Category: Home

  • Sceny na treningu Barcelony, tak koledzy potraktowali Szczęsnego. Wszystko się nagrało

    Sceny na treningu Barcelony, tak koledzy potraktowali Szczęsnego. Wszystko się nagrało

    Sceny na treningu Barcelony, tak koledzy potraktowali Szczęsnego. Wszystko się nagrało

    Wojciech Szczęsny stosunkowo szybko zaskarbił sobie w Barcelonie nie tylko sympatię kibiców, lecz również kolegów z szatni. Na wielu kadrach widać było, jak Polak żartuje sobie i śmieje się w otoczeniu kolegów z “Dumy Katalonii”, w tym także konkurenta do gry w bramce – Marca-Andre ter Stegena. W piątek w trakcie treningu Barcy doszło do niecodziennych scen z udziałem Polaka. A miało to związek z 35. urodzinami Szczęsnego.

     

    Porażka z Borussią Dortmund w rewanżowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów zakończyła passę kolejnych meczów Wojciecha Szczęsnego w Barcelonie bez porażki. Licznik zatrzymał się tym samym na 22 meczach. Chociaż Polak sprokurował w pierwszej połowie rzut karny, który na gola zamienił Serhou Guirassy, zebrał pozytywne noty za swój występ. W końcu BVB tego dnia oddało aż 11 celnych strzałów, a “tylko” trzy z nich zamienili na gole.

     

    Podczas gdy w mediach trwa coraz intensywniejsza debata na temat tego, kto powinien w przyszłości być numerem jeden między słupkami “Blaugrany”, w sieci pojawiło się wiele zaskakujących obrazków z jednego z ostatnich treningów Barcy. Na kadrach uwieczniono wyraźnie rozbawionych Marca-Andre ter Stegena i Wojciecha Szczęsnego. Widać było, że dobrze czują się w swoim towarzystwie. Ale na tym nie koniec.

     

    Szczęsny bohaterem zabawnej sceny w Barcelonie. Tak potraktowali go na treningu

     

    Media społecznościowe obiegło zabawne nagranie, na którym widać, jak koledzy z szatni potraktowali byłego golkipera Juventusu. Ten w piątek 18 kwietnia obchodził 35. urodziny. Zwyczaj w ekipie “Azulgrany” nakazuje, aby jubilatowi przygotowano szpaler. A kiedy ten już się w nim znajdzie, zasypuje się go gradem klepnięć i kuksańców. I tak też postąpiono ze Szczęsnym.

     

    Widać, że pomimo porażki z Borussią Dortmund w Barcelonie panuje dobra atmosfera, a Hansi Flick zadbał o to, żeby zawodnicy zbyt długo jej nie roztrząsali. W końcu “Duma Katalonii” przegrała po raz pierwszy w 2025 roku. Dzięki sporej zaliczce z pierwszego spotkania awansowała jednak do półfinału Ligi Mistrzów, w którym zmierzy się z Interem Mediolan.

    https://x.com/NachoJP_/status/1913169929785721233

    W najbliższym czasie powinniśmy być również świadkami przedłużenia kontraktu z Wojciechem Szczęsnym. Obie strony zdecydowane są na dalszą współpracę, a Polakowi zaproponowano umowę w systemie 1+1, czyli z możliwością przedłużenia umowy jeszcze o kolejny rok.

     

  • Przełom! Ewa Pajor, napastniczka FC Barcelony, przechodzi do historii — to zostanie zapamiętane na zawsze…

    Przełom! Ewa Pajor, napastniczka FC Barcelony, przechodzi do historii — to zostanie zapamiętane na zawsze…

    Przełom! Ewa Pajor, napastniczka FC Barcelony, przechodzi do historii — to zostanie zapamiętane na zawsze...

  • Nieprawdopodobne osiągnięcie Ewy Pajor. Jest najlepsza w Europie

    Nieprawdopodobne osiągnięcie Ewy Pajor. Jest najlepsza w Europie

    Nieprawdopodobne osiągnięcie Ewy Pajor. Jest najlepsza w Europie

    To jest po prostu nieprawdopodobne! Ewa Pajor od momentu transferu do Barcelony po prostu zachwyca, spisuje się kapitalnie, a jej Barcelona walczy o wszystkie możliwe trofea. Także dzięki kapitalnej postawie Polki, która… jest najlepsza w Europie!

