• Sensacyjny medal dla Polski już na start mistrzostw świata!

    Sensacyjny medal dla Polski już na start mistrzostw świata!

    Sensacyjny medal dla Polski już na start mistrzostw świata!

    Biało-Czerwoni w wielkim stylu zaczęli mistrzostwa świata w pływaniu na krótkim basenie! Już podczas inauguracyjnego dnia zmagań w Budapeszcie zgarnęli brązowe medale w męskiej sztafecie 4×100 m stylem dowolnym, czego nikt się po nich nie spodziewał. Polacy, startując w składzie: Kamil Sieradzki, Jakub Majerski, Ksawery Masiuk i Kacper Stokowski we wtorkowym finale ulegli tylko gigantom, ale dodatkowo poprawili rekord kraju (3:04.46). To sukces, jakiego w tej dyscyplinie jeszcze nie było. A to nie jest jedyna dobra dla nas wiadomość z Węgier.

     

    Pierwszy dzień MŚ i już pierwszy krążek dla Polski! Spodziewaliśmy się, że w Budapeszcie będziemy mieć swoje szanse, ale nikt raczej nie stawiał, że na podium będziemy obecni już podczas inauguracyjnego dnia zmagań. Stało się tak jednak za sprawą świetnej postawy naszych kraulistów, którzy pokazali wielką klasę w rywalizacjach sztafet na 4×100 m kraulem.

     

    Już w eliminacjach nasi panowie spisali się znakomicie, bo do walki o medale awansowali z 4. pozycji, bijąc przy okazji rekord kraju (3:06.88). Przed decydującym starciem o podium sztab naszej kadry zdecydował się jednak na zmianę: Piotra Ludwiczaka zastąpił Kacper Stokowski, który w Dunaj Arenie już zdążył pokazać, że jest w imponującej dyspozycji. A ta roszada oznaczała, że Biało-Czerwoni mogą być jeszcze szybsi i po raz drugi poprawić rekord Polski. I tak zrobili!

     

    Kwartet Kamil Sieradzki, Jakub Majerski, Ksawery Masiuk i właśnie wspomniany wcześniej Stokowski uzyskali czas 3:04.46, zdobywając tym samym brązowe medale. I w tym miejscu trzeba zaznaczyć, że to pierwsze w historii podium MŚ na krótkim basenie wywalczone przez jakąkolwiek naszą sztafetę! We wtorek wydarzyła się więc rzecz absolutnie niespotykana w dziejach polskiego pływania. A to przecież dopiero początek MŚ!

     

    O kolejne emocje już w środę bez wątpienia zadba Stokowski. Polak z trzecim wynikiem wszedł do finału na 100 m grzbietem, a zarówno w eliminacjach, jak i w półfinale, poprawiał rekord kraju. I to nie byle jaki! Poprzedni historyczny wynik w tej konkurencji od 2015 r. należał bowiem do Radosława Kawęckiego (49.23). Tymczasem Stokowski najpierw uzyskał 49.22, a wieczorem urwał z tego rezultatu kolejne 0.02 s.

     

    A trzeba też dodać, że poziom, jak obserwujemy w Dunaj Arenie, jest absolutnie kosmiczny. Dość powiedzieć, że w pierwszych czterech konkurencjach sesji wieczornej padły… cztery rekordy świata! Ich autorami byli: Summer McIntosh (400 m st. dow.), Gretchen Walsh (50 m st. mot.), Noe Ponti (50 m st. mot.) i Kate Douglass (200 m st. zm.). A na sam koniec sesji rekord globu dołożyły jeszcze amerykańskie sztafety 4×100 m st. dow.

     

    WYNIKI

    BUDAPESZT. Mistrzostwa świata (basen 25-m):

     

    Kobiety, finały – 400 m dow.: 1. SUMMER MCINTOSH (Kanada) 3:50.25 – rek. świata; 2. Lani Pallister (Australia) 3:53.73; 3. Mary-Sophie Harvey (Kanada) 3:54.88; 200 m zm.: 1. KATE DOUGLASS (USA) 2:01.63 – rek. świata; 2. Alex Walsh (USA) 2:02.65; 3. Abbie Wood (Wielka Brytania) 2:02.75; 4×100 m dow.: 1. USA 3:25.01 – rek. świata; 2. Australia 3:28.25; 3. Kanada 3:28.44.

