Category: Tennis

  • Co za mecz Świątek! Przegrywała z Rybakiną 3:5… Powrót to arcydzieło

    Co za mecz Świątek! Przegrywała z Rybakiną 3:5… Powrót to arcydzieło

    Co za mecz Świątek! Przegrywała z Rybakiną 3:5… Powrót to arcydzieło

    Stało się! Iga Świątek po dreszczowcu wyszarpała zwycięstwo w meczu z Jeleną Rybakiną 7:6(5), 6:4. Dzięki temu Polska ma już pewny awans do finału United Cup! Zwycięstwo wiceliderki rankingu WTA jest tym cenniejsze, że w przeszłości Rybakina sprawiała Polce na korcie olbrzymie trudności. W finale Biało-Czerwoni zmierzą się ze Stanami Zjednoczonymi lub ponownie z Czechami. Mecz o tytuł odbędzie się w niedzielę, o godz. 7.30 polskiego czasu.

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/1875379786509365420

    Hurkacz uchylił drzwi do finału. Świątek czekało piekielnie trudne zadanie

     

    Po kapitalnym otwarciu, jakie zafundował nam Hubert Hurkacz, wygrywając z Aleksandrem Szewczenką 6:3, 6:2 do gry wkroczyła Iga Świątek. Wiceliderka rankingu WTA z jednej strony stanęła przed szansą przypieczętowania awansu dla Polski, ale z drugiej strony czekała ją niezwykle trudna konfrontacja z Jeleną Rybakiną. Kazaszka, z którą notuje bilans 2-4 na ten moment najpewniej obok Jeleny Ostapenko (bilans 0-4) jest dla niej najtrudniejszą rywalką.

    Ani spotkanie z Karoliną Muchovą, ani z Katie Boulter a tym bardziej z Malene Helgo nie były blisko skali trudności, jaka czekała na Świątek sobotniej nocy. Rybakina to dla Polki wyjątkowo nielubiana przeciwniczka.

     

    25-latka, która mierzy aż 184 cm wzrostu, znana jest ze swoich bardzo wysokich umiejętności serwisowych, a także z potężnych i płaskich uderzeń w trakcie wymian. Takie atrybuty idealnie pasują właśnie na twardą nawierzchnię, na której toczy się rywalizacja w Sydney. Na domiar złego spokojna z natury Rybakina bardzo rzadko daje się wytrącić z równowagi.

     

    Nieudany początek Świątek. Heroiczna walka Polki

     

    Polka musiała liczyć, że tego dnia własny serwis jej nie zawiedzie i starać się wchodzić w dłuższe wymiany po podaniu Rybakiny. Na początku meczu nie wychodziło jej to najlepiej, bo szybko zaczęła popełniać sporo błędów po uderzeniach forhendem. Rybakina świetnie returnowała serwisy i po kilku wyrzuconych atakach Igi 25-latka przełamała na 3:2.

     

    Rybakina pozostawała niewzruszona, ale Świątek w końcu doczekała się szansy na odrobienie strat, gdy ryzykowną grą doprowadziła do 40:15, przegrywając 4:5. Kazaszka bez mrugnięcia okiem posłała dwa potężne serwisy i doprowadziła do stanu 40:40. Po chwili Świątek wywalczyła sobie jeszcze jednego break pointa, ale po niezwykle intensywnej wymianie w końcu wyrzuciła piłkę z forhendu. Podrażniona Polka nie dała jednak za wygraną. Kolejne dwie akcje padły już jej łupem i po kapitalnej walce doprowadziła do wyrównania na 5:5.

     

    Zdezorientowana Rybakina nie zdobyła nawet jednego punktu przy podaniu Świątek i przegrywała 5:6. Po chwili tenisistki stoczyły kolejną genialną walkę w gemie, który decydował o tym, czy to Polka wygra 7:5 czy Rybakina doprowadzi do tie-breaka. Ostatecznie Kazaszka obroniła dwa break pointy i wyrównała na 6:6. W decydującym momencie seta obie tenisistki miały ogromny problem z utrzymaniem własnego serwisu. W samej końcówce tie-breaka Świątek, nakręcona poprzednimi gemami, grała płynniej i precyzyjniej i to ona wygrała dwa ostatnie punkty.

     

    Zdezorientowana Rybakina nie potrafiła powrócić do meczu. Polacy w finale United Cup!

    W drugim secie Rybakina nie potrafiła nawiązać do poziomu prezentowanego przez nią przez większość pierwszego seta. Od przełamania powrotnego na 5:5 kilkanaście minut wcześniej to Świątek była aktywniejszą stroną na korcie. Już w pierwszym gemie drugiego seta Rybakina musiała bronić break pointa. Kolejnego przy stanie 2:1. Co nie udało się wcześniej, Polka wykorzystała w dalszej fazie seta.

     

    Przy stanie 3:3 Kazaszka “oddała” gema przy własnym podaniu, przegrywając go do zera. Świątek bez większych problemów doprowadziła spotkanie do końca, pieczętując awans reprezentacji Polski do wielkiego finału United Cup. W niedzielę o godz. 7.30 rano polskiego czasu Biało-Czerwoni o tytuł zawalczą ze Stanami Zjednoczonymi lub z Czechami.

