Category: Uncategorized

  • “Łączymy się dzisiaj wszyscy w bólu”. Wpis Tuska po tragedii

    “Łączymy się dzisiaj wszyscy w bólu”. Wpis Tuska po tragedii

    Lączymy się dzisiaj wszyscy w bólu z rodzinami dwóch górników, którzy zginęli w kopalni Pniówek” – napisał Donald Tusk na platformie X. Na tragedię zareagowali także prezydent Karol Nawrocki oraz minister energii Miłosz Motyka. Władze zapewniły o otoczeniu bliskich ofiar odpowiednią opieką. Zmarli górnicy mieli 40 i 41 lat.
    Dwóch mężczyzn ubranych w eleganckie garnitury, stojących obok siebie na tle wnętrza z niebieskim elementem oraz neutralnym oświetleniem. Jeden z nich spogląda lekko w bok, drugi patrzy przed siebie, oboje mają poważne wyrazy twarzy.

    Premier Donald Tusk i Prezydent Karol Nawrocki zareagowali na śmierć dwóch górników w kopalni PniówekKamil Kasprzycki/REPORTER dts Nachrichtenagentur / ddp imagesAgencja FORUM

    W kopalni Pniówek w Pawłowicach wskutek wyrzutu metanu wraz z masą skalną w drążonym chodniku na poziomie 1000 zginęło w poniedziałek dwóch górników. Na briefingu o północy przed kopalnią poinformowano, że okoliczności zdarzenia bada specjalnie w tym celu powołana komisja.

    “Łączymy się dzisiaj wszyscy w bólu z rodzinami dwóch górników, którzy zginęli w kopalni Pniówek. Władze JSW zapewniły mnie, że bliscy ofiar otoczeni są właściwą opieką i mogą liczyć na wszelką pomoc” – napisał we wtorek rano na platformie X premier Tusk.

    Kondolencje przekazał też minister energii Miłosz Motyka. “Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o tragicznej śmierci dwóch górników w kopalni Pniówek. Rodzinom, bliskim oraz współpracownikom Zmarłych składam najszczersze wyrazy współczucia i słowa wsparcia w tym niezwykle trudnym czasie. Niech spoczywają w pokoju”- napisał na X minister.

    “Z ogromnym smutkiem przyjąłem informację o tragicznej śmierci dwóch górników z Kopalni Pniówek. Składając wyrazy najszczerszego współczucia łączę się w bólu i modlitwie z Rodzinami oraz Bliskimi zmarłych” – napisał w mediach społecznościowych prezydent Karol Nawrocki.

    Tragedia w kopalni Pniówek. Nie żyje dwóch górników

    Wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy zakład, Adam Rozmus przekazał, że w poniedziałek po godz. 17 w Pniówku doszło do wydzielenia się dużej ilości gazu złożowego – metanu.

    Zarejestrowały to czujniki metanometrii automatycznej, zabudowane w drążonym przodku na poziomie 1000, na głębokości ok. 900 metrów. W przodku trwało wówczas fedrowanie za pomocą wysokowydajnego kombajnu chodnikowego – znajdowało się w nim 10 pracowników.

    O własnych siłach wycofało się ośmiu pracowników. Z dwoma pracownikami utracono kontakt. Po sześciogodzinnej akcji ratowniczej zastępy odnalazły poszukiwane osoby. Lekarz na miejscu zdarzenia stwierdził zgon obu pracowników.

    Śmierć górników. Władze JSW zapewniają o opiece dla rodzin

    – Rodziny zostaną otoczone szczególną opieką, zarówno psychologiczną jak i jak i kwestią pomocy materialnej. Mówimy o konkretnych odszkodowaniach, które w ramach uchwał zarządu obowiązują w ramach Jastrzębskiej Spółki Węglowej – zadeklarował wiceprezes. Zmarli to górnicy z kilkunastoletnim stażem pracy w kopalniach, mieli 40 i 41 lat.

    To 14. i 15. ofiara śmiertelna wypadków w tym roku w polskim górnictwie; 11. i 12. w kopalniach węgla kamiennego. Kopalnia Pniówek jest zakładem o jednym z najwyższych w kraju wskaźników zagrożenia metanowego.

    “Wydarzenia”: Kładka niezgody. Spór społeczników i samorządowców o przeprawę nad Wisłą

  • Zełenski sygnalizuje dobrą wolę wobec polskiego prezydenta wizytą w Warszawie

    Zełenski sygnalizuje dobrą wolę wobec polskiego prezydenta wizytą w Warszawie

    Zełenski sygnalizuje dobrą wolę wobec polskiego prezydenta wizytą w Warszawie
    WARSZAWA, Polska — Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski został w piątek powitany w Pałacu Prezydenckim w Warszawie przez swojego polskiego odpowiednika, Karola Nawrockiego. Wizyta Zełenskiego ma na celu zapewnienie, że relacje z kluczowym sojusznikiem, jakim jest Polska, pozostaną stabilne — niezależnie od ewentualnych zmian władzy w Warszawie.

