• Lawina hejtu wylała się na Andriejewą po porażce. Przekroczyli wszelkie granice

    Lawina hejtu wylała się na Andriejewą po porażce. Przekroczyli wszelkie granice

    Lawina hejtu wylała się na Andriejewą po porażce. Przekroczyli wszelkie granice

    Mirra Andriejewa po kilkunastu zwycięskich meczach i dwóch zdobytych tytułach ponownie zaznała goryczy porażki. Problem w tym, że po meczu z Amandą Anisimovą niektórzy internauci zdecydowanie przesadzili i zaczęli kierować do zawodniczki obraźliwe wpisy. “Ludzie są okropni” – nie ma wątpliwości portal puntodebreak.com.

     

    13 – tyle kolejnych meczów wygrała Mirra Andriejewa (6. WTA), co pozwoliło jej zdobyć tytuły w “tysięcznikach” w Dubaju oraz Indian Wells. Jej zwycięską serię zakończyła w trzeciej rundzie w Miami Amanda Anisimova (17. WTA), a w trakcie gry między zawodniczkami doszło do spięcia, które przeniosło się poza kort. To nie był jedyny problem 17-latki.

     

    Mirra Andriejewa pokazała, jakie wiadomości dostała po porażce z Amandą Anisimovą

    Sprawie przyjrzał się portal puntodebreak.com. “Andriejewa spotyka się z pierwszą falą nienawiści w mediach społecznościowych. Znalazła tam setki pełnych nienawiści wpisów. […] Ludzie są okropni, nie ma innej definicji” – czytamy.

     

    O wszystkim dała znać sama tenisistka, publikując relację na Instagramie, gdzie pokazała nienawistne komentarze. Tam nazywano ją “jedną z najgorszych zawodniczek w historii”, a także obrażano ją i “życzono” jej ciężkiej choroby. “To otrzymujesz, gdy przegrasz jeden mecz” – skwitowała. Później usunęła swoją publikację.

     

    Zwrócili się do Mirry Andriejewej. “Nie ma innego wyjścia, jak nauczyć się z tym radzić”

    Tenisiści często są ofiarami takich sytuacji, którym niełatwo zaradzić. “Jak długo będziemy musieli żyć z tą plagą? Nie będzie łatwo ją powstrzymać, a jasne jest, że Mirra też nie będzie miała litości. Nie ma innego wyjścia, jak nauczyć się z tym radzić” – podsumowali dziennikarze puntodebreak.com.

     

    Pogromczyni Andriejewej, czyli Amanda Anisimova, w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami zagra z Emmą Raducanu (60. WTA).

  • Sensacja w WTA w Miami w środku nocy. Mirra Andriejewa poza turniejem!

    Sensacja w WTA w Miami w środku nocy. Mirra Andriejewa poza turniejem!

    Sensacja w WTA w Miami w środku nocy. Mirra Andriejewa poza turniejem!

    — Wszyscy wiemy, dlaczego — wściekała się w trzecim secie w kierunku sędzi Mirra Andriejewa niedługo przed tym, jak dobiegła końca jej seria zwycięstw. Rewelacyjna 17-latka zakończyła rywalizację w turnieju WTA 1000 w Miami już na etapie trzeciej rundy, ulegając Amandzie Anisimovej 6:7(5), 6:2, 3:6 po szalonym meczu. Na kilka gemów przed końcem Andriejewej nie spodobało się zachowanie rywalki, która nagle postanowiła przerwać grę i skorzystać z przerwy medycznej. Wygrana Anisimovej oznacza istotne zmiany w drabince Igi Świątek.

     

    Jedna z najlepszych tenisistek ostatnich tygodni sensacyjnie żegna się z turniejem w Miami już w trzeciej rundzie

     

    Mirra Andriejewa sugerowała, że rywalka chce wybić ją z rytmu w trzecim secie. Po problemach zdrowotnych Amandy Anisimovej po powrocie na kort nie było śladu

     

    Amerykanka zakończyła fantastyczną serię zwycięstw 17-latki. I tym samym wyeliminowała jedną z najgroźniejszych rywalek dla Igi Świątek w jej części drabinki

     

    Mirra Andriejewa mogła czuć się zdecydowaną faworytką tego meczu. 17-latka to niewątpliwie najlepsza tenisistka WTA ostatnich tygodni. W tym czasie wygrała swoje pierwsze turnieje rangi 1000, w Dubaju i Indian Wells. Po drodze pokonała między innymi Jelenę Rybakinę, Igę Świątek (dwukrotnie) i Arynę Sabalenkę, przez co awansowała do ścisłej czołówki rankingu.

     

    Rzecz w tym, że w Miami przyszło jej tym razem zmierzyć się z triumfatorką poprzedniego dużego turnieju. Amanda Anisimova okazała się najlepsza w Dausze i była w stanie przerwać serię zwycięstw młodszej koleżanki po fachu. Ta po meczu drugiej rundy w Miami z Weroniką Kudermietową przedłużyła się do 13 triumfów z rzędu. Już po pierwszym secie było jasne, że o kolejny nie będzie łatwo.

