Category: Uncategorized

  • Sprzeciw Sabalenki i innych gwiazd. Padł mocny apel. Ostra reakcja z Rosji

    Sprzeciw Sabalenki i innych gwiazd. Padł mocny apel. Ostra reakcja z Rosji

    Do rozpoczęcia kwalifikacji do Rolanda Garrosa pozostały zaledwie dwa tygodnie, a start turnieju głównego nastąpi niespełna trzy tygodnie od teraz. Wraz ze zbliżającą się imprezą rośnie jednak nie tylko sportowe napięcie – coraz więcej mówi się o konflikcie między czołowymi tenisistami a organizatorami turniejów wielkoszlemowych.

    Jak informuje agencja Associated Press, w poniedziałek czołowi zawodnicy światowego tenisa – w tym Aryna Sabalenka, Jannik Sinner czy Coco Gauff – wyrazili swoje niezadowolenie wobec organizatorów paryskiego turnieju. Ich zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim wysokości puli nagród, ale także braku działań w kwestiach takich jak długoterminowa opieka zdrowotna czy system emerytalny dla graczy.

    Organizatorzy French Open ogłosili 16 kwietnia, że w tegorocznej edycji przeznaczą na nagrody finansowe 61,7 mln euro, co oznacza wzrost o 9,5 procent względem poprzedniego roku. Tenisiści zwracają jednak uwagę, że same kwoty nominalne nie oddają pełnego obrazu sytuacji. Kluczowy jest bowiem udział puli nagród w całkowitych przychodach turnieju – a ten, według ich wyliczeń, spada.

    Z danych przedstawionych przez zawodników wynika, że udział ten zmniejszy się z 15,5 procent w 2024 roku do prognozowanych 14,9 procent w 2026 roku. Co więcej, w 2025 roku wskaźnik ten wynosił jedynie 14,3 procent. Choć więc kwoty rosną, to w relacji do przychodów turniej przeznacza na tenisistów proporcjonalnie mniej środków. Gracze oczekują, by udział ten wzrósł do poziomu około 22 procent – podobnego do tego, jaki obowiązuje w turniejach rangi ATP i WTA 1000.

    Na razie organizatorzy Roland Garros nie odnieśli się oficjalnie do zarzutów.

    Nie wszyscy jednak podzielają stanowisko zawodników. Krytycznie wobec ich postulatów wypowiedział się Jewgienij Kafielnikow, były lider rankingu ATP, dwukrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych i złoty medalista olimpijski z Sydney. W rozmowie z rosyjskim „Sport-Expressem” stwierdził, że obecni gracze powinni docenić wysiłek poprzednich pokoleń.

    – Powinni być wdzięczni tym, którzy byli przed nimi i zbudowali fundamenty, dzięki którym dziś mogą zarabiać tak duże pieniądze. Te skargi są nieuzasadnione – powiedział.

    Narastający konflikt między zawodnikami a organizatorami najważniejszych turniejów tenisowych trwa już od kwietnia 2025 roku. Wówczas gracze podkreślali, że w przeciwieństwie do innych globalnych dyscyplin sportu, tenis wciąż opiera się zmianom w zakresie zarządzania i inwestowania w przyszłość. Zwracali również uwagę na brak realnego dialogu oraz niewystarczające działania na rzecz poprawy warunków życia i bezpieczeństwa zawodników, którzy – jak podkreślają – stanowią fundament całej dyscypliny.

  • Wszystko jasne. Wtedy Świątek wejdzie do gry w Rzymie

    Wszystko jasne. Wtedy Świątek wejdzie do gry w Rzymie

    Przed nami turniej WTA 1000 w Rzymie. Dziennikarz Canal+ Bartosz Ignacik poinformował, że w piątek do akcji wkroczy Iga Świątek. Poznaliśmy już także szczegóły na temat występów Magdaleny Fręch i Magdy Linette.

    Iga Świątek na początku kwietnia ogłosiła, że jej nowym trenerem został Francisco Roig. Pod wodzą Hiszpana miała okazję rozegrać jednak tylko cztery mecze. W Stuttgarcie pojawiła się na korcie dwa razy i Madrycie również. W tym drugim turnieju złapała wirusa, przez co bardzo źle się czuła i skreczowała w spotkaniu trzeciej rundy z Ann Li w trakcie trzeciego seta. Ostatnie miesiące nie są dla Polki łatwe, ale teraz wróciła do miejsca, w którym potrafiła grać w przeszłości znakomicie.

