Category: Tennis

  • W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    Wróciła największa broń Igi Świątek. To dzięki niej siała postrach na świecie

     

    Choć było to jedno z największych zwycięstw Igi Świątek od wielu miesięcy, to szalona intensywność sprawiła, że tuż po ostatniej akcji Polka nie miała siły się cieszyć. Upuściła rakietę i podparta z grymasem na twarzy dała sobie czas na kilka głębokich wdechów. 23-latka sobotniej nocy dokonała wielkiej rzeczy. Zapewnienie Polsce awansu do finału United Cup to jedno, ale w starciu z Rybakiną mogliśmy być również świadkami czegoś więcej. Oryginalnie “sprzedawane” wskazówki Wima Fissette’a zaczynają przynosić efekt. Znaków było aż nadto.

     

    Po wejściu Igi na kort moją uwagę przykuł bandaż na udzie, który można było zaobserwować po przerwie medycznej w poprzednim meczu przeciwko Boulter. Na szczęście w starciu z Rybakiną ewentualny drobny uraz najprawdopodobniej się nie pogłębił i to jest najważniejsza informacja tego meczu.

     

    Ale nie jedyna.

     

    Tutaj trzeba dodać, że było to wybitnej klasy widowisko, rozgrywane na imponującej intensywności i to na bardzo szybkiej nawierzchni. Warunki więc były dla Igi nie tylko niesprzyjające z punktu widzenia jej stylu gry, ale również wspomnianego zabandażowanego uda.

     

    Myślę, że nie przesadzę, jeśli napiszę, że to może być dla Polki mecz założycielski w kontekście tego sezonu. Nie dość, że wygrała z Rybakiną, z którą w przeszłości miewała bardzo duże problemy, to jeszcze dokonała tego pod opieką nowego trenera Wima Fissette’a. To z kolei może pozwolić jej uwierzyć, że współpraca zdaje egzamin, a jej umiejętności rosną.

     

    W trakcie spotkań w Australii realizator transmisji regularnie zwraca uwagę na krótkie chwile, gdy Belg kuca obok Świątek, daje jej czas na jej spostrzeżenia z gry, a następnie stara się podsunąć jej rozwiązanie. Wszystko dzieje się w bardzo spokojnej atmosferze.

     

    Tuż po meczu Polka sama przyznała, jak istotne było to zwycięstwo, gdy w wywiadzie wspomniała, że “po raz pierwszy wygrała z Rybakiną na tak szybkiej nawierzchni”.

     

    Zwycięstwo z tak dobrze grającą tenisistką na twardej nawierzchni i triumfatorką Wimbledonu sprzed dwóch i pół roku może również dać jej dodatkowy zastrzyk pewności siebie przed startującym lada moment Australian Open.

     

    W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    Nie mam wątpliwości, że w grze Świątek zachodzą zmiany. Świadczyć o tym mogą chociażby kilkukrotne prośby w kierunku polskiego obozu, by struny w jej rakiecie były naciągnięte jeszcze mocniej, niż zostały.

     

    — Mocniej, mocniej — krzyczała Świątek, wskazując na struny w trzymanej w dłoni rakiecie.

     

    Dlaczego tak jej na tym zależało? W trakcie spotkania z Rybakiną było widać, że Polka próbowała uderzać piłki płasko i tym samym nie dawać dodatkowego czasu swojej przeciwniczce. W poprzednich spotkaniach pomiędzy nimi często można było zaobserwować powtarzający się schemat:

     

    mocny serwis Rybakiny i pogłębiająca się z każdym uderzeniem przewaga w wymianie

     

    — mocny return Rybakiny i spychanie Świątek do defensywy

     

    W obu przypadkach Kazaszka dyktowała warunki na korcie, a Świątek, odgrywająca piłki wysoką parabolą, sprawiała, że rywalka zyskiwała czas na dogodne ustawienie się do uderzeń.

     

    Naciski Igi, by struny były mocniej napięte, mogą świadczyć o próbie większego dostosowania gry pod twardą nawierzchnię. Dość napisać, że mocniejszy naciąg wpływa również na precyzję uderzeń przy linii, co przy tak szybkich wymianach ma bardzo istotne znaczenie.

     

    Wróciła największa broń Igi Świątek. Dzięki temu dominowała w 2022 r.

    Zmian u Świątek jest zresztą więcej, bo w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu w jej zachowaniu znowu widać radość z gry, a także nieustępliwość, co doskonale można było dostrzec w końcówce pierwszego seta, gdy przegrywając 3:5, odrobiła straty i dosłownie wyszarpała zwycięstwo.

     

    Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że to miało kluczowe znaczenie dla losów całego meczu. Bez tego powrotu Rybakina mogła zamknąć seta, a równie dobrze kilkadziesiąt minut później cały mecz. Tak się nie stało i ogromna w tym rola heroicznej walki i wiary w zwycięstwo Igi Świątek.

     

    Przed nią i reprezentacją Polski wielki finał i szansa na pierwsze zwycięstwo w United Cup. Przypomnę tylko, że Biało-Czerwoni w premierowej edycji w 2023 r. dotarli do półfinału, a przed rokiem przegrali w walce o tytuł z Niemcami. Nie mam wątpliwości, że Świątek i Hurkacza w takiej formie stać na zwycięstwo, ale z lekką obawą będą spoglądał w kierunku Igi, która od poniedziałku w Sydney straciła już mnóstwo energii. Trzymajmy kciuki, żeby przez dobę choćby częściowo naładowała wyczerpane akumulatory.

  • Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistów

    Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistów

    Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistó

    Danielle Collins wywołała burzę zachowaniem po ćwierćfinale igrzysk w Paryżu. Wprost nazwała Igę Świątek nieszczerą. Teraz dojdzie do pierwszego spotkania Polki z Amerykanką. Na korcie 31-latka jednak raczej się nie pokaże. Finał United Cup Polska — Stany Zjednoczone odbędzie się w niedzielę 5 stycznia.

    – Powiedziałam Idze Świątek, że nie musi być nieszczera w kontekście mojej kontuzji. Dużo dzieje się przed kamerą czy wśród ludzi, ale to, co dzieje się w szatni to już inna sprawa. Nie mam tu zbyt miłych doświadczeń. Nie potrzebuję nieszczerości. Niech ludzie zachowują się tak, jak czują – wypaliła Danielle Collins po przegranym meczu w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu i trafiła na czołówki wszystkich serwisów.

    O skandalu mówił cały świat. Dziennikarze zastanawiali się, jaka jest przyczyna takich słów o Polce. Nawet sama liderka światowego rankingu nie za bardzo wiedziała, o co chodziło rywalce. Amerykanka w końcu została zapytana o swoje zachowanie, ale jej słowa wiele nie wyjaśniły. Poinformowała, że prywatnie od czasu zdarzenia w Paryżu jeszcze z Polką nie rozmawiała.

    Iga Świątek znów może spotkać się z Danielle Collins
    — To, co zdarzyło się na korcie to jak kłótnia, jaką ludzie mają w pracy. Tylko w przypadku tamtych ludzi to nie trafia do mediów. (…) To nie jest ktoś, kogo często widuję na kortach tenisowych. Poza tym ona jest bardzo strzeżona przez swoją grupę — dodała Collins dla “The New York Times”.

    Amerykanka miała w 2024 r. skończyć karierę, ale na jesień ogłosiła zmianę decyzji. Pomimo faktu, że od starcia ze Świątek nie wygrała ani jednego meczu, Collins jeździ na turnieje z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. W Billie Jean King Cup uległa Rebecce Sramkovej w meczu ze Słowacją. Na United Cup jeszcze nie zagrała, ale jest obecna w boksie zespołu. W pierwszym składzie występuje Coco Gauff i to raczej ona będzie rywalką Igi Świątek w niedzielnym finale.

    Finał United Cup odbędzie się w niedzielę 5 stycznia. Początek rywalizacji o godz. 7.30 polskiego czasu. Relację na żywo będzie można śledzić w Przeglądzie Sportowym Onet.

     

  • Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła nocą

    Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła nocą

    Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła noc

     

    Iga Świątek i Jelena Rybakina w Sydney dały wspaniałe widowisko i pokaz tenisa na najwyższym poziomie. Czołowe tenisistki rankingu WTA zmierzyły się w ramach półfinału United Cup i podobnie jak w Abu Zabi, to Polka była górą. Jeszcze zanim tenisistki pojawiły się na korcie, w mediach ukazała się nieoczekiwana wiadomość ws. dochodzenia wokół sztabu szkoleniowego Kazaszki. Sytuacja jest trudna i rozwojowa.

     

    Jeszcze zanim doszło do pojedynku Igi Świątek z Jeleną Rybakiną w ramach półfinału United Cup, wokół Kazaszki wybuchła niemała burza. 6. rakieta świata ogłosiła, że do jej sztabu szkoleniowego wraca jej były szkoleniowiec, Stefano Vukov. Decyzja Rybakiny wstrząsnęła środowiskiem. A to z uwagi na powody wcześniejszego rozstania obu stron.Niezrozumiały ruch Jeleny Rybakiny. WTA zapowiedziało śledztwoKazaszka straciła wiele miesięcy ubiegłego sezonu z powodu problemów zdrowotnych, jednak nie pojawił się klarowny komunikat, co konkretnie jej dolega. W kuluarach mówiło się, że zawodniczka zmaga się z problemami natury psychicznej. Doprowadzić miał do nich właśnie Vukov, który stosował surowe metody treningowe. Dziennikarze donosili, że trener często krzyczał na tenisistkę i był bardzo wymagający.

     

    Świątek w Sydney, a tu atak ze strony Kasatkiny. Upokorzona Rosjanka uderzyła z pełną mocąW sierpniu Rybakina ogłosiła rozstanie z Vukovem, a na jego miejsce zatrudniła Gorana Ivanisevica. Mimo to kilka miesięcy później z dumą ogłosiła powrót Vukova do sztabu. Nie wiadomo w jakiej roli. Nie dość, że nie doszło oficjalnie do rozstania z Ivaniseviciem, to jeszcze pojawił się inny, kontrowersyjny wątek. Dziennikarze “The Athletic” ujawnili na łamach NY Times szokujące fakty ws. Stefano Vukova. Jak się okazało, szkoleniowiec został zawieszony przez WTA, wobec czego nie będzie mógł towarzyszyć jej podczas Australian Open. – WTA może potwierdzić, że Stefano Vukov jest obecnie tymczasowo zawieszony w oczekiwaniu na niezależne dochodzenie w sprawie potencjalnego naruszenia kodeksu postępowania WTA – przekazał rzecznik kobiecej organizacji w specjalnym oświadczeniu.

     

    Była tenisistka popiera decyzję WTA. Jasna wiadomość ws. śledztwa wokół byłego trenera RybakinyNiedługo przed meczem Świątek z Rybakiną, zakończonym triumfem Polki 7:6(5), 6:4 poparcie dla decyzji WTA na antenie “Tennis Channel” wyraziła była tenisistka, Coco Vandeweghe. Już sama decyzja o ponownym nawiązaniu współpracy z Vukovem wzbudziła jej obawy.

