• Świątek zeszła z kortu i ogłosiła. Wielka zmiana. Wreszcie jej się udało

    Świątek zeszła z kortu i ogłosiła. Wielka zmiana. Wreszcie jej się udało

    Iga Świątek udanie rozpoczęła walkę o drugi w swojej karierze tytuł mistrzowski turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie. Polka w pierwszym meczu tegorocznej edycji imprezy pokonała z pełnym spokojem Darię Snigur. Ukrainka właściwie tylko na początku drugiej partii stawiała opór. Polka po meczu przyznała, co udało jej się dziś osiągnąć. – To było to, muszę to kontynuować – powiedziała w rozmowie w strefie mieszanej.
    Iga Świątek w sportowym stroju i czapce rozmawia z dziennikarką przy korcie tenisowym i czerwonych kwiatach

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek w tym sezonie pozostaje jeszcze bez indywidualnego triumfu w turnieju singlowym. Co więcej, Polka nie zagrała nawet w półfinale, a taki stan rzeczy w ostatnich latach był dla niej właściwie formalnością. Jedyny finał, w jakim w 2026 roku uczestniczyła Iga, to ten w turnieju reprezentacyjnym United Cup.

    Tam kadrze niestety za bardzo nie pomogła. Między innymi w związku z tym z posadą pożegnał się Wim Fissette. Belga zastąpił Hiszpan Francisco Roig. Podczas środowego treningu w Madrycie widać było na co doświadczony szkoleniowiec kładzie nacisk. Przez pół godziny Iga trenowała tylko serwis i forehand.

    Świątek wprost po debiucie w Madrycie. “To był ten ruch”

    To poskutkowało w meczu drugiej rundy imprezy w Madrycie z Darią Snigur. Iga wygrała 6:1, 6:2 i może już czekać na kolejny mecz. Duża w tym zasługa serwisu. – Nadal zmieniam swój serwis. To był ten ruch, który powinnam mieć też w Stutgarcie, ale tam mi to nie wychodziło, nie potrafiłam serwować tak, jak tego chciałam – rozpoczęła w strefie mieszanej po meczu Iga.

    – Przeprowadziłam analizę tamtych spotkań. Na Majorce potrafiłam serwować inaczej, tak jak dziś. Dziś to było to, muszę to kontynuować, muszę zapamiętać ten dobry ruch. W Stuttgarcie działały jeszcze tamte automatyzmy. Przy serwisie nigdy nie wiesz, jak szybko zdołasz się nauczyć odpowiedniego ruchu. Czasem sposób uderzenia jest łatwy, w innym przypadku trudniejszy. Mam dużo pewności siebie w tym elemencie – dodała.

    Z racji iż turniej odbywa się w Hiszpanii nie mogło zabraknąć pytania o Rafaela Nadala. – Nie wiem, czy ogląda moje mecze. Wiem, że jest bardzo zajęty. Nie kontaktujemy się nieustannie, ale wiem, że zawsze mogę na niego liczyć, gdy chcę o coś zapytać. Zawsze jest dla mnie dostępny – podsumowała krótko Polka.

    Iga w trzeciej rundzie zmierzy się z Ann Li albo Alycią Parks. Relacja tekstowa na żywo z tego spotkania na Sport.Interia.pl.

    Z Madrytu Rafał Sierhej

    Interia Sport

    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarno-różowym stroju i różowej czapce okazuje radość po zdobyciu punktu, ściskając pięść i patrząc z determinacją w stronę boiska.

    Iga ŚwiątekAFP
    Sportowiec w jasnej koszulce i czapce z daszkiem świętuje sukces na korcie tenisowym, wykonując gest zaciśniętej pięści. W tle rozmyte niebieskie tło i fragment rakiety tenisowej.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP

    Jaume Munar – Alexander Shevchenko. Skrót meczu.

  • Niespodziewana porażka rozstawionej Rosjanki w Madrycie. To ćwiartka Świątek

    Niespodziewana porażka rozstawionej Rosjanki w Madrycie. To ćwiartka Świątek

    Rywalizacja w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Madrycie nabiera tempa, szczególnie w górnej części drabinki singlowej. Awans do kolejnej fazy bez większych problemów wywalczyła Iga Świątek, która pewnie pokonała Darię Snigur. W jej ćwiartce nie brakuje jednak niespodziewanych rozstrzygnięć. Najpierw z turniejem pożegnała się Elina Switolina, a chwilę później z rywalizacji odpadła także rozstawiona Rosjanka Anna Kalinska. O dużą niespodziankę postarała się Dalma Galfi, prywatnie związana z Janem Zielińskim.

    Turniej w stolicy Hiszpanii wyraźnie się rozkręca, a na kortach pojawiły się już pierwsze rozstawione zawodniczki. Wśród nich była oczywiście Świątek, która rozegrała swoje pierwsze spotkanie na Manolo Santana Stadium. Polka zakończyła pojedynek z Darią Snigur imponującą serią sześciu wygranych gemów z rzędu, triumfując 6:1, 6:2 i meldując się w trzeciej rundzie.

    W tej samej części drabinki nie zabrakło sensacji. Z dalszej rywalizacji odpadła rozstawiona z numerem siedem Elina Switolina, która przegrała w dwóch setach z Anną Bondar. To jednak nie był koniec węgierskich sukcesów tego dnia. Kolejną niespodziankę sprawiła Dalma Galfi, zajmująca dopiero 117. miejsce w rankingu. Węgierka prezentuje znakomitą formę – nie straciła jeszcze seta w całym turnieju, licząc także kwalifikacje. Najpierw wyeliminowała Ajlę Tomljanović, a teraz pokonała także rozstawioną z numerem 22 Annę Kalinską.