    Stolica Włoch szczęśliwa dla Świątek. Trzy wiktorie
    Mowa rzecz jasna o Rzymie. Imprezę rangi WTA 1000 w tym mieście Świątek wygrała trzy razy (2021, 2022, 2024). Więcej zwycięstw zanotowała tylko na kortach Rolanda Garrosa, gdzie triumfowała czterokrotnie.

    Jeśli chodzi o zmagania w stolicy Włoch, to w pamięci mamy szczególnie pierwsze zwycięstwo. Wówczas bowiem Świątek w finale pokonała Karolinę Pliskovą 6:0, 6:0. Tak jednostronne spotkania o tytuł zdarzają się niezwykle rzadko.

    W tym roku Świątek ponownie rozpocznie swój udział w turnieju w Rzymie od drugiej rundy. Na korcie pojawi się w piątek, o czym na platformie X poinformował Bartosz Ignacik, dziennikarz Canal+.

    Oto potencjalna rywalka Świątek. Są też informacje na temat meczów Fręch i Linette
    W drugiej rundzie Świątek zmierzy się z kimś z pary Catherine McNally – Daria Kasatkina. Na kolejnym etapie może potencjalnie trafić na Emmę Navarro, a w czwartej rundzie może dojść do potyczki z Naomi Osaką.

    Wiemy już też, kiedy należy spodziewać się meczów pozostałych Polek. “Magda Linette z Marią i Magdalena Fręch z Ealą w środę. Jeśli wygrają: Magda druga runda w czwartek, Magdalena w piątek” – poinformował Ignacik.

    Miejmy nadzieję, że czekają nas wielkie emocje. Internazionali BNL d’Italia to nie tylko prestiżowy turniej, ale również próba generalna przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem, który będzie zwieńczeniem okresu gry na mączce.

  • Iga Świątek wejdzie do akcji w Rzymie. Znamy już datę. Organizatorzy ogłosili

    Iga Świątek wejdzie do akcji w Rzymie. Znamy już datę. Organizatorzy ogłosili

    Znamy już ramowy plan turnieju WTA w Rzymie. Ważne wieści dotyczą meczów Magdy Linette, Magdaleny Fręch i Igi Świątek. Oczywiście program godzinowy będzie pojawiał się na bieżąco, ale tenisistki wiedzą już, w jakie konkretne dni zagrają. Raszynianka trafiła tzw. wolny los i miejsce w dolnej połówce drabinki. Co to oznacza?
    Iga Świątek podczas treningu w Rzymie, 4 maja, w białej czapce i jasnej koszulce na korcie ziemnym.

    Iga Świątek trenująca w Rzymie, 4 majaRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek po turnieju w Madrycie mogła być sfrustrowana, bo wirus spowodował jej krecz już w pierwszym meczu z Ann Li. Sportową złość będzie mogła przekuć na zwycięstwa w kolejnym “tysięczniku”, tym razem w Rzymie. Poniedziałkowe losowanie przydzieliło ją do dolnej połówki drabinki. Raszynianka zacznie zmagania od drugiej rundy, w pierwszej ma wolny los.

    Oznacza to, że na korcie zobaczymy ją w piątek 8 maja. Ewentualne starcie w 3. rundzie zagra w niedzielę 10.05, 1/8 finału w poniedziałek 11.05., konfrontacja ćwierćfinałowa może czekać w środę 13.05., a półfinałowa w czwartek 14.05. Piątek 15 maja byłby dniem oczekiwania na sobotni finał.

    Oto harmonogram WTA Rzym. Iga Świątek w piątek w akcji

    Magda Linette zmierzy się z Tatjaną Marią w środę, podobnie jak Magdalena Fręch z Alexandrą Ealą (1. runda). Poznanianka trafiła numer 5, jest w głównej części drabinki, co oznacza rozegranie potencjalnego spotkania 2. rundy już w czwartek. Łodzianka zaś znalazła się w dolnej, więc ma sytuację podobną do Świątek.

    Przypomnijmy, że Linette w 3. rundzie może wpaść na Arynę Sabalenkę, a Fręch na Jelenę Rybakinę.