     

  • 40 minut Świątek nie była sobą. Reakcja po ostatniej piłce mówi wszystko

    40 minut Świątek nie była sobą. Reakcja po ostatniej piłce mówi wszystko

    40 minut Świątek nie była sobą. Reakcja po ostatniej piłce mówi wszystko

    Przez pierwsze 40 minut hitu z Jeleną Rybakiną w półfinale United Cup Iga Świątek nie była do końca sobą. Ale zacisnęła zęby i pokazała waleczność, za którą kochają ją jej fani. W nagrodę wygrała z niewygodną rywalką 7:6, 6:4 i zapewniła Polsce awans do finału. Z kilku powodów zaskakiwało, dlaczego zlekceważono reprezentantkę Kazachstanu w przedmeczowej ocenie szans. Dużo bliższy prawdy był autor zapowiedzi na stronie WTA.

     

    Przez cierpienie do gwiazd – Iga Świątek podczas tegorocznej edycji United Cup wyraźnie wzięła sobie do serca słynną sentencję. Wcieliła ją też w życie w hitowym pojedynku z Jeleną Rybakiną. Ile kosztowało ją zacięte spotkanie z bardzo groźną na australijskim “betonie” reprezentantką Kazachstanu i jak ważne było dla niej to zwycięstwo widać było po reakcji Polki po ostatniej piłce. Najpierw pochyliła się wyczerpana dwugodzinną walką, ale po chwili znalazła w sobie jednak jeszcze siłę, by skakać po korcie z radości.

     

    75:25 – Rybakina udowodniła, że należy ją bardziej docenić. “Spotkanie warte wielkoszlemowego finału”

     

    Po dużej intensywności grania w ostatnich dniach i kłopotach, które Polka miała pod koniec niemal trzygodzinnego meczu z Katie Boulter w ćwierćfinale, można było mieć obawy, czy w półfinale nie zemści się na niej to wszystko. Ale wiceliderka światowego rankingu już przed meczem wiedziała, że to wymagające przetarcie zadziała na jej korzyść. I się nie pomyliła.

     

    75 procent dla Świątek i zaledwie 25 dla Rybakiny – tak wyglądało zaprezentowane przez realizatora transmisji tradycyjne typowanie szans przez tuż przed rozpoczęciem siódmego w karierze pojedynku drugiej i szóstej rakiety świata. Aż tak zdecydowane postawienie sprawy mogło zaskakiwać z kilku względów. Reprezentantka Kazachstanu wygrała aż cztery z ich wcześniejszych meczów, a do tego świetnie czuje się na szybkich nawierzchniach i dotychczas osiągała na nich lepsze wyniki niż Polka.

     

    Dotyczyło to także Australii. Urodzona w Rosji i dysponująca potężnym serwisem zawodniczka to triumfatorka turniejów w Hobart (2020) i Brisbane (2024) oraz finalistka Australian Open (2023) i imprezy w Adelajdzie (2022). W tym ostatnim mieście dwa lata temu grała też o tytuł w deblu. Do tego zachowała więcej sił po wcześniejszych meczach singlowych w tym turnieju. Na jej niekorzyść działało jedynie to, że jej drużyna przed półfinałem musiała zaliczyć podróż do Sydney – wcześniejsze spotkania grała w Perth.

     

    Niektórzy wzięli to wszystko pod uwagę i czekali na tenisową ucztę. Prawdziwego widowiska spodziewał się np. autor zapowiedzi tego meczu na stronie WTA Greg Garber, który napisał: “To spotkanie jest warte wielkoszlemowego finału”. I rzeczywiście, pod względem atrakcyjności i zaciętości mógłby to być mecz o ten prestiżowy tytuł. Bo były popisowe zagrania, zwroty akcji i piłki, którym centymetry brakowało, by zmieściły się w korcie, a po których na trybunach było słychać jęk zawodu lub westchnienie ulgi.

     

    Świątek niczym siatkarze Grbicia. Dawna gwiazda tenisa dziwiła się grze Polki

    Świątek wcześniej poza maratonem z Boulter zaliczyła też wymagający mecz z Czeszką Karoliną Muchovą, a do tego poza trzema spotkaniami w singlu rozegrała jeszcze dwa w mikście. Po wygranej z Brytyjką przyznała, że jest wyczerpana. Choć potem w rozmowie z dziennikarzami zapewniała, że te trudne pojedynki powinny jej pomóc w konfrontacji z Rybakiną.

     

    – Szczerze mówiąc, to cieszę się, bo to fajne wyzwanie, zwłaszcza przed turniejem wielkoszlemowym. Jelena lubi grać w Australii, więc z pewnością to będzie wyzwanie. Sądzę, że te dwa mecze, które rozegrałam wcześniej, pomogą mi. Bo wiem, co muszę zrobić i przerobiłam już trochę trudnych momentów – podsumowała w czwartek. A kibicom reprezentacji Polski siatkarzy na myśl przyjść wówczas mogło jedno z ulubionych haseł trenera Nikoli Grbicia, czyli przeciwciała.