     

    Ewa Pajor strzeliła ostatnio dwa gole w wygranym meczu z Sevillą (5:1), ale to nie był przypadek. Wystarczy spojrzeć na liczby, jakie notuje w barwach Barcelony Polka. A te robią olbrzymie wrażenie.

     

    Tylko w rozgrywkach ligowych Pajor w 24 rozegranych spotkaniach strzeliła 19 goli i miała siedem asyst. Do tego dołożyła dziewięć trafień w Pucharze czy dwa w Superpucharze, a jakby tego było mało, ma też cztery gole i asystę w Lidze Mistrzów. Okazało się, że 28-latka radzi sobie na tyle dobrze, że… jest najlepsza w Europie!

    Ewa Pajor nie ma sobie równych! Najlepsza w Europie

     

    Na profilu Soccerdonna pojawiło się bowiem zestawienie najskuteczniejszych zawodniczek w pięciu najsilniejszych europejskich ligach. Ewa Pajor jest najskuteczniejsza ze wszystkich, bowiem strzeliła 19 goli. Na podium są także Cristiana Girelli z Juventusu (17) i Clara Mateo z Paris FC (16).

     

    Polka swoje kapitalne statystyki może poprawić już 1 maja w meczu z Badaloną. Wcześniej, 20 i 27 kwietnia natomiast Barcelona zagra w półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea.

     

    Co więcej, Blaugrana w rozgrywkach Ligi F jest liderem tabeli, wygrała krajowy Superpuchar, a w finale Pucharu zagra 8 czerwca z Atletico.

    https://x.com/_BarcaInfo/status/1912922161750192289?t=cEZ7OshugsUV8rCqd2x3Iw&s=19

  • Iga Świątek nie ma innego wyjścia, pozostaje czekanie. Znamy powód

    Iga Świątek nie ma innego wyjścia, pozostaje czekanie. Znamy powód

    Iga Świątek nie ma innego wyjścia, pozostaje czekanie. Znamy powód

    Iga Świątek musi nieco poczekać na to, by zagrać w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Wiele osób było zdziwionych tym, że turnieju w ogóle – przez wolny los i wycofanie rywalki – nie rozpoczęła jeszcze Aryna Sabalenka. Polka i Białorusinka zagrają na korcie ze swoimi rywalkami dopiero w sobotę. Okazało się, że przyczyna tego stanu dotyczy kwestii prawnej. Organizatorzy musieli pominąć ten dzień w kalendarzu zawodów.

     

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie zbliża się już ku końcowi. Ćwierćfinały zostaną rozegrane w sobotę, półfinały w niedzielę wielkanocną, a finał w świąteczny poniedziałek. Rywalizacja została jednak przerwana na piątek. Wyjaśniono, dlaczego.

     

    Iga Świątek musi poczekać na swój mecz

     

    Sobota, 13:40 – o tej godzinie ma zacząć się walka Igi Świątek o półfinał oraz o pierwszą wygraną z Jeleną Ostapenko. Jak dotąd Łotyszka nie dawała Polce żadnych szans. Teraz jednak zmierzą się wreszcie na ulubionej nawierzchni wiceliderki rankingu WTA. Szykuje się pasjonujący pojedynek.

     

    Dlaczego jednak dopiero w sobotę, a nie jeszcze w piątek? Powód związany jest z miejscowym prawem odwołującym się do tradycji. To dlatego turniej ma nieco inną formułę w kontekście zaplanowania go w kalendarzu niż zazwyczaj.

     

    Iga Świątek nie zagra w Wielki Piątek

     

    18 kwietnia, czyli w Wielki Piątek, w Badenii Wirtenbergii, czyli landzie, którego stolicą jest Stuttgart, nie można organizować imprez sportowych. To dlatego sportowe tenisowe emocje na najwyższym poziomie oferują w ten dzień przede wszystkim grający w turnieju w Monachium i w Barcelonie panowie.

