Category: Uncategorized

  • Świątek potwierdza. Trzydniowy koszmar. To było nieuniknione

    Podczas konferencji prasowej przed swoim pierwszym meczem w Rzymie Iga Świątek na prośbę dziennikarzy wróciła jeszcze myślami do turnieju w Madrycie, w mocnych słowach puentując swój występ, zakłócony infekcją wirusową. Nasza tenisistka opowiedziała, jak się wówczas czuła. Potwierdziła, że to były niezwykle ciężki trzy dni, ale i podkreśliła przy tym, że tego po prostu nie dało się uniknąć.
    Iga Świątek w jasnym stroju i żółtej czapce z daszkiem trzyma ręcznik podczas meczu tenisowego

    Iga ŚwiątekCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Wiemy już, że rozpoczynająca rywalizacją od drugiej rundy była liderka rankingu WTA na początek trafi na wracającą do zdrowia Darię Kasatkinę lub Caty McNally. A tuż za rogiem – w czwartej rundzie – czeka na nią potencjalny hit, za jaki uznać należy jej pojedynek z Naomi Osaką.

    Jak Iga Świątek czuje się w sercu Italii u progu ostatniego testu przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem? O tym opowiedziała sama zainteresowana podczas konferencji prasowej.

    – Cieszę się, że wróciłam. Uwielbiam tu być. To dla mnie najbardziej ekscytujące imprezy, także pod względem spędzania czasu poza kortem. Po prostu cieszę się życiem – przekazała zadowolona z pobytu w Rzymie Polka.

    WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek wraca do Madrytu. Tak podsumowała swój występ

    W trakcie jej rozmowy z dziennikarzami nie mogło jednak zabraknąć i trudnych kwestii, a za taką trzeba uznać ostatni turniej w Madrycie, zakończony przedwcześnie przez krecz Raszynianki w starciu z Amerykanką Ann Li.

    – Turniej w Madrycie był dla mnie ciężki. Był serio wręcz gów******, dosłownie. Odcięło mnie dzień przed meczem. W dniu, gdy grałam, także nie czułam się dobrze. Kompletnie nie miałam energii – wypaliła Iga Świątek, komentując swój występ w Hiszpanii.

    Szczerze mówiąc dzień później było już nieco lepiej, choć wciąż nie wiem, czy byłaby wtedy w stanie grać normalnie. Ale po dwóch dniach w końcu miałam się dobrze. Doszłam do siebie. Miałam nieco czasu, by tam zostać i nie podróżować, bo nie sądzę, że to bezpieczna opcja, gdy jest się tak kruchym. Potem przybyłam tutaj i od początku byłam w stanie trenować w pełni na sto procent. Szybko wróciłam

    Zaznaczyła przy tym, że biorąc pod uwagę skalę zjawiska, była bezbronna. I nie była w stanie zadziałać prewencyjnie, by uniknąć problemów zdrowotnych. – Czas, w którym to się wydarzyło, był bardzo niefortunny. Ale wiele zawodniczek zachorowało, dlatego nie uważam, że mogliśmy zrobić cokolwiek, by tego uniknąć – powiedziała trzecia obecnie rakieta świata.
    Kobieta w sportowej czapce i koszulce bez rękawów energicznie gestykuluje rakietą tenisową, wyrażając silne emocje podczas meczu tenisowego.

    Iga ŚwiątekCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    kobieta w sportowym stroju siedzi na macie z wyprostowanymi nogami, w jednej ręce trzyma butelkę wody, obok leży duża piłka do ćwiczeń oraz kolejna butelka wody

    Iga Świątek Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Sportowiec w jasnej bluzie i błękitnej czapce z daszkiem udziela wywiadu podczas konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie z nazwą turnieju, na stole leży bukiet kwiatów, w tle widoczne logotypy sponsorów i organizatorów turnieju tenisowego.

    Iga ŚwiątekArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Ekspert uderza w sztab Świątek. “Nie może być tak, że rady dają osoby, które nie powinny”.

  • Sabalenka rozpętała burzę. Radykalna deklaracja. Jest gotowa do buntu

    Sabalenka rozpętała burzę. Radykalna deklaracja. Jest gotowa do buntu

    Temat wynagrodzeń w największych turniejach tenisowych ponownie wywołał burzę. W poniedziałek światło dzienne ujrzało głośne oświadczenie czołowych zawodniczek i zawodników, którzy zwracają uwagę na – ich zdaniem – niewspółmierny wzrost nagród w stosunku do przychodów generowanych m.in. przez Roland Garros. Pod dokumentem podpisała się także Aryna Sabalenka, która nie wyklucza nawet bojkotu, jeśli rozmowy nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

    Spór między tenisistami a organizatorami czterech najważniejszych imprez – Australian Open, Roland Garros, Wimbledon oraz US Open – trwa już od kwietnia ubiegłego roku. Najlepsi gracze domagają się bardziej sprawiedliwego podziału zysków. Wspomniane oświadczenie, poparte przez największe gwiazdy dyscypliny, w tym Igę Świątek, ponownie nadało sprawie rozgłos.