     

    Półfinały – 50 m mot.: 1. GRETCHEN WALSH (USA) 23.94 – rek. świata; 2. Beryl Gastaldello (Francja) 24.67; 3. Tessa Giele (Holandia) 24.68… 27. Paulina Peda (Polska) 26.19; 100 m grzb.: 1. REGAN SMITH 55.05; 2. Katharine Berkoff (obie USA) 55.37; 3. Ingrid Wilm (Kanada) 55.85… 21. Adela Piskorska (Polska)

     

    Mężczyźni, finały – 200 m zm.: 1. SHAINE CASAS (USA) 1:49.51; 2. Alberto Razzetti (Włochy) 1:50.88; 3. Finlay Knox (Kanada) 1:50.90; 1500 m dow.: 1. AHMED JAOUADI (Tunezja) 14:16.40; 2. Florian Wellbrock (Niemcy) 14:17.27; 3. Kuzey Tuncelli (Turcja) 14:20.64; 4×100 m dow.: 1. USA 3:01.66 – rek. świata; 2. Włochy 3:03.65; 3. Polska 3:04.46.

     

    Półfinały – 50 m mot.: 1. NOE PONTI (Szwajcaria) 21.43 – rek. świata; 2. Nyls Korstanje (Holandia) 21.81; 3. Ilya Kharun (Kanada) 21.93… 26. Majerski 22.93; 100 m grzb.: 1. HUBERT KOS (Węgry) 49.03; 2. Miron Lafincew (neutralny zawodnik) 49.07; 3. Kacper Stokowski 49.20… 12. Ksawery Masiuk (obaj Polska) 50.43.

     

  • Oto najdroższy piłkarz w Polsce. Ujawnili kwoty

    Oto najdroższy piłkarz w Polsce. Ujawnili kwoty

    Oto najdroższy piłkarz w Polsce. Ujawnili kwot

     

    Portal Transfermarkt zaktualizował wartości piłkarzy Ekstraklasy. Najwięcej, bo aż sześć milionów euro (ok. 25 mln zł) wart jest Antoni Kozubal z Lecha Poznań. Zresztą to właśnie piłkarze lidera tabeli zdominowali pierwszą “10”. Choć swoich przedstawicieli mają też Legia, Raków czy Jagiellonia

     

    Lech Poznań skończył rundę jesienną na pierwszym miejscu w tabeli, a to wpłynęło na wzrost wartości piłkarzy Kolejorza. Według znanej strony Transfermarkt, aż czterech piłkarzy z TOP 10 najbardziej wartościowych w Ekstraklasie gra właśnie w Lechu.

     

    Oto najwyżej wyceniani piłkarze Ekstraklasy

    Pierwsze miejsce z wartością sześciu milionów euro (ok. 25 mln zł) zajmuje Antoni Kozubal z Lecha. Drugi jest Portugalczyk Ruben Vinagre z Legii wart 4,5 mln euro (ok.19 mln zł), a podium zamyka kolejny piłkarz Lecha, 18-letni Michał Gurgul wyceniany na 3,5 mln euro (ok. 15 mln zł).

     

    Czwarty w zestawieniu jest pomocnik Lecha, Alfonso Sousa, wyceniany na 3 mln euro (ok. 12 mln zł). Wysoko wyceniany jest też Afimico Pululu. Napastnik Jagiellonii również ma być warty 3 mln euro.

     

    Dalej można znaleźć trzech piłkarzy Rakowa i po jednym piłkarzu z Legii i Lecha.

     

    Co ciekawe, Ekstraklasa od kilku lat pnie się w górę w rankingu Transfermarkt najwyżej wycenianych lig w Europie. Polska liga pod koniec 2024 r. wyceniana jest na 21. na Starym Kontynencie.

     

    Polecamy: Kolejne problemy prezydenta Wrocławia! Kontrola NIK w Śląsku

    Piłkarze grający w niej wyceniani są na ok. 260 mln euro. Polska pod tym względem goni Norwegię, Serbię, Szwecję czy Szkocję, których najważniejsze piłkarskie rozgrywki wyprzedzają Ekstraklasę o kilkadziesiąt milionów.

