• Cała Polska wstrzymuje oddech. Leon ogłosił ws. przyszłości w kadrze

    Cała Polska wstrzymuje oddech. Leon ogłosił ws. przyszłości w kadrze

    Cała Polska wstrzymuje oddech. Leon ogłosił ws. przyszłości w kadrze

    – Zamierzam korzystać z dobrego samopoczucia. Skoro zdrowie dopisuje, to nie ma powodu, bym mecze kadry miał oglądać w telewizji – zapowiada Wilfredo Leon. W wywiadzie dla serwisu WP SportoweFakty siatkarz mówi, jak widzi swoją sytuację w reprezentacji Polski. I jaką deklarację złożył selekcjonerowi Nikoli Grbiciowi.

     

    Wilfredo Leon pomógł reprezentacji Polski zdobyć złoty medal Ligi Narodów. Niebawem ma pomóc drużynie narodowej powalczyć o jak najlepszy wynik na mistrzostwach świata na Filipinach. On sam do gry w kadrze podchodzi jednoznacznie.

     

    Wilfredo Leon jasno stawia sprawę gry w reprezentacji Polski. Nikola Grbić już dawno wiedział

     

    Już miniony rok był dla przyjmującego bardzo wymagający, a to ze względu na igrzyska olimpijskie. Mimo to nie miał on zamiaru robić sobie przerwy od gry w kadrze, co już dawno temu zapowiadał selekcjonerowi Nikoli Grbiciowi.

     

    – Taka opcja nigdy nie wchodziła w grę. Tuż po igrzyskach miałem rozmowę z trenerem Grbiciem i już wtedy zadeklarowałem, że jeśli tylko będę zdrowy, to będę do jego dyspozycji. Walka o mistrzostwo świata bardzo mnie ekscytuje i zależy mi na tym trofeum – wyznał w wywiadzie dla serwisu WP SportoweFakty.

     

    Leon pomaga reprezentacji, mimo że za nim bardzo długi sezon w klubie (Bogdanka Lublin do samego końca rywalizowała w PlusLidze i zdobyła złoto). Jednak dopóki będzie w stanie godzić, dopóty będzie pojawiał się na zgrupowaniach.

     

    – Wiem, że nadejdzie moment, w którym nie będę miał siły, by po sezonie klubowym, grać na pełnym zaangażowaniu w reprezentacji. Na razie jednak tego nie czuję i zamierzam korzystać z dobrego samopoczucia. Skoro zdrowie dopisuje, to nie ma powodu, bym mecze kadry miał oglądać w telewizji. Będę tak długo grał w reprezentacji Polski, jak długo będzie mi na to pozwalało zdrowie – ogłosił.

     

    Wilfredo Leon przegapił urlop. Po raz drugi z rzędu. “To było trudne”

     

    Postawa zawodnika jest tym bardziej godna podziwu, że po zakończeniu rozgrywek klubowych w zasadzie nie miał wolnego. Prywatne plany musiał odłożyć na bok, albowiem pojawiły się inne zobowiązania. A na wszystkim najbardziej ucierpieli jego najbliżsi.

     

    – Sezon w PlusLidze zakończyłem późno, bo w pierwszej połowie maja. Miałem ciekawe plany wakacyjne, ale choć dostałem 20 dni wolnego na odpoczynek, to nie mogłem wykorzystać go na wyjazd z rodziną. Okazało się, że w tym czasie ktoś zaplanował mi dodatkowe akcje marketingowe dla klubu. To było dla mnie trudne – wyznał. Po czym przypomniał, że w zeszłym roku po igrzyskach zajmował się przeprowadzką do Polski (do Bogdanki trafił z Perugii), a następnie zaczął treningi z nowym zespołem.

     

    Po Lidze Narodów Wilfredo Leon też nie będzie miał zbyt wiele wolnego. Lada moment kadra rozpocznie bowiem przygotowania do mistrzostw świata, które wystartują 12 września.

     

  • Cała Polska wstrzymuje oddech. Leon ogłosił ws. przyszłości w kadrze

    Cała Polska wstrzymuje oddech. Leon ogłosił ws. przyszłości w kadrze

    Cała Polska wstrzymała oddech. Wilfredo Leon ogłosił decyzję ws. gry w kadrze

    – Zamierzam korzystać z dobrego samopoczucia. Skoro zdrowie dopisuje, to nie ma powodu, żebym mecze reprezentacji oglądał w telewizji – zapowiada Wilfredo Leon. W rozmowie z portalem WP SportoweFakty siatkarz opowiada o swoim podejściu do gry w kadrze i zdradza, jaką deklarację złożył selekcjonerowi Nikola Grbiciowi.

