Author: newuser

  • Świątek miażdży Niemki, już 20-0. Była radość po 68 min gry z Siegemund

    Świątek miażdży Niemki, już 20-0. Była radość po 68 min gry z Siegemund

    Na kolejny występ Igi Świątek na europejskich kortach kibice musieli czekać aż pół roku, a jej powrót do rywalizacji w turnieju WTA następuje po dziewięciu miesiącach przerwy. Ten moment nadchodzi w środę, gdy 24-letnia Polka rozpocznie sezon na mączce w hali Porsche Arena w Stuttgarcie. Niemcy to dla niej teren dobrze znany i zazwyczaj bardzo szczęśliwy, szczególnie jeśli chodzi o mecze z reprezentantkami tego kraju. Co ciekawe, mimo perfekcyjnego bilansu 20 zwycięstw i ani jednej porażki, jedno z takich spotkań zakończyło się dla niej łzami.

    Świątek nie występowała w Niemczech zbyt często, a mimo to zdążyła już zapisać się tam kilkoma znaczącymi wynikami. W czterech startach w Stuttgarcie sięgnęła po dwa tytuły, a do tego dołożyła finał w Bad Homburg. Choć zdarzało jej się wycofywać z turniejów w Berlinie czy właśnie w Bad Homburg – choćby z powodu przygotowań do Wimbledonu – to kiedy już pojawiała się na korcie, potrafiła dominować. Ma też na koncie epizod w niemieckiej Bundeslidze, choć nie na najwyższym poziomie rozgrywkowym.

    Jeszcze bardziej imponująco wygląda jej bilans przeciwko niemieckim tenisistkom. W całej karierze – zarówno juniorskiej, jak i seniorskiej – zmierzyła się z nimi 20 razy i za każdym razem wychodziła zwycięsko, tracąc przy tym zaledwie kilka setów. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie miała zbyt wielu okazji do gry z rywalkami ze ścisłej światowej czołówki. Nawet Angelique Kerber, z którą wygrała trzykrotnie, była już wtedy po swoich najlepszych latach.

    Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Laura Siegemund – pierwsza przeciwniczka Świątek w tegorocznym Porsche Tennis Grand Prix. Obie tenisistki spotkały się dotąd dwukrotnie w singlu i w obu przypadkach lepsza była Polka. Ich pierwsze starcie miało miejsce w Madrycie w 2021 roku, gdy młoda jeszcze Świątek, świeżo po swoim pierwszym triumfie wielkoszlemowym, pokonała bardziej doświadczoną Niemkę 6:3, 6:3.

    Drugie spotkanie miało znacznie większą wagę – odbyło się w finale turnieju WTA w Warszawie w 2023 roku. Był to wyjątkowy moment dla Świątek, która chciała wreszcie triumfować na polskiej ziemi. Turniej był jednak dla niej ogromnym wyzwaniem fizycznym i organizacyjnym. Po wymagającym Wimbledonie i opóźnieniach spowodowanych pogodą musiała rozegrać kilka spotkań w bardzo krótkim czasie. W sobotę pokonała Lindę Noskovą, a później zaczęła półfinał z Yaniną Wickmayer, który został przerwany z powodu ciemności.

    Dokończenie półfinału nastąpiło następnego dnia, a Świątek wygrała go po tie-breaku. Niemal bez chwili odpoczynku przystąpiła do finału z Siegemund. Mimo zmęczenia nie dała rywalce żadnych szans, wygrywając 6:0, 6:1. Było to jej 13. zwycięstwo nad Niemką w zawodowej karierze.

    Kolejne spotkania z zawodniczkami z Niemiec przyszły dopiero na początku 2024 roku podczas United Cup. Najpierw Świątek pokonała Kerber, ale losy trofeum rozstrzygały się później. Hubert Hurkacz miał dwie piłki mistrzowskie w meczu z Alexandrem Zverevem, jednak nie zdołał ich wykorzystać. O wszystkim zadecydował mikst, w którym duet Świątek/Hurkacz zmierzył się z parą Zverev/Siegemund. Tym razem to Niemcy okazali się lepsi, wygrywając w trzecim secie i sięgając po tytuł. To właśnie wtedy, mimo wcześniejszych zwycięstw, Polka schodziła z kortu ze łzami w oczach.

