Category: Home

  • Prezydent i minister zadeklarowali współpracę w sprawie Rosjanina. “Wierzę, że się uda”

    Prezydent i minister zadeklarowali współpracę w sprawie Rosjanina. “Wierzę, że się uda”

    Prezydent i minister zadeklarowali współpracę w sprawie Rosjanina. “Wierzę, że się uda

    – Zaryzykowałem wszystko, by być Polakiem i walczyć o medale podczas najbliższych igrzysk. Wierzę, że to się uda – mówi 22-letni panczenista Władimir Semirunnij. W jego sprawie jednym głosem mówią minister sportu i prezydent Polski.

    Po wybuchu wojny w Ukrainie rzucił wszystko i wyruszył w długą podróż z Jekaterynburga do Warszawy. Nasi działacze otoczyli go opieką, a 22-latek już w tym roku odwdzięczył się dwoma medalami mistrzostw świata. Rosjanin czuje się w naszym kraju znakomicie, a obecnie czeka już tylko na otrzymanie polskiego obywatelstwa i start w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie.

    Aby ułatwić mu drogę na szczyt, polscy politycy obiecali sobie działać wspólnie. Zawodnik złożył już wszystkie dokumenty i od września może być pełnoprawnym obywatelem Polski.

    Władimir Semirunnij, srebrny i brązowy medalista MŚ w łyżwiarstwie szybkim: Niestety Polska nie wydaje obecnie wiz dla obywateli Rosji, więc jedyny raz widziałem się z mamą we Włoszech. Liczę, że niedługo rodzina do mnie przyleci, ale znów spotkamy się we Włoszech. Nie narzekam na to, bo wiedziałem, na co się decyduję. Zaryzykowałem wszystko, by kontynuować karierę w Polsce i nie żałuję tej decyzji.

    W sobotę otrzymałeś z Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego premię za znakomite wyniki – 25 tysięcy złotych. Masz już pomysł, na co przeznaczysz nagrodę?

    Wszystko, co mam, inwestuję w swój rozwój. Planuję więc kupić sobie rower, by móc porządnie trenować. Mam też pomysł, by kupić namiot hipoksyjny, bo to być może pomogłoby w przygotowaniach do zawodów. Na dodatkowe przyjemności przyjdzie czas w przyszłości. Na razie trzeba inwestować w sport.

    Na niedawnych mistrzostwach świata zdobyłeś srebro i brąz. Miałeś już okazję odpocząć po trudnym sezonie?

    Byłem kilka dni w Hiszpanii i być może wkrótce znów pojadę, bo zapraszał mnie kolega. Nie chodzi jednak o leżenie na plaży czy zwiedzanie, a… treningi. Chcę tam pojeździć na rowerze lub na rolkach, by być jeszcze lepiej przygotowanym do początku przygotowań do sezonu olimpijskiego. W tym roku miałem mało zawodów, więc nie zmęczyłem się jakoś mocno. Mam dobrą formę, więc nie chcę tego zmarnować. Zresztą nigdy w życiu nie miałem dwóch tygodni przerwy od treningów.

    Otwarcie mówisz o starcie w igrzyskach, ale wciąż nie masz polskiego obywatelstwa. Czy coś w tej sprawie się dzieje?

    Rodzice wysłali mi niedawno z Rosji ostatnie niezbędne dokumenty. Teraz będę musiał je przetłumaczyć, a mój wniosek będzie wtedy kompletny. Już teraz otrzymałem pozytywne informacje.

    Jakie?

    Ministerstwo sportu już kontaktowało się z prezydentem Dudą w tej sprawie i dostało zapewnienie, że w mojej sprawie wszyscy będą pracować wspólnie ponad podziałami. Wierzę więc, że wszystko się uda.

    Kiedy otrzymasz polski paszport?

    Zależy mi na tym, bym wszystko miał już załatwione we wrześniu. Wiem, że mówimy o ekspresowym tempie, ale dla mnie byłoby najlepiej, gdybym już na starcie sezonu wiedział, że wystartuję w igrzyskach i nie musiał się o nic martwić. Chcę walczyć o medale i to by mi bardzo pomogło.

    Odczułeś zwiększoną popularność po swoich ostatnich sukcesach?

    W moim życiu nic się nie zmieniło. Ostatnio jednak znajomi coraz częściej wysyłają mi zdjęcia, że w sklepie leżą gazety z moimi zdjęciami. To bardzo miłe. Nigdy nie spodziewałem się czegoś takiego.

