Category: Uncategorized

  • Musk znów atakuje Sikorskiego. Dosadny wpis miliardera

    Musk znów atakuje Sikorskiego. Dosadny wpis miliardera

    Musk znów atakuje Sikorskiego. Dosadny wpis miliardera

    “Tak, jest marionetką Sorosa” – stwierdził Elon Musk, odnosząc się do wpisu dotyczącego Radosława Sikorskiego. To kolejny raz gdy amerykański miliarder i współpracownik prezydenta USA Donalda Trumpa atakuje szefa polskiej dyplomacji. Wcześniej przy okazji dyskusji nad systemami Starlink w Ukrainie nazwał go “małym człowiekiem”.

     

    W poniedziałek Elon Musk ponownie zaatakował szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego. Tym razem amerykański miliarder odpowiedział na jeden ze wpisów na platformie X, w którym go oznaczono. Autor posta przekonywał, że Sikorski “jest kumplem Alexa Sorosa”, czyli syna George’a Sorosa.

     

    “Tak, jest marionetką (George’a) Sorosa” – stwierdził Musk.

     

    Przypomnijmy, że wcześniej w ostrych słowach bezpośrednio krytykował szefa polskiej dyplomacji, gdy ten przypomniał o tym, że za Starlinki w Ukrainie płaci Polska.

     

    Musk odpowiedział mu wówczas: “Cicho bądź mały człowieku. Płacisz niewielką część kosztów. I nie ma zamiennika dla Starlinka”.

     

    Wojna w Ukrainie. Ostra dyskusja wokół Starlinków

     

    Przypomnijmy, że wymianę wpisów rozpoczął Elon Musk, właściciel SpaceX (firmy odpowiadającej za Starlinki – red.) i doradca prezydenta Donalda Trumpa, stwierdzając na X, że “cały front zapadłby się”, gdyby odłączył Ukraińcom dostęp do systemu łączności satelitarnej.

     

    Następnie dodał: “To, co mnie obrzydza, to lata rzezi w impasie, który Ukraina nieuchronnie przegra”.

     

    Szef Departamentu ds. Efektywności Rozwoju (DOGE) w administracji Donalda Trumpa stwierdził również, że – według niego – każdy, kto “umie myśleć” i troszczy się o przyszłość, chce zatrzymać “maszynkę do mielenia mięsa”. Swój wpis zakończył wezwaniem do natychmiastowego pokoju w Ukrainie.

     

    Spór o Starlinki. Szef dyplomacji USA do Sikorskiego: Podziękuj

     

    Na słowa współpracownika Donalda Trumpa zareagował Sikorski, który przypomniał, że “koszty Starlinków dla Ukrainy pokrywa polskie Ministerstwo Cyfryzacji” i jest to blisko 50 milionów dolarów. “Pomijając kwestię etyki grożenia ofierze agresji, jeśli SpaceX okaże się niewiarygodnym dostawcą, będziemy zmuszeni poszukać innych dostawców” – napisał szef polskiej dyplomacji.

     

    Wpis ten spowodował odpowiedź sekretarza stanu USA. Szef dyplomacji USA zarzucił Sikorskiemu że “zmyśla”. “Nikt nie groził odcięciem Ukrainy od Starlinka. I podziękuj, bo bez Starlinka Ukraina dawno by przegrała tę wojnę, a Rosjanie byliby teraz u granic z Polską” – dodał Rubio.

     

    Wymianę zdań postanowił zakończyć Sikorski. Szef polskiej dyplomacji podziękował Rubio za potwierdzenie, że system nie zostanie wyłączony, a “dzielni żołnierze Ukrainy mogą liczyć na niezbędną usługę internetową świadczoną wspólnie przez USA i Polskę”.

     

  • Niezwykłe i fenomenalne zwycięstwo Barcelony! Ewa Pajor zdobywa swoją 17. bramkę w lidze hiszpańskiej. Obejrzyj wideo!

    Niezwykłe i fenomenalne zwycięstwo Barcelony! Ewa Pajor zdobywa swoją 17. bramkę w lidze hiszpańskiej. Obejrzyj wideo!

    Ewa Pajor uderza ponownie! Co stoi za jej niepowstrzymaną formą w Barcelonie?

    Ewa Pajor udowadnia, że jest nie do zatrzymania w hiszpańskiej lidze kobiet, a jej najnowszy występ tylko podsyca emocje wokół jej fantastycznego sezonu. Gwiazda FC Barcelony ponownie błyszczała na boisku, zdobywając gola i notując kluczową asystę w efektownym zwycięstwie 4:1 nad Valencią CF w 21. kolejce rozgrywek.

