• Chwalińska zeszła z kortu. Tylko w jednym celu. Organizatorzy ujawniają

    Chwalińska zeszła z kortu. Tylko w jednym celu. Organizatorzy ujawniają

    Przed meczem 1/8 finału Rolanda Garrosa Maja Chwalińska miała okazję, by potrenować na centralnym obiekcie imienia Philippe’a Chatriera. W pewnym momencie, podczas zajęć, polska tenisistka zeszła z samego kortu, stając tuż obok. A zrobiła to w jednym celu. Poinformowali o tym w sieci organizatorzy paryskiej imprezy, publikując w sieci wideo z 24-letnią zawodniczką w roli głównej.

    Maja Chwalińska w żółtej koszulce podczas uderzenia backhandem na czerwonym korcie Rolanda Garrosa, obok sędzia liniowa.
    Maja Chwalińska bryluje w tym roku na kortach Rolanda GarrosaDimitar DILKOFF / AFP / @rolandgarrosAFP
    ad

    Maja Chwalińska pisze historię. 24-latka już teraz może cieszyć się ze swojego najlepszego w karierze występu na wielkoszlemowych kortach, a przecież wciąż nie powiedziała ostatniego słowa.

    Dość powiedzieć, że nasza tenisistka nigdy wcześniej nie zagrała w głównej drabince Rolanda Garrosa, a w tym sezonie robi w niej furorę. Wyrzuciła z niej już mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, reprezentantkę Belgii Elise Mertens oraz 49. rakietę świata Marię Sakkari. Dzięki temu stanęła przed szansą, by awansować do ćwierćfinału paryskich zmagań.

    Tommy Paul – Ignacio Buse. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Zobacz również:
    Iga Świątek odpadła z tegorocznego Rolanda Garrosa w 1/8 finału
    Iga Świątek
    dzisiaj, 10:53
    Zamieszanie w Paryżu. Komunikat organizatorów. Świątek dopisana do listy
    Tomasz Brożek
    Tomasz Brożek
    Właśnie awans do najlepszej ósemki turnieju jest stawką poniedziałkowego meczu Mai Chwalińskiej z reprezentantką gospodarzy – Diane Parry. Obie zawodniczki dzielą w rankingu WTA zaledwie 22 lokaty. To każe wierzyć w to, że jeśli nasza zawodniczka znów zagra na poziomie, jaki zaprezentowała w ostatnich spotkaniach, będzie mogła kolejny raz sprawić ogromną radość swoim fanom, a także przede wszystkim samej sobie.

    Świątek za burtą, a Chwalińska szaleje w Paryżu. Mama Mai: “Była załamana”

    Roland Garros. Maja Chwalińska przyłapana na treningu. Polka chwyciła za telefon
    Mecz Maja Chwalińska – Diane Parry został wpisany w poniedziałkowy plan gier na centralnym obiekcie imienia Philippe’a Chatriera. Wcześniej urodzona w Dąbrowie Górniczej 24-latka miała okazję zapoznać się z tym obiektem przy okazji treningu, podczas której doszło do wyjątkowej sceny. Uwiecznili ją organizatorzy Rolanda Garrosa.

    W pewnym momencie Maja Chwalińska postanowiła zejść z samego kortu, by stanąć nad zamontowaną tuż obok tabliczką poświęconą Rafaelowi Nadalowi, by z bliska sfotografować ją swoich telefonem komórkowym.

    Na wspomnianej tabliczce znajduje się imię i nazwisko hiszpańskiego “króla paryskiej mączki”, odcisk jego buta oraz liczba 14, nawiązująca do liczby tytułów zdobytych na kortach Rolanda Garrosa.

    Tak świat zareagował na to, co robi Chwalińska. Natychmiast to “wypomnieli” Polce

    — @rolandgarros
    Rozwiń
    Maja Chwalińska ewidentnie nie mogła oprzeć się pokusie, by uwiecznić tak bliską obecność pamiątki, która już na zawsze będzie honorowała żywą legendę tenisa.

  • Incydent przed meczem Chwalińskiej w Paryżu. Sędzia ruszyła do pomocy

    Incydent przed meczem Chwalińskiej w Paryżu. Sędzia ruszyła do pomocy

    1 czerwca stał się dniem występu Mai Chwalińskiej w czwartej rundzie zmagań wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Zanim jednak Polka stawiła się na Court Philippe Chatrier z Diane Parry, na ten sam plac gry ruszyli Włoch Flavio Cobolli oraz Amerykanin Zachary Svajda. Drugi z panów podczas potyczki zaliczył naprawdę groźnie wyglądający incydent podczas walki o awans do ćwierćfinału.

    Zachary Svajda w jasnej koszulce i czapce leży na korcie Roland Garros po zderzeniu z krzesłem sędzi
    Roland Garros: Zachary Svajda podczas meczu z Flavio Cobollim zaliczył bolesne zderzenie z… krzesłem sędziThomas SAMSON / AFP – x.com/tntsportsAFP

    Maja Chwalińska po odpadnięciu z Rolanda Garrosa 2026 Igi Świątek została ostatnią przedstawicielką Polski w singlowej drabince tych wielkoszlemowych zmagań. 24-latka po pokonaniu kolejno Qinwen Zheng, Elise Mertens oraz Marii Sakkari przebojem wdarła się do 1/8 finału paryskiej rywalizacji.

