• „Szok w świecie tenisa: Iga Świątek zmaga się z niespodziewanymi trudnościami przed French Open 2026”

    „Szok w świecie tenisa: Iga Świątek zmaga się z niespodziewanymi trudnościami przed French Open 2026”

    Szok w świecie tenisa: Iga Świątek zmaga się z niespodziewanymi trudnościami przed French Open 2026

    „Szok w świecie tenisa: Iga Świątek zmaga się z niespodziewanymi trudnościami przed French Open 2026”

    W świecie tenisa niewiele nazwisk w ostatnich latach budziło tak duże emocje jak Iga Świątek. Polska tenisistka, która zdominowała kobiecy tour, szczególnie na kortach ziemnych, była przez długi czas uznawana za niemal niepokonaną w turniejach wielkoszlemowych rozgrywanych na tej nawierzchni. Jednak sezon 2026 przyniósł niespodziewane zmiany, które wzbudziły niepokój zarówno wśród kibiców, jak i ekspertów.

    Niespodziewane trudności w sezonie 2026

    Początek roku nie układał się dla Świątek tak, jak wielu się spodziewało. Choć nadal pozostaje jedną z czołowych zawodniczek świata, jej występy były mniej stabilne niż w poprzednich sezonach. Pojawiły się niespodziewane porażki z rywalkami niżej notowanymi w rankingu, co wcześniej zdarzało się bardzo rzadko.

    Eksperci zwracają uwagę, że problemem nie jest brak umiejętności, lecz raczej chwilowy spadek formy oraz pewności siebie. Świątek, znana ze swojej dominacji i agresywnego stylu gry, momentami wydaje się mniej zdecydowana na korcie. W rezultacie mecze, które wcześniej wygrywała zdecydowanie, teraz bywają bardziej wyrównane i nieprzewidywalne.

    Presja oczekiwań

    Jednym z kluczowych czynników wpływających na obecną sytuację może być ogromna presja. Jako wielokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych, Świątek przyzwyczaiła kibiców do zwycięstw. Każdy jej występ jest dokładnie analizowany, a każde potknięcie natychmiast staje się tematem dyskusji w mediach.

    Presja ta jest szczególnie widoczna przed zbliżającym się French Open – turniejem, który przez lata był jej największym atutem. Oczekiwania są ogromne: wielu kibiców liczy na kolejny triumf, podczas gdy eksperci zastanawiają się, czy Polka zdoła odzyskać swoją najlepszą formę w odpowiednim momencie.

    Zmiany w sztabie i stylu gry

    Dodatkowym elementem, który może mieć wpływ na obecną formę Świątek, są zmiany w jej sztabie szkoleniowym. W ostatnich miesiącach doszło do roszad, które mogły wpłynąć na proces przygotowań. Każda zmiana trenera czy strategii gry wymaga czasu na adaptację, a efekty nie zawsze są natychmiastowe.

    Zawodniczka pracuje nad poprawą kilku elementów swojej gry, w tym serwisu i poruszania się po korcie. Choć zmiany te mają na celu długoterminowy rozwój, w krótkim okresie mogą prowadzić do chwilowej niestabilności wyników.

    Sezon na kortach ziemnych – czas próby

    Nadchodzący sezon na kortach ziemnych będzie kluczowy dla Świątek. To właśnie na tej nawierzchni osiągała swoje największe sukcesy, a turnieje poprzedzające French Open będą ważnym sprawdzianem jej formy.

    Dobre wyniki w Madrycie czy Rzymie mogą przywrócić pewność siebie i pozytywnie wpłynąć na przygotowania do Roland Garros. Z kolei ewentualne porażki mogą zwiększyć presję i podsycić wątpliwości co do jej dyspozycji.

    Rywalki nie śpią

    Warto również zauważyć, że poziom rywalizacji w kobiecym tenisie stale rośnie. Zawodniczki takie jak Aryna Sabalenka, Coco Gauff czy Elena Rybakina regularnie podnoszą swoje umiejętności i są coraz bardziej wymagającymi przeciwniczkami.

    Świątek nie jest już jedyną dominującą postacią na tourze, co oznacza, że każdy mecz wymaga maksymalnej koncentracji i przygotowania. Nawet najmniejszy spadek formy może zostać wykorzystany przez rywalki.

    Czy to tylko chwilowy kryzys?

    Mimo obecnych trudności wielu ekspertów uważa, że sytuacja Świątek nie powinna budzić przesadnego niepokoju. Każdy sportowiec przechodzi przez trudniejsze momenty, a prawdziwi mistrzowie potrafią się z nich podnieść.

    Historia pokazuje, że Świątek ma nie tylko ogromny talent, ale także silną psychikę i zdolność do wyciągania wniosków z porażek. Jej wcześniejsze sukcesy nie były przypadkowe, lecz wynikiem ciężkiej pracy, determinacji i konsekwencji.

