• Od 0:2 do awansu! Kosmiczny finisz Magdy Linette w Indian Wells

    Od 0:2 do awansu! Kosmiczny finisz Magdy Linette w Indian Wells

    Od 0:2 do awansu! Kosmiczny finisz Magdy Linette w Indian Wells

    Prawdziwy dreszczowiec zafundowała Magda Linette swoim fanom w pierwszej rundzie w Indian Wells! Polka po wygraniu pierwszego seta z Peyton Stearns 6:4, przegrała kolejnego w takich samych rozmiarach, a w decydującym secie przegrywała z przełamaniem. Linette zareagowała w niesamowity sposób, odwróciła losy meczu, wygrywając ostatniego seta 6:3 i awansowała do drugiej rundy.

     

    Trzy zwycięstwa i sześć porażek, to dotychczasowy bilans Magdy Linette w Indian Wells w całej karierze. Turniej w kalifornijskim raju nie jest jednym z jej ulubionych. Nigdy nie przebrnęła tam drugiej rundy. W tegorocznej edycji drabinka nie ułożyła się dla naszej tenisistki zbyt szczęśliwie. Już w pierwszej rundzie trafiła na Peyton Stearns, ulubienicę amerykańskiej publiczności, z którą nigdy wcześniej w singlowych rozgrywkach nie rywalizowała. Już w kolejnej rundzie trafiłaby na Jessicę Pegulę, a następnie najpewniej na Jelenę Ostapenko.

     

    Dodatkowym znakiem zapytania była niepewna sytuacja zdrowotna Polki. Przypomnijmy, że 27 lutego Linette przegrywając 3:6, 1:3 poddała mecz z Zeynep Sonmez w drugiej rundzie turnieju w Meridzie.

     

    W pierwszym secie meczu Polka grała bardzo konsekwentnie. Choć nie obyło się bez chwilowych kłopotów, gdy prowadząc 3:1, szybko straciła całą przewagę. Linette nic sobie z tego nie zrobiła, w dalszej części seta poprawiła podanie i była dla rywalki nie do złapania. Stearns nie wytrzymała presji i serwując przy stanie 4:5, nie była w stanie zdobyć choćby jednego punktu.

     

    Świetny początek i “turbulencje” w środku meczu

    Mimo zwycięstwa w secie Linette nie potrafiła wykorzystać przewagi mentalnej. W trzecim gemie drugiego seta popełniła kilka błędów, a Amerykanka błyskawicznie to wykorzystała, przełamując na 2:1. Polka do końca seta zaciekle walczyła o odrobienie strat, ale rywalka obroniła pięć break pointów i wygrała seta 6:4.

     

    Niestety w decydującym secie Stearns utrzymywała skuteczność akcji po własnym podaniu z poprzedniego seta, a Linette sprawiała wrażenie sfrustrowanej sytuacją na korcie. Została przez młodszą przeciwniczkę błyskawicznie przełamana i przegrywała już 0:2. Doświadczona Polka nie dała za wygraną. Wykorzystała moment dobrej gry, odrobiła straty i po swoim podaniu prowadziła 3:2. Na tym etapie meczu to Stearns popełniała więcej błędów, co najlepiej było widać po Amerykance w szóstym gemie. Linette utrzymała nerwy na wodzy, starała się przedłużać akcje, a to prędzej czy później kończyło się błędami Stearns. Polka wykorzystała pierwszą okazję i przełamała Amerykankę na 4:2. Po chwili do “zera” wygrała gema przy swoim podaniu, a w kolejnym gemie serwisowym zamknęła seta i cały mecz.

  • Szczęsny okradziony po meczu Barcelony! Skandaliczna decyzja UEFA

    Szczęsny okradziony po meczu Barcelony! Skandaliczna decyzja UEFA

    Szczęsny okradziony po meczu Barcelony! Skandaliczna decyzja UEFA

    Wojciech Szczęsny był jednym z bohaterów Barcelony w meczu z Benfiką w 1/8 finału Ligi Mistrzów na Estadio Da Luz. Polak dwoił się i troił, i ostatecznie zachował czyste konto. Wydawało się, że Szczęsny jest głównym kandydatem do zdobycia nagrody dla piłkarza meczu. Wybór UEFA mógł jednak nieco zszokować. “Tek grał dziś w tenisa” – napisał jeden z kibiców Barcelony.

     

    FC Barcelona jest o krok bliżej awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Zespół Hansiego Flicka wygrał 1:0 z Benfiką po golu Raphinhi. Brazylijczyk wykorzystał błąd Antonio Silvy w rozegraniu piłki i pokonał Anatolija Trubina uderzeniem sprzed pola karnego. To prawdopodobnie był najlepszy mecz Wojciecha Szczęsnego w barwach Barcelony. Szczęsny zachował czyste konto, a według danych z serwisu Sofascore, Polak zanotował osiem interwencji.

     

    Profil “OptaJose” zauważył, że osiem parad Szczęsnego to najlepszy wynik bramkarza Barcelony w Lidze Mistrzów od sezonu 03/04. “Właśnie w takich meczach potrzebny jest klasowy bramkarz. Właśnie dlatego Barcelona potrzebowała bramkarza, który da coś extra. Szczęsny przeszedł dziś samego siebie. Gigant. Grande Wojtek” – pisał Marcin Jaz ze Sport.pl.

     

    “Dzisiejsze czyste konto sponsorowane przez Wojciecha Szczęsnego” – napisał oficjalny profil Barcelony na portalu X.