     

    Dzięki temu trafieniu Pajor ma już 17 goli w lidze, co jeszcze bardziej umacnia jej pozycję jako jednej z najbardziej zabójczych napastniczek w Europie. Jej konsekwencja w osiąganiu najwyższego poziomu rodzi istotne pytanie: Czy ktoś jest w stanie ją zatrzymać?

     

    Mecz przeciwko Valencii był dowodem na siłę ofensywną Barcelony, a Pajor odegrała kluczową rolę w rozmontowaniu defensywy rywala. Tworzyła okazje bramkowe, wykazywała się precyzją przy wykończeniu akcji i po raz kolejny udowodniła, że jest prawdziwym koszmarem dla obrończyń.

    https://www.youtube.com/live/jidjUXEcvAA?si=tjN-V2v-peWzHJT4

    Barcelona kroczy pewnie naprzód, a niezwykła forma Pajor wywołuje coraz większe spekulacje na temat jej przyszłości oraz dalszych losów drużyny. Czy utrzyma swoje niesamowite tempo i poprowadzi klub do jeszcze większych sukcesów?

     

    Jedno jest pewne—Ewa Pajor dopiero się rozkręca, a fani nie mogą się doczekać jej kolejnychwystępów!

     

  • Nagle pojawiła się szokująca wiadomość. Mecz Barcelony odwołany!

    Nagle pojawiła się szokująca wiadomość. Mecz Barcelony odwołany!

    Nagle pojawiła się szokująca wiadomość. Mecz Barcelony odwołany!

     

    Tego nikt się nie spodziewał! Mecz Barcelony został odwołany dosłownie w ostatniej chwili! Wojciech Szczęsny i spółka nie zagrają z Osasuną!

     

    Już po godz. 20.00 z Hiszpanii dotarły do nas zaskakujące wieści. Okazuje się bowiem, że mecz Barcelony z Osasuną ma zostać odwołany. O co dokładnie chodzi? Najpierw pojawiła się informacja, że chodzi o kwestie bezpieczeństwa, ale okazało się, że przyczyna jest zupełnie inna.

     

    Niedługo później te informacje zaczęły potwierdzać inne media. “Mundo Deportivo” poinformowało, że mecz został odwołany, a powodem takiej decyzji była “siła wyższa”. “Carrusel Deportivo” poinformowało natomiast, że chodzi o śmierć kogoś blisko związanego z klubem. A o przełożenie meczu mieli poprosić sami piłkarze.

     

    Następnie “DAZN” przekazało, że ma chodzić o członka sztabu medycznego drużyny.

     

    “Był w hotelu drużyny. Wszyscy gracze i personel są w olbrzymim szoku” – czytamy”.

  • “Fenomenalny Wojciech Szczęsny błyszczy ponownie! Zobacz jego interwencje przeciwko Benfice [SKRÓT MECZU]…”

    “Fenomenalny Wojciech Szczęsny błyszczy ponownie! Zobacz jego interwencje przeciwko Benfice [SKRÓT MECZU]…”

    FC Barcelona stanęła przed ogromnym wyzwaniem w Lizbonie, ale mimo gry w osłabieniu przez większość meczu, zdołała wywalczyć cenne zwycięstwo 1:0 nad SL Benfiką w Lidze Mistrzów. Bohaterem wieczoru został Wojciech Szczęsny, którego fenomenalna postawa między słupkami zapewniła Blaugranie ogromny krok w kierunku ćwierćfinału.

    Szczęsny błyszczy w Lizbonie!

    https://youtu.be/nnfgMyAyW3I?si=2aTWKmaitMtwf_Ig

     

    Barcelona może dziękować swojemu 34-letniemu bramkarzowi za ten triumf. Szczęsny zaprezentował prawdziwy pokaz umiejętności, skutecznie zatrzymując groźne strzały Orkuna Kökçü, Fredrika Aursnesa i Vangelisa Pavlidisa. Jego najefektowniejsza interwencja miała miejsce w 43. minucie, kiedy błyskawicznie zareagował na strzał Kerema Aktürkoğlu z bliskiej odległości.

     

    W doliczonym czasie gry Renato Sanches oddał potężne uderzenie z dystansu, ale Szczęsny po raz kolejny pokazał swoją klasę, broniąc strzał w spektakularnym stylu. Dzięki temu występowi polski golkiper zanotował już ósme czyste konto, a Barcelona pozostaje niepokonana we wszystkich 14 meczach, w których stanął między słupkami.

