Category: Uncategorized

  • Iga Świątek przerywa milczenie. Na takie słowa czekaliśmy

    Iga Świątek przerywa milczenie. Na takie słowa czekaliśmy

    Iga Świątek przerywa milczenie. Na takie słowa czekaliśmy

    Już w tym tygodniu Iga Świątek rozpocznie rywalizację w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, w którym zwyciężała w 2022 i 2023 roku. To pierwsza impreza na “mączce” w tym sezonie. A jak wszyscy dobrze wiemy, to nawierzchnia, na której Polka czuje się najlepiej. Czy będzie w stanie odnieść na niej sukces? Głos w sprawie zabrała sama zainteresowana.

     

    Iga Świątek ma ponad cztery tysiące punktów do obrony na “mączce”. To efekt kapitalnych wyników z poprzedniego sezonu. Wówczas zdobyła tytuły w Madrycie, Rzymie i wygrała Roland Garros. Dobrze poradziła sobie też w Stuttgarcie, gdzie dotarła do półfinału. I właśnie od tego turnieju rozpocznie tegoroczną rywalizację na kortach ziemnych.

     

    Iga Świątek przemówiła przed turniejem w Stuttgarcie

     

    Wszyscy zastanawiają się, jaką formę zaprezentuje Polka. W końcu w ostatnich tygodniach miała spore problemy. Dość powiedzieć, że od 10 miesięcy czeka na tytuł, a nawet na finał. Czy na “mączce” uda jej się przełamać? Już na starcie wlała nadzieję w serca kibiców.

     

    – Na pewno czuję, że jestem we właściwym miejscu. Z dużą ilością pracy i skupieniem, szybko będę w stanie zacząć grać w moją grę – zaczęła na konferencji prasowej, nawiązując do zmiany nawierzchni z twardej na ziemną. Stwierdziła, że nie wszystko będzie jej wychodzić już od początku, ale nie ukrywa, że to jej ulubiony rodzaj kortu.

     

    – Oczywiście każdy rok jest inny. W poprzednich latach nie miałam czasu na zmianę nawierzchni. W tym roku mogę to zrobić nieco spokojniej i jestem szczęśliwa, że mam szansę to zrobić. Cieszę się, że tu jestem – podkreślała.

     

    I faktycznie po raz ostatni Polka pojawiła się na korcie w połowie marca, kiedy przegrała w ćwierćfinale w Miami. Później zrezygnowała z udziału w Billie Jean King Cup, by odpocząć i lepiej przygotować się do nadchodzącej części sezonu, jednej z najważniejszych dla niej w tym roku.

     

    Czy Świątek szybciej przyzwyczaja się do gry na kortach ziemnych niż na twardych, czy trawie? – Nie porównywałabym tego z kortami twardymi, ponieważ fakt, że gramy na nich przez większość sezonu, ułatwia nam to, z pewnością – podkreślała, zaznaczając, że na trawie zawsze jest najtrudniej. – “Mączka”? Tak, przejście na nią zawsze będzie łatwiejsze. Staram się wykorzystywać to jako moją przewagę – dodawała.

    Teraz przed nią pierwszy mecz. W I rundzie otrzymała wolny los. Na kolejnym etapie rywalizacji zmierzy się z Donną Vekić lub Janą Fett.

  • Linette ujawnia prawdę o współpracy z Radwańską. W tym jej pomaga

    Linette ujawnia prawdę o współpracy z Radwańską. W tym jej pomaga

    Linette ujawnia prawdę o współpracy z Radwańską. W tym jej pomaga

    Wpływ Agnieszki Radwańskiej na grę Magdy Linette jest coraz mocniejszy, ale to dobry znak. Sama tenisistka jest zadowolona z dotychczasowej współpracy z byłą wiceliderką światowego rankingu. – Wniosła spokój i ogromne doświadczenie. Pokazuje mi, że czasem warto wybrać inną drogę. Chce się jej słuchać – przyznała Linette w najnowszym wywiadzie

     

    Magda Linette współpracuje z Agnieszką Radwańską od grudnia 2024 r., ale dopiero podczas marcowych turniejów w Stanach Zjednoczonych mogliśmy widzieć wymierne efekty tej współpracy. Poznanianka szczególnie zaimponowała w Miami, gdzie dotarła do ćwierćfinału. Do końca turnieju na Florydzie była przy niej właśnie Radwańska.

     

    Linette zachwycona pracą z Radwańską. “Wniosła spokój”

     

    Linette bardzo ceni sobie współpracę z Radwańską. Była wiceliderka rankingu WTA wnosi sporo doświadczenia do sztabu szkoleniowego i rzuca nowe spojrzenie na pewne kwestie dotyczące gry. Linette czuje też, że krakowianka chce ją w pewnym sensie chronić przed tym, by nie popełniała tych samych błędów co ona.

