• “Przeznaczenia nie dało się oszukać”. Fala komentarzy po meczu Świątek z Rosjanką

    “Przeznaczenia nie dało się oszukać”. Fala komentarzy po meczu Świątek z Rosjanką

    “Przeznaczenia nie dało się oszukać”. Fala komentarzy po meczu Świątek z Rosjank

     

    Iga Świątek została zatrzymana przez młodszą Mirrę Andriejewą. “Mnóstwo prostych błędów w ważnych momentach, szczególnie z bekhendu” – zauważyli eksperci w mediach społecznościowych.

     

    Reprezentantka Polski w nie najlepszym stylu kończy swój udziału w turnieju w Dubaju. W czwartek Iga Świątek, wiceliderka rankingu WTA, mierzyła się z niżej notowaną przeciwniczką, natomiast nie stanęła na wysokości zadania.

     

    Czołowa tenisistka musiała przełknąć gorycz porażki. Mirra Andriejewa potrzebowała dwóch setów do zwycięstwa nad Świątek. 17-letnia zawodniczka wygrała w obu partiach 6:3 i zameldowała się w półfinale.

     

    “Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 3:6 w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju. Mirra karała każde słabsze zagranie, każdy słabszy serwis Igi. Całkowicie zasłużona wygrana. Iga 22 WIN i 31 UE. Mirra 18 WIN i 13 UE. Punkty 75-52 dla Mirry. Jestem ciekaw co będzie w IW” – skomentował w serwisie X nasz redakcyjny kolega, Rafał Smoliński.

     

    Pochodząca z Rosji zawodniczka pokazała próbkę swoich możliwości. “Szacunek dla klasy Andriejewej, ale… to drugi z rzędu turniej Polki, w którym odpada wcześniej niż w poprzednim roku. Wim Fissette daje to co miał dać?” – zastanawiał się Robert Sitnicki.

     

    Łukasz Jachimiak uważa, że Polsce najbardziej brakowało spokoju w grze: “Mirra Andriejewa naprawdę pokazała imponującą siłę spokoju. Natomiast Iga Świątek nie po raz pierwszy za bardzo się denerwowała i spieszyła. Zasłużone zwycięstwo Rosjanki”.

     

    “Dziwny mecz Igi. Mnóstwo prostych błędów w ważnych momentach, szczególnie z bekhendu. Pewność siebie uciekała jak powietrze z przebitej piłki. A Mirra sprytniejsza, dokładniejsza, różnorodny tenis, dobre defensywne slajsy, to ściąganie Igi do siatki… Smutny mecz” – podsumował Michał Chojecki.

     

    Podobne wnioski wysnuła Agnieszka Niedziałek: “Słabszy dzień, a po drugiej stronie będąca w świetnej formie Mirra Andriejewa – przeznaczenia nie dało się oszukać. Rosjanka w środę grała przymusowo dwa mecze, ale jak widać zupełnie jej to nie przeszkodziło.”.

     

     

    “Niestety słaby mecz w wykonaniu Igi Świątek. 3:6, 3:6 z Mirrą Andriejewą. Szczególnie źle wyglądał drugi set: z 3:1 do 3:6… Polka niecierpliwa, nerwowa i jakby chciała już odpocząć od tenisa po dwóch turniejach nad Zatoką Perską. Kolejny start początkiem marca w Indian Wells” – napisał Adam Romer.

     

    Hubert Błaszczyk szukał pozytywów po porażce Świątek: “75-52 w wygranych punktach dla Andriejewej. To 3:6, 3:6 wobec tego nie wygląda tak źle. Ale powinno być momentem głębszej refleksji. Bo nie było widać upgrade’u w stosunku do Dohy, a nawet drugiej połowypoprzedniego sezonu”.

  • Będzie afera! Aż się wierzyć nie chce, jak Świątek potraktowała Fissette’a

    Będzie afera! Aż się wierzyć nie chce, jak Świątek potraktowała Fissette’a

    Będzie afera! Aż się wierzyć nie chce, jak Świątek potraktowała Fissette’a

    Iga Świątek sensacyjnie przegrała z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale turnieju WTA w Dubaju. Jednak to, co zrobiła później, zaszokowało kibiców i ekspertów. W momencie, kiedy Rosjanka udzielała wywiadu po zwycięstwie, realizator pokazał zachowanie Polki względem trenera. Co tam się dokładnie stało?

     

    Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju. Rosjanka miała ten mecz pod kontrolą, choć w drugim secie to Polka na moment się odgryzła i wyszła na prowadzenie 3:1. Niestety, szybko je roztrwoniła i nie zdobyła już żadnego gema w tym meczu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się po nieco ponad 90 minutach wynikiem 3:6, 3:6.

