Category: Uncategorized

  • Nawrocki trzymał kciuki za fiasko Lewandowskiego. “Cieszyłem się”

    Nawrocki trzymał kciuki za fiasko Lewandowskiego. “Cieszyłem się”

    Robert Lewandowski bez cienia wątpliwości zapisał się w historii jako jeden z najwybitniejszych polskich piłkarzy. Jego talent był widoczny już na samym początku seniorskiej kariery, gdy występował w barwach Znicza Pruszków. Co ciekawe, jeden z meczów młodego napastnika z tamtego okresu z trybun obserwował obecny prezydent RP, Karol Nawrocki. Paradoksalnie – cieszył się wtedy, że Lewandowski nie zdobył bramki. Miał jednak ku temu bardzo konkretne powody.

    Lewandowski reprezentował Znicz Pruszków w latach 2006–2008. Sezon 2007/2008 był dla zespołu spod Warszawy wyjątkowo udany – drużyna realnie walczyła o awans do Ekstraklasy, a po pierwszej części rozgrywek była nawet liderem ówczesnej II ligi. Ostatecznie Znicz zakończył sezon na piątym miejscu. Co istotne, zgromadził tyle samo punktów co Piast Gliwice i Arka Gdynia, jednak o niższej lokacie zdecydował gorszy bilans bezpośrednich spotkań oraz bilans bramkowy.

    Nawrocki i mecz, który zapadł w pamięć

    Indywidualnie tamten sezon był dla Roberta Lewandowskiego bardzo udany. Napastnik został królem strzelców rozgrywek, zdobywając 21 bramek. Rozpoczął sezon imponująco – trafiał do siatki w czterech pierwszych meczach z rzędu. Później przyszła niemal miesięczna przerwa bez gola, ale gdy już się przełamał, zrobił to z rozmachem, notując hat-tricka w spotkaniu z GKS-em Jastrzębie. W dalszej części rozgrywek dorzucił jeszcze m.in. cztery dublety.

    Mimo znakomitej formy były jednak zespoły, którym Lewandowski nie zdołał w tamtym sezonie strzelić ani jednej bramki. Jednym z nich była Lechia Gdańsk – późniejszy triumfator II ligi. Kluczowe znaczenie miał mecz 32. kolejki, rozegrany 18 maja 2008 roku w Gdańsku. Znicz przegrał wówczas 0:1, a Lewandowski spędził na boisku pełne 90 minut, nie znajdując jednak sposobu na defensywę „Biało-Zielonych”.

    To właśnie to spotkanie doskonale pamięta Karol Nawrocki, dziś prezydent RP, a wówczas zagorzały kibic Lechii. Jak sam wspominał, znajdował się wtedy w kibicowskim młynie i doskonale zdawał sobie sprawę z wagi tego meczu. Jeśli 20-letni Lewandowski nie zdobyłby bramki, Lechia stanęłaby przed ogromną szansą powrotu do Ekstraklasy po wielu latach przerwy.

    – Dla nas był to jeden z najważniejszych meczów w historii, bo zwycięstwo nad Zniczem otworzyło nam drogę do Ekstraklasy. Mówię „my”, bo byłem i jestem wiernym kibicem Lechii. Dlatego wtedy cieszyłem się, że Robert nie strzelił gola. Jednocześnie już wtedy było widać, że wyróżnia się na boisku – w końcu był najlepszym strzelcem ligi – wspominał Nawrocki w biografii „Lewandowski. Prawdziwy” autorstwa Sebastiana Staszewskiego.

    Z perspektywy czasu tamten mecz jest ciekawym epizodem w historii kariery Lewandowskiego – momentem, gdy przyszła gwiazda światowego futbolu została zatrzymana, ku radości jednych kibiców, ale już wtedy budziła powszechny szacunek i uznanie.

  • Andrzej Duda odpowiedział na apele. Błyskawiczna reakcja

    Andrzej Duda odpowiedział na apele. Błyskawiczna reakcja

    „Przez 25 lat mieszkałam na Białorusi, ale to Polska jest moim domem” – mówi Maria Żodzik. To właśnie dzięki niej biało-czerwoni wrócili z lekkoatletycznych mistrzostw świata 2025 z medalem. A ona sama wreszcie przestała być ofiarą systemu, który wcześniej brutalnie ją zawiódł.

    – Brawo! Co za postawa Marii Żodzik! Dwa metry zaliczone – proszę państwa, to oznacza medal mistrzostw świata! – nie krył euforii komentator TVP Marek Rudziński. – To jest absolutnie nieprawdopodobne! Rekord życiowy i srebro mistrzostw świata. Coś wyjątkowego! – dodawał chwilę później.