     

    – Wniosła spokój i ogromne doświadczenie. Przeszła w swej karierze przez wiele rzeczy, popełniła błędy i teraz przed tymi samymi potrafi mnie przestrzec. Pokazuje mi, że czasem warto wybrać inną drogę. Dzięki temu, że osiągnęła tak wiele, po prostu chce się jej słuchać – powiedziała Linette w rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onet”.

     

    Aktualnie 30. rakieta świata właściwie od początku zachwala Radwańską i sposób, w jaki pracuje w sztabie. – Agnieszka zachwyciła mnie swoim podejściem. Poznałam ją, kiedy miałam 10 czy 11 lat, ale pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, że współpracujemy, bo wcześniej grałyśmy razem w tourze. Teraz trochę bardziej zbliżyłyśmy się do siebie. Jestem nią zachwycona i osobowościowo, i jeśli chodzi o współpracę na korcie. Agnieszka zasłużyła, żeby zobaczyć lepsze mecze w moim wykonaniu – mówiła w wywiadzie dla Sport.pl na początku lutego.

     

    Tenis nie jest jedynym tematem w rozmowach między Linette a Radwańską. Obie łączy wspólne hobby, czyli moda. To sprawia, że współpraca między nimi jest lepsza, dużo łatwiej było o nić porozumienia.

     

    – To coś, co bardzo lubię. Śmieję się, że to moja wielka słabość. Ekspertką nie jestem, ale sprawia mi to ogromną frajdę. Agnieszka Radwańska idealnie się w to wpisuje, bo mamy tę samą słabość. Jako dziecko nie miałam żadnych zdolności artystycznych, a dzięki modzie odnoszę wrażenie, że w jakiś sposób twórczo się spełniam – zupełnie inaczej, niż kiedykolwiek bym pomyślała – przyznała.

     

    Magda Linette zagrała w meczu ze Szwajcarią w ramach Billie Jean King Cup. Pokonała Viktoriję Golubić. Zabrakło jej jednak w starciu z Ukrainą ze względu na problemy zdrowotne.

     

  • Polityczny manifest na meczu Legia – Chelsea. To nie powinno się tu znaleźć

    Polityczny manifest na meczu Legia – Chelsea. To nie powinno się tu znaleźć

    Polityczny manifest na meczu Legia – Chelsea. To nie powinno się tu znaleźć

    “Żyleta” zaimponowała oprawą na początku meczu, ale pod koniec pierwszej połowy byliśmy świadkami kontrowersji. W trakcie meczu najbardziej zagorzali fani Legii wyrazili swoje poglądy polityczne, co przy dzisiejszym meczu było zakazane. Zapewne podpadli obserwatorowi UEFA.

     

    “Żyleta” przed meczem zaprezentowała imponującą oprawę z hasłem “Nie bój się nikogo”. Zrobiła ona szczególne wrażenie na dziennikarzach z Anglii, którzy ochoczo nagrywali ją telefonami i robili jej zdjęcia. Ale dobre wrażenie zostało zatarte przez polityczny manifest.

     

    Polityczny transparent na meczu Legia – Chelsea. “Zabronione”

     

    Pod koniec pierwszej połowy, kiedy piłkarze Legii odpierali ataki Chelsea, na “Żylecie” pojawił się baner z treścią polityczną. Na nim napisane były dwie daty – 18 maja i 1 czerwca. To dni, na które zaplanowano pierwszą i drugą turę wyborów prezydenckich. Obok pojawiły się trzy słowa: “Byle nie Trzaskowski”.

     

    “Żyleta” jasno dała do zrozumienia, że nie będzie popierać obecnego prezydenta Warszawy w tegorocznym wyścigu o pałac prezydencki. Trzaskowski jest faworytem sondaży i notowań, które wskazują na jego zwycięstwo po dwóch turach.

     

    Kibice odpowiedzialni za wywieszenie politycznego transparentu zostali upomniani przez spikera Łukasza “Jurasa” Jurkowskiego. Powiedział, że głoszenie politycznych haseł w jakiejkolwiek formie na trybunach w przypadku meczu rozgrywek pod egidą UEFA jest zabronione.

     

    Z pewnością to zostało zanotowane przez obserwatora UEFA, więc nie można wykluczyć kar z tego tytułu. Sam transparent nie miał żadnego obraźliwego hasła – wyrażał postawę kibiców Legii, którzy są przeciwko Trzaskowskiemu. Jednak fakt, że to był transparent polityczny, może być wystarczający. Wisiał on także przez długą część drugiej połowy spotkania.

