• Inaki Pena zmiażdżony, Wojciech Szczęsny świętuje. Tylko spójrzcie

    Inaki Pena zmiażdżony, Wojciech Szczęsny świętuje. Tylko spójrzcie

    Iñaki Peña zmiażdżony, Wojciech Szczęsny świętuje. Tylko spójrzcie!

     

    W ostatnim starciu Ligi Mistrzów, które przyciągnęło uwagę kibiców z całego świata, Wojciech Szczęsny pokazał swoją klasę, podczas gdy Iñaki Peña przeżył koszmar między słupkami. Mecz, w którym Juventus zmierzył się z FC Barceloną, zakończył się spektakularnym zwycięstwem włoskiej drużyny, a polski bramkarz miał ogromny udział w tym triumfie.

     

    Dominacja Wojciecha Szczęsnego

     

    Juventus od początku narzucił swoje warunki gry, a Szczęsny od pierwszych minut wykazywał się pewnością siebie i znakomitą formą. Jego interwencje były kluczowe, zwłaszcza w momentach, gdy Barcelona próbowała przełamać obronę “Starej Damy”. Polak popisał się kilkoma spektakularnymi paradami, które skutecznie zniechęciły napastników rywali. Szczęsny nie tylko bronił z imponującą skutecznością, ale także doskonale dyrygował defensywą, co pozwoliło Juventusowi zachować czyste konto.

     

    Koszmar Iñakiego Peñi

     

    Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja po drugiej stronie boiska. Młody bramkarz Barcelony, Iñaki Peña, miał wyjątkowo trudny wieczór. Defensywa „Blaugrany” wielokrotnie zostawiała go na pastwę losu, a błędy w ustawieniu i brak zdecydowania kosztowały Katalończyków utratę kilku bramek. Peña, mimo ambitnych prób, nie był w stanie zatrzymać świetnie dysponowanych napastników Juventusu, którzy raz po raz znajdowali sposób na umieszczenie piłki w siatce.

     

    Kluczowe momenty meczu

     

    Jednym z przełomowych momentów spotkania była obrona rzutu karnego przez Szczęsnego w drugiej połowie. Ten kluczowy moment nie tylko uratował Juventus przed utratą gola, ale również podciął skrzydła Barcelonie, która od tego momentu wyraźnie straciła rytm. Z kolei Peña, mimo kilku niezłych interwencji, nie zdołał uniknąć krytyki ze strony hiszpańskich mediów, które surowo oceniły jego występ.

     

    Reakcje po meczu

     

    Wojciech Szczęsny nie krył zadowolenia po ostatnim gwizdku. W wywiadzie dla mediów podkreślił, że cały zespół zasłużył na pochwały, a jego występ to wynik ciężkiej pracy na treningach. Kibice Juventusu zalali media społecznościowe pochwałami dla polskiego golkipera, podczas gdy fani Barcelony nie szczędzili słów krytyki wobec młodego Peñi.

     

    Co dalej?

     

    Dla Wojciecha Szczęsnego to spotkanie było kolejnym dowodem na to, że jest jednym z najlepszych bramkarzy w Europie. Z kolei dla Iñakiego Peñi to gorzka lekcja, która może jednak okazać się cennym doświadczeniem na przyszłość. Barcelona będzie musiała szybko wyciągnąć wnioski, jeśli chce myśleć o sukcesach w dalszej części sezonu.

     

    Czy Juventus pod wodzą Szczęsnego jest w stanie sięgnąć po trofeum Ligi Mistrzów? Jedno jest pewne — z takim bramkarzem mają na to spore szanse.

     

     

  • Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Ewa Pajor nie traci czasu na zapisywanie się w historii FC Barcelona. Polska napastniczka rozpoczęła sezon z prawdziwym strzeleckim pokazem, zdobywając aż dziewięć goli w zaledwie sześciu meczach ligowych—co jest najlepszym wynikiem w historii klubu na tym etapie rozgrywek. Dotychczasowy rekord należał wspólnie do Asisat Oshoali i Soni Bermúdez, które w swoich pierwszych sześciu spotkaniach zdobyły po siedem bramek. Pajor jednak zdeklasowała ten wynik, ustanawiając nowy poziom doskonałości.

