• Bardzo dobra informacja dla Polski! Prosto z krajowego rankingu UEFA

    Bardzo dobra informacja dla Polski! Prosto z krajowego rankingu UEFA

    Bardzo dobra informacja dla Polski! Prosto z krajowego rankingu UEF

     

    Polskie kluby cały czas walczą o jak najwyższe miejsce w krajowym rankingu UEFA. Szanse na awans do czołowej “15” są duże już w tym sezonie, ale w kolejnym jeszcze się zwiększą – a wszystko dzięki porażce Molde w finale Pucharu Norwegii!

     

    Polska jest w tej chwili faworytem do zajęcia miejsca w czołowej piętnastce na koniec tego sezonu – a to pozwala na wystawienie dodatkowej drużyny w eliminacjach Ligi Mistrzów. Polska zajmuje 18. miejsce, ale jest faworytem dzięki bardzo dobrej postawie Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok w fazie ligowej Ligi Konferencji oraz dzięki problemom innych rywali

     

    A tu warto zwrócić uwagę na Norwegię, która zajmuje 12. miejsce i ma 2,500 pkt więcej od Polski. Bodo/Glimt zajmuje 17. miejsce w Lidze Europy (co pozwala na baraże), za to Molde jest dopiero 27. w Lidze Konferencji (trzy punkty po czterech meczach). Ale jeszcze większe problemy czekają Norwegów w przyszłym sezonie, a to dlatego że na 99,9 proc. Molde nie zagra w pucharach

     

    Jak zauważa profil Football Meets Data, sytuacja układa się niekorzystnie dla Norwegów. Molde byłoby rozstawione w 3. rundzie el. Ligi Europy i w 4. rundzie el. Ligi Konferencji, więc byłoby faworytem do gry w LK. Ale na 99,9 proc. nie zagra w pucharach, bo przegrało finał Pucharu Norwegii z Fredrikstad po rzutach karnych.

     

    A to oznacza, że faworytem do gry w fazie ligowej jakiegokolwiek pucharu jest jedynie mistrz kraju Bodo/Glimt. Za to pozostałe ekipy będą nierozstawione już w pierwszej rundzie, w której wezmą udział

     

    Jedyną opcją dla Molde, by zagrać w pucharach, jest… wygranie Ligi Konferencji w tym sezonie (co dałoby grę w Lidze Europy), co jest mało możliwe. W ten sposób Norwegia straci drugą najlepszą drużynę w pucharach w ostatnich latach – w rankingu klubowym UEFA zajmuje 66. miejsce (28,500 pkt) i wyprzedza wszystkie polskie drużyny (najlepsza Legia Warszawa jest 71. z 24,625 pkt).

     

    Dodatkowo Norwegia wystawi w pucharach aż pięć drużyn, co ma również negatywny skutek uboczny: liczba punktów będzie dzielona na pięć ekip, a nie cztery, jak do tej pory.

     

    Trzeba pamiętać, że ranking na koniec tego sezonu (2024/25) zdecyduje o przydziale miejsc do pucharów w sezonie 2026/27 itd. – to ze względu na roczne przesunięcie. A już teraz w rankingu za obecny sezon i trzy poprzednie Polska wyprzedza Norwegię – oba kraje mają tyle samo punktów, ale Polska byłaby wyżej ze względu na wyższą liczbę punktów zdobytych w tym sezonie. A od tej pory Polska powinna już tylko powiększać przewagę.

     

     

  • Jest decyzja WTA w sprawie punktów Igi Świątek po zawieszeniu. Oficjalny komunikat!

    Jest decyzja WTA w sprawie punktów Igi Świątek po zawieszeniu. Oficjalny komunikat!

    Jest decyzja WTA w sprawie punktów Igi Świątek po zawieszeniu. Oficjalny komunikat!

    Decyzja WTA w sprawie Igi Świątek: Polka traci więcej, niż zakładano

    Iga Świątek, która do 4 grudnia 2024 roku odbywała miesięczne zawieszenie związane z wykryciem w jej organizmie śladowych ilości trimetazydyny, nadal zmaga się z konsekwencjami tej sytuacji. Choć niezależny trybunał częściowo oczyścił jej imię, najnowsza aktualizacja rankingu WTA przynosi dla polskiej tenisistki bolesne skutki. Strata do Aryny Sabalenki, liderki klasyfikacji, jeszcze bardziej się powiększyła. Przyjrzyjmy się szczegółom tej skomplikowanej sytuacji, która odbiła się echem w całym świecie tenisa.

     

    Zawieszenie, które wywołało burzę

     

    Ślady trimetazydyny w organizmie Igi Świątek wykryto po pobraniu próbki w sierpniu, przed turniejem WTA 1000 w Cincinnati. Substancja ta, zakazana przez Światową Agencję Antydopingową (WADA), znalazła się w organizmie Polki w wyniku stosowania leku z melatoniną, który, jak twierdzi zawodniczka, miał pomóc jej w walce z problemami ze snem. Mimo że niezależny trybunał tymczasowo uchylił zawieszenie 4 października, decyzja Międzynarodowej Agencji ds. Integralności Tenisa (ITIA) z 28 listopada przywróciła karę.

     

    Zawieszenie obowiązywało od 27 listopada do 4 grudnia, co wpłynęło nie tylko na udział Świątek w kluczowych turniejach, ale także na jej ranking. Początkowo wydawało się, że Polka straci jedynie premię finansową za półfinał w Cincinnati. Jednak najnowsza aktualizacja rankingu z 9 grudnia ujawniła, że konsekwencje są znacznie poważniejsze.