    Do spotkania Zełenskiego z Nawrockim doszło ponad cztery miesiące po zaprzysiężeniu tego drugiego w sierpniu.
    To długi czas, biorąc pod uwagę symbiotyczne relacje między oboma krajami od momentu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku: Polska potrzebuje Ukrainy, by powstrzymywać Rosję, a Ukraina potrzebuje Polski do zapewnienia dostaw pomocy wojskowej. Polska będzie również kluczowa w każdym systemie zachodnich gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, jeśli dojdzie do zawarcia porozumienia pokojowego.

    Obecny polski rząd jest zdecydowanym zwolennikiem Ukrainy, a premier Donald Tusk należy do najbardziej wyrazistych adwokatów Kijowa na arenie międzynarodowej.
    Jednak wyniki wyborów prezydenckich wskazują, że poprzednia, nacjonalistyczna partia rządząca — Prawo i Sprawiedliwość — może powrócić do władzy w 2027 roku. Nawrocki, który wygrał wybory przy poparciu PiS, grał dotąd na zwłokę w relacjach z Kijowem.
    W słowach przypominających postawę byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, Nawrocki stwierdził, że oczekuje od Zełenskiego „wyrażenia wdzięczności” za znaczącą pomoc wojskową i humanitarną, jakiej Polska udzieliła i nadal udziela Ukrainie.

    — Konsekwentnie domagam się symetrii w relacjach między Polską a Ukrainą — powiedział na początku grudnia.
    Nawrocki podkreślał, że przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej nie może być bezwarunkowe oraz że Polska przeznacza zbyt wiele środków na ukraińskich uchodźców kosztem własnych obywateli.

    Szczególnie krytykował Kijów za blokowanie ekshumacji polskich ofiar spoczywających w masowych grobach na Ukrainie, w regionie Wołynia, brutalnie zamordowanych podczas II wojny światowej. Polskie władze szacują, że zginęły tam dziesiątki tysięcy Polaków.
    Popularne artykuły
    Podczas II wojny światowej relacje polsko-ukraińskie na terenach Wołynia i Galicji Wschodniej, znajdujących się pod okupacją nazistowską, były naznaczone brutalnym konfliktem etnicznym. Uzbrojone formacje po obu stronach, w tym Ukraińska Powstańcza Armia oraz polskie podziemie, brały udział w atakach i akcjach odwetowych, które doprowadziły do masowych ofiar wśród ludności cywilnej — zarówno Polaków, jak i Ukraińców.

    Ta historyczna tragedia od lat stanowi jedno z głównych źródeł napięć między oboma krajami.
    W styczniu jednak Polska i Ukraina osiągnęły porozumienie, na mocy którego Ukraina zgodziła się na ekshumację części polskich ofiar, co uznano za istotny przełom.

    W tym roku ekshumacje przeprowadzono już we wsi Puźniki w zachodnim obwodzie tarnopolskim na Ukrainie, gdzie odnaleziono szczątki co najmniej 42 osób uznawanych za ofiary rzezi wołyńskiej, a także we Lwowie-Zboiskach. Obie strony wydały kolejne zgody na przeprowadzenie ekshumacji w innych lokalizacjach.
    Mimo to Nawrocki, który obiecał Polakom stawianie ich interesów na pierwszym miejscu, prawdopodobnie będzie chciał uzyskać od Zełenskiego kolejne deklaracje i zobowiązania podczas piątkowego spotkania.

  • “Iga Świątek o cichej sile swojego ojca: Zawsze miał mnie za plecami”,Z retrospecznymi zdjęciami Małej Igi i Ojca Świątecznego

    “Iga Świątek o cichej sile swojego ojca: Zawsze miał mnie za plecami”,Z retrospecznymi zdjęciami Małej Igi i Ojca Świątecznego

    Sukcesu Iga Świątek to nie tylko opowieść o talentach sportowych, ciężkiej pracy i wygrywanych turniejach wielkoszlemowych. To również historia rodziny, wsparcia i relacji, które ukształtowały jedną z najwybitniejszych tenisistek XXI wieku. W ostatnich wypowiedziach Polka po raz kolejny zwróciła uwagę na niezwykle ważną rolę swojego ojca, Tomasza Świątka, podkreślając jego „cichą siłę” i obecność w najważniejszych momentach życia.

    Słowa: „Kiedy nie trzymał mnie za rękę, zawsze miał mnie za plecami” doskonale oddają charakter tej relacji. Ojciec Igi nigdy nie był osobą, która narzucała się mediom czy publicznie komentowała każdy sukces córki. Zamiast tego pozostawał w cieniu, konsekwentnie dbając o jej spokój, rozwój i stabilność emocjonalną. To podejście, jak wielokrotnie podkreślała sama tenisistka, pozwoliło jej zachować równowagę w świecie pełnym presji i oczekiwań.

    Tomasz Świątek, były wioślarz i olimpijczyk, doskonale rozumiał realia sportu wyczynowego. Wiedział, jak ważne są nie tylko treningi, ale także regeneracja, odporność psychiczna i umiejętność radzenia sobie z porażkami. Iga dorastała w środowisku, w którym sukces nie był celem samym w sobie, lecz naturalnym efektem dobrze wykonanej pracy. Ojciec nigdy nie wywierał na niej presji wyniku — zamiast tego uczył ją skupienia na procesie, dyscypliny i konsekwencji.