    Organizatorzy zastrzegają, że pogoda i “nieprzewidziane okoliczności” mogą zmienić przedstawiony harmonogram. We wtorek szansa na deszcz w stolicy Włoch wynosi ok. 25 procent. W środę jest większa (40 proc.). W dalszej części turnieju ma już wyjść słońce.
    Młoda kobieta o prostych, brązowych włosach udziela wywiadu lub bierze udział w konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie na tle niebieskiej ściany ze wzorami i logotypami.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz / SplashNews.com/Splash/East NewsEast News
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce na głowie, pijąca wodę z niebieskiego bidonu podczas przerwy w meczu tenisowym na korcie.

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News
    Tenisistka w sportowym stroju trzymająca rakietę na korcie, skupiona na meczu, w tle rozmyte trybuny z kibicami.

    Iga ŚwiątekMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    DJB: Sieciówka – 04.05.26 [WIDEO]Polsat Box G

  • Oficjalnie! Stefan Horngacher wraca do polskich skoków. Oto jego nowa rola

    Oficjalnie! Stefan Horngacher wraca do polskich skoków. Oto jego nowa rola

    To już oficjalne – Stefan Horngacher wraca do Polski! Taką informację podał Polski Związek Narciarski. Działacze wyjaśnili, czym utytułowany Austriak będzie się zajmował w naszej kadrze skoczków narciarskich.

    Miniony sezon Pucharu Świata był koszmarny dla polskiej kadry. Najlepiej spisał się Kacper Tomasiak, ale zajął dopiero 23. miejsce w klasyfikacji generalnej. Gdyby nie sukcesy na igrzyskach olimpijskich, to można byłoby sezon spisać na straty. Nic więc dziwnego, że PZN postanowił dokonać zmian. Trener najpewniej zostanie ten sam, ale media informowały, że zjawi się ktoś do pomocy. Mówił o tym również sam Adam Małysz. Chodzi o Stefana Horngachera, byłego trenera Biało-Czerwonych.

    PZN ogłasza ws. Stefana Horngachera
    – Stefan bardziej ma działać jako trener, ale w roli koordynatora całego systemu szkolenia. Kogoś, kto stoi nad tym wszystkim i podpowiada, natomiast zawodnicy mają swoich bezpośrednich trenerów – mówił kilka dni temu prezes PZN. W poniedziałkowy poranek Interia przekazała, że właśnie dziś powinien pojawić się oficjalny komunikat w sprawie Austriaka, którego zaproszono na zgrupowanie kadry.

    I medium się nie pomyliło. PZN zamieścił oficjalne oświadczenie. “Stefan Horngacher wraca do polskich skoków narciarskich!” – poinformował Polski Związek Narciarski w serwisie X.

    “W ostatnich tygodniach prowadzone były intensywne negocjacje pomiędzy Polskim Związkiem Narciarskim a austriackim szkoleniowcem. Ich efektem jest wypracowanie spójnych ram organizacyjnych współpracy, obejmujących precyzyjny podział kompetencji, jasno określony zakres odpowiedzialności oraz długofalową wizję funkcjonowania systemu szkolenia” – czytamy w komunikacie.

    Czym Stefan Horngacher będzie się zajmował? “We współpracy ze sztabami trenerskimi Zarząd PZN wypracował założenia i zatwierdził formułę działania. Stefan Horngacher rozpoczął już pracę w Polsce i będzie pełnił funkcję koordynatora systemu szkolenia ściśle współpracując z trenerami kadr narodowych. Model współpracy zakłada jednoznaczny podział odpowiedzialności, określony zakres kompetencji oraz jasno zdefiniowane, mierzalne cele sportowe” – zakończono.

    To powrót Stefana Horngachera do Polski, ale w nieco innej roli. Od 2016 do 2019 pracował jako pierwszy szkoleniowiec kadry. Odniósł z nią spore sukcesy. Do najważniejszych można zaliczyć złoto igrzysk olimpijskich z Kamilem Stochem, wygranie przez tego skoczka dwóch edycji Turnieju Czterech Skoczni czy dwa zwycięstwa Biało-Czerwonych w Pucharze Narodów. Pod jego wodzą formę wyśrubowali też Piotr Żyła czy Dawid Kubacki.

  • Trener Świątek ma duży problem. Skończyły się czasy, gdy świat trząsł się ze strachu

    Trener Świątek ma duży problem. Skończyły się czasy, gdy świat trząsł się ze strachu

    Lech Sidor nie ma wątpliwości – kobiecy tenis wszedł w nową fazę, a dominacja kilku największych nazwisk przestaje być oczywistością. Ekspert zwraca uwagę, że ostatnie turnieje pokazały wyraźnie, iż półfinały największych imprez nie są już domeną wyłącznie ścisłej czołówki.