     

    W wielu miejscach na świecie Wielki Piątek jest też dniem wolnym od pracy. Ten najbardziej skłaniający do refleksji dzień w tradycji chrześcijańskiej w Niemczech jest świętem, co sprawia, że wiele osób skupia się na przygotowaniach do świąt wielkanocnych lub po prostu na odpoczynku.

    https://x.com/z_kortu/status/1913104217864114572

  • Świątek i Ostapenko stoczyły epicką batalię. Wtedy decydował dopiero tie-break trzeciego seta

    Świątek i Ostapenko stoczyły epicką batalię. Wtedy decydował dopiero tie-break trzeciego seta

    Świątek i Ostapenko stoczyły epicką batalię. Wtedy decydował dopiero tie-break trzeciego seta

    Nie ma w kobiecym tourze drugiej takiej tenisistki, która miałaby tak dobry bilans bezpośrednich spotkań z Igą Świątek. Mowa oczywiście o Jelenie Ostapenko. W zestawieniu H2H 27-latka prowadzi aktualnie 5-0. W sobotę zmierzą się ze sobą po raz szósty. Dopiero jutro, bowiem dzisiaj w Stuttgarcie obowiązuje zakaz organizacji wydarzeń sportowych ze względu na Wielki Piątek. Przed trzema laty obie stoczyły pasjonujący pojedynek w Dubaju. Wtedy Polka była najbliżej pokonania Łotyszki. W ramach przedmeczowej zapowiedzi wspominamy tamtej bój.

     

    W sobotę czeka nas szósta odsłona w starciach na linii Świątek – Ostapenko. Trudno w to uwierzyć, ale Iga nie odniosła jeszcze do tej pory ani jednego zwycięstwa w potyczkach z Jeleną. Łotyszka to tenisistka nieobliczalna. Często maskuje kierunki swoich zagrań, uderza z pełnym ryzykiem. Gdy trafia idealnie tam, gdzie chce, ciężko jest nawiązać z nią walkę. Taki styl gry nie do końca odpowiada Polce.

     

    Ponadto dochodzi jeszcze dobre nastawienie ze strony mistrzyni Roland Garros 2017. Podczas spotkań z raszynianką można odnieść wrażenie, że 27-latka jest dodatkowo zmotywowana i także w tej sferze ma przewagę nad naszą reprezentantką. Podczas ich lutego starcia w Dosze dało się zauważyć jej dominację właśnie w tym elemencie. W pomeczowym wywiadzie nie kryła, że od początku wierzyła w kolejne zwycięstwo z wiceliderką rankingu. “Dziś byłam pewna siebie wychodząc na kort. Wiedziałam, jak zagrać przeciwko Świątek, dlatego skupiałam się bardziej na sobie” – powiedziała.

     

    Już w stolicy Kataru wydawało się, że Iga staje przed znakomitą szansą, by przełamać złą passę w potyczkach z Ostapenko. Polka przystępowała do pojedynku jako trzykrotna triumfatorka imprezy, niepokonana w Dosze od pięciu lat. Ich półfinałowe starcie od początku układało się jednak pod dyktando Łotyszki. Ostatecznie zakończyło się pewnym zwycięstwem Jeleny 6:3, 6:1. Dla naszej reprezentantki była to kolejna bolesna lekcja. Podczas batalii nie kryła swojej frustracji, w pewnym momencie uderzyła rakietą o kort.

     

    W Stuttgarcie czeka nas szóste rozdanie w tym zestawieniu, ale co ciekawe – dopiero pierwsze na mączce. Gdzie Świątek ma odnieść swój premierowy triumf z potyczkach z 27-latką, jeśli nie na ulubionej nawierzchni? Ostapenko wie jednak, jak grać na kortach ziemnych. W końcu to na nich zgarnęła swój jedyny, jak dotąd wielkoszlemowy tytuł w singlu. Ponadto Jelena pokazała już w tegorocznej edycji turnieju, że czuje się bardzo dobrze i znów złapała dobrą formę. Nie będzie zatem Polce łatwo, ale w przeszłości nasza reprezentantka potrafiła już znaleźć się o krok od wygranej z Łotyszką. Jak choćby w Dubaju przed trzema laty. Wtedy panie stoczyły ze sobą najbardziej zacięty pojedynek ze wszystkich.