    Perspektywy przed French Open 2026

    Zbliżający się French Open będzie dla Świątek nie tylko kolejnym turniejem, ale także testem jej odporności psychicznej i formy sportowej. Kibice na całym świecie będą uważnie śledzić jej występy, zastanawiając się, czy uda jej się odzyskać dominację na kortach ziemnych.

    Jeśli Polka zdoła odnaleźć swój rytm i pewność siebie, nadal ma wszelkie atuty, by walczyć o tytuł. Jej styl gry idealnie pasuje do warunków panujących w Paryżu, a doświadczenie zdobyte w poprzednich latach może okazać się bezcenne.

    Podsumowanie

    Obecne trudności Igi Świątek to temat, który budzi duże emocje, ale nie powinien prowadzić do pochopnych wniosków. Sport rządzi się swoimi prawami, a nawet najlepsi zawodnicy przechodzą przez okresy wahań formy.

    Najbliższe tygodnie pokażą, czy Świątek zdoła wrócić na szczyt i ponownie udowodnić swoją dominację. Jedno jest pewne – niezależnie od wyników, pozostaje jedną z najbardziej utalentowanych i inspirujących zawodniczek współczesnego tenisa.

    Dla kibiców oznacza to jedno: nadchodzące tygodnie będą pełne emocji, a losy turnieju French Open 2026 mogą być bardziej nieprzewidywalne niż kiedykolwiek wcześniej.

    From Fav

  • Wirtualny awans Świątek. Zobacz ranking WTA na żywo

    Wirtualny awans Świątek. Zobacz ranking WTA na żywo

    Iga Świątek była wiceliderką rankingu WTA na początku sezonu, ale osunęła się w nim już na czwarte miejsce. Być może występ w Madrycie pozwoli odwrócić trend. Wirtualnie Polka przemieściła się na trzecią pozycję.

    Iga Świątek awansowała w czwartek do trzeciej rundy turnieju WTA w Madrycie. W pierwszej miała “wolny los”, w drugiej rundzie pokonała 6:1, 6:2 Darię Snigur. Przewaga Polki była zdecydowana, do wypunktowania przeciwniczki potrzebowała godziny i minuty. Tak relacjonowaliśmy mecz w naszym portalu.

    Wygrana pozwoliła przesunąć się wirtualnie na trzecie miejsce w rankingu WTA. Dlaczego wirtualnie? Ponieważ nowa edycja rankingu zostanie opublikowana dopiero po zakończeniu turnieju w stolicy Hiszpanii.

    Polka przesunęła się na trzecie miejsce przed Coco Gauff, ponieważ broni ona punktów za zeszłoroczny półfinał. Z kolei Amerykanka ma więcej do stracenia – grała w poprzednim sezonie w finale i przegrała w nim z Aryną Sabalenką. Która z tenisistek będzie wyżej po zakończeniu turnieju – wyjaśni się w następnych rundach.

    ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?

    Przed Igą Świątek mecz w trzeciej rundzie ze zwyciężczynią meczu Alycii Parks z Ann Li. Z kolei Coco Gauff ma do rozegrania jeszcze mecz w drugiej rundzie z Leolią Jeanjean.

    Niekwestionowaną liderką rankingu jest Aryna Sabalenka, a na drugim miejscu znajduje się Jelena Rybakina.

  • Ledwo rywalka zeszła z kortu, Andriejewa wypaliła. Jednak zmieniła zdanie

    Ledwo rywalka zeszła z kortu, Andriejewa wypaliła. Jednak zmieniła zdanie

    Mirra Andriejewa jest ostatnio w znakomitej formie. Najpierw sięgnęła po tytuł w Linzu, a chwilę później dotarła do półfinału w Stuttgarcie, gdzie po drodze pokonała m.in. Igę Świątek. Teraz młoda Rosjanka rywalizuje w Madrycie i już na starcie turnieju pokazała, że nie zamierza zwalniać tempa. Po pewnym zwycięstwie nad Panną Udvardy podzieliła się też zaskakującym wyznaniem dotyczącym swojego podejścia do przygotowań mentalnych.

    Sezon rozpoczęła obiecująco — od ćwierćfinału w Brisbane i triumfu w Adelajdzie. Później jednak przyszło lekkie załamanie formy. W Australian Open odpadła w czwartej rundzie, a w kolejnych turniejach w Dosze, Dubaju, Indian Wells i Miami nie potrafiła przebrnąć dalej niż przez dwa mecze. Przełom nastąpił dopiero wraz ze zmianą nawierzchni. Na mączce Andriejewa odżyła, zaczynając od zwycięstwa w Linzu.

