• Lewandowski stanął przed kamerą i wypalił o Szczęsnym. “Wiadomo, laga na Robercika”

    Lewandowski stanął przed kamerą i wypalił o Szczęsnym. “Wiadomo, laga na Robercika”

    Lewandowski stanął przed kamerą i wypalił o Szczęsnym. “Wiadomo, laga na Robercika”

    Robert Lewandowski zabrał głos po zwycięstwie Barcelony nad Atletico Madryt w La Liga. Polak był jednym z bohaterów drużyny Hansiego Flicka, zdobywając kolejną bramkę w lidze. – To całkowicie odmieniło spotkanie – powiedział Lewandowski o swoim golu.

     

    W niedzielę FC Barcelona w niesamowitych okolicznościach ograła na wyjeździe Atletico Madryt 4:2 w hicie La Liga. Drużyna Hansiego Flicka wygrała, mimo że jeszcze na 20 minut przed końcem spotkania przegrywała 0:2 po golach Juliana Alvareza i Alexandra Sorlotha.

     

    Później jednak Jana Oblaka pokonywali kolejno Robert Lewandowski, Ferran Torres, Lamine Yamal i jeszcze raz Torres. Dzięki temu Katalończycy wygrali siódme spotkanie w lidze z rzędu i wciąż prowadzą w tabeli. FC Barcelona ma 60 punktów, czyli tyle samo, ile Real Madryt, ale rozegrała o jeden mecz mniej.

     

    Po meczu Lewandowski udzielił wywiadów stacjom telewizyjnym DAZN oraz Eleven Sports. Polak był jednym z bohaterów Barcelony, bo to jego bramka zaledwie dwie minuty po golu Sorlotha na 0:2 dała gościom nadzieję na jakiekolwiek punkty.

     

    – To całkowicie odmieniło spotkanie. To był trudny moment dla nas jako zespołu, ale jak tylko strzeliliśmy pierwszego gola, porozmawialiśmy między sobą i powiedzieliśmy sobie: “No chłopaki, mamy szansę, musimy strzelić drugiego gola i wygrać mecz” – powiedział Lewandowski.

     

    – Jesteśmy bardzo szczęśliwi. To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, które może mieć duży wpływ na naszą przyszłość w lidze. Musimy kontynuować dobrą grę w nadchodzących meczach. Myślę, że sposób, w jaki graliśmy w drugiej połowie, w której strzeliliśmy cztery gole, zasługuje na uznanie – dodał.

     

    Lewandowski po meczu z Atletico

    – Jak zaczynamy grać bardziej nieprzewidywalnie, to jesteśmy zdecydowanie groźniejsi. W drugiej połowie tak to wyglądało, zaczęliśmy wykorzystywać wszystkie nasze atuty i wtedy cała drużyna na tym zyskuje. (…) Hansi chyba z każdego zawodnika wyciąga prawie maksa. Myślę, że każdy zawodnik, będąc tutaj w drużynie, podchodząc do Hansiego, potrafi pokazać to co ma najlepszego – kontynuował.

     

    Lewandowski wypowiedział się też na temat Wojciecha Szczęsnego. Polski bramkarz rozegrał 16. mecz w Barcelonie i jak na razie nie przegrał jeszcze ani jednego. – Czy Wojtek wprowadził zwycięską mentalność? Wszystko na to wskazuje – powiedział z uśmiechem Lewandowskim.

     

    – Wiadomo, że obecność takiego bramkarza dodaje nam pewności siebie i spokoju w obronie. Wojtek i jego luz bardzo nam pomagają. Poza tym w każdym meczu broni się umiejętnościami. Choć wiadomo, że czasem musi zagrać “lagę na Robercika”. Czy będzie kiedyś z tego asysta? Życzę mu tego, tylko musi tak daleko kopnąć piłkę. A nie wiem, czy mięśnie wróciły, czy nie, choć ćwiczy te wykopy – zakończył w dobrym nastroju Lewandowski.

    Kolejne spotkanie FC Barcelona rozegra 30 marca, kiedy podejmie Gironę.

     

  • Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Szczęsny. Tak podsumowali Polaka

    Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Szczęsny. Tak podsumowali Polaka

    Hiszpanie zobaczyli, co zrobił Szczęsny. Tak podsumowali Polaka

    Wojciech Szczęsny wpuścił dwie bramki w meczu FC Barcelony z Atletico Madryt (4:2), ale nie może być za to obwiniany. Hiszpańskie media zgodnie uważają, że Polak może być ostatnim z defensywnych graczy, co do których można mieć pretensje. Podkreślają jego czujność, koncentrację, chwalą za wyjście z pola karnego w sytuacji sam na sam w pierwszej połowie.

     

    To był kolejny naprawdę szalony mecz FC Barcelony z Atletico Madryt. Tym razem to “Blaugrana” odrobiła straty z nawiązką i dowiozła zwycięstwo 4:2. Wreszcie wygrała w tym sezonie z “Los Colchoneros”. Nie grała na najwyższym poziomie przez 70 minut, ale ostatecznie odwróciła losy, pokazując niebywałą siłę mentalną.

