Świątek kłamie, a jej sukcesy to za mało. Legenda nie może jej znieść

Written by

in

Legendarny trener Patrick Mouratoglou nie przepuści żadnej okazji, aby wbić szpilę Idze Świątek. Francuz wyrasta na naczelnego krytyka naszej tenisistki w światowych mediach, z konsekwencją podważając jej status oraz reakcje na porażki.

W świecie współczesnego tenisa mało postaci budzi tak skrajne emocje, a jednocześnie posiada tak duży autorytet medialny jak Patrick Mouratoglou. Ten znany na całym świecie francuski szkoleniowiec, założyciel prestiżowej Mouratoglou Academy na Lazurowym Wybrzeżu, przez 10 lat budował legendę jako architekt sukcesów Sereny Williams.

W CV ma także współpracę z takimi gwiazdami jak Stefanos Tsitsipas, Naomi Osaka, Simona Halep czy Holger Rune. W pewnym momencie Mouratlogu stał się symbolem trenera tenisa na najwyższym poziomie. Otrzymał nawet program na antenie Eurosportu “The Coach”, w którym jako gospodarz Francuz analizował poszczególne mecze oraz dzielił się swoim spojrzeniem na rozgrywki.

W ostatnim czasie jako ekspert regularnie zagląda do tenisowego ogródka Igi Świątek. Co więcej, z biegiem miesięcy widać wyraźnie, że Mouratoglou wziął sobie Polkę na celownik, wyrastając w środowisku tenisowym na naczelnego krytyka Świątek. Gdy inni milczą, on znajduje kolejne powody do krytykowania naszej tenisistki.
Przegrałaś? To na pewno kłamiesz!

Ostatnia forma uszczypliwości ze strony Francuza pojawiła się tuż po US Open. Pretekstem okazały się słowa Carlosa Alcaraza, który po przegranym ćwierćfinale nie okazywał złości. Zdaniem Mouratoglou nie jest to szczere wyznanie. – W rozgrywkach ATP i WTA panuje nowy trend: godne przyjmowanie porażki. A Carlos nie był jedynym, który tak postąpił w Nowym Jorku. Pegula, Świątek i Eala po swoich przegranych mówiły mniej więcej to samo: “Jestem zadowolona z meczu. Staram się dostrzegać pozytywy. Poziom był naprawdę wysoki” (…). Mistrzowie nienawidzą przegrywać. Właśnie dlatego są mistrzami. Zawodnicy, którzy udają, że ich to nie obchodzi, moim zdaniem kłamią – ocenił słynny trener.

Zobacz wideo Olimpijski medal wrócił do Władymira Semirunnija

Problem w tym, że Iga Świątek po przegranej w Nowym Jorku z Qinwen Zheng wcale nie starała się szukać pozytywów. – Pozwoliłam rywalce wrócić do gry. Źle uderzałam piłki. Starałam się złapać rytm, ale brakowało mi wyczucia. Trudno się z tym pogodzić – tłumaczyła nasza tenisistka.

Gdzie tu oznaki zadowolenia? Chyba że chodzi o jeszcze jeden fragment wypowiedzi Igi: “To tylko jeden mecz. W przyszłości postaram się zagrać lepiej, w tenisie trzeba się przyzwyczajać do porażek, dlatego nie czuję potrzeby się po nich otrząsnąć. Muszę skupić się na pracy”. Po innych bolesnych przegranych w tym sezonie nasza tenisistka również wprost przyznawała na konferencjach, że grała poniżej oczekiwań i musi się poprawić.

Ale gdyby nawet Iga Świątek próbowała szukać pozytywów po niepowodzeniach, to czy odzieranie sportowca z prawa do poszukiwania jasnych stron jest sprawiedliwe? Oczekiwanie, że po każdej przegranej tenisistka ma publicznie uderzać się w piersi i dokonywać samobiczowania, jest absurdalne – zwłaszcza ze strony trenera, który tyle lat pracował w światowym tourze.

Ryzykowne pozostaje też przekonanie formułowane przez Mouratoglou, że “oni na pewno kłamią”. Skąd ta pewność? Wydaje się, że sportowiec może jednocześnie nie godzić się na porażki i chcieć wyciągać z nich pozytywy, by nie powtórzyć błędów.

Wygląda zresztą na to, że francuski trener woli, gdy tenisista po porażce okazuje swoje emocje w sposób negatywny. Nie krytykował Sereny Williams, gdy ta po niepowodzeniach potrafiła obrażać sędziego czy rzucać rakietami. Gdy Aryna Sabalenka po ostatnim finale US Open obraziła operatora kamery, w czasie meczu wystrzeliła piłkę w trybuny i zniszczyła rakietę, Patrick Mouratoglou podsumował to na LinkedInie tak: “Rozumiem rozczarowanie. Przegrana w finale Wielkiego Szlema łamie serce, zwłaszcza gdy czujesz, że masz w sobie potencjał, by go wygrać. Rozumiem, że [Aryna] chce przestrzeni. Te emocje są ludzkie i nie obwiniam jej za to, że je odczuwa ani że tak reaguje. Wie, że nie powinna. Jest mądra. Po prostu nie może się powstrzymać”.
„Świątek to nie superstar”. Deprecjonowanie statusu Polki

Wracając jednak do wypowiedzi Mouratoglu po US Open. To nie był jedyny raz, kiedy Francuz uderzył w polską tenisistkę. Rok temu głośnym echem odbiła się dyskusja na temat harmonogramu sesji wieczornych w Roland Garros i domniemanej dyskryminacji kobiecego tenisa. Wtedy to właśnie Patrick Mouratoglou wtrącił do debaty nazwisko Igi Świątek, obniżając jej rangę.

