• Było 6:2, a potem zwrot akcji. Oto zwyciężczyni turnieju w Indian Wells!

    Było 6:2, a potem zwrot akcji. Oto zwyciężczyni turnieju w Indian Wells!

    Było 6:2, a potem zwrot akcji. Oto zwyciężczyni turnieju w Indian Wells!

    Takiego przebiegu wielkiego finału prestiżowego turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Indian Wells pewnie mało kto się spodziewał. Aryna Sabalenka wygrała pierwszego seta 6:2 z 17-letnią Mirrą Andriejewą, a potem nastąpił sensacyjny zwrot. Rosjanka wygrała 2:6, 6:4, 6:4.

     

    – Daj sobie czas, szukaj odpowiedniego rytmu – mówił trener Aryny Sabalenki na początku piątego gema decydującego seta w wielkim finale z Mirrą Andriejewą (8. WTA) po tym, jak Białorusinka fatalnie się ustawiła do bekhendu i wyrzuciła piłkę daleko w aut. Liderka światowego rankingu była wściekła, bo przegrywała wtedy 1:3 i nie mogła znaleźć sposobu na 17-letnią rywalkę. Sabalenka nie mogła się opanować i przy stanie 3:5 znów przegrała swoje podanie i cały mecz. Kto by się spodziewał, że dojdzie do tego po takim przebiegu pierwszego seta!

     

    8 – zaledwie tyle gemów przegrała Aryna Sabalenka w dwóch tegorocznych meczach (w Brisbane 6:3, 6:2 i w Australian Open 6:1, 6:2) z Mirrą Andriejewą. Białorusinka mocno rewanżowała się rywalce za ubiegłoroczną porażkę w ćwierćfinale Rolanda Garrosa 7:6, 4:6, 4:6.

     

    Teraz pojedynek zapowiadał się pasjonująco, bo Sabalenka w tym turnieju nie straciła seta, a w półfinale w 52 minuty rozbiła triumfatorkę Australian Open – Madison Keys. Rosjanka miała za to serię aż jedenastu zwycięstw z rzędu – m.in. dwóch z Igą Świątek (w ćwierćfinale w Dubaju i w półfinale Indian Wells).

     

    Kluczowy dla losów pierwszego seta był trzeci gem. Właśnie wtedy przy serwisie Białorusinki, Rosjanka miała aż cztery szanse na przełamanie. Żadnej z nich nie wykorzystała i jak się później okazało, bardzo ważnego gema. Stracona szansa bardzo mocno zdenerwowała 17-letnią tenisistkę, która przegrała aż 11 z 12 akcji i po chwili straciła swoje podanie do zera. W efekcie, zamiast prowadzić 2:1 z przełamaniem, to po pięciu gemach przegrywała 1:4.

     

    Andriejewa w pierwszym secie, po wspomnianym wyżej początku meczu, nie była w stanie odrobić strat. To Białorusinka była lepsza w niemal każdym elemencie tenisa. Była regularniejsza, grała bardziej urozmaicony tenis, włącznie ze świetnymi skrótami.

     

    Rosjanka po przegranym secie była bardzo zdenerwowana. Wyrzuciła piłkę w trybuny i uderzyła rakietą o kort. Dostała za to ostrzeżenie od pani arbiter.

     

    Początek drugiej partii był podobny do pierwszej. Rosjanka miała dwa break-pointy już w pierwszym gemie. Wtedy Białorusinka jednak świetnie serwowała i kapitalnie się obroniła. 17-latka dopięła swego w trzecim gemie. W nim Sabalenka popełniła dwa niewymuszone błędy, a Andriejewa przy pierwszym break poincie zagrała świetnie returnem z forhendu wzdłuż linii. Po zdobyciu przełamania bardzo się cieszyła. To ją bowiem napędziło do jeszcze lepszej gry. Momentami grała cudowny tenis, kapitalnie się broniła, ale potrafiła też skutecznie atakować.

     

    – Nie kończą się jej teraz pomysły, różne fajne rozwiązania. Najważniejsza, że niemal zawsze wybiera to najlepsze. W tym secie gra chyba możliwie swój najlepszy tenis – mówili wtedy komentatorzy Canal+Sport.

