Category: Sports

  • Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Ewa Pajor nie traci czasu na zapisywanie się w historii FC Barcelona. Polska napastniczka rozpoczęła sezon z prawdziwym strzeleckim pokazem, zdobywając aż dziewięć goli w zaledwie sześciu meczach ligowych—co jest najlepszym wynikiem w historii klubu na tym etapie rozgrywek. Dotychczasowy rekord należał wspólnie do Asisat Oshoali i Soni Bermúdez, które w swoich pierwszych sześciu spotkaniach zdobyły po siedem bramek. Pajor jednak zdeklasowała ten wynik, ustanawiając nowy poziom doskonałości.

     

    Hat-trick, który zmienił wszystko

     

    Przed ostatnim Derbi Barceloní przeciwko Espanyolowi Pajor już imponowała, zdobywając sześć bramek w pięciu pierwszych meczach. Ale to, co wydarzyło się w derbach, przeniosło ją na zupełnie nowy poziom. Mimo że jej drużyna przegrywała do przerwy, Pajor wzięła sprawy w swoje ręce i skompletowała hat-tricka w zaledwie 45 minut, odwracając losy spotkania. Dzięki jej niesamowitej skuteczności Barcelona rozgromiła Espanyol 7:1, a sama Pajor na stałe zapisała się w historii klubu.

     

    Polski duet rządzi Barceloną

     

    Fenomenalny start Pajor to nie jedyny polski akcent w FC Barcelona w tym sezonie. Po drugiej stronie, w męskiej drużynie, Robert Lewandowski również zachwyca formą strzelecką. Legendarny napastnik ma już na koncie 10 goli w lidze, w tym hat-tricka w ostatnim meczu przeciwko Alavés. W wyjątkowym geście dumy narodowej Pajor naśladowała charakterystyczną cieszynkę Lewandowskiego po zdobytej bramce w derbach, podkreślając rosnący polski wpływ na klub.

    Z Pajor i Lewandowskim prowadzącymi ofensywę Barcelony, jedno jest pewne—polska magia futbolu rozkwita w Katalonii. A jeśli Pajor utrzyma to niesamowite tempo, kto wie, ile kolejnych rekordów pobije do końca sezonu?

     

  • Rewolucja w Barcelonie? Szokujący Rekord Wojciecha Szczęsnego Zadziwia Kibiców!

    Rewolucja w Barcelonie? Szokujący Rekord Wojciecha Szczęsnego Zadziwia Kibiców!

    Kiedy Wojciech Szczęsny niespodziewanie przeniósł się do FC Barcelony, wielu zastanawiało się, czy podoła presji gry w jednym z największych klubów piłkarskich na świecie. Czy będzie w stanie wypełnić lukę po legendarnych bramkarzach? Czy odnajdzie się w intensywnym stylu gry La Liga? Czy udźwignie ogromne oczekiwania?

     

    Kilka miesięcy później wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Polski golkiper osiągnął wynik, który wydaje się wręcz niemożliwy—od momentu dołączenia do Barcelony Szczęsny nie przegrał ani jednego meczu, w którym wystąpił od pierwszej minuty. To prawda—zero porażek.

     

    Jak Szczęsny Stał się Talizmanem Barcelony?

     

    Transfer Szczęsnego na Camp Nou wzbudził mieszane reakcje. Po latach spędzonych w Juventusie był szanowany, ale nie postrzegano go jako gracza, który może odmienić losy zespołu. Wielu zastanawiało się, czy Barcelona w ogóle potrzebuje nowego bramkarza. Jednak wystarczył jeden mecz, aby wszystko się zmieniło.

     

    Od swojego debiutu Szczęsny emanował pewnością siebie między słupkami. Jego zdolność do dyrygowania obroną, wykonywania kluczowych interwencji i zachowania zimnej krwi w trudnych momentach od razu podniosła poziom drużyny. Jednak tym, co naprawdę go wyróżnia, jest konsekwencja. Mecz po meczu Szczęsny nie dawał Barcelonie powodu do porażki.