     

    Mirra Andriejewa poza turniejem w Miami! Zmiany w drabince Igi Świątek

     

    W nim Andriejewa dwukrotnie przełamywała Anisimovą i dwukrotnie traciła podanie już w kolejnym gemie. Rywalizacja była niezwykle wyrównana, więc decydować musiał tie-break. Amerykanka w końcu wykorzystała swoją trzecią piłkę setową i wyszła na prowadzenie 7:6(5), zbliżając się do sprawienia sporej niespodzianki.

     

    Drugi set to już popis 17-latki, która od stanu 2:2 wygrała cztery kolejne gemy i po dwóch przełamaniach z rzędu szybko wyrównała wynik spotkania. O wszystkim decydować musiał trzeci set, w którym również nie brakowało emocji. Również tych negatywnych, bo Andriejewa postanowiła zaprotestować wobec niespodziewanej decyzji przeciwniczki.

    Tym razem to Anisimova wywalczyła szybkie prowadzenie, a potem broniła go we wszystkich kolejnych gemach serwisowych. Amerykanka była bliska powiększenia swojej przewagi, a przy serwisie Andriejewej przy stanie 3:1, 40:40 zupełnie niespodziewanie postanowiła skorzystać z… przerwy medycznej, skarżąc się na problemy z odciskami na dłoniach.

    https://x.com/kostekcanu/status/1903982617843917253

    — Wszyscy wiemy, dlaczego — mówiła zdenerwowana Rosjanka do lekarki, która pojawiła się na korcie. Triumfatorka z Dubaju i Indian Wells uważała, że w ten sposób przeciwniczka chciała wybić ją z równowagi, choć sędzia przekonywała, że sama widziała problemy Anisimovej.

    Do końca meczu Anisimova nie straciła już podania, a w końcówce zadała rywalce jeszcze jeden cios, wykorzystując pierwszą piłkę meczową. Tym samym to Amerykanka wygrała 7:6(5), 2:6, 6:3, kończąc serię zwycięstw Mirry Andriejewej. Szósta rakieta świata nie wykorzysta wcześniejszej wpadki Madison Keys i nie poprawi swojej pozycji w rankingu WTA, a może wkrótce znów dać się wyprzedzić Jasmine Paolini.

    https://x.com/WTA/status/1903991228619968528

    Nocna niespodzianka na Florydzie. WTA w Miami bez gwiazdy

    Porażka Andriejewej wpływa na drogę Igi Świątek do ewentualnego finału. Do dziś to Rosjanka wydawała się najpoważniejszą kandydatką do tego, by zagrać z Polką w ewentualnym półfinale po raz drugi z rzędu. Dziś wiemy już, że na pewno nie dojdzie do ich kolejnego spotkania.

    Świątek w czwartej rundzie zagra z Eliną Switoliną, w ćwierćfinale czekać może Paula Badosa lub Alexandra Eala, a w półfinale zagrać może z Jessicą Pegulą, Martą Kostiuk, Amandą Anisimovą lub Emmą Raducanu.

    Amanda Anisimova — Mirra Andriejewa 7:6(5), 2:6, 6:3

  • Hejter zaatakował Igę Świątek w Miami. Jest nagranie

    Hejter zaatakował Igę Świątek w Miami. Jest nagranie

    Hejter zaatakował Igę Świątek w Miami. Jest nagranie

    Przygoda Igi Świątek z WTA 1000 w Miami nie należy do najprzyjemniejszych. Nie chodzi o grę czy postawę Polki na korcie, a o to, co działo się w ostatnich dniach poza kulisami. Podczas jednego z treningów 23-latka została “zaatakowana” przez jednego z widzów, który posyłał w jej stronę komentarze dotyczące jej życia prywatnego i zadawał jej pytania. I niewykluczone, że właśnie ta sytuacja wpłynęła na pojawienie się w boksie Świątek nowej osoby. O kogo chodzi?

     

    Iga Świątek nie bez problemów, ale jednak pokonała już dwie rywalki w drodze po tytuł WTA 1000 w Miami. Najpierw rozprawiła się z Caroline Garcią, a w niedzielny wieczór była górą w starciu z Elise Mertens. Więcej jednak niż o grze Polki mówi się w ostatnich godzinach o przykrych incydentach, do których doszło m.in. na jednym z treningów 23-latki na Florydzie, a także w sieci. To skłoniło naszą rodaczkę do podjęcia konkretnych kroków.

     

    Iga Świątek “zaatakowana” przez natręta. Tak przeszkadzał jej w trakcie treningu

     

    Na X dość spore poruszenie wywołał jeden z polskich użytkowników o nicku DzonnyBravo. Mężczyzna zapowiadał kilka dni temu, że wybiera się do Miami, by z bliska obserwować Świątek. Ale to nie był jedyny cel, który mu przyświecał. “Zapytam Iguszke o relacje z matką. Macie jakieś pytania do Darii, bo na treningu będzie, to zadam” – podkreślał.