     

    Punktowe straty Igi Świątek

     

    Aktualizacja rankingu WTA przyniosła dla Świątek obniżenie jej punktowego dorobku. Na początku grudnia Polka miała 8370 punktów, a jej strata do Aryny Sabalenki wynosiła 1046 punktów. Po ostatnich korektach rankingowych dorobek Świątek zmniejszył się do 8295 punktów, co oznacza, że różnica między liderką a Polką wzrosła do 1121 punktów.

     

    Największe kontrowersje wzbudziła decyzja o odebraniu Świątek 390 punktów za półfinał w Cincinnati. Zgodnie z zasadami WTA punkty te zostały zastąpione wynikami z wcześniejszych turniejów w Miami i Stuttgarcie, co finalnie spowodowało, że ostateczna strata punktowa wyniosła 75 punktów. Choć na pierwszy rzut oka nie jest to duża liczba, w kontekście walki o powrót na pierwsze miejsce w rankingu może mieć kluczowe znaczenie.

     

    Zamieszanie wokół rankingu i wpływ na wizerunek

     

    Zawieszenie Świątek nie tylko wpłynęło na jej punktowy dorobek, ale również wywołało burzę medialną, która odbiła się na wizerunku dotychczas nieskazitelnej zawodniczki. Wielu kibiców oraz ekspertów tenisowych zadaje pytania o konsekwencje tej sytuacji dla dalszej kariery Polki. Choć Świątek podjęła działania mające na celu oczyszczenie swojego imienia, a ITIA uznała jej naruszenie za nieumyślne, sprawa pozostawia rysę na jej reputacji.

     

    Jak sama zawodniczka przyznała, o wykryciu zakazanej substancji dowiedziała się we wrześniu, podczas sesji fotograficznej. Natychmiast rozpoczęła starania o wyjaśnienie sytuacji, wskazując na błąd w składzie leku, który stosowała. Choć niezależny trybunał przychylił się do jej argumentów, a zawieszenie tymczasowo uchylono, listopadowa decyzja ITIA przyniosła nowe komplikacje.

     

    Co dalej z Igą Świątek?

     

    Sytuacja Igi Świątek pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Choć Polka zdołała zakończyć sezon, jej strata do Aryny Sabalenki znacznie się powiększyła, a powrót na szczyt rankingu wydaje się coraz trudniejszy. Przyszłość naszej najlepszej tenisistki zależy teraz od jej występów w nadchodzących turniejach, w tym w Australian Open 2025, który rozpocznie się już w styczniu.

     

    Tymczasem pozytywne wieści napływają z innego frontu. Partnerka deblowa Igi Świątek, Katarzyna Kawa, awansowała o 50 miejsc w rankingu WTA po finale turnieju WTA 125 w Buenos Aires. Dzięki temu zyskała szansę na udział w eliminacjach do Australian Open, co może przynieść kolejne sukcesy polskiemu tenisowi.

     

    Czy Iga Świątek zdoła odbudować swoją pozycję na międzynarodowych kortach? Czas pokaże, czy nasza mistrzyni znajdzie siłę, by przezwyciężyć trudności i wrócić na szczyt kobiecego tenisa.

     

  • Serena Williams przerywa milczenie w sprawie dopingu Igi Świątek: Mocne słowa tenisowej legendy

    Serena Williams przerywa milczenie w sprawie dopingu Igi Świątek: Mocne słowa tenisowej legendy

    Serena Williams przerywa milczenie w sprawie dopingu Igi Świątek: Mocne słowa tenisowej legendy

     

    Ostatnie miesiące były niezwykle burzliwe dla Igi Świątek. Polska gwiazda tenisa, która podbiła serca milionów swoją niezwykłą grą i skromnym podejściem, znalazła się w centrum kontrowersji dopingowej, która wstrząsnęła światem sportu. W miarę jak sprawa się rozwijała, wiele głosów – zarówno obecnych, jak i byłych zawodniczek – komentowało sytuację. Teraz swoje milczenie przerwała Serena Williams, legendarna 23-krotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych. Jej słowa są ostre i pełne emocji.

     

    W szczerej sesji na żywo na Instagramie Williams odniosła się do sytuacji Świątek, jednocześnie wskazując na szersze problemy w świecie tenisa. Jej komentarze to mieszanka osobistych refleksji i krytyki, które nie pozostawiają wątpliwości co do jej stanowiska.

     

     

    —

     

    Kariera naznaczona krytyką: Wyznania Sereny

     

    Podczas swojej sesji na żywo Serena Williams wróciła wspomnieniami do lat swojej kariery, które były pełne nieustającej krytyki i podejrzeń. Uważana za jedną z największych sportsmenek w historii, Serena musiała zmierzyć się z wieloma oskarżeniami, które nie miały podstaw.

     

    — To zabawne — zaczęła Serena, z ironią w głosie. — Cała moja kariera była zbudowana na nienawiści. Ludzie wątpili we mnie, kwestionowali mnie, rozpuszczali o mnie kłamstwa. Mówili: “Serena oszukuje”, “Serena używa rzeczy, których inni nie używają”. A jednak osiągnęłam to, co osiągnęłam, nigdy nie łamiąc zasad. I teraz widzimy ludzi złapanych na gorącym uczynku, którzy wychodzą z tego praktycznie bez konsekwencji. To żart.