     

    Liczby Nie Kłamią: Imponujący Rekord Szczęsnego

     

    Statystyki mogą czasem wprowadzać w błąd, ale w przypadku Szczęsnego mówią same za siebie. Żadnej porażki w meczach, które rozpoczął od pierwszej minuty—ani jednej.

     

    Dla bramkarza utrzymanie takiej passy to nie tylko efekt efektownych parad. To dowód na to, że stał się filarem drużyny. Szczęsny daje Barcelonie stabilność, przywództwo i niezłomność.

     

    Jego spokój pod presją okazał się kluczowy w najtrudniejszych spotkaniach. Bronił rzuty karne w kluczowych momentach, wygrywał pojedynki sam na sam i skutecznie dowodził defensywą w najbardziej nerwowych sytuacjach. Szczęsny raz po raz udowadnia, że był jednym z najbardziej niedocenianych transferów ostatnich lat.

     

    Co Dalej dla Szczęsnego i Barcelony?

     

    Dzięki Szczęsnemu w bramce Barcelona zyskała nieoczekiwaną broń w walce o dominację. Teraz pojawia się pytanie—czy Polak zdoła utrzymać tę niesamowitą passę?

     

    Kibice futbolu wiedzą, że każda seria kiedyś się kończy. Jednak forma Szczęsnego sugeruje, że jego historia w Barcelonie dopiero się zaczyna. Dopóki stoi na bramce, klub może mieć pewność, że ma w swoich szeregach ostatnią linię obrony, która po prostu nie zna smaku porażki.

     

    Jedno jest pewne: Wojciech Szczęsny to już nie tylko solidny bramkarz. Stał się niepokonanym strażnikiem Barcelony. A jeśli jego seria potrwa dłużej, jego nazwisko na zawsze zapisze się w historii klubu jako jedna z jego najbardziej nieoczekiwanych legend.

     

  • Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Ewa Pajor, podobnie jak Robert Lewandowski w tym sezonie prezentuje bardzo wysoką formę i w barwach FC Barcelona strzela wiele goli, prowadząc drużynę do bardzo cennych zwycięstw. Nie inaczej było także w spotkaniu 20. kolejki ligowej przeciwko Eibar. Napastniczka reprezentacji Polski potrzebowała ledwie trzech minut, aby wpisać się do protokołu meczowego, strzelając gola.

     

    FC Barcelona Polakami i Polkami stoi. To sformułowanie, którego spokojnie możemy użyć. Tak naprawdę, gdy w zespole z Katalonii oglądalibyśmy tylko Roberta Lewandowskiego i Ewę Pajor, już moglibyśmy rozważać o jego słuszności. Ta dwójka bowiem stanowi o sile męskiej i żeńskiej drużyny.

     

    Ewa Pajor zdecydowanie podąża ścieżką wytyczoną przez Lewandowskiego. Pajor prezentuje się w tym sezonie znakomicie i prowadzi “Dumę Katalonii” do kolejnych zwycięstw, dzięki czemu żeńska drużyna FC Barcelona ma dość spokojną przewagę nad drugim Realem Madryt w żeńskiej La Liga.

     

    Ewa Pajor znów strzela. 16. gol w sezonie La Liga

     

    Przed 20. kolejką wynosiła ona dokładnie pięć oczek. Żeński zespół ze stolicy Hiszpanii w niedzielę rano pokonał Athletic Bilbao i wywarł presję na przeciwniczkach Katalonii. Bezpośrednio przed spotkaniem 20. kolejki z Eibarem “Barca” miała ledwie dwa oczka zaliczki.

     

    Sam mecz z drużyną z Kraju Basków rozpoczął się w wymarzony sposób, bo już w trzeciej minucie rywalizacji do protokołu meczowego wpisała się właśnie Pajor. Polka wykorzystała bardzo dobre podanie Salmy Paralluelo. Piłka dotarła do naszej gwiazdy na linii środkowej i Pajor mogła rozpocząć samotny rajd, która zakończyła umieszczeniem futbolówki w siatce.