     

    I jak zapowiedział, tak zrobił. Udostępnił kilka filmików w sieci, na których słychać, jak zadaje kilka pytań Polce, m.in. o relacje z matką. “Ej Iga, zadzwoń do mamy. Ej Iga, kiedy pogodzisz się z matką? Daria biegnie z wodą, jak wytresowany piesek” – słychać na nagraniach. Na bieżąco komentował też własne zachowanie i reakcje wiceliderki rankingu WTA na X, robiąc w jej stronę nieeleganckie docinki. “Kto lepiej trolluje Igę? Danielle Collins czy Dzonny Bravo” – pytał mężczyzna, tworząc nawet ankietę.

     

    Swoją postawą i słowami ewidentnie rozpraszał i przeszkadzał tenisistce. I Świątek podjęła konkretne działania w sprawie. Jak zauważyli internauci, w boksie Polki podczas meczu z Mertens pojawiła się dodatkowa postać. Była też obecna na korcie podczas udzielania wywiadu. Kto to taki?

     

    Nowa osoba w boksie Świątek w Miami

     

    Fani donoszą, że to ochroniarz. Świątek najprawdopodobniej wynajęła go bądź też został on jej przydzielony przez władze tenisa na czas turnieju w Miami, by chronił ją przed hejterami. Natomiast co do samego “Dzonny’ego Bravo” konto na X zostało już usunięte. Miejmy nadzieję, że nie będzie on więcej przeszkadzał Polce ani na treningach, ani w trakcie meczów, by ta mogła w spokoju skupić się na pracy.

     

    A tej ma do wykonania jeszcze sporo. Jeśli chce zdobyć pierwszy tytuł w 2025 roku, to musi wygrać jeszcze cztery spotkania. W 1/8 finału jej rywalką będzie Elina Switolina. Pojedynek rozpocznie się około godziny 1:30 czasu polskiego w nocy z poniedziałku na wtorek. 

     

  • Świątek w boju o ćwierćfinał. Oto godzina meczu, wyzwanie dla polskich kibiców

    Świątek w boju o ćwierćfinał. Oto godzina meczu, wyzwanie dla polskich kibiców

    Świątek w boju o ćwierćfinał. Oto godzina meczu, wyzwanie dla polskich kibiców

    Iga Świątek jest już w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Miami. W boju o ćwierćfinał Polka zmierzy się z Ukrainką Eliną Switoliną. Tym razem polscy kibice nie zobaczą występu raszynianki w ciągu dnia, jak miało to miejsce w niedzielę. Druga rakieta świata rozpocznie swój najbliższy mecz w nocy z poniedziałku na worek, nie wcześniej niż o godz. 1:30.

     

    Turniej rozgrywany na Florydzie Iga Świątek rozpoczęła od II rundy. Odprawiła w niej z kwitkiem Francuzkę Caroline Garcię, triumfując 6:2, 7:5. W niedzielę zaliczyła drugie zwycięstwo – tym razem wyrzuciła za burtę Belgijkę Elisę Mertens, również bez straty seta. Rezultat 7:6, 6:1 pokazuje jednak, że bez kłopotów się nie obeszło.

     

    Teraz na drodze Polki staje Elina Switolina. W światowym rankingu Ukrainka zajmuje obecnie 22. pozycję. Ze Świątek mierzyła się do tej pory trzykrotnie, jako zwyciężczyni schodziła z kortu tylko raz (Wimbledon 2023). W Rzymie (2021) i Dubaju (2024) musiała uznać wyższość naszej reprezentantki.

     

    To będzie polska noc w Miami. Najpierw Magda Linette, potem Iga Świątek

     

    W 1/8 finału Switolina uporała się z wyżej notowaną Karoliną Muchovą, wygrywając 6:2, 3:6, 6:2. W konfrontacji z raszynianką nie będzie naturalnie faworytką, ale już rozstrzygnięcie jej dzisiejszego spotkania zapowiada dla Igi trudną przeprawę.

    https://x.com/WTA/status/1903875131618811987?t=bML9Ls_BNnCFkNEeYmtgDQ&s=19

    Mecz z udziałem Świątek zostanie rozegrany na korcie centralnym Hard Rock Stadium. Do starcia dojdzie w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego. Nie wcześniej niż o godzinie 1:30.

     

    W 1/8 finału zameldowała się również Maga Linette. Wyjdzie do gry wyjdzie znacznie wcześniej, bo już ok. 20:00. Jej rywalką będzie Coco Gauff, obecnie trzecia rakieta świata.   

     

  • Wyjątkowy gość na meczu Świątek. Przyłapali go na trybunach

    Wyjątkowy gość na meczu Świątek. Przyłapali go na trybunach

    Wyjątkowy gość na meczu Świątek. Przyłapali go na trybunach

    Iga Świątek w niedzielny wieczór pokonała Elise Mertens i awansowała do 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Miami. Pojedynkowi Polki z Belgijką z trybun przyglądała się postać doskonale znana fanom futbolu amerykańskiego – Tyreek Hiil. 31-latek przyniósł szczęście wiceliderce światowego rankingu kobiecego tenisa, która po prawie dwugodzinnej batalii pokonała swoją rywalkę.