     

    Raz Świątek była już bardzo blisko pokonania Ostapenko. Miało to miejsce trzy lata temu

     

    Stawką tamtej batalii był awans do ćwierćfinału imprezy rangi WTA 500. Iga dobrze zaczęła rywalizację. Najpierw utrzymała swoje podanie, a potem przełamała przeciwniczkę i wyszła na prowadzenie 2:0. To był dopiero początek festiwalu breaków. Przerwała go dopiero Jelena, podczas ósmego gema. Wówczas Ostapenko obroniła własny serwis i wyrównała na 4:4. Końcówka seta potoczyła się jednak po myśli Świątek. Polka dorzuciła piąte “oczko” po swoim podaniu, a następnie wywalczyła przełamanie, które zagwarantowało jej triumf 6:4 w premierowej odsłonie pojedynku.

     

    Druga partia toczyła się pod dyktando Łotyszki. Szybkie przełamanie na “dzień dobry” pozwoliło przejąć kontrolę mistrzyni Roland Garros 2017. Iga swoje pierwsze szanse na premierowe “oczko” miała dopiero w czwartym gemie, gdy pojawiły się dwa break pointy. Ostapenko wyszła jednak ze stanu 15-40 i zrobiło się już 4:0. Nasza tenisistka podjęła jeszcze walkę i po utrzymaniu swojego serwisu doprowadziła do równowagi przy podaniu rywalki. Ostatecznie Jelena dorzuciła piątego gema na swoje konto, a chwilę później domknęła seta rezultatem 6:1, jeszcze raz przełamując raszyniankę.

     

    Podobnie jak druga odsłona, także i trzecia rozpoczęła się bardzo źle z perspektywy Świątek. W pewnym momencie Łotyszka miała break pointa na… 4:0. Na szczęście to zacięte rozdanie trafiło na konto naszej reprezentantki. Od tego momentu Polka zanotowała powrót i po sześciu gemach doprowadziła do stanu 3:3. W następnych minutach Ostapenko znów wypracowała sobie prowadzenie, które po ósmym rozdaniu powiększyła. Potrzebowała jednak do tego aż siedem break pointów. Przy stanie 5:3 Jelena serwowała po awans do ćwierćfinału. Iga jeszcze raz zdołała odrobić stratę, broniąc przy okazji meczbola w trakcie dziesiątego gema.

    Po jedenastym rozdaniu raszynianka znalazła się na prowadzeniu 6:5, z przewagą przełamania. Naszej reprezentantce nie udało się jednak domknąć rywalizacji. Kolejny break w meczu oznaczał, że o miejscu w ćwierćfinale miał rozstrzygnąć tie-break trzeciej partii. Kluczowa rozgrywka niemal od początku toczyła się na warunkach Łotyszki. Polka próbowała gonić wynik, ale rywalka ciągle uciekała. Ostatecznie Ostapenko wykorzystała drugiego meczbola w tie-breaku, a trzeciego łącznie. Zakończyła starcie zwycięstwem 4:6, 6:1, 7:6(4). To był wówczas trzeci triumf Jeleny w bezpośrednich potyczkach z Igą. Reprezentantka Łotwy wygrała wtedy cały turniej WTA 500 w Dubaju. Co ciekawe, po tamtym pojedynku rozpoczęła się seria 37 zwycięstw z rzędu ze strony Świątek.

     

    Jutro czeka nas kolejna rywalizacja pomiędzy obiema zawodniczkami. Mecz zaplanowano jako drugi w kolejności od godz. 12:30 (po starciu Jekaterina Aleksandrowa – Jessica Pegula). Wczoraj Iga Świątek i jej trener Wim Fissette mieli okazję przyglądać się z trybun Jelenie Ostapenko podczas potyczki z Emmą Navarro. Już za niecałą dobę przekonamy się, czy udało im się znaleźć odpowiedni klucz do premierowego zwycięstwa Polki. Relacja z tego spotkania będzie dostępna na stronie Interia Sport.

     

     

  • FC Barcelona w szoku: Nieobecność Marca-André ter Stegena wywołuje falę niepokoju na Camp Nou

    FC Barcelona w szoku: Nieobecność Marca-André ter Stegena wywołuje falę niepokoju na Camp Nou

    FC Barcelona w szoku: Nieobecność Marca-André ter Stegena wywołuje falę niepokoju na Camp Nou

    Wiadomość, która zszokowała zarówno kibiców, jak i ekspertów piłkarskich – jak donosi Sport, długoletni i uwielbiany bramkarz FC Barcelony, Marc-André ter Stegen, nie wróci już do gry w tym sezonie. To sensacyjne ogłoszenie nie tylko wywołało lawinę spekulacji i zaniepokojenia w katalońskim środowisku piłkarskim, ale także niespodziewanie wyniosło na pierwszy plan nowego bohatera – Wojciecha Szczęsnego, doświadczonego polskiego golkipera, który ma teraz nieść cały ciężar odpowiedzialności za bramkę Barcelony aż do końca sezonu.