    Leon niedawno pomógł reprezentacji Polski sięgnąć po złoty medal Ligi Narodów. Już niebawem ma ponownie stanąć do walki – tym razem o jak najlepszy wynik na mistrzostwach świata na Filipinach. Jego podejście do występów w narodowych barwach jest jednoznaczne i nie pozostawia wątpliwości.

    Leon nie miał wątpliwości. Grbić wiedział o jego decyzji od dawna

    Poprzedni rok był dla przyjmującego wyjątkowo intensywny – przede wszystkim ze względu na udział w igrzyskach olimpijskich. Mimo ogromnego wysiłku, Leon nie planował żadnej przerwy od kadry. Jak przyznaje, już dawno przedstawił swoje stanowisko trenerowi Grbiciowi.

    – Taka opcja nigdy nie wchodziła w grę. Zaraz po igrzyskach odbyłem rozmowę z trenerem i już wtedy zadeklarowałem, że jeśli tylko zdrowie mi pozwoli, to jestem do jego dyspozycji. Walka o mistrzostwo świata bardzo mnie ekscytuje i zależy mi na tym trofeum – mówi Leon.

    Długi sezon klubowy, ale Leon nie zwalnia tempa

    Choć ma za sobą wyczerpujący sezon w klubie – Bogdanka Lublin rywalizowała do samego końca i sięgnęła po mistrzostwo Polski – Leon nie zamierza rezygnować z gry w kadrze, dopóki tylko będzie w stanie godzić oba obowiązki.

    – Wiem, że przyjdzie taki moment, kiedy po sezonie klubowym nie starczy mi sił, by w pełni zaangażować się w reprezentację. Ale na razie tego nie czuję. Czuję się dobrze, zdrowie dopisuje, więc nie widzę powodu, bym miał oglądać mecze kadry przed telewizorem. Będę grał w reprezentacji tak długo, jak pozwoli mi na to zdrowie – podkreśla.

    Wilfredo Leon drugi rok z rzędu bez urlopu. “To było trudne”

    Postawa Leona zasługuje na tym większy szacunek, że praktycznie nie miał urlopu. Po zakończeniu zmagań klubowych musiał porzucić prywatne plany na rzecz innych zobowiązań. Najwięcej straciła na tym jego rodzina.

    – Sezon w PlusLidze zakończył się dla mnie dopiero w pierwszej połowie maja. Miałem zaplanowany ciekawy urlop, dostałem 20 dni wolnego, ale nie udało się wyjechać z rodziną. Klub zorganizował mi w tym czasie dodatkowe akcje marketingowe. To było dla mnie trudne – przyznał siatkarz. Dodał, że w zeszłym roku zaraz po igrzyskach musiał przeprowadzić się do Polski i rozpocząć treningi z nowym zespołem po transferze z Perugii.

    Po zakończeniu Ligi Narodów Leon również nie będzie miał wiele wytchnienia. Kadra lada moment rozpocznie przygotowania do wrześniowych mistrzostw świata, które rozpoczną się już 12 września.

  • Andrzej Duda wygłosił pożegnalne orędzie. Ekspert: Został narażony na śmieszność

    Andrzej Duda wygłosił pożegnalne orędzie. Ekspert: Został narażony na śmieszność

    Ekspert o pożegnalnym orędziu Andrzeja Dudy: “Został narażony na śmieszność”

    We wtorek 5 sierpnia prezydent Andrzej Duda wygłosił swoje pożegnalne orędzie, w którym podsumował dwie kadencje swojej prezydentury. Dzień później, 6 sierpnia, odbędzie się zaprzysiężenie jego następcy – Karola Nawrockiego. – To było dziesięć lat bardzo dobrych dla Polski – mówił ustępujący prezydent, dziękując obywatelom za zaufanie i życzliwość. Wystąpieniu Dudy przyjrzał się ekspert od mowy ciała i autor książki “Mowa ciała mówcy”, Maurycy Seweryn. Jego wnioski nie są jednoznacznie pozytywne.

    Andrzej Duda – silny początek i koniec, ale chaos w środku

    – Prezydent Duda, którego uważam za bardzo dobrego mówcę, był sobą tylko przez pierwsze 15 i ostatnie 45 sekund wystąpienia – ocenił Seweryn. W tych fragmentach, według eksperta, prezydent był naturalny, uśmiechnięty, mówił wolniej, lepiej gestykulował i był najbardziej przekonujący. – To właśnie wtedy w pełni wykorzystał swój potencjał, by wzbudzić sympatię i zaprezentować swoją prezydenturę jako sukces – dodał.

    Niestety, pozostała część orędzia – zdaniem specjalisty – wypadła znacznie słabiej. – Dla przeciętnego Kowalskiego był to obraz eleganckiego mężczyzny w ładnym otoczeniu, ale mówiącego zbyt szybko i gestykulującego chaotycznie – zauważył Seweryn.