     

    Przez pierwsze 40 minut sobotniego spotkania jednak widać było negatywne konsekwencje tej sporej dawki tenisa, jaką ostatnio przyjęła Świątek. Miała choćby problemy z ustawianiem się do piłki, choć słynie z tego, że należy do najlepiej poruszających się zawodniczek, o ile nie jest najlepsza pod tym względem. Czasem zdarzały się jej też nietrafione decyzje, które skutkowały licznymi niewymuszonymi błędami. – Szczerze mówiąc, to nie wiem, jaki jest plan gry Igi – stwierdziła komentująca ten mecz dla Tennis TV była niemiecka tenisistka Andrea Petković. A Polka przeważnie zbiera pochwały za dobry dobór taktyczny zagrań.

    W sobotę zacisnęła jednak zęby i walczyła. Widać było u niej nieraz frustrację, ale przetrwała trudne momenty. Tak, jak robiła to nieraz w minionych latach i tak jak robiła to ostatnio w meczach z Muchovą i Boulter. Rybakina też nie odpuszczała. Niektórzy po słabszym początku drugiej partii mogli ją już spisać na straty, a w ostatnim gemie była o punkt od przełamania, które dałoby jej remis 5:5. W kluczowym momencie jednak stalowe nerwy zachowała Świątek. Nagroda za to opanowanie i waleczność była podwójnie cenna – zwycięstwo nad niewygodną rywalką i przepustka do drugiego z rzędu finału United Cup. Czego chcieć więcej?

  • Co za metamorfoza Świątek! Przyjaciółka kładła lód na jej głowę, trener zachwycony!

    Co za metamorfoza Świątek! Przyjaciółka kładła lód na jej głowę, trener zachwycony!

    Co za metamorfoza Świątek! Przyjaciółka kładła lód na jej głowę, trener zachwycony!

    Przez 40 minut Iga Świątek mnożyła błędy, a Wim Fissette owijał rączki kolejnych rakiet dla swojej zawodniczki. – Problem jest we mnie, nie w rakiecie – powiedziała w końcu nasza tenisistka. I wreszcie się zaczęło. Co to był za mecz! Co za metamorfozę przeszła Iga, walcząc ze swoją najtrudniejszą rywalką! Jelena Rybakina musiała pęknąć pod naporem Polki – Świątek wygrała 7:6, 6:4 i zapewniła nam awans do finału United Cup!

     

    Hubert Hurkacz w zaledwie 59 minut pokonał 78. w światowym rankingu Aleksandra Szewczenkę 6:3, 6:2. Tymczasem pierwszy set meczu Iga Świątek (nr 2 rankingu WTA) – Jelena Rybakina (6 WTA) trwał o kwadrans dłużej niż całe spotkanie panów.

     

    Przy stanie 2:2 Świątek serwowała i prowadziła 40:15. Nagle Rybakina wygrała cztery punkty z rzędu, przełamała Polkę i przejęła kontrolę nad meczem. Gdy Iga przegrywała 3:5 i serwowała, przy wyniku 15:30 popełniła już 16. niewymuszony błąd. W tamtym momencie urodzona w Moskwie Kazaszka miała takich pomyłek tylko sześć. Na każdej przerwie Wim Fissette przyklękał przed Igą i coś jej cierpliwie tłumaczył. Co – nie wiemy, bo znów zagłuszyła go muzyka puszczana przez didżeja w Sydney. Ale w pewnym momencie dało się dosłyszeć, jak Iga szczerze mówi tak: „Problem jest we mnie, nie w rakiecie

     

    Fissette zaskoczył świat tym, co powiedział o Rybakinie

    Rakiety Iga zmieniała przez pierwsze 40 minut meczu tak często, że trzeba byłoby obejrzeć powtórkę meczu, żeby to zliczyć. Jej trenera ciągle widzieliśmy z owijkami, które nakładał na rączki kolejnych rakiet. Możliwe, że w końcu Iga i sztab znaleźli odpowiedni naciąg. Ale jeszcze bardziej prawdopodobne, że wreszcie Iga porządnie się na siebie wkurzyła i że w tej zdrowej, sportowej złości zdołała skalibrować samą siebie.

     

    Przy stanie 4:5 i serwisie Rybakiny Świątek rzuciła wszystko, co ma najlepsze i wreszcie złamała swoją najtrudniejszą rywalkę. Dlaczego najtrudniejszą? „Trener Igi Świątek wskazał jej najtrudniejszą rywalkę i nie jest nią Aryna Sabalenka” – taka wiadomość obiegła świat w grudniu. Tenisowe serwisy cytowały wywiad, jakiego Fissette udzielił „Przeglądowi Sportowemu”. I argumentowały liczbami – z Sabalenką, obecną liderką rankingu WTA, Świątek ma bilans 8:4. Tymczasem z Rybakiną do teraz wygrała tylko dwa z oficjalnych sześciu meczów.

     

    – Szczerze mówiąc, cieszę się, że z nią zagram, bo to naprawdę fajne wyzwanie. Jelena lubi grać w Australii, dlatego spodziewam się wymagającego spotkania, zwłaszcza przed turniejem wielkoszlemowym – mówiła Świątek, czekając na to starcie z Rybakiną.