  • A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrod

     

    Ta decyzja w sprawie Igi Świątek może dziwić. Polka nie otrzymała nominacji do nagrody Heart Award za występy w Billie Jean King Cup. Tytuł ten przyznawany jest co roku zawodniczce, która “reprezentowała swój kraj w wyróżniający się sposób, pokazała wyjątkowy hart ducha na korcie i miała wielki wkład w grę zespołu podczas Billie Jean King Cup”. Organizatorzy turnieju ogłosili nazwiska czterech nominowanych.

     

    Lucia Bronzetti, Jasmine Paolini, Emma Raducanu i Emma Sramkova. To wśród nich znajdzie się triumfatorka nagrody Heart Award przyznawanej przez organizatorów Billie Jean King Cup Finals. Co zaskakujące, wśród nominowanych zabrakło Igi Świątek, choć wydaje się, że Polka spełniła wymagania w najlepszy możliwy sposób.

     

    Przypomnijmy, że Polka wygrała swoje trzy mecze singlowe w ramach turnieju i dwa razy musiała rywalizować także w deblu, wygrywając jedno z tych spotkań przeciwko zdecydowanym faworytkom. Jej absencja dziwi zwłaszcza wobec obecności Raducanu, która nie grała w deblu, a zamiast tego wygrała trzy mecze z rywalkami notowanymi znacznie niżej niż przeciwniczki Polki.

     

    Pominęli Igę Świątek. Zaskakujące ogłoszenie

    Lucia Bronzetti i Jasmine Paolini miały duży wpływ na ostateczny triumf Włoszek, które okazały się najlepsze w całym turnieju. Nominacja dla Rebekki Sramkovej również nie jest dużą kontrowersją, jednak można by się zastanawiać, czy Iga Świątek mogła zrobić więcej, by zyskać swoje miejsce wśród nominowanych

     

    Rok temu tytuł Heart Award trafił do Leylah Fernandez z Kanady, a w 2022 r. sięgnęła po nie Storm Sanders z Australii. Co ciekawe, wówczas otrzymała je także Świątek, ale… za występ w kwalifikacjach do BJKC Finals, nie za sam turniej finałowy, w którym jej zabrakło.

     

    Podczas BJKC Finals Polka pokonała kolejno Paulę Badosę, Lindę Noskovą i Jasmine Paolini. W deblu u boku Katarzyny Kawy ograły Marię Bouzkovą i Katerinę Siniakovą, ale przegrały z Jasmine Paolini iSarą Errani. (more…)

  • A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    Decyzja o pominięciu Igi Świątek wśród nominowanych do prestiżowej nagrody budzi zdziwienie, szczególnie w kontekście obecności Emmy Raducanu. Brytyjka nie rywalizowała w deblu, a jej trzy zwycięstwa zostały odniesione przeciwko znacznie niżej notowanym przeciwniczkom niż te, z którymi mierzyła się Polka.

     

    Warto przypomnieć, że rok temu nagroda Heart Award trafiła do Leylah Fernandez z Kanady, a w 2022 roku zdobyła ją Australijka Storm Sanders. Co ciekawe, w tym samym roku wyróżniona została także Świątek, ale nie za występ w turnieju finałowym Billie Jean King Cup Finals, w którym nie uczestniczyła, a za grę w kwalifikacjach.

     

    Zobacz także: Nowe kłopoty Simony Halep! Skreślona jeszcze przed startem sezonu

     

    Podczas tegorocznego turnieju BJKC Finals Iga Świątek pokonała kolejno Paulę Badosę, Lindę Noskovą i Jasmine Paolini. W rywalizacji deblowej, grając u boku Katarzyny Kawy, zwyciężyły z Marią Bouzkovą i Kateriną Siniakovą, jednak musiały uznać wyższość duetu Jasmine Paolini i Sary Errani.

     

    Czy pominięcie Świątek w nominacjach było uzasadnione? Wiele osób zadaje sobie to pytanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej ostatnie osiągnięcia na korcie.