     

    Ten gol był początkiem absolutnej dominacji zespołu z Katalonii. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:0, a cały mecz padł oczywiście łupem “Blaugrany”, która wygrała w stosunku aż 8:1, a Pajor zeszła z murawy w 70. minucie. Dzięki tej bramce Pajor umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji najczęściej strzelających gole piłkarek. Polka w hiszpańskiej lidze ma ich aż 16, a druga w klasyfikacji Imade ledwie 12.

    https://x.com/DAZNWFootball/status/1896186446790205909

  • Scenariusz idealny. FC Barcelona z efektowną wygraną

    Scenariusz idealny. FC Barcelona z efektowną wygraną

    Scenariusz idealny. FC Barcelona z efektowną wygraną

    W meczu FC Barcelony z Realem Sociedad wszystko jasne było już po dwóch kwadransach, kiedy Blaugrana prowadziła 2:0. Ostatecznie gospodarze wygrali 4:0 i wrócili w La Lidze na pozycję lidera.

     

    Z czołowej trójki FC Barcelona tym razem jako ostatnia wyszła na boisko. W 26. kolejce La Ligi zespół Hansiego Flicka podejmował 9. w tabeli Real Sociedad, który kilka dni temu rywalizował, podobnie jak gospodarze, w półfinale Pucharu Króla.

     

    Przed spotkaniem Blaugrana wiedziała, że wygrana pozwoli jej wrócić na 1. pozycję La Ligi i przy okazji uciec Realowi Madryt na trzy punkty. W sobotę Królewscy przegrali w Sewilli z Realem Betis. Zwyciężyło Atletico, które 1:0 ograło Athletic Bilbao.

     

    W składzie gospodarzy po raz kolejny zagrali Polacy. W bramce stanął Wojciech Szczęsny, w ataku szansę otrzymał Robert Lewandowski. Golkiper mógł mieć problemy już w 4. minucie. Wówczas piłkę w bramce umieścił Sergio Gomez. Barcelonę uratował fakt, że wcześniej jeden z zawodników gości był na spalonym.

     

    Blaugrana nie zamierzała rzucać się na rywala, czekała na swój moment. Doczekała się go w 17. minucie. “Lewy” zagrał do Daniego Olmo, który starał się uciec Aritzowi Elustondo, a ten przewrócił go. Sędzia nie miał wątpliwości, defensor otrzymał czerwoną kartkę za faul taktyczny.

     

    Scenariusz dla gospodarzy ułożył się idealnie. Do pełnej satysfakcji brakowało Barcelonie bramki. Grając w przewadze zespół Hansiego Flicka uzyskał wyraźną przewagę. Premierowy gol padł w 25. minucie. Olmo otrzymał piłkę w polu karnym, zagrał do Gerarda Martina. Strzał prawego obrońcy z sześciu metrów znalazł się w bramce. Było to premierowe trafienie zawodnika w pierwszej drużynie.

     

    Minęły cztery minuty i było po emocjach. Po rzucie rożnym piłka została wybita przed pole karne. Dopadł do niej Olmo. Strzał był niecelny, ale piłka po drodze odbiła się jeszcze od Marca Casado i po drodze trafiając w słupek wpadła do bramki.

     

    Od tego momentu pewne było, że tylko kataklizm może zabrać Barcelonie punkty. Blaugrana potyczkę miała pod kontrolą. Goście nie byli w stanie zbliżyć się pod pole karne gospodarzy, którzy nie forsowali tempa. Kilka razy przed bramką Alexa Remiro zrobiło się niebezpiecznie, swoje okazje miał Lewandowski, ale uderzenia były blokowane.

     

    W 2. części obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze szukali kolejnych trafień. W 55. minucie z dystansu uderzył Pedri, piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki gości. Gol padł trzy minuty później. Raphinha zagrywał z rzutu rożnego, strzał Lewandowskiego odbił Alex Remiro, a Ronald Araujo z bliska uderzył głową na 3:0.

     

    Po godzinie trafienia doczekał się Lewandowski. Uderzył z dystansu Araujo, piłka odbiła się od nogi Polaka i wpadła do siatki myląc bramkarza.

