Category: Sports

  • Jest skład Polaków na HME

    Jest skład Polaków na HME

    Jest skład Polaków na HM

    Polski Związek Lekkiej Atletyki ogłosił kadrę, która weźmie udział w Halowych Mistrzostwach Europy w Apeldoorn. Impreza odbędzie się w dniach 6-9 marca.

    29 nazwisk liczy reprezentacja Polski w lekkoatletyce, która weźmie udział w Halowych Mistrzostwach Europy w Apeldoorn.

    Jak skomentował prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara, jest to połączenie doświadczenia z młodością.

    – Wysyłamy do Apeldoorn naprawdę ciekawą ekipę. Są w niej gwiazdy światowego formatu takie jak Ewa Swoboda, Pia Skrzyszowska, Piotr Lisek, Konrad Bukowiecki, czy Jakub Szymański. Nie zabraknie też młodych zawodników, czego najlepszym dowodem jest trójka panów zgłoszonych w biegu na 800 metrów. Tutaj widać taki powiew młodości – powiedział, cytowany przez oficjalną stronę PZLA.

    Niestety, na liście brakuje największej gwiazdy polskiej królowej sportu, czyli Natalii Bukowieckiej. Brązowa medalistka olimpijska w biegu na 400 metrów zdecydowała się wycofać z imprezy ze względu na odniesioną kilka tygodni temu kontuzji mięśnia uda.

    Nie oznacza to jednak, że w Apeldoorn Biało-Czerwoni nie zdołają wywalczyć kilku medali.

    Naszymi kandydatami do podium będą wspomniani przez prezesa PZLA Ewa Swoboda, Pia Skrzyszowska, a zwłaszcza, będący w życiowej formie Jakub Szymański – numer jeden na europejskich listach w biegu na 60 m przez płotki.

    Kobiety:

    Ewa Swoboda, Aleksandra Piotrowska (bieg na 60 m), Anastazja Kuś, Justyna Święty-Ersetic (bieg na 400 m), Aleksandra Formella, Anna Wielgosz, Angelika Sarna (bieg na 800 m), Weronika Lizakowska (1500 i 3000 m), Olimpia Breza (3000 m), Pia Skrzyszowska, Alicja Sielska, Marika Majewska (bieg na 60 m ppł), Nikola Horowska, Anna Matuszewicz (skok w dal), Zuzanna Maślana (pchnięcie kulą), Paulina Ligarska (pięciobój)

    Mężczyźni:

    Oliwer Wdowik (bieg na 60 m), Maksymilian Szwed (bieg na 400 m), Maciej Wyderka, Bartosz Kitliński, Patryk Sieradzki (bieg na 800 m), Filip Rak (bieg na 1500 m), Damian Czykier, Krzysztof Kiljan, Jakub Szymański (bieg na 60 m ppł), Piotr Tarkowski (skok w dal), Piotr Lisek, Robert Sobera (skok o tyczce), Konrad Bukowiecki (pchnięcie kulą)

  • FC Barcelona na skraju sensacji… aż do momentu, gdy Ewa Pajor przejęła piłkę w 90. minucie! Jej jedno zagranie odmieniło losy meczu! [WIDEO]

    FC Barcelona na skraju sensacji… aż do momentu, gdy Ewa Pajor przejęła piłkę w 90. minucie! Jej jedno zagranie odmieniło losy meczu! [WIDEO]

    FC Barcelona na skraju sensacji… aż do momentu, gdy Ewa Pajor przejęła piłkę w 90. minucie! Jej jedno zagranie odmieniło losy meczu! [WIDEO]

     

    Wielkie emocje, dramatyczny zwrot akcji i bohaterka, która w decydującym momencie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę – tak można podsumować ostatnie starcie pomiędzy FC Barceloną a Wolfsburgiem w Lidze Mistrzyń.

     

    Barcelona o krok od sensacji

     

    Mecz zapowiadał się jako hit, ale niewielu spodziewało się takiego scenariusza. FC Barcelona, aktualne mistrzynie Europy, dominowały przez większą część spotkania, kontrolując grę i stwarzając groźne sytuacje pod bramką Wolfsburga. Niemiecka drużyna jednak skutecznie się broniła, a w drugiej połowie zdołała nawet wyjść na prowadzenie po znakomitej akcji i celnym strzale.