     

    Hat-trick, który zmienił wszystko

     

    Przed ostatnim Derbi Barceloní przeciwko Espanyolowi Pajor już imponowała, zdobywając sześć bramek w pięciu pierwszych meczach. Ale to, co wydarzyło się w derbach, przeniosło ją na zupełnie nowy poziom. Mimo że jej drużyna przegrywała do przerwy, Pajor wzięła sprawy w swoje ręce i skompletowała hat-tricka w zaledwie 45 minut, odwracając losy spotkania. Dzięki jej niesamowitej skuteczności Barcelona rozgromiła Espanyol 7:1, a sama Pajor na stałe zapisała się w historii klubu.

     

    Polski duet rządzi Barceloną

     

    Fenomenalny start Pajor to nie jedyny polski akcent w FC Barcelona w tym sezonie. Po drugiej stronie, w męskiej drużynie, Robert Lewandowski również zachwyca formą strzelecką. Legendarny napastnik ma już na koncie 10 goli w lidze, w tym hat-tricka w ostatnim meczu przeciwko Alavés. W wyjątkowym geście dumy narodowej Pajor naśladowała charakterystyczną cieszynkę Lewandowskiego po zdobytej bramce w derbach, podkreślając rosnący polski wpływ na klub.

    Z Pajor i Lewandowskim prowadzącymi ofensywę Barcelony, jedno jest pewne—polska magia futbolu rozkwita w Katalonii. A jeśli Pajor utrzyma to niesamowite tempo, kto wie, ile kolejnych rekordów pobije do końca sezonu?

     

  • Rewolucja w Barcelonie? Szokujący Rekord Wojciecha Szczęsnego Zadziwia Kibiców!

    Rewolucja w Barcelonie? Szokujący Rekord Wojciecha Szczęsnego Zadziwia Kibiców!

    Kiedy Wojciech Szczęsny niespodziewanie przeniósł się do FC Barcelony, wielu zastanawiało się, czy podoła presji gry w jednym z największych klubów piłkarskich na świecie. Czy będzie w stanie wypełnić lukę po legendarnych bramkarzach? Czy odnajdzie się w intensywnym stylu gry La Liga? Czy udźwignie ogromne oczekiwania?

     

    Kilka miesięcy później wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Polski golkiper osiągnął wynik, który wydaje się wręcz niemożliwy—od momentu dołączenia do Barcelony Szczęsny nie przegrał ani jednego meczu, w którym wystąpił od pierwszej minuty. To prawda—zero porażek.

     

    Jak Szczęsny Stał się Talizmanem Barcelony?

     

    Transfer Szczęsnego na Camp Nou wzbudził mieszane reakcje. Po latach spędzonych w Juventusie był szanowany, ale nie postrzegano go jako gracza, który może odmienić losy zespołu. Wielu zastanawiało się, czy Barcelona w ogóle potrzebuje nowego bramkarza. Jednak wystarczył jeden mecz, aby wszystko się zmieniło.

     

    Od swojego debiutu Szczęsny emanował pewnością siebie między słupkami. Jego zdolność do dyrygowania obroną, wykonywania kluczowych interwencji i zachowania zimnej krwi w trudnych momentach od razu podniosła poziom drużyny. Jednak tym, co naprawdę go wyróżnia, jest konsekwencja. Mecz po meczu Szczęsny nie dawał Barcelonie powodu do porażki.

     

    Liczby Nie Kłamią: Imponujący Rekord Szczęsnego

     

    Statystyki mogą czasem wprowadzać w błąd, ale w przypadku Szczęsnego mówią same za siebie. Żadnej porażki w meczach, które rozpoczął od pierwszej minuty—ani jednej.

     

    Dla bramkarza utrzymanie takiej passy to nie tylko efekt efektownych parad. To dowód na to, że stał się filarem drużyny. Szczęsny daje Barcelonie stabilność, przywództwo i niezłomność.

     

    Jego spokój pod presją okazał się kluczowy w najtrudniejszych spotkaniach. Bronił rzuty karne w kluczowych momentach, wygrywał pojedynki sam na sam i skutecznie dowodził defensywą w najbardziej nerwowych sytuacjach. Szczęsny raz po raz udowadnia, że był jednym z najbardziej niedocenianych transferów ostatnich lat.

     

    Co Dalej dla Szczęsnego i Barcelony?

     

    Dzięki Szczęsnemu w bramce Barcelona zyskała nieoczekiwaną broń w walce o dominację. Teraz pojawia się pytanie—czy Polak zdoła utrzymać tę niesamowitą passę?

     

    Kibice futbolu wiedzą, że każda seria kiedyś się kończy. Jednak forma Szczęsnego sugeruje, że jego historia w Barcelonie dopiero się zaczyna. Dopóki stoi na bramce, klub może mieć pewność, że ma w swoich szeregach ostatnią linię obrony, która po prostu nie zna smaku porażki.

