Category: Uncategorized

  • Andriejewa opowiedziała o relacjach z trenerką. “Mści się, gdy nie ma kamer”

    Andriejewa opowiedziała o relacjach z trenerką. “Mści się, gdy nie ma kamer”

    18-letnia Mirra Andriejewa zajmuje obecnie ósme miejsce w światowym rankingu WTA i pozostaje najmłodszą tenisistką w czołowej dziesiątce zestawienia. Od kwietnia 2024 roku nad jej rozwojem czuwa była znakomita hiszpańska tenisistka Conchita Martinez, triumfatorka Wimbledon Championships z 1994 roku. Współpraca obu pań przyniosła bardzo szybkie efekty – młoda Rosjanka w krótkim czasie wskoczyła na wyższy poziom sportowy i zaczęła regularnie walczyć o największe trofea.

    Już w 2024 roku Andriejewa dotarła do półfinału French Open, a w kolejnym sezonie dołożyła dwa ćwierćfinały turniejów wielkoszlemowych. Do tego triumfowała dwukrotnie w imprezach rangi WTA 1000, stając się najmłodszą tenisistką w historii, której udało się osiągnąć taki wynik. Nic więc dziwnego, że współpraca z Martinez uznawana jest za jedną z najbardziej udanych w ostatnich latach w kobiecym tourze.

    Żarty na konferencjach i… „rewanż” poza kamerami

    Relacja między zawodniczką a trenerką nie ogranicza się jednak tylko do pracy na korcie. Andriejewa często pozwala sobie na humorystyczne komentarze pod adresem swojej szkoleniowczyni, zwłaszcza podczas pomeczowych rozmów z mediami.

    Podczas konferencji prasowej przed meczem z Katerina Siniaková w turnieju Indian Wells Open Rosjanka została zapytana, czy Martinez kiedykolwiek „odpłaca się” jej za te żarty.

    – Myślę, że dzięki mediom wiele mi uchodzi na sucho – przyznała z uśmiechem. – Ale zdecydowanie potrafi się „zemścić”, kiedy nie ma wokół kamer ani dziennikarzy. Zawsze znajduje sposób, żeby się odegrać. Ja po prostu staram się wybierać odpowiedni moment na żarty – wtedy, gdy wiem, że wszystko jest nagrywane i ogląda to wiele osób. Ona jednak nigdy nie przepuści okazji, żeby mi się odwdzięczyć – powiedziała Andriejewa.

    Przykład z Adelajdy

    Jedną z takich sytuacji była konferencja prasowa podczas turnieju w Adelaide International na początku sezonu. Andriejewa została wówczas zapytana, dlaczego tak długo czekała na swój pierwszy start w tej imprezie.

    – Szczerze? To moja trenerka podejmuje złe decyzje – zażartowała tenisistka, wskazując na Martinez.

    Żart najwyraźniej przyniósł szczęście, bo Rosjanka ostatecznie wygrała cały turniej.

    Możliwy rewanż Świątek

    Teraz Andriejewa przygotowuje się do spotkania z Siniakovą w Indian Wells. Jeśli awansuje dalej, może trafić w ćwierćfinale na Iga Świątek. Dla Polki byłaby to okazja do rewanżu za ubiegłoroczną porażkę w półfinale kalifornijskiej imprezy, gdy przegrała z Rosjanką 6:7, 6:1, 3:6.

    Ewentualne starcie zapowiada się niezwykle interesująco – zarówno ze względu na sportową formę Andriejewej, jak i jej błyskawiczny rozwój pod okiem doświadczonej Martinez.

  • Świątek czekała na ten wynik w Indian Wells. Krecz zakończył mecz Gauff z Ealą

    Świątek czekała na ten wynik w Indian Wells. Krecz zakończył mecz Gauff z Ealą

    Coco Gauff jako jedna z trzech tenisistek miała szansę po turnieju w Indian Wells wyprzedzić Igę Świątek i wskoczyć na pozycję numer dwa w światowym rankingu. Choć nie wszystko tu od niej zależało. W nocy polskiego czasu Amerykanka walczyła na Stadium 1 o czwartą rundę – rywalką była Alexandra Eala. Niespełna trzy tygodnie temu w Dubaju Amerykanka rozbiła o rok młodszą rywalkę z Filipin 6:0, 6:2, w zaledwie 67 minut. A teraz, w ich rewanżu, doszło do scen przykrych. Mecz zaś zakończył się po drugim gemie drugiego seta.
    article cover

    Coco Gauff i Alexandra EalaEPA/JOHN G. MABANGLO & Harrow How/Getty Images via AFPAFP/PAP/EPA

    Choć Coco Gauff tym razem znalazła się w dolnej połówce drabinki, tam gdzie jest Aryna Sabalenka, jej sytuacja mono interesuje także i polskich kibiców. To nie tylko bowiem Jelena Rybakina, ale także Coco Gauff i Jessica Pegula mają szansę wyprzedzić Igę Świątek w rankingu WTA. I to już po turnieju w Indian Wells, gdzie rok temu Polka zaszła dalej od nich. I w efekcie teraz, na starcie, traci więcej punktów.

    Dla Gauff awans do czwartej rundy wydawał się być czymś oczywistym. Pokonała tu, choć nie bez kłopotów w drugim secie, Kamillę Rachimową, w nocy polskiego czasu zmierzyła się z Alexandrą Ealą. To o tyle istotne, że mierzyła się z nią kilkanaście dni temu w Dubaju. A tam Eala miała wsparcie z trybun filipińskich kibiców, którzy zgotowali doping wzorem niemal z piłkarskich obiektów.

    A teraz doszło do zaskakującego rewanżu.