     

    Chociaż te słowa nie były bezpośrednio skierowane do Świątek, doskonale wpisywały się w aktualną kontrowersję dotyczącą polskiej tenisistki. Frustracja Sereny wydaje się być wymierzona w niekonsekwencję w traktowaniu przypadków dopingowych w świecie sportu.

     

     

    —

     

    Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa pod ostrzałem

     

    Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa (ITIA), odpowiedzialna za kontrolę antydopingową w zawodowym tenisie, od miesięcy spotyka się z lawiną krytyki. Wielu zawodników i kibiców wyraża niezadowolenie z niesprawiedliwego traktowania sportowców, wskazując na niekonsekwencje w prowadzeniu śledztw i nakładaniu kar.

     

    Szczególnie głośno o swoich problemach mówiła Simona Halep, była liderka światowego rankingu i mistrzyni Wielkiego Szlema, której śledztwo dopingowe ciągnęło się miesiącami. Jej krytyka tylko wzmocniła niezadowolenie w środowisku tenisowym.

     

    W przypadku Świątek kontrowersja wybuchła 12 września, gdy 22-letnia Polka otrzymała szokującą wiadomość od ITIA. Test dopingowy przeprowadzony 12 sierpnia wykazał śladowe ilości zakazanej substancji – trimetazydyny (TMZ) – w jej organizmie. Substancja ta, stosowana głównie w leczeniu schorzeń serca, została wykryta w stężeniu wynoszącym zaledwie 0,05 ng/ml.

     

    Świątek szybko wyjaśniła sytuację, tłumacząc, że przed testem zażyła przepisany przez lekarza lek zawierający melatoninę. Polka utrzymywała, że śladowe ilości TMZ w jej organizmie były wynikiem przypadkowego zanieczyszczenia.

     

    Pomimo groźby dwuletniej dyskwalifikacji, Świątek zdołała udowodnić swoją niewinność. ITIA przyjęła jej wyjaśnienia, ograniczając karę do miesięcznego zawieszenia. Kara zakończyła się na początku grudnia, co pozwoliło Polce na powrót do rywalizacji.

     

     

    —

     

    Ukryta krytyka Sereny

     

    Komentarze Sereny na temat sytuacji dopingowych w świecie tenisa zawierały wyraźną krytykę zarówno ITIA, jak i szerszego środowiska tenisowego. Williams wskazała na rażące różnice między tym, jak traktowano ją w przeszłości, a jak obecnie traktowane są przypadki dopingowe.

     

    — Ludzie mówili o mnie najgorsze rzeczy. Media, krytycy – byli bezlitośni. A teraz widzimy osoby złapane na gorącym uczynku, które wychodzą z tego praktycznie bez szwanku. To żart — stwierdziła Williams.

     

    Choć nie wymieniła żadnych nazwisk, jej ostre słowa oddają frustrację wielu osób związanych z tenisem. Wypowiedzi Sereny podkreśliły również wyzwania, z jakimi muszą mierzyć się sportowcy, którzy podobnie jak ona stają w obliczu publicznej oceny i instytucjonalnych działań.

     

     

    —

     

    Kontrowersja, która wstrząsnęła światem tenisa

     

    Oskarżenia dopingowe wobec Igi Świątek stały się nieoczekiwanym rozdziałem w jej dotychczas nieskazitelnej karierze. Jako jedna z najmłodszych zawodniczek, która zdobyła szczyt kobiecego tenisa, Świątek była uwielbiana za swoją klasę, talent i ducha sportowego.

     

    Informacja o pozytywnym wyniku testu dopingowego wywołała falę spekulacji i debat. Fani i współzawodniczki szybko stanęli w obronie Polki, podkreślając jej dotychczasową nieskazitelność.

     

    Wykryte śladowe stężenie TMZ było znacznie poniżej poziomu, który mógłby wskazywać na celowe działanie w celu poprawy wyników sportowych. To, w połączeniu z transparentnym wyjaśnieniem i współpracą z ITIA, pozwoliło Świątek uniknąć surowszych kar.

     

    Mimo to, całe zamieszanie wywarło ogromny wpływ na młodą gwiazdę. Świątek przyznała, że była to jedna z najtrudniejszych prób w jej życiu, opisując tę sytuację jako „przytłaczającą”.

     

     

    —

     

    Patrząc w przyszłość

     

    Wraz z powrotem Igi Świątek na korty, świat tenisa wstrzymuje oddech. Kontrowersja niewątpliwie odcisnęła piętno, ale jednocześnie pokazała niezłomność i determinację, które definiują charakter Polki.

     

    Słowa Sereny Williams przypominają o wyzwaniach, z jakimi mierzą się sportowcy na najwyższym poziomie. Jej refleksje o karierze zbudowanej na wytrwałości i sile rezonują nie tylko z obecnymi zmaganiami Świątek, ale również z szerszą dyskusją o sprawiedliwości i odpowiedzialności w sporcie.

     

    Na ten moment Świątek może czerpać pocieszenie z faktu, że wyszła z tej próby z podniesioną głową. Przed nią nowy rozdział kariery, który będzie świadectwem siły i wytrwałości w obliczu przeciwności.