     

    W Australii, na szybkich kortach, Kazaszka rzeczywiście czuje się szczególnie dobrze. W Perth, gdzie wcześniej jej kadra grała w ramach United Cup, Jelena gładko pokonała Hiszpankę Bouzas Maneiro (6:2, 6:3), Greczynkę Sakkari (6:4, 6:3) i Niemkę Siegemund (6:3, 6:1). W tych trzech meczach rywalki łącznie tylko dwa razy przełamały jej serwis. A nawierzchnia w Sydney jest jeszcze szybsza. Mająca aż 184 cm wzrostu Rybakina świetnie się na niej czuła i znakomicie serwowała również od początku meczu z Igą. I prawdę powiedziawszy, wszystko wskazywało na to, że prowadząc 5:4 w pierwszym secie, pewnie wyserwuje sobie zwycięstwo w nim.

     

    Ale Świątek miała inny plan. W tym gemie – dla siebie ostatniej szansy – wypracowała aż cztery breakpointy i tego ostatniego wykorzystała. Od tego gema Rybakina już cały czas czuła napór Polki. Iga do zera wygrała gema na 6:5, a w następnym – trwającym aż 14 minut – miała dwa setbole. Kazaszka wybroniła się wtedy ostatkiem sił, oglądaliśmy aż osiem równowag, zanim doprowadziła do tie-breaka. I wreszcie w nim, mając trzecią i czwartą piłkę setową, Iga wygrała tę partię. 7:6, w tie-breaku 7-5, po fantastycznej walce!

     

    Lód na głowę Igi Świątek nie był potrzebny

    Po krótkiej przerwie – Rybakina zeszła do szatni – w drugim secie panie od początku wygrywały swoje gemy serwisowe aż do stanu 3:3. Wtedy Świątek przycisnęła i złamała Kazaszkę do zera. Przyjemnie było patrzeć na pełne zachwytu miny ludzi w polskim boksie. I na kolejne owacje na stojąco od trenera Fissette’a. „Teraz, Iga!” – krzyczała jej przyjaciółka Maja Chwalińska, gdy było 40:0. A po chwili, podczas przerwy, przykładała wielki wórlodu do głowy Igi.

    Ta głowa wcale nie była gorąca. Serce tak – tym sercem Iga złamała napór Rybakiny i narzuciła jej swoje warunki. Oraz chłodną głową w kluczowych momentach. Jak wtedy, gdy przy prowadzeniu 7:6, 5:4 musiała bronić breakpointa (dopiero drugiego w całym spotkaniu – sama miała ich aż dziewięć), bo Rybakina bardzo mocno atakując wyszła na 40:30. Wtedy Świątek wygrała trzy punkty z rzędu i po dwóch godzinach oraz dwóch minutach w świetnym stylu skończyła ten mecz!

     

    A przecież pierwsze 40 minut miała naprawdę nieudane. Tym cenniejsze jest więc to, co zrobiła później. Wyciągnięcie wniosków, uspokojenie się, utrzymanie koncentracji i przekonanie, że może, że jest w stanie, że zrobi to. Dla siebie i dla nas – bo wygrywając z Rybakiną Iga sobie pokazała, że i na szybkich, australijskich kortach może wszystko (wcześniej w Sydney pokonała już trzy rywalki, w tym bardzo groźną Czeszkę Muchovą i Brytyjkę Boulter). A nam zapewniła kolejne atrakcje w ramach United Cup 2025.

     

    Teraz to będą atrakcje już największe, bowiem Polska wystąpi w niedzielnym finale. W nim zmierzymy się albo z USA, albo z Czechami, z którymi wygraliśmy już w fazie grupowej.

     

    W mikście kończącym półfinał Polska – Kazachstan Świątek nie zagra. Musi oszczędzać siły. Zwłaszcza że z Rybakiną walczyła, mając zabandażowane prawe udo. To efekt przeciążenia, które doskwierało naszej tenisistce już w trakcie poprzedniego starcia – z Brytyjką Boulter.

     

  • Iga Świątek szczerze o swoich postanowieniach noworocznych na 2025 rok

    Iga Świątek szczerze o swoich postanowieniach noworocznych na 2025 rok

    Iga Świątek szczerze o swoich postanowieniach noworocznych na 2025 rok

     

    Iga Świątek ujawniła, że nie ma nic „specyficznego” zaplanowanego jako postanowienie noworoczne. Polska gwiazda tenisa, obecnie rywalizująca w United Cup 2025, ma nadzieję kontynuować czerpanie radości z gry w tenisa, tak jak to miało miejsce w Sydney.

     

    Polska zmierzyła się z Czechami w środę, 1 stycznia 2025 roku, w meczu grupy B United Cup. Hubert Hurkacz przegrał w singlu mężczyzn z Tomasem Machacem 5-7, 6-3, 4-6. Następnie Świątek stanęła naprzeciw Karoliny Muchovej w singlu kobiet.

     

    Duo toczyło zacięte pojedynki w swoich ostatnich dwóch spotkaniach, w tym w finale French Open 2023. Świątek wygrała oba te mecze, prowadząc 2-1 w bilansie bezpośrednich spotkań. 23-letnia zawodniczka powiększyła swoją przewagę, pokonując Czeszkę w Sydney 6-3, 6-4.