    Bilans Świątek przeciwko Niemkom pozostaje jednak imponujący. W zawodowym tourze pokonywała m.in. Evę Lys (4:0), Angelique Kerber (3:0), Laurę Siegemund (2:0), Monę Barthel (2:0) czy Jule Niemeier (2:0). Do tego dochodzą pojedyncze zwycięstwa nad Tatjaną Marią, Tamarą Korpatsch, Sarah Rebeccą Sekulic, Kathariną Gerlach i Anną Klasen. Już jako juniorka również nie miała sobie równych w starciach z Niemkami, wygrywając z Jule Niemeier i Iriną Cantos Siemers.

    Teraz historia może zatoczyć koło, bo to właśnie od meczu z Laurą Siegemund Świątek rozpocznie kolejny rozdział swojej kariery na europejskiej mączce. Patrząc na jej dotychczasowe wyniki, trudno nie uznać jej za zdecydowaną faworytkę – choć tenis nie raz pokazał, że nawet najbardziej oczywiste scenariusze potrafią się skomplikować.

  • Trzysetowa batalia Świątek w Stuttgarcie. Ostapenko nagle wypaliła: Nienawidzimy

    Trzysetowa batalia Świątek w Stuttgarcie. Ostapenko nagle wypaliła: Nienawidzimy

    Po blisko miesięcznej przerwie Iga Świątek wraca do rywalizacji na światowych kortach. W środowy wieczór Polka rozpocznie swój występ w turnieju Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie, gdzie po raz pierwszy zaprezentuje się pod okiem nowego trenera. Jej premierową rywalką będzie Laura Siegemund. Jeśli Świątek odniesie zwycięstwo, w kolejnej rundzie może dojść do jej kolejnego starcia z niewygodną przeciwniczką – Jelena Ostapenko, z którą ma wyjątkowo niekorzystny bilans.

    Świątek ma w Stuttgarcie bardzo dobre wspomnienia – triumfowała tu dwukrotnie, w 2022 i 2023 roku, sięgając po tytuł już przy debiucie, a następnie skutecznie go broniąc. W 2024 roku jej marsz po kolejne trofeum zatrzymała dopiero w półfinale Jelena Rybakina.

    Podczas ubiegłorocznej edycji turnieju Polka w ćwierćfinale zmierzyła się z Ostapenko, która od lat pozostaje dla niej wyjątkowo trudną rywalką. Przed tamtym pojedynkiem bilans ich spotkań wynosił aż 0:5 na korzyść Łotyszki.

    Mecz rozpoczął się od wygranej Ostapenko 6:3, jednak tym razem scenariusz był inny niż wcześniej. Po raz pierwszy w historii swoich pojedynków ze starszą o cztery lata rywalką Świątek potrafiła odwrócić losy meczu po przegranym pierwszym secie. W drugiej partii Polka zwyciężyła 6:3 i wydawało się, że jest na dobrej drodze, by wreszcie przełamać niekorzystną serię.

    Decydujący set należał jednak do Ostapenko, która nie oddała własnego podania i dwukrotnie przełamała serwis Świątek, wygrywając ostatecznie 6:3, 3:6, 6:2. Po meczu Polka nie ukrywała, że była bliska zwycięstwa.

    – To był bardzo wyrównany pojedynek, miałam swoje szanse. Wcześniej nasze mecze wyglądały inaczej – ona grała wtedy niezwykle odważnie i trafiała niemal wszystko. Tym razem popełniała więcej błędów, ale nie wykorzystałam swoich okazji – przyznała.

    Na konferencji prasowej padło również pytanie o trudności w rywalizacji z Łotyszką. Świątek odpowiedziała z nutą ironii, sugerując, że frustracja to naturalna reakcja w takich sytuacjach.

    Z kolei Ostapenko, tuż po spotkaniu, podkreśliła, że ich pojedynki zawsze są wymagające dla obu stron. Przyznała, że mimo ogromnego szacunku do Świątek i jej zespołu, każde ich starcie to prawdziwa bitwa, w której liczy się walka do ostatniej piłki.

    Łotyszka ma zresztą świetne wspomnienia ze Stuttgartu – w ubiegłym roku sięgnęła po tytuł, pokonując w finale Aryna Sabalenka 6:4, 6:1. W tegorocznej edycji rozpocznie zmagania od meczu z Mirra Andreeva. Jeśli odniesie dwa zwycięstwa, ponownie może stanąć naprzeciwko Świątek w ćwierćfinale.

    Warunkiem takiego scenariusza jest jednak wygrana Polki w pierwszym meczu. Spotkanie Świątek z Siegemund zaplanowano na środę 15 kwietnia, najwcześniej o godzinie 18:30. Wcześniej na korcie zobaczymy pojedynek Ostapenko z Andriejewą.