    – Wystarczy spojrzeć na Madryt. W najlepszej czwórce znalazły się zawodniczki z różnych rejonów rankingu: Mirra Andriejewa z TOP10, ale też Hailey Baptiste, Marta Kostiuk czy Anastasia Potapova. To pokazuje, że hierarchia się wyrównuje – tłumaczy.

    Koniec „łatwych” meczów dla faworytek

    Zdaniem Sidora, czasy, gdy zawodniczki z czołowej piątki bez większego wysiłku przechodziły przez pierwsze rundy, należą już do przeszłości. Dziś poziom jest znacznie bardziej wyrównany, a rywalki spoza ścisłej czołówki potrafią postawić bardzo trudne warunki.

    – Kiedyś mecz numeru 3 z numerem 30 często kończył się szybkim 6:2, 6:2. Teraz takie scenariusze zdarzają się znacznie rzadziej. Wracamy do czasów ogromnej konkurencji, kiedy przed turniejami wielkoszlemowymi trudno było wskazać jednoznaczną faworytkę – podkreśla.

    Czołówka przestała budzić strach

    Ekspert zauważa też zmianę mentalną wśród rywalek. Najlepsze tenisistki, takie jak Aryna Sabalenka, Elena Rybakina czy Iga Świątek, nie są już postrzegane jako nie do pokonania.

    – Świat nie stoi w miejscu. Rywalki analizują, uczą się i szukają sposobów na wygrywanie z najlepszymi. Coraz większą rolę odgrywa fizyczność i siła gry – zaznacza Sidor.

    Problem Świątek jest głębszy

    W kontekście Igi Świątek pojawia się dodatkowy problem. Polka od dłuższego czasu nie odnosi zwycięstw nad zawodniczkami z TOP10, co utrudnia jej powrót do pełnej dominacji.

    – Kiedyś miała komfort kilku spokojnych rund na rozruch. Dziś od pierwszego meczu musi grać na najwyższym poziomie. To utrudnia wprowadzanie zmian, bo pod presją zawodnik wraca do starych nawyków – tłumaczy ekspert.

    To prowadzi do błędnego koła – brak wyników obniża pewność siebie, a brak pewności utrudnia rozwój i adaptację nowych elementów gry.

    Szansa na przełamanie w Paryżu

    Mimo trudnej sytuacji Sidor widzi jednak światełko w tunelu. Jego zdaniem atutem Świątek może być świeżość fizyczna oraz naturalna wytrzymałość.

    – Jeśli doda do tego spokój mentalny, może znów wejść na swój najwyższy poziom. Kluczowe będzie, żeby przestała analizować każdy удар i zaczęła grać bardziej intuicyjnie – ocenia.

    Ekspert sugeruje też, że Polka mogłaby czasowo uprościć swoją grę, na wzór tego, jak robiła to Caroline Wozniacki w trudniejszych momentach kariery – grając bardziej zachowawczo, budując akcje i wykorzystując swoją kondycję.

    – Iga nie musi się cofać głęboko za linię końcową. Wystarczy drobna korekta ustawienia i wykorzystanie jej mocnego topspinowego forhendu, który wciąż jest jedną z najgroźniejszych broni w kobiecym tenisie – podsumowuje Sidor.

  • Świątek ledwo poznała rywalki. Już mamy pierwszą niespodziankę w Rzymie

    Świątek ledwo poznała rywalki. Już mamy pierwszą niespodziankę w Rzymie

    Turniej WTA 1000 w Rzymie to kolejna impreza, w której udział weźmie Iga Świątek. Polka poznała już nawet potencjalne rywalki. Choć rywalizacja w głównej drabince jeszcze nie wystartowała, już doczekaliśmy pierwszej niespodzianki. W kwalifikacjach przepadła zawodniczka, która była w nich rozstawiona z numerem 3. Chodzi o Kimberly Birrell. Australijka przegrała 3:6, 2:6 z Yue Yuan.

    Iga Świątek, Magdalena Fręch oraz Magda Linette wystąpią w rozpoczynającym się w tym tygodniu turnieju WTA 1000 w Rzymie. Największe nadzieje wiążemy oczywiście z Igą Świątek, która będzie rozstawiona z numerem 4. Po poniedziałkowym losowaniu jasne stało się, że w pierwszej rundzie będzie miała wolny los, a w drugiej zmierzy się z Darią Kasatkiną lub Caty McNally. Na Foro Italico wciąż jednak trwają eliminacje. Doszło w nich nawet do niemałej niespodzianki.