    Tam na Polkę czekała przedstawicielka gospodarzy Diane Parry, a spotkanie między zawodniczkami wyznaczono na 1 czerwca, miejscem gry stał się zaś kort centralny kompleksu RG.

    Chwalińska zeszła z kortu. Tylko w jednym celu. Organizatorzy ujawniają

    Bolesny incydent z udziałem Svajdy. Sędzia od razu reagowała
    Nim jednak Chwalińska i jej oponentka mogły się ze sobą zmierzyć, na Court Philippe Chatrier wyszli Flavio Cobolli oraz Zachary Svajda. Ich pojedynek okazał się bardzo zacięty i bywały momenty, że obaj panowie do ostatniej kropli potu walczyli o konkretne piłki.

    Przykładem tego była sytuacja z trzeciego gema pierwsza seta, kiedy to Svajda przy stanie 15:0 dla siebie ruszył do kolejnego odbicia, ale zrobił to tak niefortunnie, że… wpadł w znajdujący się na podwyższeniu stołek sędzi.

    Rozwiń
    Cała sytuacja wyglądała naprawdę groźnie, a reprezentant USA wręcz padł na ziemię zwijając się z bólu. Sama sędzia ruszyła od razu w jego stronę chcąc sprawdzić, czy stan gracza nie wymaga poważniejszej interwencji medycznej, ale ostatecznie – na szczęście – skończyło się tu jedynie na otartym łokciu.

    4:1 u pogromczyni Gauff i zwrot akcji. Znamy ew. rywalkę Chwalińskiej w ćwierćfinale

    Roland Garros: Flavio Cobolli w kolejnej rundzie
    Triumf, po trzech godzinach i 21 minutach współzawodnictwa, padł ostatecznie łupem Cobolliego przy stanie 6:2, 6:3, 6:7 (3-7), 7:6 (7-5). Tym samym Włoch w kolejnym etapie Rolanda Garrosa zmierzy się z lepszym z pary Felix Auger-Aliassime – Alejandro Tabilo.

  • Nie mogła się powstrzymać. Zobacz, co zrobiła Chwalińska przed meczem o ćwierćfinał

    Nie mogła się powstrzymać. Zobacz, co zrobiła Chwalińska przed meczem o ćwierćfinał

    W poniedziałek Maja Chwalińska powalczy z Diane Parry o awans do ćwierćfinału Rolanda Garrosa. Na profilu paryskiej imprezy pojawił się film z Polką w roli głównej. Na korcie nagle wyjęła telefon i zrobiła zdjęcie.

    Dodaj tag Maja Chwalińska do ulubionych
    Po odpadnięciu Igi Świątek jedyną Polką w grze pojedynczej kobiet podczas tegorocznego Rolanda Garrosa pozostaje Maja Chwalińska. 1 czerwca 24-latka stanie przed szansą wywalczenia awansu do ćwierćfinału imprezy wielkoszlemowej. Jej rywalką będzie reprezentantka Francji Diane Parry.

    Na oficjalnym profilu Rolanda Garrosa na X pojawiło się nagranie, na którym widzimy Chwalińską na korcie Philippe-Chatrier (główna arena imprezy). Polka w pewnym momencie wyjęła telefon, a następnie zrobiła zdjęcie pamiątkowej tablicy Rafy Nadala. “Legacy” (“Dziedzictwo”) – to komentarz na profilu Rolanda Garrosa.

    Zobacz, jak Chwalińska zrobiła zdjęcie tabliczki

    Zobacz post na Twitterze
    Przypomnijmy, że specjalna tablica z odciskiem buta Hiszpana została odsłonięta w 2025 r. Rafael Nadal to żywa legenda Rolanda Garrosa. Wygrywał go aż czternastokrotnie.

    Chwalińska robi furorę w Paryżu
    Maja Chwalińska jest rewelacją tegorocznej edycji. Najpierw odniosła trzy zwycięstwa w kwalifikacjach, a następnie poszła za ciosem w turnieju głównym. Wyeliminowała już trzy znacznie wyżej notowane rywalki.

    W pierwszej rundzie okazała się lepsza od mistrzyni olimpijskiej Qinwen Zheng, następnie pokonała rozstawioną z nr 23 Elise Mertens, a w III rundzie wygrała z Marią Sakkari po trzysetowej walce.

    Mecz Chwalińskiej z Parry został zaplanowany jako drugie spotkanie dnia na korcie Philippe-Chatrier, licząc od godz. 11:00 (po spotkaniu Flavio Cobolli – Zachary Svajda).

