Category: Sports

  • Sensacyjne wieści z polskiej kadry na MŚ. To może być koniec kariery

    Sensacyjne wieści z polskiej kadry na MŚ. To może być koniec kariery

    Sensacyjne wieści z polskiej kadry na MŚ. To może być koniec kariery

    W Planicy dwa lata temu karierę skończyła Kinga Rajda, teraz w trakcie sezonu swoją zawiesiła Natalia Słowik, a okazuje się, że to koniec. Polskie skoki mogą stracić kolejną zawodniczkę. – Na razie nie myślę o kolejnej zimie, bo nie wiem, czy ona będzie – powiedziała po konkursie drużynowym kobiet Nicole Konderla.

     

    Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie dwa lata temu, po słabym występie i 36. miejscu na normalnej skoczni, Konderla mówiła, że nadal marzy o tym, żeby być najlepszą zawodniczką na świecie. Że chciałaby do tego dojść i walczyć o olimpijskie złoto. Niestety, na razie pojawiły się nawet wątpliwości, czy pojedzie na kolejne igrzyska.

     

    Polka nie wie, czy będzie kontynuować karierę po MŚ. “Chciałabym myśleć o kolejnej zimie”

    Po konkursie drużynowym na mistrzostwach świata w Trondheim, w którym wraz z polską drużyną zajęła 11. miejsce, Nicole Konderla zdradziła, że nie wie, czy będzie skakała na igrzyskach organizowanych przez Włochów w Cortinie d’Ampezzo i Mediolanie ani nawet przyszłym sezonie Pucharu Świata. – Chciałabym myśleć o kolejnej zimie, ale na razie o niej nie myślę, bo nie wiem, czy ona będzie. Kropka – wskazała Polka.

     

    Choć Konderla już wcześniej opowiadała o swoich problemach mentalnych i pojawiającym się braku motywacji, to i tak szokujące wieści. Głównie ze względu na fakt, ile zawodniczek polskie skoki straciły w ostatnich latach. W 2023 roku po mistrzostwach świata w Planicy zrezygnowała Kinga Rajda. Wcześniej kariery kończyły także Kamila Karpiel i Joanna Szwab. A teraz w trudnej sytuacji są kolejne dwie zawodniczki. Konderla i Natalia Słowik, która nie przyleciała do Norwegii, bo wcześniej podjęła decyzję o zawieszeniu kariery.

     

    Tylko myśl o igrzyskach we Włoszech “ciągnie dalej” Konderlę

    Jakie są szczegóły sprawy tego, czy Konderla będzie kontynuowała karierę? – Na razie nic więcej nie powiem. Nie wiem, co będzie. Jestem w takiej sytuacji, że muszę iść do pracy po powrocie z mistrzostw świata i nie wiem, bo praca zawsze się kończy tak, że ciężko jest być w profesjonalnym sporcie. Ale tak, żeby faktycznie dawać siebie sto procent, bo wiadomo, że ta praca też pochłania czas. I zobaczymy, jakie będą realia, nie chcę się nastawiać, bo przyszła zima to przecież sezon olimpijski. I chciałabym, wchodząc w niego, przygotować się w pełni, a nie robić to na pół w pracy, a pół na treningach, bo tak się nie da. To byłoby bez sensu – wyjaśniła.

     

    Konderla pracuje na siłowni i stara się pozostać przy sporcie, ale nie gwarantuje, że uda jej się to połączyć z treningami. – Jeżeli człowiek się sam utrzymuje, to w skokach nie jest łatwo. Nie mam też niestety 20 lat, tylko jestem już trochę starsza. I nie jestem tak jak ta Nicole, która była na mistrzostwach świata w Oberstdorfie i chciała zwojować cały świat. Muszę zacząć myśleć trochę realnie, gdzie jest, co jest i za co zapłacić rachunki – wskazała zawodniczka.

     

    Ważny jest dla niej temat przyszłorocznych igrzysk. I tego, żeby pojechać na nie po tym, jak te w Pekinie były nieudane. – Tylko to mnie ciągnie tak naprawdę, chciałabym po raz drugi doświadczyć tego, może w mniej covidowej też wersji, a w takiej bardziej faktycznej. Tego, jaka to jest impreza i tam pojechać, ale trzeba być realistą – stwierdziła Nicole Konderla.

     

    Na razie Polkę czeka jeszcze rywalizacja na dużej skoczni w Trondheim. We wtorek zaplanowano treningi przed środowym mikstem. Konkurs na dużej skoczni odbędzie się w piątek. A w ten sobotni wieczór w Trondheim czas jeszcze na skoki mężczyzn – kwalifikacje do ich konkursu na normalnej skoczni rozpoczną się o 20:30. Relacje na żywo na Sport.pl, a transmisje w Eurosporcie, TVN i na platformie Max.