     

    Iga Świątek nie podała ręki trenerowi

    Dziennikarz “Super Expressu” Piotr Mika pokazał w serwisie X to, co uchwyciły kamery w momencie, kiedy Świątek schodziła z kortu po bolesnej porażce. “Iga Świątek nie podaje ręki trenerowi po porażce z Mirrą Andriejewą…” – napisał.

     

    Na obrazku widać, jak smutna Świątek, która ma czapkę nałożoną głęboko na oczy, wychodzi z eskortą z obiektu, na którym rozgrywany był mecz. W tle stał jej sztab z Wimem Fissette i Darią Abramowicz – belgijski trener, kiedy zobaczył Świątek, podszedł do tenisistki

     

    W pewnym momencie Belg wyciągnął rękę do swojej podopiecznej, by przybić jej piątkę, ale tenisistka nawet nie zareagowała, tylko poszła dalej, a członkowie jej sztabu i ochroniarze tuż za nią. Po chwili nagranie się urywa i realizator przełącza się na Andriejewę, która kontynuuje udzielanie wywiadu po zwycięstwie z Igą Świątek.

     

    Być może Polka była tak smutna, że nie zauważyła ręki trenera, jednak to nagranie obiegło już media społecznościowe i spotkało się z ogromną reakcją użytkowników. Możliwe, że tenisistka niedługo skomentuje to całe warzone.

    https://x.com/PiotrMika12/status/1892544735660663160

    Wybuchy emocji u Igi Świątek

    Świątek bardzo emocjonalnie podchodzi do przegranych spotkań. Zdarzało się widzieć tenisistkę płaczącą, a nawet rzucającą rakietą, jak np. przeciwko rozpędzonej Jelenie Ostapenko w Dosze. “W pewnym momencie Świątek wyżyła się na rakiecie. Przy stanie 0:3 w drugiej partii – schodząc na przerwę – cisnęła ze złością sprzętem o kort, a potem usiadła i znów zarzuciła ręcznik na głowę” – relacjonowaliśmy w Sport.pl.

    https://x.com/madziol127/status/1892544552453431788

    Tenisistka na co dzień współpracuje z psycholog Darią Abramowicz, więc – teoretycznie, zdaniem wielu komentujących – powinna sobie radzić w trudnych sytuacjach. To samo zauważył dziennikarz Sport.pl Aleksander Bernard, który jest ciekawy ich współpracy. “Nie chcę tu szerzyć teorii, ale chciałbym usłyszeć w szczegółach, jak wygląda współpraca Igi Świątek z Darią Abramowicz. Konkrety. Bo dziś można było mieć wrażenie, że głowa Igi była zupełnie gdzieś indziej. W porównaniu do Mirry, która mentalnie wyglądała jak weterantouru” – stwierdził.

     

  • Ranking WTA. Świątek będzie tracić ponad 1000 punktów do Sabalenki

    Ranking WTA. Świątek będzie tracić ponad 1000 punktów do Sabalenki

    Ranking WTA. Świątek będzie tracić ponad 1000 punktów do Sabalenki

    Iga Świątek odpadła w ćwierćfinale turnieju w Dubaju po porażce z Mirrą Andriejewą. Tym samym Polka straci punkty w rankingu (rok temu była w półfinale), a jej strata do Aryny Sabalenki wyniesie w poniedziałek ponad 1000 punktów. Co więcej, w najbliższych turniejach trudno będzie tę różnicę zmniejszyć.

     

    Przed rokiem Iga Świątek wracała z Bliskiego Wschodu ze zwycięstwem w Dausze i półfinałem w Dubaju. Teraz zakończyła oba te turnieje odpowiednio na półfinale i ćwierćfinale, po raz pierwszy od 2021 roku nie zdobywając tytułu w żadnym z nich. To oczywiście odbije się na rankingu WTA i punktach, które straci jego wiceliderka.

     

    W najnowszym zestawieniu WTA, które pojawi się w poniedziałek, polska tenisistka będzie miała 7985 punktów, o 175 mniej niż w poprzedniej klasyfikacji. Co ciekawe, prowadząca Aryna Sabalenka, mimo porażki w trzeciej rundzie, liczbę punktów powiększy (9076). Wszystko ze względu na to, że przed rokiem w Dubaju odpadła jeszcze wcześniej.

     

    Ranking WTA. Świątek oddala się od pozycji liderki

     

    Strata ponad 1000 punktów nie będzie łatwa do odrobienia, szczególnie w sytuacji, w której są aktualnie obie tenisistki. Przed nami turnieje w Indian Wells i Miami, gdzie to Świątek broni punktów za zwycięstwo w pierwszym z turniejów, podczas gdy Białorusinka rok temu odpadała wcześniej w obu odsłonach amerykańskiego swingu. A później? Później są korty ziemne, gdzie Iga broni m.in. łącznie 4000 punktów za zwycięstwa w Madrycie, Rzymie i w wielkoszlemowym French Open.