    Iga Świątek jak burza przeszła przez drugą rundę turnieju WTA 1000 w Miami i pokonała Caroline Garcię 6:2, 7:5. W kolejnym etapie rywalizacji Polka nie radziła sobie jednak już tak dobrze. W meczu z Elise Mertens już na samym starcie pojawiły się problemy. O mały włos wiceliderka światowego rankingu nie przegrała pierwszego seta. W tie-breaku jednak w pełni się zmotywowała i wyszła na prowadzenie. W drugim secie nasza tenisistka poruszała się na korcie już nieco pewniej, wciąż jednak nie pokazywała tenisa na tak wysokim poziomie, do jakiego przyzwyczaiła nas w ostatnich latach. Mimo to udało jej się wygrać pojedynek z Belgijką 7:6(2), 6:1 i awansować do ⅛ finału turnieju WTA 1000 w Miami.

    Podczas meczu Igi Świątek z Elise Mertens trybuny nie były zapełnione po brzegi, jednak nie zabrakło znanych postaci ze świata sportu. Dziennikarze i fotoreporterzy na terenie kortu przyłapali Tyreeka Hilla. 31-latek nie jest postacią anonimową dla fanów futbolu amerykańskiego. Jest on bowiem obecnie jednym w największych gwiazdorów ligi NFL, a na swoim koncie ma m.in. mistrzostwo zdobyte w 2020 roku wraz z Kansas City Chiefs. Jego drużyna pokonała wówczas 31:20 San Francisco 49ers. Obecnie występuje on w barwach Miami Dolphins, znalazł więc czas, aby wybrać się na turniej tenisowy w tym mieście.

    https://x.com/TennisChannel/status/1903849503540625881?t=VEWVscxBhFPelLVcgZ_RQw&s=19

    Iga Świątek w ⅛ finału turnieju WTA 1000 w Miami zmierzy się z Eliną Switoliną. Mecz z udziałem Polki i Ukrainki zaplanowano na poniedziałek 24 marca. Przypomnijmy, że w grze wciąż jest jeszcze jedna reprezentantka naszego kraju, Magda Linette. Poznanianka pokonała już w Miami Anastazję Pawluczenkową, Jekatierinę Aleksandrową i Lindę Fruhvirtovą, a o awans do ćwierćfinału powalczy z Amerykanką Coco Gauff. Poczynania Igi Świątek i Magdy Linette w Miami śledzić można na bieżąco na stronie Interii Sport. 

  • Świątek zeszła z kortu, Abramowicz wywołana do tablicy. “Ona jest ochroniarzem”

    Świątek zeszła z kortu, Abramowicz wywołana do tablicy. “Ona jest ochroniarzem”

    Świątek zeszła z kortu, Abramowicz wywołana do tablicy. “Ona jest ochroniarzem”

    Chociaż nie bez problemów, Iga Świątek pokonała w 1/16 finału Miami Open Elise Mertens 7:6(2), 6:1. W pierwszym secie prowadziła już 5:2, ale rywalka zdołała wykorzystać jej błędy i doprowadzić do wyrównania 5:5, a w efekcie tego później do tie-breaka. Znów pojawiły się nerwy, a wkrótce po tym, jak raszynianka zeszła z kortu, znów poruszona została kwestia jej relacji z Darią Abramowicz.

     

    Iga Świątek wyraźnie obniżyła loty względem ubiegłego sezonu, co momentalnie wywołało liczne spekulacje w mediach. Eksperci, dziennikarze, a także cała rzesza kibiców prześcigiwała się wręcz w tworzeniu teorii objaśniającej brak kolejnych sukcesów i gorszą formę wiceliderki rankingu WTA. Na świecznik w tej sytuacji błyskawicznie trafiła Daria Abramowicz.

     

    Relacje Igi Świątek z Darią Abramowicz na świeczniku. Psycholożka pod ostrzałem

     

    23-latka współpracuje z psycholożką od wielu lat, choć w ostatnim czasie nad wyraz często przytrafiają jej się wybuchy złości na korcie, a także momenty, w których wyraźnie nie panuje nad emocjami. Jak choćby w Indian Wells, gdy agresywnie odbiła rzuconą przez ballboya piłkę, a ta niemal trafiła siedzącą na trybunach Abramowicz. Wywołało to falę krytyki pod adresem tenisistki z Raszyna.

     

    W niedzielę Świątek zapewniła sobie awans do 1/8 finału BNP Paribas Open, jednak spotkaniu z Elise Mertens towarzyszyło wiele nerwów. Mimo że w pierwszym secie prowadziła już 5:2, pozwoliła rywalce na odrobienie strat i doprowadzenie w ostateczności do tie-breaka. W nim na szczęście to Polka była górą. Drugi set był już kompletną demolką 6:1. Dwa tak skrajnie różne sety w wykonaniu raszynianki, a także niektóre z jej reakcji po nieudanych zagraniach były szeroko komentowane.