     

  • 3 godziny i 20 minut! Dramatyczny bój Chwalińskiej w IDW. Dokonała niemożliwego

    3 godziny i 20 minut! Dramatyczny bój Chwalińskiej w IDW. Dokonała niemożliwego

    3 godziny i 20 minut! Dramatyczny bój Chwalińskiej w IDW. Dokonała niemożliwego

    Maja Chwalińska wygrała pierwszy singlowy mecz w 2025 roku. Polka rywalizowała we wtorek w godzinach porannych czasu polskiego w eliminacjach do wielkoszlemowego Australian Open. Chwalińska wygrała 7:6 (3), 5:7, 7:6 (10) z Czeszką Dominiką Salkovą, a spotkanie trwało blisko 3,5 godziny. W ten sposób Chwalińskiej udało się jej zrewanżować rywalce za porażkę w maju zeszłego roku w finale turnieju w Pradze.

     

     

     

    Do tej pory Maja Chwalińska (126. WTA) grała tylko raz w głównej drabince turnieju wielkoszlemowego. Był to Wimbledon w 2022 r., gdy Polka dotarła do drugiej rundy. Wtedy przegrała 6:3, 1:6, 0:6 z Alison Riske-Amritraj, ale wcześniej wyeliminowała Katerinę Siniakovą (46. WTA). Chwalińska ma za sobą najlepszy sezon w karierze, w którym wygrała dwa turnieje deblowe (Florianopolis, Buenos Aires) i jeden singlowy (Florianopolis) – wszystkie w grudniu 2024 r.

     

     

     

    Chwalińska była też częścią reprezentacji Polski podczas turnieju United Cup, w którym kadra przegrała w finale z USA. Chwalińska grała w mikście z Janem Zielińskim przy okazji spotkań z Wielką Brytanią oraz Kazachstanem.

     

     

     

    Chwalińska rozpoczęła nowy sezon od kwalifikacji do wielkoszlemowego Australian Open. Jej pierwszą rywalką była Czeszka Dominika Salkova (152. WTA), z którą przegrała 3:6, 0:6 w finale zeszłorocznego turnieju W75 w Pradze.

     

     

     

    Udany rewanż Chwalińskiej na Czeszce. Co za horror. 12:10 w super tie-breaku

     

     

     

    Cały mecz był bardzo wyrównany, choć lepiej w niego weszła Salkova. Czeszka obroniła dwa break pointy w pierwszym gemie, a potem przełamała Chwalińską i prowadziła 2:0. Polka odrobiła straty i doprowadziła do remisu 2:2. Później to Chwalińska wygrywała 4:2, a Salkova odrobiła stratę przełamania. Było więc 4:4. Później do przełamań już nie doszło, więc set rozstrzygał się w tie-breaku.

     

     

     

    W nim Chwalińska zaznaczyła swoją dominację, o czym świadczą dwa mini-breaki i prowadzenie 5:1. Chwalińska wykorzystała pierwszą piłkę setową i wygrała 7:3, kończąc akcję dropszotem.

     

     

     

    Na początku drugiego seta tenisistki utrzymywały własne podanie. W trzecim gemie Chwalińska mogła zostać przełamana przez Salkovą, ale obroniła break pointa. Po trzecim gemie na korcie pojawiła się fizjoterapeutka, która opatrywała Czeszkę. Kluczowy dla losów tego spotkania mógł okazać się ósmy gem, w którym Chwalińska miała dwa break pointy i jednego z nich wykorzystała. Polka prowadziła więc 5:3. Salkova jednak odrobiła straty i po chwili było 5:5.

     

     

     

    Później sytuacja się skomplikowała, bo Salkova wygrywała 6:5 z przewagą przełamania, a po jednej z akcji Chwalińska upuściła rakietę na kort. W dwunastym gemie Chwalińska przegrywała 15:40, ale obroniła dwie piłki setowe. Potem sama miała szansę na przełamanie, natomiast jej nie wykorzystała. Po trzeciej piłce setowej Salkova wygrała 7:5. Tym samym Chwalińska przegrała cztery kolejne gemy z rzędu.

     

     

     

    Trzeci set mógł się zacząć od przełamania Chwalińskiej, która przegrywała 0:40. Chwalińska bardzo irytowała się swoimi błędami, natomiast doprowadziła do równowagi i obroniła trzy break pointy, a potem utrzymała własne podanie. W drugim gemie Chwalińska miała dwie okazje do przełamania Salkovej, ale ich nie wykorzystała. W trzecim gemie Chwalińska została przełamana i przegrała gema do zera. Strata była jednak odrobiona błyskawicznie, a trzy gemy z rzędu wygrywały zawodniczki returnujące.