     

    Jedno jest pewne: Wojciech Szczęsny to już nie tylko solidny bramkarz. Stał się niepokonanym strażnikiem Barcelony. A jeśli jego seria potrwa dłużej, jego nazwisko na zawsze zapisze się w historii klubu jako jedna z jego najbardziej nieoczekiwanych legend.

     

  • Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Ewa Pajor, podobnie jak Robert Lewandowski w tym sezonie prezentuje bardzo wysoką formę i w barwach FC Barcelona strzela wiele goli, prowadząc drużynę do bardzo cennych zwycięstw. Nie inaczej było także w spotkaniu 20. kolejki ligowej przeciwko Eibar. Napastniczka reprezentacji Polski potrzebowała ledwie trzech minut, aby wpisać się do protokołu meczowego, strzelając gola.

     

    FC Barcelona Polakami i Polkami stoi. To sformułowanie, którego spokojnie możemy użyć. Tak naprawdę, gdy w zespole z Katalonii oglądalibyśmy tylko Roberta Lewandowskiego i Ewę Pajor, już moglibyśmy rozważać o jego słuszności. Ta dwójka bowiem stanowi o sile męskiej i żeńskiej drużyny.

     

    Ewa Pajor zdecydowanie podąża ścieżką wytyczoną przez Lewandowskiego. Pajor prezentuje się w tym sezonie znakomicie i prowadzi “Dumę Katalonii” do kolejnych zwycięstw, dzięki czemu żeńska drużyna FC Barcelona ma dość spokojną przewagę nad drugim Realem Madryt w żeńskiej La Liga.

     

    Ewa Pajor znów strzela. 16. gol w sezonie La Liga

     

    Przed 20. kolejką wynosiła ona dokładnie pięć oczek. Żeński zespół ze stolicy Hiszpanii w niedzielę rano pokonał Athletic Bilbao i wywarł presję na przeciwniczkach Katalonii. Bezpośrednio przed spotkaniem 20. kolejki z Eibarem “Barca” miała ledwie dwa oczka zaliczki.

     

    Sam mecz z drużyną z Kraju Basków rozpoczął się w wymarzony sposób, bo już w trzeciej minucie rywalizacji do protokołu meczowego wpisała się właśnie Pajor. Polka wykorzystała bardzo dobre podanie Salmy Paralluelo. Piłka dotarła do naszej gwiazdy na linii środkowej i Pajor mogła rozpocząć samotny rajd, która zakończyła umieszczeniem futbolówki w siatce.

     

    Ten gol był początkiem absolutnej dominacji zespołu z Katalonii. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:0, a cały mecz padł oczywiście łupem “Blaugrany”, która wygrała w stosunku aż 8:1, a Pajor zeszła z murawy w 70. minucie. Dzięki tej bramce Pajor umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji najczęściej strzelających gole piłkarek. Polka w hiszpańskiej lidze ma ich aż 16, a druga w klasyfikacji Imade ledwie 12.

    https://x.com/DAZNWFootball/status/1896186446790205909

  • Scenariusz idealny. FC Barcelona z efektowną wygraną

    Scenariusz idealny. FC Barcelona z efektowną wygraną

    Scenariusz idealny. FC Barcelona z efektowną wygraną

    W meczu FC Barcelony z Realem Sociedad wszystko jasne było już po dwóch kwadransach, kiedy Blaugrana prowadziła 2:0. Ostatecznie gospodarze wygrali 4:0 i wrócili w La Lidze na pozycję lidera.

     

    Z czołowej trójki FC Barcelona tym razem jako ostatnia wyszła na boisko. W 26. kolejce La Ligi zespół Hansiego Flicka podejmował 9. w tabeli Real Sociedad, który kilka dni temu rywalizował, podobnie jak gospodarze, w półfinale Pucharu Króla.

     

    Przed spotkaniem Blaugrana wiedziała, że wygrana pozwoli jej wrócić na 1. pozycję La Ligi i przy okazji uciec Realowi Madryt na trzy punkty. W sobotę Królewscy przegrali w Sewilli z Realem Betis. Zwyciężyło Atletico, które 1:0 ograło Athletic Bilbao.

     

    W składzie gospodarzy po raz kolejny zagrali Polacy. W bramce stanął Wojciech Szczęsny, w ataku szansę otrzymał Robert Lewandowski. Golkiper mógł mieć problemy już w 4. minucie. Wówczas piłkę w bramce umieścił Sergio Gomez. Barcelonę uratował fakt, że wcześniej jeden z zawodników gości był na spalonym.