    Startujesz na najtrudniejszych dystansach, czyli 5 i 10 km, a koledzy z reprezentacji nazywają cię tytanem pracy. Ile godzin poświęcasz na treningi?

    W tygodniu wychodzi średnio 30-35 godzin samych treningów. Faktycznie psychicznie najtrudniej znoszę dzień wolny, ale nawet wtedy staram się iść na saunę albo cieszyć się powolnym śniadaniem czy wyjściem do kawiarni.

    Odnoszę wrażenie, że z każdym tygodniem coraz lepiej mówisz po polsku. Aż tak nad tym pracujesz?

    Mam ostatnio sporo okazji do publicznych rozmów, a gdy to potem oglądam lub czytam, to denerwuje mnie to, że ciągle powtarzam te same słowa. Cały czas chcę poznawać nowe słówka, by te wypowiedzi były jeszcze lepsze. Obiecuję, że na igrzyskach będę miał znacznie bogatsze słownictwo.

    Polskę nazywasz swoim domem. Miałeś okazję poznać nasz kraj i zwiedzić najważniejsze miasta?

    To jeszcze jest do nadrobienia, ale usprawiedliwiam się częstymi wyjazdami w sezonie i zagranicznymi zgrupowaniami. Ostatnio byłem w Gdańsku i bardzo mi się podobało. Dobrze znam Warszawę i Łódź, ale moim ulubionym miejscem jest Jelenia Góra, a właściwie Polana Jakuszycka. Prosiłem nawet trenera, byśmy zrobili tam zgrupowanie. Mogę tam siedzieć nawet trzy tygodnie. Niedługo chcę pojechać także do Zakopanego.

    Słyszałem, że masz jeszcze inne ambitne plany na najbliższe tygodnie.

    Chcę zapisać się na kurs prawa jazdy. Nie będzie łatwo połączyć to z treningami, więc teraz to idealny okres na coś takiego. Na razie nie mam samochodu, ale może w przyszłości. Na pewno byłoby mi łatwiej wydostać się z Tomaszowa Mazowieckiego i pojeździć po Polsce. Na razie poruszam się autobusami i pociągami.

    Ludzie kojarzą kim jesteś i proszą o zdjęcia?

    Na razie jeszcze czegoś takiego nie ma i może dobrze. Jeszcze przyjdzie na to czas.

  • Szczęsny sprawił, że Hiszpanie przecierają oczy. “Wielka lekcja fair play”

    Szczęsny sprawił, że Hiszpanie przecierają oczy. “Wielka lekcja fair play”

    Szczęsny sprawił, że Hiszpanie przecierają oczy. “Wielka lekcja fair play”

    Wojciech Szczęsny czy Marc-Andre ter Stegen? Kto będzie numerem jeden w bramce FC Barcelony po powrocie Niemca do gry? “Mundo Deportivo” w swoim tekście zwraca uwagę na podejście Polaka do całej sytuacji, które określa mianem “wielkiej lekcji fair play”.

     

    Od pewnego czasu w Hiszpanii są same zachwyty nad grą i postawą Wojciecha Szczęsnego. Polski bramkarz ma rozegranych 20 spotkań, z których żadnego nie przegrał, a aż 17 wygrał, a trzy zremisował. Wpuścił w tych meczach 18 bramek i zanotował 10 czystych kont.

     

    Wojciech Szczęsny wie, kto jest numerem jeden w FC Barcelonie

     

    Były reprezentant Polski został ściągnięty awaryjnie, żeby zająć miejsce w bramce po kontuzji Marca-Andre ter Stegena. Niemiec jest jednak coraz bliżej powrotu na boisko, a katalońskie “Mundo Deportivo” zachwyca się postawą Szczęsnego w tej kwestii. “Wielka lekcja fair play Szczęsnego w kontekście Ter Stegena” – czytamy.

     

    – Przyszedłem tutaj, żeby zastąpić Marca i nie miałbym żadnego problemu, gdyby Marc po prostu wrócił i zajął swoje miejsce – to te konkretnie słowa Szczęsnego cytuje gazeta. “Polak wykazał się wielką uczciwością wobec swojego kolegi z drużyny i kapitana, mimo że stał się kluczowym zawodnikiem Barcelony prowadzonej przez Flicka” – napisano.

     

    “Szczęsny pozostawił decyzję w rękach Flicka i jasno dał do zrozumienia, że stawia dobro drużyny ponad swoje własne interesy” – podsumowano postawę 34-latka, którego umowa z Barceloną wygasa w czerwcu bieżącego roku.