     

    Decydujący gol

     

    61′ (0:1) – Wbrew przebiegowi gry to Barcelona objęła prowadzenie. Fatalny błąd Antonio Silvy sprawił, że piłka trafiła pod nogi Raphinhi. Brazylijczyk bez wahania uderzył płasko zza pola karnego, posyłając piłkę w kierunku prawego słupka i nie dając Anatolijowi Trubinowi żadnych szans.

     

    Kluczowy moment: Barcelona w osłabieniu

     

    22′ – Zadanie Barcelony stało się znacznie trudniejsze, gdy Pau Cubarsí został wyrzucony z boiska. Młody obrońca faulował Vangelisa Pavlidisa tuż przed polem karnym, gdy napastnik Benfiki wychodził na czystą pozycję. Sędzia bez wahania pokazał mu bezpośrednią czerwoną kartkę, zmuszając Barcelonę do gry w osłabieniu przez ponad godzinę.

     

    Co dalej dla Barcelony?

     

    Dzięki temu kluczowemu zwycięstwu na wyjeździe Barcelona jest w świetnej pozycji, by awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Rewanż odbędzie się 11 marca na Camp Nou. Jeśli Blaugrana wyeliminuje Benfikę, w kolejnej rundzie zmierzy się z Borussią Dortmund lub Lille OSC. Ich pierwsze starcie zakończyło się remisem 1:1 na Signal Iduna Park, co oznacza, że wszystko jest jeszcze możliwe.

     

  • Ewa Pajor jest NIEPRAWDOPODOBNA! Fenomenalna Ewa Pajor znów dała popis! Zobacz jej bramki [SKRÓT …

    Ewa Pajor jest NIEPRAWDOPODOBNA! Fenomenalna Ewa Pajor znów dała popis! Zobacz jej bramki [SKRÓT …

    Polska strzeliła dwa gole w ciągu trzech minut pierwszej połowy, skazując Irlandię Północną na porażkę 0:2 w meczu otwarcia Ligi Narodów w Gdańsku.

    Po tym, jak gol Natalii Padilli został anulowany, Polska objęła prowadzenie w 17. minucie, gdy Ewelina Kamczyk przelobowała Jackie Burns z linii pola karnego.

     

    Gospodynie podwoiły przewagę trzy minuty później, gdy Adriana Achcińska wykorzystała podanie imponującej Ewy Pajor i strzałem od słupka umieściła piłkę w siatce.

     

    Drużyna prowadzona przez Tanyę Oxtoby wyglądała na bardziej opanowaną w drugiej połowie, ale miała trudności z tworzeniem okazji przeciwko rywalkom, które już zapewniły sobie awans na Euro 2025.

     

    Irlandia Północna spróbuje się odbudować we wtorkowym meczu u siebie z Bośnią i Hercegowiną, która wcześniej pokonała Rumunię 4:0 w innym meczu grupy B1.

     

    Oxtoby mówiła przed spotkaniem o trudnym zadaniu, jakim jest starcie z zespołem, który już zakwalifikował się na Euro 2025, podczas gdy Irlandia Północna walczy o historyczny awans do Ligi A.

     

    Irlandki rozpoczęły mecz obiecująco – groźne dośrodkowanie Lauren Wade zostało wyłapane przez bramkarkę Kingę Szemik, ale od tego momentu to gospodynie przejęły kontrolę nad grą.

     

    Polki umieściły piłkę w siatce w 10. minucie, gdy Nadia Krezyman dobiła futbolówkę, ale gol został anulowany, ponieważ Kamczyk wcześniej staranowała Burns, zanim piłka dotarła do skrzydłowej na dalszym słupku.

     

    Bramkarka Bristol City, Jackie Burns, musiała interweniować, by odbić strzał Natalii Padilli, a Pajor uderzyła w boczną siatkę, gdy Polska kontynuowała ofensywę.

     

    Opór Irlandii Północnej został przełamany przez błyskawiczny dublet Polek.

     

    Pierwszy gol padł po długim podaniu Wos za linię obrony rywalek – Kamczyk utrzymała się przy piłce mimo nacisku McKenny i przelobowała Burns, która utknęła na swojej linii bramkowej.

     

    Trzy minuty później sytuacja gości jeszcze się pogorszyła. Pajor obróciła się wokół Rafferty, wbiegła w pole karne i wyłożyła piłkę Achcińskiej, która przyjęła futbolówkę i strzałem od słupka podwyższyła wynik na 2:0.