     

    Prowadząc czterema bramkami drużyna Hansiego Flicka w końcu przez moment pozwoliła przeciwnikom na dłuższe rozgrywanie piłki w okolicach środka pola. W 80. minucie szansę na gola zmarnował Lewandowski. Polak główkował z pięciu metrów, ale przestrzelił. Sześć minut później z ostrego kąta w boczną siatkę trafił Ferran Torres.

     

    Gospodarze wygrali 4:0 i wrócili na pozycję lidera La Ligi.

     

    FC Barcelona – Real Sociedad 4:0 (2:0)

    1:0 – Gerard Martin 25′

    2:0 – Marc Casado 29′

    3:0 – Ronald Araujo

    4:0 – Robert Lewandowski 61′

     

    Składy:

     

    FC Barcelona: Wojciech Szczęsny – Jules Kounde, Ronald Araujo (76′ Hector Fort), Pau Cubarsi (60′ Eric Garcia), Gerard Martin, Jon Aramburu – Marc Casado, Dani Olmo (71′ Fermin Lopez), Pedri (60′ Frenkie de Jong) – Lamine Yamal, Robert Lewandowski, Raphinha (60′ Ferran Torres).

     

    Real Sociedad: Alex Remiro – Jon Aramburu (64′ Hamari Traore), Aritz Elustondo, Igor Zubeldia, Javi Lopez – Ander Barrenetxea (46′ Arkaitz Mariezkurren), Martin Zubimendi (46′ Benat Turrientes), Jon Olasagasti (19′ Jon Martin Vicente), Sergio Gomez – Orri Oskarsson (77′ Aihen Munoz), Pablo Marin.

  • Ewa Pajor nie do zatrzymania! Kolejna bramka Polki w imponującym zwycięstwie Barcelony

    Ewa Pajor nie do zatrzymania! Kolejna bramka Polki w imponującym zwycięstwie Barcelony

    Ewa Pajor nie do zatrzymania! Kolejna bramka Polki w imponującym zwycięstwie Barcelon

     

    FC Barcelona ponownie potwierdziła swoją dominację w hiszpańskiej ekstraklasie kobiet – Liga F. Kataloński klub rozbił na wyjeździe Eibar 8:1, a jednym z głównych bohaterów spotkania była Ewa Pajor. Reprezentantka Polski zdobyła pierwszą bramkę już w trzeciej minucie meczu, otwierając drogę do efektownego triumfu swojego zespołu.

     

    Pajor nie zwalnia tempa

     

    28-letnia napastniczka, która latem zeszłego roku przeniosła się do Barcelony z VfL Wolfsburg, udowadnia, że była znakomitym wzmocnieniem dla mistrzyń Hiszpanii. Dzięki kolejnemu trafieniu Pajor ma już na koncie 16 bramek w sezonie i wciąż prowadzi w klasyfikacji strzelczyń ligi. Jej najbliższa rywalka w walce o tytuł królowej strzelczyń, Nigeryjka Edna Imade z Granady, zgromadziła do tej pory 12 goli.

     

    Pajor pozostawała na murawie do 70. minuty, po czym trenerka Barcelony, Jonatan Giráldez, zdecydowała się dać jej odpocząć, wprowadzając zmienniczkę. Polka, mimo że nie rozegrała pełnych 90 minut, zdążyła po raz kolejny udowodnić swoją wartość dla zespołu.

     

    Barcelona pewnie zmierza po mistrzostwo

     

    FC Barcelona po 20 kolejkach pozostaje liderem tabeli Liga F, mając na koncie

     

  • Iga Świątek może przejść do historii. Jeszcze nikt tego nie zrobił

    Iga Świątek może przejść do historii. Jeszcze nikt tego nie zrobił

    Iga Świątek może przejść do historii. Jeszcze nikt tego nie zrobi

     

    Iga Świątek stanie przed wyjątkowym wyzwaniem podczas turnieju w Indian Wells 2025. Polska tenisistka ma okazję dokonać czegoś, czego nie udało się żadnej kobiecie w historii – zdobyć trzeci tytuł w tym prestiżowym turnieju. Jak podaje serwis puntodebreak.com “żadna tenisistka nie wygrała tu trzykrotnie, mimo że turniej uznawany jest za piąty wielkoszlemowy”.