     

    Kolejny mecz FC Barcelona rozegra w środę 9 kwietnia o godz. 21:00 u siebie z Borussią Dortmund w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Rewanż zostanie rozegrany we wtorek 15 kwietnia o godz. 21:00.

  • ‎”Co się dzieje z Raphinhą?”. Zaskakująca sytuacja gwiazdora przed hitem LM

    ‎”Co się dzieje z Raphinhą?”. Zaskakująca sytuacja gwiazdora przed hitem LM

    ‎”Co się dzieje z Raphinhą?”. Zaskakująca sytuacja gwiazdora przed hitem L

    ‎”Co dzieje się z Raphinhą w Barcelonie?” – pyta w tytule kataloński “Sport”. Sytuacja wokół gwiazdy zrobiła się naprawdę niepokojąca. Odkąd piłkarz wrócił ze zgrupowania reprezentacji Brazylii, zupełnie siebie nie przypomina. A to zła wiadomość przed ćwierćfinałem Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund. – Brazylijczyk nadal cierpi na wirusa FIFA – piszą Hiszpanie.

    ‎Raphinha rozgrywa zdecydowanie najlepszy sezon, odkąd trafił do FC Barcelony. Skrzydłowy należy do głównych architektów sukcesu drużyny Hansiego Flicka. W tym sezonie rozegrał aż 44 mecze, w których strzelił 27 goli i zanotował 20 asyst. Pojawiły się nawet głosy, że w przypadku triumfu FC Barcelony w Lidze Mistrzów, powinien otrzymać Złotą Piłkę. Tymczasem w ostatnich dniach coś się zacięło.

    ‎Dziwny przypadek Raphinhi. Po meczach Brazylii przestał grać. Już piszą o “wirusie FIFA”

    ‎Problemy Raphinhi zaczęły się od czasu zgrupowania reprezentacji Brazylii. 26 marca skrzydłowy zanotował kiepski występ przeciwko Argentynie, a jego drużyna przegrała 1:4. Następnego dnia FC Barcelona grała mecz z Osasuną Pampleuna (3:0) i z oczywistych względów nie mógł w nim wystąpić. Zabrakło także w kolejnym spotkaniu z Gironą (4:1), które w całości przesiedział na ławce rezerwowych. Do gry wrócił dopiero na półfinał Pucharu Króla z Atletico (1:0), za to ostatnio z Betisem (1:1) wszedł jedynie na ostatnie 34 minuty. – Brazylijczyk nadal cierpi na wirusa FIFA – pisze kataloński “Sport”.

    ‎Wydawać by się mogło, że trener Hansi Flick po prostu pozwolił mu nieco dłużej odpocząć. Tymczasem dziennik doszukuje się w tym drugiego dna. – Lewandowski również dużo odpoczywa, ale Raphinha zawsze wyglądał świeżo i unikał kontuzji w tym sezonie, więc dziwne, że nie ma go w podstawowej jedenastce – czytamy.

    ‎Raphinha “odsunięty” przez Flicka? “Ma swoje zasady”

    ‎Gazeta zwraca uwagę na dość impulsywne reakcje Brazylijczyka. Po sobotnim meczu z Betisem głośno zrobiło się o sytuacji, gdy poprzepychał się z Markiem-Andre ter Stegenem. – Już w meczu z Gironą był nieco wściekły, siedząc na ławce rezerwowych, a pod koniec meczu z Betisem stał się porywczy, kiedy to trener i ter Stegen musieli powstrzymać go przed zaatakowaniem jednego z sędziów – odnotowano.

  • Pozamiatał. Oto jak gwiazdor Borussii nazwał Lewandowskiego

    Pozamiatał. Oto jak gwiazdor Borussii nazwał Lewandowskiego

    Pozamiatał. Oto jak gwiazdor Borussii nazwał Lewandowskieg

     

    W środę zostanie rozegrany pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów pomiędzy FC Barceloną a Borussią Dortmund. Przed spotkaniem gwiazdor niemieckiego klubu, Emre Can, wypowiedział się w superlatywach o Robercie Lewandowskim na łamach “Kickera”.

     

    Przyzwyczailiśmy się już do tego, że Robert Lewandowski regularnie zbiera pochwały – zarówno od legend piłki, które już odwiesiły buty na kołku, jak i od wciąż aktywnych zawodników. Nic dziwnego, w końcu od lat reprezentant Polski należy do światowej czołówki.