     

    Barcelona w tym roku jest niepokonana. Wojciech Szczęsny kontynuuje swoją serię meczów bez porażki. Po spotkaniu z Atletico ma na koncie już 16 występów z rzędu bez przegranej. Tym razem nie zachował czystego konta, ale nie miał nic do powiedzenia przy golach Juliana Alvareza i Alexandra Sorlotha.

     

    Tak Hiszpanie oceniają Szczęsnego po meczu z Atletico

     

    Wojciech Szczęsny nie zaliczył żadnej interwencji w tym meczu. Atletico nie stworzyło żadnej okazji, która zmusiłaby go do intensywniejszej pracy. Polak zaliczył dwa skuteczne wyjścia, jedno wybicie, miał jedno celne długie podanie na sześć prób. Przy straconych bramkach był bez szans, osamotniony w obu sytuacjach. Atletico mądrze przyspieszało wtedy grę i rozmontowało defensywę Barcelony.

     

    Portal sofascore.com wystawił polskiemu bramkarzowi notę 6.3 w skali 1-10. Identyczną miał Jan Oblak, który wpuścił cztery bramki w ponad 20 minut. Ale Polak miał niewiele pracy, w przeciwieństwie do Słoweńca.

     

    W przerwie meczu “Mundo Deportivo” stwierdziło, że Szczęsny był przede wszystkim uważnym golkiperem. “Dobrze czytał grę zarówno wewnątrz pola karnego, jak i na zewnątrz, przewidywał ataki ‘Los Colchoneros’. Niewiele mógł zrobić przy obu golach, które padły z bliskiej odległości. Później bez większego wysiłku” – stwierdzono. Pochwalono go też za zachowanie w sytuacji sam na sam z Giuliano Simeone, kiedy wyszedł z pola karnego i zatrzymał próbę syna trenera Atletico. Sędziowie odgwizdali potem pozycję spaloną u Argentyńczyka.

     

    “Sport” ocenił Polaka na “szóstkę” w skali 1-10. Katalońska gazeta także stwierdziła, że Szczęsny “był uważny, ale nie miał nic do roboty”. Doceniono także jego wyjścia z pola karnego do interwencji i rozegrania, określono je jako inteligentne. “Wpuścił dwie bramki, przy których nie mógł nic zrobić, ponieważ były to śmiertelne akcje” – dodano.

     

    “Mało pracy, ale bardzo uważny. W drugiej połowie podobna dynamika” – krótko oceniła “Marca”, przyznając Polakowi “szóstkę”.

    FC Barcelona utrzymała pozycję lidera La Ligi. Ma tyle samo punktów co Real Madryt, ale mecz rozegrany mniej. Atletico jest trzecie i traci cztery punkty do tej dwójki.

  • Świątek znów z Andriejewą, Rybakina na drodze Sabalenki. Znamy drabinkę WTA 1000 w Miami

    Świątek znów z Andriejewą, Rybakina na drodze Sabalenki. Znamy drabinkę WTA 1000 w Miami

    Świątek znów z Andriejewą, Rybakina na drodze Sabalenki. Znamy drabinkę WTA 1000 w Miami

    W momencie, gdy toczył się finał turnieju WTA 1000 w Indian Wells, rozlosowano drabinkę kolejnego amerykańskiego tysięcznika – tym razem w Miami. Podobnie jak na terenie Kalifornii, Iga Świątek i Magdalena Fręch mają wolny los i rozpoczną zmagania od drugiej rundy. Parę miejsc do rozstawienia zabrakło za to Magdzie Linette, w związku z czym poznanianka wystartuje od premierowej fazy. Znamy już potencjalne rywalki naszych reprezentantek oraz czołowych tenisistek rankingu. Poniżej prezentujemy szczegóły.

     

    Tenisowa karuzela się nie zatrzymuje. Jeszcze nie zakończył się turniej w Indian Wells, a część zawodniczek już walczy w kwalifikacjach do kolejnych zmagań rangi WTA 1000 – tym razem w Miami. Od wtorku rozpoczną się główne rozgrywki. Zobaczymy w nich trzy Polki – Igę Świątek, Magdalenę Fręch oraz Magdę Linette. Największe nadzieje pokładamy oczywiście w występie raszynianki. Chociaż nasza tenisistka lepiej czuje się w warunkach panujących w Kalifornii niż na Florydzie, to i tak zdołała zatriumfować przed trzema laty. W ubiegłym sezonie aktualna wiceliderka rankingu zakończyła rywalizację na czwartej rundzie, przegrywając z Jekateriną Aleksandrową.

     

    Sensacyjną zwyciężczynią okazała się wówczas Danielle Collins. Amerykanka pokonała w finale Jelenę Rybakinę. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych rozpoczyna teraz serię niezwykle ważnych turniejów, które będą miały bardzo ważny wpływ na jej pozycję w rankingu. W razie niepowodzenia może czekać ją poważny spadek. Do Miami wybierają się praktycznie wszystkie zawodniczki z czołówki. Jedną z największych nieobecnych będzie Barbora Krejcikova, która wciąż walczy z problemami zdrowotnymi. Szykują się zatem ciekawe zmagania na wielu płaszczyznach.