     

    Więc gdyby postawić pytanie, kiedy Iga Świątek może wrócić na szczyt rankingu WTA, odpowiedź brzmi: nieprędko. Przed porażką z Andriejewą była taka szansa – w trakcie amerykańskich turniejów. Teraz jednak nie ma możliwości nadrobić całej różnicy do Sabalenki. A przynajmniej nie w praktyce, bo w teorii jest szansa matematyczna– gdyby Polka wygrała w Indian Wells, Miami i inaugurującym korty ziemne turnieju w Stuttgarcie, a Aryna w każdym z tych turniejów odpadała na samym początku.

     

    Fani Polki muszą więc przenieść swoje nadzieje w okolice Wimbledonu. Oczywiście zakładając, że na kortach ziemnych Iga znów będzie sobą i obroni większość, jeśli nie całe punkty zdobyte na tej nawierzchni w ubiegłym roku. Co przy aktualnej formie nie wydaje się takie oczywiste.

     

  • Iga Świątek poza turniejem w Dubaju! Była wściekła. I ta reakcja rywalki

    Iga Świątek poza turniejem w Dubaju! Była wściekła. I ta reakcja rywalki

    Iga Świątek poza turniejem w Dubaju! Była wściekła. I ta reakcja rywalk

     

    Igę Świątek w takim wydaniu widujemy niezwykle rzadko. Polka wyglądała na rozwścieczoną tym, co działo się w meczu z Mirrą Andriejewą. Faworytka popełniała mnóstwo błędów, a rywalka nie myliła się praktycznie wcale. Sfrustrowana Świątek ponosiła konsekwencje niskiej skuteczności przy break pointach, a przeciwniczka reagowała jeszcze lepszą grą. Tym samym Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 3:6. To koniec nadziei drugiej rakiety świata na triumf w Dubaju.

     

    Mecz z Mirrą Andriejewą miał być dla Igi Świątek pierwszym poważnym sprawdzianem przeciwko zawodniczce w doskonałej formie. 17-latka miała jeden potencjalny problem, choć w środę nie było widać, by miał on dla niej większe znaczenie. Musiała rozegrać aż dwa spotkania jednego dnia, ale zrobiła wszystko, by dodatkowy wysiłek trwał jak najkrócej.

     

    Ostatecznie Andriejewa w meczu z trzeciej rundy z Peyton Stearns spędziła na korcie mniej czasu od Igi Świątek w rywalizacji z Dajaną Jastremską. Choć Polka “częstowała” dwie swoje ostatnie rywalki bajglami, dzisiaj taki scenariusz wydawał się niezwykle mało prawdopodobny. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ich jedyny bezpośredni mecz we wcześniejszych turniejach rangi WTA.

     

    Tu nie mogło być łatwo

    Panie grały ze sobą w sierpniu ubiegłego roku, również na etapie ćwierćfinału, w amerykańskim Cincinnati. Rosjanka spisywała się świetnie w defensywie i prowadziła po pierwszym secie 6:4. Dwie kolejne partie padły łupem polskiej faworytki, choć nie bez wielkiej dramaturgii. Jej mogliśmy spodziewać się także w czwartek na korcie w Dubaju.

     

    O tym, że nie będzie łatwo, przekonać mogliśmy się już na samym początku meczu. Rozpoczął się on od serwisu Igi Świątek i już w pierwszym gemie Polka musiała bronić piłek na przełamanie dla przeciwniczki. Imponująca gra Rosjanki w okolicach linii końcowej dawała jej natychmiastowe korzyści, ale swojej pierwszej okazji na prowadzenie młodsza z tenisistek nie wykorzystała.

     

    Kolejne trzy szanse nadeszły już w drugim gemie, lecz tym razem to Polka mogła zadać rywalce pierwszy cios. Długi, wymagający gem pełen kapitalnych wymian (i rewelacyjnych returnów ze strony Igi Świątek) zakończył się utrzymaniem podania przez Andriejewą. Po takim gemie nadzieje kibiców na świetne widowisko tylko się zwiększyły. Tym większym zaskoczeniem było to, że chwilę później pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa rozegrała wyjątkowo słabego gema, dając się przełamać do zera.

     

    Na korcie w Dubaju doszło do nietypowej sytuacji, bo Iga Świątek poprosiła o… wideoweryfikację jednej z akcji. Po jednej z piłek Polka przegrałaby gema, ale powtórki pokazały jak na dłoni, że Mirra Andriejewa dotknęła siatki przy zagraniu. Z niewiadomych przyczyn nie dostrzegł tego sędzia Kader Nouni, który potrzebował powtórki, by przyznać punkt drugiej rakiecie świata.

