• Julia Szeremeta wraca na ring i pokazuje klasę! Rywalka kompletnie bez szans

    Julia Szeremeta wraca na ring i pokazuje klasę! Rywalka kompletnie bez szans

    Julia Szeremeta wraca na ring i pokazuje klasę! Rywalka kompletnie bez szans

    Na taki moment czekali wszyscy kibice boksu! Julia Szeremeta, wicemistrzyni olimpijska, po 125 dniach przerwy wróciła na ring i zrobiła to w wielkim stylu. Podczas gali Suzuki Boxing Night 32 w Lublinie, 21-letnia zawodniczka dosłownie zdominowała Lenę Buchner, nie pozostawiając jej najmniejszych szans. Polka udowodniła, że wciąż jest w świetnej formie, pokazując najwyższy poziom bokserskiego kunsztu.

     

    Powrót po srebrnym medalu z Paryża

     

    Ostatni raz Julia Szeremeta pojawiła się w ringu 24 sierpnia, podczas finału igrzysk olimpijskich w Paryżu. Wtedy musiała uznać wyższość Lin Yu-Ting, zawodniczki dysponującej lepszymi warunkami fizycznymi. Mimo porażki Szeremeta zapisała się w historii jako srebrna medalistka olimpijska, a fani od tamtej pory niecierpliwie wyczekiwali jej kolejnego występu. Jednak powrót na ring okazał się bardziej skomplikowany, niż zakładano.

     

    — Na tę decyzję złożyły się trzy sprawy: kontuzja nadgarstka, przedłużające się przeziębienie i ogólne zmęczenie. Dlatego postanowiliśmy odpuścić mistrzostwa Polski — tłumaczył trener zawodniczki, Tomasz Dylak. Ostatecznie przerwa trwała aż 125 dni, ale warto było czekać.

     

    Gala Suzuki Boxing Night 32: pokaz siły i umiejętności

     

    Julia Szeremeta wystąpiła w walce wieczoru podczas Suzuki Boxing Night 32, która odbyła się w jej rodzinnym Lublinie. Rywalką Polki była Niemka Lena Buchner, która podczas ważenia próbowała zastraszyć Szeremetę, jednak Polka nie dała się wyprowadzić z równowagi.

     

    — Plan idealny? Wchodzę tanecznym krokiem, daję dobry pojedynek i wychodzę z ręką uniesioną w górę — mówiła Szeremeta w rozmowie z TVP Sport przed walką. Kibice liczyli na efektowny występ, a Julia nie zawiodła.

     

    Totalna dominacja i wielkie show

     

    Od pierwszych chwil walki Szeremeta pokazała, kto będzie dyktować warunki. Przez pierwsze dwie minuty dokładnie analizowała ruchy przeciwniczki, ale szybko narzuciła swój styl. Była szybsza, bardziej precyzyjna i niezwykle skuteczna. Niemka nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na błyskawiczne ataki Polki.

     

    Druga runda to już absolutna dominacja Szeremety. Kolejne ciosy spadały na Buchner, która z trudem utrzymywała się w walce. Tuż przed końcem rundy była o krok od porażki, ale uratował ją końcowy gong. Ostatnia odsłona była już formalnością — Julia kontrolowała przebieg walki i nie dała rywalce żadnych szans.

     

    Wymarzony powrót na ring

     

    Julia Szeremeta udowodniła, że jest w znakomitej formie. Jej powrót po przerwie okazał się prawdziwym pokazem siły i bokserskiej klasy. 21-latka z Lublina dała swoim kibicom powód do dumy, a jej występ na długo pozostanie w pamięci.

     

    Lepszego powrotu na ring Szeremetanie mogła sobie wymarzyć!

