Iga Świątek udanie rozpoczęła sezon 2026, choć sama po meczu nie ukrywała, że jej występ pozostawiał sporo do życzenia. Liderka polskiej reprezentacji pokonała Evę Lys w trzysetowym pojedynku i tym samym przypieczętowała zwycięstwo biało-czerwonych nad Niemcami w United Cup. Spotkanie było jednak znacznie trudniejsze, niż mogłyby sugerować wcześniejsze statystyki.
24-letnia raszynianka pojawiła się na korcie w Sydney jako druga z Polek i Polaków. Kilkadziesiąt minut wcześniej wraz z całym zespołem mogła podziwiać znakomity występ Huberta Hurkacza. Wrocławianin sprawił sporą niespodziankę, pokonując Alexandra Zvereva – trzeciego tenisistę światowego rankingu – 6:3, 6:4 w niespełna półtorej godziny. Zwycięstwo Hurkacza postawiło Polskę w bardzo korzystnej sytuacji, ale kropkę nad „i” musiała postawić Świątek.
Jej rywalką była Eva Lys, zajmująca 39. miejsce w rankingu WTA. Niemka ukraińskiego pochodzenia od pierwszych piłek narzuciła bardzo intensywne tempo i zaskoczyła Polkę agresywną, odważną grą. W efekcie to Lys wygrała pierwszego seta 6:3, a Świątek sprawiała wrażenie wyraźnie spiętej. Problemy z utrzymaniem własnego serwisu i nerwowość w kluczowych momentach sprawiały, że faworytka miała sporo kłopotów.
Z czasem Polka zaczęła jednak odnajdywać swój rytm. Druga partia padła jej łupem w stosunku 6:3, a decydujący set przyniósł jeszcze więcej walki. Ostatecznie Świątek zwyciężyła 6:4, kończąc trwający blisko dwie i pół godziny pojedynek i zapewniając reprezentacji Polski triumf w całym meczu z Niemcami.
– To był naprawdę trudny mecz. Czułam, że ona cały czas wywiera presję i gra bardzo ofensywnie, szczególnie w pierwszym secie. Prezentowała się niesamowicie. To była bardzo wymagająca rywalka jak na początek sezonu. Cieszę się, że potrafiłam wprowadzić zmiany i odwrócić losy spotkania – mówiła Świątek tuż po zakończeniu meczu, nie szczędząc też pochwał pod adresem Huberta Hurkacza.
Polka przyznała, że kluczowe okazały się korekty taktyczne. – W drugim secie starałam się być bardziej energiczna. Ona wykorzystywała moją siłę i odgrywała piłki jeszcze mocniej. Zwiększyłam rotację, dzięki czemu piłki wracały wyżej i mogłam lepiej kontrolować grę – wyjaśniła.
Było to czwarte starcie Świątek z Lys w karierze. W trzech wcześniejszych meczach Niemka ugrała łącznie zaledwie siedem gemów, tymczasem w Sydney już w pierwszym secie niemal podwoiła ten dorobek, pokazując, że zrobiła duży postęp.
Po spotkaniu Świątek nie kryła również sympatii do miejsca rozgrywania turnieju. – Uwielbiam grać w Sydney. To moje ulubione miasto w całym tourze. Mogłabym tu mieszkać – przyznała z uśmiechem.
Teraz przed reprezentacją Polski dzień przerwy. Biało-czerwoni wrócą do rywalizacji w środę, 7 stycznia, kiedy w nocy czasu polskiego zmierzą się z Holandią. W singlach spodziewane są pojedynki Tallona Griekspoora oraz Suzan Lamens.
Warto przypomnieć, że Polska wystąpiła we wszystkich dotychczasowych edycjach United Cup. W 2023 roku zakończyła zmagania na półfinale, natomiast w dwóch kolejnych sezonach docierała aż do finału, w których musiała uznać wyższość kolejno Niemców i Amerykanów.

Leave a Reply