    W Stuttgarcie potwierdziła wysoką dyspozycję, eliminując m.in. Jelenę Ostapenko oraz Igę Świątek. Jej marsz zatrzymała dopiero Jelena Rybakina w półfinale. Forma niespełna 19-letniej zawodniczki wyraźnie rośnie, dlatego w Madrycie zaliczana jest do grona faworytek.

    Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju w stolicy Hiszpanii Andriejewa zdradziła kulisy swoich przygotowań mentalnych. Przyznała, że przed meczami wyobraża sobie, iż jest jedną z największych legend tenisa — Rogerem Federerem lub Rafaelem Nadalem. W ten sposób próbuje przejąć ich mentalność, waleczność i jakość gry. Dodatkowo w jej głowie często rozbrzmiewa „lekka”, wpadająca w ucho piosenka, którą nuci podczas spotkań.

    W Madrycie rozpoczęła rywalizację od drugiej rundy, gdzie zmierzyła się z Panną Udvardy. Węgierka, która do turnieju głównego dostała się jako „szczęśliwa przegrana”, nie była w stanie zatrzymać rozpędzonej Rosjanki. Pierwszy set był jeszcze wyrównany, ale w kluczowym momencie Andriejewa przełamała rywalkę i wygrała 7:5. W drugiej partii dominacja była już wyraźna — szybkie przełamanie i świetna gra przy własnym serwisie pozwoliły jej zwyciężyć 6:2.

    Po meczu tenisistka ponownie została zapytana o swoje mentalne przygotowania. Tym razem jednak przyznała, że zmieniła podejście. Zamiast wyobrażać sobie bycie Federerem czy Nadalem, wróciła myślami do siebie sprzed kilku lat.

    — Dzisiaj spróbowałam wyobrazić sobie siebie, gdy grałam tutaj po raz pierwszy. Byłam wtedy bardzo podekscytowana i chłonęłam każdą chwilę. Pomyślałam, że właśnie tego dziś potrzebuję — przyznała szczerze.

    Dodała również, że w trakcie meczu towarzyszyła jej w głowie piosenka „Girls Just Wanna Have Fun” Cyndi Lauper.

    Takie podejście zdaje się działać — Andriejewa pewnie awansowała do trzeciej rundy, gdzie zmierzy się z Dalmą Galfi. Jeśli utrzyma obecną formę i świeżość mentalną, może jeszcze sporo namieszać w turnieju w Madrycie.

    https://x.com/WTA/status/2047386744413094371?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2047386744413094371%7Ctwgr%5Edab18206889e1a5bcf03292de9737f3f0236ba72%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Fnews-ledwo-rywalka-zeszla-z-kortu-andriejewa-wypalila-jednak-zmienId23420226

  • Falstart Peguli na WTA Madryt. Bolesna porażka już w pierwszym meczu

    Falstart Peguli na WTA Madryt. Bolesna porażka już w pierwszym meczu

    Rywalizacja podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie rozkręciła się na dobre. W czwartek zobaczyliśmy w akcji m.in. Igę Świątek czy Arynę Sabalenkę. Dość niespodziewanie do gry wkroczyła dzisiaj także Jessica Pegula. Początkowo Amerykanka miała rozegrać swoje pierwsze spotkanie dopiero jutro, lecz w ostatniej chwili doszło do zmiany, która spowodowała, że tenisistka z USA pojawiła się na korcie meczowym o dobę wcześniej. Batalia zakończyła się kiepsko z perspektywy 32-latki.
    Jessica Pegula rozpoczęła swój udział w turnieju WTA 1000 w Madrycie

    Jessica Pegula rozpoczęła swój udział w turnieju WTA 1000 w MadrycieRICH STORRY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Odkąd Jessica Pegula wygrała singlowe zmagania podczas turnieju WTA 500 w Charleston, nie widzieliśmy Amerykanki na zawodowych kortach. Zrobiła sobie dwa tygodnie przerwy przed rozgrywkami rangi “1000” w Madrycie. W grze pojedynczej tenisistka z USA posiadała oczywiście wolny los w pierwszej rundzie. Wstępnie miała się pojawić na korcie meczowym dopiero w piątek, podczas starcia w drugiej fazie z Katie Boulter.

    Dokonał się jednak inny scenariusz. 32-latka już dzisiaj rozegrała swój premierowy pojedynek podczas tegorocznej edycji Mutua Madrid Open, bowiem o poranku niespodziewanie wskoczyła do deblowej drabinki, razem z Caty McNally. Amerykanki zajęły miejsce pary Sorana Cirstea/Anna Kalinska. Obrończynie tytułu wycofały się ze względu na uraz łydki Rumunki. Reprezentantki USA weszły do gry i już na “dzień dobry” czekała je wymagająca potyczka. W czwartkowy wieczór zmierzyły się z teamem rozstawionym z “3” – Elise Mertens/Shuai Zhang. Faworytkami były oczywiście triumfatorki Australian Open 2026 w deblu.