    WTA Indian Wells. Coco Gauff kontra Alexandra Eala. Stawką czwarta runda

    O Eali kibice w Polsce na dobre usłyszeli niemal rok temu – po jej meczu w Miami o półfinał. Rywalką była Iga Świątek, zawodniczka z Azji, była juniorska mistrzyni US Open, zagrała wtedy świetnie. I pokonała w dwóch setach mocno zdenerwowaną Polkę, zaliczyła potężny skok w rankingu.
    Tenisistka ubrana w biały strój sportowy opiera się o siatkę tenisową na korcie, trzymając rakietę, z widocznym wyrazem skupienia na twarzy.

    Coco GauffClive BrunskillGetty Images

    Później wiodło się jej różnie, brakowało stabilności, zwłaszcza w Wielkich Szlemach. W nocy walczyła o swoją pierwszą w karierze fazę 1/8 finału w Kalifornii. I początek wskazywał na to, że scenariusz z Dubaju wcale nie jest wykluczony. Eala została dwukrotnie przełamana, sęk jednak w tym, że Gauff równie straciła swoje podanie. Raz, później drugi. Gdy tylko popełniała błąd serwisowy, kamera pokazywała jej trener od biomechaniki Gavina McMillana, którego zeszłego lata “przejęła” od Aryny Sabalenki.

    Filipinka swój serwis poprawiła, Gauff została na podobnym poziomie. Wtedy zaczęła się tworzyć przewaga niespełna 21-letniej tenisistki z Filipin. Z 1:2, patrząc z jej perspektywy, zrobiło się 3:2, później 5:2. Gauff poprosiła o wsparcie medyczne – i jej wzrok wskazywał na to, że dzieje się coś niedobrego.

    Miała więc sprawdzany stan braku, później zaś nadgarstka i przedramienia. Coco pokazywała, że czuje jakby pulsowanie, z tego rodzi się ból. Była zaniepokojona. Wróciła do gry, przegrała kolejnego gema. Zrobiło się 2:6.

    W przerwie między setami Amerykanka dostała solidny opatrunek – od nadgarstka lewej ręki aż po przedramię. Niewiele to jednak zmieniło. Kolejne problemy, zwłaszcza z serwisem, sprawiły, że przy stanie 0:2 zasygnalizowała, że to jednak jej koniec. Znów została przełamana, tym razem akcję kończyła jej próba obrony przy siatce. I już tam została po przegranym punkcie, Eala chciała iść serwować. Była zaskoczona takim obrotem spraw.
    Tenisistka siedzi na ławce podczas przerwy w meczu, trzymając ręcznik na udzie, a obok niej fizjoterapeutka sprawdza jej ramię; po bokach znajdują się dwie duże sportowe torby oraz butelka wody, w tle widać fragment kortu tenisowego.

    Kontuzja Coco GauffJOHN G. MABANGLOPAP/EPA

    Gauff poddała spotkanie – po raz drugi w całej seniorskiej karierze. Poprzednio stało się to na podobnym etapie, po przegranym pierwszym gemie drugiego seta z Marie Bouzkovą w Cincinnati 2022.
    Czarny ekran z białym tekstem zawierającym wiadomość od zawodniczki tenisowej o niemożności dokończenia meczu z powodu bólu lewego ramienia, podkreślając decyzję o wycofaniu się oraz zapowiedź przeprowadzenia rezonansu magnetycznego; na końcu życzy pow…

    Coco Gauff wyjaśniła powody swojej rezygnacji z dalszej gryInstagram Coco Gauffmateriał zewnętrzny

    Eala wygrywała wtedy 6:2, 2:0, Gauff miała siedem podwójnych błędów, 44 procent piłek wprowadzonych do gry pierwszym podaniem i 47 procent wygranego pierwszego podania. 6 winnerów i aż 26 niewymuszonych błędów. A przy ewentualnej kontuzji te liczby i tak mogą być najmniejszym problemem zawodniczki, która w tym tygodniu skończy 22 lata.
    Tenisistka w błękitnym stroju sportowym stoi na korcie i dotyka twarzy, sprawiając wrażenie zamyślonej lub zmęczonej, w tle widoczne rozmyte logo banku.

    Coco GauffGreg BAKERAFP

    Iga Świątek – Coco Gauff. Skrót meczu

  • Rewanż na Sabalence za Australian Open jednak możliwy. Demolka w 64 minuty

    Rewanż na Sabalence za Australian Open jednak możliwy. Demolka w 64 minuty

    Aryna Sabalenka w czwartej rundzie tegorocznego Australian Open pokonała Victorię Mboko, a po losowaniu drabinki głównej turnieju w Indian Wells stało się jasne, że może dojść do ponownego spotkania tych zawodniczek. Takie starcie jest realne na poziomie ćwierćfinału, jako pierwsza krok w tym kierunku wykonała Białorusinka. Kanadyjka odpowiedziała kilka godzin później, w jej meczu doszło do deklasacji w zaledwie 64 minuty.
    Aryna Sabalenka i Victoria Mboko

    Victoria Mboko (P) w Indian Wells może zrewanżować się Arynie Sabalence (L) za Australian OpenCLIVE BRUNSKILL/GETTY IMAGES NORTH AMERICA/ARTUR WIDAK/NURPHOTOAFP

    Victoria Mboko sezon rozpoczęła od występu z reprezentacją Kanady w United Cup, tam wygrała jeden mecz, drugi przegrała. O wiele lepiej będzie wspominała turniej WTA 500 w Brisbane, gdzie dotarła aż do finału, w którym musiała jednak uznać wyższość Mirry Andriejewej. Z Australian Open pożegnała się z kolei na etapie czwartej rundy, przegrała w niej z Aryną Sabalenką. Jak się okazało, szybko może otrzymać okazję do rewanżu na Białorusince.

    Zaledwie 19-letnia zawodniczka, która po drodze przegrała jeszcze finał tysięcznika w Dosze z Karoliną Muchovą, znalazła się w tej samej ćwiartce drabinki turnieju w Indian Wells, co Sabalenka. Od początku stało się jasne, że do starcia tych zawodniczek może dojść dopiero w ćwierćfinale, o ile obie dojdą do tego etapu rozgrywek.

