• Kamery uchwyciły, co zrobiła Ewa Pajor. Chwyta za serce [WIDEO]

    Kamery uchwyciły, co zrobiła Ewa Pajor. Chwyta za serce [WIDEO]

    Kamery uchwyciły, co zrobiła Ewa Pajor. Chwyta za serce [WIDEO]

    Polskie piłkarki odniosły historyczny sukces, awansując na mistrzostwa Europy. Przed rozpoczęciem spotkania z Austriaczkami na wyjeździe, Ewa Pajor oddała bluzę dziecku, z którym pojawiła się na murawie. Wielki gest Polki został uchwycony na nagraniu, a wideo z całej tej sytuacji trafiło do sieci.

     

    Piłkarki reprezentacji Polski po raz pierwszy w historii awansowały na mistrzostwa Europy. Wygrały w dwumeczu z Austriaczkami 2:0 i tym samym osiągnęły gigantyczny sukces. Najpierw pokonały rywalki 1:0 w Gdańsku, a teraz takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie na wyjeździe. Do siatki w doliczonym czasie gry trafiła Ewa Pajor.

     

    Wielki gest Ewy Pajor przed meczem. Wideo obiegło sieć

     

    Przed rozpoczęciem spotkania miała miejsce rozczulająca sytuacja. Ewa Pajor oddała bluzę dziecku, z którym wyszła na murawę. Moment ten został uchwycony na wideo, a nagranie pojawiło się na profilu Meczyków na portalu X (dawniej: Twitter).

    https://x.com/Meczykipl/status/1864006097943531824?t=75rS3O0o5VTiams0KxfgEg&s=19

    Na podobny gest Ewa Pajor zdecydowała się też kilka dni temu, gdy Polki grały z Austriaczkami w Gdańsku. “Ewa Pajor oddała bluzę małej podopiecznej” — napisano na profilu TVP Sport w serwisie X (dawniej: Twitter).

     

    https://x.com/sport_tvppl/status/1862545030595936507?t=qK5MTOxWJs-Z7JAnOPEfww&s=19

  • Potężna bomba w 95. minucie meczu Barcelony! Flick znowu to zrobił

    Potężna bomba w 95. minucie meczu Barcelony! Flick znowu to zrobił

    Potężna bomba w 95. minucie meczu Barcelony! Flick znowu to zrobił

    Tak słabo grająca w ofensywie FC Barcelona potrzebowała przebłysku geniuszu jednego ze swojego piłkarzy. I go otrzymała w postaci piłkarza, który pojawił się w przerwie. Dzięki jego bramce, a potem trafieniu w doliczonym czasie gry FC Barcelona wygrała na wyjeździe z Las Palmas 2:0. Flick znowu pokazał, że potrafi reagować na to, co się dzieje na boisku.

     

    Była 62. minuta meczu. Właśnie wtedy bardzo słabo dotychczas grająca FC Barcelona, której brakowało 100 proc. okazji do zdobycia bramki, zagrała koronkową akcję. Lamine Yamal podał w pole karne do rezerwowego Daniego Olmo, ten świetnym zwodem zwiódł obrońcę i mocnym strzałem lewą nogą strzelił na bramkę. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki.

     

    Potężna bomba w 95. minucie meczu Barcelony!

    Wziąć rewanż za I rundę – taki cel zapewne przyświecał piłkarzom FC Barcelony w sobotni wieczór. Drużyna Hansiego Flicka przegrała bowiem sensacyjnie u siebie z Las Palmas 1:2. Wtedy zapoczątkowało to też fatalną serię trzech porażek z rzędu u siebie (potem z Leganes 0:1 i Atletico Madryt 1:2). W dodatku tuż przed meczem z Las Palmas, FC Barcelona straciła pozycję lidera, bo Atletico Madryt w sobotnie popołudnie pokonało na wyjeździe Valencię 3:0.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1893413766823383337

    Od początku meczu aktywny był Robert Lewandowski. W piątej minucie miał nawet dwie szanse na zdobycie gola. Najpierw Fermin Lopez minimalnie niedokładnie, za plecy, zgrał mu piłkę na czwarty metr. Po chwili Lewandowski strzelał głową z sześciu metrów, ale nad poprzeczką. Sześćdziesiąt sekund później Polak strzelał z wolnego z ok. 25 metrów, ale wysoko nad poprzeczką.

     

    Po kwadransie musiał pokazać się Wojciech Szczęsny. Polak bardzo dobrze obronił strzał w kontrze w krótki róg Ramireza.

     

    Potem FC Barcelona grała słabo w ofensywie. Brakowało składnych, szybkich akcji. Za dużo było nieporozumień, niedokładnych podań. Rywale mądrze się bronili i umiejętnie wybijali faworytów z odpowiedniego rytmu.

