Category: Home

  • “Brudna zagrywka?”. Linette wprost o tym, co robi Świątek

    “Brudna zagrywka?”. Linette wprost o tym, co robi Świątek

    “Brudna zagrywka?”. Linette wprost o tym, co robi Świąte

     

    Przerwa toaletowa Igi Świątek w półfinale Australian Open wywołała burzę komentarzy. Czy była to strategia, czy naturalny element gry? Magda Linette nie ma wątpliwości i jasno odpowiedziała redakcji Sport.pl na zarzuty wobec Polki.

     

    Półfinałowy mecz Igi Świątek w Australian Open zakończył się porażką Polki, ale po spotkaniu najwięcej emocji wzbudziło nie samo starcie ze świetnie dysponowaną Madison Keys, a przerwa toaletowa, którą Świątek wzięła po przegranym drugim secie.

     

    Pojawiły się spekulacje, czy był to element strategii mający na celu wybicie rywalki z rytmu. Magda Linette, zapytana o tę sytuację przez Sport.pl, odniosła się do kontrowersji i jasno przedstawiła swoje stanowisko w tej sprawie.

     

    Zdaniem Linette takie sytuacje są naturalnym elementem gry i nie powinny być przedmiotem dyskusji. – Na pewno są takie sytuacje, że ktoś wychodzi na przerwę do toalety, żeby wybić rywala z rytmu. Myślę, że to jest część gry. Jeśli wszystko jest zgodne z zasadami, można wychodzić do toalety, aby z niej skorzystać, albo się zresetować. Nie ma to tak naprawdę znaczenia. Osoba, która gra, musi być na to przygotowana – podkreśliła polska tenisistka.

     

    Pojawiły się też głosy, że takie zachowanie można uznać za nie do końca fair, a nawet za tzw. “brudną zagrywkę tenisiową”. Linette kategorycznie nie zgodziła się z takim określeniem.

     

    – Absolutnie, nie sądzę, że to jest w ogóle brudna zagrywka. Nie oceniałabym tego jako czegoś, co jest bardzo nie fair. Jeżeli ktoś nie przesadza, wraca w ramach czasowych i nie przedłuża przerwy, to według mnie nie jest to żaden problem – dodała.

     

    Polska zawodniczka zaznaczyła również, że każda tenisistka musi być gotowa na takie sytuacje, bo zdarzają się one regularnie. – To działa w dwie strony. Takie wyjście do toalety może wybić z rytmu osobę czekającą, jak i zawodniczkę, która wychodzi. Uważam, że to po prostu jest część tenisa – stwierdziła Linette.

     

    Według Magdy Linette przerwy toaletowe są częścią sportu, a zawodniczki na najwyższym poziomie powinny być mentalnie przygotowane na ich ewentualny wpływ na grę. Tenisistka zaznaczyła, że trzeba po prostu grać dalej i się skupić na tym, co się dzieje na korcie.

  • Mecz Magdaleny Fręch trwał tylko 62 minuty. To była deklasacja!

    Mecz Magdaleny Fręch trwał tylko 62 minuty. To była deklasacja!

    Mecz Magdaleny Fręch trwał tylko 62 minuty. To była deklasacja!

    Bardzo szybki koniec przygody Magdaleny Fręch z turniejem WTA 500 w Abu Zabi. Polka przegrała w I rundzie z Czeszką Lindą Noskovą 0:6, 3:6 i odpadła z dalszej rywalizacji. Był to niezwykle słaby mecz w jej wykonaniu, a pierwszego seta nie da się określić inaczej niż “egzekucja”. Tym razem nie było powtórki z Australian Open, gdzie Polka potrafiła podnieść się po równie koszmarnym początku.

     

    Dla Magdaleny Fręch występ w Abu Zabi był pierwszym po Australian Open. Polka dotarła w Melbourne do III rundy, zatrzymana przez Mirrę Andriejewą, jednak wziąwszy pod uwagę fakt, iż przed turniejem miała serię pięciu porażek z rzędu, wynik ten i tak był bardzo solidny. Zwłaszcza że ograła m.in. Polinę Kudermietową, która wcześniej dotarła do finału w Brisbane i sprawiła niemałe kłopoty Arynie Sabalence.