    Białorusinka pewnie wygrała dwa pierwsze mecze, ograła Himeno Sakatsume i Jaqueline Crisitian, tuż przed północą w niedzielę czasu polskiego zameldowała się w czwartej rundzie, w której zagra z Naomi Osaką. Kilka godzin później o awans do czwartej rundy walczyła Mboko.

    WTA Indian Wells. Demolka w meczu Victoria Mboko – Anna Kalinska

    Kanadyjka z racji rozstawienia zmagania w BNP Paribas Open rozpoczęła od drugiej rundy, w tej poradziła sobie z Kimberly Birrell. Jej kolejną rywalką była Anna Kalinska, ten mecz rozegrano w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego.

    Spotkanie 10. w rankingu WTA Mboko z notowaną na 22. miejscu Rosjanką początkowo toczyło się gem za gem, obie zawodniczki pewnie spisywały się przy swoim podaniu. Do pierwszego przełamania doszło dopiero przy stanie 5:4 dla 19-latki z Kanady, która tym samym przypieczętowała zwycięstwo w secie.

    Druga partia miała już zgoła odmienny przebieg, Mboko wykorzystała drugiego break pointa i przełamała Kalinską, później szybko poszła za ciosem i powiększyła przewagę. Gdy prowadziła już 5:0 stało się jasne, że 22. rakieta świata jest w bardzo trudnej sytuacji.

    Kalinska bezbłędnie rozegrała własnego gema serwisowego, a przy stanie 5:1 dla Mboko miała dwa break pointy. Nie wykorzystała jednak okazji na przełamanie rywalki, ta wyszła z opresji i po 64 minutach gry przypieczętowała zwycięstwo 6:4, 6:1.

    Kolejną rywalką Mboko będzie Emma Raducanu – jeśli Kanadyjka pokona Brytyjkę, w ćwierćfinale może zagrać z Aryną Sabalenką, stając przed szansą do rewanżu za ostatni Australian Open.
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej odzieży i niebieskiej czapce z daszkiem stoi na tle rozmytego tłumu kibiców podczas wydarzenia sportowego.

    Victoria MbokoMinas PanagiotakisAFP
    Kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową w dłoni podczas gry w tenisa, jasno oświetlona na tle ciemnego tła, skupiona na piłce.

    Anna KalinskaMARCO BERTORELLOAFP
    Tenisistka ubrana na biało z opaską na głowie, zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania lub zmęczenia, na tle rozmazanych kibiców.

    Anna KalinskaKIRSTY WIGGLESWORTHEast News

    Arthur Fils – Dino Prizmic. Skrót meczu.

  • Pogrom w meczu Anisimovej. 52 minuty i koniec. Mistrzyni US Open za burtą

    Pogrom w meczu Anisimovej. 52 minuty i koniec. Mistrzyni US Open za burtą

    Turniej WTA 1000 w Indian Wells wkracza w coraz bardziej zaawansowaną fazę. Trzecia runda to już czas, gdzie w teorii mogą spotykać się ze sobą dwie rozstawione tenisistki w jednym pojedynku. Taka sytuacja miała miejsce na Stadium 2, gdzie Amanda Anisimova rywalizowała z Emmą Raducanu. Panie rozpoczęły mecz tuż po północy czasu polskiego. Ale nie potrwał on zbyt długo. Wszystko rozstrzygnęło się po zaledwie 52 minutach.
    Amanda Anisimova walczyła o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Amanda Anisimova walczyła o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Indian WellsRYAN LIMAFP

    W nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego doszło do czwartego bezpośredniego starcia między Amandą Anisimovą i Emmą Raducanu. Co ciekawe, wszystkie trzy dotychczasowe potyczki odbyły się w sezonie 2025. Stawką premierowej rywalizacji była możliwość zmierzenia się z Igą Świątek w trzeciej rundzie Australian Open. Wówczas to reprezentantka Wielkiej Brytanii trafiła na naszą zawodniczkę w 1/16 finału. To wydarzyło się jeszcze zanim Amerykanka sięgnęła po swoje pierwsze wielkie trofeum, czyli tytuł WTA 1000 w Dosze i na dobre zaczęła się wbijać do ścisłej czołówki światowego tenisa.

    Mimo to Raducanu odniosła później jeszcze jedną wygraną, już podczas tysięcznika w Miami. Zwycięska passa Emmy w bezpośrednich konfrontacjach została przerwana dopiero w Montrealu. Wszystkie trzy poprzednie spotkania między finalistką Wimbledonu 2025 oraz mistrzynią US Open 2021 charakteryzowało to, że odbywały się na dystansie dwóch setów. Nie inaczej potoczyło się to także i tym razem. Amanda robiła wszystko, by doprowadzić do remisu w zestawieniu H2H.

    WTA Indian Wells: Amanda Anisimova kontra Emma Raducanu w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się najlepiej jak mógł z perspektywy Anisimovej. Już na “dzień dobry” przełamała rywalkę, wracając ze stanu 15-30. Wykorzystała drugiego break pointa i od razu narzuciła własne warunki gry. W trzecim gemie Raducanu zdołała utrzymać swój serwis, ale Amanda nie pozwoliła przeciwniczce na kolejne “oczka” w tej partii. Amerykanka dominowała na korcie, zdobyła jeszcze dwa przełamania w premierowej odsłonie. Dzięki temu triumfowała w niej 6:1.

    Emma nie zdołała powstrzymać naporu turniejowej “6” także na starcie drugiej części pojedynku. Bardzo szybko zrobiło się 3:0 z perspektywy Anisimovej. Po zmianie stron reprezentantka Wielkiej Brytanii wróciła ze stanu 0-30 i przerwała serię siedmiu przegranych rozdań z rzędu. Potem obserwowaliśmy następny fragment dominacji Amandy. Tenisistka z USA uciekała w ekspresowym tempie i już przy wyniku 5:1 serwowała po zwycięstwo w meczu. Przegrała pierwsze dwie akcje w siódmym gemie, a mimo to nie dopuściła rywalki do ani jednego break pointa w całym spotkaniu.