     

  • Sędziowie skrzywdzili polskiego skoczka. Skandaliczne sceny. Trener reaguje

    Sędziowie skrzywdzili polskiego skoczka. Skandaliczne sceny. Trener reaguje

    Sędziowie skrzywdzili polskiego skoczka. Skandaliczne sceny. Trener reaguje

     

    Czy Paweł Wąsek został skrzywdzony przez sędziów? Thomas Thurnbichler nie kryje oburzenia: “Noty są zbyt niskie”

     

    Pierwszy konkurs duetów zakończył się dla Polaków na szóstym miejscu, co wywołało mieszane uczucia zarówno u zawodników, jak i trenera reprezentacji. Paweł Wąsek oraz Aleksander Zniszczoł musieli uznać wyższość m.in. Szwajcarów, a zwycięstwo przypadło Niemcom. Choć decyzja Thomasa Thurnbichlera o składzie zespołu się obroniła, to po konkursie nie brakowało powodów do frustracji.

     

    Najwięcej emocji wzbudziły zaskakujące oceny za styl, jakie otrzymał Paweł Wąsek. Polak w swojej próbie na 137,5 metra wylądował pełnym telemarkiem, nie popełniając przy tym widocznych błędów, jednak sędziowie nie byli dla niego łaskawi. Dwójka arbitrów oceniła jego skok na zaledwie 17,5 punktu, co wywołało falę komentarzy.

     

    — Cóż, nie pójdę i ich nie przekupię, żeby mi dawali “20” — powiedział z ironią Wąsek w rozmowie ze Sport.pl, wyrażając swoje niezadowolenie. Z kolei Thomas Thurnbichler, trener Biało-Czerwonych, nie przebierał w słowach, krytykując oceny sędziów.

     

    “Te noty są zbyt niskie. To zbyt rygorystyczne podejście”

     

    Kontrowersje wokół ocen Wąska nie zakończyły się na pierwszej serii. W drugiej sytuacja się powtórzyła. Amerykańska sędzia Blair Tomten ponownie oceniła jego skok na jedynie 17,5 punktu, mimo że lądowanie Polaka znów było poprawne. Wąsek nie krył frustracji, podkreślając, że oceny za styl zawsze będą budzić kontrowersje.

     

    — Te noty są zbyt niskie. Jednak jest jak jest. Myślę, że możemy się nieco poprawić pod kątem stylu naszych skoków, ale to zdecydowanie zbyt rygorystyczne podejście sędziów — stwierdził Thurnbichler na łamach Sport.pl.

     

    Trener zapowiada zmiany w przygotowaniach, aby polscy zawodnicy nie tracili cennych punktów z powodu surowych ocen stylu. Zwrócił też uwagę, że problem ten dotyka nie tylko Wąska, ale i innych skoczków w drużynie.

     

    Co dalej? Intensywny weekend przed polską kadrą

     

    W sobotę o godzinie 14:30 odbędą się kwalifikacje do konkursu indywidualnego, a główne zawody rozpoczną się o 16:00. Identyczny harmonogram zaplanowano na niedzielę. Polscy kibice liczą, że Wąsek i jego koledzy zaprezentują się z jak najlepszej strony, a decyzje sędziów tym razem nie będą budziły kontrowersji.

     

    Czy polskim skoczkom uda się poprawić wyniki i uniknąć kolejnych niesprawiedliwych ocen? Weekend zapowiada się emocjonująco, a wszyscy mają nadzieję, że Paweł Wąsek pokaże pełnię swoich możliwości.

     

  • “I teraz rusza Julia Szeremeta!”. Zobacz, jak rozbiła Niemkę [SKRÓT]

    “I teraz rusza Julia Szeremeta!”. Zobacz, jak rozbiła Niemkę [SKRÓT]

    “I teraz rusza Julia Szeremeta!”. Zobacz, jak rozbiła Niemkę [SKRÓT]

     

    Po 125 dniach oczekiwań kibice boksu mogli ponownie zobaczyć w akcji Julię Szeremetę, srebrną medalistkę olimpijską z Paryża, która ostatni raz walczyła w ringu 24 sierpnia, ulegając w finale IO Lin Yu-Ting. Wróciła do sportowej rywalizacji podczas gali Suzuki Boxing Night 32 w Lublinie, gdzie rozbiła Niemkę Lenę Buchner. Zobacz skrót walki.

     

    “Wchodzę tanecznym rytmem, daję dobry pojedynek i wychodzę z podniesioną ręką” – zapowiadała przed walką.