     

    UEFA zaskoczyła wyborem piłkarza meczu. Szczęsny pominięty. “Pokaz klasy”

     

    Po tak znakomitym występie Szczęsnego przeciwko Benfice, a także trafieniu Raphinhi wydawało się, że to między tą dwójką UEFA zdecyduje, kto otrzyma statuetkę dla piłkarza meczu. Wybór obserwatora z ramienia UEFA padł jednak na Pedriego. Pedri zagrał 90 minut, miał 87 proc. celnych podań i przebiegł 13,2 km.

    https://x.com/BarcaUniversal/status/1897410829362089990

    “Technicznie rzecz biorąc, był to występ na najwyższym poziomie. Kontrolował piłkę i pozwolił Barcelonie poradzić sobie w dziesiątkę. Pokazał ogromną osobowość i inteligencję potrzebną w bardzo trudnym meczu dla pomocnika. Pokaz prawdziwej klasy” – czytamy.

    Kibice Barcelony też nie zgodzili się z takim wyborem ze strony UEFA. “Szczęsny okradziony”, “bramkarz bardziej zasłużył od Pedriego”, “Szczęsny powinien dostać”, “co za żart”, “Tek grał dziś w tenisa”, “dajcie tę nagrodę Szczęsnemu”, “Tek to prawdziwy MVP” – czytamy na portalu X.

    Rewanżowe spotkanie między Barceloną a Benfiką odbędzie się we wtorek o godz. 18:45

  • “Niesamowita noc w Europie! Wojciech Szczęsny oszołomił świat rekordowym występem w Lidze Mistrzów – jego heroiczne interwencje przejdą do historii!”

    “Niesamowita noc w Europie! Wojciech Szczęsny oszołomił świat rekordowym występem w Lidze Mistrzów – jego heroiczne interwencje przejdą do historii!”

     

    “Niesamowita noc w Europie! Wojciech Szczęsny oszołomił świat rekordowym występem w Lidze Mistrzów – jego heroiczne interwencje przejdą do historii!”

    Gdy światła były najjaśniejsze, a presja sięgnęła zenitu, Wojciech Szczęsny dostarczył prawdziwy popis bramkarskiego kunsztu. Polski golkiper, teraz broniący barw Barcelony, zapisał się w historii Ligi Mistrzów występem, który wprawił w osłupienie kibiców, ekspertów i nawet jego rywali. W meczu przeciwko Benfice Szczęsny nie tylko zachował czyste konto – stworzył defensywne arcydzieło, o którym będzie się mówić przez lata.

     

    Mur nie do przejścia

     

    Mecz z Benficą miał być dla Barcelony trudnym testem. Portugalski gigant, znany ze swojego ofensywnego stylu gry, od pierwszej minuty naciskał, tworząc kolejne sytuacje pod bramką Blaugrany. Już na samym początku stało się jasne, że Szczęsny będzie miał pełne ręce roboty.

     

    Ale to, co wydarzyło się potem, było czymś absolutnie niezwykłym. Dzięki refleksom ostrym jak brzytwa i niesamowitej umiejętności przewidywania ruchów rywali, Szczęsny popisał się aż ośmioma interwencjami – nowym rekordem wśród bramkarzy Barcelony w Lidze Mistrzów pod względem liczby obronionych strzałów bez straty gola. Benfica próbowała wszystkiego – strzałów z bliska, uderzeń w samo okienko, potężnych bomb zza pola karnego – ale każda próba kończyła się tak samo: Szczęsny był na posterunku.

     

    Jego kocia zwinność, niezwykła pewność siebie i błyskawiczne reakcje sprawiły, że mecz zamienił się w indywidualny pokaz bramkarskiego geniuszu. Każda kolejna obrona wprawiała stadion w osłupienie, doprowadzając napastników Benfiki do frustracji i zachwycając kibiców Barcelony.

     

    Eksperci zgodni: “Jedno z najlepszych bramkarskich wystąpień w historii”

     

    Po końcowym gwizdku piłkarski świat eksplodował falą zachwytu nad niesamowitym osiągnięciem Szczęsnego. Byli piłkarze, analitycy i komentatorzy mówili jednym głosem – to był występ godny zapisania w annałach futbolu.

     

    „To jest prawdziwa klasa światowa” – powiedział jeden z ekspertów Ligi Mistrzów. „Szczęsny nie był dziś po prostu dobry – był nie do pokonania.”

     

    Nawet kibice rywali musieli oddać mu szacunek. Media społecznościowe zalała fala komentarzy, w których wielu określało jego mecz jako jeden z najlepszych indywidualnych występów bramkarza w ostatnich latach Ligi Mistrzów.

     

    Szczęsny w drodze po wielki powrót?

     

    Przez lata Szczęsny był szanowanym, ale czasami niedocenianym bramkarzem. Od początków w Arsenalu, przez lata spędzone w Juventusie, przeżywał wzloty i upadki. Jednak ten występ może całkowicie odmienić sposób, w jaki jest postrzegany w gronie najlepszych golkiperów swojego pokolenia.

     

    Pod nieobecność Marca-André ter Stegena Szczęsny dostał szansę na udowodnienie swojej wartości w Barcelonie – i wykorzystał ją w stu procentach. Jego heroiczne interwencje w meczu z Benficą nie tylko dały jego drużynie bezcenne zwycięstwo, ale także wysłały jasny komunikat: Szczęsny wciąż jest w topowej formie i gotowy na wielkie wyzwania.

     

    Co dalej dla nowej gwiazdy Barcelony?

     

    Po tym rekordowym występie zapisanym w historii Ligi Mistrzów oczy całego piłkarskiego świata będą zwrócone na Szczęsnego w kolejnych meczach. Czy utrzyma ten poziom? Czy wywalczy miejsce jako pierwszy bramkarz Barcelony na stałe?