     

    Głośno o relacjach Świątek z Abramowicz. “Jest ochroniarzem”

     

    Niedługo po tym, jak Polka zeszła z kortu po triumfie 7:6(2), 6:1 nad Elise Mertens, w mediach ukazał się kolejny odcinek “W cieniu sportu” w którym gościem Łukasza Kadziewicza był ekspert tenisowy – Marek Furjan. W trakcie rozmowy do tablicy wywołana została Daria Abramowicz. W opinii Kadziewicza jej rola wykracza daleko poza bycie jedynie psycholożką Igi Świątek.

     

    Na straży Igi stoi Daria Abramowicz. Powiedzieć, że jest ona psychologiem, to jak nie powiedzieć nic. Ona jest ochroniarzem

     

    ~ stwierdził Łukasz Kadziewicz

     

    – Myślę, że funkcja Darii jest dużo szersza, aniżeli psycholog sportowy. Są sprawy, które trudno mi rozstrzygać bez posiadania obok siebie tych osób. To jest zamknięte hermetyczne grono ludzi, którzy nie mogą nic zdradzić, bo pracują jako zespół. My możemy spekulować, zgadywać, mówić co widzimy. A jak tam jest w środku, nie mam niestety pojęcia – odpowiedział mu Marek Furjan.

     

    Zdaniem psychologa sportu, Dariusza Nowickiego, pewne granice w relachacj pomiędzy tenisistką z Raszyna i Darią Abramowicz zostały przekroczone. Ekspert w rozmowie z Interią zauważył, że nie powinny one pozwalać sobie na tak bliskie bliskie relacje. Mogą one zaburzać w końcu ocenę sytuacji przez psycholożkę. 

     

  • Andriejewa pokonana w nocnym hicie w Miami. Koniec serii Rosjanki, nie zagra ze Świątek

    Andriejewa pokonana w nocnym hicie w Miami. Koniec serii Rosjanki, nie zagra ze Świątek

    Andriejewa pokonana w nocnym hicie w Miami. Koniec serii Rosjanki, nie zagra ze Świątek

    Tuż po północy czasu polskiego rozpoczął się ostatni mecz trzeciej rundy w ramach tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Miami. Na korcie centralnym pojawiły się Mirra Andriejewa i Amanda Anisimova. Amerykanka, która ma znakomity bilans bezpośrednich starć z Aryną Sabalenką, przerwała passę 13 zwycięstw Rosjanki z rzędu. Reprezentantka gospodarzy triumfowała 7:6(5), 2:6, 6:3. O ćwierćfinał zagra z Emmą Raducanu. Wiemy już zatem, że na Florydzie nie dojdzie do kolejnego pojedynku między 17-latką i Igą Świątek.

     

    Mirra Andriejewa notowała w ostatnim czasie niesamowite rezultaty. W wieku niespełna 18 lat wygrała dwa turnieje rangi WTA 1000 z rzędu. W Dubaju i Indian Wells pokonywała dwukrotnie Igę Świątek, Jelenę Rybakinę i Clarę Tauson, a także raz Arynę Sabalenkę. Niesamowite występy na przełomie lutego i marca pozwoliły jej wspiąć się na szóste miejsce w rankingu, najwyższe w dotychczasowej karierze.

     

    Swoją świetną passę zwycięstw zamierzała kontynuować w Miami. Zaczęła bardzo pozytywnie, od wygranej z Weroniką Kudiermietową 6:0, 6:2. Był to dla niej 13. triumf z rzędu. Prawdziwa weryfikacja dyspozycji Rosjanki na Florydzie miała jednak nadejść dopiero w trzeciej rundzie, bowiem na drodze 17-latki z Krasnojarska stanęła Amanda Anisimova. Amerykanka to ostatnia tenisistka, która wygrywała turniej WTA 1000 przed dominacją Andriejewej. Reprezentantka USA okazała się najlepsza w Dosze, pokonując w finale Jelenę Ostapenko. Mieliśmy zatem starcie dwóch jedynych jak dotąd triumfatorek zmagań tej rangi w sezonie 2025.

     

    Mirra Andriejewa odpada z turnieju singlowego podczas WTA 1000 w Miami. Triumf Amandy Anisimovej

     

    Od początku na korcie działo się sporo. W pierwszych dwóch gemach dochodziło do stanu równowagi, ale w żadnym z nich nie obserwowaliśmy break pointów. Już po trzech rozdaniach doszło do przerwy medycznej dla Mirry. Młoda Rosjanka skarżyła się na ból w okolicach żołądka. Po kilku minutach obie tenisistki wróciły do gry i podczas piątego gema doszło do pierwszego przełamania. Andriejewa wywalczyła breaka do zera, ale szybko go straciła. W trakcie siódmego rozdania Amanda obroniła w sumie pięć okazji na kolejne przełamanie i wyszła na prowadzenie 4:3. Wtedy znów na korcie pojawiła się fizjo na prośbę 17-latki. Trenerka Conchita Martinez powtarzała swojej podopiecznej, żeby się nie poddawała, bo ból za moment minie.