W wywiadach argumentował, że kibice kupujący bilety na sesje wieczorne chcą oglądać globalne ikony pokroju Sereny Williams czy Marii Szarapowej. Powiedział wtedy: – Fani chcą wrócić do domu i powiedzieć: “Widziałem Djokovicia” albo “Widziałem Alcaraza”. Jeśli wrócą i powiedzą: “Widziałem Świątek”, to już nie to samo. I dodawał: – Iga nie jest supergwiazdą. To fakt. Nie jest taką supergwiazdą jak Serena Williams, czy Maria Szarapowa”.

Porównywanie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej do legend z dawnych epok w celu udowodnienia, że “nie jest wystarczająco wielką gwiazdą” budzi spory niesmak. Kilka tygodni temu celnie na ten temat wypowiedział się Andy Roddick, były lider rankingu ATP. Apelując o szacunek dla Polki, Roddick zmiażdżył argumenty malkontentów: “Odnoszę wrażenie, że o Idze często, zwłaszcza wśród amerykańskiej publiczności, rozmawia się tylko wtedy, gdy gra w finale lub gdy mocno rozczaruje. To okropne! Musimy okazywać jej więcej szacunku. Ona na to zasłużyła. Przejrzałem długą listę tenisistów. Świątek ma więcej tytułów wielkoszlemowych niż Szarapowa, Clijsters, Davenport czy Jim Courier. Dorównuje za to Edbergowi, Beckerowi, natomiast ma o jeden tytuł mniej od McEnroe’a, Alcaraza, Venus Williams, Henin, a o dwa od Agassiego i Lendla”.

Mimo to Mouratoglou zdaje się uparcie trzymać narracji, w której przy Szarapowej osiągnięcia Polki bledną. Z kolei fakt, że Idze daleko w tym momencie do sukcesów Sereny Williams (23 tytuły wielkoszlemowe w singlu), nie oznacza przecież, że nie należy ona do supergwiazd kobiecego tenisa.

W niedocenianiu Igi Świątek Patrick Mouratoglou jest przynajmniej konsekwentny. Gdy jesienią 2023 roku Polka w spektakularnym stylu rozbiła rywalki w WTA Finals i wróciła na fotel liderki rankingu WTA, francuski trener zapytany o obecne supergwiazdy tenisa kobiecego… pominął Igę, wskazując na Naomi Osakę i Coco Gauff. To kontrowersyjny wybór, tym bardziej że Japonka w tamtym czasie przebywała na urlopie macierzyńskim i przez rok nie grała w tenisa.
Cisza na korcie? Dla Mouratoglou to grzech

Kolejnym polem starcia stała się tradycja i etykieta tenisowa. Dwa lata temu po meczu drugiej rundy Roland Garros z Naomi Osaką Iga Świątek zaapelowała do publiczności o ciszę i powstrzymanie się od krzyków w trakcie wymian, ponieważ rozprasza to zawodniczki.

– Chcę powiedzieć jedną rzecz. Przykro mi, że muszę, bo wszystkich was bardzo szanuję i wiem, że gram dla was, że to rozrywka, że dzięki wam zarabiam na życie. Ale czasami gdy jest duża presja i krzykniecie coś w trakcie wymiany albo tuż przed returnem, to naprawdę trudno jest zachować koncentrację. Proszę, wspierajcie nas przed między wymianami, a nie w trakcie. Wtedy będzie wspaniale – mówiła Świątek.

Mouratoglou zareagował wtedy natychmiastowo. Nagrał materiał wideo, w którym sprzeciwił się słowom Polki, twierdząc, że kibice powinni mieć pełne prawo do ekspresji, a emocje na trybunach są tym, co buduje widowisko. Pogląd ten w tenisie pozostaje w mniejszości, bo to cisza zwykle wciąż dominuje na światowych kortach i jest wspierana przez tenisistów oraz trenerów.

Czego nie zrobi lub nie powie Iga Świątek, spotyka się często z krytyką ze strony Patricka Mouratoglou. Francuz nie przepuszcza okazji, by wbić jej szpilę, ale pamiętajmy, że sukcesy naszej tenisistki mówią same za siebie głośniej niż najlepiej wykalkulowane opinie tego czy innego eksperta.

Nie wiadomo, dlaczego francuski trener tak upatrzył sobie akurat Polkę. Można jedynie spekulować, że być może chciał z nią współpracować? Jego nazwisko było wymieniane w gronie kandydatów na nowego trenera Igi dwa razy: w październiku 2024 po rozstaniu z Tomaszem Wiktorowskim oraz w marcu 2026 po pożegnaniu Wima Fissette’a. Niewykluczone też, że Mouratoglou po prostu wykorzystuje okazję, by było o nim głośno i stąd jednoznaczne opinie o Świątek. Na pewno jest to ze strony takiej sławy trenerskiej zachowanie wyjątkowe na tle całego środowiska tenisowego.

Wczytywanie kolejnego artykułu…

Comments

Leave a Reply