     

    To ogromny cios dla Barcelony, która i tak przeżywała już burzliwy sezon, naznaczony licznymi kontuzjami, nierówną formą i zmianami wewnątrz klubu. Ter Stegen, symbol spokoju, refleksu i przywództwa w defensywie, od dłuższego czasu zmagał się z problemami zdrowotnymi. Jednak wielu miało jeszcze nadzieję, że powróci na decydującą fazę rozgrywek. Te nadzieje zostały ostatecznie rozwiane po doniesieniach Sportu, który potwierdził, że Niemiec nie pojawi się już w bramce w tym sezonie.

     

    Ta informacja nie tylko tworzy lukę w taktycznym układzie Xaviego Hernandeza, ale także wywołuje emocjonalne trzęsienie ziemi w szatni. Ter Stegen, często postrzegany jako nieoficjalny kapitan i symbol nowej ery po odejściu Leo Messiego, był filarem pewności w defensywie. Jego brak zmusi Barcelonę do radykalnych zmian w ustawieniu obrony, zwłaszcza w momencie, gdy każdy mecz może przesądzić o losach sezonu – zarówno w La Liga, jak i w Europie.

     

    Teraz wszystkie oczy skierowane są na Wojciecha Szczęsnego, który dołączył do Barcelony bez większego rozgłosu, ale nagle znalazł się w centrum uwagi. Polski bramkarz, znany z występów w Juventusie i Arsenalu, nie pierwszy raz mierzy się z presją, lecz zastąpienie takiej postaci jak Ter Stegen – będącej sercem sukcesów Barcelony przez niemal dekadę – to wyzwanie ogromnego kalibru.

     

    Źródła bliskie klubowi donoszą, że Szczęsny już rozpoczął intensywne, indywidualne treningi, aby w pełni dostosować się do wymagań taktycznych Xaviego i sprostać wyjątkowym oczekiwaniom, jakie wiążą się z grą między słupkami na Camp Nou. Mimo że ma doświadczenie międzynarodowe i wiele sezonów w Serie A za sobą, La Liga to zupełnie inna rzeczywistość – pełna medialnego szumu i surowej oceny ze strony fanów Blaugrany.

     

    Wśród kibiców reakcje są podzielone. Jedni wierzą w umiejętności i doświadczenie Szczęsnego, inni martwią się o jego zgranie z linią obrony Barcelony, która również była nękana kontuzjami i rotacjami. W obecnej, trudnej sytuacji zespołu, gdzie każde potknięcie może kosztować utratę cennych punktów, margines błędu jest minimalny.

     

    Za kulisami, działacze klubu mobilizują się wokół Szczęsnego, podkreślając wagę jedności, dyscypliny i odporności psychicznej. Tymczasem Ter Stegen kontynuuje proces rehabilitacji pod czujnym okiem sztabu medycznego, chociaż szczegóły jego urazu i planowany powrót są utrzymywane w tajemnicy.

     

    W szerszym kontekście, ta nagła zmiana może mieć poważne konsekwencje dla przyszłości klubu. Czy nieobecność Ter Stegena otworzy drzwi dla Szczęsnego na dłużej? Czy klub zacznie rozważać inne opcje na pozycji bramkarza w nadchodzącym okienku transferowym, biorąc pod uwagę nieprzewidywalność kontuzji i wiek kluczowych graczy?

     

    W miarę jak sezon zbliża się do dramatycznego finału, jedno jest pewne – historia Barcelony 2024/25 zyskała właśnie nowy, nieoczekiwany zwrot akcji. Z Wojciechem Szczęsnym w roli głównej i Ter Stegenem poza boiskiem, los Blaugrany spoczywa teraz na barkach człowieka, którego nikt nie spodziewał się w tej roli.