     

    Po meczu, zapytana o swoje postanowienia noworoczne, Iga Świątek wyjawiła, że nie ma nic konkretnego w planach. Podsumowując minione miesiące, kiedy była zamieszana w kontrowersję związaną z nieudanym testem na obecność narkotyków, wyjaśniła:

     

    „Nic konkretnego, szczerze mówiąc. Czuję, że po tym, co mi się przydarzyło w ostatnich miesiącach, mogę mieć większy dystans. Będę starała się po prostu cieszyć się tenisem, tak jak dziś. Nie zawsze jest to łatwe do zrobienia.”

     

    „Ale czuję dużo pozytywnej energii tutaj w Sydney. Dziękuję za kibicowanie nam,” dodała.

     

    W sierpniu Świątek otrzymała pozytywny wynik testu na trimetazydynę, a informacja ta stała się publiczna w listopadzie. 23-letnia zawodniczka wyjaśniła, że wynik był wynikiem kontaminacji związanej z nierecepturowym środkiem nasennym melatoniną, który stosowała w celu zarządzania jet lagiem. ITIA nałożyła miesięczną karę zawieszenia, którą Świątek odbyła, a następnie wróciła do rywalizacji w United Cup.

     

    W meczu przeciwko Czechom, Świątek połączyła siły z Hurkaczem w grze mieszanej, pokonując parę Muchova – Machac i pomogła Polsce awansować do ćwierćfinałów.

     

    „Iga Świątek jest po prostu bardzo solidna” – Hubert Hurkacz chwali partnerkę w grze mieszanej, gdy Polska przygotowuje się do ćwierćfinału United Cup 2025 z Wielką Brytanią

     

    Hubert Hurkacz i Iga Świątek pokonali parę Karolina Muchova – Tomas Machac 7-6(3), 6-3 w 1 godzinę i 25 minut, wygrywając tie-break 2-1. Po meczu Hurkacz pochwalił WTA nr 2:

     

    „Iga jest po prostu bardzo solidna i naprawdę można liczyć na jej uderzenia,” powiedział Hurkacz.

     

    Oba państwa rywalizowały o zapewnienie sobie miejsca w ćwierćfinale, a mecz gry mieszanej decydował o ich losach. Jednak Czechy również zakwalifikowały się jako najlepszy drużynowy wicemistrz, ponieważ Australia nie spełniła później wymagań kwalifikacyjnych.

     

    W ćwierćfinałach w Sydney Polska zmierzy się z Wielką Brytanią w czwartek, 2 stycznia, a Czesi zagrają z Włochami w piątek, 3 stycznia.

     

  • Najlepszy występ Hurkacza od miesięcy! Rywal był bez szans

    Najlepszy występ Hurkacza od miesięcy! Rywal był bez szans

    Hurkacz w najlepszej formie od miesięcy! Rywal bez szans

     

    Hubert Hurkacz pokonał Aleksandra Szewczenkę 6:3, 6:2, a dzięki temu Polska prowadzi 1:0 z Kazachstanem w półfinale United Cup. To był najlepszy występ Polaka od kilku miesięcy!

     

    W nocy z piątku na sobotę Polska zmierza do rywalizacji z Kazachstanem w półfinale drużynowego turnieju United Cup. Na początek na kort wyszli singliści, a wśród nich Hubert Hurkacz (16. ATP) oraz Aleksandr Szewczenko (78.). Polak był faworytem z uwagi na wyższą pozycję w męskim tenisie oraz większe osiągnięcia, ale z drugiej strony jego forma po powrocie do gry nie była jeszcze na najwyższym poziomie. Jego rywal, Szewczenko, kilka dni temu pokonał w United Cup m.in. Greka Stefanosa Tsitsipasa.

     

    Świetny początek Hurkacza

     

    Hurkacz rozpoczął mecz w imponującym stylu. Doskonale serwował, grał precyzyjnie i szybko objął prowadzenie 2:0. W swoim gemie serwisowym Polak wykorzystał płaskie zagrane, by uzyskać przewagę nad rywalem. Szewczenko, który nie dysponuje tak silnym serwisem jak Polak, nie był w stanie obronić się przed atakami Hurkacza.

     

    Po zaledwie 10 minutach było już 3:0 dla Polaka, który prezentował spokój, ale również pewność siebie na korcie. Hurkacz często wchodził do przodu, kończąc akcje wolejami. Pomagał mu fenomenalny serwis, w tym asy oraz wygrywające podania. Podczas jednego z serwisów telewizyjni realizatorzy pokazali, że piłka osiągnęła prędkość 217 km/h.

     

    W kolejnych gemach obaj zawodnicy łatwo utrzymywali swoje podania, ale to Hurkacz prowadził już 5:2. Szewczenko miał problem z odczytywaniem kierunku serwisów Polaka, co pozwalało Hurkaczowi szybko budować przewagę, zarówno w głębi kortu, jak i przy siatce. Jego woleje były celne i precyzyjne.

     

    Hurkacz zakończył pierwszego seta asem serwisowym, wygrywając 6:3. Była to bardzo udana partia dla Polaka, który dominował na korcie i praktycznie nie popełniał błędów. W porównaniu z wcześniejszymi występami w tej edycji United Cup, widać było znaczną poprawę.

     

    Pewne zwycięstwo Hurkacza

     

    Drugi set rozpoczął się spokojnie z obu stron, bez przełamań. Kazach trochę poprawił swoją grę, łatwiej wygrywał swoje podania i szukał okazji do zaatakowania Hurkacza. Jednak to Szewczenko jako pierwszy został przełamany.