     

    Jedno jest pewne – po tej niezapomnianej nocy nikt już nie zlekceważy Wojciecha Szczęsnego.

     

    Kibice Barcelony znaleźli nowego bohatera, a piłkarski świat był świadkiem bramkarskiego arcydzieła, które przejdzie do legendy.

     

  • Radwańska w akcji, a Linette eliminuje pogromczynię Zheng. Polka kontra finalistka US Open

    Radwańska w akcji, a Linette eliminuje pogromczynię Zheng. Polka kontra finalistka US Open

    Radwańska w akcji, a Linette eliminuje pogromczynię Zheng. Polka kontra finalistka US Open

    Już pierwszy dzień głównej rywalizacji podczas WTA 1000 w Indian Wells przyniósł nam starcie z udziałem Magdy Linette. Poznanianka jako jedyna nasza reprezentantka nie miała wolnego losu i rozpoczynała turniej od premierowej fazy zmagań. Rywalką 33-latki była Peyton Stearns, która niedawno pokonała w Dubaju mistrzynię olimpijską – Qinwen Zheng. Po zaciętej walce triumfowała Magda – 6:4, 4:6, 6:3. Dzięki temu Linette zagra w drugiej rundzie z finalistką US Open 2024 – Jessicą Pegulą.

     

    Magda Linette ma ostatnio napięty kalendarz, jeśli chodzi o swoje starty. Prosto z Bliskiego Wschodu przeniosła się do Meksyku, gdzie wzięła udział w turnieju WTA 500 w Meridzie. Poznanianka zakończyła tamtejsze zmagania na drugiej rundzie, kreczując w starciu z Zeynep Sonmez. 33-latka narzekała na problemy z lewą kostką. Po dwukrotnej konsultacji z fizjo postanowiła odpuścić i zadbać o swoje zdrowie – zwłaszcza, że czekały ją kolejne ważne starty.

     

    Pierwszy z nich przypadł na Indian Wells. Aktualne miejsce Linette w rankingu nie pozwalało na wolny los, jak w przypadku Igi Świątek czy Magdaleny Fręch, stąd poznanianka musiała przystąpić do rywalizacji już od pierwszej rundy. Na dodatek jej spotkanie wyznaczono na premierowy dzień zmagań w głównej drabince turnieju. Przeciwniczką Magdy okazała się jej dobra znajoma – Peyton Stearns, z którą wielokrotnie tworzyła wspólny duet w deblu.

     

    Amerykanka również notowała przyzwoite występy w ostatnich tygodniach. Ten najlepszy przypadł na turniej WTA 1000 w Dubaju, gdzie dotarła do trzeciej rundy, przegrywając z późniejszą triumfatorką imprezy – Mirrą Andriejewą. Wcześniej zawodniczka z USA zdołała jednak sprawić dużą niespodziankę, eliminując najpierw Ons Jabeur, a później mistrzynię olimpijską z Paryża – Qinwen Zheng. Co ciekawe, Linette i Stearns jeszcze nigdy nie rywalizowały przeciwko sobie w singlu. Czekał nas zatem premierowy bezpośredni pojedynek między obiema tenisistami.

     

    Trzy sety w starciu Linette – Stearns. Wiadomo, z kim zagra Pegula w drugiej rundzie w Indian Wells

     

    Na początku spotkania obie zawodniczki utrzymywały swoje podania. Linette starała się wykorzystywać słabszą stronę bekhendową przeciwniczki, a Stearns robiła wszystko, by jak najczęściej naciskać rywalkę poprzez swój forhend. W czwartym gemie Magda wywarła presję na Amerykance i wypracowała sobie pierwsze break pointy. Przy pierwszym z nich miała pecha, bo dropszot zagrany przez Polkę zatrzymał się na taśmie, a rywalka nawet nie ruszyła się w tym kierunku. Także druga okazja nie przyniosła powodzenia. Pojawiła się jednak trzecia szansa i tym razem tenisistka gospodarzy popełniła błąd z forhendu. Poznanianka zdobyła przełamanie i wyszła na prowadzenie 3:1.

     

    33-latka nie poszła za ciosem. Po chwili sama zrobiła kilka kosztownych pomyłek, które przyniosły powrotnego breaka. Zaczęło się robić niebezpiecznie, bo Peyton nie tylko odrobiła straty, ale w siódmym gemie wyszła nawet na 30-0 przy serwisie Linette. Ostatnie cztery punkty należały jednak do naszej tenisistki. Podczas kolejnego rozdania mieliśmy odzwierciedlenie tej sytuacji. Zbliżaliśmy do kluczowych rozstrzygnięć w pierwszym secie. W lepszej sytuacji była Magda, która z racji tego, że podawała jako pierwsza, mogła wywierać presję na przeciwniczce. Dziesiąty gem potoczył się perfekcyjnie dla poznanianki. W momencie, gdy Stearns musiała utrzymać serwis, by pozostać w partii, została przełamana do zera. Tym oto sposobem Polka wygrała premierową odsłonę 6:4.

     

    Natchniona zwycięstwem w pierwszym secie Linette bardzo pewnie otworzyła drugą część pojedynku. W następnych minutach Peyton znów zerwała się do walki i zaczęła dyktować warunki na korcie. Magda zagrała pasywniej i to poskutkowało przełamaniem w trzecim gemie. Chwilę później strata mogła zostać odrobiona, mimo że Amerykanka prowadziła 40-0 przy swoim podaniu. Zawiązała się korzystna seria dla poznanianki, która doprowadziła do powrotnego break pointa. Ostatecznie Stearns podwyższyła jednak przewagę do dwóch “oczek”.