     

    Dla Barcelony to już nie tylko kwestia taktyki czy talentu – to próba charakteru, zaufania i umiejętności stawienia czoła przeciwnościom.

     

  • Niebywały pech kolegi Lewandowskiego. Jeden moment wszystko przekreślił

    Niebywały pech kolegi Lewandowskiego. Jeden moment wszystko przekreślił

    Niebywały pech kolegi Lewandowskiego. Jeden moment wszystko przekreślił

    Sezon powoli zmierza ku końcowi, a Ansu Fati nadal jest na marginesie w FC Barcelonie. Bardzo wątpliwe, by miało się to jeszcze zmienić i niewykluczone, że Hiszpan odejdzie latem z klubu. Jak ujawnił prezydent jednego z mocnych, europejskich klubów, Fati był bardzo blisko wyprowadzki z Katalonii już zimą. Jedno zdarzenie sprawiło jednak, że cała transakcja upadła.

     

    Dla Ansu Fatiego sezon 2024/25 okazał się kompletną porażką. Hiszpan sporo czasu poświęcił na leczenie urazów, a nawet gdy akurat był zdrowy, to i tak siedział albo na ławce, albo wręcz na trybunach. Hansi Flick zupełnie nie darzył go zaufaniem i o ile wielu piłkarzy Barcelony rozkwitło pod wodzą Niemca, o tyle Fati nie miał na to nawet czasu oraz szansy. Jego dorobek to zaledwie 191 minut we wszystkich rozgrywkach.

     

    Niespodziewane wejście przeciwko BVB nic nie zmieniło. Fati nie ma przyszłości w Barcelonie

    Niemałą niespodzianką było, gdy w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund (4:0) Flick wpuścił go na kilka minut. To jednak nie był zwiastun żadnego przełomu, bo potem ani przeciwko Leganes (1:0), ani w rewanżu z BVB (1:3) Fati nie podniósł się z ławki. Niedawno niemiecki “BILD” pisał, że Hiszpan jest bardzo rozczarowany obecną sytuacją i brakiem szans od Flicka, mimo że na treningach wygląda dobrze. Nie ma zatem wątpliwości, iż latem spróbuje znaleźć sobie nowy klub.

     

    Besiktas już miał Fatiego w garści. Jedna porażka zmieniła wszystko

    Jak się okazuje, skrzydłowy był już dosłownie o krok od opuszczenia Barcelony już zimą. Bardzo mocno zainteresowany był nim Besiktas Stambuł. Prezes tureckiego klubu Serdal Adali w komunikacie dla tureckiej prasy wyjaśnił, dlaczego Fati nie dołączył do ich zespołu, mimo że kluby już się dogadały. Kluczowy okazał się jeden czynnik.

     

    -Ansu był w orbicie naszych zainteresowań. Chciałem sprowadzić go do nasz po rywalizacji z Twente Enschede w Lidze Europy. Dogadaliśmy się już z Barceloną, sam zawodnik był bardzo podekscytowany, dzwonił już nawet do swojego ojca, by poinformować go o wszystkim. Przegraliśmy jednak z Twente (0:1 w ostatniej kolejce fazy ligowej przyp. red.) i odpadliśmy z Ligi Europy. W dniu, w którym to się stało, Barcelona poinformowała nas, że Fati do nas nie dołączy. Porażka w Europie pokrzyżowała nam wszelkie plany – powiedział Adali.

     

  • Iga Świątek weszła na kort i zaskoczyła. Po meczu musiała się “tłumaczyć”

    Iga Świątek weszła na kort i zaskoczyła. Po meczu musiała się “tłumaczyć”

    Iga Świątek weszła na kort i zaskoczyła. Po meczu musiała się “tłumaczyć”

    Iga Świątek ma za sobą pierwszy mecz w Stuttgarcie. Jeszcze zanim poznaliśmy końcowy wynik starcia z Janą Fett o Polce zrobiło się głośno. Głównie za sprawą jej stroju – pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa bowiem rzadko pokazuje się na korcie w takich zestawieniach kolorystycznych. Tym razem zrobiła wyjątek, a w rozmowie dla Canal+ wyjawiła powód.