     

    – W tej sytuacji byłabym zdziwiona widząc Gorana Ivanisevica na Australian Open u jej boku. To ściśle związane z ruchami tenisistki i całą tą karuzelą trenerską. Nie chciałabym dalej z nią pracować, kiedy mianuje mnie nowym trenerem, a potem przywraca do zespołu starego. To by oznaczało, że nie ufa mu na tyle, żeby zrobić kolejny krok do przodu – dodała

     

    Kazachstan został rozgromiony przez Polskę w półfinale United Cup 3:0. Poza Igą Świątek swoje mecze wygrali również Hubert Hurkacz, a także Jan Zieliński i Maja Chwalińska w mikście. Zobacz również:

  • Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśniła

    Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśniła

    Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśnił

     

    Iga Świątek pokonała Jelenę Rybakinę i wprowadziła Polskę do finału United Cup, w którym “Biało-Czerwoni” powalczą o prestiżowe trofeum. Zarówno podczas tego meczu, jak i poprzednich występów 23-latki w Sydney, kibice byli świadkami jej emocjonalnych reakcji, co na takich etapach rozgrywek jest dużą nowością. O tę zaskakującą zmianę dziennikarze zapytali wiceliderkę rankingu WTA na konferencji prasowej. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na antenie głównej Polsatu

     

    Reprezentacja Polski najpierw wygrała rywalizację w swojej grupie United Cup, pokonując Norwegię i Czechy, a następnie w ćwierćfinale pewnie ograła Wielką Brytanię, wygrywając 3:0. “Biało-Czerwoni” w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego poszli za ciosem, nie dając większych szans Kazachstanowi.Najpierw cenny punkt wywalczył Hubert Hurkacz, który pokonał 6:3, 6:2 Aleksandra Szewczenko, a następnie do akcji wkroczyła Iga Świątek. Wiceliderka rankingu WTA zmierzyła się z Jeleną Rybakiną, która w pierwszym secie postawiła jej twarde warunki – o losach partii zdecydował dopiero tie-break.

     

    Górą była 23-latka z Raszyna, która później postawiła “kropkę nad i”, wygrywając drugiego seta 6:4 i pieczętując awans Polaków do finału. “Dzieła” dopełnili Maja Chwalińska i Jan Zieliński, pewnie wygrywając spotkanie mikstowe.Świątek bohaterką, a show skradła Chwalińska. Kamera nagrała, co się stało w boksie Iga Świątek pokonała Rybakinę. Później mówiła o emocjachŚwiątek pierwszego wywiadu udzieliła bezpośrednio po swoim meczu, już na początku wypowiedzi zwracając uwagę, że po raz pierwszy w karierze pokonała Rybakinę na szybkiej nawierzchni. “To wiele dla mnie znaczy” – podkreśliła.

     

    Już po zakończeniu wszystkich meczów w ramach potyczki z Kazachstanem, Świątek i Hurkacz pojawili się na konferencji prasowej. Tam Polce zadano pytanie o zmianę, jaka zaszła niedawno w jej reakcjach. Dziennikarze zauważyli bowiem, że ta do tej pory w meczach, które nie są finałami, nie pokazywała tak wielu emocji po zdobyciu punktów czy po wygraniu spotkania. A w Sydney często bardzo ekspresyjnie reagowała na udane zagrania czy końcowe zwycięstwo.”Szczerze mówiąc, przez ostatnie dwa lata większość moich zwycięstw nie była zaskoczeniem dla mnie. Teraz to też nie jest, ale pamiętam, że w 2022 roku każdy ćwierćfinał był niesamowitym osiągnięciem, a w zeszłym roku, do ćwierćfinału podchodziłam na zasadzie – okej, ale muszę zrobić więcej” – zaczęła tłumaczyć Polka.

     

    Jak zaznaczyła Świątek, duży wpływ na jej reakcje ma też fakt, że gra dla drużyny, a nie tylko dla siebie. “Czuję się z tym wszystkim dobrze, czuję, że te emocje popychają mnie do przodu” – skwitowała.Reprezentacja Polski w finale United Cup, który rozpocznie się w niedzielę 5 stycznia o godz. 7:30 czasu polskiego, zagra ze Stanami Zjednoczonymi lub Czechami. Transmisja z tego wydarzenia będzie dostępna w Polsacie, a na relację tekstową na żywo zapraszamy do Interii.

  • Oto rywale Polski w finale United Cup! Nieprawdopodobne, co się stało!

    Oto rywale Polski w finale United Cup! Nieprawdopodobne, co się stało!

    Oto rywale Polski w finale United Cup! Nieprawdopodobne, co się stało!

    Stany Zjednoczone będą rywalami Polaków w finale United Cup. Wszystko stało się jasne już po drugim spotkaniu z Czechami. Choć Tomas Machac prowadził już z Taylorem Fritzem 7:6, 5:2, ostatecznie w nieprawdopodobnych okolicznościach oddał wygraną i pogrzebał szanse Czechów w walce o końcowy triumf. Machac po czterech przegranych gemach z rzędu po prostu poddał mecz.

     

    Polscy tenisiści po zwycięstwie nad Kazachstanem 3:0 jako pierwsi zameldowali się w finale United Cup. O kolejne miejsce bili się za to Czesi i Amerykanie. W pierwszej konfrontacji ci drudzy nie pozostawili żadnych złudzeń. Liderka ich ekipy – Coco Gauff błyskawicznie rozprawiła się z Karoliną Muchovą 6:1, 6:4. O utrzymanie Czechów w grze musiał zatem postarać się Tomas Machac.