     

     

    A potem doszło do decydującego seta, który opisaliśmy wyżej. Rosjanka wygrała drugi z rzędu turniej. Triumfowała przecież też w Dubaju. Ma serię aż 12 zwycięstw z rzędu, w których przegrała zaledwie dwa sety (jeden z Igą Świątek). W nagrodę za wygranie Indian Wells awansowała na szóste miejsce w rankingu WTA.

    Tymczasem Sabalenka ma gorzki początek roku. Co prawda wygrała turniej w Brisbane, ale potem przegrała dwa prestiżowe finały – w Australian Open, a teraz w Indian Wells.

    Finał Indian Wells: Aryna Sabalenka – Mirra Andriejewa 6:2, 4:6, 3:6.

  • 247 m lot w Vikersund! Nic tego nie zapowiadało. Jest nagranie!

    247 m lot w Vikersund! Nic tego nie zapowiadało. Jest nagranie!

    247 m lot w Vikersund! Nic tego nie zapowiadało. Jest nagranie!

    Fantastyczny lot Domena Prevca! Gdy wydawało się, że w niedzielnym konkursie kibicom nie będzie dane obejrzeć żadnego długiego skoku, do gry wkroczył Słoweniec, który jest wybitnym lotnikiem. Prevc w niedzielę walczył o zwycięstwo w cyklu Raw Air i choć nie udało mu się tego dokonać, to tryumfował w konkursie, a do tego ustanowił imponujący rekord życiowy — 247 m! Zobacz jego fantastyczny lot.

     

    W niedzielę organizatorzy planowali początkowo przeprowadzić prolog, a także trzy serie w ramach konkursu indywidualnego mężczyzn w Vikersund. Ostatecznie jednak wiatr pozwolił jedynie na jednoseryjny konkurs, do którego przystąpiło 53 zawodników, ponieważ prolog został odwołany.

     

    Wielu skoczków trafiło na bardzo loteryjne i niekorzystne warunki, przez które nie mogli się dobrze zaprezentować. Właśnie z tego powodu bardzo źle wypadli m.in. Maciej Kot, czy Dawid Kubacki, którzy nie dolecieli nawet na 150 m.

     

    Jednak im bliżej końca zawodów, tym bardziej wiatr się uspokajał i kibice mogli oglądać coraz dłuższe skoki. W końcu na belce zasiadł Domen Prevc, który w sobotnim konkursie poleciał zdecydowanie najdalej (239 m), jednak nie ustał tego skoku. W niedzielę jednak zaprezentował się jeszcze lepiej i, co najważniejsze — ustał.

    Domen Prevc odleciał rywalom

    https://x.com/Eurosport_PL/status/1901324202449178711

    Słoweniec skoczył 247 m, co w porównaniu do prób zawodników, którzy oddawali swoje próby wcześniej, było wybitnym wynikiem. Dla Prevca jest to ustanowienie nowego rekordu życiowego i potwierdził tym samym, że jest fachowcem, jeśli chodzi o loty narciarskie. Przypomnijmy, że rekord świata wynosi 253,5 m, więc Słoweniec wcale nie był daleki od osiągnięcia tej odległości.

     

    Ostatecznie jednak nie dało mu to zwycięstwa w cyklu Raw Air. Ten sukces osiągnął Andreas Wellinger, który w sobotę wygrał, a w niedzielę był drugi. Tym samym stał się pierwszym Niemcem, który dokonał tej sztuki.

     

  • Skoczył 247 metrów w Vikersund! Niesamowity lot, co za zwycięstwo!

    Skoczył 247 metrów w Vikersund! Niesamowity lot, co za zwycięstwo!

    Skoczył 247 metrów w Vikersund! Niesamowity lot, co za zwycięstwo!

    To był ciężki, długi dzień dla skoczków, ale końcówka zawodów wynagrodziła wszystko. Domen Prevc oddał w Vikersund fenomenalny skok – 247 metrów, ale i tak nie wygrał cyklu Raw Air. Najlepszy z Polaków w niedzielnym konkursie był Paweł Wąsek, który zajął 12. miejsce.

     

    Kibice skoków narciarskich, którzy w weekend liczyli na świetne zawody w konkursie w Vikersund w ramach Raw Air od początku przeżywali spore rozczarowanie. Najpierw w sobotnich zawodach, które z powodu fatalnych warunków atmosferycznych, stały na bardzo słabym poziomie i wiele razy były przerywane.

     

    Skoczył 247 metrów w Vikersund! Niesamowity lot, co za zwycięstwo!