    Początek meczu należał do Rosjanki, która pewnie utrzymała swoje podanie, a następnie przełamała rywalkę. Galfi szybko jednak odwróciła losy seta – ze stanu 0:2 wyszła na prowadzenie 4:2 i przejęła inicjatywę. Choć Kalinska próbowała jeszcze wrócić do gry, to Węgierka dołożyła kolejne przełamanie i zamknęła partię wynikiem 6:3.

    W drugim secie Kalinska miała swoje szanse, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Galfi kontrolowała przebieg wydarzeń, prowadząc 3:1. Rosjanka zdołała doprowadzić do wyrównania, lecz końcówka ponownie należała do niżej notowanej tenisistki. Trzy ostatnie gemy padły jej łupem, co przypieczętowało zwycięstwo 6:3, 6:3.

    Dzięki temu Dalma Galfi awansowała do trzeciej rundy i wciąż pozostaje jedną z największych rewelacji turnieju. Niewykluczone, że dojdzie do węgierskiego pojedynku, jeśli Panna Udvardy sprawi niespodziankę i pokona Mirrę Andriejewą.

  • 5:5 0-30 Sabalenki w Madrycie. 95 minut walki. Półfinalistka z Rzymu odpada

    5:5 0-30 Sabalenki w Madrycie. 95 minut walki. Półfinalistka z Rzymu odpada

    Czwartek na obiekcie Manolo Santana Stadium przyciągnął dwie największe gwiazdy ostatnich pięciu lat w rozgrywkach WTA. Po tym, jak Iga Świątek pokonała Darię Snigur, na główną arenę zmagań rangi “1000” w Madrycie wkroczyła Aryna Sabalenka. Liderka kobiecego rankingu walczyła o awans do trzeciej rundy z Amerykanką – Peyton Stearns. Ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło po 95 minutach gry. Wiemy już, z kim zagra Jaqueline Cristian.
    Aryna Sabalenka walczyła o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie

    Aryna Sabalenka walczyła o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w MadrycieClive BrunskillAFP

    Początek tegorocznego sezonu na mączce w wykonaniu Aryny Sabalenki wygląda inaczej niż w poprzednich latach. Tenisistka z Mińska opuściła zmagania rangi WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie czterokrotnie docierała do finału, ale nigdy nie zgarnęła końcowego tytułu. Liderka rankingu nie była w 100% gotowa do rywalizacji po wymagającym Sunshine Double. W związku z tym jej premierowy start na nawierzchni ziemnej przypadł na Madryt, gdzie triumfowała przed 12 miesiącami, pokonując w decydującym starciu Coco Gauff.

    W pierwszej rundzie Sabalenka mogła oczywiście liczyć na wolny los. Dzięki temu turniejowa “1” wkroczyła do gry dopiero dzisiaj, od drugiej fazy. Tam czekało ją starcie z Peyton Stearns, ubiegłoroczną półfinalistką WTA 1000 w Rzymie. Tak się składa, że Białorusinka i Amerykanka spotkały się ze sobą w hiszpańskich rozgrywkach w sezonie 2025. Wówczas rywalizowały na etapie 1/8 finału. Aryna zwyciężyła w tamtym spotkaniu 6:2, 6:4. Teraz można się było zastanawiać, jak tenisistka z Mińska spisze się w swoim pierwszym meczu na mączce.

    Aryna Sabalenka kontra Peyton Stearns w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sabalenki. Na starcie było widać po Białorusince, że to jej pierwszy mecz w tym turnieju oraz na mączce w tym sezonie. Wyglądała na trochę “zardzewiałą” w swojej grze. Już w gemie otwarcia musiała bronić w sumie trzech break pointów. Wówczas wyszła z opresji, ale kolejne okazje dla Stearns nadeszły kilka minut później. Wtedy Aryna została przełamana do zera. Ten moment jakby podrażnił nieco liderkę rankingu WTA. Po zmianie stron doprowadziła do wyrównania, mimo że Peyton miała piłkę na 3:1.

    W trakcie piątego rozdania tenisistka z Mińska zapewniła sobie pierwsze w tym meczu prowadzenie. Próbowała pójść za ciosem i dorzucić czwarte “oczko” na swoje konto, ale Amerykanka wyszła ze stanu 15-40 i wyrównała na 3:3. W siódmym gemie Stearns posiadała nawet break pointa. Potem wywierała presję także w jedenastym. Od wyniku 5:5 0-30 z perspektywy Sabalenki zobaczyliśmy jednak lepsze wydanie Aryny. Do końca seta obrończyni tytułu przegrała tylko jeden punkt. Ostatecznie triumfowała w premierowej odsłonie 7:5.

    Pierwszego break pointa w kolejnej części pojedynku zobaczyliśmy już w trakcie drugiego rozdania. Turniejowa “1” posiadała piłkę na 2:0, ale nie wykorzystała jej. Amerykanka, tak jak w premierowej partii, wywalczyła przełamanie w trzecim gemie. Chociaż po zmianie stron prowadziła 30-0, ostatecznie doszło do natychmiastowego zniwelowania straty przez Sabalenkę. Potem Aryna zgarnęła breaka podczas ósmego rozdania i przy stanie 5:3 serwowała po zwycięstwo w całym spotkaniu. Peyton miała jeszcze 15-40 na returnie, ale tenisistka z Mińska nie pozwoliła rywalce na powrót. Po 95 minutach gry liderka rankingu zwyciężyła 7:5, 6:3. W trzeciej rundzie zmierzy się z Jaqueline Cristian.
    Kobieta ubrana w czarną sportową koszulkę na ramiączkach, z rozpuszczonymi włosami, patrzy w górę z wyrazem rozbawienia lub zaskoczenia na twarzy, tło rozmyte, skupienie na postaci.