     

  • Hitowy transfer w PlusLidze! Wielki powrót dwukrotnego mistrza świata

    Hitowy transfer w PlusLidze! Wielki powrót dwukrotnego mistrza świata

    Hitowy transfer w PlusLidze! Wielki powrót dwukrotnego mistrza świat

     

    Według naszych informacji Fabian Drzyzga po roku przerwy i występach w Fenerbahce Stambuł wróci do PlusLigi! Mistrz świata z 2014 i 2018 r. w przyszłym sezonie będzie występował w Indykpolu AZS-ie Olsztyn, który odbił się od dna tabeli i myśli również o następnych rozgrywkach. Wiemy, kto będzie trenerem legendarnego klubu i jacy zawodnicy mogą jeszcze go zasilić. Ponadto olsztynianie znaleźli nowego sponsora.

     

    Drzyzga w Stambule indywidualne spisuje się dobrze, ale jego Fenerbahce zdecydowanie zawodzi. Po 11. kolejkach drużyna ze Stambułu zajmuje 6. miejsce w tabeli ligi tureckiej i traci 6 pkt do Arkasu Izmir, który jest 4., a w tych rozgrywkach tylko pierwsza czwórka walczy o medale w fazie play-off.

     

    W lidze Mistrzów Fenerbahce zajmuje drugie miejsce w grupie B i ma dużą szansę na awans do fazy pucharowej. Dodatkowo od stycznia zespół czeka ogromne wzmocnienie. Umowę na 1,5 sezonu z klubem podpisał Earvin N’gapeth. Dwukrotny mistrz olimpijski w grudniu będzie jeszcze występował we Francji w Poitiers, ale już odgraża się, że z Fenerbahce chce sięgnąć po Ligę Mistrzów.

     

    Roczna przerwa Fabiana Drzyzgi

    Dla Drzyzgi będzie to powrót do PlusLigi po jednym sezonie przerwy. Wcześniej występował on w Asseco Resovii Rzeszów. Od sezonu 2025/2026 będzie rozgrywającym Indykpolu AZS-u Olsztyn, który będzie miał nowego sponsora z branży bankowej. Klub z Warmii chce namieszać wśród gigantów polskiej ligi.

     

    Olsztynianie do niedawna znajdowali się w strefie spadkowej PlusLigi i grali naprawdę źle, ale cztery ostatnie mecze to zwycięstwa za trzy punkty i teraz Indykpol może myśleć nawet o grze w play-off. Nad strefą spadkową mają 9 pkt przewagi, a do siódmej Skry Bełchatów tracą już tylko trzy “oczka”.

     

    Wiadomo już, że trenerem olsztynian w przyszłym sezonie będzie Daniel Pliński, który niedawno stracił pracę w PSG Stali Nysa. Wcześnie Indykpol zwolnił Argentyńczyka Juana Manuela Barriala i pierwszym szkoleniowcem w tej chwili jest Marcin Mierzejewski, wieloletni asystent olsztyńskich trenerów.

     

    W drużynie z Olsztyna na przyszły sezon zostanie duet atakujących Jan Hadrava i Daniel Gąsior. Fina Eemiego Tervapportiego na rozegraniu zastąpi właśnie Drzyzga. Na środku odejdzie Szymon Jakubiszak, a jego miejsce zajmie dobrze spisujący się w Stilonie Cuprum Seweryn Lipinski. Pozostała trójka środkowych, czyli Paweł Cieślik, Jakub Majchrzak i Dawid Siwczyk powinna zostać w zespole.

     

    Na pozycji libero klub miał stracić Kubę Hawryluka, który podpisał kontrakt z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, ale klub ten sięgnął po Jakuba Popiwczaka i Hawryluk zostanie w Olsztynie na wypożyczeniu z wicemistrza Polski.

     

    Ciekawie sprawa ma się na pozycji przyjmujących. W drużynie zostanie Niemiec Moritz Karlitzek, ale do Jastrzębskiego Węgla odejdzie Nicolas Szerszeń. Przez zakontraktowanie Drzyzgi znajdzie się jednak miejsce dla obcokrajowca.Klub wykazywał zainteresowanie Piotrem Orczykiem, Tobiasem Brandem i Kamilem Kosibą, ale najprawdopodobniej żaden x tych ruchów nie dojdzie do skutku. Szansę gry w pierwszym zespole ma za to dostać wychowanek klubu, Kacper Sienkiewicz. To oznacza, że z drużyną najprawdopodobniej pożegnają się Manuel Armoa, Mateusz Janikowski iKamil Szymendera.

     

  • Iga Świątek opisała swój „intensywny” sposób reagowania na nieudany test antydopingowy.

    Iga Świątek opisała swój „intensywny” sposób reagowania na nieudany test antydopingowy.

    Iga Świątek opisała swój „intensywny” sposób reagowania na nieudany test antydopingowy

    Iga Świątek szczegółowo opisała kryzys, który przeżyła, gdy dowiedziała się, że nie przeszła testu antydopingowego.

    Nr 2. na świecie otrzymała miesięczny zakaz startu po tym, jak test na obecność zakazanej substancji, trimetazydyny, dał wynik pozytywny. Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisa przyznała, że wynik był spowodowany zanieczyszczeniem.

    Świątek przyznała, że jej reakcja na tę sytuację była tak silna, że porównała ją do momentu, w którym ktoś bliski umiera. W rozmowie z polską telewizją TVN24, w swoim pierwszym wystąpieniu po ujawnieniu informacji o nieudanym teście i nałożonym banie, opisała „grozę” i trudności, jakie przeżywała w obliczu tej sytuacji.