    Teleprompter winny chaosu? “Prezydent ścigał się z tekstem”

    Jak wskazuje ekspert, głównym źródłem chaosu było tempo odczytywania tekstu z telepromptera. – Prezydent został narażony na śmieszność, bo tekst był puszczany zbyt szybko – w tempie około 135-140 słów na minutę – tłumaczył Seweryn. To, jak zaznacza, tempo zbliżone do tego, w jakim wypowiadają się rzecznicy prasowi – a przecież prezydent to nie rzecznik, tylko głowa państwa.

    Zdaniem trenera wystąpień publicznych, zbyt szybkie tempo uniemożliwiło prezydentowi odpowiednią gestykulację i zmusiło go do wytężonego wpatrywania się w ekran. – Zabrakło wyraźnego stosowania znaków interpunkcyjnych, a tempo znacząco utrudniało przekazanie głębi i sensu treści – ocenił ekspert. – Choć starał się mówić wyraźnie, nie miał możliwości, by dodać do wypowiedzi emocji i naturalności. A przecież nie mówimy o początkującym polityku, tylko o prezydencie kończącym dziesięć lat urzędowania – podsumował Maurycy Seweryn.

  • Dwa weta na koniec prezydentury Andrzeja Dudy. Jedną ustawę skierował do Trybunału Konstytucyjnego

    Dwa weta na koniec prezydentury Andrzeja Dudy. Jedną ustawę skierował do Trybunału Konstytucyjnego

    Andrzej Duda tuż przed końcem kadencji podjął decyzje w sprawie trzech ustaw. Dwie zawetował, jedną skierował do Trybunału Konstytucyjnego

    Na dzień przed zakończeniem drugiej kadencji Andrzej Duda ogłosił swoje decyzje dotyczące trzech ustaw. Dwie z nich zostały zawetowane, natomiast trzecia – dotycząca dostępu do pomocy psychologicznej dla młodzieży – została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego w trybie prewencyjnym, co blokuje jej wejście w życie do czasu rozstrzygnięcia.

    Weto wobec likwidacji Akademii Kopernikańskiej

    Pierwsza z zawetowanych ustaw, uchwalona 25 lipca 2025 roku, zakładała likwidację Akademii Kopernikańskiej oraz Szkoły Głównej Mikołaja Kopernika. Prezydent odmówił jej podpisania. – Niestety musiałem skierować dwie ustawy do Sejmu do ponownego rozpatrzenia, ponieważ nie mogę się zgodzić na działania godzące w polskie uczelnie wyższe – tłumaczył Andrzej Duda w rozmowie z Telewizją Republika. – Akademia Kopernikańska powstała z okazji rocznicy kopernikańskiej i miała prowadzić międzynarodową współpracę w dziedzinach, które promują imię tego wybitnego polskiego astronoma, naukowca i człowieka, który zmienił świat – podkreślił.

    Sprzeciw wobec zmian w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości

    Drugie weto dotyczyło ustawy z 25 czerwca 2025 roku, zmieniającej przepisy o Służbie Więziennej, Policji oraz o tzw. programie modernizacji służb mundurowych. Nowelizacja zakładała przekształcenie Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Akademię Służby Więziennej. – Ta ustawa de facto prowadzi do przejęcia kadrowego uczelni – mówił prezydent. – Chodzi przede wszystkim o wymianę obecnych władz na „swoich” ludzi. To typowy skok na stołki. W mojej ocenie to naruszenie autonomii uczelni, dlatego nie mogę się na to zgodzić – dodał.

    Ustawa o pomocy psychologicznej dla nastolatków trafiła do TK

    Trzecią ustawą, wobec której prezydent nie zdecydował się na weto, była nowelizacja przepisów dotyczących praw pacjenta. Zakładała ona umożliwienie osobom powyżej 13. roku życia skorzystania z pomocy psychologa lub psychiatry bez zgody rodzica czy opiekuna prawnego, choć z obowiązkiem poinformowania go o wizycie w ciągu 7 dni – chyba że powiadomienie mogłoby zagrozić dobru pacjenta.

    Prezydent Duda skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie prewencyjnym, co oznacza, że nie wejdzie ona w życie do czasu wydania orzeczenia. – W mojej ocenie ta regulacja budzi poważne wątpliwości konstytucyjne, szczególnie w kontekście praw rodziców i bezpieczeństwa dzieci. Trzynastolatek to nadal dziecko, a jego zdolność do czynności prawnych jest niepełna – tłumaczył Duda.

