• Iga Świątek wezwała pomoc medyczną. Przed hitem z Jeleną Rybakiną przekazała wieści

    Iga Świątek wezwała pomoc medyczną. Przed hitem z Jeleną Rybakiną przekazała wieści

    Iga Świątek wezwała pomoc medyczną. Przed hitem z Jeleną Rybakiną przekazała wieśc

     

    “Te dwa mecze, które rozegrałam, na pewno mi pomogą” — powiedziała na konferencji prasowej Iga Świątek przed hitowym starciem z Jeleną Rybakiną w United Cup, które odbędzie się w nocy z piątku na sobotę. Nasza tenisistka w rozmowie z dziennikarzami odniosła się również do swojej aktualnej sytuacji zdrowotnej. Uspokoiła fanów, mówiąc: “Myślę, że będę gotowa”.

     

    Jednoznaczna deklaracja Świątek przed meczem z Rybakiną

    Wiceliderka rankingu WTA w trakcie wygranego meczu z Katie Boulter zdecydowała się wezwać pomoc medyczną. Na konferencji prasowej przyznała, że nic poważnego się nie stało i nie powinno mieć to wpływu na jej dyspozycję w półfinałowej rywalizacji. “Myślę, że będę gotowa. Teraz mam wystarczająco dużo czasu na regenerację” — stwierdziła.

     

    Polka zadowolona z nadchodzącej rywalizacji

    Przed Polką trudne zadanie. Rybakina lubi nawierzchnie, na których rozgrywane są mecze, co na pewno nie ułatwi Świątek zadania. “Szczerze mówiąc, cieszę się, bo to będzie ciekawe wyzwanie, zwłaszcza przed Wielkim Szlemem. Jelena lubi grać w Australii, więc na pewno będzie to trudny mecz” — podkreśliła.

     

    To może dać przewagę Idze Świątek

     

    Raszynianka jest optymistką, ponieważ ma już za sobą dwa wymagające starcia. “Te dwa mecze, które rozegrałam, na pewno mi pomogą, bo wiem, co muszę zrobić po tych doświadczeniach. Przeszłam przez trudne momenty, więc w kolejnym meczu nie będzie to zaskoczenie” — stwierdziła Polka.

     

    Świątek przyznała, że nie była świadoma, z kim przyjdzie się jej mierzyć w kolejnym starciu, ale podkreśliła, że dobrze przygotuje się do rywalizacji.

     

    Polacy znów w półfinale United Cup

    Reprezentacja Polski, po wygraniu grupy B, trafiła w ćwierćfinale na Wielką Brytanię. Mecz z Brytyjczykami rozpoczęło starcie Huberta Hurkacza z Billym Harrisem, które przyniosło polskim kibicom sporo nerwów. Finalnie jednak urodzony we Wrocławiu tenisista zdołał wygrać tie-breaka 7:3 i drugiego seta 7:5, co dało ważne prowadzenie polskiej kadrze.

     

    Kilka godzin później zacięty bój z 24. w rankingu Katie Boulter stoczyła Iga Świątek, która po blisko trzech godzinach wygrała 6:7(4), 6:1, 6:4 i zapewniła Polsce półfinał. Mimo pewnego już awansu Polacy i tak musieli rozegrać trzeci mecz — w grze mieszanej. Wyczerpanych Świątek i Hurkacza godnie zastąpił duet Maja Chwalińska/Jan Zieliński.

     

    Mecz Polska – Kazachstan w półfinale United Cup zostanie rozegrany w sobotę 4 stycznia o godzinie 0.30 polskiego czasu. Nie znamy szczegółowego terminarza, ale należy się spodziewać, że Iga Świątek wyjdzie na kort w późnych godzinach nocnych. Transmisja TV na Polsacie Sport. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na Onet PS.

     

  • To był rok kobiet! Czy tak samo będzie w 90. Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Polski?

    To był rok kobiet! Czy tak samo będzie w 90. Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Polski?

    To był rok kobiet! Czy tak samo będzie w 90. Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Polski

     

    W 2024 roku w polskim sporcie dominującą rolę odgrywały kobiety. Z igrzysk w Paryżu przywiozły zdecydowanie więcej medali niż mężczyźni. Wśród nominowanych w 90. Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Polski również osiągnęły przewagę. Ich sukcesy inspirują. I to nie tylko młode pokolenie.

     

    Siła jest kobietą – to zdanie często możemy usłyszeć przy okazji różnych kampanii reklamowych. Choć stało się już ono nieco wyświechtane, zbliżający się ku końcowi rok pokazał, że jest aż do szpiku kości prawdziwe. Polski sport kobietami stoi. Nasze zawodniczki w trakcie tego sezonu udowodniły swoją moc na wielu arenach. Ich historie bawiły, motywowały, pokazywały sprawczość. Mianownik sukcesów był wspólny – panie nigdy się nie poddawały. Pomimo wielu przeciwności losu potrafiły postawić na swoim, a końcowym efektem były ich piękne, przemawiające do wyobraźni zwycięstwa.