     

    Blaugrana nie zamierzała rzucać się na rywala, czekała na swój moment. Doczekała się go w 17. minucie. “Lewy” zagrał do Daniego Olmo, który starał się uciec Aritzowi Elustondo, a ten przewrócił go. Sędzia nie miał wątpliwości, defensor otrzymał czerwoną kartkę za faul taktyczny.

     

    Scenariusz dla gospodarzy ułożył się idealnie. Do pełnej satysfakcji brakowało Barcelonie bramki. Grając w przewadze zespół Hansiego Flicka uzyskał wyraźną przewagę. Premierowy gol padł w 25. minucie. Olmo otrzymał piłkę w polu karnym, zagrał do Gerarda Martina. Strzał prawego obrońcy z sześciu metrów znalazł się w bramce. Było to premierowe trafienie zawodnika w pierwszej drużynie.

     

    Minęły cztery minuty i było po emocjach. Po rzucie rożnym piłka została wybita przed pole karne. Dopadł do niej Olmo. Strzał był niecelny, ale piłka po drodze odbiła się jeszcze od Marca Casado i po drodze trafiając w słupek wpadła do bramki.

     

    Od tego momentu pewne było, że tylko kataklizm może zabrać Barcelonie punkty. Blaugrana potyczkę miała pod kontrolą. Goście nie byli w stanie zbliżyć się pod pole karne gospodarzy, którzy nie forsowali tempa. Kilka razy przed bramką Alexa Remiro zrobiło się niebezpiecznie, swoje okazje miał Lewandowski, ale uderzenia były blokowane.

     

    W 2. części obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze szukali kolejnych trafień. W 55. minucie z dystansu uderzył Pedri, piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki gości. Gol padł trzy minuty później. Raphinha zagrywał z rzutu rożnego, strzał Lewandowskiego odbił Alex Remiro, a Ronald Araujo z bliska uderzył głową na 3:0.

     

    Po godzinie trafienia doczekał się Lewandowski. Uderzył z dystansu Araujo, piłka odbiła się od nogi Polaka i wpadła do siatki myląc bramkarza.

     

    Prowadząc czterema bramkami drużyna Hansiego Flicka w końcu przez moment pozwoliła przeciwnikom na dłuższe rozgrywanie piłki w okolicach środka pola. W 80. minucie szansę na gola zmarnował Lewandowski. Polak główkował z pięciu metrów, ale przestrzelił. Sześć minut później z ostrego kąta w boczną siatkę trafił Ferran Torres.

     

    Gospodarze wygrali 4:0 i wrócili na pozycję lidera La Ligi.

     

    FC Barcelona – Real Sociedad 4:0 (2:0)

    1:0 – Gerard Martin 25′

    2:0 – Marc Casado 29′

    3:0 – Ronald Araujo

    4:0 – Robert Lewandowski 61′

     

    Składy:

     

    FC Barcelona: Wojciech Szczęsny – Jules Kounde, Ronald Araujo (76′ Hector Fort), Pau Cubarsi (60′ Eric Garcia), Gerard Martin, Jon Aramburu – Marc Casado, Dani Olmo (71′ Fermin Lopez), Pedri (60′ Frenkie de Jong) – Lamine Yamal, Robert Lewandowski, Raphinha (60′ Ferran Torres).

     

    Real Sociedad: Alex Remiro – Jon Aramburu (64′ Hamari Traore), Aritz Elustondo, Igor Zubeldia, Javi Lopez – Ander Barrenetxea (46′ Arkaitz Mariezkurren), Martin Zubimendi (46′ Benat Turrientes), Jon Olasagasti (19′ Jon Martin Vicente), Sergio Gomez – Orri Oskarsson (77′ Aihen Munoz), Pablo Marin.

  • Ewa Pajor nie do zatrzymania! Kolejna bramka Polki w imponującym zwycięstwie Barcelony

    Ewa Pajor nie do zatrzymania! Kolejna bramka Polki w imponującym zwycięstwie Barcelony

    Ewa Pajor nie do zatrzymania! Kolejna bramka Polki w imponującym zwycięstwie Barcelon

     

    FC Barcelona ponownie potwierdziła swoją dominację w hiszpańskiej ekstraklasie kobiet – Liga F. Kataloński klub rozbił na wyjeździe Eibar 8:1, a jednym z głównych bohaterów spotkania była Ewa Pajor. Reprezentantka Polski zdobyła pierwszą bramkę już w trzeciej minucie meczu, otwierając drogę do efektownego triumfu swojego zespołu.