     

    Gdy zegar wskazywał 90. minutę, wydawało się, że

     

     

  • ❣️”Ewa Pajor znów zadziwia świat – Nie uwierzysz w te bramki! [MUSISZ ZOBACZYĆ]

    ❣️”Ewa Pajor znów zadziwia świat – Nie uwierzysz w te bramki! [MUSISZ ZOBACZYĆ]

    Ewa Pajor ponownie zachwyciła świat piłki nożnej, zdobywając dwie bramki w meczu Ligi Mistrzyń, w którym FC Barcelona pokonała Hammarby 3:0. Spotkanie odbyło się 12 grudnia 2024 roku w ramach 5. kolejki fazy grupowej tych prestiżowych rozgrywek.

     

    Już w 7. minucie meczu Pajor otworzyła wynik spotkania. Po składnej akcji Barcelony, piłka trafiła do niej w polu karnym, a ona precyzyjnym strzałem lewą nogą umieściła ją w siatce. Był to jej trzeci gol w tej edycji Ligi Mistrzyń.

     

    Tuż przed przerwą, w 40. minucie, Pajor ponownie wpisała się na listę strzelców. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego autorstwa Mapi León, Polka znalazła się w odpowiednim miejscu i z bliskiej odległości podwyższyła prowadzenie swojego zespołu.

     

    Dzięki zwycięstwu nad Hammarby, FC Barcelona Femeni zapewniła sobie awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń, zajmując drugie miejsce w grupie D z dorobkiem 12 punktów. Na czele tabeli plasuje się Manchester City z kompletem 15 punktów. Ostatni mecz fazy grupowej Barcelona rozegra 18 grudnia przeciwko “The Citizens”.

     

    Ewa Pajor, po transferze z VfL Wolfsburg w czerwcu 2024 roku, szybko stała się kluczową postacią w ofensywie Barcelony. Jej skuteczność i umiejętność znajdowania się w odpowiednim miejscu na boisku czynią ją nieocenioną zawodniczką w składzie “Dumy Katalonii”.

     

    Warto przypomnieć, że Pajor ma na swoim koncie liczne sukcesy, zarówno na arenie klubowej, jak i reprezentacyjnej. Zdobyła m.in. pięć tytułów mistrza Niemiec z VfL Wolfsburg oraz była najlepszą strzelczynią Bundesligi w sezonie 2018-2019. Jej talent i determinacja sprawiają, że jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w kobiecym futbolu.

     

    Kibice Barcelony z niecierpliwością czekają na kolejne występy Ewy Pajor, licząc na jej dalsze bramki i spektakularne akcje, które przyczynią się do sukcesów ich ukochanej drużyny.

     

     

  • Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek chce zbliżyć się do swoich fanów? Polska tenisistka w rozmowach z mediami często dostaje pytania o życie prywatne – swoje zainteresowania czy ulubione piosenki – i choć jej odpowiedzi raczej się nie zmieniają, to kibicowską ciekawość trudno zaspokoić. Świątek postanowiła spróbować i właśnie ogłosiła kolejny ważny krok w swojej karierze. “W końcu mogę wam pokazać” – chwali się Świątek.

    Iga Świątek nie mogła być zadowolona ze swojej postawy na ostatnim turnieju WTA w Dubaju. Reprezentantka Polski odpadła w ćwierćfinale po meczu z 17-letnią Mirrą Andriejewą (3:6, 3:6).

    Świątek ma nową stronę. Chce wyjść do kibiców

    Na jednym przegranym turnieju świat się jednak nie kończy. Iga Świątek wciąż jest czołową tenisistką świata, która ma ogromną rzeszę fanów. Do tej pory komunikowała się z nimi między innymi za pomocą swoich mediów społecznościowych oraz poprzez wywiady. Teraz do tego wszystkiego dojdzie również nowa strona.