    Takie emocje towarzyszyły nam ostatniego dnia mistrzostw świata w lekkoatletyce, które we wrześniu odbyły się w Tokio. Teraz, pod koniec roku, te chwile wracają jako jedna z kandydatur w plebiscycie „Momenty Roku”, w którym czytelnicy Sport.pl wybierają najważniejsze wydarzenie 2025 roku w polskim sporcie.

    Polska czekała na medal do samego końca mistrzostw. Zawiedli faworyci, nie powiodło się utytułowanym zawodnikom. Dopiero w deszczowym, niezwykle wymagającym konkursie skoku wzwyż po medal sięgnęła zawodniczka, która dopiero od niedawna reprezentuje biało-czerwone barwy.

    Okradziona z igrzysk

    Historia Marii Żodzik to opowieść o talencie, cierpliwości i ogromnej determinacji. W 2023 roku złożyła wniosek o polskie obywatelstwo, rok później otrzymała je z rąk prezydenta Andrzeja Dudy, a w 2025 – już z orłem na piersi – została wicemistrzynią świata. To jeden z najbardziej poruszających momentów całego sezonu w polskim sporcie.

    28-letnia dziś zawodniczka urodziła się w Baranowiczach na Białorusi, niespełna 200 kilometrów od polskiej granicy. Przez lata reprezentowała swój kraj i zapewne robiłaby to nadal, gdyby nie wydarzenia, które całkowicie zmieniły jej życie.

    Już w 2021 roku Żodzik boleśnie odczuła niekompetencję białoruskich działaczy. Mimo uzyskania olimpijskiego minimum i rekordu życiowego – 196 cm – nie pojechała na igrzyska w Tokio. Powód? Brak wymaganej liczby badań antydopingowych. Federacja zwyczajnie nie dopilnowała formalności, a zawodniczka została wykluczona w ostatniej chwili.

    Jak opisywał portal tribuna.com, zator w systemie i fatalna organizacja pozbawiły ją startu w największej imprezie sportowej świata. Kilka miesięcy później sytuacja stała się jeszcze gorsza – po agresji Rosji na Ukrainę i wsparciu ze strony Białorusi sportowcy z tego kraju zostali praktycznie odcięci od międzynarodowych startów.

    Nowy początek w Polsce

    W 2023 roku Maria Żodzik podjęła decyzję, która okazała się przełomowa. Skoro jej dziadkowie byli Polakami, a w rodzinie lekkoatletyka miała długą tradycję, postanowiła spróbować kontynuować karierę w Polsce. Postawiła wszystko na jedną kartę – albo dołączy do polskiej reprezentacji, albo zakończy sportową drogę.

    Początki były dalekie od bajkowych. Po przeprowadzce do Białegostoku nie mogła utrzymać się wyłącznie ze sportu, dlatego treningi łączyła z pracą w restauracji McDonald’s. Dopiero z czasem jej sytuacja się ustabilizowała, co pozwoliło skupić się wyłącznie na przygotowaniach. Efekt? Forma życia i niezapomniany występ w Tokio.

    Deszcz, rekord i srebro

    W konkursie finałowym na Stadionie Olimpijskim w Tokio Żodzik od początku imponowała spokojem i odpornością psychiczną. Bezbłędnie zaliczyła 1,88 m, potem 1,93 i 1,97 m. Gdy poprzeczka zawisła na wysokości 2,00 m, nad stadionem rozpętała się ulewa.

    Przez deszcz Polka musiała czekać kilkanaście minut na swoją próbę. Pierwsza – nieudana. Druga – również. Została ostatnia szansa. I wtedy wydarzyło się coś, co na długo zapadnie w pamięć kibiców. Żodzik idealnie trafiła w moment, poszybowała nad poprzeczką i wylądowała na mokrym materacu z nowym rekordem życiowym.

    W tym momencie było już jasne – Polska ma medal. Chwilę później opady były tak intensywne, że sędziowie przerwali konkurs. Ale dla nas to nie miało już znaczenia. – Gdy zaczęło padać, było trochę strasznie, ale jestem stabilna i spokojna. Potrafiłam się wyłączyć – mówiła później wicemistrzyni świata.

    Szybka decyzja prezydenta

    Sukces w Tokio był potwierdzeniem tego, o czym środowisko lekkoatletyczne mówiło od dawna. Maria Żodzik to talent poparty ogromną pracą. Tomasz Majewski, dwukrotny mistrz olimpijski i wiceprezes PZLA, od miesięcy zabiegał o przyspieszenie procedury nadania jej obywatelstwa. – Dokumenty są u prezydenta, my zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy – mówił w lutym 2024 roku.