     

    Znamy drabinkę WTA 1000 w Miami. Wiemy, z kim może zacząć Iga Świątek

     

    Tuż po godz. 19:30 czasu polskiego odbyło się losowanie turniejowej drabinki. Chociaż ścieżka rozpisana jest na 128 zawodniczek, to 32 najwyżej rozstawione tenisistki mają wolny los w pierwszej rundzie. Z takiego przywileju skorzystają m.in. wiceliderka rankingu Iga Świątek czy będąca na 30. pozycji w kobiecym zestawieniu – Magdalena Fręch. Dzięki temu obie Polki rozpoczną zmagania od drugiej fazy. Świątek zmierzy się z Caroline Garcią lub kwalifikantką, a Fręch zagra z Poliną Kudiermietową lub zawodniczką z eliminacji. Na wolny los nie mogła za to liczyć Magda Linette. W związku z tym 33-latka przystąpi do rywalizacji już od pierwszej rundy. Zawodniczka urodzona w Poznaniu trafiła na Anastazję Pawluczenkową. Jeśli awansuje do kolejnej fazy, to zmierzy się z Jekateriną Aleksandrową.

     

    W połówce Igi Świątek ponownie znalazła się Mirra Andriejewa. Wiceliderka rankingu od początku nie będzie miała jednak łatwego zadania. Jeśli awansuje do trzeciej rundy, to później czeka ją starcie z Elise Mertens, Katie Boulter lub Peyton Stearns. Bardzo groźne rywalki widnieją także w potencjalnej 1/8 finału: Karolina Muchova, Belinda Bencić czy Elina Switolina. W ćwiartce z raszynianką znalazły się Madison Keys, Jelena Ostapenko, Clara Tauson i Paula Badosa.

    https://x.com/z_kortu/status/1901344308550054064?t=FQuwXFvWrIrFkz1JleXKpA&s=19

    Już w ćwierćfinale możliwe jest starcie Aryny Sabalenki z Jeleną Rybakiną. Białorusinka rozpocznie turniej od starcia z Wiktorią Tomową lub Caty McNally. Później, podobnie jak w Indian Wells, może w teorii dojść do potyczki z Magdaleną Fręch. W Kalifornii ostatecznie takiemu zestawieniu zapobiegła Lucia Bronzetti. Potencjalna 1/8 finału dla liderki rankingu to mecz z Donną Vekić, Soraną Cirsteą lub Danielle Collins.

     

    Mecz z udziałem Polki w pierwszej rundzie:Magda Linette – Anastazja Pawluczenkowa

     

    Potencjalne mecze z udziałem Polek w drugiej rundzie:Iga Świątek – Caroline Garcia/kwalifikantkaMagdalena Fręch – Polina Kudiermietowa/kwalifkantkaMagda Linette/Anastazja Pawluczenkowa – Jekaterina Aleksandrowa

     

  • To była cudowna riposta Lewandowskiego! Tak strzelił w Madrycie. WIDEO

    To była cudowna riposta Lewandowskiego! Tak strzelił w Madrycie. WIDEO

    To była cudowna riposta Lewandowskiego! Tak strzelił w Madrycie. WIDEO

    Niedzielny wieczór przyniósł absolutny hit hiszpańskiej piłki – na Estadio Metropolitano ekipa Atletico Madryt podjęła bowiem FC Barcelona. “Los Colchoneros” objęli prowadzenie tuż przed przerwą, a następnie podwyższyli swoją przewagę w 70. minucie. Wówczas “do głosu” doszedł w końcu Robert Lewandowski – przebudzenie Polaka nastąpiło w krytycznym dla “Dumy Katalonii” momencie.

     

    Trudno było wyobrazić sobie ciekawsze zakończenie piłkarskiego weekendu. W niedzielny wieczór na madryckim Estadio Metropolitano do akcji ruszyły jedenastki Atletico oraz FC Barcelona. Z początku mecz układał się całkowicie po myśli “Los Rojiblancos”.

     

    Atletico – Barcelona: Lewandowski przypomniał o sobie gdy był potrzebny najbardziej. Co za gol!

    https://youtu.be/RAfKweKf7Mg?si=zuof8sC6jxwCGCRf

     

    Ci wyszli na prowadzenie w 45. minucie po trafieniu Alvareza, a po przerwie, w 70. minucie, rezultat podwyższył Sorloth. Gdy już wydawało się, że ekipa z Katalonii leży na deskach, nastąpiło wielkie przełamanie Roberta Lewandowskiego:

     

    Piłkę w stronę bramki gospodarzy podprowadził Inigo Martinez, który posłał podanie wprost w stronę kapitana reprezentacji Polski. Ten odbił futbolówkę klatką piersiową, a potem wykonał strzał, po którym Oblak musiał skapitulować.

     

    Jak się okazało, “Lewy” dał naprawdę pozytywny impuls swym kolegom z “Barcy” – już sześć minut później gola wyrównującego zdobył Ferran Torres, który następnie uzyskał dublet, a dzieła zniszczenia dopełnił Lamine Yamal.