    Aryna SabalenkaChristopher PikeAFP
    Peyton Stearns

    Peyton StearnsJAMIE SQUIRE / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Jaqueline Cristian

    Jaqueline CristianIRINA R HIPOLITO / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP

    Cristian Garin – Alexander Blockx. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Świątek rozpoczęła walkę w Madrycie. Niewiarygodne, kto pojawił się na trybunach

    Świątek rozpoczęła walkę w Madrycie. Niewiarygodne, kto pojawił się na trybunach

    Iga świątek udanie rozpoczęła rywalizację o drugi w karierze tytuł rangi WTA 1000 na kortach w Madrycie. Polka w drugiej rundzie turnieju pokonała w godzinę Darię Snigur. Uwagę kibiców zgromadzonych na trybunach przykuła nie tylko Iga. Okazuje się bowiem, że w jednym z vipowskich boksów siedział gwiazdor Realu Madryt.
    Iga świątek na korcie w Madrycie w fioletowej czapce; wstawione zdjęcie Thibauta Courtois w okularach przeciwsłonecznych

    WTA Madryt: Thibaut Courtois pojawił się na trybunach podczas meczu Igi ŚwiątekRobert Prange/Getty Images / Robert Prange/Getty ImagesGetty Images

    Turniej WTA 1000 w Madrycie rozpoczął się już kilka dni temu. W pierwszej rundzie zobaczyliśmy jednak tylko jedną Polkę. Magda Linette zapewniła sobie awans do drugiej rundy, w której zmierzy się z rewelacyjną Ivą Jović. Iga Świątek dostała wolny los z racji na wysoką pozycję w rankingu i rywalizację o tytuł rozpoczęła później.

    Polka oficjalnie przywitała się z madrycką publicznością we wczesne czwartkowe popołudnie. Rywalką Igi była Ukrainka Daria Snigur. Spotkanie Polki ze zdecydowanie niżej notowaną przeciwniczką nie przyciągnęło niestety na trybuny wielkich tłumów. Prawdopodobnie więcej było miejsc wolnych, niż tych zajętych.

    WTA: Iga Świątek na korcie, Thibaut Courtois na trybunach

    Nie zmienia to jednak faktu, że na meczu Polki w jednym z boksów vipowskich zasiadł człowiek, który w Madrycie jest znany doskonale. Mowa o Thibaut Courtois. Belgijski bramkarz Realu Madryt wraca do zdrowia po kontuzji. Nie przeszkodziło mu to jednak w tym, żeby z bliska obejrzeć poczynania jednej z największych gwiazd tenisa.

    To nie pierwszy raz, gdy piłkarze Realu Madryt pojawiają się na trybunach kompleksu La Caja Magica. W miniony wieczór poczynania Rafaela Jodara z bliska śledził Jude Bellingham. W poprzednich latach na kortach oddalonych o kilkanaście kilometrów od Santiago Bernabeu oglądaliśmy także choćby Lukę Modricia, Toniego Kroosa czy przede wszystkim Cristiano Ronaldo.

    Z Madrytu Rafał Sierhej

    Interia Sport

    Kobieta siedząca przy stole konferencyjnym z mikrofonem, unosząca ręce, w tle napisy MELBOURNE oraz logotypy sponsorów, po prawej stronie butelka z niebieską etykietą.

    Iga ŚwiątekAaron FavilaEast News
    Sportowiec w jasnej koszulce i czapce z daszkiem świętuje sukces na korcie tenisowym, wykonując gest zaciśniętej pięści. W tle rozmyte niebieskie tło i fragment rakiety tenisowej.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP
    Bramkarz w stroju treningowym Realu Madryt z rękawicami na dłoniach stoi na murawie, skupiony i przygotowany do meczu.

    Thibaut CourtoisNews ImagesAFP

    Jaume Munar – Alexander Shevchenko. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Na jaw wyszły kulisy głośnej rywalizacji. Aż trudno uwierzyć. “Mordercze spojrzenia”

    Na jaw wyszły kulisy głośnej rywalizacji. Aż trudno uwierzyć. “Mordercze spojrzenia”

    Na jaw wyszły kulisy głośnej rywalizacji. Aż trudno uwierzyć. “Mordercze spojrzenia”

    Do rywalizacji w turnieju WTA Madryt Iga Świątek przystępuje od 2. rundy, a los zetknął ją z Ukrainką Darią Snigur. Jeszcze zanim jednak Polka wyszła na kort na jaw wyszły brutalne kulisy rywalizacji, z których mało który z kibiców mógł zdawać sobie sprawę. Szerzej opowiedziała o nich Coco Gauff. Amerykanka nie korzystała z półśrodków – zdecydowała się na całkowitą szczerość.
    Iga Świątek i Coco Gauff na korcie podczas meczu WTA, jedna z nich trzyma rakietę, druga ręcznik na ramionach.

    Iga Świątek i Coco GauffMARIJAN MURAT / DPA / DPA PICTURE-ALLIANCE VIA AFP / Mathias Schulz/Newhouse Media/MB Media/Getty ImagesAFP

    Od lekkiego falstartu rozpoczęła się współpraca Igi Świątek z Francisco Roigiem w roli trenera. Pod jego wodzą Raszynianka przystąpiła do rywalizacji w Stuttgarcie i udało jej się wygrać tylko jedno spotkanie. Po pokonaniu Laury Siegemund uległa 6:3, 4:6, 3:6 Mirze Andriejewej.