    W niedzielę pogoda w Vikersund się nie poprawiła. Podczas prologu po skokach dwunastu zawodników (trwało to aż 40 minut) organizatorzy zawodów podjęli decyzję o jego odwołaniu. W efekcie w pierwszej serii mieli skakać wszyscy – 53 zawodnicy (w tym gronie sześciu Polaków: Maciej Kot, Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Aleksander Zniszczoł, Jakub Wolny oraz Paweł Wąsek).

     

    Organizatorzy zadecydowali też, że nie będzie trzech serii, a dwóch. A do drugiej serii miało awansować 30 skoczków. Już na początku zawodów, które rozpoczęły się o godz. 16.35, były problemy. Zbyt mocno wiało i w efekcie nikt nie skoczył, a po dziesięciu minutach, organizatorzy zadecydowali, że zawody rozpoczną się o godz. 17. Do tego jednak nie doszło, a jury podjęło decyzję o przesunięciu startu zawodów na godz. 17.15. Tym razem zawodnicy już skakali.

     

    Początek nie przyniósł dobrych wiadomości dla polskich kibiców. Maciej Kot skoczył tylko 123,5 metra, a Dawid Kubacki – 142,5 metra. Obaj po skokach 20 zawodników zajmowali odległe pozycje (Kubacki – 12., a Kot – 14.) i wiadomo było, że ich zabraknie w ewentualnej drugiej serii. Potem Biało-Czerwoni skakali lepiej. Kamil Stoch wylądował na 201 metrze i był 19. Dwa mety dalej od niego skoczył Aleksander Zniszczo i zajął 18. miejsce. Chwilę przed ich skokami organizatorzy podjęli decyzję, że nie będzie drugiej serii.

     

    Najlepiej z Polaków spisał się Paweł Wąsek, który skoczył 209,5 metra i zajął 12. miejsce.

     

    Konkurs wygrał Słoweniec Domen Prevc po fenomenalnym skoku na odległość 247 metrów! Wyprzedził on Niemca Andreasa Wellingera oraz Japończyka Ryoyu Kobayashiego.

     

    Cykl Raw Air wygrał Wellinger (1202,2 punktu), drugie miejsce zajął Domen Prevc (1185.9), a trzecie Ryoyu Kobayashi (1178.3).

    https://x.com/Skijumpingpl/status/1901323516215173412

    Fascynująco zapowiada się jeszcze walka o zwycięstwo w Pucharze Świata. Liderem wciąż jest Austriak Daniel Tschofenig, ale nad swoim rodakiem Janem Hoerlem ma już tylko 94 punkty przewagi.

    Najlepsza “10” w Vikersund:

    Domen Prevc (Słowenia) – 247 (214.5)

    Andreas Wellinger (Niemcy) – 230,5 (199.2

    Ryoyu Kobayashi (Japonia) – 222 (191.2)

    Stefan Kraft (Austria) – 228,5 (188.5)

    Anze Lanisek (Słowenia) – 230,5 (187.9)

    Jan Hoerl (Austria) – 218,5 (182.3)

    Gregor Deschwanden (Szwajcaria) – 224 (181.4)

    Manuel Fettner (Austria) – 217 (176.6)

    Yukiya Sato (Japonia) – 220,5 (169.4)

    Karl Geiger (Niemcy) – 210 (167.6)

    … 12. Paweł Wąsek – 209,5 (162.4)

    … 18. Aleksander Zniszczoł – 203 (153.5)

    … 19. Kamil Stoch – 201 (152.8)

    … 31. Jakub Wolny – 177 (126.6)

    … 44. Dawid Kubacki – 142,5 (69.3)

    … 47. Maciej Kot – 123,5 (42.2)

     

  • Wylosowali! Tak wygląda droga Igi Świątek do finału w Miami

    Wylosowali! Tak wygląda droga Igi Świątek do finału w Miami

    Wylosowali! Tak wygląda droga Igi Świątek do finału w Miami

    Iga Świątek poznała swoją ścieżkę do potencjalnego finału turnieju rangi WTA 1000 w Miami, który rozpocznie się już we wtorek. Dla naszej tenisistki to szansa na odkucie się po odpadnięciu w Indian Wells w półfinale. Imprezę na Florydzie może zacząć podobnie jak w Kalifornii. Ale schody zaczną się w czwartej rundzie. W dalszej części turnieju Polka może mieć okazję na wielki rewanż.