     

    Dusza wojowniczki

    Możemy czuć dumę, że ten rok dostarczył nam tak wielu królowych, księżniczek i czarodziejek. To ostatnie określenie zostało przyznane Julii Szeremecie. Pięściarka zafascynowała nas w Paryżu swoją gracją i lekkością poruszania się w olimpijskim ringu. Ale nie tylko tym – pokazała też prawdziwą duszę wojowniczki. W finale igrzysk nie miała równych szans, co przysporzyło jej jeszcze więcej fanów. Szeremeta ma dopiero 21 lat, ale czuje w sobie powołanie.

     

    “Chcę znów uczynić polski boks wielkim” – powtarzała w wielu wywiadach. Historia i tradycja sukcesów Biało-Czerwonych przez lata opierała się w tej dyscyplinie na mężczyznach. Teraz to urodzona w Chełmie dziewczyna udowadnia, że warto pojawić się na sali i uprawiać szermierkę na pięści. Jej sukcesy już przyciągają młodych adeptów. Dało się to dostrzec podczas ostatniej walki w Kielcach, gdzie dzieci wspierały dopingiem naszą srebrną medalistkę.

     

    Pod względem zawziętości i błysku w oku Szeremeta przypomina Igę Świątek. Na temat naszej najlepszej tenisistki napisaliśmy już wiele materiałów, lecz słowo “królowa” padało w nich równie często jak jej kolejne rywalki na korcie. Świątek królową bezsprzecznie jest, nawet jeżeli jej rządy jesienią zostały nieco zachwiane i nasza mistrzyni straciła pozycję liderki rankingu WTA. Jest nią też poza kortem. Opinie wyrażane na trudne tematy, zaangażowanie w ważne społecznie sprawy oraz przede wszystkim wygrane spotkania składają się w całość “dziedzictwa” Igi w 2024 roku. Druga część sezonu w jej wykonaniu była może odrobinę słabsza, ale pierwsze sześć miesięcy absolutnie genialne. Triumfy w Dosze i Indian Wells oraz zdobycie trzech szczytów na mączce – w Madrycie, Rzymie i triumf w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie – spowodowały, że promieniowała na świat. Do tego dodała brąz igrzysk w Paryżu, czyli pierwszy w historii medal dla Polski w tenisie. To osiągnięcia, które musimy doceniać i o których należy pamiętać!

     

    Na ściance nie do pobicia

    Po specjalnym wybiegu w blasku fleszy przed wieżą Eiffla przeszła Aleksandra Mirosław. Na nim nasza zawodniczka mogła poczuć się jak prawdziwa gwiazda. Zasłużenie! Organizatorzy igrzysk w Paryżu w ten sposób doceniali zdobywców medali. Mirosław była najlepsza we wspinaczce na czas. Jej historia pokazuje, że nawet najtrudniejsze momenty da się przekuć w coś dobrego. W Paryżu Polka była genialna i jako jedyna ze stolicy Francji przywiozła krążek z najdroższego kruszcu. Wytrzymała presję. Pomagała jej w tym psycholog Daria Abramowicz, cały zespół, ale przede wszystkim mąż. To Mateusz Mirosław stworzył projekt “mistrzyni olimpijska Aleksandra Mirosław”. I to dzięki tej współpracy małżeństwo razem cieszyło się najpiękniejszymi w życiu momentami w Paryżu.

     

    We wspinaczce na czas Polki nadają ton od wielu lat. Aleksandra Kałucka na igrzyskach we Francji była trzecia, ale umiejętnościami nie ustępuje jej również siostra bliźniaczka Natalia (mistrzyni Europy 2024). Kiedy Aleksandra pojawiła się w podcaście “W cieniu sportu”, o swoich osiągnięciach na siłowni opowiadała tak, by zobrazować swoją siłę w rękach. – Dziewczyno, ja o takich wynikach mógłbym tylko pomarzyć – komentował nasz redakcyjny kolega Łukasz Kadziewicz.

     

    Wspaniały rok także za Natalią Kaczmarek, a dziś już Bukowiecką. Nasza specjalistka od jednego okrążenia udowodniła, że jest królową w królowej sportu, jak nazywana jest przecież lekkoatletyka. Nie tylko dwukrotnie poprawiała rekord kraju na 400 metrów, bijąc wynik legendarnej Ireny Szewińskiej z 1976 roku, lecz także ukoronowała swoje osiągnięcia upragnionym indywidualnym medalem olimpijskim. Zresztą jedynym dla Biało-Czerwonych w tej dyscyplinie podczas igrzysk w Paryżu.

     

    Dziewczyna, która niegdyś musiała dźwigać deski w tartaku, zdołała pobić w tym roku wszystkie rekordy życiowe. Irena Szewińska, która najczęściej stawała na podium Plebiscytu na Najlepszego Sportowca Polski, gdyby żyła, na pewno byłaby dumna z osiągnięć swojej koleżanki. Obie panie łączy(ła) niezwykła swoboda w mówieniu o ważnych tematach.