    Prezydent Andrzej Duda odpowiedział na apele i nadał Żodzik obywatelstwo na tyle szybko, że mogła wystąpić już na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Tam sukcesu jeszcze nie było – odpadła w eliminacjach. Ale rok później przeżyła najpiękniejszy moment w karierze.

    I wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek. Maria Żodzik właśnie wchodzi w najlepszy okres sportowego życia – a Polska może dzięki niej przeżyć jeszcze wiele podobnych chwil.

  • Jest Wigilia, a tu nagle taki komunikat ws. Ewy Pajor

    Jest Wigilia, a tu nagle taki komunikat ws. Ewy Pajor

    Świetna dyspozycja Ewy Pajor w ostatnich tygodniach została dostrzeżona w Hiszpanii. Reprezentantka Polski znalazła się w gronie kandydatek do prestiżowego wyróżnienia przyznawanego przez ligę hiszpańską, a o końcowym werdykcie zdecydują głosy kibiców.

    Statystyki Pajor w obecnej edycji Ligi Mistrzyń prezentują się bardzo solidnie. Napastniczka FC Barcelony wystąpiła dotychczas w pięciu spotkaniach i czterokrotnie wpisywała się na listę strzelczyń. W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodniczek fazy grupowej minimalnie wyprzedzają ją jedynie Evelyne Viens z AS Romy oraz Pernille Harder z Bayernu Monachium, które zdobyły po pięć bramek.

    Ewa Pajor walczy o nagrodę ligi hiszpańskiej

    Jeszcze lepiej Polka radzi sobie na krajowych boiskach. W rozgrywkach ligi hiszpańskiej jest aktualnie najskuteczniejszą piłkarką – ma na koncie 11 goli oraz trzy asysty. Tuż za nią plasuje się jej klubowa koleżanka z Barcelony, Claudia Pina, która zdobyła 10 bramek. Tak imponująca forma sprawiła, że Pajor została nominowana do nagrody dla najlepszej zawodniczki grudnia, przyznawanej przez ligę hiszpańską.

    Oprócz Polki o to wyróżnienie walczy jeszcze sześć piłkarek: Eva Navarro (Real Madryt), Rosa Márquez (Sevilla), Ainhoa Martín (Deportivo La Coruña), Malou Marcetto (Madrid CFF), Carla Andrés (Eibar) oraz Daniela Agote (Athletic Bilbao).

    Na oficjalnej stronie ligi pojawił się komunikat zachęcający do udziału w głosowaniu:
    „Święty Mikołaj przynosi mały prezent: nominowanych do tytułu Gracza Miesiąca Grudnia! Zagłosuj teraz na swojego faworyta i wygraj nagrodę”.

    Zwyciężczynię wybiorą kibice, którzy mogą oddawać swoje głosy do 28 grudnia. Wyniki głosowania zostaną ogłoszone 12 stycznia 2026 roku. W samym grudniu Ewa Pajor rozegrała trzy ligowe spotkania, w których zdobyła dwie bramki.

    FC Barcelona pozostaje liderem tabeli ligi hiszpańskiej. Po 14 kolejkach zespół zgromadził 39 punktów i ma aż siedem „oczek” przewagi nad drugim w tabeli Realem Madryt.

  • Oto co Nawrocki zrobił w Wigilię. W ruch poszły pięści

    Oto co Nawrocki zrobił w Wigilię. W ruch poszły pięści

    Karol Nawrocki nie spędził wigilijnego poranka wyłącznie w domowej atmosferze, czekając na wieczorne pierogi. Prezydent RP bardzo aktywnie rozpoczął świąteczny dzień, co pokazano w materiale opublikowanym na oficjalnym profilu Kancelarii Prezydenta. Nagranie dokumentuje jego wizytę na granicy polsko-białoruskiej, gdzie spotkał się z polskimi żołnierzami oraz funkcjonariuszami Straży Granicznej.

    Prezydent od lat podkreśla swoje przywiązanie do sportu – szczególnie piłki nożnej i boksu, które trenował w młodości. Do dziś pozostaje w dobrej formie fizycznej, co regularnie widać w jego aktywności medialnej. Tym razem dał temu wyraz podczas wigilijnego spotkania z mundurowymi pełniącymi służbę na wschodniej granicy kraju.