     

    Po rywalizacji w Indian Wells przeniesiemy się z Kalifornii na Florydę, do słonecznego i kolorowego Miami na kolejny amerykanki turniej rangi WTA 1000. Iga Świątek będzie chciała dotrzeć pierwszy raz w tym sezonie do singlowego finału.

     

    Znamy drabinkę Igi Świątek w Miami

    Iga Świątek pokazała się z naprawdę dobrej strony w Indian Wells, jeśli chodzi o samą grę. Z łatwością dominowała rywalki, nawet te z najwyższej półki. Miały one problem z ugraniem choćby jednego gema. Na drodze do najlepszej czwórki turnieju w Kalifornii pokonała Carolinę Garcię, Dajanę Jastremską, Karolinę Muchovą i Qinwen Zheng. Dopiero w półfinale Mirra Andriejewa bardziej postawiła się Polce. Trzysetowy bój skończył się wygraną nastoletniej Rosjanki.

    Do Miami polska tenisistka przyjedzie z nadziejami na sukces i w miarę wypoczęta. Wiemy, że stać ją na jakościowe granie w najbliższych dniach. W niedzielę wieczorem czasu polskiego organizatorzy wylosowali turniejową drabinkę. Bardzo wymagające przeciwniczki będą czekać na Świątek od czwartej rundy.

     

    Świątek będzie rozstawiona z numerem drugim, a to oznacza, że zacznie grę od drugiej rundy. W niej zmierzy się z lepszą z meczu Caroline Garcii z zawodniczką z kwalifikacji. W kolejnej rundzie może zagrać z Elise Mertens, Katie Boulter i Peyton Stearns. Brytyjka sprawiła już kłopoty podczas United Cup.

     

    Schody powinny zacząć się dopiero od czwartej rundy. Ponownie może dojść do starcia z Karoliną Muchovą, ale jest też szansa na pojedynki z Eliną Switoliną, Wiktorią Azarenką i Anheliną Kalininą. Ćwierćfinał to możliwość zrewanżowania się Madison Keys za pamiętny półfinał Australian Open. W tej fazie potencjalną przeciwniczką może być też Paula Badosa.

    W niedzielę rozpoczęły się kwalifikacje do głównego turnieju. Ten rozpocznie się 18 marca i potrwa do 30 marca. Tytułu broni Amerykanka Danielle Collins. Zwyciężczyni tegorocznej edycji zgarnie 1000 punktów rankingowych i nagrodę finansową w wysokości 1,1 mln dolarów. Świątek już raz wygrała w Miami, w 2022 r. Krótko po tym triumfie wskoczyła na pierwsze miejsce w rankingu WTA.

    https://x.com/madziol127/status/1901344623575941298

    Drabinka męskiego turnieju w Miami zostanie wylosowana w poniedziałek. Tego samego dnia Świątek odbędzie swój pierwszy trening, ma zaplanowany na godz. 18:30 czasu polskiego.

  • Niesamowita historia. 22-letni Rosjanin zdobył dla Polski srebrny medal mistrzostw świata

    Niesamowita historia. 22-letni Rosjanin zdobył dla Polski srebrny medal mistrzostw świata

    Niesamowita historia. 22-letni Rosjanin zdobył dla Polski srebrny medal mistrzostw świat

    Ten chłopak wart jest tego, by jak najszybciej otrzymał polskie obywatelstwo. Władimir Semirunni w czwartek najpierw zaszokował świat, zdobywając brązowy medal na 5000 metrów w mistrzostwach świata w łyżwiarstwie szybkim w Hamar, a teraz został wicemistrzem świata na 10 000 metrów. Za niespełna rok zimowe igrzyska olimpijskie, a 22-latek wciąż czeka na polskie obywatelstwo, które pozwoli mu wystąpić w tej imprezie.

    Władimir Semirunni to wielki talent. W przeszłości był medalistą mistrzostw świata juniorów, ale wówczas startował w barwach Rosji.Kiedy tylko jego kraj zaatakował Ukrainę, ten od razu postanowił opuścić Rosję. Na swoją bazę wybrał Polskę, bo chciał trenować pod okiem Pawła Abratkiewicza, ówczesnego trenera naszej kadry, którego znał przez to, że tomaszowianin wiele lat pracował w Rosji.