  • Jasmine Paolini bez szans z Karoliną Muchovą! Czesi o krok od półfinału United Cup

    Jasmine Paolini bez szans z Karoliną Muchovą! Czesi o krok od półfinału United Cup

    Jasmine Paolini bez szans z Karoliną Muchovą! Czesi o krok od półfinału United Cu

     

    Pokaz siły Karoliny Muchovej! Czeszka rozbiła Jasmine Paolini 6:2, 6:2 i przybliżyła reprezentację Czech do półfinału United Cup. Był to piąty bezpośredni mecz obu tenisistek i Włoszka wyrasta na ulubioną rywalkę Muchovej.

     

    Trzech z czterech półfinalistów United Cup już znamy. W piątek rano polskiego czasu rozpoczęła się rywalizacja Włochów z Czechami. To zwycięzca tego meczu uzupełni grono półfinalistów.

     

    Już 4 stycznia w Sydney odbędą się mecze, których stawką będzie finał United Cup. Kazachowie zmierzą się z Polakami, a Włosi lub Czesi zawalczą ze Stanami Zjednoczonymi.

     

    Włoscy tenisiści wygrali zmagania w grupie D i w ćwierćfinale trafili na Czechów, którzy w grupie B uplasowali się za Polakami.

     

    Wielkie widowisko w United Cup. Historia “przemawiała” za Muchovą

     

    Piątkowy ćwierćfinał zapowiadał się niezwykle ciekawie. Już w pierwszym spotkaniu doszło do starcia dwóch doskonałych tenisistek: Jasmine Paolini i Karoliny Muchovej.

     

    Choć na papierze mogłoby się wydawać, że czwarta w rankingu WTA Paolini w pojedynku z 22. Muchovą może być faworytką, to rzeczywistość dla Włoszki okazała się brutalna. 28-letnia Czeszka w dotychczasowych spotkaniach z Paolini notuje bilans czterech zwycięstw i żadnej porażki. Czeszka po prostu lubi grać z Włoszką i w piątek było to widać od początku do końca meczu.

     

    Paolini bezzębna w starciu z Muchovą. Czeszka uwielbia mecze z Włoszką

    Paolini zupełnie nie przypominała tenisistki, która w poprzednim sezonie zachwycała i dotarła m.in. do finału Roland Garros i Wimbledonu. Muchova od pierwszej akcji grała niezwykle precyzyjnie i cierpliwie, z kolei Paolini miała gigantyczne problemy z utrzymaniem piłki w korcie, szczególnie w dłuższych wymianach. To szybko zaowocowało dwoma przełamaniami z rzędu dla Czeszki. Włoszce nie można odmówić waleczności, dzięki której wypracowała sobie szanse na odrobienie strat, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo Muchova w kluczowych momentach radziła sobie zdecydowanie lepiej.

     

    Drugi set rozpoczął się dla Paolini najgorzej jak mógł. Po długim gemie Muchova wykorzystała drugiego break pointa, dzięki czemu znalazła się w doskonałej sytuacji. Nieustępliwa rywalka znów była blisko powrotu, gdy w jednym z najdłuższych gemów tego meczu miała dwie okazje na odłamanie. Niestety dla niej Czeszka wybroniła się w obu sytuacjach i prowadziła już 3:1. To wyraźnie podłamało Paolini, która chwilę później przy własnym podaniu nie zdobyła choćby jednego punktu i przegrywała już 1:4.

  • Kibice Świątek czekali na tę informację! Jest komunikat, wszystko już jasne

    Kibice Świątek czekali na tę informację! Jest komunikat, wszystko już jasne

    Kibice Świątek czekali na tę informację! Jest komunikat, wszystko już jasn

     

    Australian Open zbliża się wielkimi krokami. Podczas tej imprezy przez wielką szansą stanie szczególnie Iga Świątek. Będzie to dla niej pierwsza w 2025 roku okazja, by odebrać prowadzenie w rankingu WTA Arynie Sabalence. Pewne jest, że z Białorusinką może spotkać się dopiero w finale. A z kim może zmierzyć się na wcześniejszych etapach? Tego dowiemy się po losowaniu drabinki. W piątkowy poranek nadeszły wieści o jego terminie.

     

    Obecnie reprezentanci Polski, na czele z Igą Świątek i Hubertem Hurkaczem, rywalizują w United Cup. I radzą sobie całkiem dobrze. Dowód? Dotarli już do półfinału, w którym zmierzą się z Kazachstanem. Duża w tym zasługa drugiej rakiety świata, która w fazie grupowej dwukrotnie ratowała drużynę z opałów, z kolei w ćwierćfinale postawiła kropkę nad “i” po niezwykle zaciętym i pełnym zwrotów akcji boju z Katie Boulter. Jednak już za nieco ponad tydzień zarówno Świątek, jak i Hurkacz przeniosą się na korty w Melbourne. Wkrótce dowiedzą się też, z kim przyjdzie im się zmierzyć w walce o tytuł.