     

    Przy stanie 2:2, Szewczenko popełnił kilka błędów, dając Polakowi wynik 0:40. Hurkacz nie zmarnował tej okazji. Wykonał precyzyjny płaski bekhend po linii, później odpowiedni forhend i wyszedł do siatki. Szewczenko próbował go minąć, ale Polak obronił się wolejem, a rywal trafił w siatkę. Hurkacz objął prowadzenie 3:2, a chwilę później dzięki trzem asom wygrał kolejny gem, prowadząc 4:2.

     

    Hurkacz poszedł za ciosem, agresywnie atakując rywala. Po słabszym serwisie Kazacha, Polak uzyskał dwie szanse na przełamanie. Hurkacz grał bardzo ofensywnie, nie czekając na ruchy rywala, i wykorzystał swoją szansę. Po chwili prowadził 5:2.

     

    Po 58 minutach Hurkacz zwyciężył 6:3, 6:2, co stanowiło najlepszy występ Polaka od kilku miesięcy. Grał solidnie, niemal bezbłędnie, i udowodnił swoją dominację na korcie. Szewczenko ani razu nie miał okazji uwierzyć, że może to być jego dzień. Polak świetnie serwował, nie musiał bronić ani jednego break pointa w całym meczu.

     

    W wyniku meczu Polska – Kazachstan 1:0. Teraz na korcie pojawią się panie. W singlu Iga Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną. To spotkanie światowej dwójki i szóstki – absolutny hit. Jeśli Świątek nie poradzi sobie z Rybakiną, o losach rywalizacji zdecyduje mikst.

     

  • Polsat przekazał świetne wieści! Wszyscy zobaczą finał z Igą Świątek

    Polsat przekazał świetne wieści! Wszyscy zobaczą finał z Igą Świątek

    Polsat przekazał świetne wieści! Wszyscy zobaczą finał z Igą Świątek

    Znakomite informacje dla fanów przekazała telewizja Polsat. Stacja Polsat Sport 1 od samego początku pokazuje zmagania Polaków w United Cup. W sobotę Biało-Czerwoni z Igą Świątek na czele zmierzą się w półfinale imprezy z Kazachstanem. Jeżeli naszej kadrze uda się wygrać, to niedzielne zmagania finałowe będą na otwartym kanale Polsatu!

    Rywalizacja Polski z Kazachstanem w półfinale United Cup rozpocznie się już w sobotę o godz. 0.30 polskiego czasu. Najpierw w singlu zagrają Aleksander Szewczenko z Hubertem Hurkaczem, a po ich spotkaniu na kort wyjdą Iga Świątek i Jelena Rybakina, co będzie absolutnym hitem. Nominacje na miksta mogą ulec zmianie w zależności od wyników singli. W drugim półfinale zmierzą się Stany Zjednoczone z Czechami.

    Świetne informacje dla fanów tenisa
    Jeżeli Polska powtórzy zeszłoroczny sukces i zagra w finale United Cup, to niedzielne zmagania ze Stanami, bądź Czechami będą transmitowane na antenie otwartego Polsatu. Najważniejszy pojedynek tego turnieju rozpocznie się niedzielę o godz. 7.30.

    Ćwierćfinałowe zmagania Polaków z Wielką Brytanią na antenie Polsatu Sport 1 oglądało średnio 350 tys. widzów, a łącznie było ich ponad 700 tys. Pojedynek z Kazachstanem może cieszyć się jeszcze większą popularnością.

    Drugi półfinał United Cup rozpocznie się o godz. 7.30 czasu polskiego. W finale możliwa jest powtórka starcia z fazy grupowej, w którym Polska grała z Czechami i mikst zdecydował o zwycięstwie naszej reprezentacji.

  • Szokująca teoria o sprzęcie Austriaków. Jest głos z polskiej kadry

    Szokująca teoria o sprzęcie Austriaków. Jest głos z polskiej kadry

    Szokująca teoria dotycząca sprzętu Austriaków. Głos z polskiej kadry

     

    Austriaccy skoczkowie zdecydowanie zdominowali pierwszą część Turnieju Czterech Skoczni, zajmując trzy czołowe miejsca w klasyfikacji generalnej. Jednak ich dominacja wzbudza kontrowersje, szczególnie w kwestii używanego sprzętu, w tym kombinezonów i wiązań nart. Ciekawą teorię na ten temat przedstawił Anders Jacobsen, zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni z 2007 roku. — Mogą mieć coś w butach — stwierdził Norweg. Do tych doniesień odniósł się również Alexander Stoeckl z polskiego sztabu.

     

    Jacobsen w rozmowie z portalem dagbladet.no zwrócił uwagę na specyficzny sposób lotu Austriaków. — Mogli coś zrobić ze swoimi butami. Tak to wygląda, gdy lecą. Od razu podnoszą narty. Możliwe, że mają coś w butach — tłumaczył.

     

    Do sprawy odniósł się także Alexander Stoeckl, dyrektor sportowy ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim. — To ciekawa teoria. Nie widzimy tego z zewnątrz, ale może tak być. My jednak skupiamy się na własnych występach — powiedział.