     

    Dramatyczny początek Fręch. Set do zapomnienia. Najlepiej na zawsze

     

    W Abu Zabi na początek Polka trafiła na Lindę Noskovą. Na papierze niezbyt fortunne losowanie, bo Czeszka to 39. rakieta świata i w szczytowej formie potrafi sprawić problemy najlepszym, a nawet z nimi wygrywać (jak z Igą Świątek podczas Australian Open 2024). Przy czym Noskova w topowej dyspozycji absolutnie nie była. Od początku roku wygrała tylko jeden mecz w Brisbane z Ancą Alexią Todoni, ale już Mirra Andriejewa (Brisbane), Maria Sakkari (w Adelajdzie) i Clara Tauson (I runda AO) okazywały się lepsze. Wydawało się zatem, że Fręch może rywalkę spokojnie ograć.

     

    Jednak by wygrać mecz, trzeba najpierw wyjść na kort, a w pierwszym secie Polka wyglądała, jakby została w szatni. To była absolutna masakra. Noskova w zaledwie 23 minuty rozgniotła naszą reprezentantkę 6:0, z czego trzykrotnie wygrywała gemy do 0. Nie ma się nawet za bardzo co rozwodzić nt. tego co w grze Fręch działało, a co nie, bo nie działało nic. Pozostała nadzieja, że Polka zrobi to samo co w II rundzie Australian Open z Rosjanką Anną Blinkową, gdy pierwszą partię przegrała 0:6 i to jeszcze szybciej (22 minuty), a potem nagle odwróciła wszystko do góry nogami, wygrywając dwie kolejne 6:0, 6:2.

     

    Fręch umie się podnosić po koszmarnym starcie. Lecz nie tym razem

     

    W drugim secie faktycznie mecz się wyrównał, Polka przede wszystkim dwukrotnie przypilnowała własnego serwisu. Zaś przy stanie 2:2 miała nawet dwie piłki na przełamanie, których niestety nie wykorzystała. Zaś czego nie zrobiła Polka, tego dokonała Noskova. Czeszka miała swoją szansę w szóstym gemie i kapitalnym skrótem objęła prowadzenie 4:2. Chwilę później było już 5:2 i sytuacja zaczęła wyglądać bardzo źle dla Fręch.

     

    Niestety na tyle źle, że Polka nie była już w stanie odwrócić losów meczu. Udało jej się wygrać jeszcze gema przy własnym serwisie, ale Noskova zrobiła dokładnie to samo. Dało jej to triumf w całym meczu 6:0, 6:3 w zaledwie godzinę i dwie minuty. Czeszka awansowała do 1/8 finału, gdzie już czeka na nią rozstawiona z nr 2 Paula Badosa. 

     

  • Cristiano Ronaldo mówi o powrocie na stadion Realu Madryt. Kibice będą czekać

    Cristiano Ronaldo mówi o powrocie na stadion Realu Madryt. Kibice będą czekać

    Cristiano Ronaldo mówi o powrocie na stadion Realu Madryt. Kibice będą czeka

     

    W 2018 roku ścieżki Cristiano Ronaldo i Realu Madryt się rozeszły i już nigdy nie zbiegły. Portugalski gwiazdor nie miał od wtedy okazji zagrać przeciwko “Królewskim”. To już się raczej nie zmieni, bo obecnie występuje w lidze saudyjskiej. 39-latek, który będzie obchodził okrągłe urodziny w środę, udzielił wywiadu Edu Aguirre, swojemu przyjacielowi, dziennikarzowi programu “El Chiringuito”. Nie wykluczył powrotu na Estadio Santiago Bernabeu, by zostać uhonorowanym.

     

    Świętowanie zwycięstwa w Lidze Mistrzów 2017/18 przez Real Madryt zostało zmącone niejasnymi wypowiedziami Cristiano Ronaldo, który jeszcze na Stadionie Olimpijskim w Kijowie przyznawał przed kamerami, że jego przyszłość w klubie stoi pod znakiem zapytania. – Teraz trzeba cieszyć się tym momentem. W następnych dniach jednak dam odpowiedź fanom, którzy zawsze byli ze mną. Pięknie było grać w Realu Madryt. W następnych dniach przemówię, ok? […] W tym momencie przyszłość piłkarzy nie jest ważna. Nie wiem. Wypowiem się w najbliższych dniach – mówił (cyt. za RealMadryt.pl).