    Wspólny trening i rozmowy z żołnierzami

    Na opublikowanym nagraniu pokazano najważniejsze momenty wizyty Karola Nawrockiego. Były rozmowy z żołnierzami i funkcjonariuszami Straży Granicznej, wizyta w terenie, symboliczne łamanie się opłatkiem, a także element, który szczególnie przyciągnął uwagę – wspólny trening bokserski. Prezydent założył rękawice i uderzał w tarcze trzymane przez żołnierzy, demonstrując dobrą kondycję i doświadczenie sportowe. Nie zabrakło również serdecznych gestów, uścisków dłoni i „piątek”.

    W trakcie wizyty Nawrocki zwrócił się do mundurowych, podkreślając znaczenie ich codziennej służby. Jak zaznaczył, wolność nie jest dana raz na zawsze, a zagrożenia związane z wojną są dziś bliżej niż wielu chciałoby przyznać. – Pod presją działań Rosji i Białorusi nasze granice są zagrożone, ale pozostają bezpieczne dzięki waszej pracy – mówił prezydent, cytowany przez oficjalną stronę Kancelarii Prezydenta RP.

    Podkreślił również, że jego obecność na granicy w Wigilię jest wyrazem najwyższego szacunku dla polskiego munduru. – Nie wiem, jak lepiej mógłbym powiedzieć „dziękuję za waszą służbę”, niż spędzając z wami ten wyjątkowy wieczór – zaznaczył, składając żołnierzom i funkcjonariuszom świąteczne życzenia oraz życząc im spokojnej Wigilii spędzonej w gronie przyjaciół.

    Na zakończenie Karol Nawrocki odniósł się także do kwestii bezpieczeństwa państwa. Podkreślił, że wzmacnianie armii oraz przeznaczanie 5 proc. PKB na obronność ma jeden zasadniczy cel – odstraszanie potencjalnych agresorów. – Zbroimy się i budujemy siły zbrojne po to, aby nikt nie odważył się zaatakować naszej ukochanej Rzeczypospolitej Polskiej – podsumował prezydent.

  • Iga Świątek wróciła na kort! Jest potwierdzenie

    Iga Świątek wróciła na kort! Jest potwierdzenie

    Ponad miesiąc temu można było zobaczyć Igę Świątek na korcie, podczas Billie Jean King Cup. Teraz Polka wraca na kort i zagra w turnieju pokazowym w Shenzhen. Pojawiły się pierwsze nagrania z przywitania Świątek na lotnisku i jej pierwszego treningu.
    TENNIS-SEOUL/
    Fot. REUTERS/Kim Soo-hyeon

    6 – tyle turniejów wielkoszlemowych wygrała dotychczas Iga Świątek. 24-letnia tenisistka cztery razy triumfowała w Rolandzie Garrosie, raz na Wimbledonie i w US Open. Polka cały czas jednak czeka na zwycięstwo w Australian Open. Wtedy zostałaby jedyną aktywną tenisistką, która zwyciężyła w finałach wszystkich turniejów wielkoszlemowych.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Iga Świątek jest już w Chinach. Pojawiły się nagrania

    Teraz Iga Świątek nie będzie mogła w spokoju odpoczywać w święta Bożego Narodzenia. Już w piątek, 26 grudnia rozpocznie bowiem udział w turnieju pokazowym w Shenzhen. Właśnie tego dnia Polka zmierzy się z Kazaszką Jeleną Rybakiną (5. WTA), która wygrała tegoroczny turniej WTA Finals, rozgrywany z udziałem ośmiu najlepszych tenisistek rankingu WTA.

    “Chcę tylko życzyć wam Wesołych Świąt! Mam nadzieję, że spędzicie je dokładnie tak, jak chcecie. Jako że dzisiaj jestem w drodze do Chin, to coś dla was” – napisała Świątek we wtorek w mediach społecznościowych i pokazała, jak umalowała się na kolację wigilijną.

    W środę w mediach społecznościowych pojawiły się filmy z przywitania Igi Świątek na lotnisku w Chinach. Tuż po wejściu na lotnisku Polka pozuje do zdjęcia z kobietą, a w tle widać piękną choinkę.

    W serwisie X można też zobaczyć krótki filmik z pierwszego treningu Świątek w Shenzhen.

    W turnieju World Tennis Continental Cup w Shenzhen Świątek zagra w drużynie europejskiej. Są w niej Szwajcarka Belinda Bencic, Monakijczyk Valentin Vacherot oraz Włoch Flavio Cobolli.

    Zobacz także: Tak kibice z Polski potraktowali Świątek. Tenisistka reagować

    Drużynę światową utworzą: Kazaszka Jelena Rybakina, Chinka Wang Xinyu, Rosjanin Andriej Rublow i Chińczyk Zhang Zhizhen.