     

    Chwilę później pojawił się transparent na rocznicę katastrofy smoleńskiej. “Nie zapomnimy, nie wybaczymy” – można było przeczytać.

     

  • Zdumiewające chwile w Collalbo: 16-letnia Polka zadziwia świat – dwa medale mistrzostw świata w zaledwie dwie godziny!

    Zdumiewające chwile w Collalbo: 16-letnia Polka zadziwia świat – dwa medale mistrzostw świata w zaledwie dwie godziny!

    Zdumiewające chwile w Collalbo: 16-letnia Polka zadziwia świat – dwa medale mistrzostw świata w zaledwie dwie godziny!

    W świecie sportu rzadko zdarzają się momenty, które zapierają dech w piersiach – a jednak właśnie tego dokonała młodziutka Hanna Mazur. 16-letnia reprezentantka Polski przeszła do historii, osiągając coś, co wydaje się wręcz niemożliwe. W ciągu zaledwie dwóch godzin na lodowisku we włoskim Collalbo zdobyła dwa medale mistrzostw świata juniorów w łyżwiarstwie szybkim. To wydarzenie, które bez wątpienia zostanie zapamiętane na długo – nie tylko w Polsce.

     

    Początek sensacyjnego dnia – brąz na 500 metrów

     

    Mistrzostwa świata juniorów dopiero co się rozpoczęły, a już dostarczyły Polsce niesamowite emocje. Hanna Mazur, zawodniczka UKS Orlica Duszniki-Zdrój, najpierw stanęła do rywalizacji w sprincie na 500 metrów. Pokazała zimną krew, niesamowitą determinację i fenomenalną technikę. Z czasem 39,44 sekundy sięgnęła po brązowy medal, ustępując jedynie Shizuko Okuaki z Japonii (39,00) i Huidan Jung z Korei Południowej (39,30). To był dopiero początek czegoś wielkiego.

     

    Czas nie zdążył ostygnąć… a już był drugi medal

     

    Zaledwie dwie godziny później Hanna Mazur znów pojawiła się na tafli – tym razem na dystansie 1500 metrów. Dla wielu zawodników taka krótka przerwa między startami to ogromne wyzwanie fizyczne i psychiczne. Ale nie dla niej. 16-latka ponownie pokazała klasę, utrzymując się w czołówce od samego początku biegu. Jej czas – 2.03,73 – wystarczył, by ponownie znaleźć się na podium. Choć ostatni bieg mógł jeszcze zmienić kolejność medalistek, żadna z rywalek nie była w stanie zagrozić Polce. Drugi tego dnia brąz stał się faktem!

     

    Złoto w tej konkurencji powędrowało do Austriaczki Jeannine Rosner (2.01,60), a srebro zdobyła Japonka Ayano Sekiguchi (2.02,43).

     

    Polska siła młodego pokolenia

     

    Hanna Mazur to bez wątpienia przyszłość polskiego łyżwiarstwa szybkiego. Jej osiągnięcie w Collalbo to nie tylko dowód ogromnego talentu, ale także wyjątkowej siły psychicznej i fizycznej. Ale nie była jedyną Polką, która przyciągnęła uwagę kibiców i ekspertów.

     

    W biegu na 1500 metrów w czołowej dziesiątce znalazła się także Zofia Braun z czasem 2.04,61. Natomiast na dystansie 500 metrów bardzo dobrze spisała się również Wiktora Dąbrowska – zajęła piąte miejsce z wynikiem 39,84 sekundy. Tuż za pierwszą dziesiątką uplasowała się Julia Grzywińska (40,77).

     

    Światowa rywalizacja – emocje nie tylko wśród kobiet

     

    Wśród mężczyzn również nie brakowało emocji. Mistrzem świata juniorów na 500 metrów został Kanadyjczyk Jalen Doan (35,83), który minimalnie wyprzedził Japończyka Fugę Tsujimoto (35,84) i Niemca Finna Sonnekalba (35,91). Różnice były minimalne – walka o medale toczyła się dosłownie na ułamki sekundy.

     

    Nie tylko sukces, ale i znak przyszłości

     

    Hanna Mazur już wcześniej dała sygnał, że jest zawodniczką światowej klasy – zdobywając brąz podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Młodzieży w Gangwon w 2024 roku. Teraz jej podwójny sukces w Collalbo tylko potwierdza, że mamy do czynienia z jednym z największych talentów ostatnich lat.