    Po 52 minutach rywalizacji Anisimova cieszyła się z wygranej 6:1, 6:1. To był kompletny występ turniejowej “6”: 21 uderzeń kończących przy zaledwie 15 niewymuszonych błędach, do tego 53-21 w punktach. Raducanu nie miała dzisiaj sposobu na tak grającą przeciwniczkę. W czwartej rundzie Amanda zmierzy się z Anną Kalinską albo Victorią Mboko. Któraś z tych pań trafi później na Arynę Sabalenką bądź Naomi Osakę. Szykuje się bardzo ciekawa batalia o awans do najlepszej “4” z tego fragmentu drabinki.
    Tenisistka ubrana w białą koszulkę unosi rękę, machając do widowni, z rakietą tenisową trzymaną w tle. Twarz kobiety jest uśmiechnięta, a na szyi ma sportowy wisiorek.

    Amanda AnisimovaHenry NichollsAFP
    Emma Raducanu

    Emma RaducanuMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Tenisistka w żółtym stroju trzymająca rakietę tenisową, unosząca rękę w geście pożegnania lub podziękowania na tle rozmytej publiczności na trybunach.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP

    Kamil Majchrzak – Giovanni Mpetshi Perricard. Skrót meczu.

  • W nocy dotarł komunikat ws. Sakkari i meczu ze Świątek. Nie ma odwrotu

    W nocy dotarł komunikat ws. Sakkari i meczu ze Świątek. Nie ma odwrotu

    Świątek kontra Sakkari. Jest ostateczna decyzja. Wszystko już jasne ws. meczu

    Losowanie drabinki turnieju WTA 1000 w Indian Wells wskazało spore prawdopodobieństwo, że w trzeciej rundzie dojdzie do rewanżowego starcia Igi Świątek z Marią Sakkari za ćwierćfinał tegorocznego tysięcznika w Dosze. I tak też się stało. Panie wygrały swoje pierwsze spotkania i dzięki temu trafiły na siebie w batalii o najlepszą “16” rozgrywek na terenie Kalifornii. Kilkadziesiąt minut przed północą poznaliśmy plan gier na poniedziałek. Wiemy już, kiedy dojdzie do meczu z udziałem Raszynianki.
    Iga Świątek i Maria Sakkari rywalizowały ze sobą w ćwierćfinale WTA 1000 w Dosze

    Iga Świątek i Maria Sakkari rywalizowały ze sobą w ćwierćfinale WTA 1000 w Dosze Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    To już pewna tradycja, że Iga Świątek i Maria Sakkari spotykają się ze sobą w parzystych latach w Indian Wells. W sezonach 2022 i 2024 panie mierzyły się w finale kalifornijskiej imprezy rangi WTA 1000. W obu przypadkach triumfowała Raszynianka – raz 6:4, 6:1, a za drugim podejściem 6:4, 6:0. Mamy nadzieję, że ta korzystna seria zostanie podtrzymana. Tym bardziej, gdyż Polka będzie miała wyjątkową motywację, by pokonać Greczynkę.

    Wiceliderka rankingu zamierza zrewanżować się zawodniczce z południa Europy za porażkę sprzed kilku tygodni, w ćwierćfinale tysięcznika w Dosze. Wówczas Sakkari przerwała serię czterech zwycięstw Świątek z rzędu w bezpośrednich bataliach. Maria triumfowała 2:6, 6:4, 7:5, przez co H2H jest obecnie 4-4. W poniedziałek któraś tenisistka ponownie wyjdzie na prowadzenie w tym zestawieniu.

    Znamy plan gier na dzień meczu Świątek – Sakkari

    W niedzielę, kilkadziesiąt minut przed północą, nadano komunikat z planem gier na dzisiejsze zmagania w Indian Wells. Organizatorzy znów dość łagodnie potraktowali polskich kibiców, bowiem mecz Igi z Marią nie trafił do sesji wieczornej, która odbywałaby się po godz. 2:00 naszego czasu. O tej porze zobaczymy starcie Carlos Alcaraz – Arthur Rinderknech, a nie przed 4:00 zmierzą się Marta Kostiuk i Jelena Rybakina.

    Z kolei mecz Świątek – Sakkari zamknie sesję dzienną na Stadium 1. O godz. 19:00 czasu polskiego rozpoczną ją Novak Djokovic oraz Aleksandar Kovacevic, potem nie przed 21:00 pojawią się Mirra Andriejewa i Katerina Siniakova. Po tym starciu zobaczymy na głównej arenie polsko-grecką rywalizację.

    O godz. 19:00 czasu polskiego czeka nas mnóstwo ciekawych starć. Oprócz meczu z udziałem Serba, zobaczymy także m.in. pojedynek Jessica Pegula – Jelena Ostapenko oraz potyczkę, która wyłoni rywalkę w czwartej rundzie dla Igi bądź Marii, czyli Karolina Muchova kontra Antonia Ruzic. O tej samej porze, na Stadium 5, zobaczymy w akcji Jana Zielińskiego. Nasz reprezentant i grający z nim w duecie Luke Johnson zmierzą się z parą Alexander Erler/Andrea Vavassori. Zapowiada się dzień pełen emocji w Kalifornii.
    Zawodniczka tenisowa w czapce i jasnym stroju pokazuje zaciśniętą pięść w geście triumfu na tle niebieskiego kortu.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w pomarańczowym stroju trzymająca rakietę tenisową, gestykulująca dłonią, na tle rozmytego widowni i stadionowych barier.

    Maria SakkariKARIM JAAFAR AFP
    Mężczyzna w sportowej czapce i błękitnej koszulce polo stoi na tle rozmytych trybun stadionu, patrząc poważnie przed siebie.