     

    Iga Świątek w środę 16 kwietnia rozpoczęła zmagania w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Z racji wysokiej pozycji w światowym rankingu kobiecego tenisa raszynianka w pierwszej rundzie otrzymała wolny los i rywalizację rozpoczęła od drugiej rundy. Na tym etapie turnieju przyszło jej zmierzyć się z sensacją tegorocznej edycji Porsche Tennis Grand Prix, Janą Fett. Kwalifikantka w pierwszej rundzie odprawiła z kwitkiem znacznie bardziej doświadczoną rodaczkę Donnę Vekić, wygrywając mecz 7:6(2), 6:2.

     

    Pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa ledwo wyszła na kort, a już wywołała ogromne poruszenie wśród kibiców i dziennikarzy. Na mecz z Janą Fett wyszła bowiem w dość nietypowym dla siebie stroju. Znana raczej w kolorowych outfitów meczowych Polka tym razem poszła w ślady m.in. Aryny Sabalenki i postawiła… na czerń.

     

    Mimo problemów na początku spotkania raszynianka z gemu na gem nabierała rytmu i coraz bardziej uciekała mniej doświadczonej rywalce. Ostatecznie udało jej się wygrać mecz 6:2, 6:2 i awansować do ćwierćfinału Porsche Tennis Grand Prix, w którym zmierzy się z triumfatorką meczu Emma Navarro – Jelena Ostapenko.

     

    Iga Świątek w nietypowym stroju podczas turnieju w Stuttgarcie. “Jest bardzo elegancki”

     

    Po wygranym spotkaniu z Chorwatką Iga Świątek udała się na krótką rozmowę z Paulą Kanią-Choduń z Canal+. Emerytowana już tenisistka nie mogła się powstrzymać i już na starcie zapytała pięciokrotną mistrzynię wielkoszlemową o strój, w jakim zaprezentowała się podczas środowego meczu. “Twoja prezencja dzisiaj – topowa. Czy maczałaś palce w tworzeniu Twojego nowego stroju?” – dopytywała 32-latka. Na odpowiedź Świątek nie musiała długo czekać.

     

    “Tak, chociaż ta sukienka to nie jest właściwie nic nowego. Miałam okazję w niej zagrać w Warszawie w 2023 roku i w Bad Homburgu. Chciałam trochę wrócić do tego outfitu, bo jest bardzo elegancki i też rzadko kiedy wybieram czarny strój w całości bo jest jednak gorąco w większości miejsc w których gramy. Więc tutaj w hali uznałam, że będzie idealne połączenie też z czapeczką i butami. Generalnie stosuję się do rad ludzi, którzy się na tym znają, ale miałam trochę wpływu na tę sukienkę. Musiałam ją też przetestować, zobaczyć, czy jest wygodna. I polecam” – oznajmiła raszynianka.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1912551408173265287

  • Pokonała Świątek i nie mogła uwierzyć. Znów wygrała, a potem padły takie słowa

    Pokonała Świątek i nie mogła uwierzyć. Znów wygrała, a potem padły takie słowa

    Pokonała Świątek i nie mogła uwierzyć. Znów wygrała, a potem padły takie słowa

    Wynik tego meczu zaskoczył wszystkich. Szerzej nieznana zawodniczka, Alexandra Eala, pokonała w ćwierćfinale turnieju w Miami drugą rakietę świata, Igę Świątek. Po tym meczu wszystkie oczy zwróciły się znów na Polkę, która od Rolanda Garrosa 2024 nie wygrała żadnego turnieju. Filipinka mogła za to świętować – o niej również zrobiło się głośno. Po kilku tygodniach od wydarzeń, które miały miejsce w Miami, zapytano ją o to, jakie znaczenie miał dla niej mecz ze Świątek.

     

    Alexandra Eala gra aktualnie na turnieju WTA 125 w Oeiras. W pierwszej rundzie pokonała Anouk Koevermans z Holandii 6:3, 6:4, a w drugiej zmierzy się z Panną Udvardy z Węgier. W Miami skończył swoją przygodę na półfinale, którego jednak nie oddała łatwo będącej w świetnej formie Jessice Peguli. Pierwszy set zakończył się tie-breakiem na rzecz Amerykanki, drugi wygrała Filipinka i dopiero w trzecim widać było przewagę bardziej doświadczonej tenisistki.