    Szansę na “odbicie sobie” niepowodzenia 24-latka ma w Madrycie, gdzie rozpoczyna rywalizację od 2. rundy. W niej trafiła na Ukrainkę Darię Snigur. Gdy 4. rakieta świata szykowała się jeszcze do spotkania, ukazała się ciekawa publikacja “The Guardian” zatytułowany “Słodycze na depresję i mordercze spojrzenia: wewnątrz sekretnego świata tenisowej szatni”. Na jej łamach tenisistki i tenisiści postanowili podzielić się brutalną prawdą dotyczącą kulisów rywalizacji w tourze.

    Brutalna prawda o rywalizacji na najwyższym poziomie. Z takimi problemami mierzą się gwiazdy

    Na szczere zdobyła się m.in. Coco Gauff. Opowiedziała, że niełatwo jest dzielić szatnię z rywalkami. Kłopotliwa staje się także sytuacja, gdy znajoma po rozegraniu meczu wchodzi do szatni i szybko trzeba na podstawie jej mowy ciała zweryfikować, czy warto jej pogratulować, czy też nie.

    Po udanym występie w pierwszej rundzie Australian Open w styczniu, w szatni Coco Gauff dostrzegła po drugiej stronie pomieszczenia znajomą twarz. Zawodniczka zajadała się słodyczami niedługo po meczu, co skłoniło Gauff do żartu, że najwyraźniej na korcie musiało jej pójść całkiem dobrze.Została jednak obrzucona morderczym spojrzeniem, ponieważ zawodniczka przeżyła fatalny dzień na korcie – Nie, to są słodycze na depresję – usłyszała w odpowiedzi Gauff.

    Z ludźmi, których naprawdę dobrze znam, to nie jest aż tak niezręczne. Rozmawiamy chwilę i mówimy sobie: ‘OK, do zobaczenia na korcie,’ i to jest w porządku. Ale z osobami, których nie znasz, nie wiesz, czy się przywitać, czy nie. Ja zazwyczaj mówię ‘cześć’, ale reakcje są różne. I rozumiem to – każdy próbuje się skupić przed meczem.”

    – Najgorsze w dzieleniu szatni jest to, że widzisz kogoś, wiesz, że grał, ale nie wiesz, jaki był wynik. Nie masz pojęcia, w jakim są nastroju. Zawsze trudno mi się w tym odnaleźć – dodała Gauff.

    Tenis. Badosa i Keys ujawniają kulisy z szatni

    Nieco inną strategię obiera Paula Badosa. Hiszpanka stara się unikać kontaktu wzrokowego. – Myślę, że większość z nas tak robi. Staramy się tego unikać i ograniczamy się do zwykłego ‘cześć’. Tego dnia zdecydowanie unika się rozmów i kontaktu wzrokowego – ujawnia przyjaciółka Aryny Sabalenki.

    Pozytywne na ogół usposobienie pomaga Madison Keys lepiej odnaleźć się w niezręcznych sytuacjach w szatni. Problematykę współdzielenia jednego pokoju postrzega skrajnie inaczej, aniżeli Coco Gauff.

    – Całkiem to lubię, bo mimo że dzielisz szatnię ze swoimi przeciwnikami, to jednocześnie dzielisz ją też z przyjaciółmi – podkreśliła rodaczka Gauff.
    Młoda tenisistka w sportowym stroju, z opaską na głowie, stoi z rakietą w dłoni, wyrażając zaskoczenie lub rozczarowanie, na tle rozmytej publiczności.

    Coco GauffKATHARINA KAUSCHEDPA
    Tenisistka w ciemnej czapce i stroju sportowym przygotowuje się do serwisu, skupiając wzrok na piłce unoszonej do góry, z rakietą uniesioną wysoko nad głową.

    Iga ŚwiątekRONALD WITTEKEPA
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z rakietą w dłoni, z wyrazem frustracji lub zmęczenia na twarzy, lekko odchylając głowę do tyłu, w tle rozmyte sylwetki kibiców na trybunach.

    Paula BadosaDIMITAR DILKOFFAFP

    Hubert Hurkacz – Jaime Faria. Skrót meczu.

  • Sceny po meczu. Tak Hiszpanie potraktowali Świątek. Wystarczyły 4 słowa

    Sceny po meczu. Tak Hiszpanie potraktowali Świątek. Wystarczyły 4 słowa

    Iga Świątek bez większych problemów zapewniła sobie awans do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie, ogrywając w czwartek w dwóch setach ukraińską tenisistką Darię Snigur. Po spotkaniu polska tenisistka stanęła przed mikrofonem, wywołując wzmożoną reakcję wśród hiszpańskiej publiczności. A wystarczyły jej do tego zaledwie cztery wypowiedziane słowa.
    Iga Świątek na korcie w Madrycie w ciemnym stroju i czarnej czapce, ociera twarz przedramieniem, w tle trybuny i reklamy.

    Iga Świątek na korcie w MadrycieCANAL+ SPORTmateriał zewnętrzny

    W pierwszym secie 24-latka urwała naszej tenisistce tylko jednego gema. W drugim prowadziła początkowo 2:0 z przewagą przełamania, ale potem Iga Świątek wróciła na odpowiedni kurs. I wygrała sześć kolejnych gemów, pieczętując swój awans do trzeciej rundy, w której czeka ją bój z jedną z Amerykanek – Alycia Parks lub Ann Li.

    WTA 1000 Madryt. Iga Świątek już w trzeciej rundzie. Poruszenie na trybunach

    Po meczu Iga Świątek wyraziła zadowolenie z tego, co zaprezentowała na korcie.