     

    Udowadnia to również w obecnym sezonie – ma już na koncie 38 bramek we wszystkich rozgrywkach. Kibice “Dumy Katalonii” liczą, że swoją klasę potwierdzi także w nadchodzącym dwumeczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów przeciwko Borussii Dortmund.

     

    Z ogromnym respektem do Lewandowskiego podchodzą również rywale, na czele z Emre Canem. – W przypadku Roberta Lewandowskiego wiadomo, że w polu karnym jest zimnokrwisty, gra bardzo fizycznie i świetnie się porusza – powiedział pomocnik Borussii Dortmund w rozmowie z “Kickerem”.

     

    Can zwrócił uwagę także na innych graczy FC Barcelony, w tym na Lamine’a Yamala. I trudno się dziwić – “Duma Katalonii” w tym sezonie prezentuje się znakomicie w ofensywie.

     

    – Lubi iść jeden na jeden i schodzi do środka, żeby uderzyć. To jak kiedyś z Arjenem Robbenem – właściwie wiesz, co zrobi, ale i tak często nie da się tego zatrzymać – stwierdził Emre Can na temat 17-latka.

     

    Środowe starcie FC Barcelony z Borussią Dortmund rozpocznie się o godzinie 21:00. Relacja tekstowa “na żywo” dostępna będzie w serwisie WP SportoweFakty.

  • Lawina komentarzy po tym, co napisała Świątek. Mówią o jedny!

    Lawina komentarzy po tym, co napisała Świątek. Mówią o jedny!

    Lawina komentarzy po tym, co napisała Świątek. Mówią o jedny

    “W zeszłym roku zagrałam dla kraju wszystko, co było do zagrania. Jestem niezwykle dumna z historycznych sukcesów – półfinału BJK Cup oraz finału United Cup. Teraz przyszedł czas na więcej balansu, skupienie się na sobie i swoich treningach” – poinformowała Iga Świątek, dając do zrozumienia, że nie wystąpi w zbliżającym się BJKC w Radomiu. Nagle wstawiła jednak w mediach zdjęcia, które dały nadzieję fanom, że finalnie zmieni zdanie.

     

    Iga Świątek po nieudanych turniejach w Dosze, Dubaju i Indian Wells była niezwykle zmotywowana, by po raz drugi w karierze triumfować w zawodach w Miami. Ale nie udało się tego dokonać. Nasza zawodniczka poniosła jedną z największych porażek w karierze i sensacyjnie poległa z Alexandrą Ealą, czyli 140. rakietą świata. Tym samym zakończyła rywalizację na ćwierćfinale. Od tamtej pory nie widzieliśmy jej na korcie, a ostatnio wyjaśniła, dlaczego nie wystąpi w zawodach, które odbędą się w Polsce.

     

    Iga Świątek dodała zdjęcia z treningu. Fani nie mają wątpliwości

    “Zawsze z dumą reprezentuję Polskę. W zeszłym roku zagrałam dla kraju wszystko, co było do zagrania. Jestem niezwykle dumna z historycznych drużynowych sukcesów – półfinału BJKC oraz finału United Cup. Teraz przyszedł czas na więcej balansu, skupienie się na sobie i swoich treningach. Trzymam kciuki za dziewczyny i cały zespół” – przekazała 23-latka parę dni temu w mediach społecznościowych. Dała zatem do zrozumienia, że nie będzie jej można zobaczyć na turnieju Billie Jean King Cup w Radomiu.

     

    Świątek opublikowała jednak w poniedziałek po południu zdjęcia z sesji treningowej na siłowni. Nie dość, że pracowała na trap barze, to nie zabrakło również ćwiczeń na kettlach i wyciągu. “Wracam do pracy. Co się dzieje na siłowni, zostaje na siłowni” – podsumowała na Instagramie. Momentalnie w komentarzach zareagowali fani, którzy wierzą, że wiceliderka światowego rankingu zmieni zdanie i wystąpi w najbliższym BJKC.

     

    “Iga, może jednak zmienisz zdanie i zagrasz w Radomiu?” – zapytał jeden z użytkowników. “Igusia słodziaku, zawsze całym sercem z Tobą! Będzie mi smutno w Radomiu, wiedząc, że Cię tam nie będzie, ale wszystko rozumiem. Może kiedyś będzie jeszcze okazja, aby Cię zobaczyć” – można przeczytać. Na tym jednak nie koniec, gdyż wielu kibiców wyraziło po prostu swoje wsparcie wobec Polki.

