• Nazwała Igę Świątek “fałszywą”. Spójrzcie, co teraz wymyśliła

    Nazwała Igę Świątek “fałszywą”. Spójrzcie, co teraz wymyśliła

    Nazwała Igę Świątek “fałszywą”. Spójrzcie, co teraz wymyśliła

    O Danielle Collins znów jest głośno. Swego czasu nazwała Igę Świątek “fałszywą”, a niedawno podpadła kibicom na Australian Open. Teraz przypomniała o sobie, wypuszczając na rynek linię gadżetów z hasłem: “graj w tenisa, realizuj czeki, powtórz”. Uwagę zwraca jej zachowanie na filmiku promującym produkty.

     

    Danielle Collins słynie z ciętego języka, aroganckich zachowań i kontrowersji. Po tym, jak na igrzyskach olimpijskich skreczowała i nie dokończyła meczu z Igą Świątek, zarzuciła Polce nieszczerość. — Powiedziałam Idze, że nie musi być nieszczera, fałszywa w kontekście mojej kontuzji. Dużo dzieje się przed kamerą czy wśród ludzi, ale to, co dzieje się w szatni to już inna sprawa. Nie mam tu zbyt miłych doświadczeń. Nie potrzebuję nieszczerości. Niech ludzie zachowują się tak, jak czują, nie potrzebuję fałszu — mówiła po meczu.

     

    Danielle Collins znów dolewa oliwy do ognia

    https://www.instagram.com/share/reel/BALvAc7m8W

     

    Collins ciągle podgrzewa atmosferę. Podczas Australian Open podpadła kibicom. Puszczając “oczko”, dyskutując i wysyłając całusy w kierunku trybun, wyraźnie denerwowała lokalnych fanów, którzy dopingowali jej przeciwniczkę Destanee Aiavę.

     

    — Nie można zadowolić wszystkich. Najważniejsi są rodzina i przyjaciele. Szczerze, co mnie obchodzi to, co pisze jakiś facet mieszkający w piwnicy? Rozumiecie, o co mi chodzi? Próbuję cieszyć się życiem i dobrze się bawić — mówiła po meczu na konferencji prasowej.

     

    Szerokim echem odbiły się też jej inne słowa. — Jedną z najlepszych rzeczy w byciu profesjonalnym sportowcem jest to, że ludzie, którzy mnie nie lubią i ludzie, którzy mnie nienawidzą, tak naprawdę płacą moje rachunki. Każda osoba, która kupiła bilet, żeby tu przyjść i mnie zaczepiać lub robić to, co oni, niech wie, że wszystko idzie na fundusz Danielle Collins. Ja i moje przyjaciółki uwielbiamy pięciogwiazdkowe wakacje, więc mogę zagwarantować, że ten czek zostanie przeznaczony na naszą następną pięciogwiazdkową podróż. Mam nadzieję, że na Bahamy. Lubimy łodzie, jachty, więc tak. Damy wam znać, jak poszło — mówiła na jednej z konferencji prasowych podczas Australian Open. Potem pokazała wideo z luksusowych wakacji.

     

    Danielle Collins kolejny raz postanowiła wykorzystać to, że jest o niej głośno i wypuściła na rynek linię własnych gadżetów. Promuje je nagraniem, na którym widać tenisistkę w koszulce z napisem: “graj w tenisa, realizuj czeki, powtórz”. Wideo zamieściła na swoim profilu na Instagramie. W tle słychać zaś jej wypowiedź o wakacjach na Bahamach, widać też luksusowy hotel. Danielle Collins w trakcie nagrania je chipsy, a później przesyła wymownego “całusa”.

     

    “Rzut gadżetów dla was wszystkich. Graj w tenisa, realizuj czeki, powtórz. Część dochodu trafi do funduszu dla kobiet” — napisała wopisie nagrania.

     

  • Żyła skończy karierę? Dziennikarz zdradził plany skoczka

    Żyła skończy karierę? Dziennikarz zdradził plany skoczka

    Żyła skończy karierę? Dziennikarz zdradził plany skoczk

    Piotr Żyła nie znalazł się w składzie na konkurs drużynowy podczas mistrzostw świata w Trondheim. Czy to oznacza, że zbliżamy się do końca kariery uwielbianego przez kibiców zawodnika? Wątpliwości fanów rozwiał dziennikarz Eurosportu Kacper Merk.