     

    Australian Open za pasem! Już za niespełna tydzień Świątek i spółka poznają potencjalnych rywali

    W dniach 12-26 stycznia odbędzie się Australian Open, a więc pierwszy wielkoszlemowy turniej w 2025 roku. Tytułu w męskim tourze będzie bronił Jannik Sinner, a w damskim Aryna Sabalenka. Szczególnie dla Białorusinki będzie to ważna impreza, ponieważ może w niej stracić prowadzenie w rankingu WTA.

     

    Odebrać prym Sabalence może jedynie Świątek. Polka nie ma zbyt wiele punktów do obrony za zeszły rok – wówczas dotarła do III rundy, gdzie dość niespodziewanie uległa 6:3, 3:6, 4:6 Lindzie Noskovej. Jeśli zdecydowanie lepiej poradzi sobie w tym sezonie, a Białorusince powinie się noga, wówczas wróci na czoło stawki. “Iga Świątek, Coco Gauff i Qinwen Zheng mogą być największymi rywalkami Sabalenki, która ma nadzieję zdobyć w Melbourne trzeci tytuł z rzędu” – podkreślał brytyjski Eurosport.

     

     

    Duży wpływ na to, czy Polka dobrze spisze się w Australii, może mieć również losowanie drabinki. To ono wyłoni jej potencjalne rywalki. I w piątkowy poranek stało się jasne, kiedy do niego dojdzie. Losowanie odbędzie się już za niespełna tydzień, a konkretnie w czwartek 9 stycznia. Początek o godzinie 4:30 czasu polskiego, co nie jest dobrą informacją dla kibiców znad Wisły.

     

    Kluczowe losowanie dla Polaków

    Świątek będzie rozstawiona z numerem 2. Podczas ceremonii poznamy również potencjalnych rywali Hurkacza, który w poprzednim sezonie dotarł do ćwierćfinału. Tam po pięciosetowym boju uległ Daniiłowi Miedwiediewowi. Przeciwniczki poznają też Magda Linette i Magdalena Fręch. I szczególnie dla drugiej z nich losowanie będzie kluczowe. 27-latka ma bowiem sporo punktów do obrony. W poprzednim sezonie sprawiła sensację i dotarła do IV rundy, co było jej najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie.

     

    Póki co jednak Świątek i Hurkacz skupiają się na United Cup. Kolejne mecze rozegrają już w sobotnią noc. Dojdzie wówczas do hitowego starcia Polki z Jeleną Rybakiną. Z kolei 27-latek powinien zmierzyć się z Aleksandrem Szewczenko.

  • Iga Świątek pytana o Arynę Sabalenkę. Polka wspomniała o “dziwnych teoriach”

    Iga Świątek pytana o Arynę Sabalenkę. Polka wspomniała o “dziwnych teoriach”

    Iga Świątek pytana o Arynę Sabalenkę. Polka wspomniała o “dziwnych teoriach

     

    Iga Świątek prężnie przygotowuje się do nadchodzącego wielkimi krokami turnieju Australian Open. Polka na przełomie 2024 i 2025 r. prezentuje bardzo dobrą formę. W Australii być może będzie musiała zmierzyć się z jedną ze swoich największych rywalek, czyli Aryną Sabalenką. Nasza reprezentantka opowiedziała teraz o swoich relacjach z Białorusinką. — Myślę, że nawzajem nakręcamy się do mocniejszej pracy — mówiła.

     

    Świątek spisuje się wprost fenomenalnie w trwającym w Australii turnieju United Cup. W czwartek Polka pokonała Brytyjkę Katie Boutler 6:7, 6:1, 6:4, co przyczyniło się do awansu Polaków do półfinału tej imprezy. Wcześniej nie dała żadnych szans Czeszce Karolinie Muchovej i Norweżce Malene Helgo.

     

    Turniej United Cup jest dla wiceliderki rankingu WTA dobrą okazją do sprawdzenia się przed nadchodzącym Australian Open. Tam Świątek może nie być już tak łatwo kroczyć od wygranej do wygranej. Może czekać ją m.in. starcie z jej wielką rywalką Aryną Sabalenką, z którą bije się o tytuł najlepszej tenisistki świata.

     

    Polka mierzyła się z Białorusinką już 12 razy i do tej pory radziła sobie w tym meczach znacznie lepiej od swojej rywalki — wygrała osiem z nich. Mimo iż ich rywalizacja jest niezwykle zacięta, wiele wskazuje na to, że mają ze sobą dobre relacje. Teraz Świątek opowiedziała o tym w rozmowie, która pojawiła się na oficjalnym kanale Australian Open w serwisie YouTube.