     

    Nagle pojawił się problem. Rosjanka się rozpędziła

    Od stanu 40:15 dotarliśmy do break pointu, ale jeszcze raz nie został on wykorzystany. A Andriejewa rozpędzała się z każdym kolejnym wygranym punktem, co przy słabej skuteczności ze strony Polki mogło lekko niepokoić kibiców. Świątek spisywała się dobrze przy returnie, ale jej serwis nie stanowił tym razem tak dużego zagrożenia, przez co pojawiały się obawy.

     

    A te wzrosły jeszcze, gdy z czasem Andriejewa wygrywała swoje gemy serwisowe coraz pewniej. W końcu Świątek musiała wyserwować gema, by pozostać w grze o pierwszego seta, ale wyglądało to tak, jakby nie miała już nadziei na to, że jest w stanie odrobić tę stratę. Przy stanie 5:3 została przełamana jeszcze raz i to Rosjanka prowadziła po pierwszym secie.

     

     

    W drugiej partii poprawić trzeba było serwis, ale także skuteczność przy break pointach. W momencie, gdy nie funkcjonują obie te rzeczy, walka o zwycięstwo przeciwko Mirrze Andriejewej wydawała się niemożliwa. Młoda Rosjanka imponowała w każdym aspekcie tenisowego rzemiosła.

     

    Przełom. I kolejne kłopoty

    Już na początku kolejnego seta w końcu pojawił się punkt zaczepienia. Zaczął się od serwisu Andriejewej, a Świątek wypracowała sobie przewagę świetnymi krótkimi bekhendami po crossie. Ale… znów nie była w stanie wykorzystać dwóch break pointów. Niska skuteczność dawała o sobie znać, a rywalka znów zażegnała niebezpieczeństwo kapitalnym drugim serwisem.

     

    Jednak serwis w końcu w pewnym momencie przestał funkcjonować. Iga Świątek potrzebowała dopiero ósmej szansy, by wywalczyć upragnione przełamanie. Teraz to ona miała nieznaczną przewagę w drugim secie, ale niespodziewany problem Andriejewej dawał nadzieję na to, że w tym meczu dojść może jeszcze do zwrotu.

     

    Wiceliderka rankingu wyszła na prowadzenie 3:1, jednak… po słabszym gemie serwisowym Andriejewa odrobiła straty. Najbardziej niepokoić mogła jednak mowa ciała Igi Świątek. Wyglądała na absolutnie wściekłą na to, że popełnia tak wiele błędów, za to rywalka nie myli się praktycznie wcale.

    Niestety, przy stanie 4:3 to Andriejewa wyszła na prowadzenie dzięki kolejnemu przełamaniu. Nic nie robiła sobie z reakcji Polki, która była rozwścieczona przez kolejne błędy, i reagowała na nie jeszcze lepszą grą. Tym samym to Rosjanka wygrała 6:3, 6:3 i awansowała do półfinału turnieju w Dubaju. Jej kolejną rywalką będzie Jelena Rybakina lub Sofia Kenin.

     

    Iga Świątek – Mirra Andriejewa 3:6, 3:6

  • Iga Świątek traci mnóstwo do Aryny Sabalenki! Oto ranking WTA po porażce

    Iga Świątek traci mnóstwo do Aryny Sabalenki! Oto ranking WTA po porażce

    Iga Świątek traci mnóstwo do Aryny Sabalenki! Oto ranking WTA po porażce

    Oj, działo się w tym meczu! Iga Świątek i Mirra Andriejewa walczyły, było to bardzo wyrównane starcie, ale finalnie to Rosjanka pokonała Polkę wynikiem 6:3, 6:3. I tym samym to 17-latka awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Dubaju. A to złe wieści dla naszej rodaczki, która nie zdoła zmniejszyć sporej straty w rankingu do Aryny Sabalenki.

     

    Niestety, Iga Świątek w ćwierćfinale WTA 1000 w Dubaju przegrała z Mirrą Andriejewą wynikiem 3:6, 3:6. Było to momentami wyrównane starcie, jednak w kluczowych momentach to 17-letnia Rosjanka prezentowała się lepiej. I to ona zapewniła sobie miejsce w półfinale tamtejszego “tysiącznika”. A to bardzo istotne wieści dla naszej rakiety świata ze względu na ranking WTA.

     

    Tak wygląda ranking WTA po porażce Igi Świątek! Niestety, fatalne wieści

     

    W Dubaju Iga Świątek miała do obrony sporo rankingowych punktów, bo rok temu dotarła do półfinału. Tym razem tego sukcesu nie powtórzy, więc część z zeszłorocznego dorobku straci. Po przegranej z Andriejewą to już pewne, że w nadchodzącej aktualizacji światowego zestawienia Polka będzie miała “tylko” 7985 pkt.