     

    Zobacz także: Polski bohater mundialu ocenił losowanie. “Takie nastawienie jest złe”

    W ringu 21-letnia zawodniczka z Lublina nie dała szans swojej rywalce. Od pierwszych minut walki Szeremeta narzuciła swój styl, a tempo, którego nie mogła osiągnąć Buchner, szybko przekształciło się w dominację. Polka wykazała się szybkością i precyzją, z każdą kolejną rundą powiększając przewagę nad rywalką, która ostatecznie nie znalazła sposobu na skuteczną obronę.

    https://x.com/sport_tvppl/status/1867702382861131795

    Julia Szeremeta, która w swojej karierze odniosła już 46 zwycięstw przy zaledwie 16 porażkach, ponownie udowodniła, że jest jedną z najbardziej obiecujących postaci polskiego boksu. Jej powrót do ringu, określony przez ekspertów jako “totalna dominacja”, potwierdza, że Szeremeta ma przed sobą świetlaną przyszłość i może realnie myśleć o kolejnych olimpijskich sukcesach.

    — To był wymarzony rok. Igrzyska w Paryżu to było moje marzenie. Teraz chciałabym odpocząć, to była moja 17. walka w tym roku. W przyszłym roku chcę zdobyć mistrzostwo świata — podsumowała Polka.

  • Wielka tajemnica Julii Szeremety wypłynęła minuty po walce z Niemką. Trener przeciera oczy

    Wielka tajemnica Julii Szeremety wypłynęła minuty po walce z Niemką. Trener przeciera oczy

    Wielka tajemnica Julii Szeremety wypłynęła minuty po walce z Niemką. Trener przeciera oczy

     

    Trener męskiej reprezentacji w boksie Grzegorz Proksa był pod wrażeniem Julii Szeremety, która kapitalnie zaprezentowała się w walce z Niemką Leną Marie Buechner (kat 57 kg) na gali Suzuki Boxing Night w Lublinie. Przy okazji były świetny pięściarz zwrócił uwagę na kwestię, która jego samego zdumiała. A wystawia konkretne świadectwo 21-latce, która po igrzyskach w Paryżu dopiero po raz pierwszy stoczyła oficjalną walkę.

     

    Wicemistrzyni olimpijska Julia Szeremeta w walce wieczoru przed swoją publicznością w Lublinie udowodniła ostatnim niedowiarkom, że furorę w Paryżu nie zrobiła dzięki kapitalnemu splotowi wydarzeń. Otóż mamy pięściarkę fantastycznie wyszkoloną, bardzo zaawansowaną technicznie, której kunszt aż kipiał na tle bardzo solidnej Buechner, będącej o włos od zakwalifikowania się na ostatnie igrzyska.Julia Szeremeta zrobiła kolejny krok w rozwoju. Grzegorz Proksa od razu zauważył

     

    Młoda gwiazda wszystkie trzy rundy wygrała do wiwatu, a w drugiej niewiele zabrakło, by sędzia ringowy Tomasz Majcher wkroczył do akcji, bo Niemka kilkukrotnie mocno odczuła uderzenia Polki. A po jednym z prawych sierpowych wyglądała na “podłączoną”. Szeremeta, jak to miała w zwyczaju w stolicy Francji, wkroczyła do ringu tanecznym krokiem, a później między linami obtańcowała przeciwniczkę tak, iż ta po tym pojedynku może popaść w psychiczny dołek. Niemka była bowiem totalnie bezradna.

     

    Tak dysponowana Szeremeta bardzo przypadła do gustu Grzegorzowi Proksie. Szkoleniowiec męskiej kadry tuż po jednogłośnym werdykcie sędziowskim był gościem w studiu TVP Sport i rozprawiał na temat podopiecznej trenera Tomasza Dylaka. Co przede wszystkim zwróciło uwagę byłego mistrza Europy zawodowców?