    W wywiadach Iga często wspomina, że ojciec był dla niej filarem w momentach kryzysowych — wtedy, gdy przegrywała ważne mecze, zmagała się z kontuzjami czy wątpliwościami. Nie potrzebował wielkich słów. Jego wsparcie wyrażało się w rozmowach, obecności i poczuciu bezpieczeństwa, jakie dawał córce. To właśnie ta „cicha siła” pomogła jej zbudować mentalność mistrzyni.
    Uśmiech, który pojawia się na twarzy Świątek, gdy mówi o ojcu, mówi więcej niż tysiąc słów. W świecie zawodowego sportu, gdzie relacje rodzinne często bywają wystawiane na ciężką próbę, historia Igi i jej ojca pokazuje, że prawdziwe wsparcie nie musi być głośne ani widowiskowe. Czasem wystarczy świadomość, że ktoś zawsze stoi za nami — niezależnie od wyniku.
    Dziś, gdy Iga Świątek jest jedną z ikon światowego tenisa i wzorem dla młodych sportowców, jej słowa o ojcu przypominają, że za wielkimi sukcesami często stoją ludzie, którzy nie szukają blasku reflektorów. To właśnie oni, pozostając w cieniu, mają największy wpływ na to, kim stajemy się jako sportowcy i jako ludzie.

  • A jednak to nie były plotki ws. małżeństwa Lewandowskich. Anna już potwierdziła

    A jednak to nie były plotki ws. małżeństwa Lewandowskich. Anna już potwierdziła

    Anna Lewandowska rzadko udziela wywiadów w mediach. Niedawno zrobiła jednak wyjątek i pojawiła się w podcaście “Jestem kobietą”, który prowadzi sama Aleksandra Kwaśniewska.

    Być może to magia nazwiska sprawiła, że żona Roberta dała się nie tylko namówić na rozmowę, ale i na bardzo szczere zwierzenia. Anna postanowiła bowiem opowiedzieć, jakie niemiłe rzeczy słyszy na swój temat. Okazuje się, że dowiedziała się od ludzi, że jest “niesympatyczna” i całkowicie brakuje jej dystansu i poczucia humoru. To oczywiście nieprawda!

    “Ostatnio usłyszałam, że wyglądam na niesympatyczną. Wydaje mi się, że to przez mój duży nos. Śmiałyśmy się z koleżanką, że małe nosy w stylu Disneya, jak u Bambi, to są te sympatyczne postacie. A większy nos sprawia, że wygląda się na mniej sympatyczną. Biorę to na klatę, ale nie mnie oceniać, czy jestem sympatyczna czy nie” – stwierdziła wprost Anna.

    Anna Lewandowska nie wytrzymała. Podjęła decyzję, że to koniec

    Potem jednak uznała, że nie warto zaprzątać sobie tym głowy. Podjęła decyzję, że to koniec z czytaniem komentarzy i plotek na swój temat.

    “Kiedyś czytało się te komentarze i artykuły na swój temat, teraz naprawdę tego nie śledzę. Robię swoje, pracuję. Można o mnie mówić różne rzeczy wedle stereotypów – żona piłkarza, żona znanego, bogatego męża, ale nikt nie może odebrać mi mojej ambicji i pracowitości” – ogłosiła stanowczo Anna.

    Anna Lewandowska ujawniła prawdę o swoim małżeństwie z Robertem. Ludzie nie mieli pojęcia

    Na szczęście największym oparciem jest dla niej rodzina. Lewandowska zdaje sobie sprawę, jak wielką jest szczęściarą, że udało jej się wraz z Robertem stworzyć tak wspaniały dom.

    “Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Mam dwie córeczki, mam męża, który już dzisiaj jest ogromną legendą. Jest człowiekiem, który osiągnął już tak wiele i cały czas chce osiągać. […] Jest inteligentnym, mądrym mężczyzną, bardzo dobrym ojcem. Jest introwertykiem, a ja ekstrawertykiem, więc tutaj się uzupełniamy” – przekazała Anna.

    Na koniec przejęta Anna potwierdziła doniesienia ws. małżeństwa z Robertem. Oto co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich domu:

    “Nie rywalizujemy ze sobą. U nas w domu od zawsze najważniejsza była piłka. Od zawsze kalendarze podporządkowane pod Roberta – święta, rodzina, wszystko zawsze pod Roberta. […] Ma też czasem taki moment, kiedy […] potrzebny jest głos: “nie przejmuj się tym, tak się zdarza”. Niby nic, ale mężczyznom zawsze takie słowa na pewno pomagają i mojemu mężowi zawsze to pomaga. […] Mój mąż jest czystym przykładem tego, że mimo wielu porażek, opinii, presji, nigdy się nie poddaje i realizuje swoje cele. Dla mnie to jest też ogromna motywacja” – podsumowała przejmująco Anna.