  • Szok w Montrealu: Świątek i Gauff odpadają, a Sabalenka zaskakuje ruchem, który wywołał lawinę komentarzy w USA

    Szok w Montrealu: Świątek i Gauff odpadają, a Sabalenka zaskakuje ruchem, który wywołał lawinę komentarzy w USA

    Szok w Montrealu: Świątek i Gauff odpadają, a Sabalenka zaskakuje ruchem, który wywołał lawinę komentarzy w USA

    Gdy najlepsze tenisistki świata toczą zaciętą walkę na twardych kortach Montrealu, jedna z kluczowych postaci kobiecego tenisa zupełnie zmienia kurs. Aryna Sabalenka – liderka światowego rankingu – nie pojawiła się w Kanadzie, ale to, co zrobiła zamiast rywalizacji, zelektryzowało amerykańskie media. W czasie gdy Iga Świątek i Coco Gauff sensacyjnie pożegnały się z turniejem już w 1/8 finału, Sabalenka… wzięła drinka do ręki i udała się na wakacje. I to właśnie ten kontrast między dramatem na korcie a beztroską na plaży stał się jednym z najgłośniejszych tematów w tenisowym świecie.

     

    Świątek przegrywa z niżej notowaną rywalką – koniec marzeń o dominacji w Montrealu

     

    Po wspaniałym triumfie na Wimbledonie, gdzie Iga Świątek w spektakularnym stylu rozgromiła Amandę Anisimovą 6:0, 6:0, oczekiwania wobec niej w Montrealu były ogromne. Niestety, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te nadzieje. Polka przegrała swój mecz 1/8 finału z Clarą Tauson – Dunka po raz pierwszy w karierze znalazła sposób na liderkę światowego rankingu, a wynik ten szybko obiegł media jako jedno z największych zaskoczeń turnieju.

     

    Jak donosi Sport.pl, dziennikarz Łukasz Jachimiak poddał mecz szczegółowej analizie, próbując wyjaśnić, co dokładnie poszło nie tak. Jedno jest pewne – Świątek, która wydawała się być w znakomitej formie, tym razem nie sprostała wyzwaniu i musiała spakować walizki szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

     

    Coco Gauff także poza turniejem – dwie potęgi żegnają się z Montrealem

     

    Los Świątek podzieliła także Coco Gauff – rozstawiona z numerem „2” Amerykanka również zakończyła swój udział w Montrealu na etapie 1/8 finału. Jej pogromczynią została młoda Kanadyjka Victoria Mboko, która wykorzystała szansę gry przed własną publicznością i pokonała faworytkę w sposób imponujący. Tym samym, turniej stracił dwie ze swoich największych gwiazd w jednym dniu – drugą i trzecią zawodniczkę rankingu WTA.

     

    Gdy inne walczą – Sabalenka relaksuje się z drinkiem. Amerykanie nie mogą uwierzyć

     

    W czasie gdy Iga i Coco walczyły na korcie i ostatecznie poniosły porażki, Aryna Sabalenka wybrała zupełnie inną drogę. Białorusinka, która wciąż cieszy się komfortową przewagą punktową w rankingu, postanowiła… odpuścić występ w Kanadzie i udała się na wakacje. Jak informuje portal Sportskeeda.com, liderka WTA korzysta z wolnego czasu nad morzem, oddając się relaksowi w towarzystwie bliskiej przyjaciółki.

     

    „Podczas gdy Coco Gauff i Iga Świątek odpadają z rywalizacji w Canadian Open, Aryna Sabalenka delektuje się spokojnym wypoczynkiem z drinkiem w ręku” – relacjonuje portal, publikując zdjęcia z Instagrama Białorusinki. Widok uśmiechniętej liderki na tle błękitnego morza, z palmami i słońcem w tle, wywołał poruszenie wśród kibiców, komentatorów i dziennikarzy. Niektórzy chwalą jej decyzję o regeneracji, inni zastanawiają się, czy taka beztroska postawa nie odbije się na jej formie w dalszej części sezonu.

     

    Jedno jest jednak pewne – Sabalenka, mimo braku występu w Montrealu, nie musi martwić się o swoją pozycję. Jej przewaga nad Coco Gauff to niemal pięć tysięcy punktów, a kolejne tenisistki również są daleko w tyle. Białorusinka ma pełen komfort przed zbliżającym się końcem sezonu i może skupić się na jednym, najważniejszym celu.

     

    US Open tuż za rogiem – wielka trójka wraca do gry

     

    Zarówno Świątek, Gauff, jak i Sabalenka już teraz koncentrują się na przygotowaniach do ostatniego wielkiego sprawdzianu w sezonie – wielkoszlemowego US Open. Turniej w Nowym Jorku zapowiada się ekscytująco jak nigdy dotąd, szczególnie że to właśnie ta trójka triumfowała w trzech ostatnich edycjach – Świątek w 2022, Gauff w 2023, a Sabalenka w 2024 roku.