    Zawodnicy skupili się szczególnie na nadchodzącym Roland Garros, podkreślając, że tempo wzrostu puli nagród nie nadąża za rosnącymi przychodami całego turnieju. Ich zdaniem udział procentowy przeznaczany na wynagrodzenia pozostaje zbyt niski. Do tej kwestii odniosła się również Sabalenka podczas konferencji prasowej przed turniejem WTA w Rzymie, a jej słowa szybko obiegły media.

    Białorusinka nie kryła rozczarowania obecną sytuacją. Zaznaczyła, że to właśnie zawodnicy tworzą widowisko, bez którego turnieje nie miałyby racji bytu, dlatego powinni otrzymywać adekwatne wynagrodzenie. Nie wykluczyła przy tym radykalnych działań.

    Jej zdaniem może nadejść moment, w którym bojkot stanie się jedynym skutecznym narzędziem walki o prawa tenisistów. Podkreśliła też, że w takiej sytuacji środowisko zawodniczek mogłoby się zjednoczyć, ponieważ wiele aspektów funkcjonowania turniejów wielkoszlemowych uznają za niesprawiedliwe.

    Sabalenka wyraziła jednak nadzieję, że trwające negocjacje zakończą się kompromisem satysfakcjonującym wszystkie strony. Nieco spokojniejsze stanowisko prezentuje Iga Świątek, która określiła potencjalny bojkot jako rozwiązanie ostateczne i zaznaczyła, że liczy na osiągnięcie porozumienia drogą rozmów.

  • Świątek potwierdza. Trzydniowy koszmar. To było nieuniknione

    Świątek potwierdza. Trzydniowy koszmar. To było nieuniknione

    Podczas konferencji prasowej przed swoim pierwszym meczem w Rzymie Iga Świątek na prośbę dziennikarzy wróciła jeszcze myślami do turnieju w Madrycie, w mocnych słowach puentując swój występ, zakłócony infekcją wirusową. Nasza tenisistka opowiedziała, jak się wówczas czuła. Potwierdziła, że to były niezwykle ciężki trzy dni, ale i podkreśliła przy tym, że tego po prostu nie dało się uniknąć.

    Iga Świątek, trenując w pocie czoła, oczekuje na swój premierowy mecz turnieju WTA 1000 w Rzymie. W poniedziałek nasza tenisistka poznała kształt turniejowej drabinki. Ba, osobiście uczestniczyła też w ceremonii losowania.

    Wiemy już, że rozpoczynająca rywalizacją od drugiej rundy była liderka rankingu WTA na początek trafi na wracającą do zdrowia Darię Kasatkinę lub Caty McNally. A tuż za rogiem – w czwartej rundzie – czeka na nią potencjalny hit, za jaki uznać należy jej pojedynek z Naomi Osaką.

    Jak Iga Świątek czuje się w sercu Italii u progu ostatniego testu przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem? O tym opowiedziała sama zainteresowana podczas konferencji prasowej.

    – Cieszę się, że wróciłam. Uwielbiam tu być. To dla mnie najbardziej ekscytujące imprezy, także pod względem spędzania czasu poza kortem. Po prostu cieszę się życiem – przekazała zadowolona z pobytu w Rzymie Polka.
    WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek wraca do Madrytu. Tak podsumowała swój występ
    W trakcie jej rozmowy z dziennikarzami nie mogło jednak zabraknąć i trudnych kwestii, a za taką trzeba uznać ostatni turniej w Madrycie, zakończony przedwcześnie przez krecz Raszynianki w starciu z Amerykanką Ann Li.

    – Turniej w Madrycie był dla mnie ciężki. Był serio wręcz gów******, dosłownie. Odcięło mnie dzień przed meczem. W dniu, gdy grałam, także nie czułam się dobrze. Kompletnie nie miałam energii – wypaliła Iga Świątek, komentując swój występ w Hiszpanii.