    Jan ZielińskiALEX NICODIMEast News

    Iga Świątek/Casper Ruud – Leylah Fernandez/Felix Auger-Alliasim

  • Co za słowa Osaki o Wiktorowskim. Tak oceniła współpracę z Polakiem

    Co za słowa Osaki o Wiktorowskim. Tak oceniła współpracę z Polakiem

    Współpraca Naomi Osaka z polskim trenerem Tomasz Wiktorowski trwa dopiero od kilku miesięcy, ale już zdążyła przynieść pierwsze interesujące efekty. Japońska tenisistka opowiedziała niedawno o swojej relacji z byłym szkoleniowcem Agnieszka Radwańska i Iga Świątek, zdradzając przy tym kilka ciekawych szczegółów dotyczących ich codziennej pracy.

    Nowy rozdział po rozstaniu z Mouratoglou

    Latem 2025 roku Osaka zdecydowała się zakończyć współpracę z renomowanym trenerem Patrick Mouratoglou. Niewiele później ogłoszono, że czterokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych rozpoczyna treningi pod okiem Tomasza Wiktorowskiego. Polak w przeszłości odnosił duże sukcesy w pracy z Radwańską, a w ostatnich latach współtworzył również triumfy Igi Świątek.

    Pierwsze miesiące wspólnej pracy przyniosły obiecujące rezultaty. Osaka dotarła między innymi do półfinału US Open, a podczas turnieju w Montrealu awansowała aż do finału, w którym musiała uznać wyższość kanadyjskiej tenisistki Victoria Mboko.

    „Jest o wiele zabawniejszy, niż myślałam”

    Podczas występu w Indian Wells Open japońska zawodniczka udzieliła wywiadu Joanna Sakowicz-Kostecka, w którym opowiedziała o kulisach współpracy z polskim szkoleniowcem. Przyznała, że Wiktorowski zaskoczył ją swoim poczuciem humoru.

    – Jest bardzo zabawny. Zupełnie się tego nie spodziewałam, bo kiedy wcześniej widywałam go na tourze z daleka, zawsze wyglądał bardzo poważnie. Tymczasem w rzeczywistości jest naprawdę śmieszny – ciągle żartuje i bywa bardzo sarkastyczny. Bardzo mi się to podoba – przyznała Osaka.

    Trener, który wie, co robi

    28-letnia tenisistka podkreśliła również, że ceni swojego trenera nie tylko za poczucie humoru, lecz przede wszystkim za ogromną wiedzę tenisową.

    – To świetny trener. Doskonale rozumie grę i zawsze wie, o czym mówi. Bardzo to szanuję. Poza tym atmosfera w naszym zespole jest naprawdę dobra – powiedziała była liderka światowego rankingu.

    Lekcje polskiego… ale raczej nie do powtórzenia

    W trakcie rozmowy pojawił się także wątek językowy. Osaka została zapytana, czy Wiktorowski nauczył ją już jakichś polskich słów. Okazało się, że tak – choć tenisistka nie chciała ich powtarzać.

    – Myślę, że były to raczej brzydkie słowa, więc nie będę ich mówić – zażartowała. – Czasem próbuje zwracać się do mnie po polsku i zwykle rozumiem sens, ale gdybym miała coś teraz powtórzyć, pewnie nie potrafiłabym sobie przypomnieć – dodała zawodniczka urodzona w Osace.

    Kolejne wyzwanie w Indian Wells

    W drugiej rundzie turnieju w Indian Wells Naomi Osaka zmierzy się z kolumbijską tenisistką Camila Osorio. Jeśli odniesie zwycięstwo, w następnej fazie rywalizacji może czekać ją niezwykle trudne zadanie – potencjalne starcie z liderką rankingu WTA, Aryna Sabalenka.

  • 99 minut oczekiwania Sabalenki. Jednak Osaka. 6:1 dla Naomi na koniec   .

    99 minut oczekiwania Sabalenki. Jednak Osaka. 6:1 dla Naomi na koniec .

    W niedzielę czasu kalifornijskiego rozegrano kolejne spotkania trzeciej rundy turnieju BNP Paribas Open w górnej części kobiecej drabinki. Już na samym początku dnia na korcie pojawiła się liderka zestawienia turniejowego – Aryna Sabalenka. Białorusinka bez większych problemów wywiązała się ze swojego zadania, dzięki czemu mogła spokojnie czekać na rozstrzygnięcie meczu, który wyłoni jej kolejną rywalkę w walce o ćwierćfinał. Ostateczna odpowiedź przyszła po 99 minutach gry – wszystko wskazuje na to, że kibiców czeka prawdziwy hit czwartej rundy.

    Już samo losowanie drabinki zapowiadało kilka niezwykle interesujących pojedynków na dalszym etapie turnieju. W dolnej części układu Iga Świątek mogła potencjalnie trafić na triumfatorkę tegorocznego turnieju w Dosze – Karolína Muchová. Z kolei w górnej połowie drabinki pojawiła się możliwość konfrontacji pomiędzy Aryna Sabalenka a czterokrotną mistrzynią wielkoszlemową Naomi Osaka. Białorusinka zrobiła pierwszy krok w stronę takiego starcia, pokonując pewnie Jaqueline Cristian 6:4, 6:1 i meldując się w najlepszej szesnastce kalifornijskiej imprezy.

    Po swoim zwycięstwie tenisistka z Mińska czekała już tylko na wynik meczu pomiędzy Naomi Osaka a Camila Osorio. Kolumbijka już wcześniej pokazała, że potrafi sprawić niespodziankę – w poprzedniej rundzie wyeliminowała rozstawioną z numerem 18 Iva Jović, broniąc po drodze piłek meczowych. Był to wyraźny sygnał ostrzegawczy dla Japonki. I rzeczywiście – w trakcie spotkania Osorio potrafiła napsuć wielkiej mistrzyni sporo krwi, szczególnie w drugiej partii.