    Była “trójką” w kwalifikacjach w Rzymie. Ugrała pięć gemów i koniec
    Sprawiła ją Kimberly Birrell. 28-letnia Australijka w rankingu WTA zajmuje 82. miejsce. Do kwalifikacji przystępowała zaś jako turniejowa “trójka”. Można było więc zakładać, że powinna wywalczyć awans. Tymczasem w poniedziałek wyraźnie lepsza od niej okazała się Chinka Yue Yuan.

    Mecz wyrównany był tylko na początku pierwszego seta. Od stanu 3:2 Australijka nie potrafiła wygrać już ani jednego gema w tej partii. Kolejną rozpoczęła od porażki do zera przy swoim serwisie. Później co prawda przełamała, ale na więcej nie było ją stać. Kiepsko wyglądał jej serwis, a do tego popełniła aż siedem podwójnych błędów. Do końca spotkania ugrała jeszcze jednego gema. Ostatecznie przegrała 3:6, 2:6.

    Ze zwycięstwa cieszyła się więc dopiero 115. na światowych listach Yuan. Chinka nie ma jednak jeszcze zapewnionego udziału w I rundzie zmagań. Aby tak się stało, musi wygrać jeszcze jeden mecz. W finale kwalifikacji czeka na nią Simona Waltert (91. WTA). Szwajcarka pokonała w poniedziałek Włoszkę Giorgię Pedone (322. WTA) 6:2, 7:6(4).
    Mecz Yuan – Waltert odbędzie się we wtorek 5 maja. Wtedy też wystartuje rywalizacja w głównej drabince. Zawody potrwają do 17 maja. Pula nagród wynosi ponad 8,3 mln dolarów.

  • Półfinalistka WTA Madryt już po starciu w Rzymie. Dwa sety numeru “1”

    Półfinalistka WTA Madryt już po starciu w Rzymie. Dwa sety numeru “1”

    Turniej Mutua Madrid Open 2026 przeszedł do historii – poznaliśmy wszystkie rozstrzygnięcia, na Caja Magica było w tym roku sensacyjnie. Niemal wszystkie gwiazdy zameldowały się już w Rzymie, w poniedziałek przed południem rozlosowano tu drabinkę. Aż do niedzieli na wycofanie którejś z zawodniczek czekała Anastazja Potapowa, jedna z bohaterek z Madrytu, która tam dotarła do półfinału. I się nie doczekała, w poniedziałek musiała przystąpić do gry w kwalifikacjach, jako ta rozstawiona z “1”. Jej mecz na słynnym korcie Pietrangeli trwał 86 minut.

    Takiego drugiego tygodnia zmagań w kobiecej rywalizacji w Madrycie nikt się chyba nie spodziewał. U panów wszystko toczyło się zgodnie z planami – po wycofaniu kontuzjowanego Carlosa Alcaraza do finału dotarli dwaj najwyżej rozstawieni: Jannik Sinner i Alexander Zverev. Włoch dość łatwo wygrał finał 6:1, 6:2 – i powiększył przewagę nad Carlitosem. A skoro Hiszpan opuści też Rzym i Paryż, pozycja światowej “jedynki” w męskim tenisie zostanie pewnie na długo zarezerwowana dla Sinnera.

    U pań w zmaganiach na Caja Magica zazwyczaj w finale też dochodziło do hitów. Rok temu było to starcie Aryny Sabalenki z Coco Gauff, w dwóch wcześniejszych edycjach Białorusinka mierzyła się tam z Igą Świątek. A teraz tylko ona spośród ośmiu najwyżej rozstawionych zawodniczek dotarła do 1/4 finału. I tam sensacyjnie uległa Hailey Baptiste, mimo sześciu meczboli.

    Amerykanka odpadła w półfinale, na tym etapie swoją przygodę zakończyła też druga z niespodziewanych bohaterek. Mowa o Anastazji Potapowej, która pod koniec zeszłego roku zamieniła Rosję na Austrię. Ten sezon zaczęła źle, pod koniec marca spadła na 97. miejsce w rankingu WTA. Przełom przyszedł w Linzu, w WTA 500 – dopiero w finale uległa Mirze Andriejewej. A w Madrycie zameldowała się w półfinale, po pokonaniu Jeleny Ostapenko, Jeleny Rybakiny i Karoliny Pliskovej. Uległa dopiero, po trzysetowym boju, Marcie Kostiuk.