  • Tak Andriejewa odpowiedziała na porażkę Świątek. Dwusetowy mecz o ćwierćfinał

    Tak Andriejewa odpowiedziała na porażkę Świątek. Dwusetowy mecz o ćwierćfinał

    Po tym, jak Iga Świątek przegrała w niedzielę z Martą Kostiuk, stało się jasne, że w Paryżu będziemy mieli nową finalistkę Szlema. To otworzyło szansę na życiowe osiągnięcie m.in. dla Mirry Andriejewej. Póki co Rosjanka walczyła dziś o miejsce w najlepszej “8” Roland Garros. Na jej drodze znalazła się pogromczyni Magdaleny Fręch – Jil Teichmann. Reprezentantka Szwajcarii, rewelacja tego turnieju, próbowała postawić się 19-latce. Ostateczne rozstrzygnięcie nadeszło po 85 minutach gry.
    Mirra Andriejewa rywalizowała z Jil Teichmann o awans do ćwierćfinału Roland Garros

    Mirra Andriejewa rywalizowała z Jil Teichmann o awans do ćwierćfinału Roland GarrosMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Urodzinowa porażka Igi Świątek otworzyła szansę dla kilku zawodniczek na pierwszy w karierze awans do decydującego starcia na Wielkim Szlemie podczas Roland Garros 2026. Jedną z par ćwierćfinałowych w dolnej części drabinki utworzyły Ukrainki – Marta Kostiuk i Elina Switolina. Pierwsza z nich pokonała Polkę, a druga – Belindę Bencic. Na swoją przeciwniczkę musiała nieco dłużej poczekać Sorana Cirstea. Rumunka, która po 17 latach powróciła do najlepszej “8” francuskich rozgrywek, miała trafić w następnej fazie na zwyciężczynię potyczki Mirra Andriejewa – Jil Teichmann.

    Obecność Rosjanki w 1/8 finału nie stanowiła żadnego zaskoczenia, wręcz należało się tego spodziewać. Inaczej jest w przypadku reprezentantki Szwajcarii. Zawodniczka plasująca się na 170. miejscu w rankingu WTA okazała się rewelacją Roland Garros. Dotarła do czwartej rundy bez straty seta, pokonując Ludmiłę Samsonową, Magdalenę Fręch oraz Karolinę Muchovą. Niesamowitej sztuki dokonała m.in. w potyczce z rozstawioną z “10” Czeszką. Teichmann przegrywała już 1:5 w drugiej partii, a mimo to wygrała ją, zgarniając sześć “oczek” z rzędu. Dzięki temu mogła przystąpić do walki o ćwierćfinał z 8. rakietą świata – Mirrą Andriejewą.

    Roland Garros: Mirra Andriejewa kontra Jil Teichmann w czwartej rundzie

    Rosjanka była zdecydowaną faworytką pojedynku. Mimo to początek spotkania wcale nie należał do najłatwiejszych z jej perspektywy. W pierwszych gemach panie wymieniały się break pointami. Po tym, jak w trakcie trzeciego rozdania Andriejewa zdobyła przełamanie wychodząc ze stanu 0-40, potem nastąpił re-break. Po pięciu gemach to Teichmann znalazła się na prowadzeniu. Końcówka partii należała jednak do Rosjanki. Kluczowe okazało się rozdanie przy wyniku 3:3. Wówczas Rosjanka wywalczyła przełamanie, wykorzystując czwartego break pointa. W następnych dwóch gemach Jil praktycznie nie istniała. Ostatecznie 8. rakieta świata triumfowała w premierowym secie 6:3.

    Początek drugiej części spotkania okazał się kontynuacją wydarzeń z pierwszej fazy pojedynku. Andriejewa nie zwalniała tempa, szybko uciekła rywalce na 3:0. Po tym, jak wywalczyła przełamanie do zera w szóstym gemie, już przy stanie 5:1 serwowała po awans do ćwierćfinału. Wówczas pojawiły się niespodziewane komplikacje. Mirra nie wykorzystała trzech meczboli, dała sobie odebrać podanie. Po zmianie stron potyczka dobiegła jednak końca. Po 85 minutach walki turniejowa “8” zapewniła sobie zwycięstwo 6:3, 6:2. Tym samym w kolejnej fazie zobaczymy starcia: Elina Switolina – Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa – Sorana Cirstea. Któraś z tych czterech pań po raz pierwszy zagra w wielkoszlemowym finale.
    Młoda kobieta w sportowym stroju i opasce na głowie poprawia daszek podczas meczu tenisowego.

    Mirra AndriejewaBurak Akbulut/AnadoluAFP
    Tenisistka w koralowym stroju w białe grochy zaciśniętą pięścią wyraża determinację podczas meczu na korcie.

    Jil TeichmannBurak AkbulutAFP
    Tenisistka w zielonym stroju i czapce z daszkiem zaciska pięść w geście triumfu, trzymając rakietę tenisową w lewej ręce.

    Sorana CirsteaTIZIANA FABI AFP

    Daniel Altmaier

  • Świątek za burtą, a Chwalińska szaleje w Paryżu. Mama Mai: “Była załamana”

    Świątek za burtą, a Chwalińska szaleje w Paryżu. Mama Mai: “Była załamana”

    W przeszłości Maja bardzo dużo przeszła, miała sporo kontuzji. Była załamana, była depresja, ale teraz nabrała pewności siebie. Jestem bardziej wytrwała, mocniejsza i silniejsza. Idzie do przodu, powolutku do przodu – mówi w rozmowie z Interią Marcela Chwalińska, mama naszej rewelacji Rolanda Garrosa, czyli Mai Chwalińskiej. W poniedziałek nasza gwiazda wejdzie na arenę marzeń, tocząc drugi mecz dnia na korcie centralnym Philippe’a Chatriera. Rywalką Polki będzie Francuzka Diane Parry.