     

    I tym samym nasza rodaczka nie odrobi ogromnej straty do Aryny Sabalenki, która obecnie jest liderką zestawienia WTA. Białorusinka co prawda przegrała w trzeciej rundzie z Clarą Tauson, jednak ona w Dubaju broniła skromnego dorobku. Dlatego po zakończeniu zawodów na jej koncie będzie 9076 pkt.

     

    To aż 1091 pkt różnicy między Polką a Białorusinką. Należy jednak przypomnieć, że nawet jeśli Świątek zwyciężyłaby “tysiącznika” to nie wyprzedziłaby Sabalenki. Gdyby to się stało, to miałaby 8770 pkt. Byłaby to znacznie mniejsza strata między “jedynką”, a “dwójką”. Ostatecznie jednak nasza rodaczka szansy tej nie wykorzystała.

  • Iga Świątek poza turniejem w Dubaju! Była wściekła. I ta reakcja rywalki

    Iga Świątek poza turniejem w Dubaju! Była wściekła. I ta reakcja rywalki

    Iga Świątek poza turniejem w Dubaju! Była wściekła. I ta reakcja rywalki

    Igę Świątek w takim wydaniu widujemy niezwykle rzadko. Polka wyglądała na rozwścieczoną tym, co działo się w meczu z Mirrą Andriejewą. Faworytka popełniała mnóstwo błędów, a rywalka nie myliła się praktycznie wcale. Sfrustrowana Świątek ponosiła konsekwencje niskiej skuteczności przy break pointach, a przeciwniczka reagowała jeszcze lepszą grą. Tym samym Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 3:6. To koniec nadziei drugiej rakiety świata na triumf w Dubaju.

     

    Mecz z Mirrą Andriejewą miał być dla Igi Świątek pierwszym poważnym sprawdzianem przeciwko zawodniczce w doskonałej formie. 17-latka miała jeden potencjalny problem, choć w środę nie było widać, by miał on dla niej większe znaczenie. Musiała rozegrać aż dwa spotkania jednego dnia, ale zrobiła wszystko, by dodatkowy wysiłek trwał jak najkrócej.

     

    Ostatecznie Andriejewa w meczu z trzeciej rundy z Peyton Stearns spędziła na korcie mniej czasu od Igi Świątek w rywalizacji z Dajaną Jastremską. Choć Polka “częstowała” dwie swoje ostatnie rywalki bajglami, dzisiaj taki scenariusz wydawał się niezwykle mało prawdopodobny. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ich jedyny bezpośredni mecz we wcześniejszych turniejach rangi WTA.

     

    Tu nie mogło być łatwo

     

    Panie grały ze sobą w sierpniu ubiegłego roku, również na etapie ćwierćfinału, w amerykańskim Cincinnati. Rosjanka spisywała się świetnie w defensywie i prowadziła po pierwszym secie 6:4. Dwie kolejne partie padły łupem polskiej faworytki, choć nie bez wielkiej dramaturgii. Jej mogliśmy spodziewać się także w czwartek na korcie w Dubaju.

     

    O tym, że nie będzie łatwo, przekonać mogliśmy się już na samym początku meczu. Rozpoczął się on od serwisu Igi Świątek i już w pierwszym gemie Polka musiała bronić piłek na przełamanie dla przeciwniczki. Imponująca gra Rosjanki w okolicach linii końcowej dawała jej natychmiastowe korzyści, ale swojej pierwszej okazji na prowadzenie młodsza z tenisistek nie wykorzystała.

     

    Kolejne trzy szanse nadeszły już w drugim gemie, lecz tym razem to Polka mogła zadać rywalce pierwszy cios. Długi, wymagający gem pełen kapitalnych wymian (i rewelacyjnych returnów ze strony Igi Świątek) zakończył się utrzymaniem podania przez Andriejewą. Po takim gemie nadzieje kibiców na świetne widowisko tylko się zwiększyły. Tym większym zaskoczeniem było to, że chwilę później pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa rozegrała wyjątkowo słabego gema, dając się przełamać do zera.

     

    Na korcie w Dubaju doszło do nietypowej sytuacji, bo Iga Świątek poprosiła o… wideoweryfikację jednej z akcji. Po jednej z piłek Polka przegrałaby gema, ale powtórki pokazały jak na dłoni, że Mirra Andriejewa dotknęła siatki przy zagraniu. Z niewiadomych przyczyn nie dostrzegł tego sędzia Kader Nouni, który potrzebował powtórki, by przyznać punkt drugiej rakiecie świata.