    Drugi medal Władimira Semirunniego dla Polski w mistrzostwach
    świata

    Semirunni trafił zatem do Tomaszowa Mazowieckiego i miejscowej Pilicy. Może startować dla Polski we wszystkich imprezach mistrzowskich poza zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Taką decyzję podjęła Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU). Semirunni wciąż jednak nie ma polskiego obywatelstwa. To pozwoli mu na start w ZIO. Od początku było wiadomo, że to zawodnik, który może dać naszej kadrze wiele. W tym sezonie to udowodnił.W czwartek – po fantastycznej jeździe – wywalczył brązowy medal na 5000 metrów w mistrzostwach świata w łyżwiarstwie szybkim w Hamar.

    22-latek jechał w drugiej parze z Holendrem Jorritem Bergsmą. To mistrz olimpijski z Soczi i trzykrotny mistrz świata na tym dystansie. I od pierwszych metrów nasz łyżwiarz zostawił rywala w tyle.Rosjanin, startujący w polskich barwach, kręcił znakomite okrążenia. Najsłabsze w jego wykonaniu wyniosło 30,8 sek. Na mecie zmierzono mu czas 12.49,93 sek. To nowy rekord życiowy Semirunniego. Eksperci kręcili głowami, bo to był jeden z najlepszych czasów w historii tego toru. Nie dziwiła zatem wielka radość “Władka” na mecie.

    Semirunniego wyprzedził dopiero, jadący w przedostatniej parze Włoch Davide Ghiotto – 12.46,15 sek. Do ostatniego okrążenia na równi z naszym panczenistą jechał Czech Metodej Jilek, ale na ostatnich 400 m był zdecydowanie wolniejszy od 22-latka.W ostatniej parze jechali Holender Chris Huizinga i Amerykanin Casey Dawson. Obaj nie dali rady i stało się jasne, ze Semirunni został wicemistrzem świata. Po zawodach Polacy złożyli jeszcze protest, bo pojawiły się zdjęcia, sugerujące wielokrotne przekraczanie środkowej linii przez Ghiotto.22-latek jest pierwszym panczenistą z naszego kraju, który w jednej imprezie wywalczył dwa medale MŚ indywidualnie. Pierwszym też, który zdobył w ogóle dwa medale indywidualne w historii MŚ.Wyniki:1. Davide Ghiott (Włochy) – 12.46,15 2. Władimir Semirunni (Polska) – 12.49,933. Metodej Jilek (Czechy) – 12.51,53

  • Barcelona znalazła następcę Lewandowskiego. “Idealny” za 180 milionów

    Barcelona znalazła następcę Lewandowskiego. “Idealny” za 180 milionów

    Barcelona znalazła następcę Lewandowskiego. “Idealny” za 180 milionów

    Mimo 36 lat na karku Robert Lewandowski jest najlepszym strzelcem FC Barcelony w tym sezonie. Choć Polak od miesięcy prezentuje świetną formę, to władze klubu powoli myślą, kto może zostać jego następcą. Ostatnio dziennikarze “The Athletic” ujawnili, jaki zawodnik będzie priorytetem transferowym Joana Laporty. Cena? “Jedynie” 180 milionów euro!

     

    34 – tyle razy do siatki w tym sezonie trafił Robert Lewandowski. Szansę na kolejne gole kapitan reprezentacji Polski będzie miał w niedzielny wieczór. Wtedy to Barcelona w hicie 28. kolejki zmierzy się z Atletico Madryt. Nasz napastnik będzie mógł powiększyć dorobek strzelecki w La Liga, gdzie jak na razie zebrał najwięcej goli (21).

     

    Media: Oto następca Lewandowskiego. Cena zwala z nóg

     

    W sierpniu Lewandowski będzie obchodził 37. urodziny. Czas płynie nieubłaganie. Nawet jeśli Polak nadal będzie w solidnej formie, to prędzej czy później w drużynie Hansiego Flicka zawita jego następca. Media od dłuższego czasu informują o kolejnych zawodnikach, którzy mogliby “wejść w buty” byłej gwiazdy Bayernu Monachium.

     

    Jak przekazują dziennikarze “The Athletic”, w najbliższym oknie transferowym Katalończycy będą chcieli ściągnąć Alexandra Isaka. 25-letni Szwed od 2022 roku jest zawodnikiem Newcastle United. “Sroki” zapłaciły za niego aż 70 milionów euro Realowi Sociedad. W tym sezonie Isak strzelił łącznie 22 bramki w 31 meczach. Aż 19 z nich zdobył na boiskach Premier League. Do tego dołożył pięć asyst.