    Jestem bardzo szczęśliwa. Madryt to wyjątkowe miejsce do gry, ze względu na to, jak szczególny jest to turniej, ale i panujące tu warunki. Jestem zadowolona, że dobrze się do nich dostosowałam. Byłam solidna i po prostu grałam swoją grę

    A mówiąc więcej o korcie, który jest nieco “szybszy” od innych aren ziemnych, dodała: – Musisz być gotowa na to, że twoja przeciwniczka nie da ci czasu, ale z drugiej strony trzeba być solidną i zachować spokój w podejmowaniu decyzji, bo łatwo stracić kontrolę.

    Zachowaj cierpliwość, zachowaj solidność, przebijaj piłki, podejmuj dobre decyzje. O to tu chodzi

    Na koniec Iga Świątek została zagadnięta o język hiszpański, którego – jak przyznała – uczyła się w latach szkolnych. I dała się namówić na krótką próbkę swoich umiejętności.

    – Szczerze mówiąc, powinnam uczyć się więcej, ale… “Hola. ¿Cómo estás, Madrid”? – powiedziała Polka, pytając o samopoczucie mieszkańców stolicy Hiszpanii, po czym została potraktowana falą braw i pełnych entuzjazmu okrzyków.

    – Ale muszę powiedzieć, że w tym tygodniu starałam się nieco mówić po hiszpańsku. Na przykład zamawiając jedzenie – zaznaczyła natychmiast Iga Świątek.

    I opowiedziała, jak po zamówienie dwóch kanapek po hiszpańsku obsługa lokalu zaczęła mówić do niej właśnie w tym języku, a wówczas nie miała pojęcia o co chodzi, przez co musiała przejść na angielski.

    – Ale staram się być lepsza. Mam hiszpańskiego trenera, więc mam nadzieję, że to mi pomoże – zakończyła swoją wypowiedź zadowolona z wygranej Iga Świątek.
    Młoda kobieta ubrana w jasną kurtkę oraz czarną czapkę z daszkiem siedzi przy mikrofonie na tle ciemnej ściany, wygląda na skupioną i poważną.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekWilliam WestAFP
    młoda kobieta w sportowym stroju stoi na korcie tenisowym, na jej stroju przypięta jest wstążka w kolorach niebieskim i żółtym, twarz napięta i skupiona, tło rozmazane i ciemne

    Daria Snigur Flaviu Buboi / NurPhotoAFP

    Terence Atmane – Miomir Kecmanovic. Skrót meczu.

  • Nerwy Świątek po starcie drugiego seta. Było już 0:2. Brutalna odpowiedź

    Nerwy Świątek po starcie drugiego seta. Było już 0:2. Brutalna odpowiedź

    Na czwartek organizatorzy Mutua Madrid Open, jednego z największych turniejów na kortach ziemnych, zaplanowali pierwsze spotkania z udziałem zawodniczek rozstawionych. Na razie tych z górnej części drabinki – tam są m.in. Aryna Sabalenka i Iga Świątek. Zanim Polka pojawiła się na Manolo Santana Stadium, z gry o tytuł w stolicy Hiszpanii odpadła Elina Switolina. Iga mierzyła się z inną Ukrainką – Darią Snigur, mieszkającą w Warszawie i trenującą pod okiem Dawida Celta. W tym spotkaniu o sensacji nie było jednak mowy. Choć na początku drugiego seta Snigur prowadziła 2:0.
    article cover

    Iga Świątek była zdenerwowana na początku drugiego seta. Później sytuację jednak opanowałaDavid RamosGetty Images

    Madryt jest położony znacznie wyżej niż Rzym czy Paryż, inaczej na Caja Magica odbija się piłka – te warunki bardziej dotąd sprzyjały Arynie Sabalence niż Idze Świątek. A z drugiej strony to jednak mączka – ulubiona nawierzchnia podopiecznej Francisco Roiga. W stolicy Hiszpanii Polka już przecież też triumfowała, a gdy już zdarzało się jej tu przegrać, to tylko z zawodniczkami wybitnymi. Ashleigh Barty, Sabalenka, Gauff – oto i cała lista.

    Dziś Iga zmierzyła się z rywalką, z którą jeszcze w warunkach turniejowych nie grała. Ani jako juniorka, ani jako tenisistka profesjonalna. Mimo że jest starsza od Darii Snigur zaledwie o niecały rok, a Ukrainka rok po niej wygrała juniorski Wimbledon.

    Głównym powodem jest to, że u niej to przejście z tenisa juniorskiego do profesjonalnego nie było tak idealne, jak u Polki. Jako 19-latka wskoczyła do drugiej setki rankingu WTA, Iga miała już w tym wieku tytuł w Paryżu. A jako 20-latka zagrała w słynnym spotkaniu w pierwszej rundzie US Open – pokonała Simonę Halep, była to jej pierwsza – z dwóch – wiktoria nad zawodniczką z TOP 10. Tyle że to właśnie wtedy badanie antydopingowe Rumunki dało wynik pozytywny, na długo wypadła z gry po zawieszeniu.

    Przełom u Snigur nastąpił niedawno, to efekt pracy z Dawidem Celtem, ale też i trenerem przygotowania motorycznego Bolesławem Szmydem.

    Awansowała do TOP 100, ma już pewny udział we French Open, później i w Wimbledonie, dzięki wynikom z Madrytu. Tyle że dziś miała trudniej nie tylko z tego powodu, że po drugiej stronie znalazła się sześciokrotna mistrzyni Szlemów. Ona sama zagrała od poniedziałku już trzy spotkania na Caja Magica, a w środę stoczyła blisko 2,5-godzinne spotkanie z Darią Kasatkiną. Obroniła cztery piłki meczowe, wygrała tie-breaka w trzecim secie 15-13. I zapewniła sobie prawo gry z turniejową “4”.