     

    Norweski sztab również podziela pewne obserwacje na temat sprzętu Austriaków. Menadżer norweskiej kadry, Jan-Erik Aalbu, potwierdził, że mają swoje spostrzeżenia, ale na razie nie zamierzają ich upubliczniać.

     

    Christian Kathol, Austriak odpowiedzialny za kontrolę sprzętu w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, stanowczo broni swoich rodaków. Uważa, że ich świetne wyniki to efekt ciężkiej pracy i doskonałej techniki.

     

    Głos w tej sprawie zabrał również Halvor Egner Granerud. — Jest wiele rzeczy, o których można snuć teorie. Prawdopodobnie nie jest to jedna wielka genialna rzecz, a raczej wiele małych sztuczek, które są dobrze dopasowane do każdego skoczka. Myślę, że Austriacy opracowali koncepcję, która świetnie sprawdza się indywidualnie — zauważył.

     

    Daniel Tschofenig, lider Turnieju Czterech Skoczni, odniósł się do zarzutów z typową pewnością siebie. — Możecie szpiegować tyle, ile chcecie. Nie mamy nic do ukrycia — podsumował.

     

    Kolejny konkurs Turnieju Czterech Skoczni odbędzie się w sobotę o godzinie 13:30 w Innsbrucku.

     

  • Iga Świątek z rekordową liczbą zwycięstw singlowych w United Cup

    Iga Świątek z rekordową liczbą zwycięstw singlowych w United Cup

    Iga Świątek z rekordową liczbą zwycięstw singlowych w United Cup

     

    Reprezentacja Polski zanotowała drugie zwycięstwo w United Cup i awansowała do ćwierćfinału rozgrywek. W meczu z Czechami Iga Świątek pokonała Karolinę Muchovą notując swoją dziesiątą singlową wygraną w australijskiej imprezie Nikt wcześniej w historii United Cup nie osiągnął takiego wyniku.

     

    Rekord United Cup w wykonaniu Igi Świątek

    United Cup to impreza organizowana od 2023 roku. Zawodnicy rozgrywają w niej mecze singlowe oraz miksty. Jak podaje portal statystyczny OptaAce, aż do teraz żadna tenisistka ani żaden tenisista nie zanotował dziesięciu zwycięstw singlowych. Jako pierwsza tę granicę przekroczyła Świątek, która w trakcie noworocznego spotkania pokonała Karolinę Muchovą.

     

    Polska tenisistka brała udział we wszystkich edycjach United Cup. Na jej dziesięć dotychczasowych zwycięstw złożyły się trzy triumfy w pierwszym starcie (nad Juliją Putincewą, Belindą Bencic i Martiną Trevisan), pięć przed rokiem (Beatriz Haddad Maia, Sara Sorribes Tormo, Qinwen Zheng, Caroline Garcia, Angelique Kerber) oraz dwa w trwających rozgrywkach (Malene Helgo i Karolina Muchova).

     

    Świątek wciąż ma szansę wyśrubować ten wynik, gdyż przed Polakami spotkanie ćwierćfinałowe, a trudno sobie wyobrazić, by wiceliderka rankingu WTA, która jest najmocniejszym punktem drużyny, nie wyszła ponownie do meczu singlowego.

     

    Biało-czerwoni na razie nie znają ćwierćfinałowego przeciwnika. Wiadomo jednak, że spotkanie zostanie rozegrane 2 stycznia. Polacy w poprzedniej edycji dotarli aż do finału imprezy, w którym ulegli Niemcom.

     

  • Iga Świątek na ustach świata po tym meczu. Aryna Sabalenka mówi, jak było

    Iga Świątek na ustach świata po tym meczu. Aryna Sabalenka mówi, jak było

    Iga Świątek na ustach świata po tym meczu. Aryna Sabalenka dzieli się swoimi przemyśleniami

    7:5, 4:6, 7:6(7) – takim wynikiem Iga Świątek pokonała Arynę Sabalenkę w pamiętnym, trwającym ponad trzy godziny finale turnieju w Madrycie w 2024 roku. Teraz Polka odsłoniła kulisy tego spotkania. – Myślałam o błahych rzeczach – zdradza w najnowszym odcinku serialu Canal+ pt. “Cztery pory Igi”. Perspektywą podzieliła się również jej rywalka. – Oczywiście, że byłam rozczarowana po takiej porażce – wyznaje. O tym meczu mówił cały świat.

     

    1 stycznia 2025 roku na platformie Canal+ zadebiutował nowy odcinek serialu “Cztery pory Igi”, który przedstawia turnieje rozgrywane wiosną 2024 roku.

     

    W odcinku pojawił się również fragment dotyczący pamiętnego finału w Madrycie, gdzie Iga Świątek pokonała Arynę Sabalenkę 7:5, 4:6, 7:6(7).

     

    – Uważam, że ten mecz w finale z Sabalenką był jednym z najlepszych w wykonaniu Igi – ocenia były trener Polki, Tomasz Wiktorowski.

     

    Sama Sabalenka również zabrała głos. – Wszystkie te piłki meczowe i sposób, w jaki je broniła, były naprawdę magiczne – mówi Białorusinka.