     

    Czy któraś z nich zdoła ponownie sięgnąć po tytuł? A może to czas na kolejne niespodzianki, podobne do tych, które właśnie wydarzyły się w Montrealu? Jedno jest pewne – tenisowy świat z zapartym tchem obserwuje, co wydarzy się dalej.

     

     

    —

     

    Cisza nad morzem, łzy na korcie – kontrast między spokojem Sabalenki a dramatem Świątek i Gauff mówi wszystko. Czy ten nieoczekiwany zwrot wydarzeń okaże się tylko epizodem, czy początkiem głębszych zmian w światowej czołówce? US Open może dać odpowiedź.

     

  • Fibak zobaczył porażkę Świątek z Tauson i wydał werdykt. “Cieszmy się”

    Fibak zobaczył porażkę Świątek z Tauson i wydał werdykt. “Cieszmy się”

    Fibak po porażce Świątek: „Dała z siebie wszystko. Iga jest najbardziej wszechstronna”

    Iga Świątek musiała uznać wyższość Clary Tauson w czwartej rundzie turnieju WTA w Montrealu. Polka przegrała z Dunką 6:7, 3:6 i pożegnała się z rozgrywkami, które miały być jednym z ostatnich etapów przygotowań do US Open. Mimo porażki, głos w jej obronie zabrali eksperci, w tym Wojciech Fibak, który podkreślił ogromny potencjał liderki światowego rankingu.

    Tauson zrewanżowała się Świątek za porażkę z Wimbledonu, gdzie przegrała w 1/8 finału. Tym razem zaprezentowała się znacznie lepiej, co zauważył również komentator Canal+ Żelisław Żyżyński. – To była niespodzianka, ale nie sensacja – ocenił w rozmowie z WP SportowymiFaktami. – Dunka zagrała świetnie. Oglądałem jej wcześniejsze mecze i pomyślałem: „Ależ ona dobrze gra”. Pokazała, że potrafi utrzymać wysoki poziom nawet przeciwko zwyciężczyni Wimbledonu. Nie ma żadnego powodu do paniki – uspokajał kibiców dziennikarz.

    Zdecydowanie mocniej wypowiedział się Wojciech Fibak. Były znakomity tenisista i triumfator Australian Open nie miał wątpliwości, że porażka Świątek nie powinna przyćmić jej osiągnięć. – Cieszmy się, że podczas Wimbledonu widzieliśmy zupełnie inną Clarę Tauson niż tę, która zagrała w Montrealu. W Londynie praktycznie oddała mecz bez walki, teraz pokazała, jak niebezpieczną potrafi być zawodniczką – powiedział.

    Fibak przyrównał Dunkę do tenisistek z najwyższej półki – takich jak Jelena Rybakina, Aryna Sabalenka czy Coco Gauff. – To grono zawodniczek, które potrafią zdobyć punkt jednym uderzeniem – czy to serwisem, returnem, czy forhendem. I to bywa frustrujące – dodał.

    Jednocześnie nie szczędził pochwał pod adresem Świątek. – Dała z siebie wszystko, walczyła do końca. Moim zdaniem Iga jest najbardziej wszechstronną zawodniczką w całym tourze. Jeśli weźmiemy pod uwagę mentalność, szybkość, poruszanie się po korcie, forhend, bekhend i serwis – nie ma sobie równych – podkreślił.

    Fibak wskazał również słabości jej największych rywalek. – Rybakina nie porusza się tak sprawnie i nie ma tak silnej psychiki. U Gauff forhend zdecydowanie odstaje. W grze zostają więc może tylko Iga i Sabalenka, ale i ona nie jest tak zwrotna. Muchova czy Krejcikowa to bardzo utalentowane tenisistki, ale bywają chimeryczne – ocenił.

    – Iga jest najlepsza, bo ma wszystko – zakończył Fibak z przekonaniem.

  • Dwa miesiące i koniec. Rywalka Świątek powiedziała dość

    Dwa miesiące i koniec. Rywalka Świątek powiedziała dość

    Diana Sznajder kończy współpracę z uznanym trenerem. Po niespełna dwóch miesiącach

    Diana Sznajder uchodzi za jedną z najbardziej utalentowanych zawodniczek młodego pokolenia w kobiecym tenisie. Choć sezon 2024 przyniósł jej wiele sukcesów, ostatnie tygodnie nie były już tak udane. 21-letnia Rosjanka, w przeszłości uhonorowana przez Władimira Putina państwowym odznaczeniem, zdecydowała się na zaskakujący krok – zakończyła współpracę z hiszpańskim szkoleniowcem Carlosem Martinezem, mimo że ich współpraca trwała zaledwie dwa miesiące.