    Szczerze mówiąc dzień później było już nieco lepiej, choć wciąż nie wiem, czy byłaby wtedy w stanie grać normalnie. Ale po dwóch dniach w końcu miałam się dobrze. Doszłam do siebie. Miałam nieco czasu, by tam zostać i nie podróżować, bo nie sądzę, że to bezpieczna opcja, gdy jest się tak kruchym. Potem przybyłam tutaj i od początku byłam w stanie trenować w pełni na sto procent. Szybko wróciłam
    kontynuowała
    Zaznaczyła przy tym, że biorąc pod uwagę skalę zjawiska, była bezbronna. I nie była w stanie zadziałać prewencyjnie, by uniknąć problemów zdrowotnych. – Czas, w którym to się wydarzyło, był bardzo niefortunny. Ale wiele zawodniczek zachorowało, dlatego nie uważam, że mogliśmy zrobić cokolwiek, by tego uniknąć – powiedziała trzecia obecnie rakieta świata.

  • 3:6 i zwrot akcji w Rzymie. Ależ emocje w meczu mistrzyni olimpijskiej!

    3:6 i zwrot akcji w Rzymie. Ależ emocje w meczu mistrzyni olimpijskiej!

    Trwa pierwsza runda turnieju WTA 1000 w Rzymie i już nie brakuje wielkich emocji. W starciu Anny Bondar z Qinwen Zheng było blisko niespodzianki. Ostatecznie mistrzyni olimpijska z Paryża wygrała po trzysetowej batalii. W finałowym secie wyszła z wielkich tarapatów.

    Annę Bondar dobrze powinni kojarzyć polscy kibice. Węgierka na początku kwietnia grała świetnie w deblu z Magdaleną Fręch. Obie panie dotarły do finału imprezy WTA 500 w Charleston, gdzie ostatecznie musiały uznać wyższość duetu Desirae Krawczyk/Caty McNally. Bondar bardzo dobrze spisuje się w tym sezonie w singlu. W pamięci mamy choćby pojedynek z Mirrą Andriejewą w 1/8 finału zmagań w Madrycie. Rosjanka ostatecznie zwyciężyła, ale potrzebowała do tego trzech setów.

    Bondar świetnie zaczęła mecz z Zheng
    W pierwszej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie Bondar trafiła na Qinwen Zheng. Bukmacherzy nie mieli wątpliwości – to Zheng była faworytką w tym spotkaniu. Chinka zajmuje obecnie 32. miejsce w rankingu WTA, a w przeszłości była w czołowej dziesiątce zestawienia. W 2024 roku została mistrzynią olimpijską w Paryżu w singlu, eliminując w półfinale Igę Świątek. Pokazywała zatem, że na mączce potrafi być skuteczna.

    Tymczasem w inauguracyjnym secie lepsza okazała się reprezentantka Węgier. Gdyby spojrzeć na przebieg tej partii, to można być zaskoczonym, ponieważ Zheng w trzech własnych gemach serwisowych nie dała sobie odebrać choćby punktu, ale przy stanie 2:1 dla Bondar Chinka straciła serwis.

    Wówczas rywalka wykorzystała pierwszą możliwą okazję do przełamania, a następnie bez problemu utrzymała podanie, co pozwoliło jej zwiększyć przewagę (4:1). Jak się później okazało, doszło tylko do jednego przełamania i to pozwoliło Bondar wygrać tego seta 6:3.

    Zheng odwróciła losy rywalizacji. Gorąco w trzecim secie
    Wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA zawodniczka stanęła pod ścianą, ale ostatecznie zabrała się do odrabiania strat. W drugim secie triumfowała 6:3, choć zapowiadało się na jeszcze wyższy wynik. Wszystko dlatego, że pierwsze cztery gemy padły łupem Zheng, a później Chinka miała jeszcze serwis, co sprawiało, że była duża szansa na podwyższenie prowadzenia do 5:0.

    Tymczasem Zheng sama wpuściła Bondar do tego seta, bo w pewnym momencie było już 3:4 z perspektywy Węgierki i to ona serwowała, ale wtedy doszło do… piątego przełamania w tej partii i Zheng później dokończyła dzieła.

    Jeśli ktoś myślał, że problemy Chinki to przeszłość, mógł mocno zdziwić się na początku finałowego seta. Bondar grała lepiej i zasłużenie prowadziła 3:0. Następnie zwrotów akcji nie brakowało. Chinka zdobyła dwa gemy z rzędu, ale rywalka z powrotem ją przełamała i wynik 4:2 wskazywał na to, że będzie w stanie dowieźć zwycięstwo do końca.

    Od tamtego momentu jednak to Zheng wygrała cztery gemy z rzędu! W ostatnim gemie Chinka serwowała, ale miała problem z domknięciem meczu. Potrzebowała do tego czterech piłek meczowych. Bondar ma czego żałować.