     

     

     

    Salkova utrzymała podanie w szóstym gemie i prowadziła 4:2 z Chwalińską. Czeszka mogła wygrywać już 5:2, ale nie wykorzystała break pointa przy wyniku A:40. Chwalińska nie odrobiła straty przełamania i przegrywała 3:5. Chwilę później Chwalińska wygrała trzy kolejne gemy. Ostatecznie doszło do super tie-breaka.

     

     

     

    Sytuacja Chwalińskiej w tie-breaku była już fatalna. Polka przegrywała 2:6, ale zdobyła pięć punktów i odrobiła straty na 7:7. Później Chwalińska obroniła dwie piłki meczowe i było 10:10. Ostatecznie Maja wygrała super tie-breaka 12:10 po blisko 3,5-godzinnej rywalizacji na korcie numer 15.

     

     

     

    Chwalińska zagra w kolejnej rundzie kwalifikacji z Belgijką Marie Benoit (200. WTA), która wygrała 5:7, 6:4, 7:6 (8) z Brytyjką Lily Miyazaki (182. WTA).

     

     

  • Świetny skok Dawida Kubackiego. I to w takim momencie! Na to czekaliśmy

    Świetny skok Dawida Kubackiego. I to w takim momencie! Na to czekaliśmy

    Świetny skok Dawida Kubackiego. I to w takim momencie! Na to czekaliśmy

    Za najlepszymi skoczkami globu ostatnie przetarcie przed kwalifikacjami na skoczni normalnej w Trondheim! W serii próbnej poprzedzającej walkę o udział w niedzielnym konkursie, którego stawką będą medale mistrzostw świata, bezkonkurencyjny okazał się Anże Lanisek. Ze znakomitej strony pokazał się również Dawid Kubacki, który był najlepszym z Polaków i poszybował ponad 100 m! 34-latek pokonał m.in. Ryoyu Kobayashiego, Stefana Krafta, Kristoffera Eriksena Sundala czy Domena Prevca.

     

    W piątkowych treningach wyniki podopiecznych Thomasa Thurnbichlera nie powalały i trudno z optymizmem było spoglądać na ich kolejne starty. Co ciekawe, w każdej z trzech sesji Biało-Czerwoni mieli innego lidera — najpierw najlepszy był Piotr Żyła, następnie Paweł Wąsek, a później Dawid Kubacki. Szczególnie niepokoiła nierówna forma tego drugiego, który w tym sezonie jest najlepszym skoczkiem naszej kadry i po cichu liczono, że w Norwegii będzie w stanie włączyć się do walki o najwyższe cele.

     

    W serii próbnej jako pierwszy z naszych zaprezentował się Żyła. Popularny “Wewiór” uzyskał 93 m. Znacznie dalej poszybował startujący chwilę później z obniżonej o jeden stopień belki Kubacki. 34-latek zaliczył aż 100,5 m i objął prowadzenie, które stracił dopiero po krótszym, ale lepiej punktowanym skoku Timiego Zajca.

     

    Dawid Kubacki błysnął w serii próbnej przed kwalifikacjami!

     

    Zawiódł za to Jakub Wolny. 29-latek znów był najsłabszym z Polaków, lecąc zaledwie 90,5. Całkiem nieźle zaprezentował się natomiast Aleksander Zniszczoł, przy którego nazwisku pojawiło się 95 m. O dwa metry bliżej, ale w gorszych warunkach atmosferycznych, wylądował ostatni z naszych zawodników, lider polskiej kadry, Paweł Wąsek.

     

    Chwilę po 25-latku na belce usiadł Marius Lindvik i poleciał 100,5 m, co dało mu prowadzenie. Norwega na pozycji lidera od razu zdystansował jednak Anże Lanisek, który także o pół metra przekroczył granicę 100 m. Ostatecznie Słoweńca pokonał dopiero Jan Hoerl. Austriak uzyskał 100 m i był lepszy o 0,4 pkt. Słabiej wypadł jego rodak, Daniel Tschofenig. Lider PŚ skoczył 98,5 m i był dopiero ósmy, czyli pozycję przed Kubackim.