     

    Jej dwa medale mistrzostw świata juniorów w tak krótkim czasie to nie tylko imponujące osiągnięcie, ale także jasny sygnał, że nadchodzi nowa era w polskim łyżwiarstwie szybkim. Era, którą może zdumą otwierać Hanna Mazur.

     

  • Wyciekły zdjęcia, Świątek została sama. Fissette opuścił Polskę. Ma dwie próby

    Wyciekły zdjęcia, Świątek została sama. Fissette opuścił Polskę. Ma dwie próby

    Wyciekły zdjęcia, Świątek została sama. Fissette opuścił Polskę. Ma dwie próby

    Iga Świątek przygotowuje się do turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, który rozpoczyna się już za tydzień. Polka ćwiczy w kraju bez trenera Wima Fissette’a. Belg przebywa obecnie w Wilnie, gdzie już we wtorek żeńska reprezentacja jego kraju przystąpi do rywalizacji w Billie Jean King Cup. Najlepsza polska tenisistka sprawiła rodzimej publiczności ogromny zawód i nie zagra pod tym samym szyldem w Radomiu.

     

    “Zawsze z dumą reprezentuję Polskę. W zeszłym roku zagrałam dla kraju wszystko, co było do zagrania. Jestem niezwykle dumna z historycznych sukcesów – półfinału BJKC oraz finał UC. Teraz przyszedł czas na więcej balansu, skupienie się na sobie i swoich treningach. Trzymam kciuki za dziewczyny i za cały zespół” – post o takiej treści zamieściła w ubiegłym tygodniu Iga Świątek w mediach społecznościowych.

     

    Polscy kibice byli zdruzgotani. Turniej kwalifikacyjny Billie Jean King Cup z udziałem “Biało-Czerwonych” zostanie rozegrany w Radomiu. Nasza drużyna rywalizować będzie z Ukrainkami i Szwajcarkami. Nie tylko bez wiceliderki światowego rankingu, ale również bez Magdaleny Fręch, która przegrała z kontuzją nadgarstka.

     

    BJK Cup bez Igi Świątek, ale z Wimem Fissette’em. Belg jest już na Litwie

     

    Świątek jest mocno zdeprymowana niepowodzeniami w bieżącym sezonie. W pierwszym kwartale roku nie wygrała żadnego turnieju, co przydarzyło jej się poprzednio przed pięcioma laty. Teraz uznała, że to, czego potrzebuje najbardziej, to sumienny trening w pełnym skupieniu.

     

    W poniedziałek wrzuciła do sieci zdjęcia z siłowni. Nie ma na nich trenera Wima Fissette’a. Widać go natomiast na obrazkach zamieszczanych w social mediach przez belgijską federację.

     

    Fissette przebywa obecnie w Wilnie. Pełni tam rolę kapitana kadry Belgijek, które już we wtorek zmierzą się z Greczynkami… w BJK Cup. Dzień później zagrają z Węgierkami.

     

    Ekipa z Beneluksu rywalizuje w strefie afrykańsko-europejskiej, szczebel niżej niż Grupa Światowa. Jeśli turniej na Litwie zakończy się zwycięstwem Belgijek, zyskają prawo gry o awans do elity. I możliwe, że wówczas, w listopadzie, trafią na Polskę, jeśli nasz zespół nie zdoła awansować do finału w Shenzhen.

    https://www.instagram.com/share/p/_j0_mJj6e

  • Za 6 dni Świątek gra turniej, a tu nagle wychodzi coś takiego. Bezlitosne słowa legendy

    Za 6 dni Świątek gra turniej, a tu nagle wychodzi coś takiego. Bezlitosne słowa legendy

    Za 6 dni Świątek gra turniej, a tu nagle wychodzi coś takiego. Bezlitosne słowa legendy

    Lubiany przez Igę Świątek turniej w Stuttgarcie zbliża się wielkimi krokami. Polka dwukrotnie udowodniła, że na tamtejszym korcie czuje się świetnie, wygrywając i w 2022 i 2023 roku. Wtedy jednak była w innej sytuacji niż obecnie. Niezbyt dobrze rozpoczęła rok i do tej pory nie zdołała powiększyć kolekcji trofeów. Tym samym naraża się na mocno krytyczne oceny. Jedną z nich wygłasza legendarna Rennae Stubbs. Bezlitośnie punktuje słabą stronę wiceliderki rankingu WTA. Fatalnie to brzmi.

     

    Gorąco wokół Igi Świątek. Jej decyzja o wycofaniu się z reprezentowania Polski w nadchodzącym Billie Jean King Cup w Radomiu wywołała sporo kontrowersji. Eksperci i kibice mówią o sporym rozczarowaniu, wiele osób – choć częściowo rozumie motywacje tenisistki – i tak nie może pogodzić się z takim obrotem spraw. Iga nieczęsto ma okazję zagrać na rodzimych kortach, a jedna z nielicznych ku temu szans właśnie przemyka koło nosa.