  • Oto sensacyjna rywalka Świątek w Wielkim Szlemie. “Jest skazana”

    Oto sensacyjna rywalka Świątek w Wielkim Szlemie. “Jest skazana”

    Alex Corretja, finalista Rolanda Garrosa z 1998 i 2001 roku, a obecnie ekspert telewizyjny, wytypował nieoczywistą kandydatkę do zdobycia tytułu wielkoszlemowego w przyszłym sezonie.Ekspert o rywalce Igi Świątek. “Jest skazana na zdobycie wielkiego tytułu”

    Nie ma wątpliwości, że Sabalenka, Świątek i Gauff będą też faworytkami w turniejach wielkoszlemowych w przyszłym roku. Eksperci uważają, że mogą im przeszkodzić przede wszystkim Kazaszka Jelena Rybakina czu Rosjanka Mirra Andriejewa.

    Inną kandydatkę, trochę niespodziewaną do zdobycia tytułu wielkoszlemowego wskazał Alex Corretja, były hiszpański tenisista, finalista Rolanda Garrosa w 1998 i 2001 roku, a obecnie ekspert telewizyjny. Wytypował bowiem Hiszpankę Paulę Badosę (25. WTA). Hiszpański tenis kobiecy potrzebuje Badosy. Jest ona zawodniczką o najwyższym poziomie i wielkiej osobowości. Oby była zdrowa fizycznie i znalazła dobrą równowagę, by mogła grać dobrze zarówno pod względem tenisowym, jak i mentalnym. Myślę, że Paula to zawodniczka, która jest skazana do wygrania wielkiego tytułu, do dotarcia tam, gdzie sama marzy być, i że będzie to możliwe tylko wtedy, gdy ominą ją kontuzje i liczne wahania formy. Uważam, że zawsze myślała i marzyła o osiągnięciu czegoś, czego inne zawodniczki sobie nawet nie wyobrażają i sądzę, że jest do tego zdolna – powiedział Corretja w rozmowie z Eurosportem.

    Badosa w 2025 roku osiągnęła swój najlepszy wynik w turnieju wielkoszlemowym. Dotarła bowiem do półfinału Australian Open. Hiszpanka ten sezon skończyła z bilansem 18 zwycięstw i 14 porażek.

  • Iga Świątek usłyszała to pytanie i nagle rzuciła: Jezu!

    Iga Świątek usłyszała to pytanie i nagle rzuciła: Jezu!

    Iga Świątek usłyszała to pytanie i nagle rzuciła: Jezu!

    Opracowanie:

    Marcin Gałązka
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: Pawel Jaskolka / NEWSPIX.PL / newspix.pl)

    Iga Świątek tuż przed startem sezonu 2026 była gościem programu “Oko w oko” na TVP Sport. Po jednym z pytań zadanym przez Jacka Kurowskiego nasza tenisistka była zszokowana. — Jezu, jakie trudne pytanie — przyznała, ale ostatecznie odpowiedziała, co odziedziczyła po swoim tacie. Możecie być zaskoczeni.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Sezon 2026 w tenisie wystartuje już 1 stycznia, więc przed tenisistami ostatnie dni na szlifowanie formy. Iga Świątek jeszcze do niedawna przebywała w Polsce i w tym czasie udzieliła długiego wywiadu dla TVP Sport. Jedno z pytań było szczególnie zaskakujące.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Oto co Iga Świątek odziedziczyła po tacie

    Dziennikarz Jacek Kurowski spytał Świątek: Co masz z taty?

    — Wydaje mi się, że determinacja. Mój tata bardzo nie lubi odpuszczać i dzięki temu, że ma tę cechę, to tutaj jestem. Jezu, jakie trudne pytanie, jaka psychoanaliza nagle. […] Już tyle wywiadów zrobiłam w życiu, że nie spodziewałam się znowu. Odświeżające, odświeżające tak jak Wimbledon było to pytanie. Naprawdę. Determinacja, ogólnie profesjonalizm, mój tata mnie tego nauczył, też był sportowcem, więc wie, jak to wygląda. Umiejętność ciężkiej pracy i takiej żmudnej pracy, która jest niezbędna w sporcie. I myślę, że znalazłoby się kilka takich bardziej prywatnych, ale to naprawdę musiałabym się zastanowić — przyznała Świątek.