    Maja ChwalińskaDIMITAR DILKOFFAFP

    Artur Gac, Interia: Tak, jak malarz maluje na płótnie, tak pani córka maluje rakietą na korcie – tego typu metafory można mnożyć, patrząc w jaki sposób Maja Chwalińska rozgrywa mecze.

    Marcela Chwalińska, mama Mai Chwalińskiej: – Tak, tak. Przeciwniczki od początku nie lubiły córki z tego względu, że bardzo miesza grę. I jest, jak to się mówi, artystką na korcie. Udało jej się, naprawdę nie przypuszczałam w najśmielszych myślach, że to zrobi. Jestem tak z niej dumna, że wytrzymała, choć po pierwszym secie z Marią Sakkari było trudno. Ale potem wyciągnęła, jestem z niej bardzo dumna.

    Ta wiara była zachwiana, bo wiedziała pani, ile już ma w nogach w tym turnieju?

    – Tak, przecież gra od początku eliminacji. To już był jej szósty mecz, żaden nie był lekki, tylko każdy z zawodniczkami z wysokiej lub bardzo wysokiej półki. Siły musiała mieć bardzo dużo, ale wytrwała.

    To taki turniej, który pokazuje nam, jak Maja jest w stanie przesuwać granice swojej wytrzymałości, heroizmu, walki z bólem, dolegliwościami i słabościami organizmu?

    – Zdecydowanie. W przeszłości bardzo dużo przeszła, miała sporo kontuzji. Była załamana, była depresja, ale teraz nabrała pewności siebie. Jest bardziej wytrwała, mocniejsza i silniejsza. Idzie do przodu, powolutku do przodu.

    A jakie są emocje w sercu mamy, gdy widzi córkę w heroicznych momentach? Z jednej strony coś pani podpowiada: “jejku, może odpuść, już tak nie forsuj organizmu”, czy na tyle przełącza się pani na tryb sportu, iż dominuje podświadome popychanie, by przesuwała swoje limity?

    – Nigdy nie mówię “zwolnij”. Nigdy. Tylko zawsze: “próbuj, próbuj i wytrwaj”. Jak dasz radę, będzie super, a jeśli nie wytrwasz, to trudno. Ale zawsze idź do przodu, krok do przodu. I walcz.

    To już jest moment życia, jeśli mówimy o karierze sportowej córki.

    – Bez dwóch zdań. Jak mówimy, zawsze była z tyłu, krok do tyłu, ale bardzo chciała. Wiadomo, że człowiek zawsze pracuje na to, by było jak najlepiej, ale nie za każdym razem to wychodzi. Teraz nadszedł ten moment i może wreszcie, jak to się mówi, ruszyła z kopyta. To chwila dużego przełomu, każdy kolejny mecz to super historia. Brakuje mi słów, by wyrazić tę dumę, jaką czuję z jej postawy.

    A jak to jest z tym przedłużaniem pobytu w Paryżu? Zostaje pani?

    – Szczerze mówiąc, to po każdym kolejnym meczu przedłużamy pobyt we Francji. Myślę, że mój szef jeszcze da mi kilka dni urlopu i będziemy dłużej (uśmiech). A mieszkamy z córką w tym samym zawodniczym hotelu.

    Rozmawiał w Paryżu – Artur Gac

    Zawodniczka tenisowa w jasnym stroju sportowym z podniesioną ręką, na korcie ziemnym.

    Maja ChwalińskaCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl
    Tenisistka w żółtej koszulce i czarnej spódnicy z zaciśniętą pięścią wyraża silne emocje po zwycięskiej akcji na korcie ziemnym.

    Maja ChwalińskaDIMITAR DILKOFFAFP

    Iga Świątek: Gra dla reprezentacji Polski to zawsze ogromna przyjemność.

  • “Nie obwiniajmy Roiga”. Dlatego Świątek odpadła z Rolanda Garrosa

    “Nie obwiniajmy Roiga”. Dlatego Świątek odpadła z Rolanda Garrosa

    Iga Świątek uległa Marcie Kostiuk 5:7, 1:6 w czwartej rundzie Rolanda Garrosa. – Nie obwiniałbym trenera Francisco Roiga. Podobnych spotkań w wykonaniu Igi widzieliśmy więcej. Choć będę się upierał, że to był jeden z najsłabszych występów naszej tenisistki w ostatnich miesiącach, szczególnie drugi set – mówi Sport.pl Maciej Łuczak, komentator Canal+ Sport.

    Analizując przyczyny tej dotkliwej porażki, trudno nie zacząć od dyspozycji serwisowej, która w starciu z tak dobrze dysponowaną rywalką okazała się niepewna. Maciej Łuczak, komentator Canal+ Sport, nie ma wątpliwości co do źródeł problemów Polki.

    – Iga zagrała dużo poniżej swojego poziomu. Z czysto tenisowego punktu widzenia zabrakło lepszego podania. Zbyt rzadko trafiała pierwszym serwisem, zwłaszcza w kluczowych momentach, a drugie podanie atakowała Kostiuk. Podobną taktykę starała się stosować Magda Linette [w trzeciej rundzie w Paryżu przegrała z Igą – przyp. red.], ale w grze Ukrainki było po prostu więcej jakości. Potem pojawiły się jeszcze podwójne błędy serwisowe Igi, zbyt wiele niedokładności z forhendu. Nie było niczego pozytywnego, na czym mogłaby się oprzeć – wskazuje Łuczak.