     

    Tym samym “Blaugrana” znajduje się obecnie na pozycji lidera Primera Division mając równo 60 punktów – tyle samo co inni madryccy rywale z ligi, piłkarze Realu. Różnica polega tu jednak m.in. na tym, że podopieczni Hansiego Flicka mają o jedno spotkanie rozegrane mniej, a do tego wiosenne “El Clasico” wciąż przed nami…

  • Flick trafił w samo sedno. Tak nazwał gola Lewandowskiego z Atletico

    Flick trafił w samo sedno. Tak nazwał gola Lewandowskiego z Atletico

    Flick trafił w samo sedno. Tak nazwał gola Lewandowskiego z Atletico

    – Podziwiam moich graczy. Nie chodzi tylko o aspekt fizyczny, ale i psychiczny – m.in. powiedział Hansi Flick, trener FC Barcelony po wygranym 4:2 hitowym meczu z Atletico Madryt w La Lidze.

    To był mecz godny kandydatów do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. Na przerwę w zdecydowanie lepszych nastrojach schodzili piłkarze Atletico. To efekt tego, że w 45. minucie gola dla nich zdobył po pięknej kontrze Julian Alvarez.

     

    Oto co Hansi Flick powiedział po meczu o golu Lewandowskiego

     

    W drugiej połowie działo się wiele! Najpierw w 70. minucie drugiego gola dla gospodarzy zdobył Sorloth, który zaledwie dziesięć minut wcześniej pojawił się na boisku. Gospodarze 20 minut przed końcem spotkania prowadzili zatem 2:0! Wtedy nastąpiła znakomita końcówka FC Barcelony. W 72. minucie kontaktowego gola zdobył Robert Lewandowski. Sześć minut później trafił Ferran Torres, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry zwycięską bramkę strzelił Lamine Yamal. W 98. minucie wynik spotkania na 4:2 ustalił Ferran Torres.

     

    Po meczu głos zabrał Hans Flick, trener FC Barcelony. Był on zachwycony z odwrócenia losów meczu przez swój zespół. W samych superlatywach wypowiedział się o drużynie.

     

    – Podziwiam moich graczy. Nie chodzi tylko o aspekt fizyczny, ale i psychiczny. Mentalność mojego zespołu jest naprawdę niesamowita. Po drugim straconym golu reakcja była niewiarygodna. A zdobyć cztery gole w 20 minut tutaj na Atletico co coś bardzo imponującego. To był świetny mecz dla kibiców i wszystkich, cudowny dzień. Może nie tak dobry dla trenerów, ale to nie ma znaczenia. Zdobyliśmy trzy bardzo ważne punkty i tego chcieliśmy. Jestem bardzo zadowolony z drużyny. Nigdy się nie poddajemy i zobaczyliście to dziś – powiedział Hansi Flick na pomeczowej konferencji prasowej.

     

    – Kłóciliśmy się z sędzią o drugą bramkę dla Atletico z powodu wcześniejszego zagrania ręką, ale gol Lewandowskiego sprawił, że zmienił się mecz. Trafienie Lewego był bardzo ważne, bo pozwoliło nam wrócić do gry. Wtedy zaczęliśmy wierzyć, że możemy zmienić wynik. Wygrana 4:2 jest wielkim osiągnięciem – zaznaczył Niemiec.

     

    Niemiecki szkoleniowiec nawiązał też do dwóch poprzednich pojedynków z Atletico Madryt. W La Lidze FC Barcelona przegrała u siebie 1:2, a potem zremisowała też przed własną publicznością w półfinale Pucharu Króla 4:4.

     

    – Nasz następny mecz będzie zupełnie inny. Ale co jest bardzo ważne dziś, to fakt, że po dwóch poprzednich meczach z Atletico Madryt wreszcie wygraliśmy. A sposób, w jaki to zrobiliśmy, był naprawdę niesamowity. Jesteśmy zjednoczeni jak rodzina, a to dla mnie wiele znaczy. To fantastyczne. Uwielbiam tu pracować – dodał trener FC Barcelony.

     

    – Jak zawsze mówię, wciąż jest długa droga do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. Ale dziś to były trzy duże, bardzo duże punkty i jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Teraz znów jesteśmy na szczycie tabeli z jednym rozegranym meczem mniej, co jest świetnym uczuciem – powiedział Flick.

     

    FC Barcelona po tym zwycięstwie w 27 spotkaniach ma 60 punktów i odzyskała prowadzenie w La Lidze. Tyle samo punktów na Real Madryt, ale jeden mecz rozegrany więcej. Atletico Madryt z 56 punktami jestna trzeciej pozycji.

     

  • Piękny gol Roberta Lewandowskiego! Cudownie to zrobił. Tylko zobaczcie

    Piękny gol Roberta Lewandowskiego! Cudownie to zrobił. Tylko zobaczcie

    Piękny gol Roberta Lewandowskiego! Cudownie to zrobił. Tylko zobaczcie

    Co za gol Roberta Lewandowskiego! Polak otrzymał piłkę na kilkanaście metrów od bramki Atletico Madryt i huknął z trudnej pozycji. Piłka wpadła do siatki obok bezradnego Jana Oblaka, przywracając Blaugranie nadzieję w hitowym meczu LaLigi. To trafienie po prostu trzeba zobaczyć!