    Na ten moment mistrzostwa świata w Trondheim są dla polskich skoczków bardzo nieudane. Najlepszym z Biało-Czerwonych na skoczni normalnej był 10. Paweł Wąsek, do czego na przestrzeni sezonu można było się przyzwyczaić. Piotr Żyła, który był najlepszy na tym obiekcie na dwóch poprzednich edycjach czempionatu, zajął 20. lokatę.

    Weteran naszej reprezentacji nie znalazł się w składzie reprezentacji Polski na konkurs drużynowy. 38-latek rywalizował o miejsce w zespole z Jakubem Wolnym. Trener Thomas Thurnbichler zadecydował, że to właśnie młodszy z zawodników dołączy do Wąska, Aleksandra Zniszczoła i Dawida Kubackiego, którzy wcześniej byli “pewniakami”.

    Wiele wskazuje więc na to, że nieudana walka o trzecie z rzędu złoto na normalnym obiekcie była ostatnim w historii występem Żyły na mistrzostwach świata. Ma on co prawda szansę na występ w konkursie indywidualnym na dużej skoczni. Skoro jednak do drużyny dostał się Wolny, trener może zadecydować podobnie przy wyborze zawodników na sobotnie zmagania.

    Czy to oznacza, że kariera 38-latka dobiega końca? Wątpliwości w tej kwestii rozwiał dziennikarz Eurosportu Kacper Merk. “Taka refleksja na wieczór: Piotra Żyły możemy nie zobaczyć już nigdy w konkursie MŚ. Za dwa lata w Falun miałby 40 lat, wczoraj sam mi mówił, że kończyć kariery nie zamierza, ale coraz trudniej załapać mu się do składu. Odkopię wpis za dwa lata, jeśli jeszcze tu będziemy” – napisał na portalu X.

    Patrząc na wiek Żyły, faktycznie można byłoby myśleć, że niedługo zdecyduje się na rozbrat z nartami. Sęk w tym, że dwukrotny indywidualny mistrz nadal cieszy się tym, co robi i stać go na dobre próby. A następców, którzy umożliwiliby wyczekiwaną zmianę pokoleniową, próżno szukać.

  • Tak Ter Stegen zareagował na popis Szczęsnego i występ FC Barcelony

    Tak Ter Stegen zareagował na popis Szczęsnego i występ FC Barcelony

    Tak Ter Stegen zareagował na popis Szczęsnego i występ FC Barcelony

    Marc-André ter Stegen, bramkarz FC Barcelony, wciąż przechodzi rehabilitację po poważnej kontuzji. Niemiecki golkiper zareagował w mediach społecznościowych na genialny występ Wojciecha Szczęsnego i grę FC Barcelony w Lidze Mistrzów.

     

    W środowy wieczór Wojciech Szczęsny rozegrał swój najlepszy mecz w barwach FC Barcelony, prowadząc drużynę do wyjazdowego zwycięstwa 1:0 nad Benfiką w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

     

    “To samo miejsce, ale jakże inny występ! Ostatnim razem, gdy Wojciech Szczęsny grał na Estádio da Luz w Lizbonie, wyraźnie nie nadążał i dopiero próbował zsynchronizować się z resztą orkiestry. Tym razem był jednak bezbłędny. Lepszego Szczęsnego w Barcelonie jeszcze nie widzieliśmy. Bez niego nie byłoby czystego konta, zwycięstwa 1:0 ani wielkiej ulgi po końcowym gwizdku. To był mecz, w którym absolutnie wszystko zrobił dobrze,” napisał Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl.

     

    Reakcja Ter Stegena na popis Wojciecha Szczęsnego i grę FC Barcelony

     

    Marc-André ter Stegen skomentował występ Wojciecha Szczęsnego i FC Barcelony w mediach społecznościowych.

     

    “Jestem z was bardzo dumny, chłopcy,” napisał Ter Stegen na swojej relacji na Instagramie.

     

    Na początku sezonu Marc-André ter Stegen doznał poważnej kontuzji (zerwanie więzadła rzepki), która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy. W związku z tym FC Barcelona zdecydowała się na pozyskanie Wojciecha Szczęsnego. Wciąż nie wiadomo, czy Ter Stegen wróci do gry jeszcze w tym sezonie.

     

    “Pracuję nad powrotem jeszcze w tym sezonie. Zobaczymy, czy mi się to uda,” powiedział kilka dni temu.

     

    Ter Stegen rozegrał dla FC Barcelony 420 meczów, w których wpuścił 415 bramek i 175 razy zachował czyste konto.

     

    Rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów pomiędzy FC Barceloną a Benfiką odbędzie się we wtorek, 11 marca, o godzinie 18:45. Wcześniej, w sobotę, zespół Hansiego Flicka zmierzy się w La Lidze z Osasuną (godz. 21:00). Relację na żywo z obu spotkań będzie można śledzić na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

     

    Niebywałe! Co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów – reakcja rywala mówi wszystko

     

    “Minęło zaledwie trochę ponad miesiąc, by mecz Benfiki z Barceloną przestał kojarzyć się z koszmarnymi błędami, a zaczął z niesamowitymi interwencjami Wojciecha Szczęsnego. O ile w styczniowym meczu ligowym polski bramkarz mógł uchodzić za antybohatera, o tyle w środę był bezapelacyjnie najlepszym zawodnikiem na boisku. To głównie dzięki niemu drużyna Hansiego Flicka wygrała w Lizbonie 1:0. ‘To był jeden z najlepszych występów w jego karierze klubowej’ – powiedział Tomasz Ćwiąkała,” napisał Konrad Ferszter, dziennikarz Sport.pl.

     

  • Stało się! Polska czekała na to dziewięć lat. Jest oficjalne potwierdzenie

    Stało się! Polska czekała na to dziewięć lat. Jest oficjalne potwierdzenie

    Stało się! Polska czekała na to dziewięć lat. Jest oficjalne potwierdzenie

    To już oficjalne – turniej finałowy Ligi Mistrzów siatkarzy po dziewięciu latach wraca do Polski! Rywalizacja o miano najlepszej drużyny Europy znowu zawita do Łodzi, która zapisze się w historii tych prestiżowych rozgrywek. Niedługo to samo mogą uczynić polskie kluby.

     

    Polska w ostatnich latach mocno pracuje na to, by nosić miano europejskiej, a może nawet światowej stolicy siatkówki. Lista organizowanych przez nas wielkich imprez regularnie się powiększa, a od kilkunastu dni krążyły pogłoski, że wkrótce dopiszemy kolejną. W czwartek w Łodzi dostaliśmy potwierdzenie. W dniach 17-18 maja (taki termin wskazuje CEV, choć na plakacie zaprezentowanym w czwartek w Łodzi podano 16-18 maja) turniej finałowy Ligi Mistrzów mężczyzn zawita do tego miasta po 13 latach przerwy.

     

    Łódź śrubuje własny rekord w LM. Polska powtórzyła wyczyn Włochów

     

    2008, 2010, 2012 i 2025 – tak prezentuje się historia Final Four LM siatkarzy w Łodzi. Żadne inne miasto nie gościło najlepszych klubów tych rozgrywek nawet trzykrotnie (w latach 2019-24 zrezygnowano z Final Four i organizowano w jednym miejscu Superfinał z udziałem dwóch najlepszych zespołów kobiecych i męskich), a teraz Łódź śrubuje własny rekord. W Lidze Mistrzyń takim samym wyczynem może pochwalić się Stambuł, do którego również w maju po raz czwarty zawitają topowe żeńskie ekipy.

     

    Dzięki czwartemu mianu gospodarza Łodzi w historii LM zapisała się także Polska. Po raz szósty w 25-letniej historii tych rozgrywek (w latach 1960-2000 funkcjonowały pod nazwą Puchar Europy Mistrzów Klubowych) najlepsze męskie kluby Europy zagrają w kraju nad Wisłą. Wyrównał on tym samym rekord Włoch. W sezonie 2001/02 FF odbyło się w Opolu, a 14 lat później w Krakowie. Jeszcze nigdy jednak polski klub nie wygrał tej rywalizacji na swoim terenie (Zaksa Kędzierzyn-Koźle – jedyny polski triumfator LM – zwyciężała w latach 2021-23).

     

    Turnieje Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy w Polsce:

     

    sezon 2001/02 – Opole, zwycięzca: Lube Banca Marche Macerata

    sezon 2007/08 – Łódź, zwycięzca: Zenit Kazań

    sezon 2009/10 – Łódź, zwycięzca: Trentino BetClic

    sezon 2011/12 – Łódź, zwycięzca: Zenit Kazań

    sezon 2015/16 – Kraków, zwycięzca: Zenit Kazań

    sezon 2024/25 – Łódź, zwycięzca: ?

     

    “Oczekiwania CEV były gigantyczne”. Łódź wyprzedziła w wyścigu o FF LM… Dohę

    Już od kilku miesięcy wiadomo było, że w siatkarskiej LM po kilkuletniej przerwie wróci formuła FF. Kilka tygodni temu zaczęły się pojawiać plotki, że mocnym kandydatem w przypadku męskiego turnieju finałowego jest Berlin, ale tak samo było rok temu, a ostatecznie ówczesny Superfinał odbył się w Antalyi. Dwa tygodnie temu w rozmowie z “Super Expressem” prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastian Świderski przekazał, że w połowie lutego Polska dostała propozycję zorganizowania tej imprezy. I jak się okazało był to pierwszy odzew władz Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej (CEV) od listopada, kiedy wstępnie sondowano zainteresowanie poszczególnych krajów.

     

    We wspomnianej gazecie Świderski wspominał o wielkich wymaganiach CEV. – Pierwsze propozycje, które do nas nadeszły, nie spinały się nam finansowo ani organizacyjnie, bo oczekiwania CEV były gigantyczne. Na te warunki nie możemy przystać, pozostaje pytanie, co można renegocjować i gdzie znaleźć kompromis. My mamy skalkulowany budżet potrzebny na to wszystko, ale on się nijak ma do tego, co usłyszeliśmy od CEV. Różnice są bardzo duże, niektóre oczekiwania są niespełnialne – relacjonował szef polskiej federacji.

     

    W kolejnych dniach przekazał on na łamach mediów, że za organizację FF CEV chciał w pierwotnej wersji 1,5 miliona euro i rozpatrywano przyznanie tej imprezy nawet…Dosze. Świderski zapowiedział, że polska strona będzie negocjowała znaczące obniżenie podanej kwoty. Jak widać strony doszły do porozumienia

     

    Szansa na historyczny wyczyn polskich klubów. Łódź przyciąga wielką siatkówkę

     

    A o organizację tegorocznego FF siatkarzy warto było walczyć ze względu na szansę na historyczny wyczyn polskich klubów. Mogą w nim wystąpić wszystkie trzy drużyny PlusLigi, które przystąpiły do tegorocznej edycji LM. W przyszłym tygodniu rozpoczną one rywalizację w ćwierćfinale. Jastrzębski Węgiel zmierzy się z Olympiakosem Pireus, PGE Projekt Warszawa z Halkbankiem Ankara, a Aluron CMC Warta Zawiercie z SVG Lueneburg. Jeszcze nigdy w historii LM w czołowej czwórce nie było trzech zespołów z jednego kraju. Jak na razie mieliśmy za to polski finał – dwa lata temu w Turynie w decydującym meczu Zaksa pokonała Jastrzębski Węgiel. Był to drugi przypadek w historii tych rozgrywek, gdy o tytuł zagrały dwie drużyny z tego samego państwa.

    W tej edycji może być jeszcze jeden dodatkowy rodzimy wątek. W czwartej parze ćwierćfinałowej zmierzą się Sir Sicoma Perugia, której zawodnikiem jest przyjmujący reprezentacji Polski Kamil Semeniuk i Vero Volley Monza.

    A w stronę łódzkiej Areny Łódź coraz częściej w ostatnich latach kierują się oczy fanów międzynarodowej siatkówki. Trzy lata temu gościła mecze grupowe mistrzostw świata kobiet, rok później żeńska reprezentacja Polski wywalczyła tam awans na igrzyska w Paryżu, poprzedniego lata w tej hali odbył się turniej finałowy Ligi Narodów mężczyzn, a za kilka miesięcy imprezę tej samej rangi rozegrają tam siatkarki.

  • Szokująca informacja! Polak wycofał się z ważnego turnieju chwilę przed meczem

    Szokująca informacja! Polak wycofał się z ważnego turnieju chwilę przed meczem

    Szokująca informacja! Polak wycofał się z ważnego turnieju chwilę przed mecze

    Kamil Majchrzak wycofał się z turnieju ATP 1000 w kalifornijskim Indian Wells tuż przed meczem pierwszej rundy z Chińczykiem Zhizhen Zhangiem – poinformowali organizatorzy. Polski tenisista wcześniej przebrnął kwalifikacje.

    Spotkanie zajmującego dotychczas 122. miejsce w światowym rankingu 29-letniego Majchrzaka z rówieśnikiem z Chin, który plasuje się na 51. pozycji na liście ATP, miało się rozpocząć ok. godz. 6 czasu polskiego.

    Polak jednak niedługo wcześniej zniknął z drabinki, a jego miejsce zajął, jako tzw. lucky loser, Kanadyjczyk Gabriel Diallo, który wcześniej odpadł w kwalifikacjach.

     

    W głównej drabince jest zatem jeden polski tenisista – rozstawiony z numerem 21. Hubert Hurkacz, który w pierwszej rundzie ma “wolny los”. Jego rywala wyłoni pojedynek Włocha Luciano Darderiego (60. ATP) z francuskim kwalifikantem Hugo Gastonem (93. ATP).

  • Pedri graczem meczu Benfica – Barcelona według UEFA. Oddał jednak statuetkę Wojciechowi Szczęsnemu

    Pedri graczem meczu Benfica – Barcelona według UEFA. Oddał jednak statuetkę Wojciechowi Szczęsnemu

    Pedri graczem meczu Benfica – Barcelona według UEFA. Oddał jednak statuetkę Wojciechowi Szczęsnemu

    Wojciech Szczęsny był bohaterem środowego spotkania Benfica – Barcelona (0:1) w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Mimo to nagrodę dla najlepszego gracza meczu otrzymał Pedri. Hiszpański pomocnik zareagował na decyzję UEFA w zaskakujący sposób.

     

    Jedyną bramkę w spotkaniu na Estadio da Luz zdobył Raphinha, ale to bramkarz Barcelony znajduje się na ustach całego piłkarskiego świata. Szczęsny zanotował aż osiem udanych interwencji, z czego większość miała miejsce po strzałach graczy Benfiki oddanych z pola karnego.

    Wydawało się, że Polak jest zdecydowanym faworytem do otrzymania statuetki dla MVP spotkania. Mimo to UEFA – a konkretniej grupa obserwatorów złożona z byłych piłkarzy i trenerów – wręczyła nagrodę Pedriemu.

     

    “Technicznie był to pokaz na najwyższym poziomie. Kontrolował piłkę i pozwolił Barcelonie poradzić sobie grając z dziesięcioma zawodnikami. Pokazał ogromną osobowość i inteligencję potrzebną w bardzo trudnym meczu do myślenia dla pomocnika” – czytamy w uzasadnieniu.

     

    Pedri oddał nagrodę Szczęsnemu

    Hiszpan przyjął statuetkę, a w pomeczowym wywiadzie zdradził, co z nią zrobi. – Dam ją Szczęsnemu. Rozmawialiśmy o tym w szatni. Zasłużył na to. Ostatnio nie zagrał zbyt szczęśliwie, a dziś nas uratował. Jesteśmy wdzięczni, że go mamy – przyznał Pedri.

    Sam Szczęsny skomentował całą sytuację z humorem, ale nie omieszkał też wbić szpileczki. – Zapytałem Pedriego, w jaki sport ja grałem, że ona nie jest moja. Tak szczerze, dla dobra futbolu, niech bramkarze nie dostają statuetek dla najlepszego gracza meczu. Mi zdecydowanie wystarczy czyste konto – powiedział w rozmowie z Canal+ Sport.

    Barcelona będzie bronić jednobramkowej zaliczki już we wtorek, 11 marca. Rewanż odbędzie się na Stadionie Olimpijskim w stolicy Katalonii.

  • To, co zrobił Szczęsny, przeszło do historii Ligi Mistrzów!

    To, co zrobił Szczęsny, przeszło do historii Ligi Mistrzów!

    To, co zrobił Szczęsny, przeszło do historii Ligi Mistrzów!

    – Tego wieczoru udowodnił, że jest jednym z najlepszych w branży – tak Wojciechem Szczęsnym zachwycała się hiszpańska prasa. W meczu z Benficą Lizbona polski bramkarz spisał się fenomenalnie. Dzięki jego interwencjom FC Barcelona wygrała 1:0, choć od 22. minuty grała w dziesiątkę. Przy okazji drużyna pobiła pewien rekord Ligi Mistrzów. Do historii przeszedł także sam Szczęsny.

     

    Wojciech Szczęsny zasłużył na miano bohatera FC Barcelony. Choć ostatecznie nie otrzymał nagrody dla zawodnika meczu, nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie dzięki niemu drużyna pokonała w środę Benficą Lizbona z 1/8 finału Ligi Mistrzów. – Swoimi rękami i nogami sprawił, że noc była gorzka dla napastników Benfiki – pisała o nim hiszpańska “Marca”. – Tego wieczoru udowodnił, że jest jednym z najlepszych w branży – komplementował portal barcauniversal.com. Okazuje się, że znakomita postawa Polaka przyczyniła się nie tylko do zwycięstwa, ale też do pobicia rekordu.

     

    FC Barcelona pobiła rekord Ligi Mistrzów. Niewiarygodny wyczyn Szczęsnego. Znowu to zrobił

     

    FC Barcelona od 22. minuty musiała grać w dziesiątkę. Czerwoną kartkę za wślizg w nogi Pavlidisa otrzymał Pau Cubarsi. Mimo to drużyna Hansiego Flicka nie tylko nie dała sobie strzelić gola, ale dzięki bramce Raphinhi w 61. minucie wygrała 1:0. Tym samym stała się najdłużej grającą w osłabieniu zwycięską drużyną w Lidze Mistrzów w meczu wyjazdowym.

    https://x.com/2010MisterChip/status/1897408356626694164

    Taką informację przekazał hiszpański statystyk Mister Chip. – Po raz pierwszy w historii Ligi Mistrzów drużyna (Barcelona) wygrywa mecz wyjazdowy, mimo że grała przez 69 lub więcej minut z co najmniej jednym zawodnikiem mniej w składzie. Poprzedni rekord należał do Juventusu, który wygrał w Walencji w 2018 roku (w fazie grupowej), grając przez 62 minuty z jednym zawodnikiem mniej (z powodu wykluczenia Cristiano Ronaldo) – napisał na platformie X.

     

    Przy okazji tego rekordu do historii przeszedł również Wojciech Szczęsny. Nie chodzi tylko o jego kapitalne interwencje, ale o to, że jako jedyny zawodnik wystąpił w obydwu wspomnianych spotkaniach. To właśnie on zagrał w bramce Juventusu przeciwko Valencii we wrześniu 2018 r. Jego drużyna od 29. minuty radziła sobie bez wyrzuconego Cristiano Ronaldo. Dwa gole strzelił wówczas Miralem Pjanić, a w końcówce Szczęsny obronił rzut karny Daniego Parejo. Tym sposobem Juventus wygrał 2:0. Sześć i pół roku później w Lizbonie w biciu własnego rekordu polski bramkarz ponownie odegrałkluczową rolę.

  • Show Wojciecha Szczęsnego w Lidze Mistrzów. Tak Hansi Flick nazwał Polaka

    Show Wojciecha Szczęsnego w Lidze Mistrzów. Tak Hansi Flick nazwał Polaka

    Show Wojciecha Szczęsnego w Lidze Mistrzów. Tak Hansi Flick nazwał Polaka

    FC Barcelona przez większość wyjazdowego meczu z Benfiką Lizbona w Lidze Mistrzów grała w osłabieniu, ale mimo to i tak zdołała wygrać 1:0. Duża w tym zasługa Wojciecha Szczęsnego, który dwoił się i troił między słupkami bramki “Dumy Katalonii”. Po spotkaniu postawę Polaka ocenił Hansi Flick, który określił go jakże wymownym słowem.

     

    FC Barcelona była faworytem środowego meczu z Benfiką Lizbona w 1/8 finału Ligi Mistrzów, ale musiała sporo się natrudzić, by wyjechać z Portugalii ze zwycięstwem. Już w 22. minucie za faul na Wangelisie Pawlidisie czerwoną kartkę obejrzał Pau Cubarsi, który zatrzymał rywala, by nie dopuścić go do sytuacji sam na sam z Wojciechem Szczęsnym.

     

    Polski bramkarz z minuty na minutę wyrastał na bohatera meczu, notując kolejne świetne interwencje. To w dużej mierze dzięki postawie 34-latka “Duma Katalonii” nie straciła gola. A dzięki trafieniu Raphinhii w 61. minucie przypieczętowała skromne, ale jakże ważne w kontekście rewanżu na własnym stadionie zwycięstwo.

     

    “To był taki fajny test naszej dojrzałości i charakteru, bo wszyscy wiedzieli, że po tej czerwonej kartce trzeba te cechy pokazać. Musieliśmy zacząć grać trochę głębiej” – stwierdził później Szczęsny w rozmowie z Canal+. Polak dodał, że oczywiście nie cieszył się z czerwonej kartki dla Cubarsiego, ale też nie zamierzał narzekać.

     

    Nie będę mówił, że się cieszę, ale czułem się wtedy jak w domu. Gdy obrona jest na tej wysokości, to moja rola polega tylko na tym, by bronić to, co leci w bramkę, wykopnąć jak najdalej i złapać wysokie wrzutki

     

    ~ przyznał

     

    Wojciech Szczęsny bohaterem. Hansi Flick komplementuje Polaka

     

    Szczęsny wprawdzie nie otrzymał nagrody dla MVP spotkania (ta powędrowała w ręce Pedriego), ale i tak był później komplementowany przez Hansiego Flicka. Trener Barcelony podczas pomeczowej konferencji prasowej otrzymał kilka pytań o Polaka. Zapytano go m.in. o to, co myśli o występie 34-latka.

     

    “Mieliśmy dziś dobrego bramkarza, występ Szczęsnego był fantastyczny. Broniliśmy się jak jeden organizm” – przyznał Niemiec. Kontynuując ten wątek, Flick ponownie nazwał Szczęsnego “fantastycznym”.

     

    Szczęsny nas uratował i zachował czyste konto, jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu. Myślę, że z każdym meczem nabiera pewności siebie. My też bronimy lepiej. Wiem, że może grać na tym poziomie, widzę go codziennie na treningach. To fantastyczny bramkarz

     

    ~ przekonywał cytowany przez rtve.es.

     

    FC Barcelona rewanżowy mecz z Benfiką rozegra we wtorek 11 marca. Wcześniej, bo w sobotę, podejmie z kolei Osasunę w ramach rozgrywek ligowych.

     

  • Sukces… i koszmarny traf Magdy Linette. Oto z kim zagra w Indian Wells

    Sukces… i koszmarny traf Magdy Linette. Oto z kim zagra w Indian Wells

    Sukces… i koszmarny traf Magdy Linette. Oto z kim zagra w Indian Wells

    Magda Linette po zaciętym pojedynku awansowała do drugiej rundy Indian Wells, ale drabinka nie ułożyła się na jej korzyść. Już w drugim starciu zmierzy się z czwartą rakietą świata Jessicą Pegulą. Amerykanka w tym sezonie już dwa razy była w finale, a w ostatnim turnieju triumfowała.

     

    W nocy ze środy na czwartek polskiego czasu Magda Linette zmierzyła się z faworytką gospodarzy w Indian Wells Peyton Stearns. Po zaciętym i pełnym przełamań spotkaniu wygrała 6:4, 4:6, 6:3, awansując do następnej rundy. Wyrównała tym samym swój najlepszy wynik w karierze, ponieważ na kortach w Indian Wells nigdy Polce zbyt dobre nie szło. Teraz również ma dużego pecha i o wyśrubowanie życiowego rekordu będzie bardzo trudno.

     

    Linette trafiła bowiem w drugiej rundzie turnieju na Jessicę Pegulę. Amerykanka jest obecnie czwarta w światowym rankingu WTA i ma za sobą bardzo udane miesiące. Na koniec zeszłego sezonu po raz pierwszy w karierze doszła do finału wielkoszlemowego turnieju (US Open), a ten rok zaczęła od finału w Adelajdzie 11 stycznia. W Australian Open i na Bliskim Wschodzie szło jej nieco gorzej, ale po powrocie do Stanów Zjednoczonych wygrała turniej WTA 250 w Austin.

     

    Oto rywalka Magdy Linette

    Pegula w pierwszej rundzie Indian Wells, podobnie jak Iga Świątek, była rozstawiona i nie musiała wychodzić na kort. Z Linette mierzyła się w swojej karierze dwa razy — za każdym razem na amerykańskiej ziemi i za każdym razem gładko triumfowała. Tym razem również zapowiada się trudne spotkanie dla Polki. Spotkanie odbędzie się w nocy z niedzieli 9 marca na poniedziałek 10 marca. Do relacji na żywo zapraszamy na stronę internetową Przeglądu Sportowego Onet.

     

    Amerykanka często nazywana jest “najbogatszą tenisistką na świecie”. “Jej rodzinną fortunę szacuje się na zawrotną sumę 4 mld dol.! Jest to fortuna jej ojca. Tenisistka jest córką amerykańskiego miliardera zajmującego się gazem ziemnym Terrence’a Peguli. Przedsiębiorca jest właścicielem klubów — Buffalo Bills w NFL czy Buffalo Sabres w NHL” —

  • Tak Wojciech Szczęsny zatrzymał Benficę. To po prostu trzeba zobaczyć

    Tak Wojciech Szczęsny zatrzymał Benficę. To po prostu trzeba zobaczyć

    Tak Wojciech Szczęsny zatrzymał Benficę. To po prostu trzeba zobaczyć

    Co do tego, że to był najlepszy występ Wojciecha Szczęsnego w Barcelonie, nie ma żadnych wątpliwości. Polski bramkarz rozegrał mecz na absolutnie najwyższym światowym poziomie. Dzięki jego interwencjom napastnicy Benfiki zakończyli spotkanie z zerowym dorobkiem strzeleckim, a Blaugrana przybliżyła się do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Zobacz wszystkie interwencje Szczęsnego!

     

    Napastnicy Benfiki atakowali raz za razem, ale Wojciech Szczęsny pozostawał nieugięty. Polski bramkarz rozegrał znakomite zawody i nie dał się pokonać do samego końca, choć zadanie nie było łatwe. Portugalczycy grali w przewadze przez większość spotkania, ale nawet to nie wystarczyło.

    https://youtu.be/BLMql2__13I?si=dahBLIW2eSFOmwt_

    Polak zachował czyste konto, notując kilka wyjątkowo widowiskowych interwencji. Po takim występie nie ulega wątpliwości, że miano pierwszego bramkarza Blaugrany w pełni mu się należy. To po prostu trzeba przeżyć!

     

    Zobacz wyczyn Wojciecha Szczęsnego przeciwko Benfice:

     

    Tak Wojciech Szczęsny zachwycił cały świat

     

    FC Barcelona nie tylko zachowała czyste konto w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, ale też przybliżyła się do awansu do ćwierćfinału. Wszystko przez gola Raphinhi, który w drugiej połowie dał Blaugranie arcyważne prowadzenie. W ten sposób to faworyt jest bliżej zameldowania się w najlepszej ósemce rozgrywek.

     

    Wszystko rozstrzygnie się dopiero za tydzień, kiedy w Katalonii odbędzie się spotkanie rewanżowe. Teraz jednak Polak może cieszyć się ze względu na liczne pochwały, jakie pojawiają się pojego występie.