  • “Iga kochała tenis. Teraz gra, bo musi”. Druzgocąca diagnoza dla Świątek

    “Iga kochała tenis. Teraz gra, bo musi”. Druzgocąca diagnoza dla Świątek

    Oglądałaś mecz Igi Świątek z Martą Kostiuk. Jak oceniasz to, co Polka pokazała na korcie, zdominowana w drugim secie przez Ukrainkę?

    Iwona Kuczyńska: – Iga w pierwszym secie grała dobrze, na samym początku, do przełamania na 5:4 grała solidnie. A potem skończyła się jej gra. Zwrócę uwagę, że Kostiuk ostatnio gra bardzo dobrze, w dodatku ma super trenerkę Sandrę Zaniewską, osobę bardzo mądrą z bardzo dobrym podejściem. Po wszystkich ostatnich meczach z jej udziałem wiedziałam, że to będzie bardzo trudny mecz, bardzo ciężki do wygrania. Do tego Ukrainka zagrała bardzo dobre przeciwko Idze.

    Ale czy na pewno Kostiuk zagrała aż tak bardzo dobrze? Bo ja w pierwszym secie widziałem masę stresu i wiele błędów z obu stron.

    – No tak, w całym meczu Kostiuk miała blisko 30 niewymuszonych błędów, a Iga aż prawie 40. Brała za dużo ryzyka, bo wiedziała, że musi to robić, bo rywalka rusza się bardzo dobrze. Więc to samo w sobie jeszcze nie było takie złe. Złe było natomiast to, że psuła piłki, które mogła wygrać, a ich nie wygrała. Na tym poziomie dziewczyny grają dobrze, w dodatku Kostiuk porusza się bardzo dobrze, dochodzi do każdej piłki i bardzo umiejętnie się broni oraz idzie do przodu. Szczerze mówiąc byłabym zdziwiona, gdyby Iga wygrała ten mecz.

    Wielu pokładało nadzieję w tym, że powrót na jej ulubioną nawierzchnię znów wywoła coś magicznego.

    – Ty mówisz nadzieja. A w tenisie nie ma nadziei, na niej nie można budować. Ona musiała ten mecz wygrać sposobem, a nie mieć nadzieję, że na mączce sobie poradzi. Ale masz rację w tym, że gra Igi teraz wygląda tak, jakby właśnie miała głównie nadzieję, że coś się poprawi. W tenisie tak nie ma. Pozostałe dziewczyny są coraz lepsze, a doskonały przykład to Kostiuk. Ona wiedziała jak grać i miała plan. Wiedziała, żeby cały czas atakować drugi serwis. Więc jak Iga nie ma pierwszego serwisu, to przegrywa swoje gemy serwisowe, bo rywalka będzie siedzieć na każdym drugim serwisie. Na każdym! Jeszcze w pierwszym secie Iga próbowała wkładać ten pierwszy serwis, jak przegrała 2-3 piłki po drugim serwisie. Ale potem co się zrobiło, gdy Kostiuk zaatakowała jej drugi serwis? Popełniała podwójne błędy, bo miała presję. I to jest normalne, to znaczy dziewczyna bardzo mądrze grała przeciwko Idze.

    Ten mecz i jednocześnie cały turniej pokazały, że nawet mając takiego trenera jak Francisco Roig plus spojrzenie mentora jak Rafa Nadal, nie da się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wrócić do pamiętnego, a zarazem coraz odleglejszego dominującego grania. Widać, że problem jest bardzo złożony i to jest długi proces.

    – Iga mogłaby nawet wziąć Nadala, żeby siedział w boksie, a to i tak nie znaczyłoby, że wygra. Ona może mieć nawet najlepsze nazwisko na świecie, ale to też nie musi wystarczyć. To wszystko musi wyjść od niej. Iga za bardzo słucha wszystkich, a to ona musi decydować na korcie i czuć to, co ludzie mówią jej, by robiła. Tymczasem w meczu z Kostiuk nie miała żadnego planu. Ja nie widziałam żadnego planu jej gry.

    Planu B nie było na pewno. Może był plan A.

    – Nie, nic. Tak samo uderzała piłki, ale nic nie zmieniła. Problem jest taki, że ona nie ma planu awaryjnego, bo nawet plan A jest już zbyt surowy, czyli rozszyfrowany i przewidywalny. Dlatego nie jestem zdziwiona, a już na pewno nie zaszokowana, że przegrała szybko w dwóch setach. Kostiuk gra teraz bardzo dobrze i według mnie może być nawet zwyciężczynią.

    Co ty byś w tej chwili doradziła Idze Świątek? Widzisz rzecz lub element, który ewidentnie rzuca ci się w oczy?

    – (chwila ciszy) Zauważyłeś ten moment, jak Kostiuk zaczęła tańczyć na korcie?

    No pewnie.