    Sir Sicoma Monini Perugia – Osaka Bluteon. Skrót finału KMŚ siatkarzy

  • Tak Nawrocki potraktował Rosjanina, który uciekł do Polski

    Tak Nawrocki potraktował Rosjanina, który uciekł do Polski

    Gdy dwa lata temu uciekał z Rosji, celnik się dziwił i na szczęście nie połapał się w sytuacji. Teraz Władimir Semirunnij jest już Polakiem – dla naszego kraju w 2025 roku zdobył brązowy i srebrny medal mistrzostw świata w łyżwiarstwie szybkim. A w 2026 roku zamierza wywalczyć olimpijskie złoto. Na własne uszy słyszeliśmy, że doskonale opanował “Mazurka Dąbrowskiego”.
    Karol Nawrocki
    Fot. REUTERS/Ints Kalnins

    – Wpuściliby cię do Rosji, żebyś odwiedził mamę? – zapytaliśmy niedawno Władimira Siergiejewicza Semirunnija. – Wpuścić, to pewnie by wpuścili. Ale myślę, że już by nie wypuścili. Dlatego na pewno nie pojadę – odpowiedział Władek, jedna z największych nadziei na zbliżające się zimowe igrzyska olimpijskie. Polskie obywatelstwo otrzymał 26 sierpnia od Karola Nawrockiego. Zaledwie 20 dni po zaprzysiężeniu nowego prezydenta, który zadziałał błyskawicznie. Ale też nie było na co czekać, bo Władek starał się o nie od dłuższego czasu.

    Zobacz wideo Piłkarze Legii balują po przegranych meczach? Kosecki: Po remisie z Lechią piłkarze bawili się w klubie

    Władek, a nie Władimir, bo odkąd dwa lata temu zamieszkał w Tomaszowie Mazowieckim, stał się po prostu Władkiem. Dla sąsiadów, dla koleżeństwa z kadry, dla trenerów, dla nas, dziennikarzy, praktycznie dla wszystkich. Choć czas pokaże, czy również dla tych ludzi, którzy podchodzą do niego na tyle nieufnie, że po jego sukcesach publikują dziwne komentarze. My go poznaliśmy i jesteśmy pewni: ma wszystko, żeby go polubić i mu kibicować. I już ma osiągnięcia, za które nominowaliśmy go w plebiscycie “Momenty Roku 2025” – wszystkie 10 ekscytujących chwil polskiego sportu w kończącym się roku znajdziecie w sondażu pod tym tekstem.
    Rosjanie nazwali go zdrajcą, Polacy dokładnie go sprawdzali

    W marcu w norweskim Hamar Semirunnij startował jeszcze bez polskiego obywatelstwa. W 2022 roku wywalczył dla Rosji brąz na 5000 m na mistrzostwach świata juniorów. Chwilę wcześniej jego kraj zaatakował zbrojnie Ukrainę i szybko okazało się, że przez politykę zdolny sportowiec nie może się rozwijać. Im dłużej tkwił w sytuacji bez wyjścia, tym lepiej rozumiał, że jest bezradny – że w pewnym sensie był ofiarą wojny, którą rozpętał Władimir Putin. W 2023 roku w porozumieniu ze stroną polską Semirunnij załatwił sobie przyjazd do naszego kraju. Oficjalnie na treningi. – Mówił, że to dziwne, że Polacy zaprosili kogoś z Rosji – tak Władek opowiadał nam niedawno o reakcji celnika, który wypuszczał go z Rosji. – Powiedziałem, że mam pismo z powołaniem ze związku łyżwiarskiego. Miałem wtedy wizę krajową, którą dają na rok. Więc celnik zobaczył to wszystko i powiedział: “No dobra, czekamy na ciebie za rok”. I dalej sobie czekają – dodawał.

    I plują sobie w brodę, że stracili takiego zawodnika – to już dodajemy my. Rosjan bolało to, co zrobił Semirunnij. Szef tamtejszego łyżwiarstwa bagatelizował ruch młodego supertalentu, twierdząc, że Władimir owszem, jest dobry, ale na poziom krajowy, a nie międzynarodowy. Jednocześnie Rosjanie pisali o Władku, że jest zdrajcą i robili wszystko, żeby jak najdłużej blokować mu zmianę barw narodowych. Dlatego po medale dla Polski na MŚ 2025 Semirunnij jechał na licencji światowej federacji. I poniekąd też dlatego dopiero w sierpniu 2025 roku odebrał polskiego obywatelstwo. Poniekąd, bo ważna było jeszcze i to, żeby Semirunnija dobrze sprawdziły nasze służby.