     

    Triumfatorka z Dubaju i Indian Wells walczyła z całych sił i w trakcie dziewiątego gema uzyskała breaka, po którym przy stanie 5:4 serwowała po zwycięstwo w secie. Mimo to nie zdołała domknąć partii, dała się przełamać do zera. Anisimova miała setbola jeszcze przed tie-breakiem, na 7:5. Ostatecznie Rosjanka doprowadziła jednak do decydującej rozgrywki. Ta od początku układała się po myśli Amerykanki. Andriejewa zdołała co prawda wyrównać na 4:4, ale potem dwa punkty powędrowały na konto Amandy. Tenisistka z USA wykorzystała trzeciego w sumie setbola i zamknęła premierową odsłonę rezultatem 7:6(5).

     

    Na starcie drugiej partii obie pewnie utrzymywały swoje podania. Wszystko zmieniło się w szóstym gemie, gdy Anisimova nie wykorzystała prowadzenia 40-15. Mirra doprowadziła do stanu równowagi i wykorzystała drugiego break pointa. Zawodniczka z Krasnojarska poszła za ciosem i nie oddała rywalce już ani jednego “oczka” do końca seta. Rywalizację w tym fragmencie pojedynku zakończyła jeszcze przy serwisie Amandy. Już za pierwszym setbolem zagwarantowała sobie triumf w drugiej odsłonie 6:2.

     

    Decydująca partia okazała się prawdziwym rollercoasterem. Od początku obserwowaliśmy break pointy, ale na przełamanie trzeba było zaczekać do trzeciego gema. Wówczas do podania Andriejewej dobrała się Anisimova. Później Amerykanka obroniła dwie szanse na wyrównanie i potwierdziła swoją przewagę. Po chwili reprezentantka Stanów Zjednoczonych mogła już prowadzić 4:1, z podwójnym przełamaniem. Mirra wyszła z opresji i złapała jeszcze kontakt z przeciwniczką. W tzw. międzyczasie mieliśmy kolejną wizytę fizjo na korcie, tym razem na prośbę Amandy. 17-latka była wyraźnie niepocieszona z faktu, że rywalka otrzymała przerwę medyczną w trakcie gema przy serwisie Rosjanki.

     

    Szósta rakieta świata próbowała gonić swoją rywalkę, ale bezskutecznie. Anisimova pilnowała swojej przewagi do samego końca pojedynku. W dziewiątym gemie jeszcze raz przełamała Andriejewą, wracając ze stanu 0-30. Ostatecznie Amerykanka triumfowała 7:6(5), 2:6, 6:3. W ten oto sposób przerwała serię 13 zwycięstw Mirry z rzędu i zagwarantowała sobie awans do czwartej rundy WTA 1000 w Miami, gdzie zmierzy się z Emmą Raducanu. Rosjanka, która pokonała Igę Świątek w ostatnich dwóch tysięcznikach, na pewno nie zmierzy się z raszynianką w tegorocznych zmaganiach na Florydzie. Obie, podobnie jak w Indian Wells, mogły trafić na siebie w półfinale turnieju.

     

  • Keys nie wiedziała, co się dzieje! Absolutna sensacja w Miami, nie do wiary!

    Keys nie wiedziała, co się dzieje! Absolutna sensacja w Miami, nie do wiary!

    Keys nie wiedziała, co się dzieje! Absolutna sensacja w Miami, nie do wiary!

    Madison Keys bardzo szybko żegna się z turniejem w Miami! W trzeciej rundzie jej przeciwniczką była Alexandra Eala, notowana o 135 miejsc niżej w rankingu WTA. Ta już w pierwszym secie zaskoczyła mistrzynię Australian Open, a w drugim poszła za ciosem, dzięki czemu odniosła sensacyjne zwycięstwo 6:4, 6:2.

     

    Madison Keys (5. WTA) po wygranym Australian Open miała dłuższą przerwę od startów. Wróciła dopiero na amerykańskie “tysięczniki” – w Indian Wells przegrała w półfinale (z Aryną Sabalenką), a start w Miami rozpoczęła od zwycięstwa 6:3, 6:3 nad Eliną Awanesian (36. WTA). W trzeciej rundzie wpadła na Alexandrę Ealę (140. WTA).

     

    Madison Keys odpada z turnieju w Miami. Przegrała ze 140. zawodniczką świata

    Pierwszy gem wygrała Filipinka, a potem nadszedł istny “festiwal” przełamań – było ich aż sześć z rzędu, co urządzało niżej notowaną tenisistkę. Ta w dziewiątym gemie obroniła break point, a potem wyprowadziła kontratak i pozbawiła Amerykankę serwisu. Dzięki temu wygrała partię 6:4.