    “Nowa strona, ta sama ja. W końcu mogę Wam pokazać moją nową stronę internetową. Przez ostatnie miesiące razem z zespołem pracowaliśmy nad tym, żeby było tam wszystko, co dla mnie ważne – tenis, turnieje, moje inicjatywy, ale też trochę dodatków. Po raz pierwszy w jednym miejscu znajdziecie moje ulubione książki, filmy, seriale i muzykę. Jeśli chcecie sprawdzić, czego słucham przed meczem albo co czytam między turniejami – zapraszam!” – napisała na Instagramie.

    https://www.instagram.com/p/DGfx77zCRGP/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    I rzeczywiście. Na stronie igaswiatek.com od razu witają nas krótkie wycinki z ważnych momentów kariery Igi Świątek. W oczy rzucają się również sponsorzy polskiej tenisistki, zwłaszcza Rolex, który jest umiejscowiony w widocznym miejscu w rogu ekranu. Wszyscy jej partnerzy wyświetlają się też w animowanej belce na dole strony.

     

    Do tego dochodzą informacje o zbliżających się meczach, sukcesach polskiej tenisistki, krótki opis jej ulubionych aktywności i odpowiedzi na różne pytania, które mogą przyjść do głowy jej kibicom. Przykład? Tak Iga Świątek opisuje swój dzień meczowy:

     

    “W dzień meczowy budzę się o wyznaczonej godzinie, robię pomiary dla trenerów, i zaczynam dzień. Gdy gram trochę później, staram się przed meczem pójść na spacer, czasami robię rozruch. Gdy gram w sesji wieczornej, robię drzemkę. Rutyny dotyczą tego, co i kiedy jem, jak się rozgrzewam i jak się koncentruję. Przygotowanie zakłada rozgrzewkę na siłowni, potem 30-40 minut na korcie, a tuż przed meczem dynamiczną rozgrzewkę w specjalnych strefach do tego przeznaczonych” – czytamy.

     

    Obecnie strona Igi Świątek działa dość wolno, ale to nie dziwi. Polska tenisistka promuje ją we wszystkich mediach społecznościowych, więc aktualne obciążenie musi być olbrzymie. Wkrótce sytuacja powinna się unormować.

     

  • Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać

    Iga Świątek chce zbliżyć się do swoich fanów? Polska tenisistka w rozmowach z mediami często dostaje pytania o życie prywatne – swoje zainteresowania czy ulubione piosenki – i choć jej odpowiedzi raczej się nie zmieniają, to kibicowską ciekawość trudno zaspokoić. Świątek postanowiła spróbować i właśnie ogłosiła kolejny ważny krok w swojej karierze. “W końcu mogę wam pokazać” – chwali się Świątek.

    Iga Świątek nie mogła być zadowolona ze swojej postawy na ostatnim turnieju WTA w Dubaju. Reprezentantka Polski odpadła w ćwierćfinale po meczu z 17-letnią Mirrą Andriejewą (3:6, 3:6).

    Świątek ma nową stronę. Chce wyjść do kibiców
    Na jednym przegranym turnieju świat się jednak nie kończy. Iga Świątek wciąż jest czołową tenisistką świata, która ma ogromną rzeszę fanów. Do tej pory komunikowała się z nimi między innymi za pomocą swoich mediów społecznościowych oraz poprzez wywiady. Teraz do tego wszystkiego dojdzie również nowa strona.

    “Nowa strona, ta sama ja. W końcu mogę Wam pokazać moją nową stronę internetową. Przez ostatnie miesiące razem z zespołem pracowaliśmy nad tym, żeby było tam wszystko, co dla mnie ważne – tenis, turnieje, moje inicjatywy, ale też trochę dodatków. Po raz pierwszy w jednym miejscu znajdziecie moje ulubione książki, filmy, seriale i muzykę. Jeśli chcecie sprawdzić, czego słucham przed meczem albo co czytam między turniejami – zapraszam!” – napisała na Instagramie.

    I rzeczywiście. Wchodząc na stronę igaswiatek.com od razu witają nas krótkie wycinki z ważnych momentów kariery Igi Świątek. W oczy rzucają się również sponsorzy polskiej tenisistki – zwłaszcza Rolex, który jest umiejscowiony w widocznym miejscu w rogu ekranu. Wszyscy jej partnerzy wyświetlają się też w animowanej belce na dole strony.