    – Nic dziwnego, że Władek był dokładnie sprawdzany. Pewne sprawy zostały pomiędzy nimi, ale wiem, że służby musiały całkowicie wykluczyć jakiekolwiek powiązania, musiały się upewnić, że wydanie mu polskiego paszportu jest bezpieczne – mówił nam swego czasu Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

    Władek musiał poświadczyć, że nie ma i nie miał żadnych związków z rosyjską armią, że nie bierze pieniędzy od żadnych tamtejszych firm i – co równie ważne – że sprzeciwia się prowadzeniu przez Putina wojny w Ukrainie. – Nie miałem z tym problemu. Po pierwsze nie wspieram tego, a po drugie skoro to było potrzebne, to też, dlaczego tego nie zrobić? Tak, żeby wszyscy byli pewni, że ja tu przyjeżdżam z jednym celem. Żeby jeździć na łyżwach, a nie robić coś złego. Dlatego nie martwiłem się taką deklaracją – tak z kolei tłumaczył nam wszystko sam Semirunnij. Co ważne, on to wszystko mówił z pewnością w głosie. I po polsku. Nasz język opanował szybko i posługuje się nim płynnie.
    Igrzyska tuż, tuż, a Władek w gigantycznej formie!

    “Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy” – wyrecytował, gdy zapytaliśmy, czy już zna nasz hymn. – A w plecaku mam biało-czerwoną flagę – dodawał, podkreślając, że w lutym na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie będzie chciał poprawić swoje świetne wyniki z mistrzostw świata w Hamar.

    Na początku 2025 roku Semirunnij błysnął po raz pierwszy na światowej scenie. Zdobywając brąz na 5000 m 13 marca i srebro na 10 000 m 16 marca dał nam obietnicę, że wyciągając do niego rękę, w nagrodę jako kraj sięgniemy przez lata po wiele sukcesów. A niedawno jak obietnica sukcesu największego z możliwych wyglądał jego kapitalny występ w Heerenveen. 6 grudnia Władek zmiażdżył rekord Polski na 10 000 m w Pucharze Świata o 23 sekundy. Wygrał zawody z rezultatem lepszym aż o 16,7 sekund od drugiego Barta Swingsa, który jest multimedalistą i igrzysk olimpijskich, i mistrzostw świata, i Pucharu Świata. Semirunnij uzyskał trzeci wynik w historii, a tak naprawdę miałby rekord świata, gdyby tylko rywalizacja odbywała się na szybszym torze.

    Władek już dał nam powody do wielkiej radości, a ewidentnie się rozpędza. W 2025 roku po jego medalach cieszyliśmy się, że mamy kogoś, kto świetnie rokuje na igrzyska. Teraz wierzymy, że w 2026 roku w “Momentach Roku” będziemy przypominali, jak popędził po olimpijskie złoto. I jak wdzięczny, że go przyjęliśmy, zaśpiewał “Mazurka Dąbrowskiego”, a my śpiewaliśmy razem z nim.

    Moment roku 2025 w polskim sporcie możecie wybierać od 22 do 30 grudnia w poniższej sondzie. W ostatni dzień roku, 31 grudnia, przedstawimy wyniki plebiscytu.

  • Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Na początku 2026 roku Iga Świątek stanie przed szansą osiągnięcia rzadkiego kamienia milowego, którego w kobiecym tenisie nie udało się dokonać od ponad dekady.
    Polka, obecnie druga rakieta świata, przystąpi do Australian Open w pogoni za swoim pierwszym tytułem w Melbourne, który jednocześnie zapewniłby jej Wielkiego Szlema w karierze. Świątek ma już na koncie sześć tytułów wielkoszlemowych, z których najnowszy zdobyła na Wimbledonie wcześniej w tym roku. Czterokrotnie triumfowała także w Roland Garros (2020, 2022–2024) oraz raz w US Open (2022).
    W erze Open tylko sześć kobiet zdołało skompletować Wielkiego Szlema w karierze (wygrać każdy turniej wielkoszlemowy przynajmniej raz), a ostatnią z nich była Maria Szarapowa. Od 1988 roku jedynymi innymi tenisistkami WTA, którym się to udało, były Steffi Graf i Serena Williams, przy czym obie dokonały tego wielokrotnie. Graf pozostaje jedyną osobą w historii, która zdobyła tzw. Złotego Szlema – wygrała wszystkie turnieje wielkoszlemowe oraz złoty medal olimpijski w jednym roku.
    Świątek przyznaje, że perspektywa dołączenia do tego elitarnego grona jest dla niej „marzeniem”, jednak stara się nie wybiegać myślami zbyt daleko. W Australian Open ma bilans 22 zwycięstw i 7 porażek, a jej najlepszym wynikiem są dwa półfinały, w tym w tym roku.
    – Muszę powiedzieć, że większość niesamowitych rzeczy, które wydarzyły się w mojej karierze, miała miejsce wtedy, gdy w ogóle się ich nie spodziewałam i nie skupiałam się na nich – powiedziała Świątek w wywiadzie dla CLAY, opublikowanym także przez RG Media. – Nie jestem osobą, która wyobraża sobie siebie z trofeum w rękach. Nie sądzę, by dawało mi to dużą dyscyplinę w pracy, dlatego wolę koncentrować się na procesie. Poza tym nie zawsze ma się pełną kontrolę nad wynikami.
    Dodatkową motywacją do dobrego występu w Melbourne może być dla niej to, jak blisko była awansu do finału w 2025 roku. W półfinale nie wykorzystała piłki meczowej przeciwko Madison Keys i ostatecznie przegrała 8–10 w super tie-breaku decydującego seta.
    – To coś, o czym marzę i co chciałabym kiedyś osiągnąć, ale nie zamierzam przyjeżdżać do Melbourne i myśleć o tym każdego dnia – powiedziała, odnosząc się do walki o Wielkiego Szlema w karierze. – Wiem, że trzeba wygrać siedem meczów, a turnieje wielkoszlemowe trwają dwa tygodnie – wiele może się wydarzyć. Dlatego zamierzam iść krok po kroku. Kluczowe jest dobre przepracowanie okresu przygotowawczego, a potem zobaczymy. Bez wątpienia byłoby to spełnienie marzeń.
    Świątek nie jest jedyną zawodniczką, która ma szansę na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze podczas tego turnieju. Jeśli tytuł zdobędzie Carlos Alcaraz, wyprzedzi Rafael Nadal i zostanie najmłodszym mężczyzną w historii, który dokona tego osiągnięcia – w wieku 22 lat.
    Australian Open odbędzie się w dniach od 18 stycznia do 1 lutego.