    – Chciałabym zobaczyć Igę taką, gdy jej idzie. Chcę ją widzieć rozluźnioną. Wiesz, co ja widzę u Kostiuk? Ona po prostu znowu zaczyna kochać tenis. Rumunka Sorana Cirstea powiedziała teraz to samo po awansie do ćwierćfinału. Dokładnie to samo, że uwielbia ten sport. Bez presji, bez niczego.

    A w Świątek teraz tej miłości nie widzisz?

    – Nie. Ona wygląda tak, że gra, bo musi, a nie dlatego, bo kocha tenis. Ona kochała tenis, a teraz gra, bo musi. Ma cały czas presję. Wiesz, presja jest dobra, ale to musi być presja pozytywna. Niech ona znów zakocha się w tenisie, by chciała, a nie że teraz musi iść trenować więcej. Tak, trenuj, ale nie więcej, lecz bardziej mądrze i inteligentnie. Tylko to musi wyjść od niej, dlatego to nie jest łatwe. Tu nie zrobi się lepiej od tego, że ona lepiej uderzy forhend. To jest w tej chwili za bardzo skomplikowane. Tam znów trzeba odbudować to, co było najczystszą miłością.

    Czyli dotykamy warstwy mentalnej.

    – To jest tylko mentalne. 99 procent u Igi to jest mentalność. Ona ma tenis, żeby wygrać nawet ten turniej, ona wciąż to ma, tylko gdzie to poszło? Gdzie to zaginęło? Może zmian wokół Igi musi być więcej, by odsłoniły coś, czego w tej chwili Iga nie potrafi dojrzeć?

    – Obecna Iga gra tak, jakby była w klatce, zamknięta jak ptak. Mówimy o pięknym ptaku, który chce rozwinąć skrzydła, ale jest uwięziony. Jeśli znajdzie ten moment, gdy ktoś otworzy dla niej furtkę, to będzie wygrywać jeszcze 5-10 turniejów Roland Garros. Nawet dzisiaj, gdyby była wolna mentalnie, jak wypuszczony ptak, może wygrać każdy turniej choćby, cholera, nie miała pierwszego serwisu. Ona ma takie zacięcie, jakie mało który człowiek ma w życiu. Jest pod tym względem wyjątkowa, unikatowa.

    Jeżeli jest tak, jak mówisz, to może ona po prostu musi w końcu choćby spróbować poszukać alternatywnego wsparcia mentalnego i psychologicznego?

    – A jeśli na taki krok nie jest gotowa, to musi choćby sama znaleźć siebie. Hipotetycznie, jeśli ja bym z nią zaczęła pracę, to wiesz co bym zrobiła? Cały czas bym ją pytała: dlaczego zagrałaś to? Dlaczego grasz tak? Co chciałabyś poprawić? Czego chciałabyś więcej grać? Skrótów, lobów, slajsików? Ona musi to zrozumieć sama, bo od jakiegoś czasu zrobiła się robotem. Dlatego wszyscy, gdy teraz na nią patrzą, mogą mówić: “ona nie myśli”. A może ona właśnie myśli za dużo, bo nie ma nic konkretnego i poukładanego. To wszystko trzeba złożyć w całość i konkretnie wiedzieć, co chce zagrać. Jak gra dobrze, to wciąż jest piękne. A gdy bywa pięknie, to bądź happy, uśmiechnij się czasami. Dziewczyno, uśmiechnij się, rozluźnij. Inaczej wszystko tłumi się w jej duszy. I jak dochodzi presja, bo rośnie stawka turnieju, to wszystko się rozwala.

    Rozmawiał w Paryżu – Artur Gac

    Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl
    Kobieta w fioletowej bluzie i białej czapce siedzi przy mikrofonie na konferencji prasowej Roland Garros 2026, z dłoniami przy szyi, przed nią znajduje się butelka wody mineralnej.

    Iga ŚwiątekMarcin CholewińskiNewspix.pl
    Tenisistka w sportowej koszulce bez rękawów i czapce z daszkiem, skupiona podczas meczu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekMarcin CholewińskiNewspix.pl

    Casper Ruud – Karen Khachanov. Skrót meczuPolsat Sport

  • “Ostatnia nadzieja”. Piszą o rywalce Chwalińskiej

    “Ostatnia nadzieja”. Piszą o rywalce Chwalińskiej

    Sensacyjne zwycięstwo nad Amandą Anisimovą sprawiło, że Diane Parry znalazła się w centrum uwagi mediów. Przed starciem z Mają Chwalińską piszą o niej jako o “ostatniej nadziei” gospodarzy na sukces w Paryżu.

    Dodaj tag Diane Parry do ulubionych
    Diane Parry będzie kolejną rywalką Mai Chwalińskiej w Roland Garros. Media określają 23-latkę mianem “ostatniej nadziei” gospodarzy w singlowej rywalizacji. Spośród wszystkich reprezentantów Francji, którzy rozpoczęli turniej, w grze pozostała już tylko ona.

    Autorzy tekstu przekonują, że wraz z rozpoczęciem drugiego tygodnia turnieju Parry stała się jedyną “lokalną bohaterką”, która wciąż może marzyć o sukcesie przed własną publicznością.

    Duże wrażenie zrobiło zwłaszcza jej zwycięstwo nad Amandą Anisimovą. Francuzka została przedstawiona jako zawodniczka, która “sensacyjnie” wyeliminowała rozstawioną z numerem szóstym Amerykankę i po raz pierwszy w karierze awansowała do czwartej rundy turnieju wielkoszlemowego.