  • Jest reakcja WTA na słowa Świątek. Komunikat dzień przed meczem

    Jest reakcja WTA na słowa Świątek. Komunikat dzień przed meczem

    Iga Świątek przygotowuje się do swojego pierwszego występu podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, jednak jeszcze przed wyjściem na kort sporo uwagi przyciągnęły jej słowa z konferencji prasowej. WTA postanowiła je wyróżnić, publikując specjalne zestawienie najciekawszych wypowiedzi dnia medialnego.

    Dla raszynianki start w Niemczech ma szczególne znaczenie. To nie tylko początek sezonu na jej ulubionej nawierzchni, czyli kortach ziemnych, ale również debiut pod okiem nowego szkoleniowca – Francisco Roig. Nic więc dziwnego, że temat współpracy z Hiszpanem zdominował spotkanie z mediami. Polka została zapytana o to, kiedy można spodziewać się pierwszych efektów ich wspólnej pracy.

    Świątek podkreśliła, że już dostrzega pozytywne zmiany podczas treningów, ale jednocześnie zachowuje realizm. Zaznaczyła, że rozwój nie następuje z dnia na dzień i wymaga cierpliwości. Jak przyznała, zarówno ona, jak i jej trener, kładą nacisk na spokojne podejście i dawanie sobie czasu na wdrożenie nowych elementów.

    Tenisistka jasno zaznaczyła również, że nie zamierza wywierać na sobie nadmiernej presji. Jej zdaniem poprawa powinna najpierw pojawić się na treningach, a dopiero później przełożyć się na wyniki meczowe. Cały proces określiła jako długofalowy, porównując go do maratonu, a nie krótkiego sprintu. To właśnie to podejście zostało szczególnie docenione przez WTA.

    Organizacja przytoczyła jej słowa w zestawieniu „10 najlepszych cytatów z dnia medialnego”, podkreślając dojrzałość i świadomość zawodniczki w kontekście pracy z nowym trenerem.

    W tym samym rankingu znalazły się także wypowiedzi innych czołowych tenisistek. Jedną z nich była Jelena Rybakina, która została zapytana o rywalizację rankingową z Aryna Sabalenka. Kazaszka przyznała, że nie skupia się na zdobywaniu punktów w każdym turnieju, lecz na jak najlepszej grze i dochodzeniu jak najdalej w zawodach.

    Świątek, jako jedna z najwyżej rozstawionych zawodniczek, miała w pierwszej rundzie wolny los. Swój pierwszy mecz rozegra dopiero w drugiej rundzie, gdzie jej rywalką będzie Laura Siegemund. Spotkanie zaplanowano nie wcześniej niż na godzinę 18:30, po zakończeniu pojedynku pomiędzy Jelena Ostapenko a Mirra Andreeva.

  • Urwała seta Świątek. Teraz zszokowała cały Stuttgart. Było już 2:6, 1:4. Badosa aż płakała

    Urwała seta Świątek. Teraz zszokowała cały Stuttgart. Było już 2:6, 1:4. Badosa aż płakała

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie nabiera tempa, a wtorkowy wieczór przyniósł kibicom prawdziwy tenisowy thriller. Na korcie pojawiła się reprezentantka gospodarzy Eva Lys, która jeszcze niedawno mierzyła się z Iga Świątek. Jej rywalką była Paula Badosa, uczestnicząca w turnieju dzięki dzikiej karcie. Gdy Hiszpanka prowadziła już 6:2, 4:1 i 40:15, wydawało się, że zwycięstwo ma na wyciągnięcie ręki. Tymczasem wydarzenia na korcie potoczyły się w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.

    Na początku roku Lys zmierzyła się ze Świątek podczas United Cup. Wówczas Niemka zaskoczyła, wygrywając pierwszego seta 6:3. Ostatecznie jednak Polka odwróciła losy meczu i triumfowała w trzech partiach, pomagając swojej reprezentacji sięgnąć po końcowe zwycięstwo w całym turnieju.

    Od tamtego czasu forma Lys nie była imponująca — przegrała trzy kolejne spotkania. Szansę na przełamanie złej passy otrzymała właśnie w Stuttgarcie, gdzie w pierwszej rundzie trafiła na wymagającą rywalkę.

    Początek meczu zdecydowanie należał do Badosy. Hiszpanka narzuciła wysokie tempo gry, imponując siłą i precyzją uderzeń. Szczególnie skutecznie wykorzystywała topspinowe zagrania na bekhend przeciwniczki. Niemka nie potrafiła znaleźć odpowiedzi i w pierwszym secie ugrała zaledwie dwa gemy, przegrywając 2:6.