     

    – Czegoś brakuje Barcelonie. Ta piłka musi szybciej krążyć. Na razie wariant z dwójką: Casado-Fermin Lopez nie wypalił. Wielu piłkarzy Barcelony gra poniżej swoich standardów, włącznie z trójką z przodu. Trochę to wygląda tak, jakby grali pierwszy mecz po ciężkim obozie przygotowawczym. Nie ma lekkości, odpowiedniego czucia piłki. To, co Barcelona zaproponowała w pierwszej połowie nie wystarczy na zwycięstwo – mówili w przerwie komentatorzy Canal+Sport.

     

    Niesamowite zmiany Flicka!

    Po przerwie, do momentu gola, który opisaliśmy wyżej, obraz gry się nie zmienił. FC Barcelona wciąż raziła niedokładnością w ofensywie. Dopiero po zdobytej bramce pojawiły się kolejne dobre sytuacje na podwyższenie prowadzenia. Miał je m.in. Robert Lewandowski, ale najpierw z bliska głową z trudnej pozycji trafił w bramkarza, a potem źle strzelił lewą nogą z 13 metrów.

     

    W 82. minucie głośno zawrzało na stadionie. Kibice domagali się bowiem rzutu karnego za zagranie ręką Erica Garcii. Piłka trafiła go w rękę, gdy odwrócony tyłem próbował blokować strzał. Arbiter główny poszedł obejrzeć sytuację na powtórce i okazało się, że w tej akcji był minimalny spalony.

     

    W szóstej minucie doliczonego czasu gry wynik ustalił kolejny rezerwowy Ferran Torres. Napastnik, który pojawił się na boisku zaledwie dziesięć minut wcześniej, mocnym strzałem pod poprzeczkę z czterech metrów nie dał szans bramkarzowi.

     

    Zobacz: Bunt Kucharskiego po transferze Legii. Zaskakujące, co powiedział

     

    FC Barcelona po tej wygranej znów jest liderem La Ligi. Ma 54 punkty, jeden więcej od Atletico Madryt i trzy od Realu Madryt, który w tej kolejce zagra w niedzielę u siebie z Gironą. Las Palmas z 23 punktami jest na 17. miejscu.

     

    Teraz FC Barcelona zagra w lidze dwa mecze u siebie – z Realem Sociedad (niedziela, 2 marca, godz. 16.15) i Osasuną (niedziela, 9 marca, godz. 18). Już we wtorek drużyna Flicka zagra za to w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Króla – u siebie z Atletico Madryt. Początek spotkania o godz. 21.30.

     

    Las Palmas – FC Barcelona 0:2 (0:0)

    Bramka: Olmo (62.), Ferran Torres (90.+5.).

    Las Palmas: Cillessen – Viti, Suarez Ż, Marmol, A. Munoz – Essugo (67. Campana) – Ramirez, J. Munoz, Bajcetić, Moleiro (67. Moleiro) – McBurnie (67. mata)

    FC Barcelona: Szczęsny – Kounde, Garcia, Cubarsi, Balde – Casado, Pedri (85. de Jong) – Yamal (85. Torres), Fermin Lopez (46. Olmo), Raphinha – Lewandowski.

     

  • Świetny występ Macieja Kota w konkursie w USA! Zabrakło tak niewiele

    Świetny występ Macieja Kota w konkursie w USA! Zabrakło tak niewiele

    Świetny występ Macieja Kota w konkursie w USA! Zabrakło tak niewiele

    Do podium zabrakło siedmiu punktów! Maciej Kot zakończył zmagania konkursowe w Pucharze Kontynentalnym w amerykańskim Iron Mountain na piątym miejscu. Zwyciężył Manuel Fettner, za którym uplasowali się Markus Eisenbichler i Żak Mogel. Przypomnijmy, że Kot walczy o powiększenie kwoty startowej na kolejne konkursy Pucharu Świata.

     

    Dwa równe skoki Macieja Kota na odległość 128 m zapewniły mu miejsce w ścisłej czołówce konkursu Pucharu Kontynentalnego. Po pierwszej serii Polak zajmował szóste miejsce, a Kacper Juroszek był dziewiąty. Ostatecznie Kot awansował na piątą pozycję, a Juroszek zakończył rywalizację na jedenastym miejscu.

     

    Punkty zapewniło sobie jeszcze trzech innych Polaków. Konkurs na 17. miejscu zakończył Andrzej Stękała, a odpowiednio 29. i 30. pozycje zajmowali Kacper Tomasiak oraz Tymoteusz Amilkiewicz.

     

    Polacy w czołówce konkursu w Iron Mountain!