    Sznajder ma za sobą kapitalny ubiegły sezon, w którym sięgnęła po cztery tytuły WTA, a podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu sensacyjnie wywalczyła srebrny medal w grze podwójnej. Nadal plasuje się wysoko w rankingu – obecnie zajmuje 17. miejsce na świecie – jednak jej ostatnie występy budzą niepokój. W tegorocznych turniejach wielkoszlemowych – Roland Garros i Wimbledonie – zanotowała zaledwie dwa zwycięstwa. W Montrealu natomiast odpadła już w pierwszej rundzie.

    Rozstanie z Martinezem. “To nie wyglądało tak, jak powinno”

    Seria słabszych wyników najwyraźniej przelała czarę goryczy. Za pośrednictwem portalu “UbiTennis”, Carlos Martinez ogłosił, że nie jest już trenerem młodej Rosjanki. – To trochę trudne do zrozumienia. Zacząłem współpracę z Dianą podczas turnieju w Queen’s Club. Przepracowaliśmy razem sezon na trawie, a potem polecieliśmy do Montrealu. Po jej porażce w pierwszej rundzie zdecydowaliśmy się zakończyć współpracę – powiedział Hiszpan. – Moim zdaniem nie wszystko funkcjonowało tak, jak powinno. Myślę, że ona również miała podobne odczucia. Uznaliśmy, że to odpowiedni moment, by się rozstać. Wiem, że teraz testuje współpracę z Saschą – dodał.

    Martinez to ceniony szkoleniowiec, który w przeszłości prowadził takie gwiazdy jak Simona Halep, Daria Kasatkina czy Clara Tauson. Tym bardziej zaskakuje, że jego współpraca ze Sznajder trwała tak krótko.

    Jak zdradził sam Hiszpan, nowym trenerem Rosjanki najprawdopodobniej zostanie Sascha Bajin – kolejny renomowany specjalista, który współpracował z Naomi Osaką i Karoliną Pliskovą. Obie tenisistki mają na swoim koncie finały wielkoszlemowe, a Japonka zdobywała nawet tytuły. Jeśli ta zmiana przyniesie oczekiwane efekty, Sznajder może wkrótce wrócić na zwycięską ścieżkę.

  • Świątek przegrała z Tauson, a oto co zrobiła Sabalenka. Amerykanie już trąbią

    Świątek przegrała z Tauson, a oto co zrobiła Sabalenka. Amerykanie już trąbią

    Sabalenka odpoczywa, a Świątek i Gauff żegnają się z Montrealem. Liderka rankingu korzysta z wolnego czasu

    Druga część tenisowego sezonu właśnie nabrała rozpędu. Najlepsze zawodniczki świata rywalizują w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Montrealu. Niemal wszystkie – bo w oczy rzuca się nieobecność jednej z kluczowych postaci kobiecego touru. Aryna Sabalenka, liderka światowego rankingu, nie pojawiła się w Kanadzie, co nie umknęło uwadze mediów. Portal sportskeeda.com ujawnił, jak Białorusinka spędza czas, podczas gdy inne tenisistki walczą na korcie.

    Iga Świątek rozpoczęła drugą część sezonu z przytupem – zwyciężyła w Wimbledonie, pokonując w finale Amandę Anisimovą 6:0, 6:0. Jednak w Montrealu nie zdołała powtórzyć tego sukcesu. Polka pożegnała się z turniejem już w 1/8 finału, ponosząc pierwszą w karierze porażkę z Clarą Tauson. Szeroką analizę tego spotkania przedstawił na łamach Sport.pl dziennikarz Łukasz Jachimiak.

    Do Świątek dołączyła także Coco Gauff – rozstawiona z numerem “2” Amerykanka również zakończyła udział na etapie 1/8 finału, przegrywając z reprezentantką gospodarzy Victorią Mboko. W ten sposób z turniejem pożegnały się druga i trzecia tenisistka światowego rankingu.

    W tym czasie Aryna Sabalenka postanowiła odpuścić występ w Kanadzie i udała się na krótki urlop. Sportskeeda.com poinformował, że Białorusinka korzysta z wolnych chwil, relaksując się nad morzem. – „Podczas gdy Coco Gauff i Iga Świątek odpadają z rywalizacji w Canadian Open, Aryna Sabalenka delektuje się spokojnym wypoczynkiem z drinkiem w ręku” – relacjonuje portal.

    Sabalenka opublikowała na Instagramie relację z wakacji, gdzie widać, że spędza czas z przyjaciółką w nadmorskiej scenerii. Choć nie bierze udziału w turnieju, nie musi martwić się o swoją pozycję liderki – w rankingu WTA ma niemal pięć tysięcy punktów przewagi nad Gauff i bezpieczną przewagę nad kolejnymi rywalkami.