    Do tego dochodzą informacje o zbliżających się meczach, sukcesach polskiej tenisistki, krótki opis jej ulubionych aktywności i odpowiedzi na różne pytania, które mogą przyjść do głowy jej kibicom. Przykład? Tak Iga Świątek opisuje swój dzień meczowy:

    “W dzień meczowy budzę się o wyznaczonej godzinie, robię pomiary dla trenerów, i zaczynam dzień. Gdy gram trochę później, staram się przed meczem pójść na spacer, czasami robię rozruch. Gdy gram w sesji wieczornej, robię drzemkę. Rutyny dotyczą tego, co i kiedy jem, jak się rozgrzewam i jak się koncentruję. Przygotowanie zakłada rozgrzewkę na siłowni, potem 30-40 minut na korcie, a tuż przed meczem dynamiczną rozgrzewkę w specjalnych strefach do tego przeznaczonych” – czytamy.

    Obecnie strona Igi Świątek działa dość wolno, ale to nie dziwi. Polska tenisistka promuje ją we wszystkich mediach społecznościowych, więc aktualne obciążenie musi być olbrzymie. Wkrótce sytuacja powinna się unormować.

  • Wielka zmiana stała się faktem. Iga Świątek ogłosiła to przed Indian Wells

    Wielka zmiana stała się faktem. Iga Świątek ogłosiła to przed Indian Wells

    Wielka zmiana stała się faktem. Iga Świątek ogłosiła to przed Indian Well

    Iga Świątek wraz z innymi liderkami kobiecego tenisa zapowiadały wielką metamorfozę WTA. Większość z nich ma zostać ujawniona przed rozpoczęciem się turnieju w Indian Wells, a już teraz pojawiają się różne przecieki ich dotyczące. W sieci krąży nowe logo organizacji.

    Tenisistki zapowiedziały zmiany w WTA
    Iga Świątek w opublikowanym przez WTA nagraniu zapowiada oczekiwaną zmianę, a Jessica Pegula otwarcie mówi o tym, że “będzie głośno”. “Oczekiwanie dobiega końca” — zaznacza Paula Badosa, a Qinwen Zheng oświadcza: “nowa era rozpocznie się niebawem”. Coco Gauff z kolei zaznacza, że “To jest to. Nie możesz tego przegapić”.

    Tak będzie wyglądało nowe logo WTA?
    Jeden z dziennikarzy uchylił rąbka tajemnicy dotyczącej metamorfozy WTA, zaznaczając, że organizacja zmienia logo, wygląd transmisji, ale też strony internetowej, dodatkowo zapowiada ulepszenia we wszystkich aspektach.

    W sieci pojawiają się przecieki dotyczące wspomnianych nowości, pokazano też logo, które najprawdopodobniej zastąpi obecne. To na swoim profilu na platformie X pokazał je Bartosz Ignacik.

    “Zmiany w WTA — m.in. nowe logo i nowe oprawy graficzne. Już od Indian Wells 2025” — napisał dziennikarz Canal Plus na swoim profilu.

    W komentarzach pod postem dziennikarza widać, że to nowe logo organizacji nie przypadło do gustu fanom tenisa. “WTA to jakaś nowa karta płatnicza”, “Jak logo Action”, “Słabe to logo”, “Nie mówicie, że to, to” — piszą internauci w sieci.

    Kiedy startuje Indian Wells?
    Już 5 marca rozpocznie się turniej w Indian Wells, w którym Iga Świątek będzie bronić zdobytego przed rokiem tytułu. Polka pokonała wtedy Marię Sakkari 6:4. 6:0. Teraz wiceliderka rankingu WTA nie będzie miała łatwiejszego zadania, a do obronienia ma sporo punktów.

  • Kolejny nieudany występ Magdaleny Fręch

    Kolejny nieudany występ Magdaleny Fręch

    Kolejny nieudany występ Magdaleny Fręc

    Magdalena Fręch odpadła już w pierwszej rundzie turnieju rangi WTA 500 w Meridzie. Nasza tenisistka musiała uznać wyższość reprezentantki Armenii Eliny Awanesjan 6:4, 3:6, 3:6.