     

  • „Niepodważalna Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”„Niepodważalna Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”

    „Niepodważalna Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”„Niepodważalna Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”

    „Manipulation Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”

    Rozpoczęły niepewnie, skończyły triumfalnie – polskie piłkarki ręczne na zakończenie mistrzostw Europy pokazały, że mają serce do walki. We wtorkowym meczu w Debreczynie Polki odniosły pierwsze zwycięstwo w drugiej fazie turnieju, pokonując Rumunki 29:24. To triumf, który nie tylko zapisze się w pamięci kibiców, ale także podkreśla niezwykłą determinację zespołu, który mimo braku szans na półfinały, postawił wszystko na jedną kartę.

     

    Mecz o Honor – Decydująca Konfrontacja

     

    Spotkanie z Rumunkami, które również nie miały już szans na awans, wydawało się starciem o prestiż. Aleksandra Rosiak, liderka polskiego zespołu, jasno zapowiadała, że zespół nie zamierza odpuszczać. – „Postawimy wszystko na jedną kartę, aby wygrać” – mówiła z determinacją przed meczem. Choć Rumunki uchodziły za faworytki, Polki nie zamierzały ustępować pola.

     

    Pierwsza Połowa – Walka Punkt za Punkt

     

    Początek meczu przyniósł zaciętą walkę. Obie drużyny prezentowały wysoki poziom, a wynik 10:11 na korzyść Rumunek po pierwszej połowie wskazywał, że wszystko jest jeszcze możliwe. Polki wyróżniały się w defensywie, a Daria Michalak i Paulina Uścinowicz zdobywały kluczowe punkty, które utrzymywały drużynę w grze.

     

    Przełom w 40. Minucie – Perfekcyjna Druga Połowa

     

    To, co wydarzyło się po przerwie, przeszło najśmielsze oczekiwania. Polki odnalazły swój rytm, a ich gra nabrała dynamiki i precyzji. Kapitalną formą błysnęła Dagmara Nocuń, która nie tylko zdobywała bramki, ale także inspirowała zespół do jeszcze lepszej gry. W 40. minucie Polki wyszły na prowadzenie 24:19, co zmusiło Rumunki do wzięcia czasu.

     

    Jednak przerwa nie zatrzymała polskiego impetu. Zespół Arne Senstada pokazał, że nawet w ostatnim meczu turnieju potrafi wykrzesać z siebie maksimum. Każda kolejna minuta cementowała przewagę Biało-Czerwonych, które utrzymały prowadzenie aż do końca meczu.

     

    Zwycięstwo na Pożegnanie – Co Dalej?

     

    Wygrana 29:24 nad Rumunkami to więcej niż tylko wynik. To dowód, że polska reprezentacja jest w stanie walczyć z najlepszymi, nawet w trudnych okolicznościach. To również motywacja na przyszłość, by w kolejnych turniejach powalczyć o najwyższe cele.

     

    To efektowny finał mistrzostw Europy, który daje nadzieję kibicom, że przed polską piłką ręczną kobiet jeszcze wiele wspaniałych chwil. Jakie będzie ich kolejne wyzwanie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – Polkinigdy się nie poddają!

     

  • Iga Świątek „przytłoczona emocjami” po nieudanym teście antydopingowym i zawieszeniu

    Iga Świątek „przytłoczona emocjami” po nieudanym teście antydopingowym i zawieszeniu

    Iga Świątek „przytłoczona emocjami” po nieudanym teście antydopingowym i zawieszeniu

    Iga Świątek opowiedziała o emocjonalnych zmaganiach, które towarzyszyły jej po informacji o nieudanym teście antydopingowym.

     

    Druga rakieta świata została ukarana miesięcznym zawieszeniem po tym, jak w jej organizmie wykryto zakazaną substancję trimetazydynę, której obecność Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisa przypisała zanieczyszczeniu.

     

    Świątek wyznała, że jej reakcja na tę wiadomość była jak „śmierć kogoś bliskiego”, gdy mierzyła się z „horrorem” wynikającym z jej skandalu dopingowego. Pięciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema po raz pierwszy od ujawnienia informacji o jej nieudanym teście dopingowym i nałożonej karze wystąpiła w wywiadzie dla polskiego kanału TVN24 w miniony weekend.

     

    Świątek dała pozytywny wynik testu na trimetazydynę w sierpniu, a o wyniku poinformowano ją we wrześniu, co skutkowało krótkim zawieszeniem, podczas którego zawodniczka opuściła trzy turnieje, zanim skutecznie odwołała się od decyzji. Okres ten został włączony do jej jednomiesięcznego zawieszenia.