     

    Czesi byli już piłkę od wyrównania. Ależ horror w półfinale United Cup

    25. zawodnik rankingu ATP musiał pokonać czwartego w tym zestawieniu Taylora Fritza. Zadanie miał zatem wymagające i początek meczu tylko to potwierdził. Fritz bez większym problemów wygrał trzy pierwsze gemy. W kolejnym miał jeden breakpoint, ale ostatecznie Czech się wybronił i ruszył do odrabiania strat. Niespodziewanie zrobiło się 3:3, a później panowie grali już punkt za punkt. W dodatku Fritz sygnalizował pewne problemu zdrowotne. Podczas przerwy zdjął but i wymownie chwytał się za stopę. Ostatecznie o losach pierwszej partii musiał zadecydować tie-break.

     

    W nim obaj tenisiści konsekwentnie utrzymywali przewagę własnego serwisu. Jasne stało się więc, że kluczowy może okazać się jeden błąd. Tak też się stało. Dopiero przy stanie 4:4 akcję przy własnym podaniu przegrał Fritz. Machac skrzętnie to wykorzystał. Zdobył trzy punkty z rzędu i sensacyjnie zakończył partię zwycięstwem 7:6 (7:4).

     

    USA zagra w finale z Polską. Machac sensacyjnie poddał mecz

    Machac wygrał seta, pomimo faktu, że łącznie zdobył nieco mniej punktów (41 do 44). Nie przeszkodziło mu nawet to, że Fritz zaserwował aż 10 asów przy tylko pięciu Czecha. Drugą odsłonę rozpoczął od zwycięstwa i od razu mógł pójść za ciosem. Przy podaniu rywala prowadził 40:15, ale potem Fritz był już bezbłędny i wyrównał na 1:1. Od stanu 2:2 wydawało się, że Machac zapoczątkował pewny marsz po zwycięstwo. Wkrótce prowadził już 5:2 i wtedy coś się załamało.

     

    Machac w pewnym momencie miał w górze dwie piłki meczowe, ale żadnej nie wykorzystał. Fritz obronił się i nabrał wiatru w żagle. Od razu przełamał, a po chwili doprowadził do remisu 5:5. Podczas przerw Czech wymownie łapał się za kolano. W końcu przegrał jedenastego gema, po czym zszedł na ławkę i rzucił rakietą w kort. Wtedy głośno dyskutował z czeskim kapitanem. W końcu przy stanie 7:6, 5:6 skreczował, pożegnał się z rywalem i opuścił kort.

     

    W tej sytuacji Amerykanie prowadzą już z Czechami 2:0, a to oznacza, że bez względu na wynik w mikście, znajdą się w finale United Cup i zagrają w niedzielę z Polakami.

     

  • Gorąca głowa Igi Świątek, przyjaciółka w akcji. Wszystko się nagrało

    Gorąca głowa Igi Świątek, przyjaciółka w akcji. Wszystko się nagrało

    Gorąca głowa Igi Świątek, przyjaciółka w akcji. Wszystko się nagrało

     

    Iga Świątek i Maja Chwalińska są rówieśniczkami, grały ze sobą od najmłodszych lat, wspólnie zdobyły juniorskie mistrzostwo świata. Dziś razem zmierzają po tytuł w United Cup, obie miały swój udział w zwycięstwie 3:0 nad Kazachstanem. Decydujący punkt zdobyła jednak Iga, pokonała 7:6, 6:4 Jelenę Rybakinę. Tuż po kluczowym momencie drugiego seta doszło jednak do zabawnej sytuacji z udziałem obu 23-letnich tenisistek. A wszystko pojawiło się w telewizyjnej transmisji. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na antenie głównej Polsatu.

    Początek United Cup dla polskiej reprezentacji był trudy i nerwowy – głównie za sprawą singlowych porażek Huberta Hurkacza. Ostatecznie udało się jednak zająć pierwsze miejsce w grupie, pokonać Norwegię i Czechy po 2:1. W fazie pucharowej Biało-Czerwoni spisują się zaś rewelacyjnie, po 3:0 z Wielką Brytanią przyszło w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu 3:0 z Kazachstanem.

     

    I znów swoje singlowe starcia wygrali Hurkacz i Iga Świątek, a w deblu górą była para Maja Chwalińska/Jan Zieliński. Zdecydowanie najbardziej wartościowe zwycięstwo odniosła jednak 23-latka z Raszyna, bo właśnie mecz Igi z Jeleną Rybakiną mógł jeszcze wiele zmienić. A nie da się też ukryć, że był to pojedynek wagi ciężkiej, zawodniczek ze światowej czołówki, do tego z podtekstami.

     

    Kluczowy moment drugiego seta w starciu Igi Świątek z Jeleną Rybakiną. Polka dopięło swego, za chwilę ruszyła do boksu. Worek z lodem w akcjiIga miała bowiem dotąd negatywny bilans bezpośrednich starć z Rybakiną, wygrała tylko dwa z sześciu. Dziś też w pierwszym secie nie miała zbyt wiele do powiedzenia przy serwisie rywalki, a sama została przełamana w piątym gemie. Kazaszka wygrywała już 5:3, Iga zmieniała rakiety, ale przełom nastąpił dopiero w dziesiątym gemie. “W ostatnim momencie” – jak powiedziała później w wywiadzie polska zawodniczka. Odrobiła stratę przełamania, miała nawet piłki setowe przy stanie 6:5, ale rozstrzygnęła go dopiero w tie-breaku.W drugiej partii doszło tylko do jednego przełamania – tej sztuki dokonała Iga w siódmym gemie, uczyniła to perfekcyjnie, do zera. I zmęczona oraz spragniona udała się w kierunku swojego boksu.