    Od początku sezonu Magdalena Fręch wygrała łącznie trzy spotkania w dwóch turniejach. Tylko w jednym z nich zamknęła mecz w dwóch setach. Turniej rangi WTA 500 w Meridzie był siódmym dla naszej tenisistki.

    Niestety rozstawiona z “siódemką” Polka po raz kolejny w tym sezonie nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Mimo udanej inauguracji Fręch przegrała z reprezentantką Armenii Eliną Awanesjan 4:6, 6:3, 6:3.

    Tenisistka urodzona w Rosji znakomicie rozpoczęła pojedynek, bowiem przełamała rywalkę przy pierwszej możliwej okazji (2:0). Nasza tenisistka od razu miała szansę, by odrobić stratę, lecz zmarnowała cztery break pointy.

    W momencie, gdy Fręch przegrywała 0:3, doszło do jej przebudzenia. Cztery wygrane gemy z rzędu, w tym dwa przy serwisie przeciwniczki sprawiły, że Polka wyszła na prowadzenie 4:3. Wówczas figle spłatała jej pogoda, bowiem mecz został przerwany przez deszcz.

    Krótka przerwa nie wybiła jednak z rytmu łodzianki, która utrzymała podanie i wyszła na 5:3. W kolejnym gemie serwisowym Fręch wykorzystała trzecią piłkę setową i dzięki temu udanie rozpoczęła spotkanie.

    Polka mogła pójść za ciosem na początku II partii, ale nie wykorzystała żadnego z czterech break pointów. Pożałowała tego w szóstym gemie, kiedy to Awanesjan zanotowała przełamanie i prowadziła wówczas 4:2.

    W dziewiątym gemie reprezentantka Armenii stanęła przed szansą zamknięcia seta i nie zawiodła. Dzięki temu po zwycięstwie 6:3 doprowadziła do decydującej odsłony rywalizacji.

    Mimo że Awanesjan przełamała na dzień dobry w trzecim secie, to Fręch była w stanie się podnieść. Najpierw odrobiła stratę, a następnie wygrała kolejnego gema przy podaniu rywalki, wychodząc na prowadzenie 3:1.

    Jednak reprezentantka Armenii też szybko odrobiła stratę, doprowadzając następnie do remisu 3:3. Po kolejnym przełamaniu Awanesjan udało jej się utrzymać przewagę, przez co zrobiło się 5:3.

    Fręch była w bardzo trudnej sytuacji. Po przegraniu czterech gemów z rzędu najpierw musiała utrzymać podanie, a następnie przełamać. Jednak Polka zawiodła przy swoim serwisie, kiedy to jej błąd z forhendu zapewnił przeciwniczce piłki meczowe, a następnie nie obroniła bekhendu Awanesjan.

  • Ewa Pajor w elitarnym gronie najdroższych piłkarek świata! Na tyle ją wycenili

    Ewa Pajor w elitarnym gronie najdroższych piłkarek świata! Na tyle ją wycenili

    Ewa Pajor w elitarnym gronie najdroższych piłkarek świata! Na tyle ją wycenili

    Ewa Pajor już przed dołączeniem do FC Barcelony należała do grona najlepszych napastniczek świata, ale po tym transferze stało się to jeszcze bardziej oczywiste. Widać to po jedenastce utworzonej przez portal Soccerdonna, czyli żeński odpowiednik Transfermarktu. Stworzył on jedenastkę złożoną z najwyżej wycenianych piłkarek w Europie i w tym właśnie gronie znalazła się Pajor. Ile ich zdaniem warta jest obecnie Polka?

     

    Pięciokrotna mistrzyni Niemiec, czterokrotna finalistka Ligi Mistrzyń, dwukrotna królowa strzelczyń Bundesligi, a także najlepsza snajperka Ligi Mistrzyń w sezonie 2022/23 (9 goli). Lista dokonań Ewy Pajor budziła ogromny szacunek już przed dołączeniem do FC Barcelony. W końcu nie bez przyczyny trafiła właśnie do Katalonii. Wiele wskazuje też na to, że Pajor w nowych barwach dorzuci do CV niejedno osiągnięcie i to już w pierwszym sezonie.