     

    Powrót do formy i walka o historyczny wynik

    Choć Świątek nie znajduje się obecnie w swojej najlepszej dyspozycji, perspektywa zdobycia trzeciego tytułu może być dla niej ogromną motywacją. Jak zauważa puntodebreak.com, “polska tenisistka straciła nieco aurę niepokonanej gwiazdy i zawodniczki, która przez długi czas wydawała się niemal nieosiągalna dla rywalek”. Teraz jednak będzie miała okazję, by powrócić do dawnej formy i ponownie włączyć się do walki o najwyższe cele.

     

    Turniej w Indian Wells, określany często jako najważniejszy poza Wielkim Szlemem, jest jednym z najbardziej popularnych wydarzeń w tenisowym kalendarzu. Jak przypomina serwis puntodebreak.com, “Indian Wells to jeden z najbardziej prestiżowych turniejów na świecie, kluczowy element współczesnej historii tego sportu i przez wielu nazywany ‘piątym turniejem wielkoszlemowym’”.

     

    Lista mistrzyń i niezdobyty potrójny tytuł

    Od momentu, gdy turniej otworzył się na kobiety w 1989 roku, aż dziesięć zawodniczek zdobyło dwa tytuły w Indian Wells, jednak żadna nie sięgnęła po trzeci. Jak informuje puntodebreak.com, “na 35 edycji mieliśmy aż 25 różnych mistrzyń, co pokazuje, jak trudno jest tu dominować przez lata”.

     

    Najbliżej historycznego osiągnięcia była Lindsay Davenport, która zdobyła trofea w 1997 i 2000 roku, a także czterokrotnie dochodziła do finału. Jednak mimo wielu okazji, nie udało jej się sięgnąć po trzecie mistrzostwo.

     

    Wśród zawodniczek, które dwukrotnie triumfowały w Indian Wells, znajdują się także takie gwiazdy jak Steffi Graf (1994 i 1996), Kim Clijsters (2003 i 2005), Maria Szarapowa (2006 i 2013), Martina Navratilova (1990 i 1991), Mary Joe Fernández (1993 i 1995) oraz Daniela Hantuchová (2002 i 2007). Jak zauważa serwis puntodebreak.com, “do tego grona należą również Iga Świątek (2022 i 2024) oraz Wiktoria Azarenka (2012 i 2016)”.

     

    Białorusinka, podobnie jak Świątek, mogłaby sięgnąć po trzeci tytuł w Indian Wells 2025, jednak jej forma nie daje na to większych nadziei. “W przypadku Azarenki, ze względu na słabszą formę, wydaje się to mało prawdopodobne” – podaje puntodebreak.com.

     

    Specyfika turnieju i szansa na odbudowę

    Zdaniem ekspertów, Indian Wells to turniej, który może pomóc Świątek w odzyskaniu dawnej pewności siebie. “Specyfika nawierzchni i warunki panujące w Indian Wells zdecydowanie sprzyjają grze Świątek” – informuje portal.

     

    Dla polskiej tenisistki to wyjątkowo ważny moment w karierze, ponieważ ostatnie miesiące nie były dla niej łatwe. “Polka musi odbudować swoją pozycję po trudnym okresie – w tym zawieszeniu za doping, bolesnych porażkach i narastającej konkurencji w osobach Aryny Sabalenki oraz innych tenisistek wznoszących się na coraz wyższy poziom” – przypomina serwis puntodebreak.com.

     

    Świątek dwukrotnie udowodniła, że potrafi triumfować w Indian Wells. Teraz może przejść do historii i stać się pierwszą tenisistką z trzema tytułami w tym turnieju. Jak podsumowuje puntodebreak.com: “Indian Wells 2025 może być kluczowym testem – czy Świątek wróci na zwycięską ścieżkę i zapisze się w historii?”. Wszystko rozstrzygnie się na kalifornijskich kortach.