     

    “Rób swoje. Jesteś legendą. Nikt już Ci tego nie zabierze, a to, co przed Tobą, niech wiąże się głównie z radością”, “dobrze cię widzieć z uśmiechem na ustach”, “tęsknimy za Tobą”, “jedziesz królowo”, “wyglądasz doskonale” – przekazano.

     

    Turniej BJKC rozpocznie się w czwartek 10 kwietnia w Radomskim Centrum Sportu. Poza Świątek wystąpić z powodów zdrowotnych nie może Magdalena Fręch. Rola liderka spadła zatem na Magdę Linette

  • Linette skomentowała decyzję Świątek. Prosto z mostu

    Linette skomentowała decyzję Świątek. Prosto z mostu

    Linette skomentowała decyzję Świątek. Prosto z mostu

    Kwalifikacje do Billie Jean King Cup zbliżają się wielkimi krokami. Reprezentacja Polski przystąpi do nich bardzo poważnie osłabiona, jako że z gry zrezygnowały Iga Świątek oraz Magdalena Fręch. Pod ich nieobecność rola liderki spadnie na Magdę Linette, której ew. dobra postawa będzie dla Polski nadzieją na powalczenie o awans. W rozmowie z Polskim Radiem RDC (Radio Dla Ciebie) nasza reprezentantka skomentowała decyzję Świątek o rezygnacji oraz odniosła się do całokształtu nadchodzącej rywalizacji.

     

    Ubiegłoroczny turniej Billie Jean King Cup był dla Polek niezwykle udany. Kwalifikacje przeszły bez trudu, pokonując w nich Szwajcarię, a później w turnieju finałowym dotarły aż do półfinału, zatrzymane w nim przez późniejsze zwyciężczynie, czyli Włoszki. W tym roku format kwalifikacyjny uległ zmianie. Teraz przypomina on rywalizację w turnieju finałowym, jako że reprezentacje podzielono na trzyzespołowe grupy, z których tylko triumfatorki ów grupy wywalczą bezpośredni awans. Dwie pozostałe drużyny będą musiały walczyć w play-off.

     

    Bez Świątek, bez Fręch, ale nie bez szans

    Polki zagrają ze Szwajcarią i Ukrainą. W normalnych okolicznościach nasza kadra byłaby faworytem do awansu, choć Ukrainki z Eliną Switoliną oraz Martą Kostiuk w pojedynkach singlowych mogłyby stanowić spore wyzwanie. Niemniej dla Polek tegoroczne okoliczności są daleko od normalnych. W turnieju kwalifikacyjnym w Radomiu nie zagrają Iga Świątek oraz Magdalena Fręch. Wiceliderka światowego rankingu WTA wycofała się z przyczyn osobistych, tłumacząc to potrzebą skupienia się na sobie i treningu. Z kolei Fręch cierpi na kontuzję nadgarstka.

     

    Magda Linette rozumie decyzję Świątek. Nie pozostawiła wątpliwości

    Szczególnie wiele emocji wywołała oczywiście decyzja Świątek. Jedni podchodzili do tego ze zrozumieniem, inni krytykowali Igę za taką postawę, zarzucając jej hipokryzję, jako że sama wielokrotnie mówiła, jak ważna jest dla niej reprezentacja. O sprawę zapytana została także Magda Linette, która pod nieobecność Świątek i Fręch będzie liderką polskiej kadry w Radomiu. W rozmowie z Polskim Radiem RDC ćwierćfinalistka turnieju WTA 1000 w Miami podeszła do decyzji Igi na spokojnie i zaapelowała, by nie oceniać pochopnie.

     

    -To jest indywidualna decyzja. Nie wiemy, co się dzieje w teamie, w jakim stanie jest jej ciało, jak bardzo jest zmęczona emocjonalnie. Ja po prostu nie oceniam. Rozumiem zmęczenie i wiem, że czasami trzeba wziąć oddech. W naszym sezonie jest na to mało czasu. Iga jest najlepszą zawodniczką na świecie. Teraz jest druga w rankingu, ale na mączce zawsze jest zdecydowaną faworytką. To zawsze osłabienie, ale ich decyzję trzeba szanować. Staramy się skupić na tym, nad czym mamy kontrolę – powiedziała Linette.

     

    Miami początkiem czegoś bardzo dobrego?