     

    Barcelona kroczy ku sukcesom, a Pajor jest ważną częścią tej maszyny

     

    Jej zespół prowadzi w ligowej tabeli z dorobkiem 54 pkt w dziewiętnastu meczach (18-0-1) i ma pięć punktów przewagi nad drugim Realem Madryt. Polka przewodzi klasyfikacji strzelczyń z piętnastoma trafieniami i przewagą trzech bramek nad Edną Imade z Granady. Natomiast w Lidze Mistrzyń Pajor do siatki trafiała dwukrotnie, a Barcelona pewnie awansowała do 1/8 finału gdzie zagra z… Wolfsburgiem, czyli byłym klubem naszej napastniczki.

     

    Polka buduje swój dorobek, swoje dziedzictwo krok po kroku i szybko podbiła Hiszpanię. Katalońskie media nieraz już porównywały ją do Roberta Lewandowskiego. Co więcej, Pajor jest też coraz mocniej doceniana na skalę międzynarodową. Przykład? Najnowsze zestawienie Soccerdonna, czyli kobiecej wersji Transfermarktu. Portal ten opublikował jedenastkę najwyżej wycenianych piłkarek w Europie (z podziałem na pozycje oczywiście). Wśród tego grona nie mogło zabraknąć Pajor.

     

    Ewa Pajor wśród najlepszych i najdroższych

    Wyceny w kobiecym futbolu są oczywiście po wielokroć niższe, dość powiedzieć, że rekord transferowy w żeńskiej piłce to przenosiny Naomi Girmy z amerykańskiego San Diego Wave do Chelsea Londyn za 1,1 mln euro w styczniu tego roku. To mniej niż Legia Warszawa zapłaciła za Ilję Szkurina (1,5 mln euro). Dlatego też łączna wycena wszystkich zawodniczek z najwyżej wycenianych piłkarek w Europie to “tylko” 4,71 mln euro.

     

    Ewa Pajor wyceniana jest aktualnie na 400 000 euro. To oczywiście najlepszy rezultat wśród napastniczek, a w całej jedenastce znajdziemy cztery piłkarski wyceniane wyżej. Rekordzistką jest jej koleżanka z drużyny Aitana Bonmati (800 000 euro). Zresztą osiem z jedenastu zawodniczek to piłkarki Barcelony. Jedynymi zawodniczkami spoza Katalonii są Laia Aleixandri z Manchesteru City, Hannah Hampton z Chelsea i Selma Bacha z Olympique Lyon.

    https://x.com/soccerdonna/status/1894014559934935101

  • Stało się, jest nowy numer jeden. Niemcy z radością ogłaszają, miesiąc po meczu ze Świątek

    Stało się, jest nowy numer jeden. Niemcy z radością ogłaszają, miesiąc po meczu ze Świątek

    Stało się, jest nowy numer jeden. Niemcy z radością ogłaszają, miesiąc po meczu ze Świątek

    20 stycznia doszło do rywalizacji pomiędzy Igą Świątek i Evą Lys w czwartej rundzie Australian Open. Chociaż Niemka wyraźnie uległa reprezentantce Polski, to już samo znalezienie się w najlepszej “16” było dla niej życiowym osiągnięciem w imprezach wielkoszlemowych. 23-latka, mająca ukraińskie korzenie, przeżywa obecnie najlepszy czas w swojej karierze. Dzisiaj nasi zachodni sąsiedzi z dumą poinformowali o kolejnym sukcesie Lys, które dokonało się po najnowszej aktualizacji rankingu WTA.

     

    Historia, jaka napisała się ws. występu Evy Lys w tegorocznym Australian Open, była niczym z hollywoodzkiego filmu. 9 stycznia reprezentantka Niemiec przegrała w decydującej rundzie eliminacji z Destanee Aiavą. 23-latka powoli godziła się z myślą, że wkrótce czeka ją powrót do domu. Po pięciu dniach los się do niej uśmiechnął. Organizatorzy zmagań przekazali informację, że z turnieju wycofała się Anna Kalinska. W jej miejsce do głównej drabinki w roli szczęśliwej przegranej wskoczyła właśnie tenisistka urodzona w Kijowie.