     

    Jeszcze ciekawsza sytuacja pojawiła się w szóstym gemie. Po tym, jak tenisistka gospodarzy popełniła dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu, 33-latka otrzymała trzy szanse na 3:3. Nie udało się wykorzystać żadnej z nich, ale nastała jeszcze czwarta okazja. Niestety, także i tym razem Peyton zdołała wyjść z opresji i odbudowała przewagę. Jak się później okazało – to był kluczowy moment seta. W dalszej fazie Stearns pilnowała już wypracowanej różnicy i triumfowała 6:4. Po zakończeniu partii doszło do kilkuminutowej przerwy. Linette skorzystała z okazji, by udać się na konsultacje do Agnieszki Radwańskiej.

    Mimo udzielonych rad, początek trzeciej odsłony nie ułożył się korzystnie dla poznanianki. Doszło do break pointa, którego Amerykanka wykorzystała z pełną mocą. Posłała agresywny return prosto pod nogi Magdy i ta była całkowicie bezradna. Natchniona Amerykanka poszła za ciosem i podwyższyła prowadzenie do stanu 2:0. 33-latka była mocno sfrustrowana tym, jak zaczyna przebiegać ten pojedynek. Po chwili musiała mocno popracować przy swoim podaniu, by nie pozwolić jeszcze bardziej odskoczyć przeciwniczce. Na szczęście przetrwała trudnego, zaciętego gema i złapała kontakt. W trakcie następnego rozdania pojawiły się trzy break pointy z rzędu na 2:2. Udało się wykorzystać ostatniego z nich. Linette wróciła do gry i po 26 minutach rywalizacji w trzecim secie znalazła się na prowadzeniu 3:2.

    https://x.com/z_kortu/status/1897437384184078618

    Momentum przeszło na stronę naszej tenisistki i co najważniejsze – Polka zrobiła z tego doskonały użytek. Kontynuowała serię wygranych gemów, podwyższając ją do pięciu z rzędu. Stearns zdołała jeszcze zgarnąć jedno “oczko”, ale Magda na więcej nie pozwoliła. Przy stanie 5:3 miała własne podanie, by zamknąć pojedynek. Meczbola rozegrała w najlepszy możliwy sposób – posłała asa i zapisała na swoim koncie zwycięstwo po zaciętym pojedynku 6:4, 4:6, 6:3. W drugiej rundzie WTA 1000 w Indian Wells zagra ze swoją dobrą przyjaciółką – Jessicą Pegulą.

     

  • “Fenomenalny Wojciech Szczęsny błyszczy ponownie! Zobacz jego interwencje przeciwko Benfice [SKRÓT MECZU]…”

    “Fenomenalny Wojciech Szczęsny błyszczy ponownie! Zobacz jego interwencje przeciwko Benfice [SKRÓT MECZU]…”

    FC Barcelona stanęła przed ogromnym wyzwaniem w Lizbonie, ale mimo gry w osłabieniu przez większość meczu, zdołała wywalczyć cenne zwycięstwo 1:0 nad SL Benfiką w Lidze Mistrzów. Bohaterem wieczoru został Wojciech Szczęsny, którego fenomenalna postawa między słupkami zapewniła Blaugranie ogromny krok w kierunku ćwierćfinału.

    Szczęsny błyszczy w Lizbonie!

    https://youtu.be/nnfgMyAyW3I?si=2aTWKmaitMtwf_Ig

     

    Barcelona może dziękować swojemu 34-letniemu bramkarzowi za ten triumf. Szczęsny zaprezentował prawdziwy pokaz umiejętności, skutecznie zatrzymując groźne strzały Orkuna Kökçü, Fredrika Aursnesa i Vangelisa Pavlidisa. Jego najefektowniejsza interwencja miała miejsce w 43. minucie, kiedy błyskawicznie zareagował na strzał Kerema Aktürkoğlu z bliskiej odległości.

     

    W doliczonym czasie gry Renato Sanches oddał potężne uderzenie z dystansu, ale Szczęsny po raz kolejny pokazał swoją klasę, broniąc strzał w spektakularnym stylu. Dzięki temu występowi polski golkiper zanotował już ósme czyste konto, a Barcelona pozostaje niepokonana we wszystkich 14 meczach, w których stanął między słupkami.

     

    Decydujący gol

     

    61′ (0:1) – Wbrew przebiegowi gry to Barcelona objęła prowadzenie. Fatalny błąd Antonio Silvy sprawił, że piłka trafiła pod nogi Raphinhi. Brazylijczyk bez wahania uderzył płasko zza pola karnego, posyłając piłkę w kierunku prawego słupka i nie dając Anatolijowi Trubinowi żadnych szans.

     

    Kluczowy moment: Barcelona w osłabieniu

     

    22′ – Zadanie Barcelony stało się znacznie trudniejsze, gdy Pau Cubarsí został wyrzucony z boiska. Młody obrońca faulował Vangelisa Pavlidisa tuż przed polem karnym, gdy napastnik Benfiki wychodził na czystą pozycję. Sędzia bez wahania pokazał mu bezpośrednią czerwoną kartkę, zmuszając Barcelonę do gry w osłabieniu przez ponad godzinę.

     

    Co dalej dla Barcelony?

     

    Dzięki temu kluczowemu zwycięstwu na wyjeździe Barcelona jest w świetnej pozycji, by awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Rewanż odbędzie się 11 marca na Camp Nou. Jeśli Blaugrana wyeliminuje Benfikę, w kolejnej rundzie zmierzy się z Borussią Dortmund lub Lille OSC. Ich pierwsze starcie zakończyło się remisem 1:1 na Signal Iduna Park, co oznacza, że wszystko jest jeszcze możliwe.