     

    Pajor nie zwalnia tempa

     

    28-letnia napastniczka, która latem zeszłego roku przeniosła się do Barcelony z VfL Wolfsburg, udowadnia, że była znakomitym wzmocnieniem dla mistrzyń Hiszpanii. Dzięki kolejnemu trafieniu Pajor ma już na koncie 16 bramek w sezonie i wciąż prowadzi w klasyfikacji strzelczyń ligi. Jej najbliższa rywalka w walce o tytuł królowej strzelczyń, Nigeryjka Edna Imade z Granady, zgromadziła do tej pory 12 goli.

     

    Pajor pozostawała na murawie do 70. minuty, po czym trenerka Barcelony, Jonatan Giráldez, zdecydowała się dać jej odpocząć, wprowadzając zmienniczkę. Polka, mimo że nie rozegrała pełnych 90 minut, zdążyła po raz kolejny udowodnić swoją wartość dla zespołu.

     

    Barcelona pewnie zmierza po mistrzostwo

     

    FC Barcelona po 20 kolejkach pozostaje liderem tabeli Liga F, mając na koncie

     

  • Iga Świątek może przejść do historii. Jeszcze nikt tego nie zrobił

    Iga Świątek może przejść do historii. Jeszcze nikt tego nie zrobił

    Iga Świątek może przejść do historii. Jeszcze nikt tego nie zrobi

     

    Iga Świątek stanie przed wyjątkowym wyzwaniem podczas turnieju w Indian Wells 2025. Polska tenisistka ma okazję dokonać czegoś, czego nie udało się żadnej kobiecie w historii – zdobyć trzeci tytuł w tym prestiżowym turnieju. Jak podaje serwis puntodebreak.com “żadna tenisistka nie wygrała tu trzykrotnie, mimo że turniej uznawany jest za piąty wielkoszlemowy”.

     

    Powrót do formy i walka o historyczny wynik

    Choć Świątek nie znajduje się obecnie w swojej najlepszej dyspozycji, perspektywa zdobycia trzeciego tytułu może być dla niej ogromną motywacją. Jak zauważa puntodebreak.com, “polska tenisistka straciła nieco aurę niepokonanej gwiazdy i zawodniczki, która przez długi czas wydawała się niemal nieosiągalna dla rywalek”. Teraz jednak będzie miała okazję, by powrócić do dawnej formy i ponownie włączyć się do walki o najwyższe cele.

     

    Turniej w Indian Wells, określany często jako najważniejszy poza Wielkim Szlemem, jest jednym z najbardziej popularnych wydarzeń w tenisowym kalendarzu. Jak przypomina serwis puntodebreak.com, “Indian Wells to jeden z najbardziej prestiżowych turniejów na świecie, kluczowy element współczesnej historii tego sportu i przez wielu nazywany ‘piątym turniejem wielkoszlemowym’”.

     

    Lista mistrzyń i niezdobyty potrójny tytuł

    Od momentu, gdy turniej otworzył się na kobiety w 1989 roku, aż dziesięć zawodniczek zdobyło dwa tytuły w Indian Wells, jednak żadna nie sięgnęła po trzeci. Jak informuje puntodebreak.com, “na 35 edycji mieliśmy aż 25 różnych mistrzyń, co pokazuje, jak trudno jest tu dominować przez lata”.

     

    Najbliżej historycznego osiągnięcia była Lindsay Davenport, która zdobyła trofea w 1997 i 2000 roku, a także czterokrotnie dochodziła do finału. Jednak mimo wielu okazji, nie udało jej się sięgnąć po trzecie mistrzostwo.

     

    Wśród zawodniczek, które dwukrotnie triumfowały w Indian Wells, znajdują się także takie gwiazdy jak Steffi Graf (1994 i 1996), Kim Clijsters (2003 i 2005), Maria Szarapowa (2006 i 2013), Martina Navratilova (1990 i 1991), Mary Joe Fernández (1993 i 1995) oraz Daniela Hantuchová (2002 i 2007). Jak zauważa serwis puntodebreak.com, “do tego grona należą również Iga Świątek (2022 i 2024) oraz Wiktoria Azarenka (2012 i 2016)”.