     

    – Z pewnością ogromna determinacja i z pewnością wzmocnienie fizyczne, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem, a tutaj fizycznie Julia dominowała. Czyli nie jest tak do końca, że po igrzyskach odpoczywała, bo było widać wykonaną pracę. Widać było, że bardzo wiele radości sprawiła jej obecność tutaj w ringu, a doping lokalnej publiczności był nieprawdopodobny, dawno takiego nie widziałem. To pokazuje, jak wielką pracę wykonała razem ze sztabem szkoleniowym

     

    Ręce zacierał także Grzegorz Nowaczek, prezes Polskiego Związku Bokserskiego. Można było odnieść wrażenie, że wręcz brakuje mu słów, by wyrazić wszystko to, co w tym momencie czuje. Na wstępie podkreślił fakt, że Szeremeta, po życiowym sukcesie, gigantycznym skoku popularności i mnóstwie pozaringowych aktywności, nic się nie zmieniła w ringu.- Julka jest taka sama. Zrobiła to, co potrzeba, czyli bawiła się w ringu. Piękny boks, cały czas kontrolowała walkę, czyli wszystko było tak, jak powinno być. To była piękna gala zakończona happy-endem, z bardzo dobrymi walkami. Muszę pochwalić Damiana Durkacza, Pawła Bracha i przede wszystkim młodego wicemistrza Polski Łukasza Dudzińskiego. Stoczyli walki na wysokim poziomie – zaakcentował sternik związku.

     

    Jestem nią zachwycony”. Publiczność w Lublinie wpisała się w klimat święta boksuProksa postanowił, że personalnie nie będzie wskazywał tych “naj”, a przynamniej nie we wprowadzeniu. Swoją wypowiedź zbudował w szerszym kontekście.- Ja pochwaliłbym wszystkich, patrząc jak szalenie trudny i wymagający był cały rok. Dla wszystkich zawodników. Biorąc pod uwagę, że jeszcze tydzień temu niektórzy z nich stoczyli po pięć pojedynków, aby sięgnąć po najwyższe laury w mistrzostwach Polski, chylę czoła przed każdym. Wiadomo, że ta trójka, która walczyła w Lublinie z rywalami z Armenii (Durkacz, Brach i Dudziński – przyp. AG), tego wieczora pokazała kawał boksu – odparł były pięściarz kategorii średniej.

     

    I raz jeszcze, w samych ochach i achach, odniósł się do widowni, która praktycznie w komplecie wypełniła lubelską halę MOSiR im. Zdzisława Niedzieli.- To publika urodzona do boksu, ja jestem nią zachwycony, niosła mnie jako trenera, a także widziałem po zawodnikach, jak wspaniale czuli się dzięki temu, jaki uzyskali doping – nisko pokłonił się Proksa.

  • Przykry widok dla polskich kibiców. Polscy skoczkowie już nie są w czołówce

    Przykry widok dla polskich kibiców. Polscy skoczkowie już nie są w czołówce

    Przykry widok dla polskich kibiców. Polscy skoczkowie już nie są w czołówce

    Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł zajęli szóstą lokatę w piątkowym konkursie duetów w Titisee-Neustadt. Tym samym Polacy dopisali na swoje konto tylko 70 pkt w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów i stracili miejsce w czołowej piątce tego zestawienia. Zobacz, jak wygląda pełna klasyfikacja.

     

    Na starcie zmagań stanęło łącznie aż 13 reprezentacji. Ostatecznie, po ciekawym konkursie, najlepsi okazali się Pius Paschke z Andreasem Wellingerem. Niemcy wyprzedzili Austriaków — Daniela Tschofeniga i Jana Hoerla oraz Norwegów — Halvor Egnera Graneruda i Kristoffera Sundala.

     

    Przed Polakami sklasyfikowani zostali jeszcze Szwajcarzy i Japończycy. Za podopiecznymi Thomasa Thurnbichlera znaleźli się za to m.in. Słoweńcy. Pomimo tego, Biało-Czerwonym nie udało się ich wyprzedzić w klasyfikacji Pucharu Narodów, a jakby tego było mało straciliśmy piątą pozycję na rzecz skoczków z Kraju Kwitnącej Wiśni.

     

    Oto klasyfikacja Pucharu Narodów w skokach narciarskich

    W zestawieniu prowadzą Austriacy, którzy mają aż 1781 pkt. Daleko za nimi są Niemcy (1400 pkt), a jeszcze dalej Norwegowie (874 pkt). Kolejne zespoły mają do liderującej trójki olbrzymią stratę — czwarta Słowenia zgromadziła do tej pory 424 pkt, piąta Japonia 393 pkt, a szósta Polska 384 pkt. Blisko naszych zawodników są Szwajcarzy — 366 pkt.