    Druga partia długo układała się pod dyktando Badosy. Przy stanie 4:1 i prowadzeniu 40:15 była o krok od kolejnego gema. Wtedy jednak nastąpił niespodziewany zwrot — seria błędów serwisowych sprawiła, że Hiszpanka straciła podanie. Ten moment okazał się punktem zwrotnym spotkania.

    Lys nabrała pewności siebie i zaczęła grać znacznie odważniej, uderzając płasko i agresywnie. Z wyniku 1:4 szybko zrobiło się 4:4, a mecz nabrał zupełnie nowej dynamiki. Niemka po raz pierwszy objęła prowadzenie przy stanie 5:4, choć Badosa zdołała jeszcze wyrównać asem serwisowym. W końcówce seta Hiszpanka popełniła jednak dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu przy stanie 5:6, co przesądziło o jej porażce 5:7. Jej frustracja była widoczna — na moment uklękła na korcie, nie mogąc uwierzyć w rozwój wydarzeń.

    Decydujący set był pełen emocji i zwrotów akcji. Na początku zawodniczki przełamywały się nawzajem, co dało wynik 2:2. Później gra się wyrównała, ale to Lys wykazała się większą odpornością psychiczną. Przy stanie 5:4 wykorzystała break pointa, który był jednocześnie piłką meczową.

    Tym samym 24-letnia Niemka dokonała rzeczy niemal niemożliwej — odwróciła losy meczu ze stanu 2:6, 1:4 i pokonała Badosę 2:6, 7:5, 6:4 po ponad dwóch godzinach walki. W 1/8 finału czeka ją starcie z Elina Switolina.

  • Takie doniesienia o Katarzynie Skowrońskiej. Spakowała walizki i wróciła do Polski

    Takie doniesienia o Katarzynie Skowrońskiej. Spakowała walizki i wróciła do Polski

    Katarzyna Skowrońska po zakończeniu swojej bogatej kariery sportowej zdecydowała się na odważny krok i rozpoczęcie zupełnie nowego etapu życia poza Polską. Była reprezentantka kraju, która przez lata należała do czołowych postaci polskiej siatkówki, wybrała na swoje miejsce na ziemi Włochy – kraj, z którym od dawna czuła silną więź.

    To właśnie tam postanowiła zrealizować jedno ze swoich największych marzeń. Zainwestowała w wyjątkową nieruchomość – kilkusetletni młyn, który stopniowo przekształca w klimatyczny dom, łączący historyczny charakter z nowoczesnymi rozwiązaniami. Projekt od samego początku wzbudza spore zainteresowanie, a Skowrońska chętnie dzieli się w mediach społecznościowych kolejnymi etapami prac. Na publikowanych materiałach można zobaczyć, jak dawny budynek przechodzi imponującą metamorfozę, a także zajrzeć za kulisy aranżacji wnętrz.

    Ostatnio jednak była siatkarka postanowiła na chwilę odłożyć włoski projekt na bok. Wraz ze swoim partnerem, reżyserem Bartosz Prokopowicz, przyleciała do Polski, by spędzić trochę czasu w ojczyźnie i odpocząć od codziennych obowiązków.

    Pobyt w kraju nie umknął uwadze jej fanów. Skowrońska podzieliła się w sieci zdjęciami z wyjazdu, pokazując, jak wygląda jej czas w Polsce. Jednym z odwiedzonych miejsc była Łódź, gdzie para wybrała się na spacer do znanego Pasaż Róży – wyjątkowej instalacji artystycznej, przyciągającej turystów swoją niepowtarzalną estetyką.

  • Polska jednak zagra na mundialu zamiast Iranu? PZPN ogłasza: “Nie wierzymy”

    Polska jednak zagra na mundialu zamiast Iranu? PZPN ogłasza: “Nie wierzymy”

    Według informacji przekazanych przez dziennikarzy The Athletic, FIFA analizuje różne scenariusze na wypadek ewentualnej rezygnacji Iranu z udziału w nadchodzących mistrzostwach świata. Wśród rozważanych opcji pojawia się nawet możliwość, że zwolnione miejsce mogłaby zająć reprezentacja Polski. Choć brzmi to sensacyjnie i mało realnie, temat zdążył już wywołać spore emocje. Do całej sprawy odniósł się jednak jednoznacznie Polski Związek Piłki Nożnej.

    Marcowa porażka z Szwecja (2:3) przekreśliła szanse Polaków na awans na mundial organizowany w Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanada. W efekcie pojawiły się głosy, że to nie tylko koniec marzeń o udziale w turnieju, ale również możliwy schyłek reprezentacyjnej kariery Robert Lewandowski. Sam kapitan kadry nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. W rozmowie z mediami przyznał, że potrzebuje czasu na przemyślenia i dopiero po powrocie do obowiązków klubowych będzie w stanie odpowiedzieć na pytania dotyczące przyszłości.