     

    Sytuacja Barcelony stała się bardzo trudna. W drugiej połowie Atletico zadało jej kolejny cios, przez co zespół Hansiego Flicka przegrywał w Madrycie już 0:2. Wydawało się, że passa meczów Blaugrany przez porażki w końcu dobiegnie końca. I nagle pojawił się promyk nadziei, a to za sprawą Roberta Lewandowskiego.

     

    Polak oddał kapitalny strzał w kierunku bramki strzeżonej przez Jana Oblaka i zupełnie zaskoczył słoweńskiego bramkarza. Uderzenie futbolówki z tak trudnej pozycji na pewno wymagało ogromnego kunsztu strzeleckiego, którego nie można odmówić Polakowi. A to nie był koniec radości Barcelony.

    Już kilka chwil po kapitalnym uderzeniu Lewandowskiego do siatki trafił także Ferran Torres, ratując bardzo trudną sytuację Barcelony w tym spotkaniu. Już wydawało się, że w obliczu niezłej gry Los Colchoneros nic nie uratuje zespołu Polaków przed porażką w hitowym spotkaniu, lecz kilka minut fantastycznej gry pozwoliło na walkę o trzy punkty w Madrycie do ostatnich minut.

  • Barcelona znokautowała Atletico w doliczonym czasie gry. Kolejny gol Roberta Lewandowskiego [WIDEO]

    Barcelona znokautowała Atletico w doliczonym czasie gry. Kolejny gol Roberta Lewandowskiego [WIDEO]

    Barcelona znokautowała Atletico w doliczonym czasie gry. Kolejny gol Roberta Lewandowskiego [WIDEO]

    Mecz Atletico Madryt – FC Barcelona znów trzymał w napięciu do samego końca! Katalończycy przegrywali 0:2 w hicie 28. kolejki La Liga, ale zdołali odrobić straty między innymi po golu Roberta Lewandowskiego. Dwa zwycięskie gole na 4:2 dla Barcy padły w doliczonym czasie gry!

    Mecze obu zespołów w tym sezonie dostarczyły mocnych wrażeń. Tuż przed Bożym Narodzeniem Atletico pokonało Barcelonę dzięki golowi Alexandra Soerlotha w doliczonym czasie gry. Pod koniec lutego Katalończycy wyszli ze stanu 0:2 do 4:2, ale wypuścili wygraną po – a jakże – trafieniu Sorlotha w ostatniej akcji.

    Niedzielne spotkanie długo rozczarowywało. Do 43. minuty obie drużyny oddały łącznie jeden celny strzał – Robert Lewandowski główkował wprost w ręce Jana Oblaka. Gdy pierwsza połowa dobiegała końca, Polak znów spróbował swoich sił. 36-latek urwał się obrońcom i mocno huknął z kilku metrów. Piłka tylko otarła się o poprzeczkę, wychodząc na aut bramkowy.

    Gospodarze odpowiedzieli już kilkadziesiąt sekund później. Antoine Griezmann i Giuliano Simeone rozpracowali podaniami defensywę Barcelony, wystawiając piłkę Julianowi Alvarezowi. Argentyńczyk bez problemu pokonał Wojciecha Szczęsnego, który też dał się zakręcić graczom z Madrytu.

    Po przerwie obie ekipy utrzymały entuzjazm. Przeważała dążąca do wyrównania Barcelona, ale brakowało jej dokładności. Niecelnie uderzali Lamine Yamal i znów Lewandowski. Piłkarze Atletico dobrze radziło sobie w destrukcji, od czasu do czasu próbując kontrować rywali.

    Po takiej właśnie akcji z 70. minuty madrytczycy znów strzelili gola. Uczynił to Soerloth po podaniu od Griezmanna. Gracze Barcelony protestowali, bo Rojiblancos przejęli piłkę po zablokowaniu jej ręką przez Rodrigo De Paula. Sędzia dostał sygnał w tej sprawie, ale zdecydował się uznać bramkę. O tej kontrowersji będzie głośno w Hiszpanii.

     

    22. gol Roberta Lewandowskiego w LaLiga [WIDEO]

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1901375529359491320

    Goście z Barcelony odpowiedzieli błyskawicznie. Lewandowski świetnie poradził sobie w polu karnym z podaniem od Inigo Martineza i uderzył piłkę tuż przy słupku bramki Oblaka. To gol numer 22 Polaka w tym sezonie ligi hiszpańskiej.

     

    Minęło sześć kolejnych minut, a Barcelona już wyrównała. Uczynił to wprowadzony z ławki Ferran Torres, który otrzymał precyzyjne dośrodkowanie od Raphinhi. Od tego momentu spotkanie na Wanda Metropolitano nabrało szalonego tempa. Ataki sunęły raz z jednej, raz z drugiej strony.

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1901387542089384397

    Decydujące bramki znów padły w doliczonym czasie gry. Tym razem egzekutorem nie był Soerloth, a Yamal i Torres. Młodziutki Hiszpan nie strzelił gola w lidze od października, ale uczynił to w być może kluczowym dla losów tytułu momencie. Skrzydłowy Barcelony zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka dotarła do celu po rykoszecie od Reinildo. To kompletnie zmyliło Oblaka.