    W sobotę w Titisee-Neustadt odbędzie się rywalizacja indywidualna. O godz. 14.30 rozpoczną się kwalifikacje, a o 16:00 wystartuje pierwsza seria konkursowa. Relację na żywo będzie można śledzić w Przeglądzie Sportowym Onet.

  • Eksperci wydali jednoznaczny wyrok po walce Julii Szeremety. “Złoto realne”

    Eksperci wydali jednoznaczny wyrok po walce Julii Szeremety. “Złoto realne”

    Eksperci wydali jednoznaczny wyrok po walce Julii Szeremety. “Złoto realne”

    “Refleks, luz i radość z walki, czyli to co widzieliśmy na igrzyskach. Szeremeta koncertowo przejechała się po Niemce” — podkreśla w serwisie X Konrad Kryk z serwisu Boks24.com.pl. Lepszego powrotu do ringu srebrna medalistka z Paryża nie mogła sobie wymarzyć. “Jeśli dalej będzie się rozwijać, to złoto na kolejnych igrzyskach brzmi bardzo realnie” — czytamy w sieci.

     

    Polska Julka na luziku: za szybka, za dobra, za wszystko kontra walcząca na solidnym europejskim poziomie Niemka Buchner. Bo Szeremeta to poziom światowy” — napisał w serwisie X Przemysław Gancarczyk.

    https://x.com/sport_tvppl/status/1867695448276054219

    “Refleks, luz i radość z walki, czyli to co widzieliśmy na igrzyskach Szeremeta koncertowo przejechała się po Niemce, która chciała naśladować styl Julki i została za to mocno skarcona” — zauważał Konrad Kryk z serwisu Boks24.com.pl.

     

    Świetnie oglądało się w ringu Julię Szeremetę. Zwycięstwo niepodlegające dyskusji w starciu z pięściarką z europejskiego poziomu. WOW” — podkreślał komentator TVP Sport Piotr Jagiełło.

     

    “Julia Szeremeta boksuje tak, jakby miała dobre 10 lat doświadczenia więcej niż jej rywalka. Polka ma wszystko po swojej stronie, naprawdę niebywały talent i jeśli dalej będzie się rozwijać, to złoto na kolejnych igrzyskach brzmi bardzo realnie. A po drodze będą inne medale” — dodawał Leszek Dudek

  • Koncert Julii Szeremety, Niemka miała już dość ciosów. Sceny jak na igrzyskach

    Koncert Julii Szeremety, Niemka miała już dość ciosów. Sceny jak na igrzyskach

    Koncert Julii Szeremety: Niemka bezradna wobec dynamiki Polki. Widowisko jak na igrzyskach

     

    Julia Szeremeta zaprezentowała się fenomenalnie podczas gali Suzuki Boxing Night 32: Starcie Olimpijczyków, która odbyła się w Lublinie. Młoda zawodniczka zaskoczyła wszystkich swoją dynamiką i nieprzewidywalnym stylem walki, przypominając tym samym swoje występy podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu. Jej rywalka, Niemka Lena Marie Buchner, nie była w stanie poradzić sobie z naporem 21-letniej Polki. Po trzech znakomitych rundach sędziowie jednogłośnie ogłosili zwycięstwo Szeremety, która zdominowała walkę od początku do końca.

     

    Powrót po dłuższej przerwie

     

    Występ w Lublinie był pierwszym oficjalnym starciem Szeremety od igrzysk w Paryżu. Po wyczerpującym sezonie zawodniczka odpoczywała od rywalizacji przez 125 dni. Problemy zdrowotne uniemożliwiły jej występ na mistrzostwach Polski w Wałbrzychu, co pozwoliło jednak na pełne skupienie się na przygotowaniach do tej konkretnej walki.