     

    1. Jan Hoerl — 100,0 m | 90,7 pkt

    2. Anże Lanisek — 100,5 m | 90,3 pkt

    3. Andreas Wellinger — 99,5 m | 87,7 pkt

    4. Marius Lindvik — 100,5 m | 87,2 pkt

    5. Gregor Deschwanden — 97,5 m | 84,7 pkt

    6. Timi Zajc — 96,5 m | 84,5 pkt

    7. Johann Andre Forfang — 98,5 m | 84,5 pkt

    8. Daniel Tschofenig — 98,5 m | 84,3 pkt

    9. Dawid Kubacki — 100,5 m | 84,0 pkt

    10. Ryoyu Kobayasi — 97,5 m | 81,9 pkt

     

    (…)

     

    19. Paweł Wąsek — 93,0 m | 77,5 pkt

    25. Aleksander Zniszczoł — 95,0 m | 73,5 pkt

    37. Piotr Żyła — 93,0 m | 68,0 pkt

    47. Jakub Wolny — 90,5 m | 59,9 pkt

     

    Kwalifikacje rozpoczną się o godz. 20.30. W niedzielę, 2 marca, odbędzie się natomiast konkurs, w trakcie którego skoczkowie powalczą o medale mistrzostw świata. Najpierw, o godz. 16.00, wystartuje seria próbna, a o godz. 17.00 ruszy pierwsza seria.

     

  • Złota Piłka dla Lewandowskiego? “Będzie miał duże szanse”

    Złota Piłka dla Lewandowskiego? “Będzie miał duże szanse”

    Złota Piłka dla Lewandowskiego? “Będzie miał duże szanse”

    Hiszpańska “Marca” przygotowała ranking dziesięciu faworytów do zdobycia Złotej Piłki za obecny sezon. Wśród wyróżnionych znalazł się Robert Lewandowski i dwaj jego koledzy z Barcelony.

     

    Obecny sezon wchodzi w decydującą fazę, dlatego czołowe media sportowe coraz częściej publikują własne rankingi Złotej Piłki. Niedawno takie zestawienie przygotował serwis goal.com, który na pierwszy miejscu umieścił Mohameda Salaha. W czołówce znalazł się również Robert Lewandowski, który zajął piątą lokatę.

     

    Teraz swoimi typami podzielili się również dziennikarze hiszpańskiej “Marki”. W ich rankingu Lewandowski zajął szóstą lokatę. W tym sezonie polski napastnik wystąpił w 36 meczach Barcelony, w których zdobył 33 gole i dołożył trzy asysty. “Duma Katalonii” sięgnęła już po Superpuchar Hiszpanii i pozostaje w walce o Puchar Króla, mistrzostwo La Ligi i triumf w Lidze Mistrzów.

     

    “Robert Lewandowski nie znalazł się w poprzednim zestawieniu, ale powraca do czołówki. 20 goli w lidze, 9 w Lidze Mistrzów, łącznie 33 bramki i 3 asysty w 36 spotkaniach – to statystyki, które robią wrażenie. Jeśli jego gole przełożą się na więcej trofeów poza zdobytym już Superpucharem Hiszpanii, będzie miał duże szanse, by do końca liczyć się w walce o Złotą Piłkę. Musi jednak wrócić do regularnego zdobywania bramek, bo w ostatnich tygodniach jego skuteczność nieco spadła” – napisano o Polaku.

     

    Dodajmy, że w rankingu znalazło się dwóch innych piłkarzy Barcelony. Ósme miejsce zajął Lamine Yamal, a trzeci był Raphinha.

     

    “Marca” wskazuje, że obecnie największym faworytem do wygrania złotej piłki jest Mohamed Salah, który w tym sezonie notuje kosmiczne liczby w Liverpoolu. Drugie miejsce zajął znakomicie dysponowany w ostatnich tygodniach Kylian Mbappe.

     

    Sezon Egipcjanina to klasa światowa, a Liverpool zmierza po tytuł w Premier League. Miał udział przy 52 golach (30 bramek, 22 asysty) w 39 meczach – absolutnie fenomenalne liczby. Jeśli Liverpool utrzyma formę i będzie walczył o triumf w Lidze Mistrzów, nikt nie odbierze Salahowi zasłużonej Złotej Piłki. Jednak Egipcjanin wie, że musi dać z siebie wszystko w ostatnich trzech miesiącach, by zapisać się w historii” – zachwycają się hiszpańscy dziennikarze dyspozycją 32-letniego skrzydłowego.