    Jeżeli chodzi o własną dyspozycję, liderka polskiej kadry zachowuje optymizm, że uda jej się kontynuować świetną grę, którą pokazała w Miami. – Widać było, że od turniejów w Abu Zabi zaczęłam się rozkręcać. Liczę, że teraz też uda mi się zagrać dobre turnieje. Zdrowie jest, forma też i mam nadzieję, że pójdę dalej po tym małym sukcesie w Miami. Chciałabym utrzymać spokój, jaki tam miałam – zapowiedziała Polka.

     

    Nasza kadra swoje mecze rozegra kolejno w czwartek 10 kwietnia ze Szwajcarią oraz w piątek 11 kwietnia z Ukrainą. Oprócz Linette w Radomiu z Polek zagrają także Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa oraz Martyna Kubka. Jeden mecz reprezentacyjny składa się z dwóch starć singlowych oraz jednego deblowego.

  • PZPN reaguje na słowa Roberta Lewandowskiego. Zwraca uwagę na jedno

    PZPN reaguje na słowa Roberta Lewandowskiego. Zwraca uwagę na jedno

    PZPN reaguje na słowa Roberta Lewandowskiego. Zwraca uwagę na jedno

     

    Robert Lewandowski po meczu z Maltą zwrócił uwagę na brak 18, 19, 20-latków w kadrze. Jego słowa odbiły się szerokim echem, a teraz po dwóch tygodniach do sprawy odnosi się Łukasz Wachowski z PZPN. — Nasza młodzież jest naprawdę utalentowana — zaznacza w “Kanale Sportowym” i zwraca uwagę na jedną rzecz.

     

    Reprezentacja Polski dwa tygodnie temu zakończyła pierwsze w tym roku zgrupowanie. Gracze Michała Probierza wygrali w el. MŚ z Litwą 1:0 i Maltą 2:0, a na graczy spłynęła ogromna fala krytyki.

     

    Jednym z nich był Robert Lewandowski, który zaznaczył, że do poprawy jest bardzo wiele aspektów gry. Kapitan kadry zwrócił też uwagę, że w zespole brakuje młodych graczy.

     

    — Oczywiście piłkarze też muszą grać w klubach, to jest ważny czynnik. Z drugiej strony możemy analizować też to, o czym ostatnio rozmawiałem. Zobaczcie, mamy mecze z Litwą i Maltą, a na zgrupowaniu powinno być pięciu 18, 19, 20-latków. A poza Kacprem Urbańskim nie było chyba żadnego. To też pokazuje, że mamy to, co mamy. Musimy skupić się na tym materiale, jego rozwinąć i wyciągnąć z niego jak najwięcej — przyznał.

     

    PZPN odnosi się do słów Roberta Lewandowskiego

     

    Słowa Lewandowskiego splotły się w czasie z nieudanymi eliminacji mistrzostw Europy kadr do lat 17. i 19. Obu drużynom nie udało się zakwalifikować do turniejów finałowych. Do słów Lewandowskiego i kwestii braku awansu naszych młodzieżówek w “Kanale Sportowym” odniósł się Łukasz Wachowski.

     

    — Trudne chwile dla reprezentacji U-17 i U-19, do tego wywiad Roberta Lewandowskiego, który mówi wprost, że nie wierzy, że w blisko 40-milonowym kraju nie ma utalentowanej młodzieży, taki trochę strzał w kierunku szkolenia młodych piłkarzy — stwierdza prowadzący rozmowę Mateusz Borek.

     

    — Można tak to rozpatrywać. Nasza młodzież jest naprawdę bardzo utalentowana i sukcesy naszych młodzieżówek pokazują, że tych zawodników jest cała masa, a potem w przestrzeni klubowej ci piłkarze giną — ocenia sekretarz generalny PZPN.

     

    — Brak awansu kadr U-17 i U-19 traktujemy jako porażkę, bo przyzwyczailiśmy się już do tych awansów w poprzednich latach. Na pewno zostaną wyciągnięte pewne wnioski i w czerwcu, lipcu zostaną podjęte jakieś decyzje — zdradza Wachowski.

     

  • Tak wygląda tabela po tym, co zrobiła Ewa Pajor. Jest pięknie!

    Tak wygląda tabela po tym, co zrobiła Ewa Pajor. Jest pięknie!

    Tak wygląda tabela po tym, co zrobiła Ewa Pajor. Jest pięknie!