     

    Rywalka z Niemiec nie dała rady

     

    Lena Marie Buchner, czwarta najlepsza niemiecka zawodniczka w kategorii do 57 kilogramów, zajmuje 224. miejsce w światowym rankingu. Dla porównania, Julia Szeremeta znajduje się na szóstej pozycji. Niemka miała już wcześniej okazję mierzyć się z polskimi zawodniczkami, między innymi z Moniką Puzio-Nieszporek, ale i wtedy to Polki wychodziły z tych starć zwycięsko.

     

    Zdecydowana faworytka nie zawiodła

     

    Szeremeta przystępowała do tego pojedynku w roli zdecydowanej faworytki. Wynik inny niż jej przekonujące zwycięstwo byłby niespodzianką. Walka odbyła się na zasadach boksu olimpijskiego – trzy rundy po trzy minuty.

     

    Już od wejścia do ringu Polka emanowała pewnością siebie. W rytm piosenki “Zamki na piasku” zespołu Lady Pank wkroczyła tanecznym krokiem, a gdy rozpoczęła się walka, zaczęła spektakl, który porwał publiczność. Walcząc z nisko opuszczonymi rękami, Szeremeta w pierwszej minucie wyprowadziła kilka skutecznych akcji. Dynamika i kreatywność w ataku przypominały jej występy z Paryża. Niemka, zdecydowanie wolniejsza, nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na ataki Polki.

     

    Dominacja Polki od początku do końca

     

    Szeremeta narzucała swoje tempo, a kolejne ciosy skutecznie trafiały do celu. Jeden z sierpów mocno zamroczył Niemkę, co wyraźnie wstrząsnęło jej pewnością siebie. W narożniku Szeremety panował entuzjazm – uśmiechy nie schodziły z twarzy trenerów, którzy obserwowali popis swojej podopiecznej.

     

    Z każdą minutą Szeremeta coraz bardziej dominowała. Buchner próbowała zmienić taktykę i nawiązać walkę, ale jej próby okazały się nieskuteczne. Polka z łatwością unikała ataków rywalki, błyskawicznie kontrując precyzyjnymi uderzeniami. W ostatniej rundzie Niemka unikała już bezpośredniej konfrontacji, wyraźnie zniechęcona i zmęczona. Szeremeta natomiast polowała na mocne, pojedyncze ciosy, które przynosiły widoczne efekty – na twarzy Buchner pojawiał się grymas bólu.

     

    Po końcowym gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na zwycięstwo Julii Szeremety, która po raz kolejny udowodniła swoją klasę.

     

    Damian Durkacz również triumfuje

     

    Na gali w Lublinie swoją walkę stoczył również inny olimpijczyk z Paryża – Damian Durkacz. Polak od początku kontrolował pojedynek z Tigranem Melkonyanem. Z każdą rundą prezentował się coraz lepiej, kończąc starcie pewnym zwycięstwem na punkty.

     

    Suzuki Boxing Night 32 okazało się kolejnym dowodem na siłę polskiego boksu olimpijskiego, a Julia Szeremeta po raz kolejny potwierdziła, żenależy do światowej czołówki.

     

  • Rekord i historyczne osiągnięcie Polski na mistrzostwach świata. Mamy kolejny medal

    Rekord i historyczne osiągnięcie Polski na mistrzostwach świata. Mamy kolejny medal

    Rekord i historyczne osiągnięcie Polski na mistrzostwach świata. Kolejny medal dla naszej reprezentacji

     

    Polska sztafeta mieszana 4×50 m stylem dowolnym zdobyła brązowy medal podczas pływackich mistrzostw świata na krótkim basenie w Budapeszcie. Nasza reprezentacja osiągnęła wynik 1:28.80, który nie tylko zapewnił miejsce na podium, ale także pozwolił pobić rekord Polski. Lepsi okazali się jedynie Włosi z czasem 1:28.50 oraz Kanadyjczycy, którzy popłynęli w 1:28.60.

     

    W skład polskiej sztafety weszli: Piotr Ludwiczak, Kamil Sieradzki, Kornelia Fiedkiewicz i Katarzyna Wasick. Dzięki ich fantastycznemu występowi Polska dołożyła kolejny medal do swojego dorobku na tych mistrzostwach świata. To już czwarty krążek zdobyty w Budapeszcie, co stanowi historyczne osiągnięcie dla naszego kraju.