     

    Tak prezentuje się pierwsza dziesiątką rankingu Złotej Piłki wg “Marki”:

     

    Mohamed Salah (Liverpool FC)

    Kylian Mbappe (Real Madryt)

    Raphinha (Barcelona)

    Ousmane Dembele (PSG)

    Jude Bellingham (Real Madryt)

    Robert Lewandowski (Barcelona)

    Vinicius Junior (Real Madryt)

    Lamine Yamal (Barcelona)

    Harry Kane (Bayern Monachium)

    Julian Alvarez (Atletico Madryt)

  • Niesamowite emocje i popis wielkiego mistrza! 11. tytuł stał się faktem

    Niesamowite emocje i popis wielkiego mistrza! 11. tytuł stał się faktem

    Niesamowite emocje i popis wielkiego mistrza! 11. tytuł stał się fakte

    Johannes Hoesflot Klaebo wygrał bieg łączony, skiathlon 10+10 km, w odbywających się w Trondheim mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym. To jego 11. tytuł w imprezie tej rangi. Cztery czołowe miejsca zajęli reprezentanci gospodarzy, a najlepszy z Polaków Dominik Bury był 36. W niedzielę w biegu łączonym będą rywalizowały kobiety.

    O zwycięstwie decydował finisz z grupy kilku zawodników. Zdecydowanie najszybszy okazał się Norweg, który uzyskał czas 44.22,3 i o 1,4 s wyprzedził swoich rodaków — Martina Loewstroema Nyengeta oraz Haralda Oestberga Amundsena. Bury stracił do zwycięzcy 1.59,3, a 58. Piotr Jarecki — 5.15,1.

    Klaebo triumfując w biegu łączonym w Trondheim zdobył 11. złoty medal mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym. W czwartek Norweg był najlepszy w sprincie. Łącznie po raz 14. stanął na podium zawodów tej rangi. Liderką zestawienia jest norweska biegaczka Marit Bjoergen, która zakończyła już karierę. Wywalczyła 26 medali, w tym 18 złotych, pięć srebrnych i trzy brązowe.

    Kolejne miejsca zajmują inne przedstawicielki tej dyscypliny — Rosjanka Jelena Wjalbe z 14 złotymi medalami i trzema srebrnymi oraz Therese Johaug — 14 złotych, dwa srebrne i trzy brązowe. 36-letnia Norweżka w Trondheim będzie miała okazję poprawić bilans.

    Najbardziej utytułowanym polskim narciarzem w historii MŚ jest Adam Małysz. Skoczek z Wisły cztery razy stanął na najwyższym stopniu podium. Trzy złota ma w kolekcji jego młodszy kolega po fachu Piotr Żyła, a po dwa inni skoczkowie — Kamil Stoch i Dawid Kubacki, a także biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk.

  • Maciej Sulęcki zdemolował Aliego Achmiedowa w Kazachstanie! Polak z pasem WBC Silver [WIDEO]

    Maciej Sulęcki zdemolował Aliego Achmiedowa w Kazachstanie! Polak z pasem WBC Silver [WIDEO]

     

    Maciej Sulęcki zdemolował Aliego Achmiedowa w Kazachstanie! Polak z pasem WBC Silver [WIDEO]

    Wiem, że nie jestem faworytem, a ściany nie będą mi pomagać. Widzę jednak szansę na wygraną i zrobię wszystko, by wrócić do Polski z pasem! – zapowiadał w rozmowie z TVPSPORT.PL Maciej Sulęcki (33-3, 13 KO) przed wylotem do Astany na walkę z Alim Achmiedowem (23-2, 17 KO). Jak zapowiadał, tak zrobił! “Striczu” posłał lokalnego bohatera na deski aż cztery razy i ostatecznie wygrał przez techniczny nokaut w 10. rundzie. Tym samym, zdobył pas WBC Silver w wadze super średniej.

    Sulęcki pokonał w Kazachstanie Aliego Achmiedowa i zdobył pas WBC Silver

    Dla Sulęckiego był to powrót po nieudanej walce z Diego Pacheco w sierpniu ub. roku w amerykańskim Carson, gdzie poniósł trzecią porażkę w karierze. Początkowo, zakładał nawet powrót do wagi średniej i miał wystąpić 1 lutego w Newark na gali Knyba – Wawrzyk. Jednak, gdy przyszła oferta walki w Kazachstanie, nie zastanawiał się długo:

    – Nie jestem coraz młodszy i nie chcę tracić czasu na obijanie “kotletów”. Kotlety to mogę ubijać w niedzielę na obiad, interesują mnie sportowe wyzwania. Dlatego, gdy pojawiła się możliwość walki w Astanie, zdecydowaliśmy się podjąć rękawicę. Wiem, że ściany nie będą mi pomagać i nie będę faworytem, ale uważam, że Achmiedow jest w moim zasięgu – przekonywał pięściarz w rozmowie z TVPSPORT.PL na kilka dni przed wylotem do Kazachstanu. Jak się okazało, nie rzucał słów na wiatr.