    Pegula i McNally kontra Mertens oraz Zhang w pierwszej rundzie debla

    Początek spotkania przebiegał pod dyktando serwujących. Od stanu 2:1 dla Jessiki i Caty nastał jednak popis mistrzyń pierwszej tegorocznej wielkoszlemowej imprezy w grze podwójnej. Elise oraz Shuai zgarnęły pięć “oczek” z rzędu, przez co triumfowały w premierowej odsłonie 6:2. W drugiej partii doszło do tylko jednego przełamania. Miało ono miejsce w szóstym gemie. Wówczas Amerykanki po raz pierwszy w meczu dobrały się do podania przeciwniczek. Turniejowe “3” próbowały jeszcze niwelować stratę, posiadały dwa break pointy podczas dziewiątego rozdania. Ostatecznie reprezentantki Stanów Zjednoczonych zgarnęły jednak seta wynikiem 6:3 i doprowadziły do super tie-breaka.

    Decydująca rozgrywka, do 10 wygranych punktów, rozpoczęła się od rywalizacji punkt za punkt. Od stanu 3-2 dla Mertens i Zhang, zawodniczki z USA dorzuciły pięć “oczek” na swoje konto. Wydawało się, że to będzie decydujący moment dla losów całego pojedynku. Pegula i McNally osiągnęły wysoką przewagę, ale nie wystarczyła ona do końcowego zwycięstwa. Doszło do bolesnego zwrotu akcji z perspektywy Jessiki oraz Caty. Mistrzynie Australian Open nie tylko zniwelowały straty. Poszły za ciosem, wygrywając w sumie siedem akcji z rzędu. Ostatecznie to rozstawione z “3” tenisistki triumfowały 6:2, 3:6, 10-7.

    Elise oraz Shuai czekają już w drugiej rundzie debla na triumfatorki starcia Katarzyna Piter/Anastasia Detiuc – Mirra Andriejewa/Diana Sznajder. Z kolei Amerykanki mogą się już skupić wyłącznie na singlowej rywalizacji. Obie zaprezentują się w jutrzejszej sesji wieczornej. Nie przed godz. 19:00 na obiekcie Arantxa Sanchez Stadium zagrają Caty McNally i Victoria Mboko, a nie przed godz. 21:00 na arenie Manolo Santana Stadium dojdzie do potyczki z udziałem Jessiki Peguli oraz Katie Boulter.
    Tenisistka w pomarańczowym topie i białej czapce z daszkiem trzyma rakietę w ręku i ma niezadowolony wyraz twarzy, co może sugerować rozczarowanie wynikiem rozegranego punktu podczas meczu.

    Jessica PegulaRYAN LIMAFP
    Zawodniczka tenisowa w zielonym stroju wyprowadza uderzenie podczas meczu, z widoczną piłką tenisową w powietrzu i rakietą w ręce

    Caty McNallyELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Elise Mertens

    Elise MertensELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Nuno Borges – Mariano Navone.

  • Boniek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Od razu zareagował. W sieci poruszenie

    Boniek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Od razu zareagował. W sieci poruszenie

    Iga Świątek przybyła do Madrytu wygrać kolejny turniej rangi WTA 1000. Ale przy okazji w stolicy Hiszpanii znakomicie się bawi. I nie stroni od efektownych popisów. Pokaz żonglerki głową, jaki zaprezentowała na Santiago Bernabeu, zachwycił nawet Zbigniewa Bońka. Piłkarskie umiejętności najlepszej polskiej tenisistki mogły zawstydzić niejednego futbolistę. Niekoniecznie amatora.
    Iga Świątek w czapce wykonuje gest na korcie, obok okrągłe zdjęcie Zbigniewa Bońka z wąsami i szalikiem

    Zbigniew Boniek docenił piłkarskie umiejętności Igi ŚwiątekNewspix.pl

    Zbigniew Boniek należy do grona niezłomnych sympatyków Igi Świątek. Po sukcesach gratuluje i chwali. A kiedy nie idzie, pierwszy staje w obronie Raszynianki i stara się tonować negatywne emocje.

    W ubiegłym miesiącu sam jednak poszedł na całość, proponując najlepszej polskiej tenisistce radykalne rozwiązanie. “Zwolnić wszystkich, wziąć nowego trenera, fizjo i masażystę. Trochę innego klimatu, więcej uśmiechu i wszystko wróci do normy” – pisał honorowy prezes PZPN, gdy turniej w Miami trzeba było pożegnać już po pierwszym występie.

    “Dla mnie potencjał Igi jest ciągle fantastyczny” – dodał.