     

    Fani mówili o zepsuciu celebracji. Dobrze zinterpretowali, że Portugalczyk może odejść. W lipcu 2018 r. ogłoszono jego transfer do Juventusu. Od tamtej pory jego ścieżki z “Królewskimi” ani razu się nie zbiegły. Co prawda w marcu 2020 r. z trybun Estadio Santiago Bernabeu obejrzał El Clasico, ale nie zagrał już na murawie obiektu “Los Blancos”. “Stara Dama” nie trafiła na nich w Lidze Mistrzów, tak samo było z Manchesterem United w sezonie 2021/22, bo przecież na koniec europejskiego etapu kariery sam zainteresowany wrócił do “Czerwonych Diabłów”. Los połączył go dwukrotnie z Atletico, raz z Barceloną, ale nigdy z byłym zespołem.

     

    W rozmowie wyemitowanej w poniedziałkowy wieczór przyznał, że byłby zainteresowany uhonorowaniem na Bernabeu. – Może pewnego dnia. Nie wykluczam tego. Zostawiłem tam spuściznę, piękny ślad. Może na koniec kariery uda mi się zrobić coś fajnego. Ludzie w dzisiejszych czasach cenią sobie te pojedynki z Barceloną, żyliśmy przez tydzień z napięciem sięgającym zenitu. Kibice, telewizja mówiąca o meczu… Real-Barcelona, Cristiano-Messi, Piqué i Ramos? To było piękne, rywalizacja, która istniała i była zdrowa – powiedział w rozmowie z dziennikarzem Edu Aguirre (będącym prywatnie jego przyjacielem) dla La Sexty (cytaty za Marca.com).

     

    Cristiano Ronaldo: “Chciałbym zagrać na mistrzostwach świata 2026”

     

    O samym odejściu ze stolicy Hiszpanii po 9 owocnych latach (2009-18) powiedział: “Chciałem innego etapu, ten był zamknięty. Chciałem innej motywacji. Nie męczyło mnie to, to było coś, co powiedziałem Florentino Perezowi, on to zaakceptował. Byliśmy w fazie negocjacji i nie zachował się wobec mnie najlepiej, chciał się wycofać, a ja już dałem słowo Juve. Ale bardzo cenię Florentino, to poważna osoba, dobrze mnie traktował i wiele razem wygraliśmy”

     

    Wypowiedział się również na wiele innych tematów. Wspominaliśmy już o wątku z Kylianem Mbappe. “CR7” określił siebie najlepszym piłkarzem wszech czasów, jak przyznał, nie widział nikogo lepszego od siebie. Wyraził też zdziwienie, że to Rodri wygrał Złotą Piłkę. – Myślę, że Vinicius powinien był wygrać Złotą Piłkę. Czułem to samo dwa razy, to daje ci bezsilność, ale potem zrozumiałem… a kiedy rozumiesz rzeczy, nie idziesz do walk, których nie wygrasz – podkreślił w swoim stylu.

     

    Dodał również, że chciałby zagrać na mistrzostwach świata 2026, ale jak zaznaczył, do mundialu pozostało jeszcze wiele czasu. W środę będzie obchodził 40. urodziny. Wielu fanów futbolu, którzy dorastali oglądając jego grę, będzie mogło poczuć tęsknotę za dawnymi czasami.

  • Agent Rybusa zabrał głos. Dosadniej się nie da

    Agent Rybusa zabrał głos. Dosadniej się nie da

    Agent Rybusa zabrał głos. Dosadniej się nie da

    Maciej Rybus zdecydował się pozostać w Rosji, ale nie może znaleźć klubu. Według jego menedżera, Romana Oreszczuka, były reprezentant Polski może już wkrótce zakończyć karierę.

     

    Latem 2024 roku Maciej Rybus rozstał się z Rubinem Kazań. Rosyjski zespół nie zdecydował się przedłużyć kontraktu z polskim piłkarzem, którzy może występować na pozycji obrońcy lub pomocnika.