     

    Napastniczka Barcelony, Pajor, była kluczową postacią w ofensywie Polski – miała jeszcze dwie okazje, ale jej strzały zostały skutecznie zablokowane przez Rafferty, co pozwoliło Irlandkom uniknąć wyższego wyniku do przerwy.

     

    Druga połowa przebiegała w podobnym tonie – Achcińska uderzyła niecelnie, a Burns popisała się dobrą interwencją, broniąc kolejny strzał Pajor.

     

    Oxtoby dała szansę debiutu Kascie Weir w 74. minucie, a 18-letnia napastniczka pokazała kilka ciekawych zagrań po wejściu z ławki. Jednak po drugiej stronie boiska Burns znów musiała ratować swój zespół, wybijając czubkiem buta groźny strzał Natalii Padilli.

     

    Choć Irlandia Północna wyglądała w drugiej połowie na bardziej stabilny i uporządkowany zespół, nie była w stanie stworzyć klarownych sytuacji bramkowych i musiała pogodzić się z faktem, że to trzy minuty pierwszej połowy przesądziły o wyniku tego spotkania.

  • Szczęsny był niesamowity w dzisiejszym meczu! Sprawdź oceny zawodników Barcelony przeciwko Vallecano, zwłaszcza…

    Szczęsny był niesamowity w dzisiejszym meczu! Sprawdź oceny zawodników Barcelony przeciwko Vallecano, zwłaszcza…

    Wielka noc w FC Barcelonie! Lewandowski i Szczęsny wracają na szczyt!

    Barcelona nie miała łatwego zadania, bo z Rayo Vallecano w ostatnich latach hiszpańskim gigantom gra się bardzo trudno. Mogła strzelić kilka goli, ale ostatecznie jedno trafienie wystarczyło do pokonania rywala i powrotu na pozycję lidera La Ligi. Kluczowe role odegrali Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. Gdyby nie polski duet, to “Blaugrana” zaliczyłaby wpadkę. Nie brakowało też kontrowersji sędziowskich.

     

    Barcelona miała znakomitą okazję wrócić na pozycję lidera La Ligi po prawie dwóch miesiącach. Kiedy zaczęła znów regularnie wygrywać, potknięcia zaliczali Real Madryt i Atletico Madryt. Ale trzeba było wygrać z Rayo Vallecano, rewelacją tego sezonu, niespodziewanie szóstą siłą rozgrywek.

    Pół godziny kontroli Barcelony, a potem strach o wynik

     

    Barcelona dość szybko przejęła kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Z łatwością wchodziła w pole karne Rayo. Wykorzystywała nerwowość i niefrasobliwość w obronie rywala. Brakowało jedynie skuteczności ze strony Raphinhi i Lamine’a Yamala oraz dokładnych podań do dobrze ustawiającego się Roberta Lewandowskiego.

     

    W końcu przyszła 20. minuta, wtedy sędzia podyktował rzut karny po faulu Pathe Cissa na Inigo Martinezie. Gracz Rayo sprowadził stopera Barcelony do parteru. Ten faul wychwycił VAR, arbiter oglądał powtórki i dopiero po ich obejrzeniu wskazał na “wapno”. Do rzutu karnego podszedł Lewandowski. Uderzył w swoim stylu, bramkarz rzucił się w drugą stronę. Piłka dodatkowo odbiła się od słupka, ale wpadła do siatki. Polak mógł cieszyć się z 20. gola w lidze – przebił dorobek z zeszłego sezonu.

     

    Barcelona chciała zdobyć drugiego gola, ale była do bólu nieskuteczna, każdy strzał zatrzymywał się na bramkarzu gości. I tak ten mecz wyglądał do 35. minuty. Rayo głównie się broniło, aż nagle postanowiło grać wyższym pressingiem. To pozwoliło wyraźnie zbliżyć się do pola karnego Barcelony, a nawet bramki Wojciecha Szczęsnego. Polski bramkarz miał kilka okazji, by się wykazać. Szczególnie popisał się przy strzale Randy’ego Nteki z kilku metrów i dobitce Alvaro Garcii z dwóch metrów. Obrona “Blaugrany” tutaj popełniła serię błędów.

     

    Kilka minut przed końcem pierwszej połowy padł gol dla Rayo, ale nie został uznany. Tutaj można mówić o kontrowersji, bo to była typowa sytuacja do interpretacji. Strzelec gola, Jorge De Frutos, nie palił akcji, sprytnie oszukał Szczęsnego. Ale na spalonym był Nteka, który zablokował wracającego Inigo Martineza. Gdyby nie on, Hiszpan zapewne mógłby zablokować uderzenie rywala, przynajmniej tak uznał arbiter.