     

    Atletico na deski posłał Torres, kompletując dublet. Nie dość, że Barca odrobiła dwie bramki straty, to strzelenie czterech gol zajęło jej ledwie 26 minut!

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1901394359490375990

    Barcelona wróciła na fotel lidera La Liga. Ma tyle samo punktów, co Real Madryt, ale legitymuje się lepszym bilansem i ma w zanadrzu zaległe spotkanie. Do tego duetu Atletico traci już cztery “oczka”.

  • Remontada FC Barcelony w Madrycie! Sygnał dał Lewandowski!

    Remontada FC Barcelony w Madrycie! Sygnał dał Lewandowski!

    Remontada FC Barcelony w Madrycie! Sygnał dał Lewandowski

     

    W hicie kolejki La Ligi Atletico Madryt z FC Barceloną gospodarze prowadzili 2:0, ale kapitalna końcówka gości dała im wygraną 4:2

     

    To było kolejne starcie w sezonie pomiędzy Atletico i FC Barceloną. Kilka tygodni temu na Stadionie Olimpijskim w Pucharze Króla padł remis 4:4. Rewanż za niespełna trzy tygodnie.

     

    Starcie w ramach Copa del Rey przedzieliła jeszcze ważniejsza potyczka. W La Lidze obie drużyny walczą o tytuł. Zwycięzca zwiększał swoje szanse na mistrzostwo. Na potknięcie rywali liczył Real Madryt, który w sobotę został liderem Primera Division.

     

    Barcelona dobrze weszła w spotkanie i już w 6. minucie powinna otworzyć wynik. Przed świetną szansą znalazł się Lamine Yamal. Strzał z pola karnego otarł się o zewnętrzną część słupka.

     

    Wydawało się, że jest to zapowiedź kolejnych emocjonujących minut. Nic z tych rzeczy. Tempo gry spadło, spotkanie się wyrównało. Gracze Atletico także nie kwapili się do zdecydowanego natarcia. Stąd też bramkarze mieli niewiele pracy. Jan Oblak czujność musiał zachować, kiedy w 14. minucie głową w zasięgu jego rąk przymierzył Robert Lewandowski.

     

    Ciekawiej zrobiło się w samej końcówce premierowej odsłony. W 44. minucie wynik powinien otworzyć Lewandowski. Polak znalazł miejsce do uderzenia, ale z okolic narożnika pola bramkowego trafił w poprzeczkę.

     

    Gospodarze po chwili przeprowadzili szybką akcję. Atletico rozmontowało obronę Blaugrany. W końcowej fazie z prawej strony podawał Giuliano Simeone, a Julian Alvarez z ośmiu metrów trafił pod poprzeczkę do siatki. Wojciech Szczęsny w tej sytuacji nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

     

    Po zmianie stron wicemistrzowie Hiszpanii uzyskali przewagę, mieli jednak problemy z kreowaniem szans. Gościom brakowało dokładności. Swojego momentu szukał Robert Lewandowski. Polak po niespełna godzinie zdołał uderzyć głową. Piłka poszybowała dość wysoko ponad bramką.

     

    Niewiele pracy miał w bramce Barcelony Wojciech Szczęsny. Polak musiał być czujny w 52. minucie, kiedy mocno bita z rzutu rożnego piłka zatrzymała się na górnej części poprzeczki.

     

    Efektu początkowo nie przynosiły zmiany przeprowadzane przez Hansiego Flicka. Atletico dobrze się broniło, a w 70. minucie skontrowało gości. To była akcja zmienników. Conor Gallagher z prawej strony pola karnego zagrał do Alexandra Sorlotha, a ten z pola karnego mocnym strzałem pokonał Szczęsnego. Gracze Barcelony domagali się anulowania gola, wcześniej ręką zagrał Rodrigo De Paul. Sędzia decyzji nie zmienił i bramkę uznał.

     

    Podrażniona Barcelona potrzebowała kilkudziesięciu sekund, aby złapać kontakt. Inigo Martinez zagrał w pole karne do Lewandowskiego, Polak przyjął piłkę i ok. trzynastu metrów uderzył przy słupku nie do obrony.

     

    Goście szukali remisu. Atletico cofnęło się, skromne prowadzenie utrzymało jedynie przez sześć minut. W 78. dogranie w pole karne Julesa Kounde, a Ferran Torres głową wpakował do siatki.

     

    Barcelona do końca aktywniej szukała kompletu punktów. Atletico nastawiło się na grę z kontry. W 86. minucie mocno, ale niecelnie z ok. 16 metrów uderzył Lewandowski. W odpowiedzi nieznacznie pomylił się Alexander Sorloth, który z ok. 17 metrów przymierzył tuż obok słupka.

     

    W drugiej minucie doliczonego czasu strzał z dystansu Lamine Yamala odbił się jeszcze Reinildo Mandavy, piłka myląc Oblaka wpadła do bramki! Po tym ciosie gospodarze nie byli w stanie się podnieść. W ostatniej akcji meczu otrzymali kolejny cios. Torres strzałem przy słupku trafił na 4:2 dla gości!