    Polka pozytywnie przeszła test na trimetazydynę w sierpniu, a o wyniku dowiedziała się we wrześniu. Została wtedy tymczasowo zawieszona na krótki okres, przez co opuściła trzy turnieje, zanim udało jej się odwołać od decyzji. Czas ten został uwzględniony w ramach późniejszego miesięcznego zakazu startów.

    Opowiadając o swoich odczuciach po otrzymaniu informacji o pozytywnym wyniku testu, Świątek przyznała: „Moja reakcja była bardzo intensywna. Był to mix zamieszania i paniki. Dużo płakałam. Mój menedżer powiedział, że moja reakcja była jak po śmierci kogoś bliskiego, jakby coś poważnego stało się z moim zdrowiem.”

    Świątek znalazła się w sytuacji, której nie rozumiała, przyznając, że nie wiedziała, co to za substancja, za którą została ukarana. „Myślałam, że to może być pomyłka”, kontynuowała. „Naprawdę nie rozumiałam, co się dzieje. Nazwa substancji była mi zupełnie obca. Nigdy nie słyszałam o jej pochodzeniu. Nie myślałam o tym zbyt dużo, byłam po prostu przytłoczona emocjami.”

    23-letnia zawodniczka miała trudności, by wrócić na kort w trakcie tej sytuacji. „To był horror. Ogromne rozczarowanie” – dodała. „Sam moment wyjścia na kort był bolesny. Gdyby nie mój partner treningowy, Tomek Moczek, który na początku robił ze mną treningi jak z dziećmi – po prostu bawiliśmy się na korcie – chyba w ogóle nie wyszłabym na trening. Prawda jest taka, że kocham grać w tenisa, ale nie na tyle, by poświęcać moją honor i wartości. Zostałam postawiona w sytuacji, w której nagle ludzie mogą mnie oceniać bardzo negatywnie przez to, co się wydarzyło.”

    Okres niezdolności do startu Świątek oficjalnie zakończył się 4 grudnia. Początkowo miała zawieszenie tymczasowe od 12 września, ale ostatecznie zidentyfikowała źródło zanieczyszczenia – regulowany lek melatonina, który dostępny jest bez recepty.

    Świątek odwołała się od swojego tymczasowego zawieszenia 22 września, a decyzja została uchylona 4 października. Oznaczało to, że po zaakceptowaniu miesięcznego zakazu 27 listopada, miała już do odsłużenia tylko 8 dni.

     

  • Robert Lewandowski Równy Leo Messiemu – Historyczny Wyczyn Polskiego Snajpera

    Robert Lewandowski Równy Leo Messiemu – Historyczny Wyczyn Polskiego Snajpera

    Robert Lewandowski Równy Leo Messiemu – Historyczny Wyczyn Polskiego Snajpera

     

    Robert Lewandowski ponownie udowodnił, dlaczego jest uznawany za jednego z najlepszych napastników na świecie. W meczu Barcelony przeciwko Realowi Betis Polak nie tylko wpisał się na listę strzelców, ale również wyrównał rekord, który wydawał się nie do pobicia – osiągnięcie Leo Messiego z sezonu 2018/2019.

     

    Rekord Messiego – Wyzwanie dla Najlepszych

     

    Sezon 2018/2019 to dla fanów Barcelony czas magii, której autorem był Leo Messi. Argentyńczyk zdołał wtedy strzelić 16 bramek w pierwszych 16 meczach LaLiga, co było wyczynem na miarę geniuszu. Nie wszystkie te gole padały w każdym meczu – zdarzały się spotkania, w których Messi zdobywał dwie, a nawet trzy bramki. Wyśrubowany przez niego wynik wydawał się nieosiągalny, aż do teraz.

     

    Robert Lewandowski, który nie tak dawno zmagał się z krytyką po nieco słabszym poprzednim sezonie, pokazał wszystkim, że wciąż jest w fenomenalnej formie. W spotkaniu przeciwko Betisowi, które było jego 16. meczem w bieżącym sezonie, Polak strzelił swojego 16. gola, wyrównując rekord legendy Barcelony.

     

    Droga Lewandowskiego do Rekordu

     

    Poniżej przedstawiamy listę meczów, w których Robert Lewandowski trafiał do siatki w sezonie 2024/25:

     

    1. 17 sierpnia 2024 (1. kolejka): FC Valencia – FC Barcelona 1:2 (Lewandowski: 2 gole)

     

     

    2. 24 sierpnia 2024 (2. kolejka): FC Barcelona – Athletic Bilbao 2:1 (Lewandowski: 1 gol)

     

     

    3. 31 sierpnia 2024 (4. kolejka): FC Barcelona – Real Valladolid 7:0 (Lewandowski: 2 gole)

     

     

    4. 22 września 2024 (6. kolejka): FC Villarreal – FC Barcelona 1:5 (Lewandowski: 2 gole)

     

     

    5. 25 września 2024 (7. kolejka): FC Barcelona – FC Getafe 1:0 (Lewandowski: 1 gol)

     

     

    6. 6 października 2024 (9. kolejka): Deportivo Alavés – FC Barcelona 0:3 (Lewandowski: 3 gole)

     

     

    7. 20 października 2024 (10. kolejka): FC Barcelona – FC Sevilla 5:1 (Lewandowski: 2 gole)

     

     

    8. 26 października 2024 (11. kolejka): Real Madryt – FC Barcelona 0:4 (Lewandowski: 2 gole)

     

     

    9. 23 listopada 2024 (14. kolejka): Celta Vigo – FC Barcelona 2:2 (Lewandowski: 1 gol)

     

     

    10. 7 grudnia 2024 (16. kolejka): Real Betis – FC Barcelona 2:2 (Lewandowski: 1 gol)

     

     

     

    Co Dalej dla Lewandowskiego?