     

    Do przerwy było 1:0 dla Barcelony, ale wcale nie była taka pewna dobrego wyniku.

     

    Kolejna kontrowersja i szczęście Barcelony

    Druga połowa była bardziej chaotyczna. Sam Pedri nie był w stanie nadawać tempa i kreować gry. Po wejściu Daniego Olmo Barcelona znów tworzyła ogromne zagrożenie. On sam raz się popisał, obracając się z piłką w polu karnym. Chciał minąć bramkarza, ale potknął się o jego nogę. Był kontakt, więc powinien być rzut karny, ale sędziowie tego nie dostrzegli. Można mówić o kolejnej kontrowersji. Zamiast tego puścili grę – Raphinha uderzył mocno z ostrego kąta, ale Augusto Batalla zdołał to obronić.

     

    Chwilę później Brazylijczyk miał znakomitą okazję. Znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale mógł spokojnie grać do lepiej ustawionego Lewandowskiego. Polak strzeliłby do pustej bramki. Zamiast tego Raphinha postanowił samemu wykończyć akcję i to nie była dobra decyzja – posłał piłkę ponad bramką Rayo. Z kolei Olmo też kilka razy wpadł z piłką w pole karne, mógł grać do Lewandowskiego, ale podejmował złe decyzje. Niemnije trzeba docenić Hiszpana za dużą chęć do ofensywnej gry.

     

    Rayo w końcówce znowu pokazało pazur, ale Szczęsny dobrze czytał grę gości. Jednak w sytuacji z 90. minuty nie miałby najmniejszych szans. Obrona nieoczekiwanie nie nadążyła za szeroko grana akcją Rayo i nie upilnowała De Frutosa w polu karnym. Gracz gości doskoczył do piłki, ale nieczysto uderzył głową, strzelił nad poprzeczką. Zapewne gdyby chciał uderzyć nogą, miałby większe szanse na gola.

     

    Barcelona wytrzymała do końca z wynikiem 1:0 i odzyskała pozycję lidera La Ligi po prawie dwóch miesiącach. Zrównała się punktami z Realem Madryt, ale dzięki bilansowi bezpośrednich spotkań (wygrana 4:0 na Bernaberu – red.) jest przed “Los Blancos”. Trzy punkty w tym meczu to duża zasługa Lewandowskiego i Szczęsnego.

     

  • Tak, tak, tak! Maciej Kot przeskoczył skocznię i wygrał konkurs!

    Tak, tak, tak! Maciej Kot przeskoczył skocznię i wygrał konkurs!

    Tak, tak, tak! Maciej Kot przeskoczył skocznię i wygrał konkurs!

    Tak jest! To, co nie udało mu się w sobotę, zrobił w niedzielę. Maciej Kot triumfował w konkursie indywidualnym w słoweńskim Kranju w ramach Pucharu Kontynentalnego. Oddał dwa równe skoki i stanął na najwyższym stopniu podium, choć rywalizacja była naprawdę zacięta. Co więcej, w ostatniej próbie przeskoczył obiekt! To kapitalna wiadomość dla polskich skoków.

     

    Najlepsi skoczkowie świata rywalizują obecnie w Lake Placid. Polacy spisują się tam zdecydowanie poniżej oczekiwań. W sobotę najlepszy był Paweł Wąsek, ale zajął dopiero 11. lokatę. Zdecydowanie lepiej wiedzie się Biało-Czerwonym w Pucharze Kontynentalnym w słoweńskim Kranju, a szczególnie jednemu z nich. Właśnie odniósł zwycięstwo.

     

    Maciej Kot triumfuje w Słowenii. Przeskoczył skocznię

     

    Mowa o Macieju Kocie. Już w sobotę Polak miał wielką szansę, by wygrać konkurs indywidualny. Prowadził po pierwszej serii, ale w drugiej spisał się zdecydowanie słabiej. Oddał krótszą próbę i finalnie sklasyfikowano go na 5. miejscu. Z pewnością czuł zawód, ale szybko miał okazję powetować sobie porażkę. Już dzień później odbył się kolejny konkurs. I w nim faktycznie Kot dopiął swego.

     

    Oddał dwa dalekie skoki. Najpierw poszybował na 106 m, dzięki czemu przewodził stawce po pierwszej serii. Jego zaliczka nad drugim Manuelem Fettnerem była niewielka, bo tylko 0,6 pkt. Trzeci Frederik Villumstad również tracił niewiele, bo tylko 1,2 pkt.