    Zbigniew Boniek od wrażeniem umiejętności piłkarskich Igi Świątek. Nie mógł sobie odmówić komentarza

    W marcu Boniek skończył 70 lat. Mimo słusznego wieku nadal pozostaje aktywny. I piłkarsko wciąż sprawny, co od czasu do czasu demonstruje – wrzucając do sieci klipy ze sobą w roli żonglera.

    To samo robi czasami Iga Świątek. Kibice niejednokrotnie podziwiali jej technikę i panowanie nad piłeczką tenisową, kiedy podbijała ją nogą zamiast rakietą. Teraz dała popis z wykorzystanie piłki futbolowej.

    Okazją była wizyta na Santiago Bernabeu, gdzie obecnie trenują uczestnicy Mutua Madrid Open. Na zamieszczonym w internecie filmie widać Igę otoczoną fotoreporterami i operatorami kamer. Polka żongluje głową i czyni to nad wyraz sprawnie.

    “Brawo, Iga” – napisał Boniek na platformie X. A internauci ochoczo przyłączyli się do komplementowania czwartej rakiety świata.

    Świątek nie posłuchała wcześniejszej rady “Zibiego” i nie zwolniła wszystkich. Wymieniła tylko trenera, w miejsce Wima Fissette’a zatrudniając Francisco Roiga. Na turnieju w Stuttgarcie odnieśli w debiucie premierowe zwycięstwo, ale… na tym się skończyło.

    W Madrycie też udało się pierwszy mecz wygrać. W II rundzie Polka pokonała Darię Snigur 6:1, 6:2. W 1/16 finału czeka już Amerykanka Ann Li (34. WTA).
    Zawodniczka tenisowa w czarno-różowym stroju i różowej czapce okazuje radość po zdobyciu punktu, ściskając pięść i patrząc z determinacją w stronę boiska.

    Iga ŚwiątekAFP
    Młoda kobieta o prostych, brązowych włosach udziela wywiadu lub bierze udział w konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie na tle niebieskiej ściany ze wzorami i logotypami.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz / SplashNews.com/Splash/East NewsEast News
    Mężczyzna w średnim wieku w eleganckim garniturze siedzi na stadionowych krzesełkach, podpiera głowę ręką, widoczna bransoletka na nadgarstku i plakietka na smyczy. W tle częściowo widoczne inne osoby i oznaczenia stadionowe.

    Zbigniew BoniekGrzegorz Wajda/REPORTER East News

    Tomasz Tomaszewski: Rola Roiga w sztabie Świątek będzie ograniczona. Są jeszcze Abramowicz i Ryszczuk

  • Boniek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Od razu zareagował. W sieci poruszenie

    Boniek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Od razu zareagował. W sieci poruszenie

    Iga Świątek przyjechała do Madrytu z jasnym celem – sięgnąć po kolejny tytuł rangi WTA 1000. Jednak poza rywalizacją na korcie Polka pokazuje, że potrafi też świetnie się bawić. Wizyta na legendarnym stadionie Santiago Bernabéu przyniosła kibicom niecodzienny widok – najlepsza polska tenisistka zaprezentowała efektowną żonglerkę piłką nożną, wprawiając w zachwyt nie tylko fanów, ale i samego Zbigniewa Bońka.

    Były prezes PZPN od lat należy do grona wiernych sympatyków raszynianki. Regularnie gratuluje jej sukcesów, a w trudniejszych momentach staje w jej obronie, starając się tonować krytyczne głosy. Choć niedawno sam zaszokował opinię publiczną, sugerując radykalne zmiany w jej sztabie – „zwolnić wszystkich i zacząć od nowa” – to jednocześnie podkreślał, że potencjał Świątek wciąż pozostaje ogromny.

    Boniek, który w marcu skończył 70 lat, nadal imponuje aktywnością i zamiłowaniem do futbolu. Od czasu do czasu publikuje w sieci nagrania, na których pokazuje swoje umiejętności żonglerskie. Tym razem jednak to Świątek skradła show.

    Podczas wizyty na Santiago Bernabéu, gdzie trenują uczestnicy Mutua Madrid Open, Polka otoczona była przez fotoreporterów i kamery. W pewnym momencie zaczęła żonglować piłką głową – i zrobiła to z dużą swobodą oraz precyzją. Nagranie szybko obiegło internet, a pod wrażeniem był także Boniek, który skomentował krótko: „Brawo, Iga”. Do pochwał natychmiast dołączyli internauci, doceniając nie tylko sportowy talent tenisistki, ale i jej wszechstronność.

    Świątek nie zastosowała się jednak do wcześniejszych sugestii „Zibiego”. Nie zdecydowała się na rewolucję w sztabie, a jedynie na zmianę trenera – Wima Fissette’a zastąpił Francisco Roig. Ich współpraca rozpoczęła się od zwycięstwa w Stuttgarcie, choć na jednym meczu się skończyło.