     

    Atletico Madryt – FC Barcelona 2:4 (1:0)

    1:0 – Julian Alvarez 45′

    2:0 – Alexander Sorloth 70′

    2:1 – Robert Lewandowski 72′

    2:2 – Ferran Torres 78′

    2:3 – Lamine Yamal 90+2′

    2:4 – Ferran Torres 90+8′

     

    Składy:

     

    Atletico Madryt: Jan Oblak – Marcos Llorente, Robin Le Normand, Clement Lenglet, Reinildo Mandava – Giuliano Simeone (79′ Jose Maria Gimenez), Rodrigo De Paul (79′ Nahuel Molina), Pablo Barrios, Samuel Lino (60′ Alexander Sorloth) – Antoine Griezmann (86′ Rodrigo Riquelme), Julian Alvarez (60′ Conor Gallagher).

     

    FC Barcelona: Wojciech Szczęsny – Jules Kounde (86′ Ronald Araujo), Pau Cubarsi, Inigo Martinez, Alex Balde (86′ Gerard Martin) – Pedri (90+4′ Gavi), Marc Casado (67′ Ferran Torres) – Lamine Yamal, Dani Olmo (67′ Eric Garcia), Raphinha – Robert Lewandowsk.

  • Barcelona jest niezniszczalna! Było 0:2, Lewandowski trafił i ruszyli

    Barcelona jest niezniszczalna! Było 0:2, Lewandowski trafił i ruszyli

    Barcelona jest niezniszczalna! Było 0:2, Lewandowski trafił i ruszyli

    Po 70 minutach Atletico Madryt miało dwa gole zapasu i było na dobrej drodze, by zostać pierwszą drużyną, która pokona FC Barcelonę w 2025 roku. Wtedy zespół Hansiego Flicka powiedział: sprawdzam! Zaczęło się od trafienia Roberta Lewandowskiego, a potem remontadę dopełnił Lamine Yamal, choć przy tym strzale był rykoszet. “Oni są niezniszczalni” – stwierdzili komentatorzy przy golu Yamala.

     

    To była 45. minuta spotkania na Estadio Metropolitano. Jan Oblak rozpoczął akcję Atletico Madryt od wykopu na połowę Barcelony, w kierunku Reinildo. Obrońca Atletico zgrał piłkę do Antoine’a Griezmanna, a potem ta znalazła się w polu karnym. Giuliano Simeone zachował się altruistycznie i zgrał piłkę do Juliana Alvareza, a Argentyńczyk pokonał Wojciecha Szczęsnego. W ten sposób Atletico objęło prowadzenie, a kibice oszaleli.

     

    W niedzielny wieczór Barcelona grała z Atletico po raz trzeci w tym sezonie. Jesienią Barcelona wygrywała 1:0 po golu Pedriego, ale w końcówce straciła gola na 1:2 po świetnej reakcji Alexandra Sorlotha. Pierwszy mecz między tymi zespołami w półfinale Copa del Rey był prawdziwym rollercoasterem. Po sześciu minutach Barcelona przegrywała 0:2, a w 74. minucie było 4:2 dla zespołu Hansiego Flicka. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 4:4.

     

    Starcie z Atletico było szansą dla Barcelony, by zrównać się punktami z Realem Madryt i wrócić na fotel lidera ligi hiszpańskiej. Real wygrał 2:1 z Villarrealem po dublecie Kyliana Mbappe i narzucił presję na odwiecznego rywala.

     

    Lewandowski miał dwie okazje w pierwszej połowie. Po jego pudle nadszedł gol Atletico

    W pierwszej połowie nie działo się tak wiele, jak w niedawnym spotkaniu w Copa del Rey. Na boisku było dosyć brutalnie, a sędzia postawił granicę bardzo daleko. O tym świadczy np. brak kartki dla Giuliano Simeone za uderzenie Lamine’a Yamala łokciem w twarz w polu karnym rywala.

     

    Barcelona mogła prowadzić od piątej minuty po dwójkowej akcji Yamala z Danim Olmo, ale 17-latek fatalnie spudłował. Robert Lewandowski miał dwie akcje w pierwszej połowie. W 14. minucie uderzył piłkę głową, ale zbyt lekko, więc Oblak złapał piłkę w ręce. Pół godziny później Pedri obsłużył Lewandowskiego w polu karnym Atletico, natomiast piłka po strzale Polaka odbiła się od poprzeczki. Tuż po tym strzale Roberta przyszła bramka Alvareza.

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1901387542089384397

    Szczęsny reagował dobrze przy strzale Alvareza z 22. minuty, ale przy okazji był spalony. Potem Polak dobrze się odnalazł po dośrodkowaniu Griezmanna i zneutralizował zagrożenie.

     

    Barcelona odrobiła straty w sześć minut. A potem Yamal zadał cios na 3:2

    Barcelona mogła doprowadzić do wyrównania już w 50. minucie, ale Yamal uderzył piłkę tuż obok lewego słupka bramki Atletico. Minutę później Alvarez mógł mieć drugą sytuację bramkową, natomiast Kounde zablokował piłkę i wybił ją na rzut rożny.

