Najpierw 65 minut, teraz 68. Kolejny ekspresowy mecz Polki. Stawką ćwierćfinał WTA

Written by

in

Po zwycięstwie nad Karolina Muchová w czwartej rundzie prestiżowego turnieju Indian Wells Open Iga Świątek nie tylko awansowała do ćwierćfinału, ale również podzieliła się z dziennikarzami zaskakującą historią ze swojego życia prywatnego. Okazało się, że w jednej dziedzinie wyraźnie odstaje od reszty swojej rodziny – i sama przyznaje, że jej próby zakończyły się prawdziwą katastrofą.

Pewne zwycięstwo w Indian Wells

Świątek znakomicie radzi sobie na kortach w Kalifornii, gdzie w przeszłości już dwukrotnie sięgała po tytuł. Tym razem także prezentuje wysoką formę. W środowym spotkaniu zmierzyła się z będącą w świetnej dyspozycji Muchovą, która niedawno triumfowała w turnieju w Dausze.

Mecz jednak nie przyniósł większych emocji. Polka od początku kontrolowała przebieg gry i pewnie zwyciężyła 6:2, 6:0. Dzięki temu bez straty seta zameldowała się w ćwierćfinale turnieju rangi WTA 1000.

Tuż po spotkaniu wiceliderka światowego rankingu nie kryła zadowolenia ze swojej dyspozycji.

– Czuję się naprawdę dobrze. Mam wrażenie, że z meczu na mecz gram coraz lepiej. Uwielbiam występować tutaj i bardzo lubię te warunki. Z każdym rokiem coraz lepiej je rozumiem i potrafię wykorzystać swoje atuty. Gra przed takimi kibicami to ogromna przyjemność – mówiła tenisistka jeszcze na korcie.

Nie tylko tenis. Zaskakujące wyznanie Świątek

Podczas późniejszej konferencji prasowej rozmowa zeszła jednak na tematy niezwiązane bezpośrednio z tenisem. Jeden z dziennikarzy zapytał Polkę o hobby i o to, czy próbowała kiedyś zajęć, które okazały się kompletną porażką.

Odpowiedź 24-letniej zawodniczki była bardzo szczera i rozbawiła zgromadzonych.

Świątek przyznała, że w przeciwieństwie do reszty swojej rodziny kompletnie nie radzi sobie w kuchni. Szczególnie nieudane okazały się jej próby pieczenia.

– Próbowałam piec, bo moja siostra świetnie to robi. W ogóle w mojej rodzinie praktycznie wszyscy potrafią gotować. A ja… jestem w tym koszmarna – przyznała z uśmiechem.

„Skończyło się katastrofą”

Tenisistka opowiedziała także, jak zakończyła się jedna z jej kulinarnych prób. Efekt był tak nieudany, że domownicy nie mieli wątpliwości, co zrobić z przygotowanym wypiekiem.

– Spróbowałam coś upiec i skończyło się katastrofą. Reszta po prostu wyrzuciła to do kosza bez zastanowienia. I szczerze mówiąc, w pełni to rozumiałam. To naprawdę nie nadawało się do jedzenia – zdradziła.

Świątek dodała również, że w przeszłości próbowała różnych innych zajęć w wolnym czasie, ale przez napięty kalendarz startów trudno było jej zachować w nich regularność. Wiele z tych pomysłów po prostu z czasem przestało istnieć.

Choć kulinarne eksperymenty nie należą do jej mocnych stron, na korcie Polka nie pozostawia rywalkom złudzeń – a jej forma w Indian Wells sugeruje, że może ponownie powalczyć tam o końcowy triumf.

Comments

Leave a Reply