    W Madrycie Polka również zaczęła od wygranej. W drugiej rundzie pewnie pokonała Darię Snigur 6:1, 6:2. Teraz przed nią kolejne wyzwanie – w 1/16 finału zmierzy się z Amerykanką Ann Li, aktualnie notowaną na 34. miejscu w rankingu WTA.

    https://x.com/BoniekZibi/status/2047412374051664369?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2047412374051664369%7Ctwgr%5Efdf582f6b7a7531641d5327f0854b87f1c957e39%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-boniek-nie-mogl-na-to-spokojnie-patrzec-od-razu-zareagowal-wnId23420214

  • Nie do wiary, Skolim porównał się do Nawrockiego. Padły konkrety

    Nie do wiary, Skolim porównał się do Nawrockiego. Padły konkrety

    Konrad „Skolim” Skolimowski to nie tylko jedna z najgłośniejszych postaci na polskiej scenie muzycznej, ale również wielki entuzjasta sportu. Artysta od lat dba o formę, regularnie trenując na siłowni i utrzymując imponującą sylwetkę. W ostatnim wywiadzie dla „Super Expressu” 29-latek zaskoczył jednak nie tyle opowieścią o treningach, co… porównaniem swoich osiągnięć siłowych do wyników Karola Nawrockiego.

    Skolim, nazywany przez fanów „Polskim Królem Latino”, od lat buduje swoją markę, łącząc w swojej twórczości elementy disco polo i reggaetonu. Na jego koncie znajdują się takie hity jak „Wyglądasz idealnie”, „Temperatura” czy „Daj mi jedno słowo”. Popularność przyniosła mu również rola Patryka w serialu „Barwy szczęścia”, a także występy w federacji Prime MMA, gdzie odniósł zwycięstwa nad Janem Kapelą i Emilianem Bayerem.

    Choć jego przygoda ze sportami walki była głośna, Skolim nie ogranicza się wyłącznie do treningów pod kątem pojedynków. Jak sam przyznaje, od lat systematycznie pracuje nad siłą i kondycją. W rozmowie z „Super Expressem” wrócił wspomnieniami do swoich dawnych wyników na siłowni — i właśnie wtedy padły słowa, które mogą odbić się szerokim echem.

    – Kilka lat temu, ważąc 78 kilogramów, wyciskałem 145 kg na ławce. Nie chcę rzucać słów na wiatr, ale nasz prezydent, który jest sporo cięższy, podnosi 150 kg – stwierdził muzyk, wyraźnie sugerując, że jego wynik sprzed lat był porównywalny do obecnych osiągnięć głowy państwa.

    Tym samym Skolim nawiązał do niedawnego treningu Karola Nawrockiego z Mariuszem Pudzianowskim. Były strongman ujawnił w mediach społecznościowych, że prezydent zdołał wycisnąć 150 kg na ławce poziomej, mimo że początkowo nie planował maksymalnego wysiłku. „150 kg na ławce pękło! Jak na kogoś, kto skupia się głównie na boksie, to naprawdę solidny wynik” – podkreślał Pudzianowski.

    Skolim nie ukrywa jednak, że obecnie nie znajduje się w swojej życiowej formie, głównie przez napięty grafik koncertowy. Mimo to zapewnia, że bez większego problemu byłby w stanie wycisnąć 100 kg. Aktualnie stawia raczej na trening funkcjonalny i podciąganie, skupiając się na ogólnej sprawności i dynamice, a nie wyłącznie na maksymalnej sile.

  • Przedwczesna radość w Madrycie. Celt odkrywa trudną prawdę. Świątek ma problem

    Przedwczesna radość w Madrycie. Celt odkrywa trudną prawdę. Świątek ma problem

    Na papierze wszystko wygląda modelowo. Iga Świątek pokonała kwalifikantkę 6:1, 6:2 i planowo zameldowała się w III rundzie Mutua Madrid Open. Czy to świetny prognostyk przed kolejnymi etapami turnieju? Tylko z pozoru. Trener Dawid Celt przyjrzał się uważnie grze Raszynianki. Jego obserwacje już teraz powinny budzić niepokój.
    Dawid Celt w stroju Polski siedzi na krześle, obok portret Igi Świątek w białej czapce sportowej.

    Dawid Celt z Igą Świątek spotyka się jako kapitan kadryAFP/Newspix

    Iga Świątek rozpoczęła turniej WTA 1000 w Madrycie tak, jak wszyscy od niej oczekiwali. Ale tylko w odniesieniu do uzyskanego rezultatu. Godzina i minuta na korcie wystarczyła, by pokonać Darię Snigur 6:1, 6:2.

    Sęk w tym, że rywalka – notowana na 98. pozycji światowego rankingu – stanowiła dla Polki jedynie tło. Nie zmusiła Igi do wrzucenia wyższego biegu. A mimo to Raszynianka momentami sprawiała wrażenie, że traci kontrolę nas spotkaniem.