    Pierwszy set rozpoczął się jednak znakomicie dla Naomi Osaka. Japonka najpierw pewnie utrzymała swoje podanie, a chwilę później przełamała rywalkę. Na tym nie poprzestała – w czwartym gemie wyszła z trudnej sytuacji przy serwisie Kolumbijki, odwracając wynik z 15:30, i szybko objęła prowadzenie 4:0. Co prawda Camila Osorio zdołała w piątym gemie odrobić jedno przełamanie, ale był to jedynie krótki moment radości. Do końca seta punkty zdobywała już niemal wyłącznie Japonka, która zamknęła pierwszą odsłonę wynikiem 6:1.

    Druga partia wyglądała już zupełnie inaczej. Kolumbijka rozpoczęła ją bardzo pewnie, wygrywając własny gem serwisowy do zera. W trzecim gemie musiała bronić dwóch break pointów przy stanie 15:40, ale zdołała wyjść z opresji. Niedługo później sama miała aż trzy szanse na przełamanie i prowadzenie 3:1, jednak wtedy jeszcze Osaka się wybroniła.

    Przełamanie przyszło dopiero kilka minut później – i to w dość zaskakujących okolicznościach. Naomi Osaka prowadziła przy własnym podaniu 30:0, lecz przegrała cztery kolejne wymiany. W efekcie Camila Osorio wyszła na prowadzenie 4:2.

    Wydawało się, że Kolumbijka szybko powiększy przewagę – w kolejnym gemie prowadziła już 40:0 przy własnym serwisie. Wtedy jednak Japonka doprowadziła do równowagi i przez długi czas walczyła o odrobienie strat. Mimo to nie doczekała się ani jednej piłki na przełamanie, a ostatecznie zrobiło się 5:2 dla Osorio. Kolumbijka nie wypuściła już tej szansy. W dziewiątym gemie Osaka miała jeszcze dwie okazje na powrót do gry, lecz żadnej nie wykorzystała. Po długiej walce na przewagi Camila Osorio wykorzystała trzeciego setbola i wygrała drugą partię 6:3.

    Decydujący set znów rozpoczął się jednak pod dyktando Japonki. Początek przypominał pierwszą odsłonę meczu – Naomi Osaka szybko przejęła inicjatywę i objęła prowadzenie 3:0. Osorio zdołała odpowiedzieć dopiero w czwartym gemie, wygrywając go po walce na przewagi. Na więcej rozpędzona Osaka już jednak nie pozwoliła.

    Kolumbijka miała jeszcze szansę na zdobycie drugiego gema przy stanie 1:4, lecz od tamtego momentu przegrała siedem kolejnych punktów. Po 99 minutach gry Japonka mogła świętować zwycięstwo 6:1, 3:6, 6:1.

    Tym samym w czwartej rundzie turnieju BNP Paribas Open dojdzie do niezwykle interesującego starcia – Naomi Osaka zmierzy się z liderką światowego rankingu Aryna Sabalenka w walce o miejsce w ćwierćfinale. Kibice mogą spodziewać się jednego z najciekawszych pojedynków tej fazy turnieju.

  • Porażka gwiazdy na drodze Świątek do ćwierćfinału. Bez hitu z Muchovą

    Porażka gwiazdy na drodze Świątek do ćwierćfinału. Bez hitu z Muchovą

    Turniej WTA 1000 w Indian Wells wkroczył dzisiaj w trzecią fazę zmagań. W nocy, gdy kończono jeszcze rywalizację w ramach drugiej rundy, doszło do eliminacji rozstawionej tenisistki, która rok temu mierzyła się z Igą Świątek w ćwierćfinale rozgrywek na terenie Kalifornii. Tym razem obie znajdowały się na kolizyjnym kursie w czwartej rundzie. Wiemy już jednak, że nie dojdzie do takiego starcia. O niespodziankę pokusiła się Antonia Ruzic. To Chorwatka zagra w trzeciej fazie z Karoliną Muchovą.
    Qinwen Zheng walczyła z Antonią Ruzic o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Qinwen Zheng walczyła z Antonią Ruzic o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian WellsLi Ying / XINHUA / Xinhua via AFPAFP

    W sobotę czasu lokalnego rozgrywano mecze drugiej rundy WTA 1000 w Indian Wells w dolnej części kobiecej drabinki, czyli tej, do której należy Iga Świątek. Nasza reprezentantka nie bez problemów pokonała Kaylę Day, ale ostatecznie bez straty partii zameldowała się w najlepszej “32” zmagań. Teraz Raszynianka zmierzy się z Marią Sakkari. Sporo działo się we fragmencie, który wyłoni rywalkę w czwartej fazie dla zwyciężczyni polsko-greckiej batalii.

    Najpierw awans do trzeciej rundy wywalczyła Karolina Muchova. Czeszka czekała na triumfatorkę spotkania pomiędzy Qinwen Zheng i Antonią Ruzic. Tak się składa, że rozstawiona z “24” Chinka rywalizowała ze Świątek w ćwierćfinale ubiegłorocznego turnieju w Kalifornii. Wówczas Iga zwyciężyła 6:3, 6:3, rewanżując się za porażkę z igrzysk. Teraz obie mogły się potencjalnie zmierzyć już w czwartej fazie zmagań w Indian Wells. Na przeszkodzie stanęła jednak utalentowana Chorwatka, która coraz śmielej poczyna sobie w rozgrywkach WTA.

    WTA Indian Wells: Qinwen Zheng kontra Antonia Ruzic w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Ruzic. Od pierwszych minut nie brakowało zaciętych gemów, ale na premierowe break pointy trzeba było zaczekać do trzeciego gema. Wówczas Zheng posiadała dwie piłki z rzędu na prowadzenie 2:1. Mimo to Antonia wyszła z opresji i po zmianie stron Chorwatka sama mogła wypracować sobie dwa “oczka” przewagi. Do przełamania doszło dopiero w trakcie piątego rozdania. Qinwen potrzebowała do tego aż czterech szans. Potem Chinka posiadała dwie okazje na 4:2, ale nie wykorzystała żadnej z nich.