     

    W 70. minucie doszło do pewnej kontrowersji przy akcji bramkowej Atletico. Rodrigo De Paul zagrał piłkę ręką, ale mimo to akcja szła dalej. Tym razem świetnie się zachował Conor Gallagher, który podał piłkę w głąb pola karnego. Tam najlepiej znalazł się Alexander Sorloth, który uderzył błyskawicznie i strzelił gola Szczęsnemu. To była szósta bramka Norwega w meczach z Barceloną.

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1901375529359491320

    Zaledwie kilkadziesiąt sekund później było 1:2. Inigo Martinez podprowadził piłkę pod pole karne i dośrodkował ją w kierunku Lewandowskiego. Polak przyjął piłkę klatką piersiową i strzelił gola po uderzeniu z lewej nogi.

     

    Na tym emocje w meczu się nie zakończyły. W 78. minucie Raphinha dośrodkował piłkę w pole karne Atletico, a tam najlepiej odnalazł się Ferran Torres, uderzając piłkę głową. Było więc 2:2 i Barcelona odrobiła straty w sześć minut.

     

    Mało? No to w drugiej minucie doliczonego czasu gry Yamal uderzył na bramkę Atletico. Piłka odbiła się od interweniującego Reinildo i było 3:2 dla Barcelony. “Oni są niezniszczalni” – stwierdził Mateusz Święcicki.

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1901389387990192137

    W samej końcówce Szczęsny zagrał długą piłkę na połowie Atletico. Zespół Simeone zaczął grę od wrzutu piłki z autu, ale fatalny błąd popełnili defensorzy Atleti. Z tego skorzystali Raphinha i Torres. Brazylijczyk asystował, a Torres pokonał Oblaka po raz drugi. “To jest KO” – krzyczeli komentatorzy.

     

    Zatem Barcelona znów wychodzi w trudnej sytuacji i uniknęła pierwszej porażki w 2025 roku. Po marcowej przerwie na mecze reprezentacji zespół Hansiego Flicka zagra z Gironą (30.03).

     

  • Lewandowski jest niesamowity! To była 72. minuta. Wideo! Oto klasyfikacja strzelców

    Lewandowski jest niesamowity! To była 72. minuta. Wideo! Oto klasyfikacja strzelców

    Lewandowski jest niesamowity! To była 72. minuta. Wideo! Oto klasyfikacja strzelców

    Robert Lewandowski może i przez ponad pięć kwadransów grał bardzo słabo, ale jak przyszły decydujące momenty, to pokazał wielką klasę. Jego bramka przywróciła nadzieje FC Barcelony na punkty w hitowym meczu z Atletico Madryt.

     

    Nie tak wyobrażali sobie kibice FC Barcelony pierwszą połowę niedzielnego hitowego, wyjazdowego meczu z Atletico Madryt. Tuż przed przerwą bardzo dobrą okazję do zdobycia gola zmarnował słabo grający Robert Lewandowski. W kolejnej akcji Julian Alvarez po pięknej kontrze wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 1:0.

     

    Robert Lewandowski jest niesamowity! To była 72. minuta

     

    Po zmianie stron gospodarze podwyższyli prowadzenie po golu rezerwowego Sorlotha. W kolejnej akcji FC Barcelona zdobyła kontaktowego gola! W 72. minucie Inigo Martinez podał w pole karne do Roberta Lewandowski. Polski napastnik świetnie przyjął piłkę i precyzyjnym strzałem z 14 metrów zdobył gola! Jan Oblak wyciągnął się jak struna do obrony uderzenia Polaka, ale nie był w stanie sięgnąć piłki.

     

    – Robert Lewandowski przywraca nadzieje. Kapitalnie piłkę opanował i to wykończył. To Inigo Martinez wziął sprawy w swoje ręce, podprowadził piłkę, nie miał komu zagrać i dośrodkował w pole karne. On robi dziś wszystko – mówili komentatorzy Eleven Sports.

     

    Zobacz: Feio przemówił po porażce Legii z Rakowem. “Pomógł” mu Carlo Ancelotti

     

    Dla Lewandowskiego to 22 bramka w tym sezonie w La Lidze. Ma dwa trafienia więcej od Kyliana Mbappe (Real Madryt).

     

    Zobacz: Jagiellonia odwróciła losy meczu z Lechem. A zaczęło się fatalnie

     

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1901387542089384397

     

    Po golu Polaka FC Barcelona przegrywała już tylko 1:2. W 78. minucie do remisu doprowadził Ferrran Torres!

     

    Oto klasyfikacja strzelców La Ligi:

    Robert Lewandowski (FC Barcelona) – 22 gole

    Kylian Mbappe (Real Madryt) – 20

    Ante Budimir (Osasuna) – 15

    Raphinha (FC Barcelona) – 13

    Oihan Sancet (Athletic Bilbao) – 13

    Julia Alvarez (Atletico Madryt) – 11

    Sorloth (Atletico Madryt) – 11

    Denis Lukebakio (Sevilla) – 11

    Kike Garcia (Alaves) – 11

    Ayoze Perez (Villarreal) – 11.