     

    “Nie miałam czasu się denerwować. Trochę jednak panikowałam, bo nie przygotowałam swoich napojów. Nie miałam na sobie stroju meczowego, więc poszłam do szatni, od razu się przebrałam, a potem wywołali moje nazwisko. Żadnej rozgrzewki, nic” – wspominała Lys. Młoda tenisistka mająca ukraińskie korzenie świetnie poradziła sobie w meczu z Kimberly Birrell, wygrywając 6:2, 6:2. Na tym Eva nie poprzestała. W kolejnych rundach wyeliminowała Warwarę Graczewą i Jaqueline Cristian.

     

    Dzięki temu po raz pierwszy w karierze zameldowała się w 1/8 finału wielkoszlemowych zmagań. W batalii o najlepszą “8” turnieju mierzyła się z Igą Świątek. Chociaż przegrała z Polką 0:6, 1:6, to już sam fakt, że mogła zagrać z wiceliderką rankingu na Rod Laver Arena w tak zaawansowanej fazie rywalizacji, traktowała jako ogromną nagrodę.

     

    Zmiana na pozycji liderki w niemieckim tenisie. Eva Lys wskoczyła na prowadzenie

     

    Znakomity występ w Australian Open sprawił, że 23-latka po raz pierwszy w karierze awansowała do TOP 100 kobiecego zestawienia. Minęło kilka tygodni, a reprezentantka Niemiec zaliczyła kolejny wyraźny awans. To przede wszystkim efekt przejścia przez eliminacje WTA 1000 w Dubaju i dotarcia do drugiej rundy głównej rywalizacji. W notowaniu, które ukazało się dzisiaj, Lys zameldowała się na rekordowym, 77. miejscu.

     

    Nie jest to jedyna historyczna rzecz z perspektywy Evy. Po najnowszej aktualizacji rankingu, 23-letnia tenisistka została numerem jeden w niemieckim tenisie. Zdarzenie to nie umknęło naszym zachodnim sąsiadom, którzy z dumą ogłosili, że mają nową najlepszą rakietę w swoim kraju.

     

    Dzięki awansowi o 10 pozycji, zawodniczka mająca ukraińskie korzenie wyprzedziła w notowaniu Tatjanę Marię, która po spadku o cztery miejsca znalazła się na 79. lokacie. Z kolei 83. jest Laura Siegemund – ona znalazła się o dwie pozycje niżej niż tydzień temu.

     

  • Reprezentantka Polski ograła mistrzynię Australian Open. Piękne zakończenie pojedynku

    Reprezentantka Polski ograła mistrzynię Australian Open. Piękne zakończenie pojedynku

    Reprezentantka Polski ograła mistrzynię Australian Open. Piękne zakończenie pojedynku

     

    Zmagania w cyklu WTA przeniosły się z Bliskiego Wschodu na kontynent Ameryki Północnej. W Europie odbywa się za to duży turniej rangi ITF, w którym startuje kilka reprezentantek naszego kraju. Jedną z nich jest Linda Klimovicova. Dzisiaj 20-latka rozegrała w Trnawie mecz pierwszej rundy eliminacji. Jej przeciwniczką była Tyra Caterina Grant – mistrzyni m.in. juniorskiego Australian Open 2024 w grze podwójnej. Mimo kłopotów na początku, Linda odwróciła losy pojedynku i wygrała 3:6, 6:1, 6:3.

     

    Linda Klimovicova od kilku miesięcy reprezentuje Polskę. Z powodzeniem, bowiem ma już na swoim koncie premierowy tytuł wywalczony w barwach naszego kraju. Pod koniec stycznia okazała się najlepsza w turnieju ITF W50 w La Marsa. Tamten sukces pozwolił jej na awans w rankingu. W aktualnym zestawieniu plasuje się na 204. lokacie. To miejsce, które na ten moment gwarantuje jej udział w wielkoszlemowych eliminacjach do Roland Garros.