    W drugiej rundzie turnieju w Rzymie mistrzyni olimpijska z Paryża zmierzy się z Cristiną Bucsą. To może być kolejny emocjonujący pojedynek.

  • Mistrzyni z Madrytu ogłosiła decyzję przed turniejem w Rzymie. “To boli”

    Mistrzyni z Madrytu ogłosiła decyzję przed turniejem w Rzymie. “To boli”

    Marta Kostiuk świetnie radzi sobie w tegorocznym sezonie na kortach ziemnych, o czym najlepiej świadczy triumf w turnieju w Madrycie. W takiej dyspozycji Ukrainka byłaby też jedną z faworytek w Rzymie, ale pojawiły się problemy. “Czasami ciało ma inne plany” – napisała Kostiuk w mediach społecznościowych.

    Marta Kostiuk (15. WTA) fenomenalnie spisała się w turnieju WTA 1000 w Madrycie, gdzie zdobyła tytuł po wygranym finale 6:3, 7:5 z Mirrą Andriejewą (7. WTA). Był to dla niej tegoroczny drugi triumf na mączce, wcześniej wygrała zawody WTA 250 w Rouen. Na kolejny będzie musiała poczekać.

    Marta Kostiuk zdobyła tytuł w Madrycie. Teraz ogłasza ws. turnieju WTA 1000 w Rzymie
    Ukrainka miała przystąpić do “tysięcznika” w Rzymie, lecz we wtorek ogłosiła rezygnację z powodów zdrowotnych. “To boli. Po najlepszym okresie w mojej karierze nie mogłam się doczekać Rzymu. Ale czasami ciało ma inne plany – przez ostatnie kilka dni zmagałam się z problemem z biodrem. Moja kostka wciąż nie jest w pełni sprawna, więc nie ma sensu dalej się starać. W tym roku nie będę tam startowała” – napisała na Instagramie.

    “To właśnie sprawia, że jest jeszcze trudniej, bo to dla mnie wyjątkowe miejsce. Kibice, atmosfera i tak… jedzenie. Przeżyłem tu niesamowite chwile i zawsze uwielbiam tu wracać. Przykro mi, że mnie tam nie będzie, ale do zobaczenia w przyszłym roku. Teraz czas na regenerację i przygotowanie się do Paryża. Dziękuję za całe wsparcie” – dodała.

    Oto konsekwencje wycofania się Kostiuk z turnieju w Rzymie
    Na wpis zawodniczki zareagowali organizatorzy. “Marto, wracaj do zdrowia i do zobaczenia w przyszłym roku” – napisali. Oczywiście doszło też do zmian w głównej drabince – rozstawienie 21-latki przejęła Jaquelin Cristian (28. WTA), która w drugiej rundzie czeka na Jessicę Bouzas Maneiro (51. WTA) lub Karolinę Pliskovą (130. WTA). Pierwotnie Rumunka miała zagrać z Beatriz Haddad Maią (78.), która w tej sytuacji zmierzy się ze “szczęśliwą przegraną”.

    Kostiuk była w tej samej połówce drabinki, co Iga Świątek (3. WTA) – najwyżej rozstawioną zawodniczką w tej części jest Jelena Rybakina (2. WTA). Turniej WTA 1000 w Rzymie ruszył we wtorek i potrwa do 17 maja.

  • Świątek nie zdążyła wyjść na kort. Ogłasza: Panika. Nie pomógł nawet Nadal

    Świątek nie zdążyła wyjść na kort. Ogłasza: Panika. Nie pomógł nawet Nadal

    Iga Świątek czeka na swój pierwszy mecz na turnieju WTA 1000 w Rzymie. Ale wzrok części ekspertów ucieka już w stronę jawiącego się tuż za rogiem Rolanda Garrosa. Czy od występu w sercu Italii może zależeć to, co wydarzy się dla Polki w Paryżu? W tym temacie doszło do rozłamu wśród ekspertów w podcaście “Nothing Major Show”. A jeden z nich otwarcie mówi na panice i wbija szpilkę w naszą tenisistkę. Przed nią nie obroniła ją nawet postać Rafy Nadala.
    Iga Świątek w czarnej koszulce i spódniczce, z rakietą na ceglastym korcie, w czapce z daszkiem.

    Iga ŚwiątekMiguel Reis / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Turniej w Rzymie to dla Igi Świątek ostatni przystanek przed powrotem na korty Rolanda Garrosa, na których królowała w ostatnich latach. I nie zmienia tego nawet ubiegłoroczna porażka z Aryną Sabalenką w półfinale wielkoszlemowej imprezy.