    Faworyzowany Achmiedow poleciał na deski już w… 8. sekundzie walki! Obaj pięściarze wyprowadzili lewy prosty, ale to cios Polaka był szybszy i mocniejszy. Sam Sulęcki zrobił wielkie oczy, poszedł za ciosem i chwilę później wyprowadził akcję: prawy prosty (ten cios przestrzelił) – lewy sierp – prawy sierp i Achmiedow był liczony po raz drugi! To wszystko w niecałą minutę! Lepszego początku “Striczu” nie mógł sobie wyobrazić.

    https://x.com/MichalKoperBoks/status/1895564196324212759

    W kolejnych rundach Polak boksował bardzo mądrze: zaczynał akcje lewym prostym, do którego dokładał mocny prawy. Przede wszystkim, dobrze pracował na nogach i utrzymywał odpowiedni dystans. Achmiedow polował na potężne uderzenia, w szczególności na korpus – widać było, że wiele razy oglądał walkę Sulęckiego z Pacheco, bo Polak przegrał właśnie po lewym na wątrobę. I w tej walce kilka razy takie uderzenie przyjął. Na szczęście dla niego – bez konsekwencji.

     

    Kazach momentami spychał Sulęckiego do obrony. Tak było np. w 5. rundzie, gdzie podszedł bliżej Polaka i atakował w półdystansie. Był przy tym bardzo groźny, bo jego ciosy sierpowe i podbródkowe dochodziły do celu. Po dwóch minutach tego starcia złapał Sulęckiego potężnym lewym na wątrobę i wydawało się, że pewnie wygra tę rundę. Nic bardziej mylnego! Na 9 sekund do końca “Striczu” zdzielił rywala mocnym prawym prostym i ten padł na matę po raz trzeci.

    https://x.com/MichalKoperBoks/status/1895568423343841674

    Mimo tego Kazach wciąż był niebezpieczny i znowu groźnie obijał korpus Polaka. Achmiedow nieustannie polował na lewy sierpowy na wątrobę, tym bardziej, że Sulęcki zostawiał sporo miejsca pod prawym łokciem. Gdy trafiał, publiczność wstawała z miejsc, a Polak, nie chcąc dać mu się rozpędzić, sprytnie klinczował.

     

    “Musisz go znokautować, jeśli chcesz wygrać” – usłyszał w narożniku Achmiedow przed ósmą rundą. I faktycznie ruszył, znów niebezpiecznie machał sierpami, ale Sulęcki utrzymywał odpowiedni dystans i nie dał sobie zrobić większej krzywdy. Gdy wydawało się, że zwycięzcę będą musieli wskazać sędziowie punktowi, na 10 sekund przed końcem walki Sulęcki lewym prostym znów powalił rywala na deski. Achmiedow był kompletnie zrezygnowany i choć się podniósł, nie miał już ochoty kontynuować pojedynku. Wiedział, że prawdopodobnie i tak przegrałby na punkty.

    https://x.com/MichalKoperBoks/status/1895574540471976088

    Do ringu wbiegli członkowie sztabu szkoleniowego m.in. trener Piotr Wilczewski, cutman Łukasz Toborek, Norbert Dąbrowski, Albert Sosnowski i promotor Łukasz Kownacki. “Brawo! Zrobiłeś to k…!” – cieszyli się razem z zawodnikiem, a smutni Kazachowie z niedowierzaniem kręcili głowami. Dzięki tytułowi WBC Silver Sulęcki powinien zaliczyć spory awans w rankingu tej organizacji w wadze super średniej (obecnie zajmuje 20. miejsce, mistrzem jest Saul “Canelo” Alvarez). W przeszłości pas WBC Silver w tej kategorii dzierżyli m.in.: Jaime Munguia, Callum Smith, George Groves, James DeGale i Adonis Stevenson.

     

  • Apel mistrza świata do tenisowych władz. Chce rewolucji, to byłby szok dla Świątek i spółki

    Apel mistrza świata do tenisowych władz. Chce rewolucji, to byłby szok dla Świątek i spółki

    Apel mistrza świata do tenisowych władz. Chce rewolucji, to byłby szok dla Świątek i spółki

    Kibice Igi Świątek odliczają już dni do turnieju WTA 1000 w Indian Wells, do którego Polka przystąpi jako obrończyni tytułu. Tuż przed zmaganiami w Stanach Zjednoczonych, włodarze kobiecego touru zdecydowali się na małą rewolucję i odświeżyli logo organizacji. Dużo większych zmian zarówno w damskim, jak i męskim tenisie dość nieoczekiwanie oczekuje jednak Gerard Pique. Mistrz świata kompletnie zaskoczył w podcaście u Ikera Casillasa. Gdyby jego plany weszły w życie, dyscyplinę czekałoby istne trzęsienie ziemi.