     

    20-latka nie zamierza jednak na tym poprzestać i próbuje ugruntować swoją pozycję w kobiecym tenisie. Obecnie bierze udział w mocno obsadzonym turnieju rangi ITF W75 w Trnawie. Zawodniczka urodzona w Ołomuńcu nie załapała się bezpośrednio do głównej drabinki, przez co musi walczyć o awans przez eliminacje. Została w nich rozstawiona z “4”. W pierwszej rundzie dwustopniowych kwalifikacji trafiła na Tyrę Caterinę Grant – trzykrotną triumfatorkę juniorskich imprez wielkoszlemowych w grze podwójnej. 16-letnia Amerykanka, notowana aktualnie na 414. miejscu w rankingu, była ostatnio w bardzo dobrej formie. Zdobyła tytuł oraz zanotowała finał w imprezach ITF W50, a także dotarła do półfinału ITF W75. Szykował się zatem trudny pojedynek dla Lindy.

     

    Linda Klimovicova awansowała do decydującej rundy eliminacji do turnieju ITF W75 w Trnawie

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Grant. Zawodniczka z USA utrzymała swoje podanie i objęła prowadzenie. Później w kłopoty wplątała się nasza reprezentantka. Klimovicova, chociaż prowadziła 30-0, przegrała cztery punkty z rzędu. Na zakończenie drugiego gema popełniła podwójny błąd serwisowy, w związku z czym 16-latka wyszła na 2:0. Kolejne rozdanie okazało się bardzo ciekawe. Zaczęło się od trzech break pointów powrotnych dla Lindy, potem była piłka na 3:0 dla Amerykanki. Ostatecznie doszło jednak do przełamania i tym samym nasza tenisistka zgarnęła premierowe “oczko”.

     

    W początkowej fazie rywalizacji Linda miała sporo kłopotów z podaniem, czego dowodem był przegrany gem do zera przy swoim serwisie. Chwilę później zrobiło się już 4:1 dla Grant. Od tego momentu zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych kontrolowała sytuację na korcie. Reprezentantka Polski, chociaż podniosła poziom w końcówce seta, nie zdołała już odrobić straty breaka. Ostatecznie Amerykanka triumfowała w premierowej odsłonie 6:3.

     

    Niepokojąco z perspektywy 20-latki rozpoczęła się także druga partia, bowiem już na “dzień dobry” została przełamana. Na szczęście Klimovicova nie przejęła się tym faktem i szybko zniwelowała stratę. Wywarła presję na młodej tenisistce z USA i wypracowała sobie dwa break pointy. Przy pierwszym z nich 16-latka popełniła podwójny błąd serwisowy i doszło do wyrównania. Po chwili Linda pewnie utrzymała swoje podanie i po raz pierwszy w całym pojedynku wyszła na prowadzenie. To był moment zwrotny – jak się później okazało, dla całego pojedynku. Reprezentantka Polski zaczęła kolekcjonować kolejne “oczka” z rzędu, zdecydowanie lepiej serwowała. Do końca partii nie oddała już ani jednego gema przeciwniczce i zwyciężyła w tym fragmencie 6:1.

     

    Amerykanka podjęła na nowo rękawicę na starcie decydującej odsłony batalii. Obie tenisistki szły gem za gem, aż do piątego rozdania. Wtedy to Klimovicova znów wywarła presję na przeciwniczce i doprowadziła do break pointa. A przy nim – doszło do podwójnego błędu serwisowego. Amerykanka próbowała natychmiast odrobić stratę, ale po rywalizacji na przewagi zrobiło się już 4:2 dla Lindy. Nasza reprezentantka pilnowała już przewagi do samego końca. W ostatnim gemie jeszcze raz udało się wywalczyć przełamanie – tym razem efektownie, bo bez straty punktu. Ostatecznie 20-latka wygrała mecz 3:6, 6:1, 6:3 i awansowała do decydującej rundy eliminacji do turnieju ITF W75 w Trnawie. Rywalką rozstawionej z “4” zawodniczki w starciu o główną drabinkę będzie Zarina Dijas.