     

    Alexandra Eala zapytana o mecz ze Świątek

     

    Po wygranym meczu z Koevermans, twórcy podcastu Talking Tennis mieli kilka minut na rozmowę z Ealą. Filipinka dostała pytanie m.in. o wygrany mecz z Igą Świątek i tym, jakie miał on dla niej znaczenie. Dziennikarz pytał, czy przypadkiem nie był to jak dotąd najważniejszy moment w jej karierze.

     

    “Oczywiście… tak samo jak wszystkie wygrane mecze w tamtym tygodniu… Nawet mecz przeciwko Jessice był wielkim i ważnym wydarzeniem w moim życiu” – twierdziła Eala. Tenisista ma dopiero 19 lat i niedawno ukończyła Akademię Rafaela Nadala. Na uroczystości odebrania dyplomów udało jej się zrobić zdjęcie z Igą Świątek, które później odbiło się szerokim echem w sieci po ich meczu w Miami.

     

    Iga Świątek wraca do gry

     

    Miami zakończyło dla Igi Świątek sezon na nawierzchni twardej. Polka zaczęła grać już na swojej ulubionej mączce. W swoim pierwszym meczu podczas turnieju w Stuttgarcie pokonała pewnie Chorwatkę Janę Fett 6:2, 6:2. Na następny mecz będzie musiała trochę poczekać.

    Spotkanie ćwierćfinałowe z jej udziałem zaplanowano na sobotę, 19 kwietnia. Póki co nie wyłoniono jeszcze rywalki raszynianki. Wiadomo, że będzie nią wygrana z meczu Emma Navarro – Jelena Ostapenko. Druga z zawodniczek jest prawdziwą zmorą Polki. Panie zagrają ze sobą we czwartek, 17 kwietnia, ok. godziny 19:40.

    https://x.com/TalkingTennisTT/status/1912679848784588990

  • Zakaz w Niemczech. To dlatego Iga Świątek dziś nie zagra

    Zakaz w Niemczech. To dlatego Iga Świątek dziś nie zagra

    Zakaz w Niemczech. To dlatego Iga Świątek dziś nie zagra

    Kibice, którzy liczyli, że już dziś obejrzą walkę w ćwierćfinałach turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, mogą się mocno zdziwić. W niemieckiej imprezie w Wielki Piątek jest przymusowy dzień przerwy, ponieważ tego dnia nie można organizować wydarzeń sportowych w tym regionie Niemiec. A to nie wszystko, bo takie przesunięcie ma też wpływ na pozostałe fazy zmagań w Badenii-Wirtembergii.

     

    Trwa turniej WTA 500 w Stuttgarcie. Do Niemiec zjechały się praktycznie wszystkie czołowe tenisistki świata z Aryną Sabalenką, Igą Świątek, Jessiką Pegulą i Coco Gauff. Całą czwórkę zobaczymy w zbliżających się ćwierćfinałach, które w normalnych okolicznościach odbyłyby się w piątek 18 kwietnia.

     

    To dlatego w Stuttgarcie jest dzień przerwy od tenisa

    Fani tenisa, którzy liczyli na wielkie emocje, będą rozczarowani, bo w piątek w Stuttgarcie nie odbędzie się żaden z ćwierćfinałów. Wszystko spowodowane jest panującymi tam przepisami. W tamtym rejonie Niemiec w Wielki Piątek nie można organizować żadnych imprez sportowych. Tenisistki jedynie będą mogły odbyć treningi.

     

    “Dzisiaj nie ma meczów w Stuttgarcie. Tenisistki będą mogły jedynie potrenować. W Wielki Piątek nie można organizować wydarzeń sportowych w tym regionie Niemiec. W związku z tym ćwierćfinały odbędą się w sobotę, półfinały w niedzielę, a finał w poniedziałek” — czytamy na profilu “Z kortu”.

     

    Iga Świątek w sobotę w ćwierćfinale zagra z Jeleną Ostapenko. To spotkanie odbędzie się jako drugie od godz. 12.30.

     

    Dzień przerwy w turnieju oznacza również przesunięcia w dalszej części rywalizacji. W Niedzielę Wielkanocną (20 kwietnia) odbędą się półfinały, a w lany poniedziałek (21 kwietnia) finał. Przypomnijmy, że w normalnych okolicznościach turnieje, w których grają jedynie kobiety, kończą się wraz z końcem danego tygodnia.