    Mutua Madrid Open. Iga Świątek kontra Daria Snigur na Manolo Santana Stadium. Perfekcyjny start Polki

    Polka wygrała losowanie, choć już sama “ceremonia” wywołała uśmiech na twarzach obu zawodniczek – arbiter Pierre Bacchi zapomniał bowiem sprzętu elektronicznego do jej przeprowadzenia. Świątek wybrała serwis, momentalnie zapisała na swoim koncie gema. Snigur zaś była mocno zdenerwowana, w swoim przywitaniu z Manolo Santana Stadium popisała się… trzema podwójnymi błędami. W jednym gemie!
    zawodniczka w czarnej czapce uderza żółtą piłkę tenisową dwuręcznym bekhendem, skupiona na odbiciu, w tle rozmyte trybuny

    Iga Świątek podczas meczu z Darią SnigurDavid RamosGetty Images

    To szybkie przełamanie też wiele mówiło o prognozie zakończenia tego spotkania. Iga dość szybko złapała swój rytm, Snigur w swoim drugim gemie serwisowym bała się powtórki tego, co stało się kilka minut wcześniej. Reprezentantka Polski momentalnie więc atakowała returnem, nie zostawiała Ukraince złudzeń. Po 12 minutach na największym obiekcie Caja Magica było już 4:0.

    Można było odliczać kolejne minuty do końca spotkania. I zastanawiać się, czy trenująca pod okiem Celta 98. rakieta świata będzie w stanie… ugrać jakiegoś gema.

    Po drugiej akcji w piątym gemie wreszcie pojawił się na twarzy Darii uśmiech – returnem zaskoczyła Polkę, to było jej pierwsze wygrywające zagranie w całym spotkaniu. Za moment wywalczyła nawet szansę na przełamanie, Iga obroniła się uderzeniem w boczną linię. A później był drugi break point i as Polki. Oraz trzeci – akcję zakończył forhend Snigur w siatkę. A skończyło się tym, że Raszynianka podwyższyła na 5:0.

    Trudno było mówić, że gra Świątek jest idealna, mimo tego wyniku. Dużo było jednak błędów. Niemniej po 31 minutach obie usiadły na ławkach już po zakończonym secie. Było 6:1 dla Polki.
    tenisistka uderzająca piłkę rakietą podczas meczu, skupienie widoczne na twarzy oraz dynamiczny ruch rąk

    Daria Snigur, podopieczna Dawida CeltaDavid RamosGetty Images

    W pierwszej partii Iga popełniła 11 niewymuszonych błędów – to sporo, jak na takie spotkanie. A po dwóch gemach drugiego seta miała już siedem kolejnych. I coraz bardziej było widać nerwy w jej zachowaniu. Snigur odskoczyła na 2:0, serwowała po trzeciego gema. Już chyba oswoiła się z tym potężnym stadionem, nie bała się wymian z Polką, jeśli mogła je prowadzić ze środka kortu.

    A później Iga wróciła do swojego poziomu. Znów pojawiła się przepaść między tymi zawodniczkami, jak na początku spotkania. 24-latka z Raszyna wygrała sześć kolejnych gemów, a całe spotkanie – 6:1, 6:2. Wszystko zajęło jej 61 minut.

    W trzeciej rundzie Polka zmierzy się z Ann Li lub Alycią Parks.
    Młoda kobieta w białej czapce z daszkiem oraz sportowej kurtce, patrząca lekko w górę z neutralnym wyrazem twarzy, w tle rozmyte kolory sugerujące zewnętrzne otoczenie.

    Iga Świątek, Madryt 2026DENNIS AGYEMAN/DPPIAFP
    młoda kobieta w sportowym stroju stoi na korcie tenisowym, na jej stroju przypięta jest wstążka w kolorach niebieskim i żółtym, twarz napięta i skupiona, tło rozmazane i ciemne

    Daria Snigur Flaviu Buboi / NurPhotoAFP

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się świetnie”.

  • Sceny po meczu. Tak Hiszpanie potraktowali Świątek. Wystarczyły 4 słowa

    Sceny po meczu. Tak Hiszpanie potraktowali Świątek. Wystarczyły 4 słowa

    Iga Świątek bez większych problemów zameldowała się w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 Madrid Open, pokonując w dwóch setach Daria Snigur. Po spotkaniu Polka stanęła przed mikrofonem i momentalnie rozgrzała hiszpańską publiczność — wystarczyło zaledwie kilka słów wypowiedzianych w ich języku.

    Mecz ze Snigur był dla Świątek pierwszym występem w tegorocznej edycji madryckiego turnieju. Ukrainka wcześniej sprawiła niespodziankę, eliminując Daria Kasatkina, jednak w starciu z byłą liderką rankingu nie miała większych argumentów. W pierwszym secie ugrała tylko jednego gema, a choć w drugim rozpoczęła od prowadzenia 2:0 z przełamaniem, Świątek błyskawicznie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Sześć wygranych gemów z rzędu przesądziło o jej awansie do trzeciej rundy, gdzie zmierzy się z jedną z Amerykanek — Alycia Parks lub Ann Li.

    Po meczu Świątek nie kryła zadowolenia ze swojej gry. Podkreśliła, że Madryt to wyjątkowe miejsce, które wymaga specyficznego podejścia ze względu na szybkie korty i trudne warunki. Zaznaczyła, że kluczem do sukcesu jest cierpliwość, solidność i podejmowanie właściwych decyzji, bo na tej nawierzchni łatwo stracić kontrolę nad wymianą.

    Największe emocje wywołała jednak końcówka jej wypowiedzi. Zapytana o znajomość języka hiszpańskiego, tenisistka postanowiła spróbować swoich sił i zwróciła się do kibiców słowami: „Hola, ¿cómo estás, Madrid?”. Reakcja była natychmiastowa — trybuny eksplodowały brawami i okrzykami.