     

    Tam musiała sobie przygotować miejsce do siedzenia, później wzięła worek z lodem i położyła sobie na głowie. Po chwili ten worek przejęła Maja Chwalińska, przyjaciółka Igi, obie znają się niemal od dziecka. Trzymała go na karku starszej o kilka miesięcy koleżanki, a Świątek w tym czasie smarowała sobie dłonie kremem. Sprawiała wrażenie mocno skoncentrowanej, podczas gdy Chwalińska uśmiech nie schodził z buzi. Wszystko zaś pokazywała telewizja.

     

    Świątek powiedziała coś do koleżanki, chwyciła worek, przesunęła sobie na czubek głowy. – Trzymaj to – rzuciła zniecierpliwiona do Chwalińskiej. Ta zaś wciąż była w dobrym humorze, odpowiedziała koleżance:- Skąd mam wiedzieć, o co ci chodzi? Możesz używać słów?

     

     

    Po czym się roześmiała.Chwalińska “chłodziła” więc dalej głowę koleżance, dostała jeszcze sugestię z boku, prawdopodobnie od kapitana kadry Mateusza Terczyńskiego, by uważała na możliwość rozwiązania się z woreczka z lodem. Niespodzianki udało się uniknąć, a Iga poszła grać dalej.Wygrała jeszcze dwa gemy z Rybakiną, zarazem i całe spotkanie. A to oznaczało awans.

  • Jelena Rybakina przegrała z Igą Świątek, później mówiła o Polce. Zwróciła uwagę na jedno

    Jelena Rybakina przegrała z Igą Świątek, później mówiła o Polce. Zwróciła uwagę na jedno

    Jelena Rybakina przegrała z Igą Świątek, później mówiła o Polce. Zwróciła uwagę na jedno

    Jelena Rybakina przegrała w dwóch zaciętych setach z Igą Świątek. Wraz z ostatnią wymianą stało się już jasne, że to Polska zagra w niedzielnym finale, bo wcześniej swój mecz wygrał Hubert Hurkacz. Co na konferencji prasowej powiedziała zwyciężczyni Wimbledonu z 2022 roku? Chwaliła grę Polki, w szczególności jej jeden element. Przyznała jednak, że własną postawę także ocenia pozytywnie. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na antenie głównej Polsatu.

     

    Sportową wiadomością soboty jest awans tenisowej reprezentacji Polski do finału United Cup. “Biało-Czerwoni” pokonali w nocy naszego czasu Kazachstan. Sygnał do ataku dał swoim zwycięstwem 6:3, 6:2 nad Aleksandrem Szewczenką Hubert Hurkacz. Dzięki wygranej Igi Świątek nad Jeleną Rybakiną 7:6(5), 6:4 “Biało-Czerwoni” mogli już świętować, ale swoje trzy grosze w mikście dorzucili jeszcze Maja Chwalińska i Jan Zieliński (6:4, 6:1 nad duetem Szewczenko –  Żibek Kulambajewa).

     

    Fani Rybakiny z pewnością czekali na jej wypowiedzi z konferencji prasowej. Nie zabrakło tam szacunku i podziwu dla poziomu sportowego wiceliderki rankingu WTA. – To był bardzo trudny mecz. Oczywiście miałam szanse i okazje w pierwszym secie, ale Iga grała naprawdę dobrze. W niektórych momentach miałam trochę pecha. Tak, jak powiedziałam, miałam swoje okazje. Ogólnie uważam, że to był dobry mecz. Oczywiście nie mam wyniku, jakiego chciałam, ale myślę, że to świetne przygotowanie do Melbourne – rozpoczęła. W niedzielę 12 stycznia ruszy wielkoszlemowe Australian Open.

     

    25-latka została zapytana o detale stylu gry raszynianki oraz szybkość kortu, która w teorii powinna ją faworyzować względem naszej rodaczki. – Serwowała całkiem nieźle i w bardzo zmienny sposób. Ogólnie rzecz biorąc, podobał mi się kort, ponieważ nie było słońca, a jedynym problemem była wilgotność w porównaniu do Perth, gdzie graliśmy. Trudno było się poruszać, a po długich wymianach czułam, że jestem bardzo zmęczona fizycznie – przyznała.

     

    “Miała niesamowite zagrania i chwała jej za to. Jak powiedziałam, miałam kilka okazji, może gdybym serwowała przez parę gemów lepiej… Ten break w drugim secie był dość łatwo stracony. Ale powiem to znowu, było bardzo blisko i miałam swoje szanse”

    ~ Jelena Rybakina

    Jelena Rybakina przemówiła po półfinale United Cup. Przegrała z Igą ŚwiątekW kolejnych minutach spotkania z mediami opowiedziała się za rozgrywaniem United Cup w jednym miejscu w celu uniknięcia jet laga wynikającego z niemal pięciogodzinnego lotu z Perth do Sydney. Zwyciężczyni Wimbledonu 2022 zwróciła także uwagę na inny stopień szybkości kortu.

     

    Na koniec podkreśliła, że Stefan Vukov nigdy nie traktował jej źle. Przypomnijmy, że ostatnio przywróciła tego trenera do swojego sztabu, mimo że podziękowała mu za współpracę w sierpniu. W jej boksie pozostaje od listopada Goran Ivanisević i to on jest głównym szkoleniowcem. Vukov obecnie jest tymczasowo zawieszony przez WTA z powodu przeprowadzania poufnego dochodzenia ws. naruszenia kodeksu postępowania.- Jestem zadowolona z tego, jak pracowaliśmy przez te kilka tygodni. Stefano wraca do zespołu, ponieważ znam tę osobę od sześciu lat, a jest wiele rzeczy, które możemy robić również poza kortem – zakończyła.