     

    W klasyfikacji szóstego periodu w sezonie Pucharu Kontynentalnego Maciej Kot zajmuje drugie miejsce ze stratą 164 pkt do prowadzącego Manuela Fettnera. Do końca pozostały już tylko dwa konkursy, więc wiemy już, że o wyprzedzenie Austriaka będzie trudno. Ważne jest jednak to, by zachować jak największą przewagę nad Żakiem Mogelem.

     

    Słoweniec zajmuje piąte miejsce w klasyfikacji szóstego periodu, a szósty jest Markus Eisenbichler. Tuż za Maciejem Kotem znajdują się obecnie dwaj Norwegowie, Robert Johansson i Fredrik Villumstad.

     

    Drugi konkurs Pucharu Kontynentalnego wystartuje już o 20.30 czasu polskiego.

     

  • Padł nowy rekord Polski. Oto oficjalna liczba kibiców

    Padł nowy rekord Polski. Oto oficjalna liczba kibiców

    Padł nowy rekord Polski. Oto oficjalna liczba kibiców

    53293 – tylu widzów zasiadło na trybunach Stadion Śląskiego podczas spotkania Ruch Chorzów – Wisła Kraków. To rekord frekwencji na meczu ligowym w Polsce w XXI w.

     

    To spotkanie od tygodni było zapowiadane przez organizatorów jako “Mecz Mistrzów”. Oba zespoły łącznie zdobyły 27 mistrzostw Polski, a teraz ich kibice zdecydowali się zaatakować frekwencyjny rekord Polski na meczu ligowym w XXI w.

     

    Bicie rekordu miało dwie fazy – najpierw fani chcieli ustanowić rekord liczby widzów na spotkaniu zaplecza Ekstraklasy, a następnie w samej Ekstraklasie. To pierwsze zadanie udało się wypełnić już kilkanaście dni przed meczem, bo wtedy na spotkanie sprzedano już 38 tys. wejściówek, a do tej pory najlepszy wynik w I lidze należał do derbów Trójmiasta, bo w poprzednim sezonie potyczkę Lechii Gdańsk z Arką Gdynia obejrzało 37 983 widzów.

     

    Pobicie rekordu Ekstraklasy było jednak dużo większym wyzwaniem, bo w ubiegłym roku, także na Stadionie Śląskim, Ruch podejmował Widzew Łódź w obecności 50 087 widzów.

     

    Ruch Chorzów i Wisła Kraków po bili frekwencyjny rekord Polski

     

    W piątkowy wieczór Ruch Chorzów ogłosił jednak w mediach społecznościowych “sold out”, a to oznaczało, że wykupiono wszystkie ponad 54 tys. wejściówek.

     

    Oficjalną frekwencję podano jednak dopiero podczas meczu – organizatorzy poinformowali, że spotkanie ogląda 53293 widzów, więc od dziś właśnie tyle wynosi nowy frekwencyjny rekord Polski na meczu ligowym w XXI w.

     

    – To będzie piłkarskie święto z racji oprawy, liczby kibiców oraz atmosfery. Pamiętam Stadion Śląski jeszcze z gry w reprezentacji , to było tam tak głośno, mimo że jednak nie jest to typowo piłkarski stadion, bo odległość trybun do murawy jest dosyć duża. Mimo tego czuć, że tam się dużo dzieje i to jest coś, co powoduje podniesienie emocji i zwiększenie mobilizacji – podkreślał Mariusz Jop, trener Wisły.

     

    Dawid Szulczek, szkoleniowiec Ruchu: – Nie ma co ukrywać, że to wielkie święto dla kibiców Ruchu i Wisły.

     

    “Każdy rekord pobity na Stadionie Śląskim stanowi dla nas wyróżnienie i powód do dumy, dlatego jeśli frekwencja będzie rekordowa, to z pewnością będziemy komunikować ten fakt” – poinformowało z kolei Interię biuro prasowe Stadionu Śląskiego.

  • Ewa Pajor jest NIEPRAWDOPODOBNA! Fenomenalna Ewa Pajor znów dała popis! Zobacz jej bramki [SKRÓT …

    Ewa Pajor jest NIEPRAWDOPODOBNA! Fenomenalna Ewa Pajor znów dała popis! Zobacz jej bramki [SKRÓT …

    Polska strzeliła dwa gole w ciągu trzech minut pierwszej połowy, skazując Irlandię Północną na porażkę 0:2 w meczu otwarcia Ligi Narodów w Gdańsku.

    Po tym, jak gol Natalii Padilli został anulowany, Polska objęła prowadzenie w 17. minucie, gdy Ewelina Kamczyk przelobowała Jackie Burns z linii pola karnego.

     

    Gospodynie podwoiły przewagę trzy minuty później, gdy Adriana Achcińska wykorzystała podanie imponującej Ewy Pajor i strzałem od słupka umieściła piłkę w siatce.