     

    Nagle pojawił się problem. Rosjanka się rozpędziła

     

    Od stanu 40:15 dotarliśmy do break pointu, ale jeszcze raz nie został on wykorzystany. A Andriejewa rozpędzała się z każdym kolejnym wygranym punktem, co przy słabej skuteczności ze strony Polki mogło lekko niepokoić kibiców. Świątek spisywała się dobrze przy returnie, ale jej serwis nie stanowił tym razem tak dużego zagrożenia, przez co pojawiały się obawy.

     

    A te wzrosły jeszcze, gdy z czasem Andriejewa wygrywała swoje gemy serwisowe coraz pewniej. W końcu Świątek musiała wyserwować gema, by pozostać w grze o pierwszego seta, ale wyglądało to tak, jakby nie miała już nadziei na to, że jest w stanie odrobić tę stratę. Przy stanie 5:3 została przełamana jeszcze raz i to Rosjanka prowadziła po pierwszym secie.

     

    W drugiej partii poprawić trzeba było serwis, ale także skuteczność przy break pointach. W momencie, gdy nie funkcjonują obie te rzeczy, walka o zwycięstwo przeciwko Mirrze Andriejewej wydawała się niemożliwa. Młoda Rosjanka imponowała w każdym aspekcie tenisowego rzemiosła.

     

    Przełom. I kolejne kłopoty

    Już na początku kolejnego seta w końcu pojawił się punkt zaczepienia. Zaczął się od serwisu Andriejewej, a Świątek wypracowała sobie przewagę świetnymi krótkimi bekhendami po crossie. Ale… znów nie była w stanie wykorzystać dwóch break pointów. Niska skuteczność dawała o sobie znać, a rywalka znów zażegnała niebezpieczeństwo kapitalnym drugim serwisem.

     

    Jednak serwis w końcu w pewnym momencie przestał funkcjonować. Iga Świątek potrzebowała dopiero ósmej szansy, by wywalczyć upragnione przełamanie. Teraz to ona miała nieznaczną przewagę w drugim secie, ale niespodziewany problem Andriejewej dawał nadzieję na to, że w tym meczu dojść może jeszcze do zwrotu.

    https://x.com/WTA/status/1892529769234805131

    Wiceliderka rankingu wyszła na prowadzenie 3:1, jednak… po słabszym gemie serwisowym Andriejewa odrobiła straty. Najbardziej niepokoić mogła jednak mowa ciała Igi Świątek. Wyglądała na absolutnie wściekłą na to, że popełnia tak wiele błędów, za to rywalkanie myli się praktycznie wcale.

    Niestety, przy stanie 4:3 to Andriejewa wyszła na prowadzenie dzięki kolejnemu przełamaniu. Nic nie robiła sobie z reakcji Polki, która była rozwścieczona przez kolejne błędy, i reagowała na nie jeszcze lepszą grą. Tym samym to Rosjanka wygrała 6:3, 6:3 i awansowała do półfinału turnieju w Dubaju. Jej kolejną rywalką będzie Jelena Rybakina lub Sofia Kenin.

     

    Iga Świątek – Mirra Andriejewa 3:6, 3:6

    https://x.com/WTA/status/1892519527730069555

  • 17-letnia Rosjanka pokonała Świątek. Polka bez szans

    17-letnia Rosjanka pokonała Świątek. Polka bez szans

    17-letnia Rosjanka pokonała Świątek. Polka bez szan

    Iga Świątek odpadła z turnieju WTA w Dubaju na etapie ćwierćfinału. Polka musiała uznać wyższość 17-letniej Mirry Andriejewej z Rosji, która wygrała 6:3, 6:3.

    Iga Świątek w drodze do ćwierćfinału w Dubaju nie straciła seta. Najpierw pokonała 2:0 Wiktorię Azarenkę, a później takim samym wynikiem ograła Dajanę Jastremską. Jej trzecią rywalką została Mirra Andriejewa – 17-letnia wschodząca gwiazda tenisa.

    Rosjanka szturmem wdarła się do światowej czołówki tenisistek. Obecnie notowana jest na 14. miejscu w rankingu WTA.

    – Nie myślę o tym, gdzie gram i z kim. Po prostu gram, robię swoje. Staram się cieszyć każdą chwilą na korcie. Trenuję, gram, żyję własnym życiem – mówiła jakiś czas temu Andriejewa.

    Tak czy inaczej starcie ze Świątek to poważny sprawdzian dla każdej zawodniczki, zwłaszcza młodej. Do tej pory Polka i Rosjanka spotkały się tylko raz – w sierpniu zeszłego roku górą była raszynianka, która wygrała w Cincinnati 2:1.