     

  • Świątek szczerze o meczu z Rybakiną. “Najtrudniejsza rzecz w tym sporcie”

    Świątek szczerze o meczu z Rybakiną. “Najtrudniejsza rzecz w tym sporcie”

    Świątek szczerze o meczu z Rybakiną. “Najtrudniejsza rzecz w tym sporcie”

    – O mój Boże, to nie jest łatwe. To najtrudniejsza rzecz w tym sporcie – przyznała z uśmiechem Iga Świątek, opisując uporanie się z kryzysem w meczu z Jeleną Rybakiną w półfinale United Cup. Sama stwierdziła, że początkowo grała jak na zaciągniętym hamulcu ręcznym i szczerze przyznała, że to nie naciąg rakiety, który wielokrotnie zmieniała, był głównym problemem. Opowiedziała też o stanie nogi, z którą miała problemy w poprzednim spotkaniu.

     

    – To wiele dla mnie znaczy – przyznała na początku pomeczowego wywiadu Iga Świątek. Chwilę wcześniej Polka pokonała po dwugodzinnym hicie Jelenę Rybakinę 7:6, 6:4. Rywalkę, która dotychczas była dla niej bardzo niewygodna. Mało tego, Iga dokonała tego w Sydney na korcie twardym, który w teorii faworyzował reprezentantkę Kazachstanu – świetnie serwującą i dysponującą potężnym uderzeniem. I to jeszcze wtedy, kiedy wydawało się, że Polce może braknąć w końcu paliwa.

     

    Świątek dumna z siebie. “W ostatniej możliwej chwili”

    4-2 – taki był dotychczas bilans meczów Rybakiny ze Świątek. Jako jedyna tenisistka z Top10 może pochwalić się tym, że więcej razy wygrywała z Polką, niż przegrywała. W półfinale United Cup jednak górą była liderka Biało-Czerwonych, choć w pierwszym secie przegrywała już 3:5.

     

    – Sądzę, że to był pierwszy raz, gdy zdołałam wygrać z Jeleną na szybszej nawierzchni. To wiele dla mnie znaczy. Nie zaczęłam dobrze. Czułam się, jakbym grała na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Wiedziałam, że muszę coś zrobić, bo ten mecz pójdzie na straty. Chciałam odmienić momentum. Cieszę się, że zrobiłam to w ostatniej możliwej chwili w pierwszym secie – przyznała Świątek.

     

    W pierwszej części meczu po jej stronie mnożyły się niewymuszone błędy. Druga rakieta świata wiedziała, że musi je ograniczyć, jeśli ma nawiązać walkę ze świetnie prezentującą się Rybakiną. Dodatkowo Polka ma za sobą sporo grania – wcześniej rozegrała nie tylko trzy spotkania singlowe (w tym w ćwierćfinale niemal trzygodzinne), ale i dwa w mikście.

     

    – Powiedziałam sobie, że nie będę więcej się mylić. To było trudne. Ale w meczach z Jeleną zawsze jest trudno. Wiele dla mnie znaczy, że byłam w stanie dziś zagrać. Zwłaszcza po tak intensywnych dniach. Nie jest łatwo o regenerację, gdy jedziesz do hotelu o pierwszej w nocy, a zasypiasz o piątej nad ranem. Jestem naprawdę dumna z tej wygranej – podsumowała 23-latka.

     

    Świątek z receptą na przerwanie kryzysu. Co z nogą Polki?

    Po chwili dostała pytanie, jak udało jej się przełamać wspomniany kryzys z pierwszej części spotkania. Odsyłała wówczas dość często rakiety, by zmienić naciąg.

     

    – O mój Boże, to nie jest łatwe. To najtrudniejsza rzecz w tym sporcie. Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia. Zmiana naciągu z pewnością pomogła, ale myślę, że w głównym stopniu to była kwestia mnie samej i braku odpowiedniej rotacji oraz szybkości ręki. Starałam się skupić na detalach i pracować nad nimi. Nie analizować nadmiernie i myśleć tylko o najbliższym zagraniu. Pod koniec czułam się swobodniej niż dwa dni temu, bo się z tym uporałam – oceniła.

     

    Nie mogło też zabraknąć pytania o nogę zdobywczyni pięciu tytułów wielkoszlemowych. W trzecim secie ćwierćfinałowego spotkania z Katie Boulter poprosiła o przerwę medyczną, sygnalizując problem. Później opowiadała, że zażyła wtedy kilka tabletek przeciwbólowych. Pod koniec meczu była już wyraźnie wyczerpana i oddychała ciężko po intensywnych wymianach. Czy polscy kibice mają się czym martwić?

     

    W poprzednim meczu ta noga trochę mnie bolała. Wczoraj bardziej panikowałam, bo po jednym dniu trudno stwierdzić, co dokładnie się dzieje. Ale zdaniem wszystkich nic się stało, więc jestem gotowa, by grać. Z pewnością jutro nie będę najświeższą zawodniczką. Trudno o to przy obowiązującym w tym turnieju formacie. Dodatkowo grałam miksta. Ale uważam, że to idealne przygotowanie do Australian Open. Zyskałam dzięki temu pewność siebie – zapewniła z uśmiechem Świątek.

     

    Polacy czekają jeszcze na wyłonienie rywala, z którym zmierzą się w niedzielnym finale. Będą nim Czesi lub Amerykanie, którzy obecnie walczą o awansdo decydującego meczu.