    Tymczasem niespodziewany scenariusz nakreślony przez The Athletic zakłada, że Polska mogłaby jednak otrzymać drugą szansę. Wszystko zależałoby od decyzji Iran, który – według doniesień – rozważa bojkot turnieju z powodu napiętej sytuacji politycznej i konfliktu z jednym z gospodarzy, czyli Stanami Zjednoczonymi. Irańska federacja miała również wnioskować o przeniesienie swoich spotkań do innych krajów-organizatorów, jednak ten pomysł spotkał się z chłodnym przyjęciem.

    Prezydent FIFA, Gianni Infantino, jasno podkreślił, że turniej odbędzie się zgodnie z pierwotnym planem i nie przewiduje się alternatywnych rozwiązań. Mimo to media sugerują, że w przypadku wycofania się Iranu mogłyby zostać rozegrane dodatkowe baraże o wolne miejsce. Wśród potencjalnych uczestników wymienia się m.in. Włochy, Dania, a w mniej prawdopodobnym wariancie również Polskę.

    Na te doniesienia szybko zareagował Polski Związek Piłki Nożnej, który stanowczo zdementował spekulacje. Federacja przyznała, że nie posiada żadnych informacji potwierdzających taki scenariusz i nie traktuje go poważnie.

    Mistrzostwa świata w 2026 roku zaplanowano na okres od 11 czerwca do 19 lipca. Reprezentacja Iranu trafiła do grupy G, gdzie ma zmierzyć się z Nowa Zelandia, Belgia oraz Egipt. Wszystkie te spotkania mają odbyć się na stadionach w Stanach Zjednoczonych, zgodnie z ustalonym harmonogramem.

  • Świątek wróciła do Niemiec. Punktowana już na starcie. I to przez kogo

    Świątek wróciła do Niemiec. Punktowana już na starcie. I to przez kogo

    W bardzo wymagającym dla siebie momencie kariery Iga Świątek wraca do rywalizacji w Stuttgarcie – miejscu, które do tej pory kojarzyło jej się wyjątkowo dobrze. To właśnie tam triumfowała w latach 2022 i 2023. Tym razem jednak jej powrót ma zupełnie inny kontekst. Polka chce udowodnić – przede wszystkim samej sobie – że jest na właściwej drodze do odzyskania najwyższej formy.

    Od bolesnej porażki z Magdą Linette minęły już ponad trzy tygodnie. W tym czasie Świątek zdążyła nie tylko ochłonąć, ale też podjąć ważną decyzję o zmianie trenera. Rozpoczęła współpracę z Francisco Roigiem, a do przygotowań zaangażowany był również jej idol, Rafael Nadal. Na Majorce pracowała nad kolejnym etapem sezonu, a pierwsze efekty tej współpracy zobaczymy podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, który Polka już dwukrotnie wygrywała. Mimo to jej aktualna dyspozycja pozostaje sporą niewiadomą.

    Powrót Świątek na korty w Niemczech pod okiem nowego szkoleniowca nie umknął uwadze ekspertów „Tennis Channel”, którzy dokładnie przeanalizowali jej sytuację. Coco Vandeweghe, była dziewiąta rakieta świata, wskazała na elementy, które mogą ulec poprawie pod wpływem hiszpańskiej szkoły treningu. Jej zdaniem kluczowa będzie większa regularność, lepsze budowanie punktów oraz częstsze wykorzystywanie forhendu w wymianach.

    Amerykanka zwróciła również uwagę na konkretne zmiany widoczne już podczas treningów. Według niej poprawie uległ serwis Świątek, który wcześniej był jednym z jej największych problemów. Zauważyła, że ramię Polki pracuje teraz swobodniej, co może przełożyć się na większą skuteczność pierwszego podania i lepszą kontrolę kierunku. To właśnie braki w tym elemencie sprawiały, że rywalki dysponujące mocnymi uderzeniami – jak Aryna Sabalenka czy Jelena Rybakina – potrafiły przejmować inicjatywę w wymianach.

    Swoją opinię przedstawił również Paul Annacone – były tenisista i uznany trener, który pracował m.in. z Rogerem Federerem. Jego zdaniem najważniejszym aspektem w powrocie Świątek na szczyt nie są kwestie czysto techniczne, lecz mentalne. Podkreślił, że to właśnie nastawienie i pewność siebie mają kluczowe znaczenie na tym poziomie rywalizacji.