     

    Na platformie Canal+ 1 stycznia premierę miał najnowszy odcinek serialu “Cztery pory Igi” zatytułowany “Wiosna”. Odcinek ukazuje kulisy zeszłorocznych wiosennych zawodów w Miami, Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie i Paryżu w wykonaniu polskiej tenisistki. To w Madrycie doszło do słynnego starcia z Aryną Sabalenką, które zakończyło się triumfem Igi po trzygodzinnej batalii 7:5, 4:6, 7:6(7), a Polka z radości padła na kort.

     

    Kulisy słynnego triumfu Igi Świątek nad Aryną Sabalenką: „Myślałam o błahych rzeczach”

     

    – Uważam, że to spotkanie z Sabalenką w finale było jednym z najlepszych w wykonaniu Igi w tym sezonie, przynajmniej patrząc z perspektywy zakończonego meczu. Takie były momenty, w których Iga mogła po prostu przegrać. Końcówka była bardzo emocjonalna w wykonaniu obu zawodniczek. Świetne akcje przeplatane z prostymi błędami… Wydaje mi się, że tamten mecz z Sabalenką był nawet lepszy niż mecz Świątek z Krejcikovą z turnieju w Ostrawie w 2022 roku, który wtedy uznano za mecz roku – mówi Tomasz Wiktorowski, były trener Świątek.

     

    Swoje wrażenia z tego finału ujawnia również sama Iga Świątek. Kiedy zapytano ją, o czym wówczas myślała, na jej twarzy pojawił się uśmiech. – Pamiętam, że myślałam o błahych rzeczach, żeby kręcić piłkę, dodawać więcej rotacji i mieć kontrolę nad tym, co się dzieje w wymianie. Aryna na końcu tego tie-breaka popełniła dwa błędy na długość. Myślę, że wynikało to z niecierpliwości, ale bardzo się cieszyłam, że to ja byłam tą, która była solidna – mówi Świątek w serialu Canal+.

     

    O kulisach meczu mówi również Aryna Sabalenka. – Myślę, że to było spotkanie na najwyższym poziomie, pełne trudnych momentów i powrotów z obu stron. Wszystkie te piłki meczowe i sposób, w jaki je broniła, to było naprawdę magiczne. Oczywiście, że byłam rozczarowana, mając tyle piłek meczowych i przegrywając. Jednak w tym samym czasie ten pojedynek dał mi też wiele radości i satysfakcji. Takie są uroki sportu – akceptować trudne przegrane, wprowadzać poprawki i próbować następnym razem – wyjawia Białorusinka.

     

    Odcinek “Wiosna” jest dostępny na platformie Canal+. Premiera kolejnych odcinków:

    “Lato” – 8 stycznia

    “Jesień” – 15 stycznia

     

     

  • Tak polska kadra zareagowała na wpis Andrzeja Stękały. Paweł Wąsek mówi wprost

    Tak polska kadra zareagowała na wpis Andrzeja Stękały. Paweł Wąsek mówi wprost

    Reakcja polskiej kadry na wpis Andrzeja Stękały. Paweł Wąsek szczerze o trudnych chwilach kolegi

     

    W obliczu trudnych chwil, jakie Andrzej Stękała opisał w emocjonalnym poście na mediach społecznościowych w Nowy Rok, skoczek mógł liczyć na wsparcie kolegów z kadry. Paweł Wąsek przyznał, że drużyna wiedziała o planach Andrzeja i starała się go wspierać.

     

    — Od dłuższego czasu wiedzieliśmy, że Andrzej planuje taki post. Byliśmy u niego jakiś czas temu po tym, co się wydarzyło, i staraliśmy się go wspierać. Bardzo przykra sytuacja. Bardzo go szkoda, ale mam nadzieję, że teraz, po tylu latach, gdy go to męczyło, odetchnie i się pozbiera, bo to fajny chłopak i życzę mu jak najlepiej — powiedział Wąsek.

     

    Emocjonalny wpis Stękały

     

    W Nowy Rok Andrzej Stękała opublikował w swoich mediach społecznościowych poruszający wpis, w którym dokonał coming outu. “Przez lata żyłem w cieniu strachu, w ukryciu, obawiając się, że to, kim naprawdę jestem, może mnie zniszczyć. To, co teraz napiszę, jest dla mnie najtrudniejsze w życiu. Przez lata żyłem w ukryciu, z lękiem, że to, kim jestem, może przekreślić wszystko, na co tak ciężko pracowałem. Dziś jednak nie chcę już uciekać. Chcę, żebyście mnie poznali naprawdę. Jestem gejem […]” — napisał skoczek.

     

    Decyzja o ujawnieniu swojej orientacji seksualnej przyszła w dramatycznych okolicznościach. Zaledwie dwa miesiące temu niespodziewanie zmarł jego partner Damian.

     

    Wsparcie kadry

     

    Paweł Wąsek przyznał, że cała kadra starała się być dla Andrzeja wsparciem w tych trudnych chwilach. — Najważniejsze, by znowu zaczęło układać mu się w życiu, a później niech wraca na skocznię i do swojej najlepszej dyspozycji — dodał Wąsek.

     

    Cała drużyna trzyma kciuki za Andrzeja, wierząc, że uda mu się przezwyciężyć trudności i wrócić do sportowej formy.