     

    Świątek zaczęła mówić o Sabalence. “Dziwne teorie”

    Wiceliderka rankingu WTA została zapytana przez prowadzącą o wspólne treningi z Sabalenką, z których kadry można było zobaczyć w mediach społecznościowych. — Szczerze mówiąc, to było naprawdę fajne. Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, o tym, co dzieje się za kulisami. Miło mi, że Aryna też jest otwarta. Wydaje mi się, że dobrze nam wychodzi dystansowanie się od tego wszystkiego, co się działo — powiedziała Świątek.

     

    Czuję, że to dobre również dla fanów, że się dogadujemy. Bo czasami tworzą się dziwne teorie, które nie są prawdziwe. Naprawdę szanuję Arynę. Myślę, że jest jedną z najlepszych zawodniczek w tourze. Nie bez powodu jest na szczycie rankingu WTA. Myślę, że nawzajem nakręcamy się do mocniejszej pracy — podsumowała.

  • Pilna zmiana przed meczem Igi Świątek. Jest komunikat

    Pilna zmiana przed meczem Igi Świątek. Jest komunikat

    Pilna zmiana przed meczem Igi Świątek. Jest komunikat

    Dzieje się na United Cup! Na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem półfinałowego starcia Biało-Czerwonych z Kazachstanem organizatorzy ogłosili ważną zmianę. Jako pierwszy na kort wyjdzie Hubert Hurkacz, a dopiero po nim wystąpi Iga Świątek. Początkowo miało być odwrotnie. Wielu kibiców niewątpliwie nie będzie z tego zadowolonych.

     

    Reprezentacja Polski idzie jak burza przez zmagania w United Cup. W czwartek 2 stycznia naszym rodakom udało się pokonać ekipę z Wielkiej Brytanii wynikiem 3:0. Najpierw Hubert Hurkacz pokonał Billy’ego Harrisa 7:6(3), 7:5, następnie Iga Świątek wygrała z Katie Boulter 6(4):7, 6:1, 6:4, a na koniec zwycięstwo 6:2, 7:6(3) dołożył polski mikst, czyli Jan Zieliński i Maja Chwalińska.

     

    Jest zmiana przed półfinałem United Cup! Złe wieści dla fanów Igi Świątek

     

    A to oznacza, że Biało-Czerwoni w półfinale, który zaplanowany jest na noc między piątkiem a sobotą, stawią czoła reprezentacji Kazachstanu. Na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem organizatorzy ogłosili jednak pewną zmianę. Na stronie United Cup pojawił się dokładny harmonogram półfinałowych starć i można dowiedzieć się z niego, że pierwszy półfinałowy pojedynek rozegra Hubert Hurkacz z Aleksandrem Szewczenko o godz. 0.30 czasu polskiego.

     

    Dopiero po tym starciu, ok. godz. 2.00 naszego czasu na korcie pojawi się Iga Świątek, która stawi czoła Jelenie Rybakinie i niewątpliwie będzie to elektryzujące starcie. Na koniec oczywiście do rozegrania pozostanie spotkanie mikstowe. Należy jednak przypomnieć, że początkowo harmonogram zakładał, że to druga rakieta świata rozpocznie półfinałową batalię.

     

    Powód tej zmiany nie jest jednak znany. Dla części fanów są to niestety złe wieści. Wielu kibiców liczyło na to, że w pierwszej kolejności zobaczą w akcji najlepszą polską tenisistkę i nie będą musieli czekać aż do ok. godz. 2.00 na jej występ. To jednak się zmieniło i mecz drugiej rakiety świata odbędzie się nieco później, niż początkowo zakładano.

  • To ją przytuliła Iga Świątek po zwycięstwie. O tej relacji mówi się wiele

    To ją przytuliła Iga Świątek po zwycięstwie. O tej relacji mówi się wiele

    To ją przytuliła Iga Świątek po zwycięstwie. O tej relacji mówi się wiele

    To był dla Igi Świątek prawdziwy horror. Wygrany 6:7(4), 6:1, 6:4 mecz z Katie Boulter w ćwierćfinale United Cup kosztował Polkę mnóstwo sił, co przyznała w telewizyjnym wywiadzie. Zaraz po nim udała się do sali rozgrzewkowej, by nieco rozluźnić zmęczone mięśnie. To tam odebrała wyjątkowe gratulacje od Mai Chwalińskiej. Bo choć są tacy, którzy twierdzą, że Świątek nie ma w Tourze zbyt wielu przyjaciółek, to prawda jest inna. O jej relacji z Mają Chwalińską mówi się od dawna.

     

    Wszystko pokazały telewizyjne kamery. Maja Chwalińska podeszła do trenującej na rowerku stacjonarnym Igi Świątek, a ta przytuliła ją z radością. Chwilę później notowana na 128. miejscu w rankingu WTA Polka wyszła na kort, by zastąpić Świątek w meczu miksta, zamykającym rywalizację Polska – Wielka Brytania w United Cup.