    Annacone zaznaczył, że Świątek nie straciła swoich umiejętności, a jedynie musi ponownie zaufać własnej grze i wrócić do schematów, które wcześniej przynosiły jej sukcesy. Według niego kluczowe jest ograniczenie nadmiernego reagowania na wydarzenia na korcie i skupienie się na tym, jak się na nie odpowiada. To właśnie sfera mentalna – a nie tenisowe fundamenty – może okazać się decydująca w procesie odbudowy formy Polki.

  • Dwie wiadomości ws. powrotu Świątek. Jedna może niepokoić

    Dwie wiadomości ws. powrotu Świątek. Jedna może niepokoić

    Iga Świątek od kilku dni przebywa w Stuttgarcie, gdzie przygotowuje się do startu w prestiżowym turnieju Porsche Tennis Grand Prix 2026. Dla Polki będzie to szczególny występ — po raz pierwszy zaprezentuje się w oficjalnym meczu pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga. Jej inauguracyjne spotkanie zaplanowano na 15 kwietnia, a rywalką będzie zwyciężczyni pojedynku Laura Siegemund – Wiktorija Tomowa. Mimo niedawnej porażki z Magdą Linette w Miami, Świątek pozostaje zdecydowaną faworytką tego starcia. Ekspert Polsatu Sport, Dawid Olejniczak, zaznacza jednak, że prawdziwe wyzwania mogą pojawić się dopiero w kolejnych rundach.

    Powrót Świątek na kort nastąpi po blisko miesięcznej przerwie. Po nieudanym występie w Miami zawodniczka zdecydowała się na zmiany w swoim sztabie szkoleniowym — miejsce Wima Fissette’a zajął Francisco Roig. Następnie Polka udała się na Majorkę, gdzie intensywnie trenowała, przygotowując się do sezonu na kortach ziemnych. W treningach towarzyszył jej nie tylko nowy szkoleniowiec, ale również Rafael Nadal, co od razu przyciągnęło uwagę środowiska tenisowego.

    Mimo współpracy z tak uznanymi postaciami, wokół formy Świątek wciąż pojawiają się pytania. Część ekspertów uważa, że źródło problemów Polki leży bardziej w sferze mentalnej niż czysto sportowej. Podnoszone są także wątpliwości dotyczące dotychczasowych osiągnięć trenerskich Roiga, który największe sukcesy odnosił jako członek sztabu Nadala.

    Innego zdania jest jednak Dawid Olejniczak. W jego ocenie współpraca Świątek z nowym trenerem przyniesie pozytywne efekty, choć niekoniecznie natychmiast. – Spodziewam się poprawy, ale raczej nie od razu w Stuttgarcie. To będzie proces. Na najlepszą wersję Igi przyjdzie nam poczekać, być może aż do Rolanda Garrosa – tłumaczy komentator.

    Duże znaczenie może mieć także zaangażowanie Rafaela Nadala. Według Olejniczaka Hiszpan może być szczególnie zmotywowany, by pomóc Świątek wrócić na szczyt. Obecność tak utytułowanej zawodniczki w jego akademii to bowiem również ogromna promocja. Jeśli Polka odzyska najwyższą formę właśnie dzięki pracy na Majorce, będzie to dla Nadala najlepsza możliwa reklama.

    Ekspert zwraca również uwagę na warunki treningowe w akademii Nadala. Jego zdaniem to miejsce oferuje zawodnikom wszystko, czego potrzebują do rozwoju — od infrastruktury, przez klimat, aż po stałą obecność innych tenisistów. W porównaniu z bardziej kameralnym środowiskiem, jak choćby Raszyn, Majorka daje większą dynamikę i możliwość codziennej rywalizacji.

    Choć treningi Świątek w Stuttgarcie wyglądają obiecująco — w tym sparingowe zwycięstwo nad Paulą Badosą — Olejniczak przestrzega przed wyciąganiem pochopnych wniosków. Jego zdaniem pierwszy mecz Polki powinien zakończyć się zwycięstwem, jednak prawdziwe testy formy nadejdą później. Potencjalne pojedynki z takimi zawodniczkami jak Jelena Rybakina czy Coco Gauff będą znacznie większym wyzwaniem. Jak przyznaje ekspert, jeszcze niedawno nie byłby skłonny stawiać Świątek w roli zdecydowanej faworytki nawet w starciach z Eliną Switoliną czy Martą Kostiuk.