     

  • Demolka w meczu Gauff – Muchova! Są coraz bliżej finału z Polakami

    Demolka w meczu Gauff – Muchova! Są coraz bliżej finału z Polakami

    Demolka w meczu Gauff – Muchova! Są coraz bliżej finału z Polakami

    Polska po kapitalnym zwycięstwie 3:0 z Kazachstanem czeka na przeciwnika w finale United Cup. O pozostałe miejsce rywalizują reprezentacje Czech i Stanów Zjednoczonych. Na początek doszło do starcia dwóch absolutnie topowych gwiazd kobiecego tenisa. Karolina Muchova zmierzyła się z Coco Gauff. Takiego scenariusza jednak mało kto się spodziewał. W pierwszym secie doszło do absolutnej demolki, a wszystko rozstrzygnęło się w półtorej godziny.

     

    Iga Świątek po raz drugi z rzędu wprowadziła reprezentację Polski do finału United Cup. Po jej zwycięstwie nad Jeleną Rybakiną awans naszej ekipy stał się pewny. Wcześniej Hubert Hurkacz pokonał Aleksandra Szewczenkę, a triumf 3:0 w półfinale przypieczętował mikst – Maja Chwalińska i Jan Zieliński. Z kim Biało-Czerwoni zmierzą się o końcowy triumf? O tym zadecyduje drugi półfinał USA – Czechy.

     

    Ależ rozpoczęcie! Gauff rozbiła Muchovą w pierwszym secie

    Pierwszą odsłoną tego starcia był mecz Coco Gauff z Karoliną Muchovą. Światowa trójka i zwyciężczyni WTA Finals w starciu z byłą finalistką Rolanda Garrosa była oczywiście faworytką, ale takiej dominacji chyba mało kto się spodziewał. W pierwszej odsłonie Amerykance wychodziło dosłownie wszystko. Znakomicie trafiała pierwszym serwisem, dołożyła cztery asy, a do tego genialnie funkcjonował jej return. Dzięki temu szybko wyszła na prowadzenie 5:0.

     

    Niewiele brakowało, a skończyłaby partię bez straty gema, ale Muchova obroniła dwie piłki setowe. Ostatecznie wygrała szóstego gema na przewagi. Dała tym samym sygnał, że wciąż pozostaje w grze. W kolejnym punkcie przy serwisie Gauff Czeszka miała nawet dwa breakpointy, ale ostatecznie jej rywalka przy czwartej piłce setowej przypieczętowała zwycięstwo. Wygrała 6:1 w zaledwie 34 minuty.

     

    USA bliżej finału z Polską w United Cup. Fantastyczne show w wykonaniu Gauff

    Gdy już zanosiło się, że Muchova może powrócić do wyrównanej rywalizacji, na początku drugiego seta otrzymała kolejny cios. Gauff ponownie przełamała, a po chwili prowadziła 2:0. Potem gra toczyła się punkt za punkt, ale w szóstym gemie zrobiło się bardzo gorąco. Amerykanka przy własnym podaniu przegrywała już 0:40 i Muchova miał idealną sytuację, by wyrównać. Niestety dla niej 20-latka wyszła z opresji. Po genialnej serii wyrównała, a potem wywalczyła jakże cenny punkt na przewagi.

     

    Dla Gauff był to sygnał ostrzegawczy. Muchova szybko zwyciężyła przy swoim serwisie, by za chwilę znów sprawić rywalce ogromne problemy. Gra ponownie toczyła się na przewagi i tym razem Muchova wykorzystała trzeci breakpoint. Po raz pierwszy w tym meczu przełamała i doprowadziła do remisu 4:4. Radość nie trwała jednak długo, bo Gauff fantastycznie się zmobilizowała. Dziewiąty gem wygrała do 15, a po chwili zapewniła sobie zwycięstwo 6:1, 6:4.

     

    Na ten moment w drugim półfinale Amerykanie prowadzą zatem 1:0. Czesi nadal mają jednak szansę wygrać i zmierzyć się w finale z Polakami. Aby tak się stało Tomas Machac musi pokonać Taylora Fritza, a następnie o losach awansu zdecyduje mikst.

     

  • 𝐓𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐊 😍 Jesteśmy w finale United Cup 🤩🥳 Brawo Polska 😎

    𝐓𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐊 😍 Jesteśmy w finale United Cup 🤩🥳 Brawo Polska 😎

    Świątek w trudnej sytuacji, 5:3 dla Rybakiny. Kapitalny powrót Igi, Polska w finale

     

    Po znakomitym występie Huberta Hurkacza przyszedł czas na rywalizację z udziałem Igi Świątek. Przeciwniczką raszynianki była Jelena Rybakina. Początek meczu układał się po myśli rywalki, która w pewnym momencie prowadziła już 5:3. Wtedy 23-latka zdołała odwrócić losy rywalizacji i triumfowała nie tylko w pierwszym secie, ale i całym meczu. Zwycięstwo 7:6(5), 6:4 zapewniło nam awans do finału United Cup, który będzie można zobaczyć także na głównej antenie Polsatu. Trzeci punkt dał nam potem jeszcze duet Maja Chwalińska/Jan Zieliński.

     

    Półfinałowa rywalizacja z Kazachstanem rozpoczęła się dla Polaków najlepiej jak tylko mogła. Hubert Hurkacz wręcz zdeklasował Aleksandra Szewczenkę, pokonując byłego reprezentanta Rosji w 58 minut. Wrocławianin rozegrał zdecydowanie najlepszy mecz w tym sezonie, nie dopuścił przeciwnika do ani jednego break pointa. Sam wykorzystał aż 3 z 4 okazji na przełamanie i dzięki temu triumfował 6:3, 6:2.