    Wszystkie trzy zawodniczki – Sabalenka, Gauff i Świątek – szykują się teraz do kolejnych wyzwań w końcówce sezonu. Największym z nich będzie zbliżający się wielkoszlemowy US Open. Turniej w Nowym Jorku zapowiada się niezwykle emocjonująco, zwłaszcza że to właśnie one triumfowały w trzech ostatnich edycjach: Świątek w 2022 roku, Gauff w 2023, a Sabalenka w 2024. Czy któraś z nich ponownie sięgnie po tytuł?

  • Pierwszy sąd sprzeciwia się Żurkowi. “Musi się liczyć” vs. “skandaliczne”

    Pierwszy sąd sprzeciwia się Żurkowi. “Musi się liczyć” vs. “skandaliczne”

    Dramatyczne starcie w polskim sądownictwie: Waldemar Żurek napotyka pierwszy opór. Gdański sąd mówi „nie” – prawnicy głęboko podzieleni

     

    W polskim systemie sprawiedliwości rozgrywa się dramatyczne starcie. Nowo mianowany minister sprawiedliwości Waldemar Żurek napotkał swój pierwszy poważny opór. W kontrowersyjnym ruchu Kolegium Sądu Okręgowego w Gdańsku wydało negatywną opinię wobec wniosku Żurka o odwołanie prezesów tamtejszych sądów, co wywołało falę reakcji w środowisku prawniczym. Podczas gdy jedni chwalą niezależność sądu, inni określają decyzję jako „skandaliczną” i motywowaną politycznie.

     

    Podzielony front: jeden minister, dwie opinie

     

    W odważnym oświadczeniu dla Interii były prezes Trybunału Konstytucyjnego, prof. Andrzej Zoll, podkreślił znaczenie samorządności sędziowskiej. – Minister Żurek musi liczyć się z decyzją kolegium – zaznaczył Zoll, dodając, że choć opinia nie jest wiążąca, ma istotne znaczenie w procedurze sądowej.

     

    Zoll wskazał, że takie konflikty prawdopodobnie będą się powtarzać podczas kadencji Żurka. – Procedura ta nadaje sądownictwu znaczącą rolę. Nawet jeśli decyzja ma jedynie charakter opinii, nie można jej ignorować. Żyjemy w czasach nadzwyczajnych, a więc potrzebne są nadzwyczajne decyzje – stwierdził.

     

    Zupełnie inne zdanie przedstawił sędzia Piotr Gąciarek, który skrytykował postawę gdańskiego sądu jako „skandaliczną”. Zarzucił środowisku sędziowskiemu lokalny patriotyzm i brak dbałości o interes publiczny. – Sąd to nie tylko zakład pracy. Osoby, które wspierały neo-KRS lub zostały neosędziami, nie mają legitymacji do pełnienia funkcji kierowniczych – argumentował.

     

    Gdańsk mówi „nie”: cios w sądową czystkę Żurka

     

    Jak podał Onet, Kolegium Sądu Okręgowego w Gdańsku stosunkiem głosów 10 do 1 negatywnie zaopiniowało wniosek ministra Żurka o odwołanie kluczowych postaci w sądownictwie, w tym wiceprezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Przemysława Jasinkiewicza i prezesa Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe Tomasza Jabłońskiego. Obaj są kontrowersyjnymi postaciami, określanymi przez krytyków mianem „neosędziów” ze względu na ich powiązania z polityką byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

     

    Ten opór znacznie komplikuje plan reformy sądownictwa realizowany przez Żurka. Choć ministerstwo sprawiedliwości ma formalne prawo do inicjowania odwołań, negatywna opinia kolegium sądu stanowi istotne utrudnienie. Zgodnie z prawem, Żurek może teraz przekazać sprawę do Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), ale jeśli Rada wyda negatywną opinię większością dwóch trzecich głosów, stanie się ona wiążąca.

     

    Problem w tym, że Żurek wielokrotnie podważał legalność obecnej KRS, uznając ją za upolitycznioną strukturę stworzoną przez poprzednią władzę. To rodzi pytania w środowisku prawniczym: co zrobi minister?

     

    Na rozdrożu: eksperci ostrzegają przed kryzysem systemowym

     

    Ta prawna batalia na nowo rozbudziła debatę o stanie polskiego wymiaru sprawiedliwości – szczególnie w kontekście „neosędziów”, czyli osób powołanych z udziałem kontrowersyjnej KRS. Krytycy argumentują, że próba ich usunięcia to konieczne naprawienie szkód wyrządzonych przez lata upolityczniania sądownictwa. Z kolei zwolennicy decyzji gdańskiego sądu obawiają się, że dopuszczenie ministra do decydowania o składach kierownictwa sądów może stanowić niebezpieczny precedens.