    Celt punktuje mankamenty Świątek. To nie był dobry mecz Polki. “Iga nie czuje, jak wielką ma przewagę”

    Czwarta rakieta świata w konfrontacji z ukraińską kwalifikantką popełniła aż 22 niewymuszone błędy. Jak wyglądałaby ta statystyka, gdyby po drugiej stronie kortu stanęła któraś z renomowanych zawodniczek? Iga się nad tym najwyraźniej nie zastanawiała. – Zagrałem solidne spotkanie – oznajmiła krótko po zwycięskiej piłce.

    Nieco inne zdanie w tym temacie ma Dawid Celt, kapitan polskiej kadry.

    – Daria naprawdę niespecjalnie zmuszała Igę do błędów, bo nie grała dobrze – mówi 40-letni trener w rozmowie ze Sport.pl. – Byłem zaskoczony, widząc, że Iga nie czuje, jak wielką ma przewagę. Daria nie zagrażała jej pod żadnym względem – ani czysto sportowo, ani fizycznie.

    – Iga szybko wyszła na wysokie prowadzenie, ale nagle w jej grze pojawiło się sporo dziwnego pośpiechu, niepotrzebnego stresu i seryjnych błędów – dodaje.

    W drugim secie Polka na moment się pogubiła. To był jej najsłabszy moment w tym starciu. Snigur nieoczekiwanie wyszła na prowadzenie 2:0.

    – Daria w końcu powalczyła i chyba to tak na Igę podziałało – ocenia Celt, który na co dzień trenuje Ukrainkę w Warszawie. – Iga jeszcze zdecydowanie nie pokazuje tenisa, na jaki ją stać. Zaskakujące było dla mnie to, że grała w tym złym momencie tak, jakby zupełnie nie czuła, że ma absolutnie wszystko pod kontrolą i nie ma powodu do niepokoju. Spokojnego grania u Igi ciągle trochę brakuje.

    Skoro lęk na korcie pojawia się u byłej liderki światowego rankingu już w tej fazie rywalizacji, nie wróży to dobrze na najbliższe dni. Mimo wciąż nieoptymalnej dyspozycji Świątek marzy o powtórzeniu sukcesu z 2024 roku, gdy w Madrycie okazała się bezkonkurencyjna.

    Kolejny krok do celu musi wykonać w sobotę. Tego dnia o 1/8 finału zagra z Amerykanką Ann Li (34. WTA).
    Mężczyzna w białej sportowej kurtce z napisem ‘Polska’ na plecach, stojący bokiem na tle rozmytej flagi Polski oraz napisu ‘POL’, sugerujących oficjalną reprezentację kraju.

    Dawid CeltAndrzej Iwańczuk/Reporter East News
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    tenisistka ubrana w zielony strój w białe grochy odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie o ciemnym tle

    Daria SnigurYuichi YamazakiAFP

    Gael Monfils – Camilo Ugo Carabelli. Skrót meczu.

  • Świątek zagrała z gwiazdą Realu Madryt. To nagranie zobaczy cały świat

    Świątek zagrała z gwiazdą Realu Madryt. To nagranie zobaczy cały świat

    Na początku kwietnia Iga Świątek ogłosiła, że jej nowym trenerem został Francisco Roig. Pod wodzą Hiszpana zagrała dotychczas w jednym turnieju. W Stuttgarcie w imprezie rangi WTA 500 dotarła do ćwierćfinału, gdzie odpadła po przegranej z Mirrą Andriejewą. W czwartek z kolei od drugiej rundy rozpoczęła zmagania w Mutua Madrid Open. Najlepsza polska tenisistka zagrała z ukraińską kwalifikantką Darią Snigur. To zawodniczka, którą trenuje na co dzień Dawid Celt. Świątek nie miała większych problemów z odniesieniem zwycięstwa – wygrała to spotkanie 6:1, 6:2. Potrzebowała do tego zaledwie godziny.

    Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. “Pierwsza Polka w historii”
    Wyjątkowy debel na Santiago Bernabeu

    Z perspektywy trybun mecz Świątek – Snigur obserwował Thibaut Courtois, jeden z najlepszych bramkarzy w historii Realu Madryt. Później Polka spotkała się z belgijskim piłkarzem na Santiago Bernabeu. Nie był to przypadek, ponieważ na legendarnym stadionie utworzono treningowe korty.

    Najpierw rozegrano pokazowy mecz deblowy. Pierwszą parę stworzyli Jannik Sinner oraz Jude Bellingham, a drugą Rafael Nadal i wcześniej wspomniany Courtois. Nad przebiegiem rywalizacji czuwał prezydent Realu Florentino Perez.
    “Sparing” Świątek. Rywalem bramkarz Realu

    Później Świątek rozegrała kilka wymian z Courtois, a wszystko zakończyło się spotkaniem z Perezem. Na nudę tego dnia czwarta tenisistka rankingu WTA na pewno nie mogła narzekać.