    W poniedziałek Polka poznała swoją ścieżkę do ewentualnego finału we Włoszech. W pierwszej rundzie Raszynianka ma wolny los, w drugiej trafi na wracającą do zdrowia Darię Kasatkinę bądź Caty McNally. A już w czwartej rundzie może zmierzyć się z podopieczną swojego byłego trenera Tomasza Wiktorowskiego – Naomi Osaką.

    Iga Świątek czeka na pierwszy mecz w Rzymie. A już głośno o Rolandzie Garrosie

    Czy to, jak Iga Świątek zaprezentuje się w Rzymie może mieć wpływ na jej dyspozycję mentalną przed Rolandem Garrosem? I czy ewentualna porażka przez ćwierćfinałem będzie powodem do paniki w sprawie Polki? Odpowiedzi na to pytanie szukali goście ostatniego wydania podcastu na kanale “Nothing Major Show”. A między nimi doszło do rozłamu.

    – Nie panikuję w jej kwestii. Myślę, że jest duża różnica między jej poziomem i poziomem jej rywalek na wczesnym etapie Rolanda Garrosa. Jeśli udanie rozpocznie turniej i wygra kilka meczów, może uda jej się potem szybko przejść przez trudny mecz, będzie mogła zacząć czuć się bardziej komfortowo w miejscu które jest dla niej wybitnie sprzyjające. Więc nie, nie zamierzam w pełni łączyć jej nadziei na Rolanda Garrosa z wynikiem osiągniętym w Rzymie. Oczywiście, chciałaby spisać się tam dobrze, ale myślę, że nawet w przypadku szybkiej porażki w Rzymie może poskładać wszystkie rzeczy i sprawić, że dobrze jej pójdzie – stwierdził były amerykański tenisista John Isner.

    Ale ze swoim rodakiem nie zgodził się jego kolega po fachu – Steve Johnson, wbijając przy tym szpilkę w Polkę. W tej kwestii nie pomógł jej nawet Rafa Nadal, którego Amerykanin “wykorzystał”, by uderzyć w Igę Świątek.

    – Ja panikuję. Ona potrzebuje dobrego wyniku, a jeszcze takiego nie miała. Dla swojej własnej pewności siebie. Widzieliśmy jej jeden klip czy zdjęcie z Rafą Nadalem, który pomagał jej w swojej akademii. Może jego radą dla niej było to, by więcej grała w golfa. Być może to jedyna wskazówka, którą otrzymała – powiedział Steve Johnson, odwołując się do ostatniego wpisu Polki w mediach społecznościowych, w którym pokazała swoje popisy na polu golfowym.

    – Jeśli nie awansuje do ćwierćfinału, to będzie czas paniki. Musi nabrać trochę werwy przed French Open. Musisz mieć jakąś pewność siebie. Wiem, że to brzmi szalenie. Ale ona jeszcze w tym roku nie osiągnęła żadnego półfinału – dodał 36-latek.
    sportowczyni ubrana w jasną kurtkę i białą czapkę z daszkiem odpowiada na pytania dziennikarzy, wokół niej widoczne są mikrofony i osoby z notatnikami oraz aparatami, tło stanowi ściana z logo sponsorów

    Iga ŚwiątekPhoto by Miguel Reis / NurPhoto via AFPEast News

    Ekspert uderza w sztab Świątek. “Nie może być tak, że rady dają osoby, które nie powinny”.

  • Sabalenka już po pierwszej potyczce w Rzymie. Godzina z obrończynią tytułu

    Sabalenka już po pierwszej potyczce w Rzymie. Godzina z obrończynią tytułu

    Siedem występów na Foro Italico w Rzymie nie dało jeszcze Arynie Sabalence wymarzonego tytułu, a to jedna z nielicznych imprez rangi 1000, której brakuje jej jeszcze w kolekcji. Najbliżej była dwa lata temu, przegrała jednak finał z Igą Świątek. Czy przełamie się teraz? Białorusinka jest już w stolicy Włoch, we wtorek sprawdziła swoją formę na Supertennis Arena. Stoczyła niemal godzinny bój z zawodniczką, która… będzie broniła tytułu.

    Aryna Sabalenka wygrała w swojej karierze 11 turniejów rangi 1000, ale są miejsca, gdzie na taki sukces wciąż czeka. W Dubaju, Kanadzie czy Pekinie, na kortach twardych, powinno być o to stosunkowo łatwiej niż w Rzymie, gdzie już siedem razy wystąpiła w głównej drabince. I wciąż jeszcze pucharu na Campo Centrale nie podniosła.