  • walką o medale MŚ Świetne skoki Wąska i Zniszczoła! Mocne otwarcie przed walką o medale MŚ

    walką o medale MŚ Świetne skoki Wąska i Zniszczoła! Mocne otwarcie przed walką o medale MŚ

    walką o medale MŚŚ wietne skoki Wąska i Zniszczoła! Mocne otwarcie przed walką o medale MŚ

    Paweł Wąsek zaskoczył w serii próbnej. Skoczył 98,5 i zakończył rywalizację na 7. miejscu. Również Aleksander Zniszczoł popisał się dobrym skokiem. Wylądował na 97 m. i zajął 15. miejsce. Biało-Czerwoni zaostrzyli nam apetyty przed walką o medale w konkursie. Najlepszy w serii próbnej był Anże Lanisek.

     

    Polacy nie błysnęli w kwalifikacjach na mistrzostwach świata, ale wszyscy awansowali do konkursu. I choć nadzieja umiera ostatnia, seria próbna przed niedzielnym głównym daniem dla kibiców Biało-Czerwonych miała interesujący przebieg.

     

    W piątkowych treningach wyniki podopiecznych Thomasa Thurnbichlera nie powalały. Podobnie było w sobotnich kwalifikacjach, w których najlepszy z naszej ekipy był Paweł Wąsek. Czołowy ostatnio polski skoczek także zajął najlepsze miejsce z reprezentantów naszego kraju w serii próbnej, która poprzedzała niedzielny konkurs. Uzyskał 98.5 m i zajął 7. miejsce. Aleksander Zniszczoł skoczył 97 m i uplasował się na 15. miejscu. Dawid Kubacki skoczył 90 m i był 29., Piotr Żyła uplasował się na 37. miejscu, po skoku na odległość 89 m, a Jakub Wolny zajął 38. miejsce po swoim skoku na odległość 88 m.

     

    Polacy miło zaskoczyli. Nie wszyscy oddali skoki

    W serii próbnej wystąpiło 47 zawodników, bo trzech Japończyków, w tym Ryoyu Kobayashi zrezygnowało ze swoich skoków. Warto zauważyć, że część skoczków z czołówki osiągnęła słabsze rezultaty, choć trudno wyciągać na tej podstawie daleko idące wnioski. Tylko czterech zawodników przekroczyło odległość 100 m, w tym całe podium. Anże Lanisek był najlepszy ze swoim skokiem na odległość 102 m, zaraz za nim uplasował się Marius Lindvik, a trzeci był Andreas Wellinger.

     

    Warto przypomnieć, że Piotr Żyła w konkursie na skoczni normalnej w Trondheim będzie bronił tytułu mistrza świata. I choć w sporcie wszystko jest możliwe, to zwycięstwo naszego doświadczonego skoczka byłoby niemałym zaskoczeniem.

     

    Kolejność w serii próbnej:

    Anze Lanisek (Słowenia) — 102.0

    Marius Lindvik (Norwegia) — 101.5

    Andreas Wellinger (Niemcy) — 100.0

    Tate Frantz (USA) — 101.0

    Johann Andre Forfang (Norwegia) — 96.5

    Valentin Foubert (Francja) — 101.5

    Paweł Wąsek (Polska) — 98.5

    Maximilian Ortner (Austria) — 96.5

    Vilho Palosaari (Finlandia) — 97.5

    Jan Hoerl (Austria) — 92.5

    Daniel Tschofenig (Austria) — 94.5

    Kristoffer Sundal (Norwegia) — 94.5

    Timi Zajc (Słowenia) — 98.0

    Stefan Kraft (Austria) — 91.5

    Aleksander Zniszczoł (Polska) — 97.0

    Vladimir Zografski (Bułgaria) — 96.5

    Yevhen Marusiak (Ukraina) — 95.5

    Kevin Bickner (USA) — 97.0

    Philipp Raimund (Niemcy) — 96.5

    Karl Geiger (Niemcy) — 94.0

    Erik Belshaw (USA) — 97.5

    Killian Peier (Szwajcaria) — 93.5

    Artti Aigro (Estonia) — 94.5

    Domen Prevc (Słowenia) — 94.0

    Kasperi Valto (Finlandia) — 95.0

    Niko Kytosaho (Finlandia) — 96.5

    Enzo Milesi (Francja) — 94.0

    Enzo Milesi (Francja) — 94.0

    Fatih Arda Ipcioglu (Turcja) — 95.0

    Dawid Kubacki (Polska) — 90.0

    Vitaliy Kalinichenko (Ukraina) — 94.5

    Gregor Deschwanden (Szwajcaria) — 88.5

    Francesco Cecon (Włochy) — 92.5

    Simon Ammann (Szwajcaria) — 95.0

    Sakutaro Kobayashi (Japonia) — 90.0

    Casey Larson (USA) — 91.5

    Ilya Mizernykh (Kazachstan) — 91.0

    Piotr Żyła (Polska) — 89.0

    Jakub Wolny (Polska) — 88.0

    Pius Paschke (Niemcy) — 87.0

    Yanick Wasser (Szwajcaria) — 90.0

    Kaimar Vagul (Estonia) — 88.5

    Lovro Kos (Słowenia) — 85.5

    Roman Koudelka (Czechy) — 84.0

    Antti Aalto (Finlandia) — 86.5

    Robin Pedersen (Norwegia) — 85.0

    Muhammed Ali Bedir (Turcja) — 79.0

    Alex Insam (Włochy) — 73.0

    Skoczkowie, którzy nie startowali:

    Naoki N

    akamura (Japonia)

    Ren Nikaido (Japonia)

    Ryoyu Kobayashi (Japonia)

     

  • Ewa Pajor z 16. golem w hiszpańskiej lidze. Wysokie zwycięstwo Barcelony z Eibar [WIDEO]

    Ewa Pajor z 16. golem w hiszpańskiej lidze. Wysokie zwycięstwo Barcelony z Eibar [WIDEO]

    Ewa Pajor z 16. golem w hiszpańskiej lidze. Wysokie zwycięstwo Barcelony z Eibar [WIDEO]

    FC Barcelona nie dała żadnych szans Eibarowi w wyjazdowym meczu 20. kolejki ligi hiszpańskiej kobiet i zwyciężyła aż 8:1. Worek z bramkami otworzyła Ewa Pajor, która strzeliła już 16. gola w tym sezonie i umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelczyń. Barca zajmuje 1. miejsce w tabeli.

     

    FC Barcelona wygrała z Eibar. Pajor z golem

    Żeńska drużyna Barcelony co roku jest faworytem do zwycięstwa w lidze hiszpańskiej i nie inaczej jest w tym sezonie. FC Barcelona Femeni przed niedzielnym meczem zajmowała 1. miejsce w tabeli z przewagą dwóch punktów nad Realem Madryt. Zawodniczki z Katalonii z 19 ligowych meczów wygrały aż… 18 (na początku lutego musiały uznać wyższość jedynie Levante, z którym przegrały 1:2). W niedzielę dopisały kolejny triumf.

    https://youtu.be/QdR_QIfr6SM?si=qizj6JizIcWjVJNJ

     

    Worek z bramkami już w 3. minucie otworzyła Ewa Pajor, która otrzymała dobre podanie od Salmy Paralluelo, minęła bramkarkę i pewnym strzałem wpakowała piłkę do bramki. Na przerwę Barca schodziła prowadząc 3:0, bo gole strzeliły również Caroline Graham Hansen i Vicky Lopez.

     

    Po zmianie stron Margherita Monnecchi zdobyła pierwszą bramkę dla Eibar, ale nadzieje kibiców gospodyń na korzystny wynik szybko zostały rozwiane. W 54. minucie na 4:1 trafiła Patri Guijarro, a później skutecznie strzelały jeszcze: Salma Paralluelo (dwa), Ona Battle i Claudia Pina i Barcelona wygrała ostatecznie aż 8:1.

     

    Dla Pajor to już 16. w hiszpańskiej Liga F. Polka, która grała do 69. minuty, jest liderką klasyfikacji strzelczyń i ma już 4 bramki przewagi na drugą Nigeryjką Edną Imade z Granady.