    Ponownie przecięły się jej drogi z Rafą Nadalem, a jeszcze nie tak dawno trenowała w jego akademii i słuchała wskazówek dotyczących gry na mączce.

    W trzeciej rundzie imprezy WTA 1000 w Madrycie podopieczna Francisco Roiga zmierzy się z Ann Li. Obie panie jeszcze nigdy ze sobą nie rywalizowały.

  • Świątek zmiotła rywalkę z kortu. Zaraz potem nadeszło potwierdzenie. Kaliber 39

    Świątek zmiotła rywalkę z kortu. Zaraz potem nadeszło potwierdzenie. Kaliber 39

    Iga Świątek jest już w III rundzie Mutua Madrid Open 2026. W premierowym występie Polka uporała się z ukraińską kwalifikantką Darią Snigur, wygrywając gładko 6:1, 6:2. Serwis OptaAce od razu przypomniał, że korty ziemne to ulubiona nawierzchnia Raszynianki. W 11 pierwszych występach w imprezie rangi WTA 1000 nikt tak często nie wznosił rąk w geście triumfu.
    Iga Świątek w fioletowej czapce odbijająca piłkę rakietą podczas meczu na korcie ziemnym.

    Iga Świątek Noushad VariyattiyakkalNewspix.pl

    “Żadna zawodniczka nie odnotowała więcej zwycięstw w swoich pierwszych 11 występach w głównych drabinkach na nawierzchni ziemnej w turniejach WTA 1000 od wprowadzenia tego formatu w 2009 roku niż Iga Świątek (39)” – to suchy komunikat opublikowany na platformie X przez popularny serwis OptaAce.

    W I rundzie Polka miała wolny los. Turniej zaczęła od 1/32 finału, a tu czekała na nią Daria Snigur, ukraińska kwalifikantka klasyfikowana w światowym rankingu na 98. lokacie. Sensacji nie było – Świątek wygrała przekonująco 6:1, 6:2. Spotkanie trwało 61 minut.

    Świątek z 10 tytułami pod szyldem WTA na kortach ziemnych. Czekamy na drugi triumf w Madrycie

    Znacznie bardziej interesują nas jednak nie pierwsze, a ostatnie mecze turnieju. A pod tym względem w roku 2025 nie było kolorowo. Kiedy w ubiegłym sezonie Iga nie wygrała żadnego turnieju na mączce, zaczęto wyrokować, że ceglana nawierzchnia nie stanowi już atutu Polki. Czy rzeczywiście tak jest? Wiele powiedzą na ten temat najbliższe dni i tygodnie.

    Inauguracja obecnego sezonu na kortach ziemnych nie wypadła w wykonaniu Raszynianki okazale. W Stuttgarcie za turniejową burtę wyrzuciła tylko 38-letnią Niemkę Laurę Siegemund. Kiedy przyszło zmierzyć się z dwie dekady młodszą Rosjanką Mirrą Andriejewą, sprawy potoczyły się mniej pomyślnie. Świątek pożegnała się z imprezą już po ćwierćfinale.

    Madryt to drugi przystanek na tym etapie sezonu. Iga okazała się tu bezkonkurencyjna przed dwoma laty. W finale po fantastycznej batalii pokonała wówczas Arynę Sabalenkę. Wielu ekspertów obwołało ich starcie meczem roku.

    Na koncie najlepszej polskiej tenisistki widnieje obecnie 10 tytułów zdobytych na kortach ziemnych w turniejach WTA (zestawienie poniżej). Na kolejny czekamy od 8 czerwca 2024 roku. Świątek po raz czwarty wygrała wówczas French Open i… zapadła w stan hibernacji.

    W III rundzie madryckiej imprezy czwarta rakieta świata zagra z Amerykanką Ann Li (34. WTA). Na kort wróci w sobotę.

    Wygrane turnieje WTA Igi Świątek na kortach ziemnych:

    Roland Garros: 2020, 2022, 2023, 2024

    Rzym (WTA 1000): 2021, 2022, 2024

    Stuttgart (WTA 500): 2022, 2023

    Madryt (WTA 1000): 2024
    Zdeterminowana tenisistka w czarnej czapce i stroju sportowym świętuje zwycięstwo z zaciśniętą pięścią na tle widowni.

    Iga ŚwiątekAdam Hunger/Associated Press/East NewsEast News
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    kobieta z prostymi, brązowymi włosami w jasnej bluzie z logotypami, trzyma uniesione dłonie na wysokości głowy, siedzi przed mikrofonem na tle ciemnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News

    Cristian Garin – Alexander Blockx. Skrót meczu.