    Zobacz także: Aryna Sabalenka zwraca się wprost do Polaków. Zapanowała konsternacja

    Świątek sezon 2026 rozpocznie turniejem United Cup, gdzie u boku Huberta Hurkacza, Katarzyny Kawy, Katarzyny Piter, Jana Zielińskiego i Daniela Michalskiego będzie reprezentować Polskę

    Opracowanie:Marcin Gałązka

  • Oto wykształcenie Igi Świątek. Polka rzadko się nim chwali

    Oto wykształcenie Igi Świątek. Polka rzadko się nim chwali

    Nieco ponad miesiąc przed jednym z najważniejszych momentów w swojej karierze Iga Świątek obchodziła 24. urodziny. 31 maja 2025 roku mistrzyni tenisa była już u progu historycznego sukcesu na Wimbledonie, który kilka tygodni później przypieczętowała w wielkim stylu. W tym samym wieku wielu jej rówieśników kończy studia licencjackie i odbiera dyplomy uczelni wyższych. Raszynianka obrała jednak zupełnie inną ścieżkę – podporządkowaną sportowi – i dziś trudno znaleźć u niej choć cień żalu z powodu tej decyzji. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, jakie wykształcenie ma triumfatorka Wimbledonu i jak świetnie poradziła sobie na egzaminie maturalnym.

    Zawodowi tenisiści na najwyższym światowym poziomie funkcjonują w realiach, które rzadko pozwalają na normalne życie rodzinne, a co dopiero na regularną naukę czy studia. Intensywny kalendarz turniejowy, codzienne treningi, podróże po całym świecie oraz ogromna presja wyniku sprawiają, że edukacja często schodzi na dalszy plan. W zamian pojawiają się jednak sportowe sukcesy, rozpoznawalność i wielkie pieniądze. Iga Świątek nie była wyjątkiem – już jako nastolatka musiała dokonywać wyborów, które na zawsze ukształtowały jej drogę.

    17 lipca 2025 roku Polka całkowicie zdominowała finał Wimbledonu, rozbijając Amandę Anisimovą i sięgając po swój szósty tytuł wielkoszlemowy. Dla wielu ekspertów był to najcenniejszy triumf w jej dotychczasowej karierze. Zaledwie kilka tygodni wcześniej obchodziła urodziny, wchodząc w wiek, w którym większość studentów kończy pierwszy etap akademickiej edukacji. Jak na tym tle wypada liderka światowego tenisa?

    Jakie wykształcenie ma Iga Świątek? Matura zdana celująco

    Choć może to zaskakiwać, Iga Świątek nigdy nie zdecydowała się na podjęcie studiów. Nie jest to jednak wynik zaniedbań czy braku ambicji, lecz świadoma decyzja. Połączenie nauki na uczelni z zawodową karierą tenisistki na absolutnym topie byłoby praktycznie niemożliwe.

    Swoją edukację Świątek rozpoczęła w Szkole Podstawowej nr 339 im. Raoula Wallenberga w Warszawie, gdzie później kontynuowała naukę również na etapie gimnazjum. Kolejnym krokiem było liceum – w 2020 roku ukończyła Niepubliczne Autorskie Liceum Ogólnokształcące nr 42 w Warszawie, dostosowane do potrzeb uczniów łączących naukę z intensywną karierą sportową.

    Tuż po sensacyjnym triumfie na Roland Garros w 2020 roku młoda tenisistka pochwaliła się wynikami egzaminu maturalnego. Okazało się, że również na tym polu radzi sobie znakomicie. Z języka polskiego uzyskała 83 procent, natomiast z matematyki i języka angielskiego na poziomie podstawowym zdobyła komplet punktów – po 100 procent. Bardzo dobrze wypadły także egzaminy rozszerzone: 96 procent z angielskiego i 66 procent z matematyki.

    Iga Świątek doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak istotną rolę w sporcie odgrywa rozwój intelektualny i mentalny. Dlatego mimo braku studiów regularnie sięga po książki, dba o poszerzanie horyzontów i chętnie angażuje się w inicjatywy promujące czytelnictwo, szczególnie wśród młodych ludzi.

    Na ten moment mistrzyni Wimbledonu może pochwalić się wykształceniem średnim. Nie wyklucza jednak, że w przyszłości – być może już po zakończeniu kariery sportowej – zdecyduje się na studia i spróbuje swoich sił również w akademickim świecie. Patrząc na jej dotychczasowe osiągnięcia, trudno wątpić, że także tam poradziłaby sobie znakomicie.