    Świątek przyznała później z uśmiechem, że wciąż uczy się języka i zdarzają jej się zabawne sytuacje. Opowiedziała, jak próbowała zamówić jedzenie po hiszpańsku, ale gdy obsługa zaczęła odpowiadać w tym języku, musiała szybko przejść na angielski.

    Na koniec dodała, że chce się rozwijać także pod tym względem, a pomocny może być jej hiszpański trener. Wszystko wskazuje na to, że Polka nie tylko dobrze radzi sobie na korcie, ale też coraz pewniej czuje się poza nim.

  • A jednak, ostateczny komunikat. Świątek wróci do Polski? Margines 6 dni

    A jednak, ostateczny komunikat. Świątek wróci do Polski? Margines 6 dni

    Wiemy już, z kim reprezentacja Polski rozegra swój kolejny mecz w ramach Billie Jean King Cup. Kolejny rywal dla drużyny, której dowodzi w roli kapitana Dawid Celt został dziś wyłoniony w ramach losowania. Komunikat w tej sprawie nadał Polski Związek Tenisowy. Teraz pojawia się jednak pytanie, co z Igą Świątek. A wszystko może rozbić się o margines 6 dni.

    Iga Świątek w barwach reprezentacji PolskiTomasz Jedrzejowski/REPORTEREast News

    Ostatnia porażka z 0:4 z Ukrainą w Gliwicach przekreśliła szanse reprezentacji Polski na grę w tegorocznym turnieju finałowym Billie Jean King Cup. W Shenzhen poza naszymi wschodnimi sąsiadkami zagrają także tenisistki z: Belgii, Czech, Wielkiej Brytanii, Włoch, Kazachstanu i Hiszpanii oraz gospodynie z Chin.

    Nasze zawodniczki pod wodzą kapitana Dawida Celta czeka jednak jeszcze w tym roku jedno wyzwanie – play-off, którego stawką będzie awans do kwietniowych kwalifikacji Billie Jean King Cup. Wiemy już z kim i kiedy zagra biało-czerwona kadra. Komunikat w tej sprawie wydał już Polski Związek Tenisowy.

    Billie Jean King Cup. Reprezentantki Polski poznały kolejne rywalki

    Reprezentacja, z którą przyjdzie nam się zmierzyć, została wyłoniona w drodze losowania rękami dyrektora generalnego Międzynarodowej Federacji Tenisowej – Rossa Hutchinsa. Została nią Szwecja, choć Polki mogły jeszcze trafić na Brazylię, Francję, Tajlandię, Indonezję lub Węgry.

    Wiemy już, że podopieczne kapitana Dawida Celta zmierzą się z rywalkami ze Skandynawii przed własną publicznością.

    Listopadowe spotkanie rozegramy u siebie, bo gospodarzem poprzedniego meczu obu reprezentacji poza neutralnym gruntem byli w 2014 roku rywale

    Znamy już nawet dokładny terminarz, bo mecz Polska – Szwecja zostanie rozegrany w dniach 20-22 listopada. Nie wiadomo jednak na razie, które miasto ugości zawodniczki z obu drużyn.

    Nie wiadomo też, czy w składzie reprezentacji Polski znajdzie się Iga Świątek, która powinna być wtedy świeżo po rywalizacji w turnieju WTA Finals, a której zabrakło w kadrze podczas ostatniej rywalizacji z Ukrainą. Wieńcząca sezon w światowym tourze impreza rozpocznie się 7 listopada i potrwa równo tydzień, co daje nam w najbardziej optymistycznym wariancie 6 dni różnicy między jednym i drugim wydarzeniem.

    Nawet w przypadku absencji naszej pierwszej rakiety Polki i tak będą jednak zdecydowanymi faworytkami starcia ze Szwecją.

    – Najwyżej notowaną singlistką ze Szwecji w Rankingu WTA jest Kajsa Rinaldo Persson (253.), przed Caisą Hennemann (333.), Lisą Zaar (363.) i Nellie Tarabą Wallberg (584.). Zaar pozostaje z kolei najwyżej notowaną deblistką ze swojego kraju (220.), wyprzedzając Hennemann (511.) oraz Tian Tian Deng (729.) – wylicza PZT.
    Tenisistka w trakcie dynamicznego uderzenia piłki dwuręcznym backhandem, skupienie na twarzy, sportowy strój i czapka, żółta piłka w ruchu na pierwszym planie.

    Iga ŚwiątekKarim JAAFAR / AFP AFP
    Kobieta w sportowym stroju i białym daszku śledzi z koncentracją zbliżającą się piłkę tenisową na tle niebieskiego kortu.

    Magda LinetteWANG ZHAO AFP

    Terence Atmane – Miomir Kecmanovic. Skrót meczu.

  • Sensacja w ćwiartce Świątek. Turniejowa “7” za burtą. Dopiero co ograła Igę

    Sensacja w ćwiartce Świątek. Turniejowa “7” za burtą. Dopiero co ograła Igę

    W czwartek do rywalizacji w Mutua Madrid Open w końcu przystąpiły zawodniczki rozstawione, a to znak, że w piątym w tym roku turnieju rangi 1000 do gry wkroczyły zawodniczki rozstawione. A jako pierwsza z nich – Elina Switolina, będąca w tym roku w doskonałej formie. I mająca już na koncie zwycięstwo m.in. z Igą Świątek, na którą mogła wpaść tym razem na etapie 1/4 finału. Tyle że na starcie swoich zmagań Ukrainka zmierzyła się z zawodniczką dla siebie bardzo niewygodną – Anną Bondar. I to Węgierka jako pierwsza w Hiszpanii sprawiła potężną sensację.