    Przed meczem z Mają Chwalińską oficjalna strona Australian Open pisze o “realnej szansie na historię”. Jeśli Parry awansuje do ćwierćfinału, Francja drugi rok z rzędu będzie miała swoją przedstawicielkę w najlepszej ósemce Roland Garros.

    W artykule przypomniano również, że niewielu tenisistów może występować w Wielkim Szlemie rozgrywanym praktycznie “po sąsiedzku”. Parry dorastała bowiem w dzielnicy sąsiadującej z kompleksem Roland Garros.

    Zdaniem autorów wszystko zaczyna układać się po myśli 23-latki. Piszą oni nawet, że ma za sobą “cały kraj”, a okoliczności sprzyjają jej w walce o największy sukces w karierze.

    Oglądaj wybrane turnieje tenisowe online na Eurosport w Pilocie WP! Kibicuj razem z nami! (link sponsorowany)

  • Hit ze Świątek. Polska trenerka ukraińskiej gwiazdy nazwała Igę krótko

    Hit ze Świątek. Polska trenerka ukraińskiej gwiazdy nazwała Igę krótko

    Sandra Zaniewska przed meczem Marty Kostiuk z Igą Świątek: „To będzie znakomite widowisko”

    Przed jednym z najciekawszych spotkań tegorocznego Roland Garros trenerka Marty Kostiuk, Sandra Zaniewska, nie ma wątpliwości, że jej podopieczną czeka wyjątkowo trudne zadanie. Ukrainka znajduje się obecnie w znakomitej formie, ale po drugiej stronie siatki stanie Iga Świątek – zawodniczka od lat uznawana za królową kortów ziemnych.

    W rozmowie z Interią Zaniewska podkreśliła, że mimo świetnej dyspozycji Kostiuk to właśnie Polka pozostaje faworytką starcia.

    – Widzimy, że Iga w ostatnich tygodniach odzyskuje swój najlepszy tenis i z każdym kolejnym meczem prezentuje się coraz lepiej. Marta od dłuższego czasu nie przegrała spotkania na mączce, dlatego to zestawienie zapowiada się niezwykle interesująco. Z jednej strony zawodniczka będąca na fali zwycięstw, z drugiej specjalistka od tej nawierzchni. Mimo wszystko uważam, że to Iga pozostaje faworytką – oceniła szkoleniowiec.

    Zapytana o to, czy aktualna forma Kostiuk pozwala myśleć nawet o finale w Paryżu, Zaniewska przyznała, że w zespole nie wybiegają tak daleko w przyszłość.

    – Szczerze mówiąc, nigdy nie rozmawiałyśmy o finale. Nasze podejście jest bardzo proste – skupiamy się wyłącznie na najbliższym meczu. Tak działaliśmy podczas turniejów w Madrycie i Rzymie, i tak samo funkcjonujemy tutaj. Najważniejsze jest koncentrowanie się na rzeczach, które możemy kontrolować, a więc przede wszystkim na przygotowaniu do kolejnego spotkania – wyjaśniła.

    Trenerka została również zapytana o wymagające warunki atmosferyczne, które od początku turnieju dają się zawodniczkom we znaki. Jej zdaniem Kostiuk dobrze radzi sobie z wysokimi temperaturami.

    – Do tej pory wszystko przebiegało bez większych problemów. Po jednym z meczów Marta żartowała nawet, że ma nadzieję, iż nie będzie już musiała rywalizować w takich tropikalnych warunkach. Najtrudniejszy był dla niej pojedynek rozegrany w środku dnia, który dodatkowo okazał się bardzo długi. Na szczęście jest świetnie przygotowana fizycznie, dlatego takie wyzwania nie stanowią dla niej przeszkody nie do pokonania. Zawsze zakładamy możliwość gry w ekstremalnych warunkach i odpowiednio się do tego przygotowujemy – powiedziała.

    Zaniewska zwróciła także uwagę na element gry, z którego jest obecnie najbardziej zadowolona.

    – Najbardziej cieszy mnie to, że Marta potrafi znajdować rozwiązania w trakcie meczów. Nie zawsze wszystko funkcjonuje idealnie, czasem jedno uderzenie działa lepiej, inne gorzej. Ona jednak potrafi dostosować swoją grę do sytuacji i wybierać takie warianty, które dają jej największe szanse na zdobywanie punktów i odnoszenie zwycięstw – podkreśliła.

    Na koniec trenerka została zapytana o przygotowania taktyczne do meczu ze Świątek. Nie chciała zdradzać szczegółów, ale przyznała, że plan na spotkanie jest już opracowywany.

    – Nie ma jednego magicznego sposobu na Igę. Po każdym meczu analizujemy kolejną rywalkę i przygotowujemy konkretne założenia. Marta otrzymuje ode mnie informacje krok po kroku, a podczas treningów pracujemy nad elementami, które mogą okazać się kluczowe w nadchodzącym spotkaniu. Oczywiście szczegółów nie zdradzę, ale jesteśmy w trakcie dopracowywania wszystkich najważniejszych aspektów – zakończyła Zaniewska.