    WTA 1000 w Rzymie. idealny początek bohaterki z Madrytu. 20 z 23 wygranych akcji Anastazji Potapowej
    Po Mutua Madrid Open Potapowa wskoczyła na 38. miejsce na świecie – dziś mogłaby niemal myśleć o… rozstawieniu w Rzymie. Tyle że w momencie zamykania zgłoszeń do głównej drabinki Internazionali BNL d’Italia była daleko w rankingu. I nie załapała się do niej. Została jednak rozstawiona z “1” w kwalifikacjach – i dziś musiała do nich przystąpić.

    Los dla Potapowej okazał się dość łaskawy, na pięknym korcie Pietrangeli zmierzyła się z Rumunką Iriną Camelią Begu. Grały dotąd raz, też na mączce, w Lozannie. Cztery lata temu lepsza okazała się Potapowa, choć to Rumunka była wyżej w rankingu. 35-letnia Begu wraca właśnie po kontuzji, pauzowała dziewięć miesięcy. A jej ostatnim występem był… tytuł WTA 250 w Jassach, w lipcu zeszłego roku.

    W Madrycie, z zamrożonym rankingiem, załapała się do głównej drabinki – przegrała jednak z Laurą Siegemund. W Rzymie starcie z reprezentantką Austrii zaczęła fatalnie.

    Ledwie minął kwadrans, a już Potapowa prowadziła… 5:0. Mało tego, Begu w tym czasie wygrała zaledwie trzy akcje. W pięciu gemach! Zanosiło się na wyjątkowo szybką rozprawę w tej partii. Powtórzyła się jednak sytuacja z piątku, gdy Anstazja wygrywała w drugim secie z Kostiuk 5:0, serwowała po bajgla. I przegrała gema do zera. Teraz Begu triumfowała po drugim break poincie. Seta przegrała jednak 1:6.

    W drugiej partii role się odwróciły – to 35-letnia Rumunka odskoczyła na 3:0, później prowadziła 4:1. I miała piłkę na 5:1. Przegrała tego gema, Potapowa zaczęła dokładać kolejne. I to ona wyszła na prowadzenie 5:4. Ostatecznie wygrała 6:1, 7:5.

    We wtorkowym finale kwalifikacji Austriaczka zagra z Nikolą Bartunkovą. Jeśli przegra, to i tak w pierwszej kolejności będzie losowana jako “lucky loser” w przypadku wycofania zawodniczek z głównej drabinki.

  • Bolesne słowa prawdy o Świątek. “Szok dla wszystkich”

    Bolesne słowa prawdy o Świątek. “Szok dla wszystkich”

    Turniej WTA 1000 w Madrycie zakończył się dla Igi Świątek przedwcześnie. Tym razem zawiodło ją zdrowie. Mimo wszystko hiszpańskie media nie miały dla niej litości. Boleśnie podsumowały jej występ w Madrycie.

    – Ostatnie trzy dni czułam się okropnie. Złapałam jakiegoś wirusa. (…) To smutne, że nie mogę grać dalej, bo czułam się naprawdę dobrze i byłam w formie – mówiła Iga Świątek po meczu z Ann Li. Polka nie była w stanie dokończyć tego spotkania i skreczowała przy stanie 6:7(4), 6:2, 0:3. Turniej w Madrycie okazał się dla niej kolejnym rozczarowaniem w tym sezonie. Kibice liczyli, że dojdzie do jej przełamania na “mączce”, nawierzchni, którą tak kochała w przeszłości, ale póki co nadzieje spełzły na niczym. Ćwierćfinał w Stuttgarcie i trzecia runda w Madrycie to wyniki zdecydowanie poniżej oczekiwań, co dostrzegły też hiszpańskie media.

    Hiszpanie piszą o Świątek i innych faworytkach. “Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni”
    Portal puntodebreak.com podsumował turniej w stolicy Hiszpanii. Wyciągnął 10 najważniejszych wniosków. Do ostatniego z nich zakwalifikował Świątek. Czego dotyczył ten punkt? “Faworytki i porażki, których nie do końca rozumiemy” – czytamy.