     

    Do tego dochodzą dyskusje na temat relacji wiceliderki rankingu WTA z psycholog Darią Abramowicz i brak tegorocznych triumfów. Świątek nie dotarła do finału lubianych przez siebie turniejów w Dosze i Dubaju, na półfinale zakończyła również zmagania w Indian Wells. Z kolei w Miami Open sensacyjnie uległa dużo mniej doświadczonej Alexandrze Eali 2:6, 5:7 i pożegnała się z zawodami na etapie ćwierćfinału.

     

    Trwają próby poprawy sytuacji i znalezienia przyczyn słabszej dyspozycji. Niewesoło brzmiącymi spostrzeżeniami podzielił się m.in. komentator Karol Stopa. Zasygnalizował, że i na mączce Idze może pójść nie tak, jakby sobie wymarzyła. “Coś jej się w głowie kotłuje. Rozmawiałem już z kilkoma trenerami i wszyscy mówią, że jeżeli ten proces będzie postępował, to i na ziemi będą wywrotki” – oceniał w “Fakcie”.

     

    Obym nie miał racji, ale to wisi jej nad głową. Świątek gra na najwyższych obrotach, ale sukcesów już nie ma, więc stres robi się coraz większy

     

    ~ – dodawał.

     

    To nie koniec fatalnych dla Igi opinii. Głos zabiera Rennae Stubbs, niegdysiejsza liderka rankingu WTA w deblu (2000) oraz kilkukrotna triumfatorka Wielkiego Szlema. W swoim cyklu The Rennae Stubbs Tennis Podcast bezlitośnie podsumowuje to, co widzi w grze Polki.

     

    Bezlitosne słowa pod adresem Igi Świątek. I od razu kontra

     

    “Tak szczerze, to zupełnie nie podoba mi się jej ruch serwisowy, który jest nieskładny i chaotyczny. Najpierw rusza ręką, a dopiero potem nogą, która jest wysunięta za bardzo do przodu” – tak o serwisie Świątek mówi Stubbs. Jest przekonana, że przy wzroście 178 cm Iga mogłaby lepiej wypadać w tym elemencie gry i tym samym uczynić z niego coś, co “przynosiłoby darmowe punkty”

     

    “Ona ustawia się za bardzo frontalnie, a powinna bokiem. Piłka wyrzucana jest zdecydowanie za bardzo w prawo. Jej serwis w ogóle się nie rozwinął, jest bardzo przewidywalny. Z tego powodu traci wiele gemów” – objaśnia, raz jeszcze podkreślając, że Iga ma wiele do poprawy, jeśli chce wygrywać turnieje.

     

    Nieco inaczej sprawę serwisu Świątek postrzega niemiecka tenisistka Andrea Petković, która gościła w podcaście Rennae. Wywiązała się ciekawa dyskusja. Petković zauważyła, że Polka “kiedyś serwowała tylko z rotacją awansującą, a teraz potrafi serwować także w ciało”. “Oczywiście powinna potrafić również zaserwować slice’a, ale moim zdaniem to nie do końca uczciwe mówić, że w ogóle nie poprawiła serwisu” – odparowała.

     

    Z jej obserwacji wynika, że serwis nie jest tym, na czym Świątek opierałaby swoją grę. Zaznacza, że atutem wiceliderki rankingu WTA jest coś innego, a konkretnie gra z głębi kortu i return. To dlatego miała wcześniej nieszczególnie koncentrować się na ruchu serwisowym, lecz teraz musi się to zmienić. “To nie w fair mówić, że ona ma słaby serwis w porównaniu z Keys i Andriejewą, bo one używają go jako broni, odkąd skończyły 15 lat. Myślę, że bardziej w porządku byłoby porównywać ją do Switoliny. Ona nigdy nie wyróżniała się serwisem, a potem wróciła do gry po przerwie spowodowanej urlopem macierzyńskim i nagle potrafi słać piłkę z prędkością prawie 190 km/h ” – podsumowała.

     

    Tymczasem Iga Świątek przygotowuje się do zawodów, w których miała okazję triumfować już dwukrotnie – do Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie. Turniej startuje już niebawem, bo w sobotę 12 kwietnia. Potrwado niedzieli 20 kwietnia.