     

  • Liga Mistrzów: grająca w “10” Barcelona wygrała na wyjeździe z Benfiką. Fenomenalny mecz Wojciecha Szczęsnego! [WIDEO]

    Liga Mistrzów: grająca w “10” Barcelona wygrała na wyjeździe z Benfiką. Fenomenalny mecz Wojciecha Szczęsnego! [WIDEO]

    Liga Mistrzów: grająca w “10” Barcelona wygrała na wyjeździe z Benfiką. Fenomenalny mecz Wojciecha Szczęsnego! [WIDEO]

    Wojciech Szczęsny superstar! Były reprezentant Polski zanotował kapitalny występ, a FC Barcelona w dużym stopniu dzięki niemu pokonała na wyjeździe SL Benfica 1:0 i zrobiła olbrzymi krok w kierunku awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Od 22. minuty Blaugrana musiała radzić sobie w “10”, po czerwonej kartce dla Pau Cubarsiego.

     

    JAK ZAGRAŁ WOJCIECH SZCZĘSNY?

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897400044224909316

    To był zdecydowanie najlepszy występ byłego reprezentanta Polski w barwach Barcelony. 34-latek w imponującym stylu zatrzymywał próby między innymi Orkuna Kokcu, Fredrika Aursnesa czy Vangelisa Pavlidisa. Znakomitą interwencją popisał się zwłaszcza w 43. minucie, gdy z pięciu metrów obronił strzał Kerema Akturkoglu, a w doliczonym czasie gry potężne uderzenie zza pola karnego Renato Sanchesa. Zanotował już ósme czyste konto, natomiast Blaugrana nie przegrała żadnego z czternastu meczów, w których między słupkami zespołu z Katalonii stawał nasz rodak.

     

    TAK PADŁ GOL:

     

    61′ (0:1) Ekipa Hansiego Flicka dość niespodziewanie wyszła na prowadzenie. Wszystko zaczęło się od złego podania Antonio Silvy. Z prezentu skorzystał Raphinha, który płaskim strzałem zza pola karnego w kierunku prawego słupka zaskoczył Anatolija Trubina.

     

    KLUCZOWY MOMENT MECZU:

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897384714111172945

    22′ Przyjezdni przez ponad godzinę gry musieli radzić sobie w “dziesiątkę”. Wychodzącego na czystą pozycję Vangelisa Pavlidisa nieprzepisowo zatrzymywał tuż przed “szesnastką” Pau Cubarsi i główny arbiter zawodów pokazał młodemu obrońcy bezpośrednią czerwoną kartkę!

    PODSUMOWANIE:

    Barcelona – dzięki wygranej na wyjeździe (1:0) – zrobiła olbrzymi krok w kierunku awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Rewanżowe starcie zaplanowano na 11 marca. Jeżeli Blaugrana upora się z Benfiką, w następnej rundzie zagra z Borussią Dortmund bądź Lille OSC. Pierwsza konfrontacja tych drużyn zakończyła się remisem 1:1 na Signal Iduna Park.

  • Najlepszy wynik Polaków w mistrzostwach świata w Trondheim. “Minimum przyzwoitości”

    Najlepszy wynik Polaków w mistrzostwach świata w Trondheim. “Minimum przyzwoitości”

    Najlepszy wynik Polaków w mistrzostwach świata w Trondheim. “Minimum przyzwoitości”

    Polska reprezentacja w składzie: Pola Bełtowska, Dawid Kubacki, Anna Twardosz i Aleksander Zniszczoł, zajęła ósme miejsce w konkursie mikstów w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim. To najlepsza lokata Biało-Czerwonych w tym czempionacie. Do tej pory było nią dziesiąte miejsce Pawła Wąska w konkursie na normalnej skoczni.

     

    Po serii próbnej wcale nie było takie pewne to, że Polska awansuje do finałowej ósemki w konkursie mikstów w skokach narciarskich.

     

    Ostatecznie Biało-Czerwoni po pierwszej serii uplasowali się na siódmej pozycji. W serii finałowej spadli jednak na ósme. To powtórka wyniku sprzed dwóch lat w Planicy.

     

    Mieszane uczucia po konkursie mikstów. Najlepszy wynik Polaków w Trondheim

     

    On tego dnia skakał nieco słabiej niż w seriach treningowych. Podobnie jak Aleksander Zniszczoł. Ten jednak miał trochę problemów z prędkościami najazdowymi.

     

    – Skoki były dobre, ale nie było metrów. W drugim skoku powinno lecieć, ale nie było w ogóle końcówki. To był potrzebny dzień. Można było złapać powtarzalność skoków – powiedział Zniszczoł.

     

    Dla Poli Bełtowskiej ósme miejsce mistrzostw świata to duży sukces.

     

    – Dla mnie to był trzeci start w mikście i jedyny, w którym weszłam do drugiej serii. Jest zatem radość, że to wyszło akurat w mistrzostwach świata – cieszyła się 18-latka.

     

    W porównaniu do serii próbnej wyraźnie poprawiła się Anna Twardosz i dzięki temu Polska mogła myśleć o finałowej ósemce.

     

    – Oddałam swój dobry skok. I to było najważniejsze. Warunki nie były łatwe, a do tego była presja. Ten finał mistrzostw świata, to dla nas radość – zakończyła Twardosz.

