Gauff stanęła w obroni Igi Świątek. “To niesprawiedliwe”

Written by

in

Słowa dyrektora turnieju w Dubaju wywołały spore poruszenie w tenisowym środowisku. Salah Tahlak, cytowany przez portal thenationalnews.com, nie krył irytacji z powodu wycofań czołowych zawodniczek. Jego zdaniem same kary finansowe to za mało. – Uważam, że tenisistki powinny być surowiej karane za rezygnację z gry. Oprócz grzywny powinno się im odbierać także punkty rankingowe – podkreślił.

Te słowa padły kilka dni po tym, jak z udziału w turnieju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zrezygnowała Aryna Sabalenka, a wkrótce po niej podobną decyzję ogłosiła Iga Świątek. W przypadku Polki nie chodziło o kontuzję. Oficjalnym powodem była „zmiana harmonogramu” i chęć lepszego przygotowania się do kolejnych startów.

Nawet 1000 punktów mniej?

Propozycja organizatorów brzmi bardzo poważnie. Mowa o odjęciu nawet 500, a w skrajnym przypadku 1000 punktów rankingowych. Dla Świątek taka kara oznaczałaby spadek o jedno miejsce w zestawieniu WTA. Sabalenka natomiast – mimo ewentualnej sankcji – utrzymałaby pozycję liderki światowego rankingu.

Świątek już po Australian Open zapowiadała, że ten sezon będzie wyglądał inaczej niż poprzednie. Sugerowała ograniczenie liczby startów, by lepiej zarządzać obciążeniem i formą. Szybko wcieliła te zapowiedzi w życie. Po występie w Dosze, gdzie w ćwierćfinale przegrała z Jelena Rybakina, zdecydowała się nie lecieć do Dubaju i skoncentrować się na przygotowaniach do Indian Wells. Co istotne, to pierwsza z 20 obowiązkowych imprez (w tym 10 turniejów rangi WTA 1000), z której w tym sezonie zrezygnowała.

Gauff w obronie rywalek

Do Dubaju przyleciała natomiast Coco Gauff, rozstawiona z numerem trzecim. Amerykanka – która w międzyczasie wyprzedziła w rankingu Amanda Anisimova – nie zgadza się z pomysłem odbierania punktów.

– Nie uważam, by zabieranie punktów było sprawiedliwe. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie opcjonalnego turnieju WTA 1000, tak jak w przypadku mężczyzn w Monte Carlo – stwierdziła, nawiązując do modelu znanego z męskiego cyklu.

21-latka zwróciła uwagę na wyczerpujący kalendarz i częste zmiany stref czasowych – z Australii na Bliski Wschód, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Jej zdaniem takie podróże już na początku sezonu odbijają się na dyspozycji zawodniczek. Przyznała, że sama miała problemy z adaptacją do nowych warunków.

Jednocześnie Gauff starała się zrozumieć punkt widzenia organizatorów. – Oczywiście chcą, by najlepsze zawodniczki przyjeżdżały. W przeszłości czołówka regularnie pojawiała się w Dosze i Dubaju, a obsada była bardzo mocna. Rozumiem, że w tym roku sytuacja jest dla nich niefortunna – dodała.

Trudne losowanie w Dubaju

Gauff w pierwszej rundzie ma wolny los, ale już w drugiej może zmierzyć się z mistrzynią wielkoszlemową Jelena Ostapenko. Łotyszka musi jednak najpierw pokonać groźną Anna Kalinskaya.

Z numerem jeden w Dubaju rozstawiona jest Rybakina. Jeśli reprezentantka Kazachstanu dotrze co najmniej do półfinału, wyprzedzi Świątek w rankingu WTA, co dodatkowo podgrzewa sportową stawkę całej sytuacji.

Spór o obowiązkowe starty i ewentualne kary pokazuje, jak napięty jest obecnie kalendarz kobiecego tenisa. Z jednej strony organizatorzy walczą o najmocniejszą obsadę, z drugiej – zawodniczki coraz odważniej mówią o potrzebie rozsądniejszego planowania sezonu.

Comments

Leave a Reply