     

    Według wymienionego źródła Barcelona “postrzega go jako idealnego długoterminowego zastępcę Roberta Lewandowskiego”, a transfer Szweda ma być “najwyższym priorytetem”. Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami Newcastle wyceniło swoją gwiazdę na kwotę… 180 milionów euro! Na platformie Transfermarkt wartość 25-latka oscyluje w granicach 75 milionów euro. Jego kontrakt wygasa 30 czerwca 2028 roku.

     

    Nikogo nie może dziwić fakt, że Alexandrem Isakiem nie interesuje się jedynie klub ze stolicy Katalonii. Chrapkę na ściągnięcie 50-krotnego reprezentanta Szwecji mają również m.in. Paris Saint-Germain czy Liverpool. Francuzi są gotowi zaoferować Goncalo Ramosa, Randala Kolo Muaniego i Marco Asensio w zamian za napastnika Newcastle. Zdaniem dziennikarza Sky Switzerland Sacha Tavolieriego klub rozpoczął już rozmowy z otoczeniem piłkarza.

     

    Za to “The Reds” nie wykluczają rozbicia banku, jakim niewątpliwie byłoby wpłacenie kwoty ponad stu milionów euro za Isaka. Do tej pory najdroższym transferem w historii Liverpoolu jest transakcja z udziałem Darvina Nuneza, za którego zapłacono 85milionów euro.

     

  • Becker wydał wyrok po skandalicznym zachowaniu Świątek. Poszło w świat

    Becker wydał wyrok po skandalicznym zachowaniu Świątek. Poszło w świat

    Becker wydał wyrok po skandalicznym zachowaniu Świątek. Poszło w świat

    Po półfinale turnieju WTA 1000 w Indian Wells mówi się nie tylko o samej porażce Igi Świątek, ale także zachowaniu polskiej tenisistki, która w pewnym momencie z pełną mocą odbiła piłkę w kierunku chłopca do podawania piłek. Postawę wiceliderki rankingu skomentował Boris Becker.

     

    Sporo emocji kosztowało Igę Świątek starcie z Mirrą Andriejewą w półfinale WTA 1000 w Indian Wells. Polka, która była obrończynią tytułu i mogła jako pierwsza tenisistka w historii wygrać tę imprezę trzykrotnie, przegrała pierwszego seta 6:7(1), ale w drugiej partii była lepsza 6:1. Wydawało się, że momentum jest po stronie Świątek, ale Rosjanka przełamała ją już na samym starcie finałowego seta.

     

    Boris Becker skomentował zachowanie Igi Świątek

    Wiceliderka rankingu zaczęła się frustrować. W pewnym momencie wdała się w dyskusje z sędzią oraz swoim sztabem szkoleniowym. Rozkojarzenie kosztowało ją utratę kolejnych gemów. Ostatecznie przegrała 6:7(1), 6:1, 3:6.

     

    Po raz kolejny wszyscy mogli zobaczyć, jak Iga Świątek nie radzi sobie z emocjami. W trudnym momencie w trzecim secie Polka wściekła się na chłopca od podawania piłek i agresywnie odbiła w jego kierunku piłkę. Oberwało się jej za to w mediach społecznościowych. “Paskudne postępowanie”, “Rozumiem emocje, ale to było zdecydowanie zbyt wiele”, “Strasznie mnie tym rozczarowała” – to tylko niektóre z komentarzy kibiców.

     

    Swój głos w tej sprawie zabrał także Boris Becker, były legendarny tenisista. “Iga trochę się zdenerwowała…” – napisał sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy w mediach społecznościowych. Takie zachowanie z pewnością nie wpływa dobrze na wizerunek wiceliderki rankingu, która po porażce w Dubaju nie podała ręki trenerowi, co również obiło się szerokim echem w środowisku.

    https://x.com/TheBorisBecker/status/1900874518354088204

    Tegoroczny tytuł WTA 1000 w Indian Wells rozstrzygnie się między Mirrą Andriejewą a Aryną Sabalenką, która w swoim półfinale pokonała Madison Keys. Finał tej imprezy odbędzie się w niedzielę około godz. 19:00.