  • Tak Nadal ma pomóc Świątek. Uruchomiła tajną broń. “To przerażające”

    Tak Nadal ma pomóc Świątek. Uruchomiła tajną broń. “To przerażające”

    Iga Świątek sięgnęła po najmocniejsze możliwe wsparcie. Polska tenisistka w ostatnich dniach trenowała na Majorce nie tylko z nowym trenerem Francisco Roig, ale również pod okiem swojego wielkiego idola – Rafael Nadal. Taki układ może pomóc jej odzyskać najwyższą formę, a przy okazji budzi spore obawy wśród rywalek.

    Decyzja o rozpoczęciu współpracy z Roigiem to wyraźny sygnał, że Świątek chce wrócić na szczyt. Hiszpan przez ponad dwie dekady współtworzył sukcesy Nadala, będąc częścią jego sztabu w najważniejszych momentach kariery. Doskonale zna mechanizmy prowadzące do zwycięstw, a przy tym dysponuje silnym autorytetem – czymś, czego najwyraźniej brakowało w poprzedniej współpracy z Wim Fissette. Co więcej, jego pozycję dodatkowo wzmacnia obecność samego Nadala.

    Początek sezonu nie ułożył się po myśli Polki. Seria słabszych występów i brak stabilizacji w grze sprawiły, że konieczne stały się zmiany. Majorka okazała się idealnym miejscem na odbudowę – spokojnym azylem, ale też przestrzenią do intensywnej pracy. To, co wydarzyło się w ostatnich dniach na kortach w Manacor, wykraczało jednak poza standardowe przygotowania.

    Nagrania udostępnione przez akademię Nadala pokazują wyjątkowe sceny. Świątek wykonuje kolejne uderzenia, a tuż za nią stoi legendarny Hiszpan, aktywnie uczestnicząc w treningu. To nie była jedynie kurtuazyjna obecność właściciela obiektu – Nadal analizował, poprawiał detale techniczne i dzielił się uwagami zarówno w trakcie gry, jak i podczas przerw.

    Można pół żartem stwierdzić, że jeśli Świątek potrafi utrzymać koncentrację i jakość uderzeń pod czujnym okiem swojego największego idola, to presja meczowa na tourze nie będzie już dla niej tak wymagająca. Tego typu trening to symulacja warunków maksymalnego napięcia mentalnego.

    Nie jest tajemnicą, że Nadal od lat stanowi dla niej wzór. Możliwość pracy u jego boku i otrzymywania bezpośredniego wsparcia to ogromny impuls psychologiczny, szczególnie po trudniejszych miesiącach. Sama świadomość, że legenda tenisa obserwuje jej postępy, może znacząco wpłynąć na pewność siebie Polki.

    Eksperci zastanawiają się, jaką rolę Nadal odegra w całym projekcie. Nawet jeśli nie stanie się formalnym członkiem sztabu, jego wpływ może być odczuwalny dzięki bliskiej relacji z Roigiem. To układ, który daje Świątek dostęp do unikalnej wiedzy i doświadczenia.

    Filozofia gry, którą reprezentuje szkoła Nadala, nie jest dla niej obca – opiera się na większej rotacji, cierpliwości i budowaniu przewagi w wymianach. Kluczowe będzie jednak dopracowanie tych elementów i konsekwentne ich wdrażanie w meczach.

    Szczególnie interesująco wygląda kwestia rozwoju serwisu i gry przy siatce. Nadal w drugiej części kariery znacząco poprawił te elementy – w dużej mierze właśnie dzięki pracy z Roigiem. Dla Świątek, która wciąż pracuje nad pewnością w grze ofensywnej przy siatce, takie doświadczenie może okazać się bezcenne.

    Jeszcze niedawno Polka była sceptyczna wobec dodatkowych konsultantów, wskazując na napięty kalendarz i ograniczony czas na wdrażanie nowych elementów. Tym razem jednak wszystko zostało precyzyjnie zaplanowane. Wyjazd na Majorkę nastąpił w idealnym momencie – z odpowiednim zapasem czasu przed turniejem w Stuttgarcie, co pozwoliło spokojnie wejść w nowy system pracy.

    Nie bez znaczenia jest też aspekt wizerunkowy. Wspólne treningi z Nadalem oraz obecność jego wieloletniego współpracownika w sztabie wysyłają jasny sygnał: Świątek chce ponownie dominować na kortach ziemnych. Rywalki doskonale rozumieją, co oznacza „aura Nadala” – i mogą odczuwać jej wpływ jeszcze przed wyjściem na kort.

    Jak zauważyła Jessica Pegula, oglądając materiały z treningów: „To jest idealne dla Igi. To przerażające dla rywalek”. Takie opinie tylko potwierdzają, jak duże wrażenie robi ten projekt w środowisku tenisowym.