    Dziennikarze wprost stwierdzili, że występ Polki, podobnie jak i kilku innych czołowych tenisistek świata, okazał się wielkim rozczarowaniem. Kogo wymienił u boku 24-latki? “Aryna Sabalenka to nie jest jedyna tenisistka, której wynik można uznać za daleki od oczekiwań. To, co stało się z Jeleną Rybakiną, Coco Gauff, Igą Świątek i Jessicą Pegulą, było ogromnym szokiem dla wszystkich, biorąc pod uwagę, jak nieprzyzwyczajeni jesteśmy ostatnio do tak drastycznego upadku faworytek” – oceniła wprost redakcja.

    Tylko dla Sabalenki jest nadzieja?
    Polka znalazła się w gronie wielkich tenisistek w tym zestawieniu, choć z pewnością nie jest to dla niej pocieszeniem. A na tym medium nie zakończyło. “Pozostaje pytanie, czy to początek nowej zmiany trendu, czy po prostu anomalia” – czytamy. I o ile w przypadku Rybakiny, Gauff, Świątek czy Peguli dziennikarze starali się nie wyrokować, tak w sprawie Sabalenki mieli teorię.

    “Ona nienawidzi przegrywać, o czym daje znać za każdym razem, gdy ponosi porażkę, ale to ją napędza. Przegrana w Hiszpanii może być preludium do ponownego wysiłku, intensywności i skupienia, by kontynuować postępy na korcie, który jest jej słabym punktem” – ocenili. Tak więc zdaniem medium, dla Sabalenki ta porażka może być motywująca, a dla innych zawodniczek… Cóż.

    Świątek znajduje się w trudnym momencie kariery. W tym sezonie nie udało jej się dojść nawet do półfinału jakiegokolwiek turnieju. A gdy wydawało się, że już łapie formę, to pojawiły się problemy ze zdrowiem. Kto wie, może do przełamania dojdzie w Rzymie, w którym triumfowała w latach 2022 i 2024. Turniej wystartuje już w poniedziałek 4 maja, a rozpoczną go kwalifikacje.

  • Djoković, Sabalenka, Gauff wydają wspólne oświadczenie. Wojna w świecie tenisa

    Djoković, Sabalenka, Gauff wydają wspólne oświadczenie. Wojna w świecie tenisa

    Do rozpoczęcia Roland Garros pozostały jeszcze trzy tygodnie, a już wybuchła wielka burza wokół turnieju. Ba, zawodnicy i zawodniczki wydali nawet specjalne oświadczenie w tej sprawie. Wyrazili w nim wielkie niezadowolenie. Z czego wynikało?

    Przed nami WTA 1000 w Rzymie. Zawodniczki już poznały drabinkę turnieju, ale kibice najbardziej czekają na imprezę, która rozpocznie się pod koniec maja. Mowa o Roland Garros. Kto będzie faworytką do zwycięstwa? Mimo że obecnie nie prezentuje wysokiej formy, to nie można jej skreślać. Triumfowała we Francji aż czterokrotnie. Mowa oczywiście o Idze Świątek. Jednak nie temat ewentualnej zwyciężczyni czy zwycięzcy paryskiego turnieju rozgrzewa środowisko tenisa do czerwoności, a… kwestia nagród pieniężnych.

    Burza przed Roland Garros. Powód? Pieniądze
    Jak donosi “The Guardian”, “grupa 20 najlepszych tenisistów i tenisistek tego globu, w gronie których znajdują się Novak Djoković, Jannik Sinner, Aryna Sabalenka, a także Coco Gauff, wydała wspólne oświadczenie. Zawodnicy wyrazili w nim rozczarowanie wynikające z wysokości nagród oferowanych podczas French Open”.

    Działacze ogłosili, że zwycięzca i zwyciężczyni zgarną po 2,8 mln euro. To jednak kwota, która nie satysfakcjonuje graczy. Stwierdzili tak na podstawie poprzednich sezonów. “Roland Garros wygenerował 395 mln euro przychodu w roku ubiegłym, co stanowi wzrost o 14 procent w porównaniu z 2024, jednak nagrody pieniężne wzrosły jedynie o 5,4 procent, co zmniejszyło udział zawodników w przychodach do 14,3 procent” – czytamy w oświadczeniu.

    Zawodnicy chcieli, by udział nagród w przychodach oscylował w granicach 22 procent, a w tym sezonie, na podstawie przewidywań, wciąż ma to być niespełna 15 procent. Z tego też wynika ich rozgoryczenie. “Turnieje wielkoszlemowe nadal bronią się przed zmianami. Brak konsultacji z nami, a także nieustający brak inwestycji w nasz dobrostan odzwierciedlają system, który nie reprezentuje odpowiednio interesów tych, którzy są kluczowi dla sukcesu tego sportu” – pisali tenisiści. A to nie koniec.