     

  • Minister rządu Donalda Tuska nie wytrzymał. Tak zakpił z kibiców GKS-u

    Minister rządu Donalda Tuska nie wytrzymał. Tak zakpił z kibiców GKS-u

    Minister rządu Donalda Tuska nie wytrzymał. Tak zakpił z kibiców GKS-u

    Sławomir Nitras odpowiedział kibicom GKS-u Katowice! W niedzielę GieKSa przegrała aż 0:4 w wyjazdowym meczu z Pogonią Szczecin. Fani przyjezdnych zatem po meczu 27. kolejki byli w zdecydowanie gorszych humorach w porównaniu z sytuacją sprzed tygodnia, gdy świętowali zwycięstwo po bramce w 101. minucie na nowym stadionie. Po spotkaniu z Pogonią szpilkę kibicom z Katowic wbił Sławomir Nitras, który odniósł się do ich zachowania tydzień temu. Przypomnijmy, że minister sportu został wygwizdany na Arenie Katowice.

     

    GKS Katowice został w niedzielę rozbity przez Pogoń Szczecin. Portowcy strzelili przyjezdnym aż cztery bramki, a absolutnym bohaterem tego meczu został grecki napastnik Efthymios Koulouris, który aż trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców. Dzięki temu Pogoń znacznie zbliżyła się do czołowej trójki w tabeli Ekstraklasy i wciąż ma nadzieję na awans do europejskich pucharów.

     

    Na reakcję po zakończeniu tego meczu zdecydował się minister sportu Sławomir Nitras. Przypomnijmy, że tydzień temu był on obecny na otwarciu nowego stadionu GKS-u, kiedy zespół z Katowic zwyciężył z Górnikiem Zabrze 2:1, i został wygwizdany przez kibiców gospodarzy. Tuż po tym wydarzeniu zdecydował się odpowiedzieć fanom GieKSy, sugerując, że nie pojawił się na Arenie Katowice.

     

    “Podnieconych nadmiernie pisowców informuję. Spędziłem miłą niedzielę z moją rodziną w Szczecinie” — napisał przed tygodniem minister.

     

    Sławomir Nitras dobitnie po porażce GKS-u

    Jednak po porażce GKS-u zamieścił on kolejny wpis, w którym konkretnie odniósł się do aktu gwizdania.

     

    “Gieksa sobie dzisiaj pogwizdała” — czytamy we wpisie na platformie X.

    https://x.com/SlawomirNitras/status/1908939016671842535

    GKS Katowice zajmuje aktualnie dziesiąte miejsce w tabeli, mając na koncie 36 pkt. W następnym meczu 12 kwietnia zmierzy się z Puszczą Niepołomice. To spotkanie będzie miało szczególną wagę głównie dla rywali zespołu z Katowic, którzy walczą o utrzymanie w Ekstraklasie. GieKSa jest w miarę bezpiecznej sytuacji, ponieważ nad strefą spadkową mają dziesięć punktów przewagi.

     

  • Dreszczowiec w finale Chwalińskiej! A było już 6:3, 5:4

    Dreszczowiec w finale Chwalińskiej! A było już 6:3, 5:4

    Dreszczowiec w finale Chwalińskiej! A było już 6:3, 5:4

    Maja Chwalińska miała szansę na czwarty w karierze wygrany turniej deblowy. Polka w parze z Czeszką Anastasią Detiuc była bowiem w drugim finale z rzędu w Turcji. Doszło do dreszczowca.

     

    Maja Chwalińska (131. WTA) od połowy marca jest w Turcji, gdzie bardzo dobrze gra w turniejach deblowych. W ubiegłym tygodniu w turnieju WTA 125 w Antalyi w parze z Anastasią Detiuc (Czechy) wygrała finał. W finale pokonały 4:6, 6:3, 10:2 Jesikę Maleckovą oraz Miriam Skoch.

     

    Dreszczowiec w meczu polskiej tenisiski. W super tie-breaku stało się to

     

    Teraz duet Chwalińska/Detiuc znakomicie grał w kolejnych zawodach tej samej rangi w Antalyi. W drugim turnieju z rzędu dotarł do finału. W sobotnim spotkaniu o triumf w turnieju Polka i Czeszka zmierzyły się z parą Maria Lourdes Carle/Simona Waltert (Argentyna, Szwajcaria). Dla Chwalińskiej był to czwarty w karierze finału turnieju deblowego. Wszystkie trzy poprzednie wygrała. W pierwszym z nich w Buenos Aires grała w parze z Katarzyną Kawą, a w drugim we Florianopolis z Brazylijką Laurą Pigossi.