     

    Drugi set przyniósł pewien zwrot, w początkowej fazie nie było żadnego przełamania. Pierwsze break pointy pojawiły się dopiero w szóstym gemie – miała je Eala, która dwa zmarnowała, aby wykorzystać trzeci i w ten sposób przybliżyć się do zwycięstwa.

     

    Madison Keys nie wiedziała, co się dzieje. Alexandra Eala rewelacją turnieju w Miami

    Później notowana tenisistka utrzymała podanie, stawiając w bardzo trudnej sytuacji mistrzynię Australian Open. Ta raczej zdawała sobie z tego sprawę, gdyż niemal całą przerwę spędziła z ręcznikiem narzuconym na głowę, jakby zbierała myśli przed kluczowym gemem. Na niewiele się to zdało, albowiem znów straciła podanie i po 87 minutach poniosła absolutnie sensacyjną porażkę 4:6, 2:6. Natomiast Eala została pierwszą filipińską tenisistką, która pokonała mistrzynię Wielkiego Szlema.

     

    W czwartej rundzie zawodów WTA 1000 w Miami 19-latka, która poza Keys wyeliminowała też Jelenę Ostapenko (25. WTA), spróbuje zaskoczyć kolejną topową zawodniczkę – tym razem Paulę Badosę (11. WTA).

     

  • 1:6, 1:4 Polki w finale. I wygrała 7 gemów z rzędu. Spory skok w rankingu

    1:6, 1:4 Polki w finale. I wygrała 7 gemów z rzędu. Spory skok w rankingu

    1:6, 1:4 Polki w finale. I wygrała 7 gemów z rzędu. Spory skok w rankingu

    Reprezentującą od pół roku Polskę Linda Klimovičová nie była faworytką starcia w finale turnieju ITF W75 w Mariborze z Chorwatką Antonią Ružić. W rankingu dzieli je blisko 100 miejsc, rywalka była rozstawiona z dwójką. I prowadziła już 6:1, 4:1, gdy Linda dokonała niezwykłego zwrotu, wygrała siedem kolejnych gemów. I wygrywała jeszcze w trzecim secie 3:1, miała piłkę na 4:1. I znów się wszystko odmieniło, Chorwatka wygrała pięć gemów z rzędu, zdobyła tytuł. Klimovičová i tak jednak zaliczy solidny awans w rankingu WTA. A to istotne.

     

    Dla Lindy Klimovičovej zaczął się najważniejszy okres w kontekście je powrotu do tenisa na najwyższym poziomie. Ten rok zaczynała na 272. pozycji w rankingu WTA, straciła 100 miejsc w efekcie kontuzji – pauzowała kilka miesięcy. Straciła możliwość gry w kwalifikacjach Australian Open, zaczęła więc od mniejszych turniejów. I dziś jest już bardzo blisko tego, by za niespełna dwa miesiące przystąpić do rywalizacji o główną drabinkę na obiektach Rolanda Garrosa w Paryżu.

    W styczniu świetnie spisała się w dwóch kolejnych turniejach ITF W35 w tunezyjskim kurorcie La Marsa – w pierwszym z nich dotarła do finału, drugi zaś wygrała. I stopniowo zwiększała poziom – w Pradze się jeszcze nie powiodło, ale już w ITF W75 w Trnawie dotarła do ćwierćfinału, a tam uległa Australijce Destanee Aiavie. W tym tygodniu zaś występowała z ITF W75 w Mariborze – i spisała się jeszcze lepiej. Dziś zagrała o tytuł.

     

    Turniej ITF W75 w Mariborze. Linda Klimovičová grała o tytuł, rywalką zawodniczka aspirująca do TOP 100 rankingu WTA

     

    Pochodząca z Ołomuńca zawodniczka BKS Advantage Bielsko-Biała ciężką przeprawę powinna była mieć już w dwóch pierwszych rundach – grała bowiem z rywalkami z drugiej setki rankingu: Japonką Yuriko Miyazaki i Serbką Niną Stojanović, która była już nawet 91. na świecie. A tymczasem Klimovičová wygrała potyczki bez straty seta, podobnie jak ćwierćfinał z Serbką Nataliją Senić. Jedną partię ugrała w końcu w półfinale Francuzka Manon Leonard, kolejna zawodniczką z TOP 200, ale na koniec dostała “lanie” 6:0.

     

    W finale rywalką reprezentantki Polski była 22-letnia Antonia Ružić, z którą niedawno w Meksyku wspólnie w deblu występowała Maja Chwalińska. Chorwatka była zdecydowaną faworytką, coraz odważniej puka do pierwszej setki rankingu, w tym “na żywo” w niedzielę wyprzedziła Chwalińską – jest 115. A wszystko za sprawą finału w Mariborze.