  • To nie żart. Hiszpanie uderzyli w Nawrockiego i Polaków. Nie bali się tego napisać

    To nie żart. Hiszpanie uderzyli w Nawrockiego i Polaków. Nie bali się tego napisać

    W nocy z środy 10 na czwartek 11 grudnia w Ostrowi Mazowieckiej miały miejsce dantejskie sceny. Dwa autobusy, którymi poruszali się kibice Rayo Vallecano, zostały zatrzymane przez samochody osobowe. Nagle z lasu wybiegli zamaskowani napastnicy, którzy zaatakowali fanów hiszpańskiego klubu podróżujących do Białegostoku na mecz z Jagiellonią w Lidze Konferencji.

    “Na miejscu rannym pomocy udzieliła załoga karetki pogotowia, a do szpitala trafiły 3 osoby. W wyniku penetracji terenu policjanci stwierdzili przeciętą siatkę odgradzającą drogę serwisową od S8 (…) Zabezpieczono między innymi kominiarki, pałki teleskopowe, drewniane i nożyce do cięcia metalu. Policjanci zabezpieczają dowody, ustalają dokładny przebieg zdarzenia i jego uczestników” – przekazywała policja.

    Jagiellonia Białystok – Rayo Vallecano. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Hiszpanie zajęli się Nawrockim i incydentem na S8. Ich słowa mogą zaboleć

    Sprawa odbiła się szerokim echem na całym świecie, a przede wszystkim w Hiszpanii. Choć od odpisywanych wydarzeń minęło kilka dni, to media na Półwyspie Iberyjskim wciąż żyją niedopuszczalnym zdarzeniem, do którego doszło w naszym kraju. W poniedziałek na łamach “El Mundo” ukazał się obszerny tekst nawiązujący do tego incydentu.

    Tamtejsi dziennikarze w bardzo surowych słowach podsumowali incydent, nazywając Polskę “rajem chuliganów” i “skrajnie prawicowym krajem”. To nie koniec. Autor tekstu sugeruje, że taki stan rzeczy nie powinien nikogo dziwić, skoro prezydentem Polski został człowiek, który sam uczestniczył w ustawkach.

    Artykuł “El Mundo” rozpoczyna się od historii tajnej bójki 70 vs 70 pomiędzy kibicami, w której miał uczestniczyć Karol Nawrocki. “Osoba ta obawiała się, że gdyby jej udział wyszedł na jaw, jej rozwijająca się kariera mogłaby zostać zagrożona (…) Karol Nawrocki (Gdańsk, 1983), były bokser amator i doktor historii. I miał rację w swojej ocenie… poniekąd. Jego udział w masowej bójce został ujawniony w trakcie kampanii prezydenckiej, w której startował jako kandydat niezależny, wspierany przez ultrakonserwatywną partię Prawo i Sprawiedliwość” – czytamy.

    Napisano, że obecny prezydent “nie zaprzeczył swojemu udziałowi w ustawce” oraz określił całe to wydarzenie jako rodzaj “szlachetnej walki”. Insynuuje się nawet, że istnieje nagranie z walki, które w Polsce ma być “zakazanym filmem, wielką tajemnicą”. “Skrajnie prawicowy kodeks honorowy pozostaje nienaruszony” – napisano. Hiszpanie są wręcz zszokowani, że informacje te nie przeszkodziły, a wręcz pomogły Nawrockiemu w zwycięstwie wyborów. Następnie płynnie połączono opisywany wątek ze wspomnianym atakiem na hiszpańskich kibiców.

    “Duch skrajnej prawicy, który jest wyczuwalny w Polsce, odżył w tym tygodniu, gdy dwa autobusy wiozące kibiców Rayo Vallecano jadące przez wiejski, zalesiony teren 80 kilometrów od Warszawy, zostały zaatakowane” – odnotowano, zagłębiając się w szczegóły. Na tym nie poprzestano. W ostatniej części tekstu Karol Nawrocki został nieco prześmiewczo nazwany “twardzielem” i dużym zwolennikiem Donalda Trumpa, co także miało mieć ogromny wpływ na wynik tegorocznych wyborów. Nie pominięto także wątku jego zamiłowania do Lechii Gdańsk, który również podpięto pod uczestnictwo w niebezpiecznych grupach kibicowskich.

    “Gang, do którego należał Nawrocki, ma również długą historię kryminalną. Z uwagi na powiązania z półświatkiem przestępczym w regionie Gdańska, kilku jego członków zostało oskarżonych o poważne przestępstwa, takie jak zabójstwa maczetą, podpalenia oraz nielegalny handel narkotykami i bronią” – piszą Hiszpanie.