  • Cała Hiszpania huczy o sekrecie Lewandowskiego. Sam go zdradził

    Cała Hiszpania huczy o sekrecie Lewandowskiego. Sam go zdradził

    Mimo że Robert Lewandowski ma już 37 lat, to wciąż gra na najwyższym światowym poziomie. Przepis kapitana reprezentacji Polski na długowieczność kibice z naszego kraju znają od dawna – w końcu bardzo profesjonalny styl prowadzenia się Lewandowskiego jest wiedzą powszechną. Teraz polski napastnik postanowił podzielić się swoim sekretem z Hiszpanami. Pokazał też swój trening.
    Lewandowski
    Screenshot YT ‘TheGrefg’

    “Napastnik Barcelony jest jednym z zawodników w czołowej formie w swoim wieku (…). Polak wyróżnia się godną pozazdroszczenia muskulaturą, którą na tym etapie kariery jest w stanie utrzymać niewielu zawodników” – zachwyca się Lewandowskim kataloński “Sport”.

    Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy
    Lewandowski zdradził swój sekret Hiszpanom. To się liczyło najbardziej

    Kapitan reprezentacji Polski pojawił się na kanale YouTube “TheGrefg”, który ma blisko 20 milionów subskrybentów. Lewandowski odpowiedział w nim na pytania związane ze swoim stylem życia oraz rygorem treningowym, któremu się poddaje – pokazał też prowadzącemu poszczególne ćwiczenia. Nic dziwnego, że ten materiał od razu zauważyły hiszpańskie media.

    – Ważne jest to, co robiłem przez ostatnie 10 lat, a nie to, co robię teraz: zdrowe odżywianie się, wysypianie się, mocny trening – cytuje wypowiedź polskiego napastnika “Sport”.

    Jednym z elementów rozruchu przed treningami w Barcelonie jest piłkarski tenis. W tej gierce Lewandowski jest jednym z najlepszych w drużynie – wysoki poziom trzyma też Wojciech Szczęsny.

    – Miałem 21 albo 22 lata, gdy pierwszy raz pomyślałem o swojej przyszłości. Każdego dnia piłem na śniadanie mleko, ale czułem się zmęczony, gdy potem trenowałem – przyznał. Z tego powodu wyeliminował nawet białą czekoladę i oczywiście: gluten.

    Lewandowski wypowiedział się też nt. końca kariery. – To zależy, jak się będę czuł. Fizycznie czuję się dobrze, psychicznie też, ale to, co powie mi serce, również ma wpływ. Na ten moment nie mam wielkich planów na przyszłość – stwierdził.

    Obecnie Robert Lewandowski ma dłuższą chwilę odpoczynku. Barcelona do gry wróci dopiero 3 stycznia, gdy w La Liga zagra na wyjeździe z Espanyolem. Już teraz zachęcamy do śledzenia tego

  • A jednak to prawda o Lewandowskim. Cała Hiszpania huczy o Polaku i jego sekrecie

    A jednak to prawda o Lewandowskim. Cała Hiszpania huczy o Polaku i jego sekrecie

    Mimo że w hiszpańskich i polskich mediach regularnie pojawiają się doniesienia sugerujące, iż Robert Lewandowski może latem pożegnać się z FC Barceloną, trudno odmówić Polakowi jednego – robi wszystko, by zmienić nastawienie władz klubu. Jego profesjonalne podejście do pracy i dbałość o każdy detal sprawiają, że w wieku 37 lat wciąż utrzymuje się na absolutnym szczycie europejskiego futbolu. Teraz sam napastnik miał okazję opowiedzieć o tym szerzej, potwierdzając to, o czym od dawna spekulowano.

    Wielu wybitnych piłkarzy po trzydziestce wyraźnie obniżało loty, często decydując się na lukratywne transfery do mniej wymagających lig, gdzie kończyli kariery w komfortowych warunkach. Robert Lewandowski jest jednak zupełnym przeciwieństwem tego schematu. Mimo upływu lat pozostaje jedną z kluczowych postaci FC Barcelony i wciąż prezentuje poziom, który budzi podziw w całej Europie.