     

    W poprzednich dniach mistrzostw medale dla Polski zdobyli:

     

    Kacper Stokowski na 100 m stylem grzbietowym,

     

    Krzysztof Chmielewski na 200 m stylem motylkowym,

     

    oraz męska sztafeta 4×100 m stylem dowolnym.

     

     

    Niezwykła seria sukcesów

    Polska kontynuuje fantastyczną serię na mistrzostwach świata. W piątkowej sesji, o godz. 18:12, wystartował także Kacper Stokowski, który z trzecim wynikiem awansował do finału 50 m stylem grzbietowym. Niestety w walce o medal uplasował się na piątym miejscu, uzyskując czas 22.68.

     

    Mimo to polscy pływacy pokazują swoją wielką formę i udowadniają, że należą do światowej czołówki. Gratulujemy wszystkim zawodnikom i czekamy nakolejne sukcesy!

     

  • Iga Świątek ma plan B. Wim Fissette zdradza kulisy operacji Wimbledon

    Iga Świątek ma plan B. Wim Fissette zdradza kulisy operacji Wimbledon

    Iga Świątek ma plan B. Wim Fissette zdradza kulisy operacji Wimbledo

     

    Negocjacje z Igą Świątek były już na finiszu, ale wtedy Wim Fissette dostał tajemniczą wiadomość. “Hej, jest jeszcze jeden temat, o którym musimy porozmawiać”. Teraz przerywa milczenie, by opowiedzieć w Przeglądzie Sportowym Onet o kulisach nerwowych początków współpracy z polską tenisistką. – To było dla niej przerażające – zdradza, choć dziś myślami są już zupełnie gdzie indziej. Choćby przy Wimbledonie. Nowy trener Igi Świątek ma plan, jak go wygrać. Choć nie będzie to proste. To jedyna tak obszerna rozmowa w polskich mediach.

     

    Sebastian Parfjanowicz, Przegląd Sportowy Onet: Jak trudny czas za wami? Cała ta historia z testem antydopingowym, apelacją i wszystkim, co działo się poza kortem?

     

    Wim Fissette, trener Igi Świątek: Cóż, ja odbieram to inaczej, bo długo nic nie wiedziałem, aż do mojej ostatniej rozmowy przed zatrudnieniem przez Igę. Wtedy jej agent wysłał mi wiadomość: “Hej, jest jeszcze jeden temat, o którym musimy porozmawiać”. Więc byłem zagubiony. Och, trudne pytania? Coś z moją przeszłością? Nie wiedziałem o co chodzi.

     

    Wtedy Iga wyjaśniła. I to było wyjątkowe, ponieważ obdarzyła mnie zaufaniem. Mam na myśli sposób, w jaki mi wszystko opisała, ze szczegółami. Nie widziałem po tej rozmowie żadnego problemu, na przykład – jak mogłaby tego uniknąć. Zacząłem pracę przekonany, że mam wszystkie ważne informacje.

     

    Iga była już wtedy gotowa ze wszystkimi testami, dokumentacją, dowodami na to, że nie była winna?

     

    Dokładnie. To było tydzień albo dziesięć dni przed wyjazdem do Rijadu. Nie przeszedłem więc z nią tego całego czasu, tych tygodni niepewności. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak trudne to było, ponieważ Iga jest taką perfekcjonistką, jest tak zorganizowana. Podziwiałem jej nastawienie na korcie podczas treningów i przygotowań do Rijadu, mimo tych wszystkich spraw wiszących gdzieś nad nią, bez pewności co i jak.

     

    Dokładnie. I nawet grając w tych meczach, na pewno kosztowało ją to trochę więcej energii niż normalnie.

     

    W Rijadzie, po meczu z Krejcikovą mówiła w wywiadzie dla Canal+ – a my wtedy nie rozumieliśmy o co jej chodzi – że trudno było grać z tymi wszystkimi myślami w głowie.

     

    Tak. Więc teraz rozumiesz. Muszę po prostu powiedzieć, że bardzo szanuję sposób, w jaki poradziła sobie z tą sytuacją. Od pierwszego momentu, w którym z nią byłem.