     

    Eksperci, tacy jak mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, uważają, że minister Żurek spodziewał się takiego oporu. – Teraz wszystko zależy od jego strategii na dalsze działania. Sytuacja prawna jest niejasna i musimy poczekać na kolejne decyzje – powiedział Rosati w rozmowie z Interią.

     

    Pierwsze kroki Żurka: ogólnopolska czystka w sądach

     

    To zamieszanie wybuchło tuż po serii kadrowych decyzji Żurka. Podczas jednej z pierwszych konferencji prasowych ogłosił on odwołanie 46 prezesów i wiceprezesów sądów w całym kraju. Dodatkowo cofnął delegacje dziewięciu urzędników w Ministerstwie Sprawiedliwości, a kolejne decyzje kadrowe są w toku.

     

    W jednym z bardziej kontrowersyjnych posunięć Żurek wystąpił do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z prośbą o rozważenie odwołania 44 sędziów pełniących funkcję komisarzy wyborczych. Uzasadnił to zarzutem zaangażowania tych osób w działania niezgodne z konstytucją, co podważa – jego zdaniem – ich zdolność do sprawiedliwego pełnienia obowiązków.

     

    Ponadto Żurek odwołał ostatniego rzecznika dyscyplinarnego powołanego przez Ziobrę. Jak stwierdził, ten krok był mocno spóźniony. – Wielu w środowisku nie rozumiało, dlaczego dwóch rzeczników z poważnymi zarzutami zostało odwołanych, a ten jeden wciąż pełnił funkcję – wyjaśnił.

     

    Ostateczny werdykt? Jeszcze nie teraz

     

    Cała sytuacja uwypukliła kruchą równowagę między władzą wykonawczą a sądowniczą w Polsce. Waldemar Żurek objął urząd z mandatem do przeprowadzenia głębokich reform i przywrócenia niezależności sądów. Teraz jednak znalazł się pomiędzy młotem a kowadłem – z jednej strony presja polityczna i społeczna, z drugiej – opór instytucjonalny oraz skomplikowane procedury prawne.

     

    Jedno jest pewne: przyszłość polskiego wymiaru sprawiedliwości wisi na włosku, a ten pierwszy test może na zawsze zdefiniować kadencję Waldemara Żurka. Czy uszanuje opinię instytucji, czy mimo wszystko będzie realizował swoją wizję? Światprawniczy – i cała Polska – czekają.

     

  • Izrael żąda wyjaśnień po wypowiedzi Tuska. Wezwano polskiego ambasadora

    Izrael żąda wyjaśnień po wypowiedzi Tuska. Wezwano polskiego ambasadora

    Izrael żąda wyjaśnień po wypowiedzi Tuska. Wezwano polskiego ambasadora

    Izraelskie MSZ wezwało we wtorek ambasadora RP w Tel Awiwie, Macieja Hunię, w związku z wypowiedzią premiera Donalda Tuska na temat wojny w Strefie Gazy. W oświadczeniu resortu oceniono, że była ona “niedopuszczalna” i “hańbiąca pamięć o ofiarach Holokaustu”.

     

    Ambasador Maciej Hunia został wezwany “na oficjalną interwencję (franc. demarche) przez szefa departamentu polityczno-strategicznego po niedopuszczalnych wypowiedziach premiera Polski” – przekazano w komunikacie MSZ, cytowanym przez “Times of Israel”.

     

    Izrael reaguje po słowach Tuska. “Powinien zapamiętać lekcję”

     

    W niedzielę Donald Tusk napisał w serwisie X: “Polska była, jest i będzie po stronie Izraela w jego konfrontacji z islamskim terroryzmem, ale nigdy po stronie polityków, których działania prowadzą do głodu i śmierci matek i dzieci. To musi być oczywiste dla narodów, które przeszły wspólnie przez piekło II wojny światowej”.

     

    “Izrael stanowczo odrzuca te oskarżenia i oczekuje od Polski, by powstrzymała się od używania języka zniekształcającego historię i hańbiącego pamięć o ofiarach Holokaustu” – stwierdzono w oświadczeniu izraelskiej dyplomacji.

     

    “Premier Polski powinien zapamiętać lekcję z hasła: Nigdy więcej” – przekazano w komunikacie. Izraelskie ministerstwo zaznaczyło również, że to hasło to dotyczy “nowych nazistów naszej ery i ich kolaborantów, Hamasu”.

     

    Podkreślono, że Izrael walczy z organizacją terrorystyczną otwarcie dążącą do mordowania Żydów oraz zniszczenia Izraela. Dodano, że Izrael działa w granicach prawa międzynarodowego i znacząco zwiększył wysiłki na rzecz dostawy pomocy humanitarnej do Strefy Gazy, w tym te podejmowane wspólnie z Unią Europejską.