     

    Rekord Messiego to ogromne osiągnięcie, ale Argentyńczyk na tym nie poprzestał. W sezonie 2018/2019 zakończył rozgrywki z imponującym dorobkiem 36 bramek w 34 meczach LaLiga. Czy Lewandowski zdoła pobić ten wynik? Wszystko jest możliwe, zwłaszcza że Polak jest w świetnej formie.

     

    Przed Lewandowskim kolejne wyzwania. Już 11 grudnia Barcelona zmierzy się z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów, a 15 grudnia na zakończenie 17. kolejki LaLiga podejmie Leganes. To doskonałe okazje, by polski snajper kontynuował swoją strzelecką passę.

     

    Podsumowanie

     

    Wyrównanie historycznego rekordu Leo Messiego to wielkie osiągnięcie dla Roberta Lewandowskiego, które na nowo rozbudziło emocje wśród fanów Barcelony. Polski napastnik przypomniał, że wciąż jest jednym z najlepszych na świecie, a jego forma w tym sezonie dajenadzieję na jeszcze więcej spektakularnych występów.

     

  • To ich lek zażyła Iga Świątek. Napisali nam wprost. “Niesprawiedliwa kara”

    To ich lek zażyła Iga Świątek. Napisali nam wprost. “Niesprawiedliwa kara”

    To ich lek zażyła Iga Świątek. Napisali nam wprost. “Niesprawiedliwa kara”

    “Niesprawiedliwa kara? Lek zażyty przez Igę Świątek na celowniku. Co ujawnił producent?”

    Głośna sprawa związana z zawieszeniem Igi Świątek, najlepszej polskiej tenisistki i jednej z czołowych postaci światowego sportu, wciąż wzbudza ogromne emocje. Choć zawodniczka została ostatecznie oczyszczona z zarzutów świadomego stosowania niedozwolonych substancji, cień wątpliwości rzucony na jej karierę na nowo przywołał pytania o jakość i bezpieczeństwo leków dostępnych na rynku.

     

    Teraz do całej sprawy odniósł się producent Melatoniny LEK-AM, leku zażywanego przez Świątek, który przesłał redakcji obszerne wyjaśnienia. W liście skierowanym do mediów stanowczo broni bezpieczeństwa swojego produktu, wyrażając jednocześnie żal z powodu sytuacji, która dotknęła zawodniczkę.

     

    Początek dramatycznej historii

     

    Wszystko zaczęło się przed turniejem WTA 1000 w Cincinnati, gdy próbka pobrana od Świątek wykazała obecność trimetazydyny, substancji zabronionej przez Światową Agencję Antydopingową (WADA). Wynik ten był szokiem nie tylko dla samej zawodniczki, ale i dla całego świata sportu. Chociaż stężenie było minimalne, oznaczało to automatyczne zawieszenie zawodniczki.

     

    Przez kolejny miesiąc Iga musiała mierzyć się z konsekwencjami tej sytuacji. Ominęła kilka kluczowych turniejów, spadła na drugie miejsce w rankingu WTA, a jej reputacja została nadszarpnięta. Ostatecznie udało jej się udowodnić, że obecność trimetazydyny w jej organizmie wynikała z zanieczyszczenia partii leku Melatonina LEK-AM, który zażywała od lat.

     

    Producent broni swojego leku

     

    Pod koniec listopada producent Melatoniny LEK-AM opublikował oficjalne oświadczenie, w którym wyraził ubolewanie z powodu sytuacji dotykającej Świątek oraz zadeklarował pełną współpracę w celu wyjaśnienia sprawy. Teraz firma poszła o krok dalej, wysyłając szczegółowy list do naszej redakcji.

     

    W liście czytamy:

     

    > “Dziękujemy za zainteresowanie tematem niesprawiedliwego – naszym zdaniem – zawieszenia Pani Igi Świątek, na podstawie wykrycia bardzo niskiego stężenia TMZ w organizmie polskiej tenisistki. Trimetazydyna została wykryta właśnie ze względu na radykalnie restrykcyjne przepisy antydopingowe, które rządzą się innymi prawami niż przepisy dotyczące produkcji leków.”

     

     

     

    Producent podkreśla, że wykryte ilości trimetazydyny były “znacznie poniżej dopuszczalnych limitów” i nie stanowią zagrożenia dla zdrowia pacjentów.

     

    Bezpieczeństwo produkcji priorytetem

     

    W swoim liście firma LEK-AM szczegółowo opisuje proces produkcji Melatoniny LEK-AM. Lek ten jest wytwarzany zgodnie z zasadami dobrej praktyki wytwarzania (Good Manufacturing Practice – GMP), regulowanymi przez prawo unijne i krajowe.

     

    Firma zapewnia, że:

     

    Wszystkie leki podlegają ścisłej kontroli na każdym etapie produkcji.

     

    Badania chemiczne i mikrobiologiczne potwierdziły bezpieczeństwo prowadzonego procesu produkcyjnego.

     

    W zakładzie w Zakroczymiu przeprowadzane są regularne kontrole środowiska produkcyjnego, urządzeń oraz pomieszczeń.

     

     

    Dodatkowo producent informuje o współpracy z Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym (GIF), któremu przekazano pełną dokumentację dotyczącą leku.

     

    Co dalej z Igą Świątek?