    Świątek – Andriejewa. Rosjanka przełamała pierwsza, Polka musiała gonić

    Jako pierwsza w meczu serwowała Świątek. Polka wykorzystała własne podanie, choć nie bez trudności – aby wygrać gema, potrzebna jej była gra na przewagi. Następnie piłka przeszła na stronę Andriejewej, która również nie zmarnowała serwisów. W trzecim gemie Rosjanka przełamała natomiast Polkę. Wygrała 40:0, udowadniając, że jest w dobrej formie.

    Po chwili zrobiło się 3:1. Presja była na Świątek, która potrzebowała breaka, aby nie pozwolić przeciwniczce uciec. Kolejne gemy jednak mijały, a Polka wciąż nie potrafiła obronić serwisu Rosjanki. Na domiar złego to Andriejewa zanotowała kolejnego breaka, w konsekwencji wygrywając pierwszego seta 6:3.

    Druga partia zaczęła się od serwisu Rosjanki. Po długiej grze na przewagi ostatecznie to ona cieszyła się z wygranej. Następnie swoje podanie wykorzystała Świątek. W trzecim gemie Polka w końcu zdołała przełamać rywalkę. Wyszła na prowadzenie 2:1, a następnie wkroczyła do pola serwisowego.

     

    Raszynianka nie zmarnowała serwisu. Zrobiło się 3:1 dla niej. Andriejewa zacohwała jednak koncentrację i po chwili ponownie było na styk – 3:2. Rosjanka poszła za ciosem, przełamując Polkę. Tablica wyników wskazywała teraz na remis. W kolejnym gemie serwis należał natomiast do 17-latki, która wiedziała, co z tym fantem począć.

    Następnie Andriejewa raz jeszcze przełamała Świątek, a kropkę nad “i” postawiła w kolejnym gemie. Ostatecznie wygrała 6:3, a cały mecz 2:0. Awansowała tym samym do półfinału WTA w Dubaju.

    Świątek – Andriejewa. Kto wygrał? Jaki wynik meczu?
    Iga Świątek – Mirra Andriejewa 6:3, 6:3

  • Nie do wiary, co zrobiła Rosjanka. Iga Świątek natychmiast ruszyła do sędziego

    Nie do wiary, co zrobiła Rosjanka. Iga Świątek natychmiast ruszyła do sędziego

    Nie do wiary, co zrobiła Rosjanka. Iga Świątek natychmiast ruszyła do sędziego

    W trakcie meczu Igi Świątek doszło do niespodziewanej przerwy. W trakcie jednego z pierwszych gemów jej rywalka — Mirra Andriejewa — odbiła piłkę tak, że konieczna była interwencja sędziego. Nasza rodaczka od razu do niego ruszyła i poprosiła o weryfikację zagrania Rosjanki. I miała rację.

     

    Iga Świątek mierzy się z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale WTA 1000 w Dubaju. Od samego startu spotkanie to jest wyrównane, panie walczą jak równa z równą i emocji nie brakuje. Fantastycznym zagraniem na początku popisała się już Polka, o czym piszemy tutaj, ale pojawiła się też pierwsza kontrowersja.

     

    Rosjanka zagrała tak, że Iga Świątek od razu ruszyła do sędziego. I przerwa!

    W jednym z pierwszych gemów Rosjanka odbiła piłkę na stronę naszej rodaczki, jednak ewidentnie dotknęła przy tym siatki. Choć sama się do tego nie przyznała, to druga rakieta świata od razu ruszyła do sędziego, aby to zgłosić. Doszło do krótkiej przerwy.

     

    https://x.com/z_kortu/status/1892524200671289485

     

    Arbiter obejrzał dokładny zapis tej akcji, byliśmy świadkami wideo weryfikacji i faktycznie Andriejewa dotknęła siatki, czego zgodnie z przepisami zrobić w tamtym momencie nie mogła. Polska zawodniczka miała 100 proc. rację, zgłaszając to nieprzepisowe zachowanie sędziemu, co poskutkowało tym, że to ona zdobyła punkt wtej akcji.

     

  • VAR w meczu Świątek! Niebywałe sceny po tym, co zrobiła Rosjanka

    VAR w meczu Świątek! Niebywałe sceny po tym, co zrobiła Rosjanka

    VAR w meczu Świątek! Niebywałe sceny po tym, co zrobiła Rosjanka

    Iga Świątek walczy z Mirrą Andriejewą o półfinał turnieju WTA 1000 w Dubaju. W takim spotkaniu każdy punkt jest na wagę złota, o czym boleśnie przekonała się 17-latka. Zmarnowała bowiem prostą sytuację, a potem udawała, że nic się nie stało. – Mogłaby się przyznać – usłyszeliśmy na antenie Canal+Sport.

     

    Iga Świątek (2. WTA) w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dosze rywalizuje z Mirrą Andriejewą (14. WTA). Już w pierwszym secie doszło do kontrowersyjnej sytuacji, która wzbudziła niemałe emocje nie tylko na korcie.