     

    Stało się więc jasne, że Polak musi oddać kolejną daleką próbę w serii finałowej. Inaczej o zwycięstwie może zapomnieć. Tym razem Kot nie zawiódł. Ba, jeszcze bardziej zaimponował. Skoczył o cztery metry dalej. Tym samym przeskoczył skocznię o metr i wygrał zawody. Czołówka się nie zmieniła. Drugi był Fettner ze stratą 1,1 pkt. Poszybował dalej od Polaka, bo na 111,5 m, ale to nie wystarczyło, by go wyprzedzić. Trzeci był Villumstad. Norweg stracił do Kota 6,3 pkt.

     

    Czy coś drgnęło w polskich skokach?

     

    Na sukces 33-latka zareagowało już wielu kibiców, czy ekspertów, w tym Sebastian Szczęsny, prezenter TVN. “Brawo Maciej Kot. Praca wkładana w odbudowę zaczyna procentować. Super! Wreszcie coś pozytywnego! (pomijając skoki P. Wąska)” – ocenił na X. I faktycznie trzeba przyznać, że zwycięstwo Kota może dać nieco nadziei kibicom, że w końcu coś drgnie w polskich skokach.

     

    A jak zaprezentowali się pozostali Polacy w niedzielę w Kranju? Do serii finałowej awansował jeszcze tylko Kacper Juroszek. I on również spisał się przyzwoicie. Dowód? Próby na 107,5 m i 102,5 m, które zaowocowały siódmą lokatą. Adam Niżnik, Andrzej Stękała iTomasz Pilch zakończyli zmagania kolejno na 32., 32. i 42. pozycji. Natomiast Szymon Sarniak został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy strój.

     

    Wyniki niedzielnego konkursu w Kranju:

    1. Maciej Kot – 243,9 pkt

    2. Manuel Fettner – 242,8 pkt

    3. Frederik Villumstad – 237,6 pkt

    4. Markus Eisenbichler – 230,7 pkt

    5. Eetu Nousiainen – 230,3 pkt

    …

    7. Kacper Juroszek – 222,9 pkt

    32. Adam Niżnik – 94,3 pkt

    32. Andrzej Stękała – 94,3 pkt

    42. Tomasz Pilch – 83,1 pkt

    DSQ – Szymon Sarniak.

     

  • Wielka niespodzianka w konkursie mikstów! Tylko jedno dało Polakom nadzieję

    Wielka niespodzianka w konkursie mikstów! Tylko jedno dało Polakom nadzieję

    Wielka niespodzianka w konkursie mikstów! Tylko jedno dało Polakom nadzieję

    To był bardzo trudny późny wieczór dla polskich kibiców, którzy postanowili obejrzeć konkurs mikstów w skokach narciarskich podczas weekendu w amerykańskim Lake Placid. Polacy zajęli tylko siódme miejsce i byli lepsi jedynie od Japończyków, którzy zdecydowali się oszczędzić swoje największe gwiazdy. Na wysokości zadania stanął jedynie Paweł Wąsek, co daje światełko nadziei przed niedzielną rywalizacją. Dość niespodziewanie wygrali Niemcy, którzy pokonali m.in. wielkich faworytów Austriaków.

     

    Sobota w Lake Placid dla skoczków narciarskich była bardzo intensywna. Kilka godzin po rywalizacji kobiet i mężczyzn odbył się konkurs mikstów. Polskę reprezentowali Pola Bełtowska, Anna Twardosz, Aleksander Zniszczoł i Paweł Wąsek.

     

    Co ciekawe jeszcze przed startem rywalizacji, Polacy pewni byli udziału w drugiej serii, bo do konkursu przystąpiło tylko osiem drużyn. Przypomnijmy, że w Willingen Biało-Czerwoni zakończyli zmagania już na pierwszej serii.

     

    Pierwszą reprezentantką na belce była Pola Bełtowska. Polska zawodniczka, która w piątek zachwyciła, skacząc 131 m, osiągnęła w sobotni wieczór tylko 85 m, co było najkrótszą odległością w pierwszej rundzie. Niewiele lepiej poszło Zniszczołowi, który skoczył zaledwie 110 m. Takie próby sprawiły, że na półmetku Polacy zajmowali ostatnie miejsce.

     

    Tylko 98,5 m osiągnęła Anna Twardosz. Zdecydowanie najlepszym z Polaków w pierwszej serii był Paweł Wąsek. Lider naszej kadry skoczył 118 m, co tylko umocniło Biało-Czerwonych na siódmej lokacie.