     

    Choć sprawa wydaje się zakończona, Iga Świątek musi odbudować swoją reputację na korcie i poza nim. Mimo krótkiego zawieszenia straciła nie tylko cenne punkty w rankingu, ale również czas, który mogła przeznaczyć na rozwój sportowy.

     

    Jednak dzięki wytrwałości i wsparciu ekspertów udało jej się udowodnić, że nie była świadoma obecności trimetazydyny w swoim organizmie. W świetle nowych informacji od producenta Melatoniny LEK-AM trudno oprzeć się wrażeniu, że Świątek stała się ofiarą zbyt restrykcyjnych przepisów antydopingowych, które nie uwzględniają możliwości zanieczyszczenia leków.

     

    Czy można uniknąć podobnych sytuacji?

     

    Eksperci podkreślają, że przypadek Igi Świątek może stać się punktem zwrotnym w dyskusji na temat polityki antydopingowej. Obecne przepisy są bezlitosne nawet w sytuacjach, gdy zawodnik nieświadomie przyjął niedozwoloną substancję.

     

    Producent Melatoniny LEK-AM apeluje o rozwagę i szersze spojrzenie na podobne przypadki. “Normy dopuszczalnych pozostałości dla każdego produktu leczniczego ustalane są w oparciu o standardy międzynarodowe. W przypadku leku Melatonina LEK-AM wyniki badań potwierdziły jego bezpieczeństwo” – czytamy w liście.

     

    Podsumowanie

     

    Sprawa Igi Świątek pokazuje, jak cienka jest granica między przestrzeganiem zasad a niesprawiedliwym traktowaniem sportowców. Choć polska tenisistka wyszła z tej sytuacji obronną ręką, sprawa pozostawia pytania o odpowiedzialność producentów leków, sportowców oraz organizacji antydopingowych.

     

    Dla kibiców Iga pozostaje bohaterką, która nie poddała się przeciwnościom losu. Teraz pozostaje jej powrócić na kort i udowodnić, że wciąż jest jedną z najlepszych tenisistek świata.

     

  • A jednak! To nie koniec kłopotów Igi Światek. Kara może się zmienić

    A jednak! To nie koniec kłopotów Igi Światek. Kara może się zmienić

    A jednak! To nie koniec kłopotów Igi Światek. Kara może się zmienić

    Czy kara Igi Świątek może ulec zmianie? Szef POLADA komentuje i wyjaśnia kolejne kroki w sprawie

    4 grudnia zakończyło się miesięczne zawieszenie Igi Świątek, ale sprawa związana z jej pozytywnym wynikiem testu antydopingowego wciąż pozostaje otwarta. Decyzje Międzynarodowej Agencji Integralności ds. Tenisa (ITIA) zostały już ogłoszone, jednak Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) nadal może podjąć działania. O możliwościach dalszego rozwoju sytuacji opowiedział Michał Rynkowski, szef Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA), w rozmowie ze Sport.pl.

     

    POLADA i WADA badają sprawę

     

    — My, jako POLADA, poprosiliśmy o dostęp do pełnych akt sprawy. Zakładam, że WADA także to zrobiła. To standardowe działanie, niezależnie od tego, czy dotyczy to Igi Świątek, czy innego sportowca — wyjaśnił Rynkowski. Dodał również, że każda sprawa jest analizowana szczegółowo. — Jeśli pojawią się wątpliwości co do zgodności decyzji z przepisami antydopingowymi, mogą zostać podjęte odpowiednie działania. Jednak obecnie jest zdecydowanie za wcześnie, by składać jakiekolwiek deklaracje — podkreślił.

     

    Rzadkie odrzucenie apelacji, ale możliwe zmiany

     

    Zapytany o potencjalny rozwój sprawy, Rynkowski odniósł się do statystyk. — Czy zdarzało się w przeszłości, że Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) całkowicie odrzucał apelację WADA? Takie przypadki były bardzo rzadkie. Jednak CAS bywał łagodniejszy niż postulowała WADA — zaznaczył.

     

    Niestety, ta informacja może być niepokojąca dla Igi Świątek. Oznacza to bowiem, że mimo zakończenia miesięcznego zawieszenia, istnieje ryzyko zmiany decyzji na niekorzyść polskiej tenisistki.

     

    WADA komentuje lakonicznie, Iga Świątek broni swojej niewinności

     

    WADA odpowiedziała na pytania Sport.pl w lakoniczny sposób: „Jak w każdej tego typu sprawie, WADA dokładnie rozpatrzy decyzję ITIA i zastrzega sobie prawo do odwołania się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, jeżeli okaże się to stosowne”.

     

    Iga Świątek, pytana o swoją sytuację, wyraziła przekonanie, że nie ma podstaw do dalszych działań WADA. — Wiadomo, takie prawdopodobieństwo istnieje, ale myślę, że nie mają podstaw. Byłam w środku tego procesu i wiem, że przeprowadziłam wszystko porządnie od A do Z. Przedstawiliśmy szeroko wszystkie dowody, więc nie widzę tutaj żadnego problemu — powiedziała w wywiadzie dla TVN24 GO.

     

    Co dalej dla Igi Świątek?

     

    Chociaż kara polskiej tenisistki oficjalnie dobiegła końca, jej sytuacja pozostaje niepewna. Decyzje WADA i potencjalne odwołanie się do CAS mogą znacząco wpłynąć na dalszy przebieg jej kariery. Na razie pozostaje jedynie czekać na kolejne ruchy ze strony międzynarodowych organizacji.