     

    Chwalińska i Detiuc nie wykorzystały wielkiej szansy na zwycięstwo w dwóch setach. Prowadziły bowiem 6:3, 5:4 i serwowały! Od tego momentu przegrały jednak trzy gemy z rzędu, w tym dwa przy swoim podaniu (do 15 i po decydującym punkcie w 12. gemie). Doszło do wielkich emocji i super tie breaka. W nim Polka i Czeszka prowadziły 2:1, by przegrać aż sześć punktów z rzędu. Ostatecznie rywalki wygrały pewnie 10:3. Pojedynek trwał godzinę i 48 minut.

     

    Chwalińska w tym samym turnieju słabo spisała się w singlu. Polka odpadła już w pierwszym meczu, przegrywając z Rosjanką Kamillą Rachimową (77. WTA) 5:7, 4:6.

     

    Finał debla turnieju w Antalyi: Chwalińska/Detiuc – Carle/Waltert 6:3, 5:7, 3:10.

     

  • Firma Elona Muska przejmuje firmę Elona Muska. W tle saudyjski książę. Po co ten ruch?

    Firma Elona Muska przejmuje firmę Elona Muska. W tle saudyjski książę. Po co ten ruch?

    Firma Elona Muska przejmuje firmę Elona Muska. W tle saudyjski książę. Po co ten ruch?

    Platforma X, należąca do Elona Muska, zostałą kupiona przez startup xAI, który także należy do miliardera. Jego zdaniem przyszłość obu podmiotów “jest ze sobą powiązana”.

     

    Firma Muska kupuje firmę Muska: xAI Elona Muska nabyło X w ramach transakcji all-stock, w której platforma społecznościowa została wyceniona na 33 miliardy dolarów. Umowa pozwala na dzielenie się zasobami firmy zajmującej się sztuczną inteligencją ze współinwestorami w X, czyli dawnym Twitterem – podaje Reuters. Umowa może również pomóc xAI w szkoleniu swojego chatbota znanego jako Grok.

     

    “Krok w kierunku połączenia danych”: Z kolei firma zajmująca się sztuczną inteligencją wyceniona została na 80 miliardów dolarów – podaje z kolei CNBC. “Przyszłość xAI i X jest ze sobą powiązana. Dziś oficjalnie podejmujemy krok w kierunku połączenia danych, modeli, obliczeń, dystrybucji i talentu” – napisał na X Elon Musk, najbogatszy człowiek na świecie.

     

    Wymiana akcji: Dodał, że fuzja “odblokuje ogromny potencjał poprzez połączenie zaawansowanych możliwości i wiedzy xAI w zakresie sztucznej inteligencji z ogromnym zasięgiem X”. Cena zakupu, jak przekazał Musk, wyniosła 45 miliardów dolarów minus 12 miliardów dolarów długu. “Ponieważ obie firmy są prywatne i kontrolowane przez Muska, transakcja prawdopodobnie sprowadza się do wymiany akcji, w której inwestorzy X otrzymują wypłatę w akcjach xAI” – tłumaczy CNBC.

     

    Przejął Twittera w 2022 roku: Elon Musk, który jest również dyrektorem generalnym Tesli oraz SpaceX, przejął Twittera pod koniec 2022 roku w wyniku transakcji o wartości około 44 miliardów dolarów. Wprowadził wówczas ogromne cięcia kosztów, zmieniając przy tym nazwę platformy na X. Linda Yaccarino, którą Musk zatrudnił na stanowisko CEO X, napisała w poście po piątkowym ogłoszeniu fuzji: “Przyszłość nie mogłaby być jaśniejsza”. Musk uruchomił xAI niecałe dwa lata temu, w celu, jak mówił, “zrozumienia prawdziwej natury wszechświata”.

     

    Saudyjski książę w tle? Przypomnijmy, że Musk to bliski współpracownik prezydenta USA Donalda Trumpa i szef Departamentu Efektywności Rządowej (DOGE). Jak twierdzi Reuters, saudyjski inwestor, książę Alwaleed bin Talal, właściciel firmy inwestycyjnej Kingdom Holding, przekazał, że to on wnioskował o fuzję xA i z platformą X. Zauważył, że jego firmy są drugimi co do wielkości inwestorami w X i xAI. “Po tej transakcji wartość naszych inwestycji ma wynieść od 4 do 5 miliardów dolarów… i licznik rusza” – napisał książę w poście na X.

    https://x.com/elonmusk/status/1905731750275510312

    Zobacz także: Wielkie kłopoty Tesli. Więcej w tekście pt. “Tesla traci Europę. Ogromny spadek sprzedaży. Rywale przejmują rynek”.

     

  • “Porażka Linette, ale oto wiadomość z Miami. Polka i tak zagra w półfinale.”

    “Porażka Linette, ale oto wiadomość z Miami. Polka i tak zagra w półfinale.”