     

    Mirra Andriejewa mogła zdobyć łatwy punkt w meczu z Igą Świątek. Niewiarygodne, co się stało

    W czwartym gemie, przy stanie 2:1 i 40-15 dla Andriejewej, stanęła ona przed szansą na zdobycie łatwego punktu. Musiała tylko podbiec do siatki i delikatnie przebić piłkę na drugą stronę, na co stojąca po drugiej stronie kortu Świątek nie zdążyłaby zareagować. Jednak wydarzyło się coś niezwykłego.

     

    – Dotknęła (siatki – red.) – rzuciła Klaudia Jans-Ignacik na antenie Canal+Sport. 17-latka uderzyła w siatkę wyraźnie, lecz nie przyznała się do tego, więc sytuacja była sprawdzana na powtórkach. W tym czasie Jans-Iganick dyskutowała z Dawidem Celtem.

     

    – Jak ona to pokpiła – powiedział trener tenisa. – Może być wideoweryfikacja, może o to Mirra poprosić. Choć mogłaby się przyznać, jeśli czuła, że dotknęła (siatki – red.) – dodała Jans-Ignacik. – Dotknęła siatki, tak to wygląda z naszej perspektywy – podkreślił Celt. – Taki VAR tenisowy potrafi wiele zmienić. Kompletnie pogubiła się Andriejewa, nie wiedziała, co z tym zrobić – dodał. Ostatecznie po sprawdzeniu sytuacji przyznano punkt Świątek.

     

  • Iga Świątek już może zacierać ręce. Szykują dla niej królewskie powitanie

    Iga Świątek już może zacierać ręce. Szykują dla niej królewskie powitanie

    Iga Świątek już może zacierać ręce. Szykują dla niej królewskie powitanie

    Turniej rangi WTA 1000 w Dubaju powoli dobiega końca, a tuż po nim tenisistki z czołówki światowego rankingu przeniosą się do Stanów Zjednoczonych, gdzie odbędzie się kolejna już edycja turnieju rangi WTA 1000 w Indian Wells. Organizatorzy imprezy BNP Paribas Open przygotowali specjalną niespodziankę dla triumfatorów z ubiegłego sezonu – Igi Świątek i Carlosa Alcaraza. Z takiego powitania mistrzowska para w pewnością będzie zadowolona.

     

    Iga Świątek przebywa obecnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie trwa turniej WTA 1000 w Dubaju. Choć impreza ta jeszcze nie dobiegła końca, Amerykanie już rozpoczęli finałowe odliczanie do kolejnego turnieju tej samej rangi – BNP Paribas Open w Indian Wells. W tym roku organizatorzy eventu postanowili zainspirować się turniejem golfowym Masters i… chcą uhonorować triumfatorów z roku poprzedniego, organizując dla nich powitalny lunch.

     

    Iga Świątek i Carlos Alcaraz na Lunchu Mistrzów. Organizatorzy turnieju w Indian Wells zaszaleli

     

    Champions Luncheon odbędzie się w środę 5 marca w restauracji Porta Via znajdującej się na terenie Indian Wells Tennis Garden. Do stołu podczas tego wyjątkowego eventu jako pierwsi w historii zasiądą triumfatorzy z roku poprzedniego, a więc Iga Świątek oraz Carlos Alcaraz. W ubiegłym sezonie Polka pokonała Marię Sakkari 6:4, 6:0, a Carlos Alcaraz odprawił z kwitkiem Daniiła Miedwiediewa, wygrywając mecz 7:6, 6:1.

     

    Na Polkę i Hiszpana czekać będzie wyjątkowe menu – jak donosi portal Desert Sun, do stołu podane zostaną bowiem tradycyjne potrawy z ich ojczyzn. Dla “Carlitosa” zaserwowane mają zostać bocadillos, a więc kanapki z szynką długodojrzewającą, Świątek na swoim talerzu zobaczy natomiast tradycyjne polskie pierogi. Warto podkreślić, że lunch zwycięzców nie będzie akcją jednorazową, tenisiści oraz tenisistki będą mieli więc jeszcze większą motywację, aby sięgnąć po końcowe trofeum w Indian Wells.

     

    Faworytką wśród kobiet jest oczywiście Iga Świątek, która dwukrotnie wygrywała już ten turniej. W 2022 roku pokonała w finale Marię Sakkari 6:4, 6:1, dwa lata później ponownie zmierzyła się z Greczynką i pokonała ją 6:4, 6:0. Tegoroczna edycja imprezy rozpocznie się 2 marca i potrwa do 16 marca. Poczynania Polki oraz innych zawodników w Kalifornii śledzić będzie można na stronie Interii.