    Znakomite wieści dla wszystkich kibiców reprezentacji Polski kobiet w piłce nożnej. Biało-Czerwone mają na koncie kolejne zwycięstwo w Lidze Narodów. Tym razem pokonały Bośnię i Hercegowinę 5:1. Tak wygląda teraz tabela ich grupy. Mówiąc krótko: jest pięknie!

     

    Kobieca reprezentacja Polski czekała na taki rok. Od 2 do 27 lipca w Szwajcarii odbędą się mistrzostwa Europy, a Biało-Czerwone po raz pierwszy w historii zagrają w tej imprezie. Każdy punkt, który uda im się zdobyć w roli debiutantek, będzie sukcesem. Nie miały bowiem szczęścia w losowaniu. Trafiły na Niemki, Dunki i Szwedki.

     

    Jest pięknie. Tak wygląda tabela po meczu Polek

    Zanim jednak rywalizacja europejskim czempionacie zawodniczki Niny Patalon mierzą się w Lidze Narodów. W ich grupie znajdują się także Irlandki z Północy, Bośniaczki i Rumunki. W lutym Polki pokonały Irlandię Północną 2:0 i Rumunię 1:0.

     

    W piątek 4 kwietnia Biało-Czerwone rozegrały w Gdańsku kolejny mecz. Tym razem ich rywalkami były Bośniaczki. W 16. minucie na listę strzelczyń wpisała się Ewa Pajor, a odpowiedziała – jeszcze przed przerwą – Sofija Krajsumović. Druga połowa należała już do Polski. Tuż po zmianie stron do siatki ponownie trafiła Pajor, a trzeciego gola dołożyła Adriana Achcińska. Wynik ustaliły Klaudia Słowińska i Martyna Wiankowska.

     

    W równolegle rozgrywanym meczu Rumunia zremisowała z Irlandią Północną 1:1. Dzięki tej wygranej Polki z kompletem punktów zajmują pierwsze miejsce swojej grupy. Zwyciężczynie każdej z grup awansują do dywizji A Ligi Narodów.

     

    Tabela “polskiej” grupy w Lidze Narodów:

     

    Polska – 3 mecze, 9 punktów, bramki: 8:1

    Irlandia Północna – 3 mecze, 4 punkty, bilans bramek 4:5

    Bośnia i Hercegowina – 3 mecze, 3 punkty, bilans bramek: 7:8

    Rumunia – 3 mecze, 1 pkt, 1:6

    Kolejny mecz piłkarki Niny Patalon rozegrają już we wtorek 8 kwietnia, a rywalem – tym razem na wyjeździe – znów będzie Bośnia i Hercegowina. Począteko godzinie 15:30.

     

  • Tenisistka przekazała światu radosną nowinę. Zareagowała nawet Radwańska

    Tenisistka przekazała światu radosną nowinę. Zareagowała nawet Radwańska

    Tenisistka przekazała światu radosną nowinę. Zareagowała nawet Radwańska

    Caroline Wozniacki aktywnie działa w mediach społecznościowych. To właśnie za ich pośrednictwem tenisistka dzieli się z kibicami nowinkami z życia zawodowego i prywatnego. Nie inaczej było i tym razem. Dunka polskiego pochodzenia zamieściła w sieci rodzinną fotografię i z radością przekazała, że oczekuje przyjścia na świat kolejnego potomka. Na radosne wieści od razu zareagowała Agnieszka Radwańska.

     

    Caroline Wozniacki to postać doskonale znana polskim fanom tenisa. To jedna z wielu zawodniczek w tourze, która posiada polskie korzenie i nie wstydzi się o tym mówić. Miłość do sportu zaszczepili w niej rodzice, którzy sami zawodowo się tym zajmowali. Jej mama Anna była niegdyś reprezentantką Polski w siatkówce, ojciec Piotr natomiast był piłkarzem i występował w takich klubach jak m.in. Miedź Legnica i Zagłębie Lubin. W latach 80. XX wieku podpisał kontrakt z duńskim B 1909 Odense i wówczas wraz z rodziną na stałe przeniósł się do Danii.

     

    Mistrzyni Australian Open 2018 – podobnie jak jej matka – związała się z kimś, kto rozumie trudy codziennego życia profesjonalnego sportowca. W 2019 roku we Włoszech stanęła bowiem na ślubnym kobiercu z amerykańskim koszykarzem Davidem Lee. Na weselu z młodą parą bawiły się m.in. siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie, bliskie przyjaciółki Wozniacki.