     

    Kim jest najbliższa przyjaciółka Igi Świątek w świecie tenisa? Co wiemy o ich relacji?

    Wspólne zdjęcia Igi Świątek i Mai Chwalińskiej obiegły media społecznościowe już w listopadzie 2024 r., podczas Billie Jean King Cup. Obie zawodniczki nie odstępowały się niemal o krok, nagrywając wspólnie różne filmiki.

     

    “Besties!”, czyli po polsku “najlepsze przyjaciółki” – pisali internauci.

     

    Iga Światek i Maja Chwalińska znają się od najmłodszych lat. Obie urodziły się w 2001 r. i od dziecka rywalizowały w turniejach. Grały też po jednej stronie siatki. W 2015 r. zostały wspólnie mistrzyniami Europy w swojej kategorii wiekowej. Już wtedy łączyła je przyjaźń. Dwa lata później dotarły wspólnie do finału juniorskiego Australian Open w grze podwójnej. Obu wieszczono wielką karierę. Nad Chwalińską zbierały się jednak ciemne chmury.

     

    Podczas gdy Iga Świątek pięła się w rankingu WTA i przełamywała kolejne bariery, Maja walczyła w zupełnie innym, być może najtrudniejszym meczu kariery.

     

    Iga Świątek o Mai Chwalińskiej: “Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami”

    “Ostatnie dwa lata były dla mnie bardzo trudne. Miałam wiele problemów zdrowotnych, przez co wycofywałam się z turniejów lub kreczowałam mecze. Te kilkanaście ostatnich miesięcy jest dla mnie ciężkie również pod kątem psychicznym. Od końca 2019 r. choruję na depresję. Pojawiające się nieustannie kontuzje na pewno nie pomagały mi poradzić sobie z tą chorobą” – napisała Maja Chwalińska na Instagramie w 2021 r.

     

    Iga Świątek nie zapomniała o przyjaciółce, choć jej świat toczył się w zupełnie innym kierunku i innym tempie. Tak mówiła o Mai w 2022 r., gdy spotkały się na Wimbledonie: – W zasadzie jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Dużo mogę o niej powiedzieć. Znamy się, odkąd miałyśmy po 10 lat. Przez pięć lat jeździłyśmy na te same turnieje. Potem nasze drogi się rozeszły, ale bardzo się cieszę, że tu jest, bo fajnie jest mieć obok siebie przyjaciółkę z Polski. Cieszę się jej szczęściem. Wiem, przez co przeszła w ostatnich latach. To było dla niej trudne.

     

    Nie ma w Sydney Darii Abramowicz, ale Iga Świątek ma z kim dzielić emocje

    W tym sezonie Świątek z Chwalińską mają więcej okazji do wspólnych spotkań. Wspólnie były w kadrze na finały Billie Jean King Cup w Maladze, a rok 2025 zaczęły w United Cup. W czwartek Maja zadebiutowała w tych rozgrywkach na korcie, wygrywając mecz miksta, wspólnie z Janem Zielińskim, dzięki czemu Polska pokonała Wielką Brytanię 3-0.

     

    Iga Świątek przytula Maję Chwalińską po wygranym meczu w United Cup:

     

    Kibice się cieszą, że mimo braku Darii Abramowicz w Australii – tu pisaliśmy o tym szerzej – Świątek ma z kim dzielić tenisowe emocje.

    https://www.instagram.com/p/BrAT31JAfIh/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    W grze o wielki finał United Cup Polska zmierzy się z Kazachstanem. Mecz powinien się rozpocząć w sobotę o godz. 0.30 polskiego czasu. W drugim półfinale Stany Zjednoczone zagrają z triumfatorem spotkania Czechy – Włochy. Transmisja na Polsat Sport 1, a także na Polsat.box.go.

  • “Iga Świątek jest ofiarą własnego wizerunku”. Podał powód

    “Iga Świątek jest ofiarą własnego wizerunku”. Podał powód

    “Iga Świątek jest ofiarą własnego wizerunku”. Podał powó

     

    — Ona jest pośrednio ofiarą własnego wizerunku – zawodniczki niemal perfekcyjnej — mówi wprost socjolog sportu dr hab. Dominik Antonowicz o Idze Świątek w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Antonowicz porusza również temat ostatniej wpadki dopingowej polskiej tenisistki i nie ma dobrych wieści dla jej kibiców. Ten będzie się za nią ciągnąć przez kolejne miesiące, a nawet lata. — Na szczęście ma też dobry zespół ludzi dbających o jej wizerunek, który dość skutecznie wycisza wątki dyskusji dla Igi niekorzystne. Jednak im więcej będzie porażek, tym trudniej jest wizerunek perfekcyjnej tenisistki utrzymywać — ocenia.