     

    Opisując swoją początkową reakcję na nieudany test antydopingowy, polska gwiazda powiedziała: „Moja reakcja była bardzo intensywna. To była mieszanka zamieszania i paniki. Było dużo płaczu. Mój menedżer powiedział, że moja reakcja była jak po śmierci kogoś bliskiego lub czegoś poważnego w moim zdrowiu”.

     

    Świątek przyznała również, że poczuła się zdezorientowana, nie wiedziała, czym jest substancja, na którą dała pozytywny wynik. „Pomyślałam, że to może być pomyłka” – dodała.

     

    „Naprawdę nie rozumiałam, co się dzieje. Nazwa tej substancji była dla mnie całkowicie obca. Nigdy nie słyszałam o jej pochodzeniu. Nie myślałam o tym zbyt wiele, po prostu byłam przytłoczona emocjami.”

     

    Reprezentantka Polski opowiedziała o swoim emocjonalnym zamieszaniu. „To był horror. I ogromne rozczarowanie” – dodała. „Sam fakt wyjścia na kort był bolesny. Gdyby nie mój partner treningowy, Tomek Moczek, który początkowo prowadził ze mną sesje treningowe jak z dziećmi – po prostu bawiliśmy się na korcie – chyba w ogóle nie wyszłabym na trening.”

     

    „Prawda jest taka, że kocham grać w tenisa, ale nie na tyle, by poświęcać swoją honor i wartości. Zostałam postawiona w sytuacji, w której nagle ludzie mogli mnie negatywnie oceniać z powodu tego, co się wydarzyło.”

     

  • Polka podbija Rosję. Zapłaci za to ogromną cenę

    Polka podbija Rosję. Zapłaci za to ogromną cenę

    Polka podbija Rosję. Zapłaci za to ogromną cen

     

    Gabriela Grzywińska ma nikłe szanse na to, aby zagrać w reprezentacji Polski, mimo że jest najlepszą zawodniczką w swojej lidze. 28-letnia krakowianka postanowiła pójść drogą swojego kolegi po fachu, Macieja Rybusa i gra w Rosji. Głos na jej temat zabrała selekcjonerka Biało-Czerwonych, Nina Patalon.

     

    Kiedy Maciej Rybus zdecydował się pozostać w Rosji po jej ataku na Ukrainę, trener reprezentacji Polski Czesław Michniewicz stwierdził, że już go nie będzie powoływał, a Polski Związek Piłki Nożnej przygotował nawet oświadczenie w tej sprawie. I rzeczywiście piłkarz, który pozostał w kraju agresora, od tamtej pory w kadrze nie zagrał.

     

    Podobny problem występuje w kobiecej reprezentacji Polski. Gabriela Grzywińska, niegdyś kluczowa postać na polskich boiskach. Po transferze do Zenita Sankt Petersburg, stała się jedną z najjaśniejszych gwiazd rosyjskiej ligi. Jej kariera w reprezentacji Polski, mimo wcześniejszych regularnych powołań, wydaje się jednak zawieszona. W obliczu konfliktu na linii Rosja-Ukraina, Grzywińska, wbrew oczekiwaniom, pozostała w Zenicie, co wydaje się mieć bezpośredni wpływ na jej obecność w kadrze narodowej

     

    Na temat zawodniczki wypowiedziała się trenerka Nina Patalon. W rozmowie z serwisem TVP Sport dostała pytanie, czy Grzywińska musi zmienić klub, aby mieć szansę na powołanie na turniej finałowy mistrzostw Europy. — Myślę, że tak — odpowiedziała twierdząco Patalon. — Z drugiej strony, czy dzisiaj liga rosyjska jest też aż takim rynkiem, jakim była wcześniej — to jest pierwsza rzecz. Stamtąd wszyscy wyjechali. Trudno mi określić poziom tych rozgrywek. Dziś też bardzo trudno je oglądać, bo dostęp jest ograniczony — dodała trenerka, nieco się asekurując.

     

    Gabriela Grzywińska, którą kibice pamiętają z triumfów z RTP Unią Racibórz czy Medykiem Konin, w 2021 r. podjęła decyzję o zmianie barw klubowych na rzecz Zenita Sankt Petersburg. Po inwazji Rosji na Ukrainę nie opuściła klubu. W marcu 2023 r. zdobyła tytuł najlepszej zawodniczki ligi.