  • Piotr Żyła na podium, szaleństwo w Lahti! Tuż po decyzji Thomasa Thurnbichlera

    Piotr Żyła na podium, szaleństwo w Lahti! Tuż po decyzji Thomasa Thurnbichlera

    Piotr Żyła na podium, szaleństwo w Lahti! Tuż po decyzji Thomasa Thurnbichlera

    Piotr Żyła na podium Pucharu Kontynentalnego! Polski weteran, z którego po mistrzostwach świata w Trondheim zrezygnował Thomas Thurnbichler, był drugi w zawodach w Lahti. Mało brakowało, a na podium w Finlandii zobaczylibyśmy dwóch Biało-Czerwonych.

     

    Trwający weekend Pucharu Kontynentalnego jest bardzo udany dla Żyły. Już w sobotę pokazał, że nie można go lekceważyć. Był najlepszym z Polaków i zajął rewelacyjne piąte miejsce. Jednak nikt nie spodziewał się, że może ten wynik jeszcze poprawić.

     

    W niedzielę w Lahti panowały bardzo dobre warunki, a rywalizacji towarzyszyło mocno świecące słońce. Żyła w pierwszej serii osiągnął bardzo dobre 129 m, co na półmetku dawało mu czwarte miejsce.

     

    W drugiej serii poprawił się o pół metra, co napawało optymizmem, w szczególności, że jego rywale osiągnęli krótsze odległości. Żyła ostatecznie zajął rewelacyjne drugie miejsce. Przegrał jedynie z Markusem Muellerem. Austriak w serii finałowej skoczył jedynie 126,5 m, lecz skok z pierwszej rundy na odległość 138,5 m pozwolił mu utrzymać przewagę punktową nad polskim weteranem.

    https://x.com/Bucholz_Adam/status/1901208550925353360

     

    Na podium Polaków mogło być więcej

    Nie wiele brakowało, a na podium stałoby dwóch Polaków, bo do Żyły mógł dołączyć Kacper Juroszek. Jednak skok o długości 115,5 m sprawił, że 23-latek rywalizację zakończył na czwartym miejscu.

     

    W konkursie wzięło udział jeszcze pięciu Polaków. 17. lokatę zajął Kacper Tomasiak (106,5 m, 117 m), 27. był Tymoteusz Amilkiewicz (114,5 m, 82,5 m), Adam Niżnik uplasował się na 36. miejscu (98,5 m), Szymon Byrski był 46. (90 m), a Klemens Joniak został zdyskwalifikowany.

     

    Przed skoczkami ostatni weekend w Pucharze Kontynentalnym. Odbędzie się on w Zakopanem (22-23 marca), gdzie zaplanowano dwa konkursy indywidualne.

     

  • Żyła atakował z czwartego miejsca. Podium Polaka w Lahti

    Żyła atakował z czwartego miejsca. Podium Polaka w Lahti

    Żyła atakował z czwartego miejsca. Podium Polaka w Laht

     

    Piotr Żyła zajął drugie miejsce w niedzielnym konkursie Pucharu Kontynentalnego w Lahti. Szansy, aby stanąć na podium, nie wykorzystał Kacper Juroszek. Zwyciężył lider klasyfikacji Markus Mueller.

     

    Do rywalizacji w Lahti przystąpiło siedmiu reprezentantów Polski. Walka toczyła się nie tylko o punkty do klasyfikacji Pucharu Kontynentalnego, ale i dodatkowe miejsce startowe podczas Letniego Grand Prix.

     

    Na skoczni Salpausselkä (HS130), na której Polacy zdobywali medale mistrzostw świata, nie wszystko szło jednak po myśli Biało-Czerwonych. Bardzo krótkie skoki oddali Adam Niżnik (98,5 m) oraz Szymon Byrski (90 m) i szybko pożegnali się z konkursem.

     

    Swojej próby nie mógł w ogóle wykonać Klemens Joniak. Zanim zasiadł na belce startowej, został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon.

     

    W Lahti panowały zmienne warunki – wiatr nie był silny, ale mocno kręcił, co wpływało na wyniki osiągane przez zawodników. Siergiej Tkaczenko do zajęcia 30. miejsca w pierwszej serii potrzebował skoku na zaledwie 106,5 m i noty 86,1 pkt.

     

    W wietrznej loterii skorzystał Piotr Żyła. Podwiało mu pod narty i osiągnął 129 metrów. W tamtym momencie był to najlepszy skok w konkursie. Po chwili zdyskwalifikowany został Kasperi Valto i to dwukrotny mistrz świata wskoczył na pozycję lidera.