     

    Caroline Wozniacki z ciąży. Agnieszka Radwańska musiała zareagować

     

    W 2021 roku Wozniacki i Lee zdecydowali się na założenie rodziny. Wówczas na świat przyszła ich córka Olivia, do której zaledwie rok później dołączył syn pary, James. “Wszyscy są zdrowi, a Olivia cieszy się, że jest starszą siostrą” – przekazali wówczas świeżo upieczeni rodzice. Od tamtej pory tenisistka aktywnie relacjonowała życie swojej rodziny w mediach społecznościowych. Teraz przekazała kolejne ważne wieści.

     

    Caroline Wozniacki w nocy z niedzieli na poniedziałek zamieściła w mediach społecznościowych wpis, w którym poinformowała, że spodziewa się przyjścia na świat trzeciego potomka. Do fotografii zapozowała z mężem i dziećmi. “Nasza rodzina nie może być bardziej podekscytowana, że wkrótce powitamy dziecko nr 3!” – przekazała była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa.

     

    Na reakcję koleżanek z kortu Wozniacki nie musiała długo czekać. Gratulacje przekazały m.in. Eugenie Bouchard, Angelique Kerber, Karolina Pliskova i Jelena Wiesnina. Od komentarza nie powstrzymała się także bliska przyjaciółka Dunki, Agnieszka Radwańska. Ta zostawiła pod wpisem emotikony przedstawiające czerwone serce, aniołka i buźkę z sercami zamiast oczu. 

     

  • Możdżonek oficjalnie poparł kandydata na prezydenta. “Wygrajmy ten mecz o Polskę”

    Możdżonek oficjalnie poparł kandydata na prezydenta. “Wygrajmy ten mecz o Polskę”

    Możdżonek oficjalnie poparł kandydata na prezydenta. “Wygrajmy ten mecz o Polskę”

    – Mam dość polaryzacji i funkcjonowania w ciągłym, politycznym konflikcie – ogłosił na portalu X Marcin Możdżonek, były reprezentant Polski w siatkówce. W tym samym wpisie oświadczył kogo popiera w nadchodzących wyborach prezydenckich. Siatkarz wystąpił nawet w spocie kandydata.

     

    Już 18 maja odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Polki i Polacy udadzą się do urn wyborczych by zdecydować, kto zastąpi w pałacu prezydenckim ustępującego po dwóch kadencjach Andrzeja Dudę. Nie brakuje kandydatów i kandydatek, a w kampanię prezydencką angażują się – jak co pięć lat – także znane osoby.

     

    Nie inaczej jest tym razem. Polityczne poparcie dla swojego kandydata ogłosił między Marcin Możdżonek. Były kapitan siatkarskiej reprezentacji Polski, którego kibicom tej dyscypliny sportu nie wypada wręcz przedstawiać, wystąpił w spocie wyborczym jednego z kandydatów.

     

    “W 2009 roku z reprezentacją pojechaliśmy na mistrzostwa Europy do Turcji. Nikt nam nie dawał żadnych szans, a wręcz wyśmiewano nas. A my? Wygraliśmy wszystkie mecze i zdobyliśmy pierwszy złoty medal w historii polskiej siatkówki mężczyzn. To nie było nasze ostatnie słowo. Pięć lat później zostaliśmy mistrzami świata i to w katowickim Spodku. Najpierw cię ignorują, potem się z ciebie śmieją, później z tobą walczą, a na końcu wygrywasz” – powiedział były środkowy polskiej kadry, na spocie z biało-czerwonym tłem, trzymając piłkę do siatkówki w rękach.

     

    W pewnym momencie rzucił ją, a na ekranie pojawił się Sławomir Mentzen. Jeden z liderów Konfederacji, który startuje w tegorocznych wyborach prezydenckich, złapał piłkę i powiedział: Wygrajmy ten mecz o Polskę. Na końcu spotu na ekranie pojawiła się wielka plansza ogłaszająca: Możdżonek popiera Mentzena.

     

    – Mam dość polaryzacji i funkcjonowania w ciągłym, politycznym konflikcie. Dlatego w nadchodzących wyborach prezydenckich popieram Sławomira Mentzena! – ogłosił na swoim profilu na X.

    https://x.com/MarcinMozdzonek/status/1909193551855903022

    Marcin Możdżonek w przeszłości był już zaangażowany politycznie. W 2024 roku bezskutecznie ubiegał się o fotel prezydenta Olsztyna. Udało mu się za to uzyskać mandat radnego w tym mieście. Jest także prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej. Jego działalność na portalu X niejednokrotnie była komentowana przez użytkowników.