     

    FC Barcelona umocniła się na prowadzeniu w tabeli i ma 5 punktów przewagi nad Realem Madryt. Eibar jest na 11. miejscu. W kolejnym meczu drużyna Ewy Pajor i Emilii Szymczak (w rywalizacji z Eibar poza kadrą) zagra 6 marca na wyjeździe w półfinale Pucharu Hiszpanii z Realem Madryt. Następny mecz w lidze 9 marca z Valencią (transmisja online na stronie TVPSPORT.PL, smart TV i w aplikacji mobilnej).

     

  • To była trzecia minuta. Oto co zrobiła Pajor. “To demon, koszmar”

    To była trzecia minuta. Oto co zrobiła Pajor. “To demon, koszmar”

    To była trzecia minuta. Oto co zrobiła Pajor. “To demon, koszmar”

    Z każdym kolejnym tygodniem Ewa Pajor pokazuje, że czuje się w Barcelonie jak ryba w wodzie. Polka notuje świetne liczby w tym sezonie i jest na dobrej drodze do zostania królową strzelczyń w lidze hiszpańskiej. Teraz błysnęła przy okazji rywalizacji z Eibar w 20. kolejce Liga F Women. “Pajor to koszmar dla obrończyń” – czytamy.

     

    Ewa Pajor notuje świetne liczby w tym sezonie w barwach Barcelony. Polka strzeliła 15 goli i zanotowała pięć asyst w 17 ligowych meczach. Poza tym dołożyła sześć goli z czterech spotkań w ramach pucharów krajowych oraz pięć goli i jedną asystę w sześciu meczach Ligi Mistrzyń. Regularnie Pajor otrzymuje wysokie noty od hiszpańskich dziennikarzy.

     

    – To maszyna. Myślę, że zasługuje na wszystkie dobre rzeczy, które ją spotykają. Zasłużyła na każdego gola, którego strzeliła. Teraz granie przeciwko niej będzie wyzwaniem – tak o Pajor mówiła Holenderka Lynn Wilms, zawodniczka Wolfsburga, która grała w tym klubie wspólnie z Polką. Niejednokrotnie media w Hiszpanii porównywały Ewę Pajor do Roberta Lewandowskiego. Nie tylko ze względu na fakt, że są tej samej narodowości.

     

    “To ciekawe, że obaj napastnicy FC Barcelony są Polakami i mają zbliżony profil. Strzelają dużo goli. Dobrze i szybko wpasowali się drużynę, która charakteryzuje się dużym posiadaniem piłki i potrzebuje napastnika, który jest w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie” – pisał kataloński “Sport”.

     

    Barcelona zmierza po obronę tytułu mistrzyń Hiszpanii, ale ma już jedną porażkę na koncie. To efekt spotkania z Levante (1:2) z początku lutego. Przed startem 20. kolejki Barcelona miała pięć punktów przewagi nad Realem Madryt. Real wygrał 2:1 z Athletikiem i narzucił presję na Barcelonę.

     

    Pajor strzela kolejnego gola w tym sezonie. Świetnie minęła bramkarkę

     

    Barcelona rywalizowała w niedzielę na wyjeździe z Eibar, a Pajor znalazła się w wyjściowym składzie. Polka błysnęła już w trzeciej minucie, gdy Salma Paralluelo zagrała długą piłkę na połowę rywalek. Pajor ruszyła sprintem do piłki i zauważyła, że bramkarka Eibar wyszła daleko poza własne pole karne. Pajor minęła ją bez trudu, zeszła na lewą nogę i strzeliła swojego 16. gola w tym sezonie ligi hiszpańskiej.

     

    “Pajor to demon. Absolutny koszmar dla obrończyń, ponieważ nigdy nie przestaje się ruszać i wybiegać do piłek” – napisał jeden z kibiców Barcelony na portalu X. Dzięki temu trafieniu Pajor powiększa przewagę w klasyfikacji strzelczyń nad Edną Imade z Granady.

     

    Po pierwszej połowie Barcelona prowadziła 3:0. Poza Pajor bramkarkę Eibar pokonały także Caroline Graham Hansen i Vicky Lopez.