     

     

  • Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niewiele ponad miesiąc minął, by mecz Benfiki z Barceloną nie kojarzył nam się z koszmarnymi błędami, a wspaniałymi interwencjami Wojciecha Szczęsnego. O ile w styczniowym spotkaniu fazy ligowej Polak mógł zostać uznany za antybohatera, o tyle w środę był bezdyskusyjnie najlepszym zawodnikiem meczu. To przede wszystkim dzięki niemu drużyna Hansiego Flicka wygrała w Lizbonie 1:0. – To był jeden z najlepszych występów w jego karierze klubowej – powiedział Tomasz Ćwiąkała.

     

    43 – tyle dni minęło od styczniowego meczu Benfiki z Barceloną (4:5) w Lidze Mistrzów. Chociaż jak na europejskie puchary to czasu wyjątkowo mało, to w środowy wieczór obejrzeliśmy zupełnie inny mecz. Mecz, który miał też zupełnie innego bohatera.

     

    Wojciech Szczęsny, który o styczniowym meczu w fazie ligowej na pewno chciał jak najszybciej zapomnieć, tym razem bronił jak w transie. Momentami można było odnieść wrażenie, że Polak obiecał sobie, że tym razem w Lizbonie za żadne skarby gola nie puści. W skrócie: Szczęsny bronił tak, że momentami mogliśmy tylko przecierać oczy ze zdumienia.

     

    Tym razem z dwójki Polaków mówić będziemy tylko o nim. Robert Lewandowski, który w 14. minucie zmarnował doskonałą okazję, nie miał więcej okazji, by błyszczeć. Zadanie miał wyjątkowo trudne, bo od 22. minuty Barcelona grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla Pau Cubarsiego. To zwiększyło szanse Benfiki, ale nic z tego nie zrobił sobie Szczęsny, który zagrał zdecydowanie najlepszy mecz, odkąd został zawodnikiem Barcelony.

     

    Połowa inna o 180 stopni

     

    Przypomnijmy, pierwsza połowa styczniowego meczu była dla Szczęsnego koszmarem. Pierwszego z czterech goli Polak puścił już w 2. minucie, ale to był tylko początek dramatu. 20 minut później Szczęsny niezdarnie wyszedł poza pole karne, staranował Alejandro Balde, a piłkę do pustej bramki wbił mu Vangelis Pavlidis. Jeszcze przed przerwą Polak w polu karnym sfaulował Kerema Akturkoglu, a chwilę później Pavlidis kompletował hat-trick.

     

    Mimo że końcówce spotkania Szczęsny miał kluczową interwencję, kiedy w sytuacji sam na sam odbił strzał Angela Di Marii, hiszpańskie media nie zostawiły na nim suchej nitki. Dziennikarze wróżyli nawet, że po takim występie Polak nie podniesie się z ławki rezerwowych do końca sezonu. Ale Flick wierzył w Szczęsnego i dziś zbiera tego owoce.

     

    W środę Szczęsny zagrał mecz o 180 stopni inny niż w tamten styczniowy wieczór. Jeśli wtedy mimo interwencji z końcówki uznano go za antybohatera Barcelony, to w środę bez wątpienia był jej MVP. Znów do przerwy Polak mógł puścić co najmniej trzy gole, ale tym razem bronił jak w transie i nie puścił żadnego.

     

    Wybitną formę Szczęsny zasygnalizował już w 17. sekundzie, kiedy doskonale odbił strzał Akturkoglu z pola karnego. W 14. minucie polski bramkarz świetnie interweniował po strzale Andreasa Schjelderupa sprzed pola karnego. Chociaż, jak się okazało, Norweg był na spalonym, to Szczęsny tylko zwiększył pewność siebie.

     

    W 25. minucie Polaka pokonać próbował Orkun Kokcu, ale i jego uderzenie z rzutu wolnego zostało odbite. Tuż przed przerwą, w 43. minucie, Szczęsny wzniósł się na wyżyny, kiedy obronił strzał głową Akturkoglu z sześciu metrów.

     

    Ale pierwsza połowa w wykonaniu Szczęsnego to nie tylko efektowne interwencje. To też popis pewności siebie i spokoju, których Polakowi przy poprzedniej wizycie w Lizbonie brakowało. W 21. minucie Szczęsny wyszedł poza pole karne i nie taranując żadnego z kolegów, pewnie wykopał piłkę z dala od własnej bramki. 12 minut później Szczęsny skorzystał ze złego przyjęcia piłki w wykonaniu Schjelderupa, dobrze wyczuł odległość i czas i pewnie rzucił się pod nogi Norwega, wyłapując piłkę.

     

    Najlepszy występ Szczęsnego w Barcelonie

    Druga połowa zaczęła się dokładnie tak, jak skończyła się pierwsza: od ataków Benfiki i interwencji Szczęsnego. W 47. minucie Polak zatrzymał strzał sprzed pola karnego w wykonaniu Kokcu. Mimo że pozornie było to uderzenie niegroźne, to interwencję naszemu bramkarzowi utrudnił nieco rykoszet od Ronalda Araujo.

     

    Cztery minuty później Szczęsny błysnął raz jeszcze. Polak najpierw odbił uderzenie Fredrika Aursnesa z pole karnego, a sekundy później dźgnął piłkę czubkiem buta przed nadbiegającym na dobitkę Pavlidisem. Po tej sytuacji Grek tylko złapał się za głowę, nie mogąc uwierzyć w formę Szczęsnego.

     

    W 77. minucie za głowę łapał się też Akturkoglu, który oddał kolejny celny strzał z pola karnego, ale kolejny raz piłka wylądowała w rękach Szczęsnego. Polak miał dzień absolutnie perfekcyjny, bo sprzyjało mu też szczęście.