     

    Ta wygrana dawała większy komfort psychiczny Idze Świątek przed starciem z Jeleną Rybakiną. Polka miała do tej pory niekorzystny bilans w starciu z reprezentantką Kazachstanu. Mistrzyni Wimbledonu prowadziła w zestawieniu H2H 4-2. Ostatni oficjalny mecz, rozegrany podczas półfinału WTA 500 w Stuttgarcie w sezonie 2024, zakończył się triumfem Rybakiny. Panie zagrały ze sobą kilkanaście dni podczas pokazowej imprezy World Tennis League w Abu Zabi i wówczas lepsza okazała się raszynianka. Mieliśmy zatem nadzieję, że i tym razem powtórzy się ten scenariusz i dzięki temu Polacy będą cieszyć się z awansu do finału już po grach singlowych

     

    Niepokoić mógł jedynie fakt, że na udzie Igi znów pojawił się bandaż, tak jak to miało miejsce po przerwie medycznej w trzecim secie pojedynku z Katie Boulter. Na pomeczowej konferencji po rywalizacji z Brytyjką, nasza tenisistka dawała jednak jasno znać, że dostanie odpowiedni czas na zregenerowanie się i będzie gotowa do gry w półfinale. Swoje kłopoty miała jednak także Jelena. Te problemy dotyczyły jej trenera Stefana Vukova, którego ponownie zatrudniła

     

    Świątek wyszła z opresji. Początek meczu należał do RybakinyNa początku meczu obie zawodniczki bardzo pewnie utrzymywały swoje podania i wydawało się, że podobnie będzie także w piątym gemie, gdy serwowała Iga. Prowadziła 40-15, ale od tego momentu zanotowała słabszy moment. Pojawiła się seria błędów po stronie raszynianki i to niestety skończyło się przełamaniem podania naszej tenisistki. Później Jelena potwierdziła przewagę breaka i zrobiło się już 4:2 dla reprezentantki Kazachstanu.W siódmym gemie Świątek udało się przerwać niekorzystną serię, chociaż ponownie zapachniało powrotem mistrzyni Wimbledonu 2022. Z 40-0 zrobiło się 40-30. Na szczęście wtedy pojawił się dobry serwis raszynianki, po którym zdobyła trzecie “oczko” w premierowej odsłonie. Rybakina wciąż miała jednak bardzo duży komfort przy własnym podaniu, wygrywała każde z nich do 15. A raszynianka znów musiała się pomęczyć, tym razem przy stanie równowagi, by dołożyć kolejnego gema do swojego dorobku.

     

    Przy stanie 5:4 Jelena serwowała po zwycięstwo w partii. Wtedy reprezentantka Kazachstanu napotkała na pierwsze kłopoty. Zrobiło się 15-40, Iga miała swoje pierwsze break pointy w całym meczu. Pierwsze dwa świetnym serwisem obroniła 25-latka, potem przy trzecim nieco podpaliła się raszynianka. Przy czwartym Świątek posłała jednak bardzo głęboką piłkę pod linię końcową, po którym rywalka posłała piłkę w siatkę i doszło do przełamania na 5:5.Kazaszce wyraźnie siedział ten moment w głowie, bowiem na starcie jedenastego gema popełniła proste błędy. Iga utrzymała serwis do zera i wyszła na prowadzenie 6:5, gwarantując sobie co najmniej tie-break. Niewiele zabrakło, a do niego by nie doszło. Polka wypracowała sobie łącznie dwa setbole w dwunastym gemie. Pierwszy z nich świetnym serwisem wyratowała Rybakina, a przy drugiej okazji, gdy piłka była w grze, minimalny błąd popełniła raszynianka. Ostatecznie Jelena przetrwała trudny moment i doszło do decydującej rozgrywki. Ta potoczyła się bardzo nietypowo. Do stanu 4-4 punkty zdobywały wyłącznie returnujące zawodniczki. W kluczowym momencie lepiej ciśnienie zniosła jednak Polka. Ostatecznie 23-latka triumfowała 7:6(5), wykorzystując w sumie czwartego setbola w pierwszej partii.

     

    Po przegranym secie Jelena udała się do szatni. Po powrocie na kort musiała bronić break pointa już w otwierającym gemie. Zrobiła to skutecznie, korzystając ze swojego największego atutu, czyli serwisu. Sytuacja powtórzyła się przy kolejnym rozdaniu. Wtedy jednak piłka po podaniu Rybakiny weszła do gry, a Iga miała realną szansę na przełamanie. Popełniła jednak błąd przy zagraniu po linii, a potem zwycięsko gema zakończyła reprezentantka Kazachstanu.W kolejnych minutach obie pewnie pilnowały swoich podań, aż do stanu 3:3. Wtedy Świątek wywalczyła sobie aż cztery break pointy. Już przy pierwszym błąd popełniła Rybakina i doszło do przełamania na 4:3, które okazało się kluczowe dla całego seta. Nasza tenisistka “dowiozła” prowadzenie do samego końca, chociaż było trochę nerwów w dziesiątym gemie, bo Kazaszka miała break pointa na 5:5 po podwójnym błędzie Igi. Ostatecznie jednak 23-latka wybroniła się w kapitalnym stylu i triumfowała 7:6(5), 6:4.Chociaż Polacy mieli już zagwarantowany finał United Cup, to rozegrano jeszcze mikst, chociaż już w rezerwowych składach. Maja Chwalińska i Jan Zieliński nie spuścili z tonu i pokonali duet Żibek Kulambajewa/Aleksander Szewczenko 6:4, 6:1. Dzięki temu ostatecznie pokonaliśmy reprezentację Kazachstanu aż 3-0. Niedzielny mecz o tytuł rozpocznie się o godz. 7:30 czasu polskiego. Zagramy w nim z USA lub Czechami. Transmisja z tego wydarzenia będzie dostępna nie tylko na sportowych kanałach Polsatu, ale także na głównej antenie.