    Zawodniczka spoza czołowej “50” rankingu wróciła do gry i wszystko rozstrzygnęło się dopiero w końcówce seta, na przestrzeni dziewiątego oraz dziesiątego gema. Zaczęło się od dwóch break pointów z rzędu dla mistrzyni olimpijskiej na 5:4. Finalnie Ruzic oddaliła zagrożenie i przerzuciła presję na stronę Zheng. Tenisistka z południa Europy przejęła inicjatywę na returnie. Uzyskała dwa setbole i wykorzystała już pierwszego z nich. Ostatecznie Antonia triumfowała w premierowej odsłonie 6:4.

    Początek drugiej części spotkania przebiegał po myśli serwujących. Pierwsze break pointy pojawił się dopiero w trakcie szóstego rozdania. Chorwatka przełamała Chinkę do zera, a potem wyszła na 5:2 i znalazła się o krok od awansu do trzeciej rundy. Mimo to Qinwen wróciła do gry, po dziesiątym gemie doprowadziła do remisu. Wydawało się, że doświadczenie zaczyna brać górę, ale kolejne minuty zaprzeczyły tej tezie. Ruzic utrzymała serwis, a następnie wywalczyła breaka. Za trzecim meczbolem zamknęła pojedynek wynikiem 6:4, 7:5. Dzięki temu to Antonia zmierzy się w kolejnej fazie z Karoliną Muchovą. Zwyciężczyni tej batalii zagra potem z Igą Świątek albo Marią Sakkari.
    Qinwen Zheng

    Qinwen ZhengNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Antonia Ruzić

    Antonia RuzićJOSEF BOLLWEIN / APA-PictureDesk / APA-PictureDesk via AFPAFP
    Kobieta w białym stroju sportowym z pomarańczową opaską na głowie uderza dwuręcznym backhandem żółtą piłkę tenisową, skupiona na grze.

    Karolina MuchovaIZHAR KHANAFP

    Iga Świątek/Casper Ruud – Jelena Rybakina/Taylor Fritz.

  • Niewielu się spodziewało. Krótka przygoda Sabalenki z trzecią rundą Indian Wells

    Niewielu się spodziewało. Krótka przygoda Sabalenki z trzecią rundą Indian Wells

    Niewiele jest zawodniczek, które na kortach twardych są w stanie rywalizować z potężnie uderzającą Aryną Sabalenką. Białorusinka wygrała na tej nawierzchni blisko 20 turniejów, ale jednak ani razu nie podniosła w górę okazałego pucharu w Indian Wells. I chce to zmienić. W 1/16 finału tegorocznej edycji czekało ją starcie z zawodniczką, z którą dotąd się nie mierzyła: Jaqueline Cristian. Rumunka jest 35. na świecie, wydawało się, że może sprawić spore kłopoty liderce rankingu. I zaskoczyła ją w końcówce pierwszej partii. Ostatecznie jednak Aryna rozegrała… jedno z najkrótszych swoich spotkań w tym roku.
    article cover

    Aryna SabalenkaHarry How/Getty ImagesAFP

    Na kortach twardych Aryna Sabalenka wygrała w karierze już 19 turniejów – trzy pozostałe tytuły dorzuciła na madryckiej mączce. I to chyba może razić w jej dorobku, bo przecież ma umiejętności i możliwości, by triumfować na każdej nawierzchni. Ją samą w przeszłości bolały przegrane finały w Stuttgarcie, ale tak samo Białorusinka pragnie zwycięstwa w Indian Wells. Jednej z najbardziej prestiżowych imprez rangi 1000, do tego w szczególnym miejscu.

    Była tu już dwukrotnie w finale, przegrała najpierw z Jeleną Rybakiną, rok temu zaś z Mirrą Andriejewą. Odbiła sobie to w Miami, ale jednak niedosyt pozostał. I widać to było na ceremonii po starciu z młodą Rosjanką.

    Teraz Aryna wróciła tu po tytuł, bez Rybakiny czy Swiątek w swojej części drabinki. I pierwszym występem od Australian Open, bo przecież nie czuła się na siłach by grać w Dosze oraz Dubaju.

    Cristian nie jest tenisistką wybitną, ale potrafi uderzać nisko i mocno, co czyni kłopoty jej rywalkom. Choć raczej nie gwiazdom – do dziś z tymi z TOP 10 miała bilans 1:13.

    WTA Indian Wells. Aryna Sabalenka kontra Jaqueline Cristian na Stadium 1. Stawką czwarta runda

    Aryna zaczęła to spotkanie z rozmachem – cztery serwisy, po których gry praktycznie nie było, kilkadziesiąt sekund i 1:0. Rumunka jednak za momenty odpowiedziała też dość pewnie wygranym gemem. W jej przypadku, co miało się okazać już wkrótce, kluczem do powodzenia był pierwszy serwis. A gdy zaczęło go brakować, Sabalenka posyłała na drugą stronę potężne pociski.

    Białorusinka już w czwartym gemie wykorzystała szansę na przełamanie. Drugą, bo przy pierwszej posłała smecza spod samej siatki daleko za końcową linię. I sama długo patrzyła w to miejsce.
    Kobieta w sportowym stroju tenisowym w trakcie dynamicznego uderzenia piłki rakietą, skoncentrowana twarz i widoczny ruch ramienia, tło rozmyte z dominującym ciemnozielonym kolorem.

    Aryna Sabalenka, Indian Wells 2026Harry How/Getty ImagesAFP

    Tyle że był to błąd przypadkowy, Aryna grała ze swobodą, nie dawała rywalce żadnych szans. A już zupełnie demolowała Cristian własnym serwisem – gdy wprowadzała piłkę do gry za pierwszym razem, do stanu 5:2, wygrała wszystkie takie akcje – 14 z 14. I dwie z trzech po drugim podaniu.

    A później pojawiły się drobne problemy, gdy serwowała już po seta, przy stanie 5:3. Podwójny błąd, przegrana “dwójka” i – pierwszy raz – “jedynka”. Zrobiło się 15-40, Jaqueline miała dwa break pointy. I drugiego wykorzystała, po… kolejnym podwójnym błędzie światowej liderki.