    Tu korty są stosunkowo wolne, piłka odbija się wysoko, agresywny styl, jak u Sabalenki, nie daje takich profitów jak w Madrycie. Tyle że zawodniczka w Mińska znalazła się w tym roku w wybitnej formie, aż do startu zmagań na mączce przegrała zaledwie jedno spotkanie – w finale Australian Open. Pewną zagadką będzie wpływ porażki z Hailey Baptiste na Caja Magica tydzień temu, po sześciu własnych meczbolach. A już w pierwszej potyczce Arynę będzie czekałó bardzo trudne zadanie – prawdopodobne starcie z Barborą Krejcikovą, byłą mistrzynią French Open i Wimbledonu. Trzy lata temu też nikt nie zakładał, że ścigająca w rankingu Igę Świątek Białorusinka może przegrać mecz otwarcia z Sofią Kenin.

    Aryna Sabalenka kontra Jasmine Paolini na SuperTennis Arena. Mecz przerwany przy stanie 5:5
    Sabalenka jest już oczywiście w Rzymie, na dziś zaplanowała godzinne zajęcia z Supertennis Arena – jednym z głównych kortów na Foro Italico. A głównym punktem był mecz sparingowy z Jasmine Paolini, dla której domowy turniej w Rzymie może mieć jeszcze bardziej kluczowe znaczenie.

    Włoszka rok temu tutaj wygrała, teraz musi bronić aż tysiąca punktów. A w klasyfikacji WTA “na żywo” wypadła właśnie z czołowej dziesiątki – na 13. pozycję. Grozi jej to, że w Roland Garros już na etapie 1/8 finału będzie mogła wpaść na którąś z najlepszych tenisistek świata. Tu szykuje się jej dość spokojny początek turnieju, ale już w 1/8 finału może wpaść na Mirrę Andriejewą. A jeśli ogra Rosjankę, to w kolejnym etapie możliwy jest rewanż za zeszłoroczny finał z Coco Gauff.

    Po krótkiej rozgrzewce obie zaczęły spotkanie. I widać było, że nie jest to towarzyska potyczka “pod kibiców”, z technicznymi zagraniami. Obu zależało na zwycięstwie, dużą rolę odgrywał serwis. O dziwo, także i po stronie Paolini, której z boku pomagała poradami Sara Errani. Przy Białorusince “kręcili” się tym razem Maks Mirnyj i Anton Dubrow.

    Obie wygrywały swoje kolejne gemy serwisowe, tego na 3:2 Paolini zakończyła asem. Gdy Włoszce nie wyszło jakieś zagranie, mocno się tym irytowała.

    Przy stanie 5:5 i 40-40 Sabalenka ruszyła ku siatce. Podziękowała Paolini za rywalizację, obie się rozeszły. Upłynął bowiem czas, w którym miały tę arenę do swojej dyspozycji.

    Obie w meczach o punkty zaprezentują się już w czwartek, wtedy do gry ruszą zawodniczki rozstawione w głównej połowie drabinki.

  • Ekspert bije na alarm ws. Świątek przed meczem w Rzymie: “Cierpi na korcie”

    Ekspert bije na alarm ws. Świątek przed meczem w Rzymie: “Cierpi na korcie”

    Z powodów zdrowotnych Iga Świątek musiała zrezygnować z turnieju w Madrycie. Teraz przystąpi do rywalizacji w Rzymie, a trener Paweł Ostrowski ma dla niej ostrzeżenie. Jego słowa brzmią dość niepokojąco. “Wciąż widzę niestety zawodniczkę, która cierpi na korcie” – mówi dla “Faktu”. To jednak nie wszystko.

    Iga Świątek musiała zrezygnować z turnieju w Madrycie. Teraz przystąpi do rywalizacji w Rzymie, a ekspert ma dla niej ostrzeżenieAlberto GardinNewspix.pl

    Iga Świątek, przez problemy zdrowotne, nie była w stanie dokończyć meczu trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie i musiała zrezygnować z dalszego udziału w grze. “Cóż mogę powiedzieć? To był naprawdę trudny dzień. Boli, że nie miałam pełnej kontroli nad moim występem i nad każdą decyzją” – napisała później tenisistka we wpisie w mediach społecznościowych. Zapewniła równocześnie, że zaczyna czuć się lepiej i że w przystąpi do zawodów w Rzymie.