    Pojedynek Marty Kostiuk z Igą Świątek zapowiada się jako jedno z najciekawszych wydarzeń czwartej rundy Roland Garros. Zmierzą się dwie zawodniczki będące w bardzo dobrej dyspozycji, a stawką będzie awans do ćwierćfinału wielkoszlemowej imprezy w Paryżu.

  • Sabalenka walczyła o hit w 4. rundzie z Osaką. Szybki pojedynek na Court

    Sabalenka walczyła o hit w 4. rundzie z Osaką. Szybki pojedynek na Court

    W pierwszym sobotnim meczu na Court Suzanne-Lenglen zobaczyliśmy w akcji Naomi Osakę. Japonka wywalczyła awans do czwartej rundy Roland Garros po 178 minutach walki. W tym momencie znaleźliśmy się o jeden krok od kolejnego starcia Japonki z Aryną Sabalenką. Białorusinka wyszła po chwili na tę samą arenę, by rywalizować o możliwość potyczki z tenisistką z Azji. Przeciwniczką liderki rankingu WTA była Daria Kasatkina. Spotkanie nie potrwało zbyt długo. Rozstrzygnięcie nastąpiło już po 76 minutach.
    Aryna Sabalenka rywalizowała o awans do czwartej rundy Roland Garros

    Aryna Sabalenka rywalizowała o awans do czwartej rundy Roland GarrosMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Aryna Sabalenka i Naomi Osaka awansowały do trzeciej rundy Roland Garros bez straty seta. Dzięki temu coraz bardziej “pachniało” rewanżem za ich pojedynek sprzed kilku tygodni, jaki panie rozegrały w Madrycie. Najpierw jednak obie musiały odnieść po jeszcze jednym zwycięstwie – na drodze Białorusinki znalazła się Daria Kasatkina, a Japonkę czekało starcie z Ivą Jovic.

    Na papierze trudniejsze wyzwanie miała zawodniczka z Azji. To ona jako pierwsza wyszła dzisiaj na Court Suzanne-Lenglen i przez 178 minut rywalizowała z Amerykanką. Ostatecznie triumfowała 7:6(5), 6:7(3), 6:4. Potem na arenę wkroczyła tenisistka z Mińska. Liderka rankingu WTA zmierzyła się z Darią Kasatkiną. Jeszcze nie tak dawno widzieliśmy reprezentantkę Australii w okolicach TOP 10 kobiecego zestawienia. Obecnie plasuje się znacznie niżej, bo na 53. pozycji.

    Roland Garros: Aryna Sabalenka kontra Naomi Osaka w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sabalenki. Tenisistka z Mińska nie straciła punktu w pierwszym gemie. Po zmianie stron zanosiło się na podobną odpowiedź ze strony Kasatkiny. Reprezentantka Australii prowadziła 40-0 i od tamtego momentu nastąpił zwrot akcji. Aryna nie tylko doprowadziła do równowagi, ale w dalszej fazie kolekcjonowała kolejne break pointy. Po trzecim wyszła na 2:0.

    Następnie Białorusinka potwierdziła przewagę, mimo że przegrywała 15-30 przy swoim serwisie. Liderka rankingu dominowała także w następnym fragmencie. W trakcie szóstego rozdania wydawało się, że Daria zapisze na swoim koncie honorowe “oczko” w tej partii. Znów posiadała wynik 40-0, ale tak jak w drugim gemie – nie uniknęła przełamania. Po drugim setbolu i 25 minutach gry turniejowa “1” spuentowała premierową odsłonę rezultatem 6:0.

    Łatwo wygrany set wyraźnie rozluźnił Sabalenkę na starcie drugiej części spotkania. Kasatkina już na “dzień dobry” zgarnęła przełamanie, potem wyszła na 2:0. Reprezentantka Australii nieco bardziej uwierzyła, że może dzisiaj postawić się liderce rankingu. Aryna doprowadziła do wyrównania na 2:2, ale dalsza faza partii ciągle była interesująca. W trakcie piątego rozdania Daria posiadała piłkę na 3:2. Ostatecznie tenisistka z Mińska dorzuciła trzecie “oczko” z rzędu.

    Potem 53. rakieta świata konsekwentnie dotrzymywała kroku rywalce. Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do dwunastego gema. Wtedy Kasatkina nie dźwignęła presji, dała się zdominować. Po 76 minutach walki Aryna wykorzystała drugiego z trzech meczboli i pokonała Darię 6:0, 7:5. Tym samym czeka nas trzecie bezpośrednie starcie Sabalenki z Osaką w tym sezonie. Pięć tygodni temu w Madrycie, Japonka wygrała pierwszego seta po tie-breaku, ale w całym meczu zwyciężyła Białorusinka – 6:7(1), 6:3, 6:2. Zobaczymy, co się wydarzy podczas batalii o ćwierćfinał paryskiego Szlema.
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z zaciśniętą pięścią w geście triumfu na korcie.

    Aryna SabalenkaFILIPPO MONTEFORTEEast News
    Daria Kasatkina

    Daria KasatkinaNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem stoi na korcie tenisowym podczas meczu.

    Naomi Osaka, Paryż 2026MUSTAFA YALCIN/ANADOLUAFP

    Świątek pokonuje Osakę.