    Aryna pokazywała ludziom ze swojego sztabu, że nawalił naciąg w jej rakiecie. Rywalka miała szansę na wyrównanie stanu w secie, choć przecież wcześniej nic na to nie wskazywało. Nie dała rady, nie wytrzymała presji. Przy break poincie dla Aryny ona sama też popełniła podwójny błąd, po 37 minutach było więc 4:6. I statystyki dokładnie odzwierciedlały to, że Białorusinka starała się grać na swoich warunkach. To ona atakowała, a że czasem popełniała błędy, to już inna kwestia.

    Druga partia toczyła się początkowo według podobnego scenariusza. Przełamanie na rzecz Sabalenki, 3:1. Choć sama gra była już chyba gorsza niż w pierwszej partii. Nie brała poprawki na wiatr, często więc się nieznacznie myliła. Rumunka w piątym gemie uzyskała trzy break pointy, by znów wrócić do tej rywalizacji. Ale akurat wtedy Aryna grała tuż przed linię, a nie za nią. I zdołała jednak przepchnąć tego gema, uciekła na 4:1. I dość szybko zamknęła to spotkanie – wygrała 6:4, 6:1.

    To niespodzianką nie jest, ale tak krótkiej rywalizacji – 71 minut i 37 sekund – niewielu ekspertów się zapewne spodziewało. Sabalenka w tym roku tylko dwukrotnie wygrywała szybciej: na starcie w Brisbane z Cristiną Bucsą oraz już w Indian Wells z Sakatsume. Ten drugi mecz trwał równe 70 minut.

    W meczu o ćwierćfinał Aryna zmierzy się z lepszą z pary: Naomi Osaka/Camila Osorio. Jeśli dojdzie do potyczki z Japonką, będzie to ich rewanż za starcie w czwartej rundzie US Open w 2018 roku. Wtedy lepsza okazała się Japonka, później zdobyła tytuł na Arthit Ashe Stadium.
    Kobieta ubrana w czarną sportową koszulkę na ramiączkach, z rozpuszczonymi włosami, patrzy w górę z wyrazem rozbawienia lub zaskoczenia na twarzy, tło rozmyte, skupienie na postaci.

    Aryna SabalenkaChristopher PikeAFP
    Jaqueline Cristian pokonała Barborę Krejcikovą w drugiej rundzie WTA 1000 w Pekinie

    Jaqueline CristianMARTIN BERNETTI / AFPAFP

    Iga Świątek – Karolina Muchova. Indian Wells 2024. Skrót meczu.

  • Słowa Świątek niosą się po świecie, nagle odpowiedź organizatorów. Jedno słowo

    Słowa Świątek niosą się po świecie, nagle odpowiedź organizatorów. Jedno słowo

    Po dominacji w pierwszym i zaciętej walce w drugim secie Iga Świątek pokonała Kaylę Day 6:0, 7:6(7:2) w drugiej rundzie Indian Wells i zameldowała się w kolejnym etapie. Niedługo po meczu w mediach społecznościowych dodała kilka fotografii oraz krótki wpis. Jej słowa niosą się po sieci, a w komentarzach pojawiła się krótka odpowiedź organizatorów turnieju.
    Tenis: Iga Świątek nadała komunikat po meczu Indian Wells

    Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty ImagesGetty Images

    Po blisko miesięcznej przerwie w sobotę wieczorem czasu polskiego do gry wróciła Iga Świątek. 24-latka ostatni raz rywalizowała w Dosze, gdzie miejsce miał turniej WTA 1000. Teraz bierze udział w kolejnych zawodach właśnie tej rangi, Indian Wells. Ten odbywa się w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w słonecznej Kalifornii.

    Rozstawiona z “2” zawodniczka zmagania rozpoczęła od 2. rundy. W niej przyszło jej zmierzyć się z zawodniczką gospodarzy – Kaylą Day. 187. rakieta świata w pierwszym secie prezentowała się słabo, co wykorzystała nasza zawodniczka, wygrywając go 6:0. Druga partia wyglądała natomiast już zupełnie inaczej.

    Sześciokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych przegrywała aż 1:5, lecz mimo to zdołała powrócić do rywalizacji, a o wygranej tego seta decydował tie-break. W nim Świątek pokazała klasę i zwyciężyła 7:2, a cały mecz 2:0. W ten sposób awansowała do kolejnej fazy Indian Wells.

    Organizatorzy odpowiedzieli Świątek. Wystarczyło jedno słowo

    Niedługo po meczu w mediach społecznościowych tenisistka opublikowała post z kilkoma fotografiami. Do tego nie zabrakło krótkiego wpisu.

    – Pierwszy mecz na @bnpparibasopen zaliczony. Do zobaczenia w poniedziałek – czytamy.

    Post ten niesie się po sieci, a na tę chwilę zgromadził już blisko 17 tys. polubień. Co ciekawe, nie zabrakło również odpowiedzi ze strony organizatorów zmagań. Ci umieścili w komentarzu tylko jedno słowo – “Jazda”. To można interpretować, jako wsparcie dla naszej zawodniczki.

    Następny mecz Iga Świątek rozegra w poniedziałek 9 marca. Będzie to mecz z Marią Sakkari. Godzina starcia nie jest jeszcze ustalona.
    Kobieta w sportowej czapce i opasce na nadgarstku z zaciśniętą pięścią wyraża silne emocje, prawdopodobnie po udanej akcji podczas meczu tenisowego.

    Iga ŚwiątekArtur WidakAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News
    Tenisistka w niebieskiej koszulce i białej spódnicy wykonuje zamach rakietą tenisową na korcie podczas meczu, w tle widoczny fragment napisu na zielonej tablicy.

    Kayla Day w meczu z Igą ŚwiątekMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    Dalibor Svrcina – Jannik Sinner. Skrót meczu.