     

    Wim Fissette o pozytywnym teście antydopingowym Igi Świątek: “Udowodniła”

    A nie zapaliło ci się czerwone albo choćby pomarańczowe światło, kiedy usłyszałeś o sprawie?

     

    Nie, ponieważ sposób, w jaki ona i jej agent wszystko mi wyjaśnili, sprawił, że nie czułem, by to miał być duży problem w przyszłości. To mikrozanieczyszczenie. Udowodniła, że kupiła lek i że cała partia była zanieczyszczona.

     

    Ale przecież wiesz, jak działa ten świat. Są ludzie – tacy jak teraz Kyrgios, Kafielnikow czy nawet Halep, z którą pracowałeś, którzy będą o tym mówić negatywnie. Moim zdaniem Igę czeka trudny start w Australii, ponieważ będzie słyszała te pytania w kółko. Jak ją na to przygotować?

     

    Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą negatywnie nastawieni, ale myślę, że każdy, kto przeczytał wszystkie dokumenty, które dostarczyła i pokazała całemu światu Iga, widzi, co się wydarzyło. I powinien rozumieć, że to był po prostu pech. To może się zdarzyć każdemu zawodnikowi. Myślę, że tym ludziom, którzy są negatywnie nastawieni do sprawy, powinniśmy zadać kilka pytań na temat raportu Igi i tym samym sprawdzić, czy aby na pewno go przeczytali

     

    Z dalszej części tekstu dowiesz się m.in.: jaki Wim Fissette ma pomysł na Wimbledon, czego uczy się od Darii Abramowicz, jak zmieni się tenis Igi Świątek w 2025 r., jak długo zamierza pracować z Polką, co najbardziej podoba mu się w Warszawie i dlaczego nie może się doczekać obiadu ugotowanego przez Tomasza Świątka.

  • Wszystko jasne! Oto pierwsze finalistki mistrzostw Europy

    Wszystko jasne! Oto pierwsze finalistki mistrzostw Europy

    Wszystko jasne! Norwegia pierwszą finalistką mistrzostw Europy

    Norweskie piłkarki ręczne jako pierwsze zapewniły sobie miejsce w finale mistrzostw Europy, pokonując w piątkowym meczu w Wiedniu reprezentację Węgier 30:22. Tym samym Norweżki kontynuują swoją dominację na arenie międzynarodowej, potwierdzając status najbardziej utytułowanego zespołu w historii kobiecej piłki ręcznej.

     

    W piątkowym spotkaniu kluczową rolę odegrała bramkarka Katrine Lunde, która została wybrana najlepszą zawodniczką meczu. Najskuteczniejszą zawodniczką norweskiej drużyny była Henny Ella Reistad, zdobywając siedem bramek. Ważny wkład w zwycięstwo miały również Emilie Margrethe Hovden i Thale Rushfeldt Deila, które dołożyły po pięć goli. Węgierską drużynę starała się ratować Katrin Gitta Klujber, zdobywając pięć trafień, ale to nie wystarczyło na silną ekipę Norwegii.

     

    Finał oraz mecz o brązowy medal odbędą się w niedzielę w Wiedniu, a emocje związane z ostatecznymi rozstrzygnięciami rosną z każdą chwilą.

     

    Zacięta walka o piąte miejsce

    Wcześniej w piątek odbył się emocjonujący mecz o piąte miejsce pomiędzy Szwecją a Holandią. Po niezwykle wyrównanym spotkaniu Szwedki zwyciężyły 33:32. Wynik do przerwy wynosił 15:15, ale w drugiej połowie to Szwedki zachowały więcej zimnej krwi, zapewniając sobie piątą pozycję w turnieju.

     

    Polska poza czołówką

    Polska drużyna zakończyła mistrzostwa Europy na dziewiątym miejscu, co uznano za wynik poniżej oczekiwań. Choć turniej, którego gospodarzami są Węgry, Austria i Szwajcaria, nie okazał się szczęśliwy dla Polek, zbliżające się finały zapowiadają wielkie emocje i niezapomniane sportowe widowisko.