    Na koniec “El Mundo” przytoczyło stosunek polskiego prezydenta do… Rosji. “W 2024 roku został wpisany na listę obywateli polskich poszukiwanych przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ze względu na swoją obecność podczas demontażu Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej w Głubczycach w 2022 roku” – czytamy. Po połączeniu wątków ataku na hiszpańskich fanów, kibicowskiej, “ustawkowej” przeszłości Nawrockiego i przypięcia Polsce łatki skrajnie prawicowego państwa na koniec Hiszpanie przypomnieli publikacje naukowe prezydenta oraz krótko opisali mecze Rayo z przedstawicielami Ekstraklasy.
    Alarm przed meczem Jagiellonii, policja w gotowości. Planują zaatakować Polaków?

    Alarm przed meczem Jagiellonii, policja w gotowości. Planują zaatakować Polaków? Foto OlimpikAFP
    Karol Nawrocki raczej nie będzie przeszkadzał rządowi w realizacji planów deregulacyjnych – uważają ekonomiści

    Karol Nawrocki raczej nie będzie przeszkadzał rządowi w realizacji planów deregulacyjnych – uważają ekonomiściBeata ZawrzelReporter
    Mężczyzna w garniturze z polską flagą na krawacie trzyma dokument i patrzy na niego z zaskoczoną miną. Wokół zgromadzeni ludzie, część z nich robi zdjęcia telefonami komórkowymi, w tle widoczne flagi Polski i duże plakaty przedstawiające spotkania poli…

    Prezydent RP – Karol Nawrocki

  • Tusk nie wytrzymał po tym, co zrobili kibole. I ta szpila w Nawrockiego. “Nie ma prawa”

    Tusk nie wytrzymał po tym, co zrobili kibole. I ta szpila w Nawrockiego. “Nie ma prawa”

    Niestety w ostatnich dniach na terenie naszego kraju doszło do karygodnych incydentów z udziałem kiboli, którzy znów przekroczyli granicę. Na ich poczynania w mediach społecznościowych zareagował Donald Tusk. “Stadionowi bandyci znów aktywni” – rozpoczął premier, który nie przepuścił okazji, aby wbić szpilkę w stronę Karola Nawrockiego.
    Dwóch elegancko ubranych mężczyzn w garniturach, po lewej mężczyzna z krótkimi włosami i lekko widocznym zarostem, po prawej starszy mężczyzna o siwych włosach mówiący do mikrofonu.

    Karol Nawrocki, Donald TuskKamil Kasprzycki/REPORTER / Anita Walczewska/East NewsEast News

    4 grudnia media doniosły, że przy ul. Polnej na terenie gdyńskiego Witomina 12-letni chłopiec został zwabiony do lasu i pobity przez kilku 20-letnich “kibiców” Arki Gdynia, ponieważ kibicował konkurencyjnej drużynie.

    100 dni do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. WIDEOANDREA BERNARDI / AFPTV / AFPAFP

    Tusk stracił cierpliwość. Tak nazwał kiboli. W tle pstryczek w stronę Nawrockiego

    “Okazało się, że przed jadące autokary wyjechały 2 samochody osobowe, blokując przejazd. Z pobliskiego lasu wybiegło kilkadziesiąt osób, część z nich była zamaskowana. Doszło do konfrontacji” – informowała mazowiecka policja.

    W piątek na oba te wydarzenia za pośrednictwem mediów społecznościowych zareagował Donald Tusk. Premier nie gryzł się w język. “Stadionowi bandyci znów aktywni. W Gdyni pobili ciężko dwunastolatka, koło Białegostoku zaatakowali młotkami i ostrymi przedmiotami hiszpańskich kibiców. Rozzuchwaleni jak nigdy. Policja już wyłapała część sprawców” – przekazał.

    Oprócz tego Tusk kąśliwie wspomniał o prezydencie Karolu Nawrockim. “Na szczęście tutaj prezydent nie ma prawa weta” – napisał, mając na myśli weta głowy państwa przy kilkunastu ustawach rządu.
    Mężczyzna w garniturze i krawacie z poważnym wyrazem twarzy, otoczony osobami w wojskowych mundurach, w tłumie podczas oficjalnej uroczystości.

    Donald TuskWojciech Strozyk/REPORTEREast News
    Mężczyzna w średnim wieku ubrany w granatowy garnitur i niebieski krawat, stoi na tle czerwonych schodów, na klapie marynarki przypięte serduszko WOŚP.

    Premier Polski Donald TuskJAKUB PORZYCKI / ANADOLUAFP
    Mężczyzna w garniturze przemawia zza mównicy gestykulując dłońmi na tle rozmytej biało-czerwonej flagi Polski.