     

    Niespełna 10 minut przed końcem meczu Szczęsny faulował w polu karnym Andreę Belottiego. I kiedy wydawało się, że polski bramkarz znów spowodował rzut karny dla Benfiki, okazało się, że chwilę przed przewinieniem zawodnik gospodarzy był na spalonym. 

    Jakby tego było mało, w doliczonym czasie Szczęsny odbił jeszcze strzał z dystansu Renato Sanchesa. – To był występ totalny. Jeden z najlepszych w karierze klubowej Szczęsnego. Niesamowitego bramkarza miała dzisiaj Barcelona. Fenomenalnego – podsumował komentujący spotkanie w Canal+ Tomasz Ćwiąkała.

    Statystyczny portal sofascore.com naliczył Szczęsnemu osiem interwencji i ocenę 9,3, uznając go za bezapelacyjnie najlepszego zawodnika meczu. To tylko krótka zapowiedź pochwał, jakie Polak na pewno otrzyma w najbliższych godzinach. Bo bez niego nie tylko to spotkanie, ale i cały dwumecz mogłyby wyglądać zupełnie inaczej.

  • Wieczór cudów w Lizbonie. Szczęsny bohaterem Barcelony, sensacja w hicie

    Wieczór cudów w Lizbonie. Szczęsny bohaterem Barcelony, sensacja w hicie

    Wieczór cudów w Lizbonie. Szczęsny bohaterem Barcelony, sensacja w hicie

    W 22. minucie meczu na Estadio da Luz w pamięci piłkarzy Barcy z pewnością odżyły koszmary z Monaco. Z boiska wyrzucony został Pau Cubarsi, a “Duma Katalonii” musiała radzić sobie w dziesiątkę. Od tamtej pory Wojciech Szczęsny wcielił się w rolę superbohatera i z nieprawdopodobnym poświęceniem popisywał się kolejnymi paradami. Choć wydawało się to niemożliwe, po bramce Raphinhi podopieczni Flicka wygrali 1:0 i mają powody do świętowania.

     

    Poprzednie spotkanie w Lizbonie zakończyło się zwycięstwem Barcelony 5:4 po iście szalonej rywalizacji. Mając to w pamięci, kibice liczyli, że w środowy wieczór, tyle że na etapie 1/8 finału znów zobaczą wiele bramek. Już pierwsze minuty spotkania zwiastowały, że istotnie tak może być.

     

    Szalony początek starcia w Lizbonie. 22. minuta przyniosła koszmar Barcelony

     

    W 1. minucie jedynie kapitalna interwencja Wojciecha Szczęsnego uchroniła “Dumę Katalonii” od błyskawicznej straty gola. Defensorzy wyraźnie wyszli na boisko zdekoncentrowani, co starali się wykorzystać gracze “Orłów”. W odpowiedzi na próbę Akturkoglu Dani Olmo uderzył z dystansu, ale tuż obok bramki. W 13. minucie dwiema kapitalnymi interwencjami popisał się Trubin. Hansi Flick przecierał oczy z niedowierzaniem, jakim cudem jego podopieczni nie trafili na 1:0. Najpierw próbował Olmo, a potem Lewandowski.

     

    W 22. minucie odżyły wspomnienia z rywalizacji w 1. rundzie fazy ligowej przeciwko AS Monaco. Pavlidis przedarł się przez defensywę Barcy, ale został sfaulowany przez Pau Cubarsiego. A jako że ten był ostatnim defensorem, sędzia nie miał wyjścia i wyrzucił go z boiska. Szczęsny obronił strzał z wolnego, jaki posłał niemal prosto w niego Kokcu.

     

    Mimo gry w przewadze Benfica nie była w stanie w 1. połowie wykorzystać swoich okazji. Barca potrafiła się odgryzać, co jasno pokazuje, że wyciągnęła wnioski z porażki w Monaco. W 43. minucie w rolę ratownika znów wcielił się Szczęsny. Tym razem z bliskiej odległości wybronił strzał Akturkoglu. Kilka minut później z grymasem bólu na murawę po brutalnym ataku padł Inigo Martinez. Wejście było na tyle ostre, że ucierpiały aż ochraniacze stopera. Felix Zwayer “wycenił” przewinienie Barreiro “zaledwie” na żółtą kartkę.

     

    Cud na Estadio da Luz. Szczęsny bohaterem, Raphinha dał cenne zwycięstwo

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897384714111172945

     

    Szczęsny zdawał sobie sprawę, że to w dużej mierze od jego postawy zależą losy spotkania na Estadio da Luz. Za każdym razem kiedy tylko pachniało golem dla Benfiki, stawał na wysokości zadania i świetnie interweniował. A w 61. minucie zadziały się cuda.

     

    Raphinha wykorzystał błąd defensywy Benfiki, odebrał futbolówkę i pomknął na bramkę. Posłał uderzenie z dystansu z nadzieją, że piłka zatrzepocze w siatce. I tak też się stało. Grająca w dziesiątkę Barcelona trafiła na 1:0 i na dobrą sprawę miała wymarzony wynik w Lizbonie. Minuty mijały, Szczęsny popisywał się kolejnymi interwencjami, a Benfica coraz bardziej się spieszyła.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897400044224909316

    Na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu sędzia zagwizdał, wskazując na jedenasty metr po tym, jak Polak sfaulował Andreę Belottiego. “Azulgranę” uratował w tej sytuacji spalony. Rzut karny został odwołany. Jak w transie bronił na Estadio da Luz Szczęsny, który raz jeszcze popisał się świetną interwencją w doliczonym czasie gry. Tym razem wygrał pojedynek z Renato Sanchesem.