     

    Przypomnijmy, że w 2022 r. rozpoczęła się pełnoskalowa agresja Rosji w Ukrainie, co spowodowało poważne zmiany również w krajowym futbolu. Wielu zawodników i zawodniczek, w tym chociażby Grzegorz Krychowiak zdecydowało się na transfer do innego kraju.

     

    Gabriera Grzywińska raczej musi zapomnieć o Euro 2025

    – Patrząc przez pryzmat zawodniczek, które w tej reprezentacji się “urodziły”, myślę Gabrysia miałaby dużą rywalizację do wygrania, żeby utrzymać się w kadrze. Mówię to nie dlatego, że gra w Rosji, a po prostu przez pryzmat dwóch lat. Są piłkarki, które są po przerwach spowodowanych kontuzją. Jeżeli się im uda, dotrwają i będą cały sezon w grze, to jestem przekonana, że ich forma będzie jeszcze wyższa — powiedziała Patalon.

     

    Reprezentacja Polski kobiet wywalczyła ostatnio swój pierwszy w historii awans na piłkarskie mistrzostwa Europy. Podopieczne Niny Patalon w finale baraży pokonały w dwumeczu reprezentację Austrii. Losowanie grup odbędzie się w poniedziałek, 16 grudnia. Turniej odbędzie się w dniach 2-27 lipca 2025 r.

  • “Dokonał tego! Polski rekord w Budapeszcie! Kacper Stokowski awansuje na Mistrzostwa Świata! Oto ostateczny wynik!”

    “Dokonał tego! Polski rekord w Budapeszcie! Kacper Stokowski awansuje na Mistrzostwa Świata! Oto ostateczny wynik!”

    “Dokonał tego! Polski rekord w Budapeszcie! Kacper Stokowski awansuje na Mistrzostwa Świata! Oto ostateczny wynik!”

    Rekord Polski w Budapeszcie! Kacper Stokowski awansuje do półfinału MŚ

    Kacper Stokowski ustanowił nowy rekord Polski na 100 metrów stylem grzbietowym, osiągając czas 49,22 sekundy podczas eliminacji pływackich mistrzostw świata na krótkim basenie w Budapeszcie. Ten znakomity wynik zagwarantował mu awans do półfinału.

     

    Rekord świata na 50 metrów stylem motylkowym ustanowiła Amerykanka Gretchen Walsh z czasem 24,02 sekundy, poprawiając poprzednie osiągnięcie.

     

    Poranne eliminacje na 100 metrów stylem grzbietowym wygrał Hubert Kos z wynikiem 49,12 sekundy. 25-letni Kacper Stokowski, zwyciężając w swoim wyścigu eliminacyjnym, był o 0,1 sekundy wolniejszy od Kosa, ale minimalnie – bo o 0,01 sekundy – poprawił rekord Polski na tym dystansie. Dotychczasowy rekord należał od 2015 roku do Radosława Kawęckiego.

     

    Do półfinału awansował również Ksawery Masiuk, który osiągnął 14. czas eliminacji – 50,80 sekundy.

     

    Rekord świata na 50 metrów stylem motylkowym Walsh poprawiła znacząco. Poprzedni rekord, wynoszący 24,38 sekundy, należał od listopada 2009 roku do Szwedki Therese Alshammar.

     

    Do finału awansowała także męska sztafeta 4×100 metrów stylem dowolnym. W składzie Piotr Ludwiczak, Jakub Majerski, Ksawery Masiuk i Kamil Sieradzki Polacy zajęli czwarte miejsce z czasem 3.06,88. Eliminacje wygrała drużyna USA z wynikiem 3.05,20.

     

    Pozostałym reprezentantom Polski nie udało się przebrnąć przez poranne eliminacje. Na 400 metrów stylem dowolnym odpadła Wiktoria Guść z czasem 4.11,06, co dało jej 25. miejsce. Najlepszy wynik uzyskała Kanadyjka Summer McIntosh – 3.57,55, trzykrotna mistrzyni olimpijska z Paryża. Adela Piskorska nie zakwalifikowała się do półfinału na 100 metrów stylem grzbietowym, zajmując 21. miejsce z czasem 58,31. Eliminacje wygrała Amerykanka Regan Smith z wynikiem 55,86.

