawiają się sygnały, że problem może mieć także wymiar mentalny, a jego źródło nie jest do końca jasne.

    Nowy trener może pomóc uporządkować tę sytuację i wprowadzić większą stabilność w zespole. Istnieje jednak obawa, że jeśli współpraca z Roigiem nie przyniesie oczekiwanych efektów, Świątek ponownie stanie przed tym samym pytaniem: gdzie szukać rozwiązania? Wtedy coraz trudniej będzie wskazać winnego w osobie szkoleniowca, a uwaga skupi się na tym, co dzieje się wewnątrz jej sztabu i samej zawodniczki.