     

    Wydawało się to niemożliwe, ale “Blaugrana” grajaca od 22. minuty w dziesiątkę wywiozła z Lizbony zwycięstwo i przed rewanżem z Benfiką jest w komfortowej sytuacji. 

  • Szczęsny absolutnym bohaterem Barcelony! Niebywały mecz w Lidze Mistrzów

    Szczęsny absolutnym bohaterem Barcelony! Niebywały mecz w Lidze Mistrzów

    Szczęsny absolutnym bohaterem Barcelony! Niebywały mecz w Lidze Mistrzów

    Spotkanie na Estadio Da Luz nie układało się od początku po myśli Barcelony. Jeden z ważniejszych piłkarzy dostał czerwoną kartkę, a Wojciech Szczęsny dwoił się i troił, by zatrzymać próby piłkarzy Benfiki. Robert Lewandowski wyglądał jak ciało obce. Wiele wskazywało na to, że mecz skończy się bezbramkowym remisem. Wtem pojawił się Raphinha, a po chwili Hansi Flick zaczął biegać przy linii bocznej.

     

    To była 17. sekunda hitowego meczu na Estadio Da Luz. Benfica ruszyła na Barcelonę od samego początku. Kerem Akturkoglu oddał pierwszy celny strzał na bramkę Barcelony, ale Wojciech Szczęsny błysnął skuteczną interwencją. To był pierwszy z wielu momentów tego spotkania, które od początku miało toczyć się na wysokiej intensywności. I faktycznie tak było.

     

    Oba zespoły grały już ze sobą w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Wtedy Barcelona wygrała 5:4, a decydującą bramkę zdobył Raphinha po kontrataku. Robert Lewandowski strzelił dwa gole z rzutów karnych, a Szczęsny świetnie zareagował przy strzale Angela Di Marii w drugiej połowie.

     

    Cubarsi popsuł plany Barcelony. Szczęsny bohaterem w zespole Flicka

     

    Na bohatera pierwszej połowy po stronie Barcelony wyrósł Szczęsny. Sytuacja z 17. sekundy była jedną z wielu, gdzie Polak musiał się wykazać. Szczęsny świetnie reagował przy strzałach Andreasa Schjelderupa, Orkuna Kokcu czy Kerema Akturkoglu. Szczęsnego wywindowały też okoliczności, bo od 22. minuty Barcelona grała w osłabieniu.

     

    Wtedy czerwoną kartkę obejrzał Pau Cubarsi za faul na Vangelisie Pavlidisie przed polem karnym Barcy. W tej sytuacji napastnik Benfiki mógł wyjść do sytuacji sam na sam ze Szczęsnym. Po tej sytuacji Hansi Flick poświęcił Daniego Olmo i wprowadził Ronalda Araujo. W sieci pojawiały się głosy, że może lepszym rozwiązaniem byłoby zmienienie Lewandowskiego, a Olmo mógłby występować jako fałszywa “dziewiątka”.

     

    A co można powiedzieć o występie Lewandowskiego po 45 minutach? Tak naprawdę jedyna okazja pojawiła się w trzynastej minucie, gdy potrójną interwencją popisał się Anatolij Trubin. Najpierw bramkarz Benfiki obronił strzał Olmo, potem osłonił ciałem bramkę przy dobitce Lewandowskiego, a także dobrze zareagował po sytuacyjnym strzale Lamine’a Yamala.

     

    Po pierwszej połowie Benfika miała więcej sytuacji bramkowych, ale to Barcelona oddała więcej celnych strzałów.

     

    Raphinha bohaterem Barcelony po przerwie. Ależ on jest niesamowity

     

    Po przerwie Szczęsny znów musiał się kilka razy wykazać. Polak piąstkował piłkę po rzucie rożnym i łapał piłkę po strzałach Orkuna Kokcu i Fredrika Aursnesa. W 56. minucie Flick podjął ważną decyzję i zmienił Yamala. W jego miejsce wszedł Ferran Torres. Sześć minut później Barcelona wyszła na prowadzenie i kompletnie zaskoczyła Benfikę.

     

    Antonio Silva popełnił błąd w rozegraniu, z którego skrzętnie skorzystał Raphinha. Brazylijczyk przejął piłkę i uderzył sprzed pola karnego. Piłka leciała na tyle precyzyjnie, że Trubin nie zdołał jej sparować poza linię.

     

    Szczęsny dobrze reagował w każdej sytuacji, a przy jednym ze strzałów Aursnesa Polak skwitował swoją interwencję szerokim uśmiechem. Mniej okazji do uśmiechu miał Lewandowski, który toczył pojedynki fizyczne z Aursnesem i Nicolasem Otamendim. Lewandowski nie oddał żadnego strzału w drugiej połowie na bramkę Trubina.

     

    W 79. minucie Lewandowski zszedł z boiska, a Barcelona skupiła się na obronie wyniku. Cztery minuty później Szczęsny faulował Andreę Belottiego we własnym polu karnym, ale uratował go fakt, że napastnik Benfiki był wcześniej na spalonym. Szczęsny uratował Barcelonę w samej końcówce, broniąc strzał z dystansu. Barcelona wygrała 1:0 z Benfiką i tym samym przystąpi do drugiego meczu z zaliczką.

     

    Rewanżowe spotkanie między Barceloną a Benfiką odbędzie się we wtorek o godz. 18:45. W weekend Barcelona zagra u siebie z Osasuną, natomiast Benfica będzierywalizować z CD Nacional.