    Elina Switolina możno przeżywała czwartkowe wydarzenia na Arantxa Sanchez StadiumDavid RamosGetty Images

    W ćwiartce z Igą Świątek najwyżej rozstawionymi zawodniczkami są: Mirra Andriejewa i Elina Switolina. To one, gdyby nie doszło do żadnych niespodzianek, miały zmierzyć się ze sobą na etapie czwartej rundy, a lepsza z nich – później skonfrontować się z najlepszą polską zawodniczką. I nie można tu wcale powiedzieć, że Iga byłaby faworytką.

    Z Ukrainką przegrała w Indian Wells, z Rosjanką – w Stuttgarcie. Switolina ma kapitalny sezon, wskoczyła do najlepszej dziesiątki rankingu – wygrała tytuł w Auckland, była w półfinale Australian Open, Indian Wells i Stuttgartu, w finale Dubaju. Uzyskała realne szanse, by przed French Open wywalczyć miejsce w czołowej ósemce.

    Miała na to dwie szanse – najpierw turniej w Madrycie, później w Rzymie. I mały margines błędu, bo w Hiszpanii rok temu była w półfinale, we Włoszech – w ćwierćfinale. A dziś los dał jej zawodniczkę notowaną o ponad 50 miejsc niżej w rankingu, zarazem jednak dla niej niewygodną.

    Mowa o Annie Bondar – Węgierce, którą polscy kibice kojarzą pewnie z niedawną rywalizacją w Charleston najpierw przeciwko Magdalenie Fręch w singlu, a później – już wspólnie – w deblu. Dotarły do finału.

    A choć ze Switoliną 28-letnia zawodniczka z Węgier miała ujemny bilans – zwycięstwo i dwie porażki – to jednak dała się jej we znaki. Rok temu przegrała bardzo wyrównany mecz w Paryżu (6:7, 5:7), ale później odegrała się w US Open (6:2, 6:4).

    I to też Ukrainka musiała mieć w pamięci.

    Mutua Madrid Open. Pierwsza sensacja z udziałem zawodniczki rozstawionej. Siódma rakieta świata już poza turniejem

    Kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby w piątym gemie Switolina wygrała choć jedną z pięciu piłek, które dałyby jej przełamanie. A wtedy Bondar grała w życiowym stylu, dwukrotnie trafiała w zewnętrzną część linii, stawiała wszystko na jedną kartę. Utrzymała podanie, prowadziła 3:2, później 4:3.
    kobieta w sportowej, jasnozielonej sukience i czapce gra w tenisa, skupiona na odbiciu piłki rakietą na tle czarnego baneru z napisem

    Anna BondarMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    I doszło do ósmego gema, kluczowego. Ukrainka do tej pory nie przegrała ani jednego punktu po swoim pierwszym podaniu, choć też rzadko nim trafiała. A tu najpierw pojawił się podwójny błąd, druga piłka poleciała o dobre 40 cm za daleko. Później, po returnie Węgierki, uderzyła w taśmę. I takim samym zagraniem sprawiła, że zrobiło się 3:5. Za moment Bondar, po 39 minutach, zamknęła seta (6:3). Grała fenomenalnie, Switolina zaś – dobrze. Ale teraz to dobrze, dziewięć winnerów i siedem błędów – nie wystarczyło. Bondar miała tu bilans 13-5.

    Zawodniczka z Węgier grała jak natchniona, już w trzecim gemie drugiego seta przełamała Ukrainkę, ta była coraz bardziej zestresowana. Pozostało jeszcze potwierdzić to przełamanie w swoim gemie, jak w pierwszym secie.

    I wszystko wskazywało, że tak się właśnie stanie. Było już 40-0 dla zawodniczki z Węgier, gdy Switolina wrzuciłą wyższy bieg. Jakby chciała powiedzieć: teraz albo nigdy. Grała agresywnie, ale co ważniejsze – trafiała. Wygrała cztery akcje, miała szansę na wyrównanie stanu w gemach – i wtedy uderzyła za mocno, nie była to trudna piłka. A Bondar za moment, szczęśliwie, znów wyczyściła boczną linię. I to ona za moment prowadziła 3:1.
    Elina Switolina przegrała z Beatriz Haddad Maią w drugiej rundzie WTA 500 w Bad Homburg

    Elina SwitolinaLi Jing / XINHUA / Xinhua via AFPAFP

    Switolina gładko wygrała kolejnego gema, ale później znów doszło do rzeczy niepokojącej. Przy Ukraince pojawiła się fizjoterapeutka, ta porada za moment zmieniła się w oficjalną przerwę medyczną. Na szczęście tenisistka z Kijowa wróciła do gry, ale wciąż sytuacja dla niej była daleka od optymalnej.

    Przegrywała już 2:4, po podwójnym błędzie serwisowym Bondar dostała szansę na kolejnego breaka. Węgierka grała znakomicie, nie czekała na kozioł, uderzała potężnie drajwami. Tego gema jednak przegrała, ale wciąż wszystko miała w swoich rękach.

    I tak się stało, wygrała 6:3, 6:4. W tym drugim secie miała aż 14 winnerów i tylko cztery własne błędy. Niewiarygodna statystyka. Po raz pierwszy w karierze ograła rywalkę z TOP 10.
    Zawodniczka tenisowa w pomarańczowym topie i białej spódnicy z rakietą w ręce wyraża silne emocje podczas meczu, w tle rozmyta postać w białym stroju.

    Elina SwitolinaWilliam WestAFP

    Jesper De Jong – Rafael Jodar. Skrót meczu.