    I rzeczywiście, od kilku dni Polka przebywa we Włoszech i przygotowuje się do pierwszego meczu. Ten zaplanowano na piątek 8 maja. W przeszłości Iga udowadniała, że na kortach Internazionali BNL d’Italia potrafi spisywać się świetnie. Trzykrotnie okazywała się tam najlepsza: w 2021, 2022 i 2024 roku.

    Wielu kibiców patrzy w przyszłość z optymizmem. Zwłaszcza, że odkąd Świątek rozpoczęła współpracę z Franciscem Roigem, zdaje się bardziej uśmiechnięta i spokojniejsza. Mimo to trener Paweł Ostrowski ma pewne obawy. Wciąż zauważa u Igi coś, co może zaniepokoić.

    Alarmujące słowa przed pierwszym meczem Igi Świątek w Rzymie

    “Wciąż widzę niestety zawodniczkę, która cierpi na korcie. Nawet gdy wygrywa punkt, wygląda to tak, jakby robiła to co musi, a nie to co chce. Mam wrażenie, że wciąż gra z takim plecakiem pełnym kamieni, a ta psychiczna presja obciąża ją również fizycznie” – tak o Idze Świątek mówi Paweł Ostrowski w rozmowie z “Faktem”.

    Najbardziej brakuje mi u niej radości z gry – świeżości, spontaniczności, przyjemności ze zdobywania punktów

    Ostrowski odnosi wrażenie, że Świątek sama na siebie nakłada zbyt dużą presję. Jej perfekcjonizm niesie ze sobą również pewne negatywne konsekwencje. Ma dla tenisistki jedną radę. “Powinna trochę wyluzować – wiem że łatwo jest doradzać z boku, a ona dźwiga na sobie ogromny ciężar oczekiwań swoich kibiców. Przez trzy lata była na absolutnym topie, więc teraz każdy nieudany turniej, każdy spadek w rankingu, jest dla wielu ludzi tragedią narodową. Ktoś musi pomóc jej zrozumieć, że zamiast ‘muszę’, powinno być ‘mogę’. Mogę, bo chcę” – przekonuje.

    Przypomina, że Iga ma na koncie wiele wygranych i tytułów, w tym wielkoszlemowych. To już pokazuje, jakiej klasy to zawodniczka. Nie musi nikomu niczego udowadniać. Jej osiągnięcia mówią same za siebie. Na koniec zahacza o temat Roiga, z którym Świątek współpracuje od niedawna. To on zastąpił Wima Fissette’a na stanowisku głównego sztabowego szkoleniowca.

    “Nie wiem, czy jej obecny trener jest w stanie zdjąć z niej ten mentalny plecak, ale chciałbym w to wierzyć. Iga mu ufa – takie przynajmniej sprawia wrażenie. Zobaczymy, co z tego wyniknie” – podsumowuje Ostrowski.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Kobieta w białej sportowej czapce i stroju trzyma przy twarzy niebiesko-biały ręcznik, z wyrazem silnych emocji oraz łez, na tle rozmytych postaci w tle.

    Iga ŚwiątekJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    tenisistka z opuszczoną głową i zakrytą dłonią twarzą schodzi z kortu ziemnego, niosąc dużą sportową torbę na ramieniu

    Iga ŚwiątekTOMASZ BARANSKI/REPORTEREast News

    Były tenisista mówi wprost. “Temat Igi jest tematem trudnym”. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Niepokojące wieści ws. Świątek tuż przed meczem w Rzymie. “Cierpi na korcie”

    Problemy zdrowotne zmusiły Igę Świątek do wycofania się z turnieju w Madrycie, jednak teraz Polka szykuje się do startu w Rzymie. Mimo to wokół jej formy pojawiają się pewne obawy. Trener Paweł Ostrowski w rozmowie z „Faktem” zwrócił uwagę na niepokojące sygnały, które – jego zdaniem – wciąż są widoczne w grze tenisistki.

    Podczas rywalizacji w Madrycie Świątek nie była w stanie dokończyć spotkania trzeciej rundy i musiała przedwcześnie zakończyć udział w turnieju. Po meczu nie kryła rozczarowania. Przyznała, że to był dla niej wyjątkowo trudny dzień, a brak pełnej kontroli nad własną grą i decyzjami na korcie był szczególnie bolesny. Jednocześnie uspokoiła kibiców, informując, że jej stan zdrowia się poprawia i planuje występ w Rzymie.

    Zgodnie z zapowiedziami, Polka jest już we Włoszech i przygotowuje się do pierwszego meczu, który ma rozegrać 8 maja. Korty Internazionali d’Italia należą do jej ulubionych miejsc – triumfowała tam już trzykrotnie, w 2021, 2022 i 2024 roku. To daje kibicom powody do optymizmu, zwłaszcza że od czasu rozpoczęcia współpracy z Francisco Roigiem Świątek wydaje się bardziej spokojna i pogodna.