     

    Wyprzedził go Kacper Juroszek, który skoczył tyle samo, ale w słabszych warunkach. Rekord skoczni pobił następnie Markus Mueller. Austriak poszybował na 138,5 m i mocno przysiadł przy lądowaniu. To sprawiło, że Juroszka wyprzedzał o zaledwie 0,2 pkt. To zwiastowało emocje w drugiej serii. W “30” znaleźli się jeszcze Kacper Tomasiak i Tymoteusz Amilkiewicz.

     

    Pierwszy z nich wyraźnie się poprawił. Skoczył 117 metrów i konkurs zakończył na 17. pozycji. Amilkiewicz z kolei uzyskał zaledwie 82,5 m, w dodatku w słabym stylu i zanotował spadek w klasyfikacji.

     

    Najdalej w drugiej serii poszybował za to Piotr Żyła. Skok na 129,5 m pozwolił mu awansować i znaleźć się na podium. Do końca Polak miał nawet szanse na zwycięstwo. Przewagę z pierwszego skoku utrzymał jednak Markus Mueller i to on wygrał. Poza czołową trójkę wypadł natomiast Kacper Juroszek, który ostatecznie był 4.

     

    Do końca sezonu pozostały już tylko dwa konkursy – odbędą się w dniach 22-23 marca w Zakopanem.

    Wyniki konkursu Pucharu Kontynentalnego w Lahti:

     

    Miejsce Zawodnik Kraj Odległość Punkty

    1. Markus Mueller Austria 138.5/126.5 265.9

    2. Piotr Żyła Polska 129.0/129.5 259.4

    3. Ziga Jelar Słowenia 123.5/124.0 248

    4. Kacper Juroszek Polska 129.0/115.5 247.5

    5. Tomofumi Naito Japonia 122.5/123.0 240.6

    6. Sandro Hauswirth Szwajcaria 114.0/125.0 240.2

    7. Jonas Schuster Austria 120.5/117.0 235.8

    8. Niklas Bachlinger Austria 116.5/117.0 232.5

    9. Stephan Leyhe Niemcy 128.0/116.0 227

    10. Ziga Jancar Słowenia 116.0/122.5 221.1

    17. Kacper Tomasik Polska 106.5/117.0 193

    27. Tymoteusz Amilkiewicz Polska 114.5/82.5 144.6

    36. Adam Niżnik Polska 98.5/ 77.8

    46. Szymon Byrski Polska 90.0/ 55

    . Klemens Joniak Polska DSQ/

  • Co za forma! Reprezentantka Polski z medalem mistrzostw świata

    Co za forma! Reprezentantka Polski z medalem mistrzostw świata

    Co za forma! Reprezentantka Polski z medalem mistrzostw świat

     

    Natalia Maliszewska zdobyła brązowy medal na mistrzostwach świata w short tracku na 500 metrów, bijąc przy tym rekord Polski z czasem 42.07.

     

    Natalia Maliszewska, reprezentantka Polski w short tracku, zdobyła brązowy medal na mistrzostwach świata w Pekinie. Wcześniej, w ćwierćfinale, ustanowiła nowy rekord Polski z czasem 42.07.

     

    Podczas mistrzostw świata Maliszewska zdobyła także srebrny medal w sztafecie kobiet oraz brąz w sztafecie mieszanej. Jej występ na 500 metrów był kolejnym dowodem na doskonałą formę zawodniczki z Białegostoku.

     

    W ćwierćfinale Maliszewska zajęła drugie miejsce, bijąc rekord Polski, który wcześniej należał do Kamili Stormowskiej. Dzięki temu awansowała do półfinału, gdzie została niesportowo wypchnięta przez rywalkę. Sędziowie jednak zauważyli przewinienie i przyznali Polce awans do finału A.

     

    W finale Maliszewska zajęła trzecie miejsce z czasem 42.561, zdobywając brązowy medal. Zwyciężyła Holenderka Xandra Velzeboer, a drugie miejsce zajęła Kanadyjka Rikki Doak.

     

    Podczas ceremonii wręczenia medali na twarzy Maliszewskiej pojawiły się łzy wzruszenia, co tylko podkreśla, to, ile to znaczy dla naszej łyżwiarki.