    Dla Świątek to sytuacja typu „win-win”. Z jednej strony korzysta z wiedzy jednego z najwybitniejszych tenisistów w historii, z drugiej – wzmacnia swoją pozycję mentalną i sportową. W realiach, gdzie różnice między najlepszymi zawodniczkami są minimalne, nawet drobne wskazówki mogą decydować o wynikach największych turniejów.

    Teraz najważniejsze będzie przełożenie tej pracy na realne rezultaty w sezonie na mączce. Nowy trener, nowe otoczenie i wsparcie legendy tworzą solidne fundamenty. Jeśli kilka dni spędzonych na Majorce pozwoliło Świątek odzyskać radość z gry i pewność siebie, jej rywalki rzeczywiście mogą mieć powody do niepokoju.

  • Badosa przetestowała formę Świątek. 90 minut gry na korcie w Stuttgarcie

    Badosa przetestowała formę Świątek. 90 minut gry na korcie w Stuttgarcie

    Po zakończeniu rywalizacji reprezentacyjnej w ramach Billie Jean King Cup tenisowy świat przenosi się do Niemiec, gdzie rusza prestiżowy turniej rangi WTA 500 w Stuttgarcie. W imprezie pojawiła się niemal cała czołówka światowego rankingu – zabrakło jedynie Aryny Sabalenki, która wycofała się z powodu problemów zdrowotnych. Wśród uczestniczek nie mogło zabraknąć Igi Świątek, która już od kilku dni przygotowuje się na miejscu do startu.

    Polka przybyła do Stuttgartu jeszcze przed weekendem i od razu rozpoczęła treningi. W piątek po raz pierwszy pojawiła się na korcie centralnym, gdzie ćwiczyła ze sparingpartnerem. Dzień później miała okazję sprawdzić się w grze z Alexandrą Ealą. Tymczasem po południu odbyło się losowanie drabinki turniejowej. Świątek, rozstawiona z numerem trzecim, otrzymała wolny los w pierwszej rundzie. Swój udział rozpocznie więc od drugiej fazy, gdzie zmierzy się z Magdaleną Fręch lub Laurą Siegemund.

    Czwarta rakieta świata ma jeszcze kilka dni na dopracowanie formy przed pierwszym meczem. W niedzielę wróciła na kort, gdzie o godzinie 13:30 rozpoczęła kolejny trening. Tym razem jej rywalką była Paula Badosa. Początkowo tenisistki skupiły się na standardowej rozgrzewce, choć nie obyło się bez nietypowej sytuacji – po jednym z serwisów Hiszpanki uszkodzona została taśma siatki, co na chwilę przerwało zajęcia. Po kilku minutach problem rozwiązano i zawodniczki mogły wrócić do gry.

    Po części serwisowej tenisistki przeszły do rozgrywania punktów. Już na początku Świątek przełamała podanie Badosy, wykorzystując błędy rywalki, w tym podwójny błąd serwisowy. Kolejne gemy były bardziej wyrównane, choć Polka kontrolowała przebieg wydarzeń. W czwartym gemie musiała bronić się przed break pointami, jednak skutecznie wykorzystała serwis, by wyjść z opresji. W przerwach między gemami aktywnie pracował jej trener Francisco Roig, który na bieżąco przekazywał wskazówki.

    W siódmym gemie Świątek ponownie przełamała rywalkę, odwracając losy wymiany przy stanie 30:15 dla Badosy. Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:2 dla Polki, która pokazała solidną i pewną grę.

    Druga partia rozpoczęła się od długiego, zaciętego gema, w którym ostatecznie górą była Świątek. Chwilę później Polka rozegrała perfekcyjny gem serwisowy, nie tracąc ani jednego punktu i kończąc go dwoma asami. Badosa zdołała jednak odrobić część strat, przełamując Świątek w czwartym gemie, choć Polka była bliska obrony. Mimo to chwilę później ponownie straciła podanie, co pozwoliło Świątek odzyskać przewagę.

    Trening zakończył się przy wyniku 6:2, 3:2 dla Polki, ponieważ upłynął przewidziany 90-minutowy czas na kort. Obie zawodniczki podziękowały sobie za wspólną grę i opuściły arenę, ustępując miejsca kolejnym tenisistkom.

    Dla Świątek był to kolejny wartościowy dzień przygotowań w Stuttgarcie. Swój pierwszy mecz w turnieju rozegra najprawdopodobniej w środę lub czwartek. Finał zaplanowano na niedzielę, 19 kwietnia.