     

    Obecnie Rybus pozostaje bez klubu. Jego agent, Roman Oreszczuk, udzielił wywiadu portalowi matchtv.ru. Menedżer byłego reprezentanta Polski przyznał wprost, że sytuacja jego podopiecznego jest trudna.

     

    – Na chwilę obecną nie prowadzimy żadnych rozmów z żadnym klubem. Ci, którzy interesują się Maciejem, nie są dla niego interesujący. Trudno będzie znaleźć drużynę tej zimy – powiedział Oreszczuk.

     

    Jako piłkarz Rybus rozegrał 66 meczów w reprezentacji Polski w latach 2009-2021. Od 2012 roku, z przerwą na sezon 2017/2017, gdy był zawodnikiem francuskiego Olympique Lyon, jest związany z Rosją. Bronił barw takich klubów, jak Terek Grozny, Lokomotiw Moskwa, Spartak Moskwa i Rubin Kazań.

  • Kolejna dyskwalifikacja w tenisie. Drakońska kara. Nie zagra przez 10 lat!

    Kolejna dyskwalifikacja w tenisie. Drakońska kara. Nie zagra przez 10 lat!

    Drakońska kara została utrzymana! Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) właśnie podjął decyzję w sprawie dwóch zawodników zawieszonych za naruszenia Programu Przeciwdziałania Korupcji w Tenisie (TACP). O ile Dragos Madaras może mówić o szczęściu, o tyle dziesięcioletnia kara dla 30-letniego Leny’ego Mitjany jest jednoznaczna z zakończeniem kariery

    Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) właśnie podjął decyzję w sprawie dwóch zawodników zawieszonych za naruszenia Programu Przeciwdziałania Korupcji w Tenisie (TACP).

     

    Drakońska kara dla Mitjany. Francuz może kończyć karierę

    Dragos Madaras, szwedzki tenisista, może mówić o złagodzeniu kary – jego zawieszenie zostało skrócone z czterech i pół roku do dwóch lat. Nieco mniej szczęścia miał Leny Mitjana z Francji, którego odwołanie zostało odrzucone, a 10-letni zakaz gry pozostał w mocy.

     

    Madaras, który jeszcze w 2023 r. był w czołowej 200 rankingu ATP, został ukarany za brak współpracy z organami antykorupcyjnymi. CAS uznał jednak, że pierwotna kara była zbyt surowa. Jego zawieszenie rozpoczęło się w sierpniu 2023 r. i potrwa do połowy 2025 r.

    Zupełnie inaczej wygląda sprawa Mitjany – tenisista nie tylko nie doczekał się skrócenia kary, ale jego lista przewinień wzrosła do 22 naruszeń regulaminu. W jego przypadku zawieszenie potrwa aż do 2033 r.

     

    Obaj zawodnicy, zgodnie z decyzją CAS, nie będą mogli rywalizować, trenować ani pojawiać się na turniejach organizowanych przez ATP, ITF, WTA czy inne światowe i krajowe federacje.

  • Unhappy’ Elena Rybakina rips into WTA over Stefano Vukov situation: Listen to player

    Unhappy’ Elena Rybakina rips into WTA over Stefano Vukov situation: Listen to player

    Elena Rybakina, the 2022 Wimbledon champion, has publicly criticized the Women’s Tennis Association (WTA) for its handling of the investigation into her former coach, Stefano Vukov. Vukov, who coached Rybakina to her Grand Slam victory, was provisionally suspended by the WTA for an alleged breach of the organization’s Code of Conduct. This suspension prevents him from receiving accreditation for WTA events, thereby restricting his access to player-only areas, including practice courts and training facilities.

     

    Rybakina has expressed her dissatisfaction with the WTA’s actions, stating that she never lodged any complaints against Vukov. She emphasized their long-standing professional relationship, asserting that he “never mistreated me.” She also criticized comments from other tour members, including active coaches and commentators, labeling them as unfair.

     

    The Kazakhstani player parted ways with Vukov in August 2024, prior to the US Open, and subsequently appointed Goran Ivanisevic as her coach on a trial basis. However, she recently announced plans to reintegrate Vukov into her team, a move complicated by his ongoing suspension. Rybakina has indicated that, despite the suspension limiting his on-court involvement, Vukov can still contribute to her preparation in other capacities.