     

    Białorusinka, podobnie jak Świątek, mogłaby sięgnąć po trzeci tytuł w Indian Wells 2025, jednak jej forma nie daje na to większych nadziei. “W przypadku Azarenki, ze względu na słabszą formę, wydaje się to mało prawdopodobne” – podaje puntodebreak.com.

     

    Specyfika turnieju i szansa na odbudowę

    Zdaniem ekspertów, Indian Wells to turniej, który może pomóc Świątek w odzyskaniu dawnej pewności siebie. “Specyfika nawierzchni i warunki panujące w Indian Wells zdecydowanie sprzyjają grze Świątek” – informuje portal.

     

    Dla polskiej tenisistki to wyjątkowo ważny moment w karierze, ponieważ ostatnie miesiące nie były dla niej łatwe. “Polka musi odbudować swoją pozycję po trudnym okresie – w tym zawieszeniu za doping, bolesnych porażkach i narastającej konkurencji w osobach Aryny Sabalenki oraz innych tenisistek wznoszących się na coraz wyższy poziom” – przypomina serwis puntodebreak.com.

     

    Świątek dwukrotnie udowodniła, że potrafi triumfować w Indian Wells. Teraz może przejść do historii i stać się pierwszą tenisistką z trzema tytułami w tym turnieju. Jak podsumowuje puntodebreak.com: “Indian Wells 2025 może być kluczowym testem – czy Świątek wróci na zwycięską ścieżkę i zapisze się w historii?”. Wszystko rozstrzygnie się na kalifornijskich kortach.

  • MŚ w skokach – Trondheim: seria próbna i konkurs indywidualny na skoczni normalnej

    MŚ w skokach – Trondheim: seria próbna i konkurs indywidualny na skoczni normalnej

    MŚ w skokach – Trondheim: seria próbna i konkurs indywidualny na skoczni normalnej

    Czas na walkę o medale! Dzisiaj odbędzie się konkurs indywidualny na skoczni normalnej w Trondheim. W zmaganiach weźmie udział pięciu polskich zawodników – Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Jakub Wolny.

     

    Sobotnie kwalifikacje i seria próbna przed nimi rozbudziły nadzieje, ale niestety nie polskich fanów. Johann Andre Forfang pobił rekord i zaostrzył apetyty gospodarzy na końcowy sukces, bo przecież dziś poznamy mistrza świata. Tytułu broni Piotr Żyła, który jednak obecnie nie jest w formie, która by go stawiała w gronie faworytów. Nadzieja jednak umiera ostatnia, a my liczymy na dobre skoki nie tylko Biało-Czerwonych, ale wielkie emocje.

     

    Najpierw o 16.00 wystartuje seria próbna, a kiedy się przekonamy na co stać poszczególnych skoczków, czekać nas będzie główne danie tego dnia. O 17.00 start pierwszej serii konkursowej. Po drugiej będzie jasne, kto jest mistrzem świata. Zapraszamy na relację na żywo — początek zaplanowano na godz. 16.00.

     

    Daniel Tschofenig zaledwie 97 metrów! Dwudziesta ósma lokata

     

    Jan Hoerl jest trzeci po 107-metrowej próbie

     

    Stefan Kraft ląduje metr bliżej, piąty wynik

     

    Johann Andre Forfang osiąga 107 metrów! Trzecia pozycja

     

    Pius Paschke skoczył 96.5 metra, dwudzieste szóste miejsce

     

    102.5 metra Gregora Deschwandena, szósty rezultat

     

    Kristoffer Eriksen Sundal poleciał 93.5 metra, Norwega najpewniej zabraknie w finale

     

    Maximilian Ornter na odległości 99 metrów, dopiero szesnasta pozycja

     

    Andreasowi Wellingerowi zmierzono 106.5 metra! Nowy wicelider

     

    Anze Lanisek szybuje 100 metrów, piąta nota

     

    Ryoyu Kobayashi wylądował na 104. metrze, trzecia lokata

     

    Marius Lindvik z nowym rekordem skocznI! 108 metrów i prowadzenie Norwega!

     

    Paweł Wąsek osiąga 99 metrów, piąty rezultat

     

    Karl Geiger pofrunął 105.5 metra! Niemiec na prowadzeniu!