    Nie jest tajemnicą, że kapitan reprezentacji Polski z ogromną dyscypliną podchodzi do diety, treningów i codziennej regeneracji. Podczas ostatniego wywiadu zdradził kolejne szczegóły dotyczące swojego stylu życia i tzw. higieny pracy, potwierdzając wiele teorii krążących od lat wokół jego osoby.

    Obszerna rozmowa z Lewandowskim, przeprowadzona w języku hiszpańskim, ukazała się na kanale „TheGrefg” na YouTube i szybko odbiła się szerokim echem w tamtejszych mediach. Dziennikarze skrupulatnie analizują wypowiedzi napastnika Barcelony, zwracając uwagę m.in. na jego nawyki żywieniowe. Jednym z ciekawszych wątków okazała się informacja, że Lewandowski od lat unika mleka.

    Wywiad w zaledwie kilkanaście godzin obejrzano około pół miliona razy, a hiszpańska prasa szeroko cytuje słowa Polaka. „Oto sekret długowieczności Lewandowskiego i utrzymania się na szczycie w wieku 37 lat” – napisał kataloński dziennik „Sport”.

    – Najważniejsze nie jest to, co robię teraz, ale to, co robiłem przez ostatnie dziesięć lat: zdrowe odżywianie, dobry sen i intensywne treningi – tłumaczył Lewandowski. – O swojej przyszłości zacząłem myśleć już w wieku 21–22 lat. Codziennie piłem mleko na śniadanie, ale po treningach czułem się zmęczony – dodał, wspominając początki zmian w diecie.

    To właśnie wtedy kapitan reprezentacji Polski zdecydował się wyeliminować z jadłospisu niektóre produkty, takie jak mleko, biała czekolada czy gluten. – Zauważyłem ogromną różnicę, gdy przestałem je spożywać – przyznał.

    Samą dietę Lewandowski uważa jednak tylko za jeden z elementów sukcesu. Jego zdaniem kluczowe znaczenie mają również regularne treningi, silna psychika i konsekwencja w dążeniu do celu, a także odpowiednia regeneracja. Sen odgrywa w tym procesie szczególną rolę – napastnik stara się spać około ośmiu godzin na dobę, by organizm miał czas na pełne odnowienie.

  • “Tyle plotek jak kamieni  nie zamierzam przechodzić na emeryturę w najbliższym czasie” – powiedziała Iga Świątek.

    “Tyle plotek jak kamieni nie zamierzam przechodzić na emeryturę w najbliższym czasie” – powiedziała Iga Świątek.

    Słowa Iga Świątek, w których zdecydowanie ucięła spekulacje na temat rzekomego zakończenia kariery, odbiły się szerokim echem w świecie sportu. „Tyle plotek jak kamieni – nie zamierzam przechodzić na emeryturę w najbliższym czasie” – przyznała liderka polskiego tenisa, reagując na falę domysłów i nieprawdziwych informacji, które od pewnego czasu krążyły w mediach i internecie.

    Plotki o rzekomym odejściu Świątek pojawiały się regularnie, zwłaszcza w momentach, gdy tenisistka otwarcie mówiła o zmęczeniu psychicznym, presji związanej z byciem numerem jeden światowego rankingu czy potrzebie chwilowego dystansu od medialnego szumu. Dla części odbiorców takie wypowiedzi stały się pretekstem do snucia daleko idących teorii, które z rzeczywistością nie miały wiele wspólnego. Sama zawodniczka podkreśliła jednak, że mówienie o emocjach i zdrowiu psychicznym nie oznacza rezygnacji z kariery, lecz dojrzałe podejście do sportu wyczynowego.
    Iga Świątek od lat uchodzi za jedną z najbardziej profesjonalnych i świadomych tenisistek swojego pokolenia. Jej sukcesy na kortach wielkoszlemowych, dominacja w turniejach WTA oraz stabilna forma sprawiły, że stała się nie tylko sportową ikoną, ale także wzorem dla młodych zawodników. Nic więc dziwnego, że każda jej wypowiedź jest analizowana pod lupą, a drobne sugestie bywają wyolbrzymiane do rangi sensacyjnych nagłówków.
    W swoim komentarzu Świątek zwróciła uwagę na problem nadinterpretacji słów sportowców. Jak zaznaczyła, presja medialna potrafi być równie wymagająca jak rywalizacja na korcie. Zamiast skupiać się na treningach i przygotowaniach do kolejnych turniejów, zawodnicy często muszą tłumaczyć się z plotek, które nigdy nie powinny powstać. „Tyle plotek jak kamieni” – to porównanie doskonale oddaje skalę dezinformacji, z jaką musi mierzyć się czołowa tenisistka świata.
    Jednocześnie Polka jasno dała do zrozumienia, że jej plany sportowe są nadal ambitne. Wciąż chce rywalizować na najwyższym poziomie, rozwijać swoją grę i walczyć o kolejne trofea. Nie ukrywa, że zdarzają się trudniejsze momenty, ale traktuje je jako naturalny element kariery, a nie sygnał do rezygnacji. Takie podejście tylko potwierdza jej mentalną siłę i dojrzałość.
    Wypowiedź Świątek spotkała się z ogromnym wsparciem kibiców, którzy docenili jej szczerość i stanowczość. Wielu fanów podkreśla, że właśnie taka otwartość i autentyczność sprawiają, iż Iga jest jedną z najbardziej lubianych postaci światowego sportu. Jej słowa są także ważnym sygnałem w szerszej dyskusji o granicach prywatności sportowców i odpowiedzialności mediów.
    Podsumowując, deklaracja Igi Świątek jednoznacznie zamyka temat rzekomego zakończenia kariery. Zamiast emerytury, przed polską mistrzynią wciąż stoją kolejne wyzwania, turnieje i cele. A plotki? Jak sama powiedziała – są ich „jak kamieni”, ale to nie one wyznaczają kierunek jej drogi.