     

  • Legia Warszawa pożegnała Lucjana Brychczego. Wielkie postacie na pogrzebie [GALERIA]

    Legia Warszawa pożegnała Lucjana Brychczego. Wielkie postacie na pogrzebie [GALERIA]

    Legia Warszawa pożegnała Lucjana Brychczego. Wielkie postacie na pogrzebie [GALERIA]

    Władze Legii Warszawa i PZPN, byli piłkarze, obecny sztab i gracze stołecznej drużyny pożegnali Lucjana Brychczego. Msza żałobna legendy Wojskowych i reprezentacji Polski odbywała się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie.

    W poniedziałkowy poranek 2 grudnia napłynęły do nas bardzo smutne wieści. Zmarł Lucjan Brychczy. Tuż przed godz. 11.00 takie wieści przekazał na swoim profilu na Facebooku jego wnuk Michał Brychczy. “Dziadziuś dziękuję Ci za wszystko. To był wielki zaszczyt. Kocham” — czytamy w jego krótkim, ale jednoznacznym wpisie. Później tragiczne informacje w rozmowie z nami potwierdził syn legendy Legii. Brychczy zachorował na zapalenie płuc. Pogrzeb legendy stołecznej drużyny odbył się w poniedziałek 9 grudnia.

     

    Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się od mszy żałobnej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie, a ceremonia po decyzji premiera Donalda Tuska miały charakter państwowy. Na pogrzebie pojawili się członkowie sztabu szkoleniowego Legii na czele z Goncalo Feio, a także piłkarze pierwszej drużyny. Oprócz nich pojawili się m.in. prezes Dariusz Mioduski, dyrektor sportowy Jacek Zieliński czy prezes PZPN Cezary Kulesza.

     

  • Szczęsnego przesądzony. Nie ma odwrotu po tym, co stało się w sobotę

    Szczęsnego przesądzony. Nie ma odwrotu po tym, co stało się w sobotę

    Szczęsnego przesądzony. Nie ma odwrotu po tym, co stało się w sobotę

    “Jedenaście występów w roli zmiennika i ani minuty w bramce, ale czy nadejdzie czas Polaka?” — pyta hiszpański “Sport” w kontekście Wojciecha Szczęsnego. Nasz rodak dołączył do FC Barcelona na początku października i do tej pory nie dostał swojej szansy. Wszystko wskazuje na to, że na razie jej nie otrzyma. Ostatni mecz Dumy Katalonii i to, co wyprawiał jego rywal — Inaki Pena — w bramce, sprawiają, że los golkipera z naszego kraju wydaje się przesądzony.

     

    Od momentu dołączenia Wojciecha Szczęsnego do Barcelony minęły już ponad dwa miesiące. Polak według wielu osób z miejsca miał stać się podstawowym bramkarzem, po tym jak Marc-Andre ter Stegen odniósł poważnej kontuzji. Tak się jednak nie stało i Hansi Flick, trener Blaugrany, wciąż konsekwentnie stawia na Inakiego Penę. Nasz rodak swojej szansy nie dostał i wiele wskazuje na to, że będzie musiał na nią jeszcze poczekać. Powód jest jasny.

     

    W ostatnim meczu, choć zremisowanym przez Barcelonę 2:2 z Realem Betis jego klubowy rywal — Pena — pokazał się z bardzo dobrej strony i można przypuszczać, że jeszcze mocniej ugruntował swoją pozycję w oczach Flicka. “Mecz mógł jednak potoczyć się po myśli Betisu, gdyby nie świetny występ Inakiego Peny w bramce. Bramkarz pochodzący z Alicante wybronił dwie groźne sytuacje i pomógł swojej drużynie utrzymać się przy życiu” — pisze hiszpański “Sport”. I na tym nie poprzestaje.

     

    Hiszpanie są zadowoleni z występów Inakiego Peny. A Wojciech Szczęsny ma problem

    “Bramkarz Blaugrany wybronił trzy strzały, ale dwa wyróżniają się na tle pozostałych. Takie, które trafią prosto do wideo podsumowania jego sportowej kariery, gdy zawiesi rękawice — oczywiście za długi czas, bo ma dopiero 25 lat. […] Niewiele mógł zrobić z rzutem karnym Lo Celso, choć dobrze wybrał stronę, w którą się rzucił. Dał się również zaskoczyć uderzeniem Diao z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry, które dało wynik 2:2” — czytamy.

     

    “Prawda jest taka, że liczby Inakiego Peny w tym sezonie nie są szczególnie dobre: rozegrał 16 meczów i stracił 17 bramek, co daje średnią nieco ponad jednego gola straconego na mecz. Z drugiej strony zachował sześć czystych kont. […] Z powodu kontuzji ter Stegena Barca ruszyła na rynek, aby sprowadzić Szczęsnego. Jedenaście występów w roli zmiennika i ani minuty w bramce, ale czy nadejdzie czas Polaka? Wszystko wskazuje na to, że mógłby zadebiutować w meczu Dumy Katalonii w Pucharze Króla” — wskazują Hiszpanie.

     

    Swoje najbliższe spotkanie Barcelona rozegra już w środę 11 grudnia w Lidze Mistrzów. Ich rywalem będzie Borussia Dortmund. Jeśli nie dojdzie do żadnego “trzęsienia ziemi”, to najprawdopodobniej w tym meczu między słupkami Blaugrany powinien pojawić się nadalInaki Pena.