     

    Bełtowska poprawiła się w drugiej serii, lecz 88 m to małe pocieszenie. Po pierwszej grupie Polacy spadli na ostatnie ósme miejsce. Zdecydowanie lepiej w swojej próbie zaprezentował się Zniszczoł. Skoczył 117,5 m, dzięki czemu Biało-Czerwoni zmniejszyli stratę do Japończyków do niecałych 6 pkt!

     

    Bardzo niespokojnie w powietrzu zaprezentowała się Twardosz. Mocne podmuchy pod wiatr dały jej jednak 103 m i przy słabej próbie Kikki Sakamoto (84 m), Polacy wrócili na siódmą lokatę.

     

    Pozytywny akcent na koniec zmagań mikstów w Lake Placid

     

    Na koniec Wąsek bardzo dobrze zaprezentował się Wąsek. Skoczył 123 m i pozytywnym akcentem zakończył sobotnie skakanie. Biało-Czerwoni zajęli ostatecznie siódme miejsce i wyrównali najlepszy wynik mikstowy w tym sezonie z Lillehammer. Jest jednak niewielkie pocieszenie, patrząc, że przed Polakami znaleźli się Amerykanie i Finowie. Nasza drużyna wyprzedziła jedynie Japonię, która nie wystawiła najmocniejszego składu.

     

    Wygrali Niemcy, którzy dość niespodziewanie pokonali Norwegię i naszpikowaną gwiazdami trzecią Austrię.

    https://x.com/Skijumpingpl/status/1888372581646115281

    To jeszcze nie koniec skakania w Lake Placid. W niedzielę zaplanowany jest drugi z konkursów indywidualnych mężczyzn. Start pierwszej serii już o godz. 16.00. Wcześniej rozegrane zostaną kwalifikacje (godz. 14.30). Relację będzie można śledzić na stronie Przeglądu Sportowego Onet.

     

  • Raport: Duży pożar w Moskwie. Dzieci błagały z okien o pomoc “Raport wideo”.

    Raport: Duży pożar w Moskwie. Dzieci błagały z okien o pomoc “Raport wideo”.

    “Raport: Duży pożar w Moskwie. Dzieci błagały z okien o pomoc “Raport wideo”.

    W sobotni wieczór wybuchł pożar w budynkach dawnej Moskiewskiej Fabryki Lamp Elektrycznych. Ze względu na instalację elektryczną pożar otrzymał czwarty stopień skomplikowania w pięciostopniowej skali. Ewakuowano dzieci ze szkółek sportowych, które mają swoją siedzibę w palącym się budynku. Najmłodsza hospitalizowana ma osiem lat.

     

    Śledczy cytowani przez rosyjski sport-express podejrzewają, że pożar mógł zostać wywołany przez awarię lub przeciążenie instalacji elektrycznej. Niewykluczony jest również udział osób trzecich, ponieważ w momencie wybuchu pożaru w budynku przebywało ponad 120 osób. Dziewięć z nich trafiło do szpitala z objawami zatrucia dymem, a najmłodsza hospitalizowana osoba ma osiem lat.

     

    Pożar w Moskwie

     

    W ponadstuletnich budynkach Moskiewskiej Fabryki Lamp Elektrycznych mieściły się ośrodki sportowe — studio tańca, boisko do siatkówki i szermierki oraz skatepark. We wszystkich odbywały się wieczorne zajęcia. Gdy wybuchł pożar, część pomieszczeń została odcięta od wyjścia, a uwięzieni wybili okna i wołali o pomoc. “Nikt nie był psychicznie przygotowany na śmiertelne zagrożenie ich życia. Było zamieszanie i panika, ale dzięki skoordynowanym działaniom managerów studia i strażaków udało się uniknąć najgorszego scenariusza” — informuje rosyjska prasa.

    https://x.com/S8gy2AEgVRHyS2Q/status/1888255030043496907

    Gaszenie pożaru trwało pięć godzin. Brało w nim udział 16 wozów strażackich oraz ponad 60 specjalistów Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.

     

  • 5:2 i fatalny zwrot akcji. Iga Świątek pokonana przez mistrzynię olimpijską

    5:2 i fatalny zwrot akcji. Iga Świątek pokonana przez mistrzynię olimpijską

    5:2 i fatalny zwrot akcji. Iga Świątek pokonana przez mistrzynię olimpijską

     

    Po miesięcznej przerwie Iga Świątek ponownie zagościła na światowych arenach. Polka znów spróbowała swoich sił w deblu, tym razem u boku Pauli Badosy. Po drugiej stronie siatki zameldowały się z kolei Jasmine Paolini i Simona Halep. Duet z raszynianką w składzie prowadził już 5:2, ale później rywalki wykorzystały atut w postaci mistrzyni olimpijskiej z Paryża w grze podwójnej. Paolini i Halep zgarnęły pięć gemów z rzędu i wyprowadziły Team Kites na prowadzenie 19-13.