    Nie wszyscy jednak patrzą na jej sytuację bez zastrzeżeń. Paweł Ostrowski podkreśla, że mimo sukcesów wciąż dostrzega u niej brak swobody. Jego zdaniem tenisistka sprawia wrażenie przytłoczonej presją. Nawet wygrywane punkty nie dają jej widocznej satysfakcji – wyglądają raczej jak obowiązek niż efekt naturalnej radości z gry. Trener porównuje jej stan do dźwigania ciężkiego bagażu, który wpływa nie tylko na psychikę, ale i na fizyczność zawodniczki.

    Ostrowski zauważa, że największym problemem jest brak lekkości i spontaniczności na korcie. W jego opinii perfekcjonizm Świątek, który wcześniej był jednym z kluczy do sukcesu, może teraz działać na jej niekorzyść, generując nadmierne napięcie. Dlatego sugeruje, by tenisistka spróbowała podejść do rywalizacji z większym dystansem.

    Jak zaznacza, Świątek nie musi już niczego udowadniać – jej osiągnięcia, w tym tytuły wielkoszlemowe, mówią same za siebie. Kluczowe może być dla niej przestawienie myślenia z „muszę” na „mogę”, co pozwoliłoby odzyskać radość z gry.

    Na koniec szkoleniowiec odniósł się do współpracy Polki z nowym trenerem, Francisco Roigiem, który zastąpił Wima Fissette’a. Przyznaje, że trudno ocenić, czy nowy członek sztabu będzie w stanie pomóc jej zrzucić mentalne obciążenie, ale wyraża nadzieję, że tak się stanie. Zaufanie między zawodniczką a trenerem wydaje się być obecne – teraz pozostaje czekać na efekty tej współpracy.

  • Głośno o podopiecznej Wiktorowskiego. Wielki powrót, przyćmiła inne gwiazdy

    Głośno o podopiecznej Wiktorowskiego. Wielki powrót, przyćmiła inne gwiazdy

    Zmagania w Internazionali BNL d’Italia dopiero się rozkręcają, a już wiadomo, że jednej z największych gwiazd kobiecego tenisa zabraknie na miejscu od pierwszych dni. Naomi Osaka pojawi się we Włoszech z opóźnieniem. Informację tę przekazała w mediach społecznościowych dziennikarka Jessica Schiffer. Powód? Jeszcze przed wylotem do Europy Japonka uczestniczyła w jednym z najważniejszych wydarzeń świata mody – prestiżowej Met Gala.

    Osaka od lat należy do ścisłej czołówki światowego tenisa. Była liderka rankingu WTA ma na koncie cztery tytuły wielkoszlemowe – triumfowała w Australian Open (2019, 2021) oraz US Open (2018, 2020). Obecnie współpracuje z trenerem Tomasz Wiktorowski i znalazła się na liście uczestniczek rzymskiego turnieju, jednak w dniu losowania drabinki stało się jasne, że jej przylot do Italii nieco się opóźni.

    Wszystko przez udział w tegorocznej Met Gali, która – jak co roku – przyciągnęła największe nazwiska ze świata sportu, kultury i mody. Tegoroczne hasło przewodnie brzmiało „Fashion is Art”, czyli „Moda to sztuka”, co zapowiadało spektakularne stylizacje na czerwonym dywanie w Metropolitan Museum of Art.

    Naomi Osaka zdecydowanie nie zawiodła. Jej kreację przygotował znany projektant Robert Wun. Japonka pojawiła się w efektownym, białym kapeluszu oraz płaszczu przypominającym suknię, z wyraźnie zarysowanymi, „architektonicznymi” ramionami i długą, pelerynową spódnicą. Całość zdobiły subtelne czerwone pióra, co sprawiło, że tenisistka była niemal nie do poznania.

    To jednak był dopiero początek spektaklu. Na schodach muzeum Osaka zdjęła wierzchnią warstwę stroju, odsłaniając dopasowaną suknię podkreślającą sylwetkę. Kreacja została bogato ozdobiona kryształami Swarovskiego i – jak podawały media – była wykonywana ręcznie przez ponad 3200 godzin, co przekłada się na przeszło 136 dni pracy.

    Po zakończeniu gali Naomi Osaka ruszy do Europy, by dołączyć do rywalizacji w Rzymie. Dzięki rozstawieniu rozpocznie turniej od drugiej rundy, gdzie zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Katie Boulter – Eva Lys.