     

    Na dystansie 50 metrów stylem motylkowym Paulina Peda uzyskała czas 26,19 sekundy, co dało jej 27. miejsce i brak awansu do półfinału. W rywalizacji mężczyzn na tym samym dystansie odpadł Jakub Majerski, który osiągnął czas 22,93 sekundy. Najlepszy wynik zanotował Szwajcar Noe Ponti, bijąc rekord zawodów z czasem 21,53 sekundy.

     

    Wieczorna sesja rozpocznie się o godzinie 17:32 finałem na 400 metrów stylem dowolnym kobiet. Mistrzostwa świata zakończą się w niedzielę.

     

  • Bunt w szatni Barcelony! Młody talent La Masíi w centrum konfliktu

    Bunt w szatni Barcelony! Młody talent La Masíi w centrum konfliktu

    Bunt w szatni Barcelony! Młody talent La Masíi w centrum konfliktu

    Fermín López, uznawany za jeden z największych talentów wychowanych w słynnej akademii La Masía, stał się główną postacią napiętej sytuacji w szatni FC Barcelona. Młody zawodnik, który w zeszłym sezonie zachwycał swoją grą, obecnie zmaga się z rolą rezerwowego. Jego frustracja znalazła już swoje odbicie w rozmowach z władzami klubu.

     

    “Lopez nie jest zadowolony z liczby minut, jakie otrzymuje, i otwarcie wyraził swoje rozczarowanie trenerowi Hansowi Flickowi, a także Joanowi Laporcie i Deco. Ostrzegł, że nie zaakceptuje roli rezerwowego przez resztę sezonu, co więcej, już teraz rozważa różne opcje transferowe” – podaje serwis elnacional.cat.

     

    Trudna rywalizacja o miejsce w składzie

     

    Obecna sytuacja Fermína Lopeza nie jest łatwa. W tym sezonie konkurencja na jego pozycji znacznie wzrosła, zwłaszcza po transferze Daniego Olmo za 60 milionów euro oraz powrocie do zdrowia takich zawodników jak Frenkie de Jong czy Gavi. Pomimo tych wyzwań, López czuje, że zasługuje na więcej szans gry.

     

    “Już wcześniej zawodnik został poinformowany, że w tym sezonie utrzymanie miejsca w pierwszym składzie będzie dużo trudniejsze. Mimo to postanowił pozostać w klubie i walczyć, mając nadzieję, że niemiecki trener zaufa jego umiejętnościom” – informuje hiszpański serwis.

     

    Frustracja młodej gwiazdy

     

    Lopez uważa, że obecnie jest w lepszej formie niż niektórzy jego konkurenci, tacy jak Dani Olmo, który przeszedł do Barcelony za około 55 milionów euro. Co więcej, zdaniem Lópeza, niektórzy zawodnicy wyprzedzają go w hierarchii, mimo że nie są w pełni sprawni.

     

    “Nie rozumie, dlaczego Frenkie de Jong czy Gavi – mimo że jest jego bliskim przyjacielem – dostają więcej szans na grę, pomimo że żaden z nich nie znajduje się w optymalnej formie” – podaje elnacional.cat.

     

    Możliwy transfer na horyzoncie?

     

    Choć Fermín López wielokrotnie podkreślał, że jego marzeniem jest odnoszenie sukcesów z Barceloną, nie wyklucza odejścia, jeśli jego sytuacja w klubie się nie poprawi.

     

    “Jego celem było zdobywanie trofeów na Camp Nou, dlatego odrzucił wiele ofert transferowych. Nie chce jednak pozostać w Barcelonie, jeśli miałby pełnić rolę rezerwowego, co mogłoby zaszkodzić jego rozwojowi” – czytamy w hiszpańskich mediach.

     

    Taka postawa nie umknęła uwadze czołowych klubów Premier League. Według doniesień Liverpool, Aston Villa, Newcastle United, Tottenham Hotspur oraz Manchester United są gotowe zapłacić ponad 35 milionów euro za utalentowanego pomocnika.