  • Kiedy Australian Open 2026? Gdzie obejrzeć mecze Igi Świątek?

    Kiedy Australian Open 2026? Gdzie obejrzeć mecze Igi Świątek?

    The Australian Open is the first tennis Grand Slam tournament in 2026. The Melbourne competition will take place from 12 January to 1 February. Polish fans will especially follow the performances of Iga Świątek and Hubert Hurkacz. Where to watch Australian Open 2026 on TV and online live stream? Check the AO 2026 framework. Textual coverage “live” from the matches of Poles in Interia.
    Tenisistka w fioletowej czapce grająca energicznie podczas meczu, skupiona na odbiciu piłki, tło ciemne i neutralne, sportowa dynamika i siła są podkreślone przez ruch ramion.

    Iga Świątek is still waiting for the first triumph in the Australian Open Artur Widak AFP

    The Australian Open is one of four Grand Slam tennis tournaments alongside Roland Garros, Wimbledon and the U.S. Open. The tournament is extremely important because it is the first serious test of any season. AO 2026 will be the 114th edition of the competition and at the same time the 39th conducted on the courts of Melbourne Park. Last season, the Australian Open in the men’s singles was won by Italian Jannik Sinner, while in the women’s singles game American Madison Keys. Will it be the turn of Iga Świątek this year? Polka is still waiting for a triumph in the last event of the “big four.”

    “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025”. Iga Świątek zwyciężczynią tegorocznego plebiscytu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Tenis. Kiedy Australian Open 2026? Kiedy może zagrać Świątek? [TERMINARZ, HARMONOGRAM]

    Turniej kwalifikacyjny do Australian Open 2026 rozpocznie się w poniedziałek 12 stycznia. W eliminacjach weźmie udział 128 kobiet i 128 mężczyzn. Ta część turnieju potrwa do czwartku 15 stycznia, kiedy odbędą się ostatnie mecze i zostanie wyłonionych 16 zawodniczek oraz zawodników, którzy wywalczyli awans do drabinki głównej. Tego samego dnia zostaną ogłoszone również główne drabinki turnieju singlowego Australian Open.

    Główne zmagania singlistek i singlistów rozpoczną się 18 stycznia. Mecz I rundy zostaną rozegrane w dniach od 18 do 20 stycznia. Następnie od 21 do 22 stycznia odbędą się spotkania II rundy, od 23 do 24 stycznia III rundy, a od 25 do 26 IV rundy.

    Na dni 27 i 28 stycznia zaplanowano ćwierćfinały turnieju. Dopiero od półfinałów będzie podział na dni meczowe kobiet i mężczyzn. 29 stycznia zostaną rozegrane półfinały kobiet, a 30-stego półfinały mężczyzn. Z kolei wielki finał kobiet odbędzie się 31 stycznia, a 1 lutego wielki finał mężczyzn.

    Na Australian Open 2026 Polskę w turnieju singla będą reprezentowali: Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch, Kamil Majchrzak oraz powracający po długiej przerwie od gry Hubert Hurkacz.

    Podczas AO 2026 odbędą się także turnieje deblowe kobiet i mężczyzn oraz turniej miksta. Finał debla mężczyzn zaplanowano na 31 stycznia, a kobiet na 1 lutego. Z kolei finał turnieju miksta zostanie rozegrany 30 stycznia.

    Gdzie obejrzeć Australian Open 2026? [TRANSMISJE NA ŻYWO, STREAM]

    Mecze Polaków podczas Australian Open 2026 można obejrzeć na żywo w TV na kanałach Eurosportu 1 i Eurosportu 2. Transmisje z AO 2026 dostępne również online live stream na Polsat Box Go, a część spotkań będzie można obejrzeć wyłącznie na platformie HBO Max. Mecze Igi Świątek, Huberta Hurkacza, Magdy Linette, Magdaleny Fręch czy Kamila Majchrzaka będzie można oglądać również na urządzeniach mobilnych. Relacje tekstowe z występów Polaków w Interii Sport.
    Iga Świątek podczas Australian Open 2025

    Iga Świątek podczas Australian Open 2025ADRIAN DENNISEast News
    Hubert Hurkacz

    Hubert HurkaczNicolas Economou/NurPhoto) (Photo by Nicolas Economou / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP