• Iga Świątek podeszła do Simony Halep. Kamery uchwyciły ten gest

    Iga Świątek podeszła do Simony Halep. Kamery uchwyciły ten gest

    Iga Świątek podeszła do Simony Halep. Kamery uchwyciły ten ges

     

    Iga Świątek stanęła oko w oko z zawodniczką, która w ostatnich tygodniach wypowiadała się o niej w bardzo mocnych słowach. Mowa o Simonie Halep, z którą 23-latka zmierzyła się w grze podwójnej na pokazowym turnieju World Tennis League. Po zakończeniu spotkania obie tenisistki uścisnęły sobie dłonie. A kilka chwil później nasza reprezentantka podeszła do jeszcze jednej osoby, która ostatnio nie szczędziła jej słów krytyki.

     

    Starcie Orłów z Kaniami od początku zapowiadało się bardzo interesująco. Wszystko przez korespondencyjny konflikt Świątek z Halep. Przypomnijmy, że po aferze związanej z wykryciem niedozwolonych substancji w organizmie podopiecznej Wima Fissette’a Halep, która sama została przyłapana na dopingu i otrzymała znacznie dłuższe zawieszenie, nie gryzła się w język.

     

    Byłam bardzo zdenerwowana i smutna, kiedy zobaczyłam tę sytuację. Z mojego punktu widzenia to po prostu nie do przyjęcia — grzmiała, choć jej dyskwalifikacja była spowodwana zupełnie czymś innym. — Ta kobieta — nie chcę wymieniać nazwiska, wiecie, o kim mówię — została zawieszona na trzy tygodnie, potem zagrała dwa turnieje, a potem znowu ją zawiesili. Co to ma być? Nie rozumiem. To nie fair — dodawała.

     

    Po tak mocnych słowach należało się spodziewać, że jeśli dojdzie do bezpośredniego starcia, to będzie ono obserwowane szczególnie uważnie. Przed spotkaniem Orłów z Kaniami organizatorzy przygotowali uroczystą prezentację. Podczas niej zawodnicy z obu ekip nie witali się jednak między sobą. Wtedy zabrakło więc okazji do kontaktu obu tenisistek.

     

    Iga Świątek stanęła oko w oko z Simoną Halep. I… Nickiem Kyrgiosem

    Po tym, gdy organizatorzy pokazowego turnieju potwierdzili, że Polka i Rumunka zmierzą się ze sobą na korcie w grze deblowej, stało się jednak jasne, że do tego dojdzie. Gdy Świątek i Paula Badosa przegrały z Halep i Jasmine Paolini wszystkie bohaterki rywalizacji spotkały się przy siatce. Kamery dokładnie pokazały moment, gdy zawodniczki dziękują sobie za wspólną grę. Rumunka przytuliła deblową partnerkę raszynianki, a jej, chwilę później, podała dłoń.

     

    Krótko po tym Polka podeszła również do Nicka Kyrgiosa, który od samego początku, gdy światło dzienne ujrzało zamieszanie związane ze Świątek, w bardzo ostrych słowach wypowiadał się o naszej reprezentantce. Australijczyk, choć często potrafi negatywnie zaskoczyć, tym razem zachował się z klasą i przybił z Polką “piątkę”.

  • Leon nie wyhamował, sędzia runął z góry na parkiet. A co zrobił Semeniuk. Sceny w Lidze Mistrzów

    Leon nie wyhamował, sędzia runął z góry na parkiet. A co zrobił Semeniuk. Sceny w Lidze Mistrzów

    Leon nie wyhamował, sędzia runął z góry na parkiet. A co zrobił Semeniuk. Sceny w Lidze Mistrzów

     

    Wiele rzeczy kibice widzieli już w siatkarskiej Lidze Mistrzów, ale tego, by sędzia główny runął z całym stanowiskiem dwa metry w dół – zapewne nie. A stało się to w końcówce meczu Sir Susa Vim Perugia – Saint Nazaire, gdy atakujący gości Henri Leon nie zdołał wyhamować przed osłoniętym stołkiem sędziego. Kamil Semeniuk cieszył się już z kolegami z punktu, a sekundę później patrzył już, co się dzieje z arbitrem. Rumun Paul Catalin Szabo-Alexi wyszedł z groźnego zajścia bez szwanku, sam… uspokajał zszokowanych siatkarzy.

     

    Spotkanie jednego z faworytów Ligi Mistrzów, Sir Susa Vim Perugia z Saint-Nazaire VB Antlantique kończyło czwartą kolejkę fazy grupowej Ligi Mistrzów – toczyło się zgodnie z planem, zapewne wszyscy szybko by o nim zapomnieli. Mistrzowie Włoch nie mają sobie równych w grupie D, kolejne mecze wygrywali po 3:0. I teraz też prowadzili już 2:0, 21:19 w trzeciej partii, gdy rywale próbowali obronić kolejną piłkę. A konkretnie – ich atakujący i najlepiej punktujący zawodnik w tym spotkaniu – Henri Leon.

     

    20-latek z ekipy sensacyjnego mistrza Francji (do play-off przystępowali z siódmej pozycji) nie tylko nie zdołał podbić piłki, ale też i nie wyhamował. Jest potężnie zbudowany (204 cm zrostu, blisko 100 kg wagi), wpadł w stanowisko sędziego, posiadające osłonę ochronną. A wtedy doszło do zdarzenia, o którym z pewnością w siatkówce będzie się mówić latami.Nagle bowiem to osłonięte krzesło arbitra runęło na parkiet. A rumuński sędzia wytoczył się z niego i spadł na plecy. Sytuację tę pokazał siatkarski ekspert Jakub Balcerzak, który też nigdy podobnego zdarzenia nie doświadczył.

     

    Kuriozalne sceny we Włoszech. Francuz wpadł w stanowisko sędziego, a ono… runęło na parkiet. Z arbitremSiatkarze też byli tym wszystkim zaskoczeni. Libero gości trzymał się za głowę, “winowajca” Henri Leon zaś… patrzył przed siebie. A Kamil Semeniuk cieszył się już z punktu na 22:19, zdążył unieść ręce, gdy “wieżyczka” przechylała się już przed upadkiem. Usłyszał hałas, opuścił ręce i stał jak wryty.

     

    Refleksem popisali się w tej sytuacji: libero Sir Suma Vin Massimo Colaci oraz Yuki Ishikawa. Podbiegli do głównego sędziego tego spotkania Paula Catalina Szabo-Alexi, chcieli mu pomóc. Rumun zaś… sam wstał i pokazał, ze wszystko jest w porządku. A później dokończył spotkanie.

     

    Szabo-Alexi miał sporo szczęścia, bo niemal do końca udało mu się utrzymać w pionie w upadającym stanowisku, a później niemal “wyjechał” z niego na plecach. Spadł na prawy bark, ale nie na tyle poważnie, by np. go zwichnąć.

    https://x.com/Jakub110Jakub/status/1869845602458366267

    Mecz nie potrwał już długo, Perugia wykorzystała swój niewielki zapas w trzecim secie. Kamil Semeniuk najpierw wywalczył piłkę meczową na 24:22, a później zakończył starcie. Mistrz Włoch pokonał mistrza Francji 3:0 (25:21, 25:23, 25:23), odniósł 20. zwycięstwo z rzędu, a czwarte w tej edycji Ligi Mistrzów. I pewnie prowadzi w tabeli, jest już praktycznie pewny awansu. Saint Nazaire będzie zaś walczyło o drugą pozycję z Halkbankiem Ankara – na razie obie ekipy wygrały po dwa spotkania.W czwartek najskuteczniejszym zawodnikiem Sir Susa Vim był Tunezyjczyk z polskimi korzeniami Wassim Ben Tara – 13 pkt. Semeniuk dołożył osiem. W ekipie gości 15 punktów wywalczył Leon.

     

  • Polska sensacja w największym turnieju tego tygodnia: 13 asów jej nie zatrzymało

    Polska sensacja w największym turnieju tego tygodnia: 13 asów jej nie zatrzymało

    Polska sensacja w największym turnieju tego tygodnia: 13 asów jej nie zatrzymało

    Wraz z końcem sezonu WTA i wygasaniem turniejów ITF, turniej w Navi Mumbai w Indiach wysuwa się na pierwszy plan. Ten turniej rangi W50, z pulą nagród wynoszącą 40 tysięcy dolarów, to ostatnie znaczące kobiece zawody w tym roku liczące się do rankingów. Niespodziewanie 19-letnia Zuzanna Pawlikowska wyrosła na gwiazdę tych rozgrywek, przebijając się przez eliminacje i osiągając historyczny sukces. W czwartek pokonała rozstawioną z numerem siódmym Shrivalli Rashmikę Bhamidipaty 3:6, 6:1, 6:3, zapewniając sobie pierwszy w karierze awans do TOP 600 rankingu WTA.

     

    Ostatni rozdział sezonu tenisowego

     

    Choć finały WTA zakończyły się ponad miesiąc temu w Rijadzie, czołowe zawodniczki świata już przygotowują się do nowego sezonu, który ruszy za niespełna dwa tygodnie. Iga Świątek i Aryna Sabalenka szlifują formę na meczach pokazowych w Abu Zabi. Tymczasem rywalizacja na niższych szczeblach toczy się przez cały rok, choć w mniejszym zakresie. Po zakończeniu turniejów WTA 125 oraz ITF W100 i W75 uwaga przenosi się na zawody W50 w Navi Mumbai. Triumfatorka tych rozgrywek zdobędzie 50 cennych punktów do rankingu.

     

    Z tej indyjskiej lokalizacji napływają do Polski bardzo pozytywne wiadomości. Zuzanna Pawlikowska, obiecujący talent z Bytomia, zachwyca swoją niezwykłą postawą.

     

    Przełomowy występ Pawlikowskiej

     

    Pawlikowska, reprezentująca klub Górnik Bytom, w tym sezonie już odniosła sukcesy, wygrywając dwa turnieje rangi W15 w Finlandii i Egipcie. Jednak nigdy wcześniej nie zdołała awansować do ćwierćfinału w wyższych kategoriach. Jej trzytygodniowy wyjazd do Indii przyniósł mieszane rezultaty, ale teraz przekroczyła wszelkie oczekiwania w Navi Mumbai.

     

    Jej kampania rozpoczęła się imponująco – przeszła przez kwalifikacje bez straty seta. We wtorek zdeklasowała Japonkę Honokę Kobayashi, wygrywając 6:0, 6:1 w pierwszej rundzie. Czwartkowe spotkanie z Bhamidipaty było jednak znacznie trudniejsze. Hinduska zawodniczka, sklasyfikowana o 270 miejsc wyżej niż Pawlikowska, niedawno wygrała turniej w Solapurze, gdzie Polka odpadła już w pierwszej rundzie.

     

    W pierwszym secie Bhamidipaty pokazała swoją dominację, serwując siedem asów, z czego dwa zapewniły jej zwycięstwo 6:3. Pawlikowska miała okazję na przełamanie, ale rywalka zachowała zimną krew. Drugi set to jednak całkowita dominacja polskiej nastolatki, która wygrała 6:1. Decydujący trzeci set przyniósł Pawlikowskiej prowadzenie 5:2. Choć zmarnowała pierwszą piłkę meczową przy swoim serwisie, w kolejnym gemie wykorzystała okazję i wygrała 6:3.

     

    Otwarte drzwi do sukcesu

     

    W połowie drabinki, w której znajduje się Pawlikowska, nie ma już rozstawionych zawodniczek, co otwiera przed Polką szansę na życiowy sukces. Jej kolejną rywalką w piątkowym ćwierćfinale będzie Tajka Thasaporn Naklo. Mimo wyższego miejsca w rankingu rywalki, aktualna forma Pawlikowskiej czyni ją groźną przeciwniczką.

    https://x.com/SzymiPrzybysz/status/1869688507049906474

    Awans do ćwierćfinału sprawił, że Pawlikowska zajmuje obecnie 598. miejsce w rankingu na żywo. Choć mogą ją jeszcze wyprzedzić dwie zawodniczki, Polka niemal na pewno zadebiutuje w TOP 600, gdy w poniedziałek zostanie opublikowany oficjalny ranking. To ważny krok w rozwijającej się karierze młodej Polki.

     

    Wraz z końcem sezonu występ Zuzanny Pawlikowskiej w Indiach przypomina o niewykorzystanym potencjale na niższych szczeblach tenisowych. Teraz polscy kibice z niecierpliwością czekają na jej kolejny mecz, gdzie stawka będzie jeszcze większa.

     

     

  • Zrobił to, co Iga Świątek. Dopadli go po drugim secie. Szalona walka z dopingiem

    Zrobił to, co Iga Świątek. Dopadli go po drugim secie. Szalona walka z dopingiem

    Zrobił to, co Iga Świątek. Dopadli go po drugim secie. Szalona walka z dopingiem

    Do niecodziennej sytuacji doszło w fazie grupowej turnieju Next Gen ATP Finals, w którym rywalizują wschodzące gwiazdy męskiego tenisa. Po drugim secie meczu między Arthurem Filsem a Jakubem Mensikiem, czeski zawodnik udał się na przerwę toaletową. Nie wracał na kort tak długo, że irytacji nie był w stanie ukryć arbiter spotkania. Wywiązała się nerwowa dyskusja, z której wynika, że… Mensik został zaproszony na kontrolę antydopingową w trakcie spotkania.

     

    W sierpniu tego roku Iga Świątek została publicznie skrytykowana za notoryczne korzystanie z przerw toaletowych w trakcie gry. Ma do tego pełne prawo po zakończeniu każdego seta. Wielu obserwatorów uważa jednak, że jest to z jej strony zagrywka taktyczna obliczona na zdeprymowanie rywalki.  – Ona używa przerw toaletowych tylko po to, aby zakłócić rytm przeciwniczki. Mówiło się o taktyce Igi polegającej na chodzeniu do łazienki, zmienianiu stroju, to zajmowało sporo czasu. I to zawsze działo się po przegraniu seta – zauważyła CoCo Vandeweghe, cytowana przez Tennis Channel.

     

    Świątek korzystała z przerw toaletowych i odrabiała straty. Mensik przegrał z kretesem- To zły nawyk, który prawdopodobnie powinien być trochę kontrolowany przez władze tenisa. Przegrywasz seta i opuszczasz kort… nigdy tak nie było, ale u Świątek to zdarza się za każdym razem – dodała inna była tenisistka Lindsay Davenport. Co ciekawe słowa te padły po występie Świątek w Cincinnati Open. W tym okresie pobrano od niej próbkę do kontroli antydopingowej, która dała wynik pozytywny. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero trzy miesiące później.

     

    Tymczasem w czwartek do kuriozalnej sytuacji doszło w fazie grupowej turnieju Next Gen ATP Finals. Po drugim secie meczu z Francuzem Arthurem Filsem do toalety udał się Jakub Mensik. Teoretycznie miał na to trzy minuty. Jego powrót na kort przedłużał się jednak w nieskończoność, doprowadzając do irytacji sędziego spotkania.Arbiter zażądał od Czecha wyjaśnień. Do dyskusji, która szybko nabrała temperatury, włączył się również supervisor zawodów. To, co usłyszeli, wprawiło ich w nie lada zdumienie. Mensik twierdził, że w katakumbach obiektu zwerbowano go… do kontroli antydopingowej.

    https://x.com/josemorgado/status/1869793565012115878

    Incydent zdarzył się w momencie, gdy czeski tenisista przegrywał 2:4, 3:4 (formuła trzech wygranych setów, każdy set do czterech gemów). Po powrocie do gry Mensik – inaczej niż zwykle Świątek – nie odwrócił losów rywalizacji. Ostatnią partię przegrał 2:4.

     

     

  • Absolutna sensacja w Lidze Konferencji! Właśnie przeszli do historii

    Absolutna sensacja w Lidze Konferencji! Właśnie przeszli do historii

    Absolutna Sensacja w Lidze Konferencji: Historyczne Chwile na Boiskach Europy!

     

    Ostatnia kolejka Ligi Konferencji Europy dostarczyła kibicom niesamowitych emocji i wielu bramek. Wśród najważniejszych wydarzeń, piłkarze Chelsea rozbili Shamrock Rovers w prawdziwym festiwalu strzeleckim, a piłkarze Larne wpisali się na stałe w historię europejskich pucharów. Oto pełne podsumowanie 6. rundy spotkań Ligi Konferencji.

     

    Zakończenie Fazy Ligowej Ligi Konferencji – Nowe Zasady i Wzruszające Moment

     

    W tym sezonie Ligi Konferencji UEFA wprowadziła rewolucyjny system rozgrywek. Zamiast tradycyjnych meczów w grupach, drużyny rywalizowały z innymi zespołami, tworząc jeszcze większe napięcie i nieprzewidywalność. Faza ligowa dobiegła końca, a z każdym dniem rosła stawka, ponieważ dwa polskie zespoły – Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok – walczyły o awans do 1/8 finału.

     

    Chelsea Wznieca Festiwal Goli i Udowadnia Swoją Dominację

     

    Londyńczycy, którzy wcześniej zapewnili sobie awans, zakończyli fazę ligową Ligi Konferencji wielkim zwycięstwem 5:1 nad Shamrock Rovers. Gola otwierającego zdobył były piłkarz Barcelony, Marc Guiu, który w 23. minucie wykorzystał świetną sytuację w polu karnym. Trzy minuty później, Markus Poom zdołał wyrównać dla Irlandczyków, jednak Chelsea szybko wróciła do gry.

     

    Londyńczycy zaczęli prawdziwy festiwal strzelecki. W 34. minucie Guiu po raz drugi trafił do siatki, wykorzystując błąd rywali. Kolejne bramki dołożyli Kiernan Dewsbury-Hall, który w 40. minucie strzelił piękną bramkę w lewy dolny róg bramki, a tuż przed przerwą Marc Guiu skompletował hat-tricka po idealnym zagraniu Noni Madueke. Na zakończenie, wynik na 5:1 ustalił Marc Cucurella.

     

    Larne Pisze Historię w Europejskich Pucharach

     

    Kolejną sensacją tej rundy jest historyczny sukces piłkarzy Larne. Zespół z Irlandii Północnej, mistrzowie Premiership, stali się pierwszym zespołem w historii, który dotarł do głównej fazy europejskich rozgrywek. W meczu z Gent, Belgowie byli faworytami, ale to Larne zadziwiło wszystkich. Po długiej wymianie ciosów i bezbramkowym remisie przez większość meczu, w 74. minucie Tomas Cosgrove zdobył jedynego gola, po kapitalnym zagraniu Seana Grahama. To pierwsze zwycięstwo Larne w europejskich pucharach na zawsze zapisze się w historii klubu.

     

    Pozostałe Wyniki Ligi Konferencji

     

    Oprócz emocji związanych z Chelsea i Larne, odbyły się również inne pasjonujące spotkania. Oto wyniki pozostałych meczów 6. rundy:

     

    APOEL 1:1 FC Astana

     

    Betis 1:0 HJK

     

    Borac Banja Luka 0:0 Omonia

     

    Celje 3:2 TNS

     

    Cercle Brugge 1:1 Basaksehir (z bramką Krzysztofa Piątka)

     

    Chelsea 5:1 Shamrock Rovers

     

    Djurgarden 3:1 Legia Warszawa

     

    Guimaraes 1:1 Fiorentina

     

    Hearts 2:2 Petrocub

     

    Heidenheim 1:1 St. Gallen

     

    Jagiellonia Białystok 0:0 Olimpija Lublana

     

    Larne 1:0 Gent

     

    LASK 1:1 Vikingur Reykjavik

     

    Lugano 2:2 Pafos

     

    Molde 4:3 Mlada Bolesław

     

    Panathinaikos 4:0 Dynamo Mińsk

     

    SK Rapid 3:0 FC Kopenhaga

     

    TSC 4:3 Noah

     

     

    Polskie Drużyny – Rozczarowanie i Nadzieja na Przyszłość

     

    Niestety, nie wszystkim polskim drużynom udało się osiągnąć sukces. Jagiellonia Białystok zakończyła fazę grupową remisem 0:0 z Olimpiją Lublana, a Legia Warszawa przegrała 1:3 z Djurgarden. Mimo to, te występy są dowodem na rosnący poziom polskiego futbolu na arenie międzynarodowej.

     

    Podsumowanie

     

    Ostatnia kolejka Ligi Konferencji Europy zaskoczyła wszystkich – od historycznego sukcesu Larne, przez spektakularny pokaz umiejętności Chelsea, po zaciętą rywalizację w innych meczach. Te emocje będą wspomniane przez długi czas, a europejskie puchary już niebawem przejdą do kolejnej fazy, w której czekają na nas kolejne pasjonujące starcia.

     

  • Emocje na Mistrzostwach Polski w Pływaniu: Złoty Medal dla Katarzyny Wasick!

    Emocje na Mistrzostwach Polski w Pływaniu: Złoty Medal dla Katarzyny Wasick!

    Emocje na Mistrzostwach Polski w Pływaniu: Złoty Medal dla Katarzyny Wasick!

     

    Trwające Mistrzostwa Polski w Pływaniu w Bydgoszczy wywołały falę emocji, a brązowa medalistka Mistrzostw Świata, Katarzyna Wasick (AZS AWF Katowice), zabłysła na tle rywalek. Wasick zdominowała konkurencję na 50 m stylem dowolnym, zdobywając złoty medal z imponującym czasem 23,47 sekundy.

     

    W męskiej rywalizacji na tym samym dystansie, Piotr Ludwiczak (Kaliski KS Włókniarz 1925) zaprezentował się znakomicie, zdobywając złoto z czasem 21,27 sekundy.

     

    Emocje nie opadły na tym etapie. W konkurencji 100 m stylem motylkowym złote medale zdobyły Wiktoria Piotrowska (AZS AWF Warszawa) – 58,12 sekundy oraz Ksawery Masiuk (KU AZS UW) – 50,33 sekundy, prezentując wyjątkowe umiejętności i precyzję w wodzie.

     

    W konkurencjach długodystansowych również nie zabrakło emocji. Klaudia Tarasiewicz (MKP Szczecin) triumfowała na 800 m stylem dowolnym, uzyskując czas 8:32,65. Z kolei Krzysztof Chmielewski (IUKS MUSZELKA Warszawa) zaprezentował niesamowitą wytrzymałość, wygrywając na 1500 m stylem dowolnym z czasem 14:45,54.

     

    Mistrzostwa potrwają do niedzieli, a kibice z niecierpliwością czekają na kolejne niezapomniane występy czołowych pływaków Polski.

     

  • Z Calgary do Polski: Historia Nicole Magaj i jej olimpijskiego marzenia

    Z Calgary do Polski: Historia Nicole Magaj i jej olimpijskiego marzenia

    Z Calgary do Polski: Historia Nicole Magaj i jej olimpijskiego marzenia

    W zaskakującym zwrocie tej zimy Nicole Magaj, 23-letnia Polka z Kanady, postanowiła reprezentować Polskę w zawodach bobslejowych. Urodzona i wychowana w Calgary, od dawna marzyła o występie na zimowych igrzyskach olimpijskich. Teraz, aby spełnić to marzenie, zdecydowała się ścigać pod polską flagą – krajem swoich rodziców. Dodatkowego smaczku tej historii dodaje fakt, że jej partnerem jest Brad Hall, jedna z największych gwiazd tego sportu.

     

     

     

    Nowy start w polskich barwach

     

    Nazwisko Nicole Magaj niedawno pojawiło się w wynikach Pucharu Ameryki Północnej, oznaczone polską flagą. To odkrycie wzbudziło ciekawość fanów sportu i ujawniło, że zawodniczka reprezentuje zarówno Polskę, jak i Kanadę. Jej decyzja o starcie dla Polski wynika jednak z głębokiego przywiązania do swoich korzeni.

     

    – Zawsze chciałam startować dla Polski, kraju moich rodziców – mówi Magaj. Wcześniej reprezentowała Kanadę jako rozpychająca, ale teraz podjęła się nowej roli – pilota, którą z entuzjazmem przyjęła.

     

    Droga Nicole do reprezentowania Polski rozpoczęła się w zeszłym sezonie, kiedy w St. Moritz nawiązała kontakt z przedstawicielami Polskiego Związku Bobslei i Skeletonu. Spotkanie zaowocowało letnimi treningami w Cetniewie, po których Nicole zdecydowała się na starty w biało-czerwonych barwach.

     

     

     

    Budowanie nowego rozdziału

     

    Kariera Nicole w bobslejach zaczęła się kilka lat temu w Kanadzie, gdzie startowała w zawodach lokalnych i krajowych. Międzynarodowy debiut dla Polski zaliczyła w Pucharze Europy w Innsbrucku, zajmując 23. miejsce. Wcześniej w Pucharze Ameryki Północnej uplasowała się na 10. pozycji.

     

    – To mój pierwszy raz na międzynarodowym poziomie w roli pilota. To niesamowite doświadczenie i wiele się uczę – podkreśla zawodniczka.

     

     

     

    Silne więzi z Polską

     

    Choć Nicole urodziła się i wychowała w Kanadzie, jej rodzice zadbali, by nigdy nie straciła kontaktu z polską kulturą. Jej mama, była siatkarka z Łęcznej, obecnie startuje w zawodach bikini fitness, inspirując córkę swoją dyscypliną i determinacją. Ojciec, pochodzący z Ciermięcic, trenował karate i wspierał Nicole w czasie jej treningów zapaśniczych, gdy zdobyła pierwsze miejsce na Alberta Winter Games.

     

    – Rodzice nauczyli mnie polskiego, a w Calgary chodziłam do polskiej szkoły – wyjaśnia. – Polonia w Calgary jest bardzo liczna, więc utrzymanie więzi z Polską nie było trudne.

     

     

     

    Adrenalina i prędkość: siła napędowa

     

    Miłość Nicole do prędkości i adrenaliny ukształtowała jej życie i karierę. Przez 16 lat uprawiała narciarstwo alpejskie, ale w końcu zaczęła szukać większych wrażeń w innych sportach. Od skoków spadochronowych po motocross i wyścigi z przeszkodami – Nicole zawsze przyciągały sporty pełne adrenaliny.

     

    – Bobsleje pozwalają mi łączyć prędkość z kontrolą. Jako pilot mogę sterować bobem przy dużej prędkości i czuć siły, które na mnie działają – mówi z pasją.

     

    Jej przygody nie kończą się na sportach ekstremalnych. Nicole prowadzi także firmę zajmującą się opieką nad zwierzętami i organizuje wyprawy z psami. – Uwielbiam zwierzęta i tworzenie dla nich wyjątkowych doświadczeń – dodaje.

     

     

     

    Sukces pod okiem doświadczonych trenerów

     

    Nicole przypisuje swoje ostatnie sukcesy trenerowi Dawidowi Kupczykowi, weteranowi polskich bobslei. – To bardzo mądry człowiek, który doskonale tłumaczy zawiłości toru. Jego wskazówki są nieocenione – podkreśla.

     

    Wielką inspiracją jest dla niej również jej partner Brad Hall, brytyjski bobsleista z imponującym dorobkiem. Hall, który przeszedł do bobslei po karierze w rugby i lekkoatletyce, ma na koncie wiele zwycięstw w Pucharze Świata i niedawno został mistrzem Europy w czwórkach.

     

    – Jego sukcesy dodają mi motywacji. Patrząc na jego osiągnięcia, wiem, że warto mierzyć wysoko – mówi Nicole.

     

     

     

    Cel: igrzyska olimpijskie

     

    Nicole Magaj stawia przed sobą jasny cel – kwalifikację na zimowe igrzyska olimpijskie. – Jeśli nie teraz, to następnym razem. Chcę być najlepsza, nie tylko w Polsce, ale i na świecie – zapowiada.

     

    Dzięki swojemu duchowi przygody, determinacji i wsparciu polskiej drużyny Nicole podąża drogą, która może uczynić ją jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie bobslei.

     

  • Iga Świątek przebiła Arynę Sabalenkę. Jest potwierdzenie z WTA

    Iga Świątek przebiła Arynę Sabalenkę. Jest potwierdzenie z WTA

    Iga Świątek przebiła Arynę Sabalenkę. Jest potwierdzenie z WTA

    To już oficjalna wiadomość! Iga Świątek otrzymała trzy nagrody w plebiscycie WTA Awards 2024. Polka triumfowała w kategoriach: “Mecz Roku”, “Najlepszy moment w turniejach WTA 1000” oraz… “Najśmieszniejszy moment”. Dla porównania Aryna Sabalenka została uhonorowana tylko jednym wyróżnieniem i to wspólnie z raszynianką. Oto szczegóły.

     

    Mowa oczywiście o “Meczu Roku”, a więc wielkim finale turnieju w Madrycie, który rozegrano na początku maja, a w którym rywalizowały dwie wspomniane na wstępie mistrzynie, czyli Świątek i Sabalenka. W madryckim spotkaniu było absolutnie wszystko — nerwy, zwroty akcji, okrzyki, trzy sety, aż w końcu szalony tie-break. W nim lepsza okazała się nasza tenisistka, pokonując po ponad trzygodzinnym dreszczowcu Białorusinkę 7:5, 4:6, 7:6(7).

     

    Obie zawodniczki, w szczególności w trzeciej partii, wskoczyły na kosmiczny poziom. I już wtedy, mimo że sezon nie był nawet na półmetku, mówiło się, że widowisko, jakie stworzyły Świątek oraz Sabalenka może zostać uznane za najlepszy mecz sezonu.

     

    Kolejne wyróżnienie przyznane Polce jest natomiast powiązane z turniejem w stolicy Hiszpanii. W kategorii “Najlepszy moment w turniejach WTA 1000” chodzi bowiem o wygraną w dwóch prestiżowych “tysięcznikach” z rzędu. Tego właśnie dokonała ówczesna podopieczna Tomasza Wiktorowskiego, która najpierw zwyciężyła w Madrycie, a następnie powtórzyła ten sukces w Rzymie.

     

    Iga Świątek zdominowała rywalki! Zasłużona nagroda dla Polki

     

    Co ciekawe, dokonałą tego w jeszcze lepszym stylu, bowiem w stolicy Włoch nie oddała swoim rywalkom nawet seta! A w decydującym starciu znów pokonała Sabalenkę. Tym razem jednak tenisistka z Mińska nie miała ze Świątek żadnych szans, przegrywając 2:6, 3:6.

     

    Za “Najśmieszniejszy moment” kończącego się roku WTA uznała natomiast zachowanie 23-latki po kolejnym triumfie w wielkoszlemowym Roland Garros, która w pucharze, jaki otrzymała za zwycięstwo na paryskich kortach, zaczęła szukać… tiramisu

     

    Iga Świątek i… tiramisu!

    Przypomnijmy, że gdy w czerwcu 2022 r. Świątek została mistrzynią Roland Garros, na oficjalnym profilu turnieju pojawił się wpis z tenisistką, która zaglądała do pucharu. “Przepraszamy, nie zawiera tiramisu” — brzmiał opis. Przypomnijmy, że to ulubiony deser obecnej wiceliderki rankingu WTA.

    https://x.com/WTA/status/1869756814155538915

    https://x.com/WTA/status/1869756656491647468

     

    Kilka dni później zawodniczka podzieliła się w sieci zdjęciem, na którym widać było umieszczony w pucharze deser. W tym samym roku na konferencji prasowej po zwycięstwie w US Open Świątek została poproszona o zajrzenie do środka trofeum. Ku uciesze znalazła tam tiramisu. “O mój Boże. […] Żartujesz? Wow, kto to zrobił? — mówiła.

     

    Po wygraniu tegorocznego Roland Garros Świątek znów zajrzała do pucharu. Moment uchwyciły kamery, a wideo zamieszczono na oficjalnym profilu turnieju na portalu X. “Szukając tiramisu” — napisano w opisie nagrania.

     

  • Hiszpanie Stawiają na Lewandowskiego w Meczu z Atletico: Czy Polak Udowodni Krytykom Swą Wartość?

    Hiszpanie Stawiają na Lewandowskiego w Meczu z Atletico: Czy Polak Udowodni Krytykom Swą Wartość?

    Hiszpanie Stawiają na Lewandowskiego w Meczu z Atletico: Czy Polak Udowodni Krytykom Swą Wartość?

    Ostatnie tygodnie były pełne wyzwań dla Roberta Lewandowskiego. Szczególnie dotkliwa była krytyka po meczu z Leganes, w którym FC Barcelona poniosła porażkę 0:1, a polski napastnik zmarnował dwie znakomite okazje na zdobycie bramki. Jednak już w najbliższą sobotę Lewandowski stanie przed szansą na odkupienie swoich win. Hiszpańscy dziennikarze ostrzegają, że 36-letni Polak, znany z wyjątkowych zdolności strzeleckich, może być kluczowym zawodnikiem w starciu z Atletico Madryt.

     

    Kryzys w Barcelonie: Atletico Depcze Po Piętach

     

    Forma Barcelony w ostatnich tygodniach pozostawia wiele do życzenia. Dowodem na to jest zaledwie jedno zwycięstwo w sześciu ostatnich meczach La Liga, co pozwoliło rywalom znacząco zmniejszyć dystans w tabeli. Atletico Madryt, dzięki swojej znakomitej serii 11 zwycięstw z rzędu, zrównało się punktami z drużyną z Katalonii. Sobota przyniesie bezpośrednie starcie tych dwóch ekip, które może zdecydować o liderowaniu w tabeli przed końcem roku.

     

    Jednak w centrum uwagi znajduje się jedna osoba – Robert Lewandowski. Kibice Barcelony liczą, że to właśnie on stanie się bohaterem kluczowego meczu.

     

    Lewandowski: Idealny Rywal, Idealna Motywacja

     

    Hiszpańska prasa nie ma wątpliwości, że Lewandowski może odegrać decydującą rolę w meczu przeciwko Atletico. „Ten zespół bardzo mu odpowiada” – podkreślają dziennikarze serwisu fcbarcelonanoticias.com. Polak w tym sezonie zdobył już 23 gole w 23 meczach, co potwierdza, że pomimo swojego wieku przeżywa prawdziwą drugą młodość.

     

    Mimo to ostatnie tygodnie nie były dla niego łaskawe. W sześciu ostatnich ligowych meczach zdobył tylko dwie bramki, co nie umknęło uwadze krytyków. Jednak eksperci wierzą, że mecz z Atletico będzie dla Lewandowskiego okazją do odzyskania pewności siebie.

     

    „Lewandowski ma coś do udowodnienia po meczu z Leganes” – pisze hiszpańska redakcja. „Zmarnowane okazje i krytyka mogą go zmotywować do zemsty na Atletico. Jeśli w sobotnim meczu zdobędzie bramkę, czerwono-biali mogą za to zapłacić wysoką cenę”.

     

    Statystyki Przemawiają za Lewandowskim

     

    Co dodatkowo wspiera tezę o możliwej dominacji Lewandowskiego w meczu? Statystyki. W ośmiu meczach przeciwko Atletico Madryt Polak zdobył pięć bramek i zaliczył dwie asysty. Pięć z tych spotkań rozegrał w barwach Bayernu Monachium, a trzy już jako piłkarz Barcelony. „To rywal, który doskonale mu odpowiada” – zauważa fcbarcelonanoticias.com.

     

    Starcie Gigantów: Barcelona kontra Atletico

     

    Sobotnie spotkanie zapowiada się na prawdziwy test dla obu drużyn. Atletico Madryt, które jest w wyśmienitej formie, podejdzie do meczu jako faworyt, ale Barcelona będzie miała dodatkową motywację, by zakończyć rok na szczycie La Liga.

     

    Czy Lewandowski stanie na wysokości zadania i poprowadzi Barcelonę do zwycięstwa? Przekonamy się już w sobotę o godzinie 21:00. Starcie będzie transmitowane w relacji tekstowej na portalu Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej. Jedno jest pewne – na takiego Roberta Lewandowskiego czekają nie tylko kibice Barcelony, ale również wszyscy, którzy uwielbiają futbol na najwyższym poziomie.

     

  • Skandaliczne obrazki! Mecz Legii Warszawa przerwany. “Ciężko się oddycha” [WIDEO]

    Skandaliczne obrazki! Mecz Legii Warszawa przerwany. “Ciężko się oddycha” [WIDEO]

    Skandaliczne obrazki! Mecz Legii Warszawa przerwany. “Ciężko się oddycha” [WIDEO]

     

    Do kuriozalnych scen doszło podczas meczu Legia Warszawa — Djurgardens IF. Odpalając liczne race, kibice gospodarzy doprowadzili do tego, że widoczność na stadionie stała się niemal zerowa. Mecz przerwano na kilkanaście minut.

     

    W dzisiejszym meczu Ligi Konferencji Europy Legia Warszawa mierzy się z Djurgardens IF. Już na samym początku nie zabrakło emocji, ale niestety nie ze względu na to, co zaprezentowali piłkarze, a kibice.

     

    Przygotowując oprawę na ten mecz, fani gospodarzy uwzględnili w niej ogromne ilości materiałów pirotechnicznych. Racami zadymili stadion do tego stopnia, że właściwie nic nie było widać. Co więcej, komentatorzy Polsatu narzekali na trudności z oddychaniem.

     

    Tym samym arbiter został zmuszony do przerwania spotkania. Gdy podjął decyzję, zegar został zatrzymany na 4:55. Na tablicy wyników widniał natomiast bezbramkowy remis. Grę wznowiono dopiero po kilkunastu minutach.

    Mecz Legii Warszawa przerwany. Kuriozalne sceny [WIDEO]

    https://x.com/LukaszOlkowicz/status/1869836356689752568?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1869836356689752568%7Ctwgr%5E8585870c152beb20d91340c89a09469d39c6d4b4%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fpulsembed.eu%2Fp2em%2FDlqiKOhK

    Wideo w serwisie X zamieścił obecny na meczu dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet Łukasz Olkowicz.