     

    Czy Fermín López zdecyduje się na odejście z Barcelony, by walczyć o swoją karierę gdzie indziej? To pytanie pozostaje otwarte, ale jedno jest pewne – przyszłość młodego zawodnika będzie jednym z najgorętszych tematów transferowych wnadchodzących miesiącach.

     

  • Ale hit! Barcelona podjęła decyzję w sprawie Roberta Lewandowskiego

    Ale hit! Barcelona podjęła decyzję w sprawie Roberta Lewandowskiego

    Ale hit! Barcelona podjęła decyzję w sprawie Roberta Lewandowskiego

     

    Robert Lewandowski na dłużej w Barcelonie? Klub podjął kluczową decyzję

     

    To mogą być przełomowe informacje dotyczące przyszłości Roberta Lewandowskiego. Fabrizio Romano, znany dziennikarz specjalizujący się w doniesieniach transferowych, ujawnił najnowsze plany FC Barcelona wobec polskiego napastnika. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzące decyzje klubu będą korzystne dla kapitana reprezentacji Polski.

     

    Z najświeższych wiadomości docierających z Hiszpanii wynika, że FC Barcelona jest bardzo zadowolona z dotychczasowych osiągnięć Lewandowskiego i rozważa przedłużenie jego kontraktu. Obecna umowa Polaka, zawarta na zasadzie “3+1”, obowiązuje do końca czerwca 2025 roku. W przypadku rozegrania przez zawodnika minimum 55% spotkań w bieżącym sezonie, umowa zostanie automatycznie przedłużona o kolejny rok.

     

    Fabrizio Romano: “Barcelona planuje przyszłość Lewandowskiego”

     

    Według Romano, scenariusz przedłużenia kontraktu nie kończy się jedynie na automatycznej klauzuli. “W klubie toczą się rozmowy o napastnikach, ale moje informacje wskazują, że zarząd jest bardzo zadowolony z Roberta Lewandowskiego. Po zakończeniu obecnej kampanii Polak prawdopodobnie podpisze nową umowę, co wynika z wcześniejszych ustaleń między stronami. Dopiero później Barcelona zdecyduje o kolejnych krokach, które zabezpieczą przyszłość zawodnika grającego na pozycji numer »9«” — napisał włoski dziennikarz.

     

    Co więcej, kataloński dziennik “Sport” sugerował nawet, że możliwe przedłużenie kontraktu mogłoby obowiązywać aż do 2027 roku. Ma to być związane z doskonałą formą Lewandowskiego, który nieustannie dostarcza swojemu zespołowi kolejnych sukcesów.

     

    Barcelona zmienia priorytety transferowe?

     

    Optymistyczne wieści dla Lewandowskiego dotyczą również podejścia Barcelony do transferów. Fabrizio Romano podkreśla, że klub nie planuje obecnie wielkich zakupów i zamierza skoncentrować się na lokalnym rynku. To oznacza, że na ten moment nie poszukuje nowego napastnika, który mógłby rywalizować z Polakiem o miejsce w podstawowym składzie.

     

    Od Bayernu do Barcelony — niekończąca się kariera?

     

    Przypomnijmy, że gdy Robert Lewandowski przenosił się z Bayernu Monachium do FC Barcelona, wielu ekspertów sugerowało, że podpisana wówczas trzy- lub czteroletnia umowa może być ostatnim tak długim kontraktem w jego karierze. Dziś jednak wszystko wskazuje na to, że może być inaczej. Dzięki swojej imponującej formie Polak stał się kluczowym graczem “Blaugrany”, a jego statystyki mówią same za siebie: 23 bramki w 21 meczach bieżącego sezonu.

     

    Stabilność w trudnych czasach

     

    Mimo świetnych występów Lewandowskiego, Barcelona boryka się obecnie z niestabilnością formy, co przekłada się na utratę punktów w czterech z ostatnich pięciu meczów La Liga. W tym kontekście skuteczność polskiego napastnika, który przewodzi klasyfikacji strzelców, jest dla zespołu niezwykle cenna.

     

    Czy Robert Lewandowski zostanie w Barcelonie na dłużej? Wszystko na to wskazuje. Decyzje podejmowane przez klub sugerują, że jego przyszłość w katalońskim gigancie jest zabezpieczona, a współpraca może potrwać znacznie dłużej, niż pierwotnie zakładano.