     

    Timi Zajc na długości 93 metrów, miejsce w trzeciej dziesiątce

     

    Domen Prevc postawił narty na 100. metrze, siódma nota

     

    99.5 metra i piąta pozycja Rena Nikaido

     

    Tate Frantz wylądował na 97. metrze, teraz Amerykanin jest trzynasty

     

    98 metrów Arttiego Aigro, który wskakuje na trzynaste miejsce

     

    Aleksander Zniszczoł wycisnął 100 metrów, drugi wynik

     

    Kevin Bickner na dystansie 96 metrów, czternasta lokata

     

    101 metrów i drugi rezultat Naokiego Nakamury

     

    Valentinowi Foubertowi zmierzono tyle samo, ile Niemcowi. Ale teraz on jest piąty

     

    Philipp Raimund ląduje pół metra bliżej, piąta nota

     

    Vladimir Zografski szybuje 99.5 metra, druga lokata

     

    91.5 metra Szwajcara, szesnasty wynik. Trójka Polaków już z awansem

     

    Killian Peier musi czekać na swój skok

     

    Jakub Wolny o metr dalej, ale punktów trochę mniej. Żyła z Kubackim w drugiej serii, musi czekać Wolny

     

    Dawid Kubacki dokładnie 100 metrów, czwarta nota, tuż za Żyłą

     

    Lovro Kos na dystansie 102 metrów. Słoweniec na prowadzeniu!

     

    Belka obniżona. Yevhen Marusiak skacze 97.5 metra i plasuje się na szóstym miejscu

     

    104.5 metra Piotra Żyły! Świetna próba, ale przy dogodnych warunkach po zsumowaniu jest to druga nota

     

    Robin Pedersen dokłada pół metra i rozdziela reprezentantów Finlandii. W międzyczasie zdyskwalifikowany Sakutaro Kobayashi

     

    Antti Aalto frunie 101 metrów i zajmuje pierwszą pozycję. Dwóch Finów na szczycie!

     

    Alex Insam jest szósty po skoku na 94.5 metra

     

    Sakutaro Kobayashi tylko 83.5 metra, czternasta lokata

     

    90 metrów Fina i dwunaste miejsce

     

    Niko Kytosaho na razie bez zielonego światła

     

    100 metrów i druga pozycja Erika Belshawa

     

    Fatih Arda Ipcioglu z 95-metrową próbą, piąty rezultat

     

    Ilya Mizernykh jedynie 86.5 metra, dziesiąty wynik

     

    Roman Koudelka zapisuje sobie 96.5 metra, druga nota

     

    Yanick Wasser stawia narty na 97. metrze, trzecia lokata

     

    Kasperi Valto szybuje 101.5 metra! Fin oczywiście jest nowym liderem

     

    Vilho Palosaari zdyskwalifikowany!

     

    92.5 metra Simonna Ammana, trzecia pozycja

     

    Muhammed Ali Bedir zaledwie 83.5 metra. Turek jest ostatni

     

    95 metrów i pierwsze miejsce Enzo Milesiego

     

    Casey Larson na dystansie 93 metrów. Amerykanin prowadzi

     

    Kaimar Vagul skacze 90.5 metra i zamyka stawkę

     

    Francesco Cecon uzyskał 91 metrów. Włoch za Ukraińcem

     

    Vitaliy Kalinichenko poleciał 92,5 metra

     

    Ruszamy! Belka na czternastym poziomie

     

    Wyniki wciąż poniżej oczekiwań, ale mimo wszystko Polacy spróbują zaskoczyć. Przypomnijmy, na starcie konkursu indywidualnego Mistrzostw Świata na normalnej skoczni piątka Biało-Czerwonych: Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Jakub Wolny i Piotr Żyła.

     

  • walką o medale MŚ Świetne skoki Wąska i Zniszczoła! Mocne otwarcie przed walką o medale MŚ

    walką o medale MŚ Świetne skoki Wąska i Zniszczoła! Mocne otwarcie przed walką o medale MŚ

    walką o medale MŚŚ wietne skoki Wąska i Zniszczoła! Mocne otwarcie przed walką o medale MŚ

    Paweł Wąsek zaskoczył w serii próbnej. Skoczył 98,5 i zakończył rywalizację na 7. miejscu. Również Aleksander Zniszczoł popisał się dobrym skokiem. Wylądował na 97 m. i zajął 15. miejsce. Biało-Czerwoni zaostrzyli nam apetyty przed walką o medale w konkursie. Najlepszy w serii próbnej był Anże Lanisek.

     

    Polacy nie błysnęli w kwalifikacjach na mistrzostwach świata, ale wszyscy awansowali do konkursu. I choć nadzieja umiera ostatnia, seria próbna przed niedzielnym głównym daniem dla kibiców Biało-Czerwonych miała interesujący przebieg.