     

    Gerard Pique na piłkarskich boiskach zawodowo nie biega już od ponad dwóch lat. Hiszpan podczas profesjonalnej kariery osiągnął jednak mnóstwo spektakularnych osiągnięć i stał się wręcz legendą futbolu na Półwyspie Iberyjskim. Kibice zapamiętają go na zawsze przede wszystkim za sprawą wywalczenia mistrzostwa świata oraz Europy. Nawet po odwieszeniu butów na kołek, środowisko piłkarskie liczy się ze zdaniem 38-latka. Niemałą furorę zrobił jego udział w podcaście u Ikera Casillasa. Dwie zasłużone postacie dyskutowały ze sobą pod koniec lutego.

     

    W pewnym momencie temat dość niespodziewanie zszedł na tenis. Czterokrotny zdobywca Ligi Mistrzów prywatnie jest wielkim fanem tej dyscypliny sportu i skorzystał z okazji, proponując działaczom ogromne zmiany w rozgrywaniu spotkań. Jakie dokładnie? “Po co serwować dwa razy? To dodaje dodatkowe 30 sekund odbijania piłki przez zawodnika. Ludzie nie chcą tego oglądać. Nie chcą też oglądać gry, która rozciąga się na zasadzie przewaga-równowaga-przewaga-równowaga. Powinniśmy wprowadzić złoty punkt przy 40-40” – wypalił, cytowany przez “footboom1.com”.

     

    Gerard Pique ma plan na uatrakcyjnienie tenisa. Już grają tak wschodzące gwiazdy

     

    Gdyby włodarze ATP oraz WTA posłuchali się Hiszpana, to doszłoby do istnego trzęsienia ziemi. Wszyscy zawodnicy musieliby zmienić styl gry. Ponadto mecze zrobiłyby się dużo krótsze. Na rewolucję nie zanosi się jednak w najbliższym czasie, przynajmniej w głównych tourach. Nie oznacza to, że nikt nie próbuje nowych rozwiązań. Choćby w Next Generation ATP Finals nie ma przewag przy stanie 40:40.

     

    Co ciekawe, na tym nie skończył się wywód Gerarda Pique. Pochwalił on organizację Pucharu Davisa. “Zmiany w nim są ogromnym sukcesem. Początkowo te zawody były w stanie upadku, w punkcie kulminacyjnym. A jeśli chodzi o rywalizację sportową, ekonomię i oglądalność, odwróciliśmy losy turnieju i teraz odzyskał on globalny sukces” – zauważył.

  • Armand Duplantis pobił kolejny rekord świata! Niebywały wyczyn [WIDEO]

    Armand Duplantis pobił kolejny rekord świata! Niebywały wyczyn [WIDEO]

    Armand Duplantis pobił kolejny rekord świata! Niebywały wyczyn [WIDEO]

    On jest niesamowity! Armand Duplantis po raz kolejny ustanowił rekord świata w skoku o tyczce. Od teraz wynosi on 6,27 m. Pobił tym samym dotychczasowy, także ustanowiony przez siebie, najlepszy wynik, który w sierpniu ustanowił w Chorzowie.

     

    Armand Duplantis z nowym rekordem świata

    Armand Duplantis od lat skacze w innej lidze – to jasne. Wraz z biegiem czasu jego zapał i determinacja jednak wcale nie maleją. Szwed raz po raz przekracza kolejne granice pokazując, że te właściwie dla niego nie istnieją.

     

    6,26 m to (już były) rekord świata, który Duplantis ustanowił 25 sierpnia zeszłego roku podczas Diamentowej Ligi w Chorzowie. Rzecz jasna tylko on sam mógł zbliżyć się do tego wyniku i jeszcze go poprawić. Długo w 2025 roku nie trzeba było czekać. Nowy rekord padł już podczas jego drugiego występu w sezonie.

    https://x.com/tommyastrom/status/1895597334467371140

    Kolejna bariera padła podczas zawodów w skoku o tyczce we francuskim Clermont-Ferrand. Wysokość 6,27 m Duplantis zaatakował po udanej pierwszej próbie na 6,07 m. I pierwsza próba wystarczyła także, aby pobić nowy rekord świata.

     

    Łącznie w zawodach Clermont-Ferrand Duplantis wykonał pięć skoków – na 5,65, 5,91, 6,02, 6,07 i 6,27 m. Ostatnią próbą pobił swój 11. (!) w karierze rekord świata. Dominator!

     

  • On jest niemożliwy. Duplantis z kolejnym rekordem świata!

    On jest niemożliwy. Duplantis z kolejnym rekordem świata!