     

    Nigdy nie mieliśmy w polskim tenisie tak wybitnej zawodniczki jak Iga Świątek, zresztą zawodnika też. Jednak przy tym jest ona też pośrednio ofiarą własnego wizerunku tenisistki niemal perfekcyjnej, którego w dłuższym okresie nie da się utrzymać. Każdy dzień słabości, chwile zdenerwowania stają się powodem do krytyki i Iga się musi z tym odważnie mierzyć — powiedział PAP profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

     

    23-letnia raszynianka ma za sobą trudny sezon. Początek był doskonały, zwieńczony kolejnym wielkoszlemowym triumfem na kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Potem był brązowy medal olimpijski – pierwszy w historii polskiego tenisa, ale po igrzyskach pozostał niedosyt. Z kolei druga część sezonu nie należała do udanych, a do tego doszły rozstanie z trenerem Tomaszem Wiktorowskim i zamieszanie oraz zawieszenie w związku z wykryciem w jej organizmie śladowych ilości substancji zabronionych..

     

    Iga Świątek dobrem narodowym

     

    Te wydarzenia sprawiły, że o Idze publikowano artykuły, których autorzy zachwycali się jej grą, ale też – zwłaszcza w ostatnich miesiącach – było wiele publikacji negatywnych.

     

    — Iga Świątek jest naszym dobrem narodowym. Nigdy Polak nie wygrał wcześniej turnieju wielkoszlemowego w singlu. Nigdy nie był liderem rankingu światowego. Poza byciem wybitną tenisistką ona jest również bohaterką kultury masowej, a także aktywną użytkowniczką mediów społecznościowych i przede wszystkim osobą publiczną. To oznacza, że jest również wystawiana na nieustający osąd publiczny i medialną pogoń za sensacją — tłumaczył Antonowicz, zajmujący się m.in. socjologią sportu.

     

    Jeszcze w czasie, gdy Świątek zajmowała pozycję liderki rankingu WTA i notowała sukcesy w pierwszej części sezonu, zaczęły się pojawiać krytyczne publikacje na jej temat. W sporej mierze oparte na wypowiedziach niesympatyzujących z nią rywalek.

     

    — Media ściągają się w poszukiwaniu zainteresowania odbiorców, którzy po tym okresie zachwytów częściej zaglądają do wypowiedzi wskazujących na niedociągnięcia i błędy w grze Igi Świątek. Ona jest wyśmienitą tenisistką, ale jest też człowiekiem i będzie się myliła i popełniała błędy. Trudno się dziwić, że każde jej niedociągnięcie będzie analizowane ze wszystkich stron przez dziennikarzy i ekspertów, również tych domorosłych, którzy o tenisie wiedzą niewiele — wskazał socjolog.

     

    Swiątek w ostatnich kilku latach była niedościgniona dla przeciwniczek. Dowodem na to był chociażby ubiegłoroczny turniej WTA Masters, w którym zdeklasowała rywalki. Teraz już tak nie jest — przede wszystkim Białorusinka Aryna Sabalenka, która zdetronizowała Polkę w roli rakiety numer jeden światowego tenisa, czy Amerykanka Coco Gauff już znalazły sposób, by grać z Polką jak równa z równą i częściej wygrywać. A to woda na młyn krytyków.

     

    Iga Świątek nie jest maszyną. Kibice o tym zapominają

    — Mierzenie się z krytyką nie jest pewnie ani łatwe, ani miłe, ale klasę sportowców poznaje się po tym, jak potrafią radzić sobie ze słabościami. Na pewno też kibice na innej wysokości zawiesili poprzeczkę oczekiwań wobec Polki. Iga nie jest maszyną do wygrywania turniejów, popełnia błędy, przegrywa mecze, bo jak każdy sportowiec ma słabsze dni. Kilka lat temu cieszyliśmy się każdym ćwierćfinałem, półfinałem, teraz jesteśmy trochę zepsuci jej sukcesami, a brak Igi w finale przyjmowany jest jako ogromne rozczarowanie, któremu często towarzyszy uzasadniona lub nieuzasadniania krytyka — analizował.

     

    Jak dodał, zwycięstwa w początkowych fazach turniejów nie sprawiają Polakom tyle radości, co kilka lat temu. Z tego samego powodu też jej porażki bolą bardziej niż kiedyś.

     

    — Na pewno uwidocznili się też kibice sukcesu, którzy wpadali w ekstazę, gdy Iga wygrywała w Paryżu czy Nowym Jorku, a gdy chwilowo nie ma sukcesów, najgłośniej ze wszystkich manifestują swoje rozczarowanie. Kibice sukcesu byli i zawsze będą, ale też poświęcanie im nadmiernej uwagi jest stratą czasu — zauważył.

     

    Wraz z sukcesami Świątek znacznie wzrosło zainteresowanie kibiców sportowych tenisem w Polsce.