    Magda Linette Odpada w Ćwierćfinale, ale Sensacyjne Wieści z Miami!

    Po wielu emocjonujących starciach Magda Linette zakończyła swój imponujący występ w turnieju WTA 1000 w Miami na etapie ćwierćfinału. Choć polska tenisistka prezentowała świetną formę, nie zdołała zatrzymać Jasmine Paolini – Włoszki o polskich korzeniach, która rozegrała fenomenalne spotkanie i zrewanżowała się za poprzednią porażkę. Paolini zwyciężyła 6:3, 6:2 w 77 minut i awansowała do półfinału, gdzie zmierzy się z Aryną Sabalenką lub Qinwen Zheng.

     

    Linette Zaskoczyła w Miami – Niesamowita Droga do Ćwierćfinału

     

    Magda Linette od początku turnieju prezentowała się znakomicie, przechodząc przez kolejne rundy bez straty seta. Po raz pierwszy w karierze dotarła do ćwierćfinału singlowych zmagań w Miami, pokonując takie rywalki jak Anastazja Pawluczenkowa, Jekaterina Aleksandrowa, Linda Fruhvirtová oraz Coco Gauff. Zwłaszcza zwycięstwo nad amerykańską gwiazdą zrobiło ogromne wrażenie – Linette imponowała serwisem i opanowaniem, co pozwoliło jej odnieść jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze.

     

    Paolini w Formie – Włoszka z Polskimi Korzeniami Nie Dała Szans

     

    Ćwierćfinał zapowiadał się niezwykle ekscytująco. Po drugiej stronie siatki stanęła Jasmine Paolini – finalistka Roland Garros i Wimbledonu 2024, która w Miami odnalazła świetną formę. Jej triumf nad Naomi Osaką w czwartej rundzie pokazał, że jest gotowa na wielkie wyzwania. Spotkanie z Linette miało dla niej dodatkowy wymiar – Włoszka chciała zrewanżować się za porażkę z Polką z września ubiegłego roku, kiedy to Linette zwyciężyła 6:4, 6:0 w Pekinie.

     

    Mecz pierwotnie zaplanowany na godzinę 19:00 czasu polskiego musiał zostać opóźniony ze względu na opady deszczu. Zawodniczki pojawiły się na korcie dopiero cztery godziny później, a ich rywalizację przeniesiono z głównego stadionu na Grandstand.

     

    Mocny Początek Linette, Ale Paolini Przejmuje Kontrolę

     

    Spotkanie rozpoczęło się obiecująco dla Linette – już w pierwszym gemie przełamała serwis rywalki. Jednak od tego momentu Paolini zaczęła narzucać swój rytm gry. Włoszka przejęła inicjatywę, zmuszając Polkę do defensywy i punktując precyzyjnymi uderzeniami. Linette starała się znaleźć sposób na powrót do gry, ale Paolini skutecznie odpierała jej ataki. Przy stanie 5:3 Włoszka serwowała na zwycięstwo w pierwszym secie i nie dała Polce najmniejszych szans, zamykając partię wynikiem 6:3.

     

    Linette Walczyła, Ale Paolini Nie Pozostawiła Złudzeń

     

    Drugi set rozpoczął się równie wymagająco dla Linette. Paolini szybko przełamała serwis Polki, a następnie utrzymała własne podanie, wychodząc na prowadzenie 2:0. Mimo że Linette miała szanse na wyrównanie, nie zdołała wykorzystać break pointa, a Włoszka ponownie przejęła inicjatywę. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 3:1 – Paolini wywalczyła drugie przełamanie, co praktycznie przypieczętowało jej zwycięstwo.

     

    Linette nie poddała się bez walki – jeszcze w szóstym gemie miała trzy okazje na przełamanie, jednak Paolini zachowała zimną krew i skutecznie odpierała ataki. Ostatecznie Włoszka wygrała 6:3, 6:2, zapewniając sobie miejsce w półfinale.

     

    Co Dalej dla Magdy Linette?

     

    Choć Polka kończy swoją przygodę w Miami na ćwierćfinale, jej występ z pewnością można uznać za ogromny sukces. Po raz kolejny udowodniła, że potrafi rywalizować na najwyższym poziomie, pokonując wielkie nazwiska światowego tenisa. To doświadczenie z pewnością zaprocentuje w kolejnych turniejach.

     

    A co z Jasmine Paolini? Włoszka jest teraz o krok od finału i zmierzy się z jedną z czołowych zawodniczek – Aryną Sabalenką lub Qinwen Zheng. Czy zdoła podtrzymać swoją świetną formę i sięgnąć po największy sukces w karierze? Wszystko rozstrzygnie się już wkrótce!