     

    Drużyna prowadzona przez Tanyę Oxtoby wyglądała na bardziej opanowaną w drugiej połowie, ale miała trudności z tworzeniem okazji przeciwko rywalkom, które już zapewniły sobie awans na Euro 2025.

     

    Irlandia Północna spróbuje się odbudować we wtorkowym meczu u siebie z Bośnią i Hercegowiną, która wcześniej pokonała Rumunię 4:0 w innym meczu grupy B1.

     

    Oxtoby mówiła przed spotkaniem o trudnym zadaniu, jakim jest starcie z zespołem, który już zakwalifikował się na Euro 2025, podczas gdy Irlandia Północna walczy o historyczny awans do Ligi A.

     

    Irlandki rozpoczęły mecz obiecująco – groźne dośrodkowanie Lauren Wade zostało wyłapane przez bramkarkę Kingę Szemik, ale od tego momentu to gospodynie przejęły kontrolę nad grą.

     

    Polki umieściły piłkę w siatce w 10. minucie, gdy Nadia Krezyman dobiła futbolówkę, ale gol został anulowany, ponieważ Kamczyk wcześniej staranowała Burns, zanim piłka dotarła do skrzydłowej na dalszym słupku.

     

    Bramkarka Bristol City, Jackie Burns, musiała interweniować, by odbić strzał Natalii Padilli, a Pajor uderzyła w boczną siatkę, gdy Polska kontynuowała ofensywę.

     

    Opór Irlandii Północnej został przełamany przez błyskawiczny dublet Polek.

     

    Pierwszy gol padł po długim podaniu Wos za linię obrony rywalek – Kamczyk utrzymała się przy piłce mimo nacisku McKenny i przelobowała Burns, która utknęła na swojej linii bramkowej.

     

    Trzy minuty później sytuacja gości jeszcze się pogorszyła. Pajor obróciła się wokół Rafferty, wbiegła w pole karne i wyłożyła piłkę Achcińskiej, która przyjęła futbolówkę i strzałem od słupka podwyższyła wynik na 2:0.

     

    Napastniczka Barcelony, Pajor, była kluczową postacią w ofensywie Polski – miała jeszcze dwie okazje, ale jej strzały zostały skutecznie zablokowane przez Rafferty, co pozwoliło Irlandkom uniknąć wyższego wyniku do przerwy.

     

    Druga połowa przebiegała w podobnym tonie – Achcińska uderzyła niecelnie, a Burns popisała się dobrą interwencją, broniąc kolejny strzał Pajor.

     

    Oxtoby dała szansę debiutu Kascie Weir w 74. minucie, a 18-letnia napastniczka pokazała kilka ciekawych zagrań po wejściu z ławki. Jednak po drugiej stronie boiska Burns znów musiała ratować swój zespół, wybijając czubkiem buta groźny strzał Natalii Padilli.

     

    Choć Irlandia Północna wyglądała w drugiej połowie na bardziej stabilny i uporządkowany zespół, nie była w stanie stworzyć klarownych sytuacji bramkowych i musiała pogodzić się z faktem, że to trzy minuty pierwszej połowy przesądziły o wyniku tego spotkania.

  • Tak wygląda tabela po tym, co zrobiły Polki w pierwszym meczu Ligi Narodów

    Tak wygląda tabela po tym, co zrobiły Polki w pierwszym meczu Ligi Narodów

    Tak wygląda tabela po tym, co zrobiły Polki w pierwszym meczu Ligi Narodów

    Reprezentacja Polski ze zwycięstwem na inaugurację Dywizji B Ligi Narodów! Biało-Czerwone bez większych kłopotów pokonały 2:0 Irlandię Północną, a jedną z gwiazd była Ewa Pajor. Choć nie zdobyła trafienia, to zaliczyła kapitalną asystę. Dzięki temu zwycięstwu piłkarki Niny Patalon zapisały pierwsze punkty na koncie, ale prowadzenia objąć się nie udało. Tak wygląda tabela “polskiej” grupy po meczu z Irlandią Północną.

     

    Reprezentacja Polski kobiet po raz pierwszy w historii awansowała na mistrzostwa Europy. Te odbędą się w dniach 2-27 lipca w Bazylei. Biało-Czerwone powalczą tam przede wszystkim o wyjście z grupy, a zadanie nie będzie łatwe, bo trafiły na silne drużyny. Podopieczne Niny Patalon będą chciały jak najlepiej przygotować się do tej imprezy, a jednym ze sprawdzianów jest Liga Narodów. W piątek nasza kadra rozegrała pierwszy mecz w ramach Dywizji B.

     

    Polska zwycięża na start Ligi Narodów. Ważna wygrana dla tabeli

     

    Polska trafiła do grupy z Irlandią Północną, Bośnią i Hercegowiną, a także z Rumunią. I to właśnie z pierwszą z wymienionych drużyn zagrała na inaugurację. Faworytem była nasza ekipa. Nie dość, że grała u siebie – w Gdańsku – to bilans bezpośrednich spotkań przemawiał na jej korzyść. Oba zespoły rywalizowały ze sobą trzykrotnie i za każdym razem górą były Biało-Czerwone.

     

    I to one lepiej zaczęły piątkowe starcie. Już w 9. minucie piłkę w siatce umieściła Nadia Krezyman, ale arbiter nie uznała trafienia. Powodem był rzekomy faul Eweliny Kamczyk na bramkarce. Jednak już osiem minut później Polki dopięły swego i otworzyły wynik spotkania. A to właśnie za sprawą… Kamczyk.

     

    Pomocniczka dostała świetne podanie od Oliwii Woś i przelobowała wychodzącą golkiperkę Irlandii Północnej. A na tym nasze rodaczki zatrzymywać się nie zamierzały. Efekt? Kolejna bramka zaledwie trzy minuty później. Tym razem kapitalnym podaniem popisała się największa gwiazda Ewa Pajor. Posłała futbolówkę do Adriany Achcińskiej, a ta podwyższyła prowadzenie.

     

    A co działo się w drugiej połowie? Polki nadal prezentowały się lepiej od przeciwniczek. Już w 52. minucie znakomitą okazję miała zawodniczka FC Barcelony. Strzelała z ośmiu metrów z powietrza, ale piłkę ofiarnie odbiła bramkarka z Irlandii. Dobrze główkowała też Klaudia Jedlińska, ale i z tym uderzeniem poradziła sobie Jacqueline Burns. Ostatecznie więcej goli już nie padło.

     

    Dzięki temu zwycięstwu Polki zapisały pierwsze punkty na koncie. Z dorobkiem trzech “oczek” zajmują drugie miejsce. Tyle samo punktów ma lider, czyli Bośnia i Hercegowina, ale legitymuje się lepszym bilansem bramkowym. Pokonała Rumunię 4:0. Ten rywal zajmuje czwartą lokatę. Trzecie natomiast są dzisiejsze przeciwniczki Biało-Czerwonych. Bezpośredni awans do Dywizji A wywalczy tylko pierwsza z drużyn.

     

    Tabela “polskiej” grupy w Lidze Narodów:

    Bośnia i Hercegowina – 1 mecz, 3 punkty, bilans bramek 4:0

    Polska – 1, 3 pkt, 2:0

    Irlandia Północna – 1, 0 pkt, 0:2

    Rumunia – 1, 0 pkt, 0:4.

     

  • Gorąco wokół Darii Abramowicz. Pierwszy tak mocny głos. “To wręcz niewiarygodne”

    Gorąco wokół Darii Abramowicz. Pierwszy tak mocny głos. “To wręcz niewiarygodne”

    Gorąco wokół Darii Abramowicz. Pierwszy tak mocny głos. “To wręcz niewiarygodne”

    — Daria Abramowicz musi wykazać się sprytem, wiedzą i podejściem do Igi, bo trzeba coś zmienić — mówi Lech Sidor na kanale Meczyków. I idzie o krok dalej. — Byłoby to wręcz niewiarygodne, gdyby Daria nie widziała problemu — dodaje. Tak gorąco wokół Darii Abramowicz dawno nie było, a ostatnie porażki Igi Świątek sytuację zaogniły. Ceniony tenisowy ekspert wskazał jedyną osobę, która może pomóc drugiej rakiecie świata.

     

    Iga Świątek w turnieju w Dausze dotarła do półfinału, a w Dubaju do ćwierćfinału

     

    Nie brakowało w jej grze wielu pozytywnych elementów, ale pojawiały się także nerwowe sytuacje, gdy Polka nie wytrzymywała

     

    Odniósł się teraz do nich doskonale znany tenisowy ekspert Lech Sidor na kanale Meczyków

     

    Nie wygląda to najlepiej, ale Daria Abramowicz, która tyle lat już jest z Igą, ma twardy orzech do zgryzienia — komentuje

     

    Ostatnie turnieje w Dausze i Dubaju to dla Igi Świątek kolejno półfinał i ćwierćfinał. Momentami gra naszej rodaczki wyglądała fenomenalnie, ale w pewnych chwilach, gdy “nie szło”, nie radziła sobie z emocjami na korcie. Uderzenia rakietą, pretensje do samej siebie czy niepodanie ręki trenerowi po porażce z Mirrą Andriejewą sprawiły, że czara goryczy się przelała i w sieci zaczęła się dyskusja na temat stanu psychicznego Świątek. Głos zabrał także Lech Sidor.

     

    — Dyskusja już rozgorzała, fora internetowe rozgrzane do czerwoności. “Daria Abramowicz, zwolnić panią psycholog, bo Iga się posypała”. Ok, Teraz jest pytanie, my możemy sobie tu snuć różnego rodzaju teorie, ale jedna rzecz jest pewna, czy zasadne jest pytanie, czy posypała się głowa przez tenis, czy tenis posypał się przez głowę, bo to są dwie najważniejsze zależności — stwierdza na kanale Meczyków.

     

    Lech Sidor nie ma wątpliwości w sprawie Igi Świątek i Darii Abramowicz

     

    I wskazuje właśnie na psycholożkę jako jedyną osobę, która teraz może pomóc drugiej rakiecie świata. — Do tych największych turniejów Daria Abramowicz musi wykazać się sprytem i wiedzą, i podejściem do Igi, bo trzeba coś zmienić. […] One muszą sobie dać same z tym radę. Byłoby to wręcz niewiarygodne, gdyby Daria nie widziała problemu. Jak jesteś psychologiem sportowym, który siedzi przy zawodniczce, to ona już ma taki wachlarz zachowań Igi i różnego rodzaju reakcji, ma też przecież całą masę narzędzi, tak przynajmniej było — mówi ceniony ekspert.

     

    — Daria powinna też wtrącić swoje trzy grosze, bo tak rozchwianej emocjonalnie Igi to chyba pani Daria w swojej karierze kontaktu z Igą jeszcze nie miała, więc to jest ewidentnie robota do zrobienia. […] Ewidentnie musi coś zrobić, żeby Iga przestała wpadać w panikę, to raz, bo takie można było odnieść wrażenie, że ona nie bardzo wierzy w swoje umiejętności. Właśnie to, co było z Wiktorowskim. […] Tu trzeba plan naprawczy jakiś wdrożyć i miejmy nadzieję, że Igę zobaczymy w Miami i w Indian Wells, taką, jaką chcielibyśmy oglądać zawsze — wyjaśnia.

     

    Teraz przed Igą Świątek krótka przerwa. Polka wróci do gry na początku kolejnego miesiąca. 5 marca rozpoczyna się doskonale znany turniej Indian Wells i w nim zobaczymy naszą rodaczkę. Miejmy nadzieję, że będzie już wtedy w odpowiedniej dyspozycji i pokaże się w Stanach Zjednoczonych z jak najlepszej strony.

     

  • Reprezentacja Polski pewnie pokonała Irlandię Północną. Pajor bawiła się na boisku

    Reprezentacja Polski pewnie pokonała Irlandię Północną. Pajor bawiła się na boisku

    Reprezentacja Polski pewnie pokonała Irlandię Północną. Pajor bawiła się na boisku

    Od zdecydowanego zwycięstwa rozpoczęła reprezentacja Polski kobiet tegoroczną edycję Ligi Narodów. W swoim pierwszym meczu grupy 1 dywizji B pokonała bez najmniejszego problemu Irlandię Północną 2:0. Gole strzelały Ewelina Kamczyk i Adriana Achcińska, ale największą gwiazdą była błyszcząca sztuczkami technicznymi Ewa Pajor.

     

     

    👉 Euro 2025 w TVP! Sprawdź szczegóły turnieju z Polkami

     

     

    PRZED MECZEM

     

    Tegoroczna Liga Narodów jest dla reprezentacji Polski podwójnie ważna. Po pierwsze to etap przygotowań do mistrzostw Europy, które już w lipcu odbędą się w Szwajcarii. Po drugie – to początek walki o mistrzostwa świata, na które będą składały się dwie kolejne edycje reprezentacyjnych rozgrywek.

     

    W tej Polki zmierzą się o awans do dywizji A z Rumunią, Bośnią i Hercegowiną oraz Irlandią Północną. Z ostatnim z rywali biało-czerwone rozpoczęły rozgrywki w piątkowy wieczór.

     

    JAK PADŁY GOLE?

     

    16′ – Oliwia Woś podcięła piłkę za irlandzkie obrończynie. Pierwsza do piłki dobiegła Ewelina Kamczyk. Przelobowała Jacqueline Burns, która wyszła zbyt daleko od bramki.

     

     

    20′ – Ewa Pajor fenomenalną sztuczką oszukała pilnującą ją obrończynię. Podała do wbiegającej Adriany Achcińskiej, a ta strzeliła od słupka do bramki.

    https://x.com/sport_tvppl/status/1893038002101715381

     

    PRZEBIEG MECZU

     

    Od pierwszych akcji było widać, która drużyna jest tą silniejszą. Polki powinny wyjść na prowadzenie już w 10. minucie, ale sędziująca spotkanie arbiter Rusta z Albanii popełniła błąd. Znokautowana przez irlandzką bramkarkę Ewelina Kamczyk niesłusznie uznana została za faulującą, przez co unieważniono też gola Nadii Krezyman.

     

    Gdy zawodniczki schodziły na przerwę na tablicy wyników było już 2:0 dla Polek, które dominowały w każdej statystyce. Sytuację na boisku najlepiej obrazuje liczba strzałów na bramkę, których po pierwszej połowie biało-czerwone miały dziewięć, a rywalki żadnego.

     

    W drugiej części spotkania wciąż widać było przewagę gospodyń. Brakowało jednak konkretów. Dość powiedzieć, że jedną z najciekawszych sytuacji tego fragmentu było podziękowanie sobie po zmianie Niny Patalon i Ewy Pajor, przy którym prawie upadła selekcjonerka.

    CO DALEJ?

    Już w następny wtorek Polki rozegrają drugie spotkanie w ramach Ligi Narodów. Rywalkami będą Rumunki, które kilka miesięcy temu biało-czerwone dwukrotnie pokonały w półfinale baraży do Euro. Mecz odbędzie się w Bukareszcie, a transmisję, jak ze wszystkich domowych meczów reprezentacji Polski,

  • Akcja jak Realu Madryt i błysk Ewy Pajor! Brawo, Polsko!

    Akcja jak Realu Madryt i błysk Ewy Pajor! Brawo, Polsko!

    Akcja jak Realu Madryt i błysk Ewy Pajor! Brawo, Polsko!

    Najpierw bramkowa akcja przypominająca tę Realu Madryt z meczu z Manchesterem City, a później błysk Ewy Pajor i gol Adriany Achcińskiej. Kobieca reprezentacja Polski odnalazła się w roli faworyta i świetnie rozpoczęła najważniejszy rok w swojej historii, pokonując Irlandię Północną 2:0 w pierwszym meczu Ligi Narodów.

     

    Gdy reprezentantki Polski widziały się ostatnim razem, zabawa w Wiedniu skończyła się nad ranem, a parę godzin później na lotnisku witał je prezes PZPN z bukietem kwiatów. Dokonały wtedy rzeczy historycznej – pierwszy raz awansowały na mistrzostwa Europy, pokonując Austrię w finałowym dwumeczu baraży (1:0, 1:0). Kobiece Euro zawsze było imprezą, na której bawił się Zachód i Skandynawia, reszta dopchać się nie mogła, nie przystawała do towarzystwa, tylko raz – w 2009 r. – niemal wyjątkowo, po części dzięki szczęśliwemu losowaniu w barażach, wdarły się na ten bal Ukrainki. Teraz, po szesnastu latach, powtórzyły to Polki.

     

    I właśnie teraz wkroczyły w ostatni etap przygotowań. One trwają już od dawna, przynajmniej od trzech lat, czyli od początku pracy Niny Patalon. Jej główną misją od początku było wywalczenie awansu na Euro i przebudowanie reprezentacji. Do tej pory powołała aż 64 piłkarki, 50 sprawdziła w meczu, 21 pozwoliła zadebiutować. Kluczowy był poprzedni rok – przede wszystkim zakończył się awansem, ale wcześniej Polki odebrały sześć surowych lekcji w najsilniejszej dywizji Ligi Narodów, w której przegrały wszystkie mecze z Niemkami, Islandkami i Austriaczkami. Bolało, niepokoiło, chwilami kazało zwątpić, ale miało rozwijać. Baraże były pierwszym testem, ile z tych lekcji faktycznie udało się wynieść. W dwóch najważniejszych meczach Polki zagrały twardo, bardzo szczelnie, wreszcie zachowały czyste konta, a i okazji do strzelenia goli miały znacznie więcej niż dwie wykorzystane.

     

    2025 rok będzie inny. Awans na Euro ma być paliwem do rozwoju całej dyscypliny – do przyciągnięcia uwagi i zainteresowania kibiców, mediów i sponsorów. Selekcjonerka po wywalczeniu awansu dostała 2,5 tys. wiadomości z gratulacjami, kolejka do wywiadów z Ewą Pajor z tygodnia na tydzień jest dłuższa. Do Euro Polki będą więc grały również o to, by ta energia i dobre nastroje nie uleciały. Po spadku do dywizji B Ligi Narodów, będą faworytkami w każdym spotkaniu. Są najwyżej sklasyfikowaną drużyną w rankingu FIFA – zajmują 28. miejsce, a Irlandia Północna, Rumunia, Bośnia i Hercegowina kolejno 44., 48. i 63. Od wyników tych meczów będzie zależało, z kim będą rywalizować w eliminacjach mistrzostw świata w 2027 roku.

     

    Akcja jak Realu Madryt i błysk Ewy Pajor! Polska zasłużyła na zwycięstwo

     

    I tę rankingową różnicę było widać już w pierwszym meczu z Irlandią Północną. Reprezentantki Polski przez pierwsze dziesięć minut grały nerwowo i niedokładnie, ale później rozpoczęły swój koncert. Przełomem była akcja zakończona nieuznanym golem Nadii Krezyman. Rozprowadził ją kluczowy dla polskiej ofensywy duet: Ewa Pajor – Natalia Padilla-Bidas. Albańska sędzia Emanuela Rusta po drodze dopatrzyła się jednak faulu Eweliny Kamczyk na bramkarce Jacqueline Burns. Bezpodstawnie, niesłusznie, bez sensu. Jeśli już, to wychodząca z bramki Burnes wpadła na Polkę. Może to wyzwoliło w polskich piłkarkach złość? Może zmotywowało je do pójścia po swoje? W każdym razie kolejne minuty były znakomite – pole karne Irlandii Północnej zaczęło być zasypywane dośrodkowaniami, groźnie główkowała Pajor, kolejny strzał oddała Krezyman. Aż wreszcie – w 17. minucie Oliwia Woś ze środka obrony przerzuciła piłkę pod pole karne rywalek, a jako pierwsza dopadła do niej Ewelina Kamczyk i bez przyjęcia, przerzuciła ją nad bramkarką. Akcja ta żywo przypominała tę Realu Madryt ze środowego meczu z Manchesterem City, gdy po podaniu Raula Asencio gola strzelił Kylian Mbappe.

     

  • Świetny start Polek w Lidze Narodów. Show Ewy Pajor, rywalki zdominowane

    Świetny start Polek w Lidze Narodów. Show Ewy Pajor, rywalki zdominowane

    Świetny start Polek w Lidze Narodów. Show Ewy Pajor, rywalki zdominowane

    W pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Narodów reprezentacja Polski kobiet mierzyła się z Irlandią Północną. Ewa Pajor i spółka przystępowały do tego spotkania w roli faworyta i znakomicie się z niej wywiązały. Podopieczne Niny Patalon wygrały 2:0 i tym samym zrównały się punktami z Bośnią i Herzegowiną. Zajmują jednak dopiero drugie miejsce w grupie, ponieważ Bośniaczki zwyciężyły z Rumunią dwukrotnie wyższą różnicą bramek.

     

    Mecz Polek z Irlandkami z północy zaczął się od bardzo dużej kontrowersji. Bramkarka gościń wpadła w Nadię Krezyman, a po chwili piłka wylądowała w siatce. Mimo to sędzia postanowiła odgwizdać… faul Polki. Bezbramkowy remis został utrzymany.

     

    Jednak już w 17. minucie Ewa Kamczyk otworzyła wynik meczu. Polka zdobyła przepięknego gola po równie ładnym podaniu z linii obrony od Oliwii Woś. Kamczyk wygrała walkę o pozycję i zauważyła wysuniętą bramkarkę. Przelobowała ją w stylu Kyliana Mbappe. Francuz podobnego gola zdobył niedawno w Lidze Mistrzów z Manchesterem City. Oczywiście zachowując przy tym odpowiednie proporcje.

    https://x.com/sport_tvppl/status/1893030978060210428

    Dwa szybkie ciosy, a później kontrola. Jest cenne zwycięstwo Polek w Lidze Narodów

     

    Po trzech minutach Polki podwoiły swoje prowadzenie. Ewa Pajor w idealnym momencie podała do Adriany Achcińskiej, a ta z zimną krwią wykończyła tę akcję. Piłka po drodze do siatki odbiła się jeszcze od prawego słupka bramki.

     

    Po zmianie stron Polki nie rzuciły się na bramkę rywalek. Nie chciały za wszelką cenę zdobywać kolejnych goli. Celem numer jeden drużyny Niny Patalon było utrzymanie kontroli nad meczem i atakowanie w sposób bezpieczny.

     

    Polki bardzo dobrze realizowały ten cel i nie pozwoliły Irlandkom zagrozić swojej bramce. W 78. minucie meczu z murawy zeszła Ewa Pajor, ale mimo to kibice w Gdańsku do końca wierzyli, że gospodyniom uda się jeszcze zdobyć trzeciego gola. Piłkarka Barcelony ten mecz może zaliczyć do bardzo udanych. Kilka razy dosłownie “zaczarowała” z piłką przy nodze, a piękna asysta przy golu Achcińskiej tylko podnosi jej ocenę.

     

    Ostatecznie więcej goli w tym meczu już nie padło. Polki wygrały z Irlandkami 2:0 po golach Kamczyk i Achcińśkiej.

     

    W drugiej kolejce reprezentacja Polski zmierzy się na wyjeździe z Rumunią. W naszej grupie w tej samej rundzie gier Irlandki powalczą o pierwsze punkty z Bośnią i Hercegowiną.

     

    Po tym zwycięstwie Polki zajmują drugie miejsce w grupie. Bośnia i Hercegowina również ma 3 punkty, ale prowadzi w tabeli, ponieważ ograłą Rumunię aż 4:0.