    Lista żądań się wydłuża
    Zawodnicy domagali się także “zwiększenia świadczeń socjalnych i emerytalnych, a także większego głosu w ustalaniu terminarza”. Roland Garros rozpocznie się 24 maja. Tytułu będzie bronić Coco Gauff. W męskiej rywalizacji zabraknie obrońcy. Mowa o Carlosie Alcarazie, który z powodu kontuzji musiał zrezygnować z udziału. Z kolei WTA 1000 w Rzymie startuje już dziś. Na początek zaplanowano kwalifikacje.

  • Świątek kompletnie bezradna w Rzymie. To ona nazwała ją “fałszywą”. Zaczęło się od IO

    Świątek kompletnie bezradna w Rzymie. To ona nazwała ją “fałszywą”. Zaczęło się od IO

    Już wkrótce Iga Świątek rozpocznie rywalizację w turnieju Internazionali d’Italia w Rzymie. Przed rokiem jej występ w tej imprezie zakończył się wyjątkowo szybko – Polka odpadła już po drugim spotkaniu, a lepsza okazała się Danielle Collins. Nie jest tajemnicą, że relacje między obiema tenisistkami od dawna pozostają napięte.

    W poprzednim sezonie Świątek przystępowała do rzymskiego „tysięcznika” tuż po bolesnej porażce w półfinale turnieju w Madrycie, gdzie uległa Coco Gauff 1:6, 1:6. Rzym był dla niej ostatnim sprawdzianem przed Roland Garros. Na inaugurację zmagań pewnie pokonała Elisabettę Cocciaretto, oddając rywalce zaledwie jednego gema. W kolejnej rundzie trafiła jednak na Collins, która – ku zaskoczeniu wielu – zdołała przełamać dominację Polki na kortach ziemnych.

    Amerykanka rozpoczęła mecz znakomicie, wygrywając pierwszego seta 6:1. Druga partia była bardziej wyrównana, ale ostatecznie to Collins zamknęła spotkanie wynikiem 6:1, 7:5. Po meczu Świątek nie ukrywała rozczarowania swoją postawą. Przyznała, że nie potrafiła właściwie zarządzać emocjami, koncentrowała się na błędach i brakowało jej odpowiedniego nastawienia do walki.

    – Doszliśmy do pewnych wniosków. Muszę zmienić podejście, bo miałam wrażenie, że nie byłam obecna na korcie, żeby rywalizować. Skupiałam się na negatywach, a to nie jest właściwa droga – mówiła bezpośrednio po spotkaniu.

    Tym razem Collins powstrzymała się od kontrowersyjnych komentarzy. Podkreśliła, że często była blisko zwycięstw nad Świątek, ale zwykle to Polka wychodziła z tych pojedynków zwycięsko. Jak zaznaczyła, w Rzymie sytuacja wyglądała inaczej.

    Nie zawsze jednak Amerykanka była tak powściągliwa. Głośnym echem odbiły się wydarzenia z igrzysk olimpijskich w Paryżu, gdzie Collins po kreczowaniu w meczu ze Świątek nazwała ją „fałszywą” i „nieszczerą”. To właśnie wtedy rozpoczął się jeden z najgłośniejszych konfliktów w kobiecym tenisie. Później zawodniczka z USA kilkukrotnie dawała do zrozumienia, że nie darzy Polki sympatią – chociażby podczas United Cup, gdy demonstracyjnie uniknęła podania jej ręki.

    Świątek szybko jednak doczekała się sportowego rewanżu. Podczas ubiegłorocznego Wimbledonu pokonała Collins w trzeciej rundzie 6:2, 6:3, a następnie sięgnęła po tytuł. Było to ich dziesiąte spotkanie – aż osiem z nich wygrała Polka.

    Obecnie wszystko wskazuje na to, że napięcia między zawodniczkami nie są już tak widoczne. Collins w ostatnich wypowiedziach odnosiła się do Świątek z większym uznaniem, szczególnie w kontekście jej współpracy z nowym trenerem Francisco Roigiem oraz treningów w akademii Rafaela Nadala.

    Teraz przed Świątek kolejne wyzwanie w Rzymie. Swój udział w turnieju rozpocznie od meczu z Darią Kasatkiną lub Caty McNally. Kibice z pewnością liczą, że tym razem Polka zaprezentuje się znacznie lepiej niż przed rokiem.