    On jest niemożliwy. Duplantis z kolejnym rekordem świata!

    Armand Duplantis po raz kolejny zaimponował swoim występem. Szwed podczas mitingu All Star Perche we francuskim Clermont-Ferrand ustanowił nowy rekord świata w skoku o tycze, który wynosi teraz 6,27 m. Tym samym poprawił swój wynik o centymetr.

     

    Szwedzki tyczkarz Armand Duplantis podczas mityngu All Star Perche w Clermont-Ferrand ustanowił nowy rekord świata, skacząc 6,27 m. Duplantis poprawił swoje wcześniejsze osiągnięcie z Chorzowa, gdzie uzyskał 6,26 m.

     

    Szwed jest właścicielem… 11 najlepszych wyników w historii skoku o tyczce, od 6,17 do 6,27 m! Pierwszy rekord świata ustanowił w lutym 2020 r. w Toruniu, poprawiając wynik Francuza Renaud Lavillenie. Od tego czasu regularnie poprawia swoje osiągnięcia.

     

    W wywiadzie dla agencji AFP Duplantis wyraził nadzieję na przekroczenie bariery 6,30 m w tym roku. W Clermont-Ferrand rekord świata ustanowił już po raz drugi, wcześniej skoczył tam 6,22 m.

     

    25-letni Duplantis, urodzony w USA, ma na koncie złote medale olimpijskie z Tokio i Paryża oraz tytuły mistrza świata i Europy. Szwed zapowiedział, że nie wystartuje w halowych mistrzostwach Europy w Apeldoorn z powodu napiętego terminarza, ale weźmie udział w halowych mistrzostwach świata w Nankinie.

     

    Podczas mityngu w Clermont-Ferrand drugie miejsce zajął Grek Emanuil Karalis, który osiągnął 6,02 m. Duplantis nieustannie podnosi poprzeczkę w swojej dyscyplinie, co czyni go jednym z najbardziej utalentowanych sportowców w historii skoku o tyczce.

  • Iga Świątek zareagowała z samego rana. Jeszcze to serduszko…

    Iga Świątek zareagowała z samego rana. Jeszcze to serduszko…

    Iga Świątek zareagowała z samego rana. Jeszcze to serduszko…

    Iga Świątek na chwilę przed rozpoczęciem się turnieju w Indian Wells przyleciała do Stanów Zjednoczonych, gdzie regeneruje siły, spędza miło czas z przyjaciółmi i powoli przygotowuje się do kolejnego turnieju WTA 1000. Polka ostatnio nie jest nadmiernie aktywna w mediach społecznościowych, a w piątek nad ranem na swoim instastories udostępniła wyjątkowy post.

     

    Iga Świątek przygotowuje się do Indian Wells

    Iga Świątek po tym, jak zameldowała się w półfinale Australian Open, w którym uległa zwyciężczyni całego turnieju, dała nadzieje kibicom na to, że w kolejnych turniejach będzie walczyć o zwycięstwo. Tak się jednak nie stało. Polka odpadła w półfinale w Dosze i ćwierćfinale w Dubaju, co nie napawa jej fanów optymizmem, ci jednak liczą, że się przełamie i obroni tytuł w Indian Wells.

     

    Iga Świątek w Rolex Family

    Polka kilka dni temu przyleciała do USA, gdzie zaczęła już przygotowania do rywalizacji, który startuje 5 marca. Wcześniej jednak pokazała fanom, co robi w Stanach, a także wsparła markę, której jest ambasadorką, udostępniając jej post i dodając do niego połyskujące gwiazdki.

     

    “Swoją niezachwianą determinacją i wyjątkowymi osiągnięciami inspirują świat. Członkowie Rolex Family ośmielają się gonić za niemożliwym i pokonują każde wyzwania na drodze do doskonałości. Sięgaj po koronę” — napisano na profilu Rolexa na Instagramie. To właśnie ten post w swoich mediach społecznościowych udostępniła Iga Świątek.

     

    Wicelidera rankingu WTA nie tylko udostępniła post marki, z którą współpracuje od lutego 2021 r. “Jestem podekscytowana, mogąc ogłosić, że zostałam częścią Rolex Family” — pisała wtedy Iga Świątek w swoich mediach społecznościowych.

     

    Kiedy startuje Indian Wells?

    Już 5 marca rozpocznie się turniej w Indian Wells, w którym Iga Świątek będzie bronić zdobytego przed rokiem tytułu. Polka pokonała wtedy Marię Sakkari 6:4. 6:0. Teraz wiceliderka rankingu WTA nie będzie miała łatwiejszego zadania, a do obronienia ma sporo punktów.