     

    W pierwszym meczu trzeciej edycji World Tennis League, Team Falcons w sensacyjnych okolicznościach pokonał ekipę Hawks z Aryną Sabalenką w składzie. Białorusinka wygrała swoje pojedynki w singlu i deblu, ale wszystko odwróciło się podczas rywalizacji Andrieja Rublowa z Jordanem Thompsonem. Rosjanin doprowadził do dwóch dogrywek, z których wyszedł zwycięsko. Dzięki temu to zespół Jeleny Rybakiny cieszył się z wygranej 29-26. Na korzyść obu ekip działał jednak fakt, że zgromadziły w tym starciu bardzo dużo punktów, które przełożą się na końcową tabelę.

     

    Tuż po godz. 14:00 do gry wkroczyły zespoły Eagles i Kites. Na mecze z udziałem Igi Świątek trzeba było chwilę zaczekać. Jej batalie poprzedzały dwa inne spotkania – mikst i męski singiel. W grze mieszanej zobaczyliśmy Paulę Badosę i Aleksandra Szewczenkę. Hiszpańsko-kazachski duet prowadził już 3:1, ale później przegrał cztery gemy z rzędu i ostatecznie to Jasmine Paolini i Casper Ruud cieszyli się z wygranej 6:4.

     

    Później doszło do singlowego starcia Szewczenki z Ruudem. Rosjanin reprezentujący Kazachstan słabo rozpoczął pojedynek, przegrywał z Norwegiem już 1:3. Wtedy wyraźnie się rozochocił. Złapał swoje momentu i miał nawet dwie okazje, by wyjść na prowadzenie 4:3 z przełamaniem. Niewykorzystane okazje zemściły się w dziesiątym gemie. Grający spokojnie Casper dopiął swego i zwyciężył 6:4. Dzięki temu podwyższył przewagę Kites do stanu 12-8.

     

    Świątek i Badosa straciły przewagę. Bardzo trudna sytuacja Team EaglesIga Świątek wchodziła zatem do gry przy niekorzystnym rezultacie dla jej zespołu. Najpierw Polka wystąpiła w duecie z Paulą Badosą. Po drugiej stronie siatki znalazły się Jasmine Paolini i Simona Halep. To oznaczało ciekawe wyzwanie, zwłaszcza ze względu na Rumunkę, która nie kryła swojego niezadowolenia po tym, jak usłyszała o przebiegu całej sprawy dotyczącej wykrycia niedozwolonej substancji w organizmie raszynianki.

     

    Wiceliderka rankingu WTA i Hiszpanka dobrze otworzyły rywalizację, od prowadzenia 3-0. Z czasem duet z mistrzynią olimpijską w deblu zaczął się rozkręcać, zawiązała się ciekawa walka. W piątym gemie pojawił się nawet decydujący punkt, który udało się jednak wygrać Świątek po skutecznej akcji przy siatce.Przy stanie 5:2 pojawiła się krótka przerwa na poprawienie siatki. To kilkuminutowe oczekiwanie wpłynęło pozytywnie na duet Halep/Paolini. Spore problemy zaczęła notować za to Badosa, kilka błędów popełniła także Świątek. Rumunka i Włoszka odrobiły straty i doprowadziły do stanu 5:5. To nie był koniec problemów polsko-hiszpańskiego duetu. Przeciwniczki poszły za ciosem i zdołały zakończyć pojedynek pomyślnie jeszcze przed ew. tie-breakiem. Simona i Jasmine wygrały 7:5 i wyprowadziły Team Kites na prowadzenie 19-13. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie po singlowym starciu Igi Świątek z Jasmine Paolini.

     

    Paula Badosa/Aleksandr Szewczenko – Jasmine Paolini/Casper Ruud 4:6Aleksandr Szewczenko – Casper Ruud 4:6Paula Badosa/Iga Świątek – Simona Halep/Jasmine Paolini 5:7Iga Świątek – Jasmine Paolini

     

    stan rywalizacji: 19-13 dla Team KitesDokładny zapis relacji z rywalizacji Team Eagles – Team Kites jestdostępny TUTAJ.