     

    W piątkowych treningach wyniki podopiecznych Thomasa Thurnbichlera nie powalały. Podobnie było w sobotnich kwalifikacjach, w których najlepszy z naszej ekipy był Paweł Wąsek. Czołowy ostatnio polski skoczek także zajął najlepsze miejsce z reprezentantów naszego kraju w serii próbnej, która poprzedzała niedzielny konkurs. Uzyskał 98.5 m i zajął 7. miejsce. Aleksander Zniszczoł skoczył 97 m i uplasował się na 15. miejscu. Dawid Kubacki skoczył 90 m i był 29., Piotr Żyła uplasował się na 37. miejscu, po skoku na odległość 89 m, a Jakub Wolny zajął 38. miejsce po swoim skoku na odległość 88 m.

     

    Polacy miło zaskoczyli. Nie wszyscy oddali skoki

    W serii próbnej wystąpiło 47 zawodników, bo trzech Japończyków, w tym Ryoyu Kobayashi zrezygnowało ze swoich skoków. Warto zauważyć, że część skoczków z czołówki osiągnęła słabsze rezultaty, choć trudno wyciągać na tej podstawie daleko idące wnioski. Tylko czterech zawodników przekroczyło odległość 100 m, w tym całe podium. Anże Lanisek był najlepszy ze swoim skokiem na odległość 102 m, zaraz za nim uplasował się Marius Lindvik, a trzeci był Andreas Wellinger.

     

    Warto przypomnieć, że Piotr Żyła w konkursie na skoczni normalnej w Trondheim będzie bronił tytułu mistrza świata. I choć w sporcie wszystko jest możliwe, to zwycięstwo naszego doświadczonego skoczka byłoby niemałym zaskoczeniem.

     

    Kolejność w serii próbnej:

    Anze Lanisek (Słowenia) — 102.0

    Marius Lindvik (Norwegia) — 101.5

    Andreas Wellinger (Niemcy) — 100.0

    Tate Frantz (USA) — 101.0

    Johann Andre Forfang (Norwegia) — 96.5

    Valentin Foubert (Francja) — 101.5

    Paweł Wąsek (Polska) — 98.5

    Maximilian Ortner (Austria) — 96.5

    Vilho Palosaari (Finlandia) — 97.5

    Jan Hoerl (Austria) — 92.5

    Daniel Tschofenig (Austria) — 94.5

    Kristoffer Sundal (Norwegia) — 94.5

    Timi Zajc (Słowenia) — 98.0

    Stefan Kraft (Austria) — 91.5

    Aleksander Zniszczoł (Polska) — 97.0

    Vladimir Zografski (Bułgaria) — 96.5

    Yevhen Marusiak (Ukraina) — 95.5

    Kevin Bickner (USA) — 97.0

    Philipp Raimund (Niemcy) — 96.5

    Karl Geiger (Niemcy) — 94.0

    Erik Belshaw (USA) — 97.5

    Killian Peier (Szwajcaria) — 93.5

    Artti Aigro (Estonia) — 94.5

    Domen Prevc (Słowenia) — 94.0

    Kasperi Valto (Finlandia) — 95.0

    Niko Kytosaho (Finlandia) — 96.5

    Enzo Milesi (Francja) — 94.0

    Enzo Milesi (Francja) — 94.0

    Fatih Arda Ipcioglu (Turcja) — 95.0

    Dawid Kubacki (Polska) — 90.0

    Vitaliy Kalinichenko (Ukraina) — 94.5

    Gregor Deschwanden (Szwajcaria) — 88.5

    Francesco Cecon (Włochy) — 92.5

    Simon Ammann (Szwajcaria) — 95.0

    Sakutaro Kobayashi (Japonia) — 90.0

    Casey Larson (USA) — 91.5

    Ilya Mizernykh (Kazachstan) — 91.0

    Piotr Żyła (Polska) — 89.0

    Jakub Wolny (Polska) — 88.0

    Pius Paschke (Niemcy) — 87.0

    Yanick Wasser (Szwajcaria) — 90.0

    Kaimar Vagul (Estonia) — 88.5

    Lovro Kos (Słowenia) — 85.5

    Roman Koudelka (Czechy) — 84.0

    Antti Aalto (Finlandia) — 86.5

    Robin Pedersen (Norwegia) — 85.0

    Muhammed Ali Bedir (Turcja) — 79.0

    Alex Insam (Włochy) — 73.0

    Skoczkowie, którzy nie startowali:

    Naoki N

    akamura (Japonia)

    Ren Nikaido (Japonia)

    Ryoyu Kobayashi (Japonia)