     

     

  • Wielki talent polskich skoków myślał o końcu kariery. “Poświęciłem całe życie”

    Wielki talent polskich skoków myślał o końcu kariery. “Poświęciłem całe życie”

    Wielki talent polskich skoków myślał o końcu kariery. “Poświęciłem całe życie

     

    — Chciałem powiedzieć pas, ale stwierdziłem, że nie mogę się poddać — szczerze wyznał Jan Habdas w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty. Skoczek narciarski opowiedział o trudnych momentach, potencjalnym zakończeniu kariery i kryzysie sportowym, który go dosięgnął. Habdas kilka dni temu stracił mamę

     

    — Najgorsze, że dołek formy trwa długo. Zalewa mnie frustracja, ale przede wszystkim smutek i bezsilność. Skoki narciarskie to specyficzna dyscyplina, czasami zawodnik ucieka się do wszelkich możliwych środków, żeby przezwyciężyć słabości, ale w ostatecznym rozrachunku nic nie zdaje egzaminu — powiedział Habdas o swojej formie.

     

    Jan Habdas o swoim kryzysie

    — Od dłuższego czasu mam problem z obraniem właściwej pozycji najazdowej. […] Walczę z tym od półtora roku. Wiem, że dla kibiców to może brzmieć głupio, że tak błahy problem okazał się nie do przeskoczenia przez długi czas — dodał skoczek.

     

    — Przestałem czuć radość ze skakania, a to chyba najgorsza rzecz, która może przytrafić się zawodowemu sportowcowi. Miałem w głowie różne myśli. Raczej trudno mi się odciąć i podchodzić do skoków narciarskich bez żadnych emocji. To moja pasja i sposób na życie. Wszystko podporządkowałem zawodowemu sportowi. Gdy nie wychodzi, nie jest łatwo — przyznał.

     

    Brązowy (indywidualnie) i srebrny (drużynowo) medalista mistrzostw świata juniorów z 2023 roku ujawnił, że myślał nawet o zakończeniu kariery.

     

    — Miałem takie myśli. Wyszedłem jednak z założenia, że to byłoby pójście na łatwiznę. Zawsze można powiedzieć pas. Na szczęście otoczenie we mnie wierzy. Czuję ogromne wsparcie ze strony trenerów i sponsorów, za co im bardzo dziękuję. Gdyby nie oni, nie mógłbym dalej robić tego, co kocham — powiedział Habdas.

     

    — Jestem w kryzysie i postaram się go przezwyciężyć. Nie po to poświęciłem tej dyscyplinie całe życie, żebym tak łatwo odpuścił — zakończył

  • Serbowie przekroczyli granicę. To obrzydliwe, co zrobili Idze Świątek

    Serbowie przekroczyli granicę. To obrzydliwe, co zrobili Idze Świątek

    Serbowie przekroczyli granicę. To obrzydliwe, co zrobili Idze Świątek

    Afera związana z pozytywnym wynikiem testu antydopingowego Igi Świątek powoli cichnie. Nawet najwięksi krytycy drugiej rakiety świata nie atakują jej już z każdej strony. Niespodziewanie tym razem “bombę” odpaliły serbskie media. “Broniła się w skandaliczny sposób” — pisze na temat naszej rodaczki jeden z tamtejszych serwisów. A to nie wszystko.

     

    Druga połowa 2024 r. dla Igi Świątek nie była łatwa. Zmiana trenera, konieczność wycofania z kilku turniejów, spadek formy, a pod koniec również przekazanie całemu światu informacji o pozytywnym wyniku testu antydopingowego. Nasza najlepsza tenisistka otrzymała mnóstwo wsparcia z całego świata, ale nie zabrakło i głosów krytycznych.

     

    Ostry ataków Serbów w stronę Igi Świątek. Padły obrzydliwe słowa

    Uderzali w nią choćby Nick Kyrgios czy Simona Halep, ale w ostatnich dniach ataków praktycznie już nie ma. Niespodziewanie jednak kilkoma słowami na temat Polki podzielił się jeden z serbskich serwisów. “Przez nią doszło do trzęsienia ziemi w tenisie. Po Sinnerze ona też »oblała« test antydopingowy. Iga Świątek autorką epickiego skandalu, ale broniła się w skandaliczny sposób!” — grzmi już w tytule kurir.rs.

     

    “Iga Świątek, druga tenisistka na świecie, została zawieszona na miesiąc za stosowanie dopingu i jest autorką jednego z największych skandalów tego roku. Polka uważana jest dziś za najlepszą tenisistkę i ta wiadomość zszokowała cały sportowy świat” — czytamy dalej. Co ciekawe w samym artykule Serbowie nie byli już tak skorzy do uzasadnienia, w jaki sposób obrona Polki w tej sytuacji była “skandaliczna” i ograniczyli się do opisania całej afery z jej udziałem.

     

    A  przypomnijmy, że w organizmie Polki wykryto śladowe ilości zakazanej substancji trimetazydyny. Druga rakieta świata udowodniła jednak swoją niewinność i dzięki temu została ukarana jedynie miesięcznym zawieszeniem, które dobiegło końca na początku grudnia. Teraz Świątek spokojnie rozpoczyna kolejny sezon zmagańw 2025 r.