     

    Turniejowa “dwójka” dość boleśnie obijała bowiem młodszą od siebie rywalkę z Polski, szybo odskoczyła na 4:0, seta wygrała 6:1. A w drugim prowadziła już 4:1. Trudno myśleć o sukcesie, jeśli przegrywa się cztery pierwsze własne gemy serwisowe, a tak było w przypadku Lindy. To o tyle dziwne, że 20-latka całkiem dobrze wprowadza piłkę do gry.

     

    I nagle wszystko się zupełnie odmieniło, Linda przełamała rywalkę na 2:4, za chwilę wygrała swojego gema. I coś puściło, dodała kolejne punkty, wygrała seta 6:4. A w drugim szła za ciosem, prowadziła 3:1, miała akcję przy 40:30 na czwartego gema. Być może wtedy Ružić straciłaby nadzieję. Chorwatka odzyskała jednak wigor, teraz to ona zaczęła punktować raz za razem. I wygrała ten finał 6:1, 4:6, 6:3.

     

    Klimovičová, dzięki punktom za finał, w rankingu “na żywo”, awansowała na 204. miejsce, a w najbliższym tygodniu ma w planach występ w zawodach ITF W75 w Murskiej Sobocie. Z uwagi na fakt, że kolejne notowanie WTA jest planowane dopiero na 31 marca, możliwy jest jej powrót do drugiej setki tenisistek na świecie. 

  • 1:6, 1:6 ze Świątek, a teraz to. Finalistka Rolanda Garrosa odprawiona, już czeka na Polkę

    1:6, 1:6 ze Świątek, a teraz to. Finalistka Rolanda Garrosa odprawiona, już czeka na Polkę

    1:6, 1:6 ze Świątek, a teraz to. Finalistka Rolanda Garrosa odprawiona, już czeka na Polkę

    W trzeciej rundzie “tysięcznika” w Miami Iga Świątek mierzy się z Elise Mertens. Polka jednak już teraz wie, z kim zmierzy się w dalszej kolejności, jeśli pokona Belgijkę. Jej następną rywalkę wyłonił pojedynek Karoliny Muchovej z Eliną Switoliną. O zwycięstwie w tej rywalizacji przesądził dopiero trzeci set, a w nim lepsza okazała się Ukrainka. To właśnie ona zagra w czwartej rundzie turnieju rozgrywanego na Florydzie.

     

    Finalistka Rolanda Garrosa z 2023 roku walczyła z Eliną Switoliną o to, aby ponownie zmierzyć się z Igą Świątek – tym razem w czwartej rundzie WTA Miami. Polka pokonała Elise Mertens bez straty seta, więc ostatecznie to właśnie ona będzie rywalką zwyciężczyni tego meczu.

     

    Pierwszy set jednak nie potoczył się po myśli Karoliny Muchovej. Elina Switolina przełamała już na 2:1, a później bardzo skutecznie broniła swojego serwisu. W siódmym gemie Ukrainka powiększyła swoją przewagę i na korcie było już 5:2 dla niej.

     

    Świątek odebrała wiadomość z innego kortu. To ona czeka na Polkę w czwartej rundzie

     

    W następnym gemie Karolina Muchova walczyła do końca o przełamanie. Miała nawet jednego breakpointa, ale Elina Switolina obroniła go, a następnie wyprowadziła dwa decydujące ciosy. Ostatecznie ten set padł łupem Ukrainki.

     

    W drugim secie Czeszka nie mogła pozwolić sobie na przegranie gema serwisowego jako pierwsza. Elina Switolina była dobrze dysponowana, więc każdy najmniejszy błąd mógł kosztować Muchovą porażkę w meczu i odpadnięcie z turnieju w Miami.

     

    Po bardzo długim gemie Karolina Muchova została przełamana, ale to nie okazało się jeszcze decydujące. Chwilę później Czeszka zanotowała rebreaka i wróciła do meczu. Później sytuacja się ustabilizowała. Rywalki wygrywały swoje gemy, ale te kluczowe nieuchronnie nadchodziły.

     

    Karolina Muchova przełamała serwis Eliny Switoliny w bardzo ważnym momencie. Wóczas wyszła na prowadzenie 5:3 i bardzo przybliżyła się do wygrania seta i doprowadzenia do wyrównania w całym meczu. Chwilę później tak właśnie się stało.

     

    W trzecim secie na przełamanie musieliśmy czekać dopiero do szóstego gema. Elina Switolina wyszła wówczas na prowadzenie 4:2 i bardzo przybliżyło ją to do awansu do czwartej rundy WTA Miami. Kiedy Ukrainka była na fali, znakomicie wykorzystała swoją sytuację. Wygrała dwa kolejne gemy, ponownie przełamując serwis Czeszki. Tym samym wygrała 6:2 i cały mecz 2:1. Zwyciestwo Switoliny w decydującym secie było bardzo przekonujące.

     

    W tegorocznym Indian Wells Karolina Muchova grała z Igą Świątek na pewno nie wspomina tego meczu zbyt dobrze. Polka zdominowała ją na korcie i wygrała 6:1, 6:1. Wiemy już, że w Miami do rewanżu nie dojdzie.