     

    The WTA has refrained from providing specific details about the allegations against Vukov, citing the ongoing nature of the investigation. The situation remains fluid, with Rybakina focusing on her performance in upcoming tournaments while advocating for her coach’s reinstatement.

     

     

     

     

  • Przełom! 🚨 Ewa Pajor pobija rekord wszech czasów Barcelony – historyczny moment dla Polski!

    Przełom! 🚨 Ewa Pajor pobija rekord wszech czasów Barcelony – historyczny moment dla Polski!

    Ewa Pajor, polska napastniczka, która latem 2024 roku dołączyła do FC Barcelony, dokonała historycznego wyczynu, stając się najskuteczniejszą zawodniczką w początkowych meczach sezonu w historii klubu. W pierwszych sześciu spotkaniach ligowych zdobyła aż dziewięć bramek, bijąc poprzedni rekord siedmiu goli, należący do Asisat Oshoali i Sonii Bermúdez.

     

    Szczególnie imponujący był jej występ w derbach z Espanyolem, gdzie w zaledwie 45 minutach na boisku strzeliła trzy gole, przyczyniając się do zwycięstwa 7:1. To już drugi hat-trick Pajor w tym sezonie; wcześniej popisała się trzema trafieniami w meczu z Granadą, zakończonym wynikiem 10:1.

     

    Pajor szybko zaadaptowała się w nowym zespole, co jest częściowo zasługą jej wcześniejszej współpracy z trzema byłymi koleżankami z VfL Wolfsburg, które również grają w Barcelonie. Jej profesjonalizm i zaangażowanie zostały docenione przez sztab szkoleniowy oraz koleżanki z drużyny.

     

    Obecnie Ewa Pajor prowadzi w klasyfikacji strzelczyń ligi hiszpańskiej, podobnie jak Robert Lewandowski w męskich rozgrywkach. Jej osiągnięcia są powodem do dumy dla polskich kibiców i świadczą o rosnącej sile polskiego futbolu na arenie międzynarodowej.

     

     

     

     

  • Wyprzedzą Igę Świątek”. Brutalne słowa o przyszłości Polki

    Wyprzedzą Igę Świątek”. Brutalne słowa o przyszłości Polki

    Eksperci widzę szansę na przewrót w rankingu WTA! W Polsce wyliczamy, czego potrzeba do tego, by Iga Świątek nie straciła zbyt wielu punktów do Aryny Sabalenki, a tymczasem świat tenisa wieszczy większe zmiany. Niestety, mogą odbywać się kosztem pozycji 23-latki. — Myślę, że Qinwen Zheng i Coco Gauff będą kontynuować swój postęp i przewyższą Świątek — mówi prezenter i dziennikarz tenisowy Jonathan Overend.

    Przed polską tenisistką trudne miesiące. Jeszcze niedawno miała szanse na to, by teraz być liderką światowego zestawienia, ale nie zaszła dalej w Australian Open od Białorusinki. Aż do półfinału spisywała się jednak świetnie, przez co słowa ekspertów z ostatnich dni mogą zaskakiwać.

     

    Przewidują koszmarny scenariusz dla Igi Świątek! “Wyprzedzą ją”

    Tylko dwóch dziennikarzy cytowanych przez serwis Tennis365 stawia, że Świątek nie spadnie niżej w rankingu w tym sezonie. Tim Henman wprost uznał Polkę jako najlepszą przed Sabalenką i Gauff, a Laura Robson uznała, że obecna sytuacja utrzyma się w najbliższych miesiącach.

     

    Innego zdania jest prezenterka Sky Sports Tennis Gigi Salmon. — Sabalenka nadal rośnie w siłę, bez widocznych słabości w swojej grze. Wydaje się stabilna na korcie i poza nim, z ludźmi wokół niej — zaczęła i kontynuowała przewidywania względem Polki.

     

    Czytaj także: Tajny notatnik Aryny Sabalenki. Wyciek prosto z obozu Białorusinki

    — Światek przechodzi okres przejściowy z nowym teamem i myślę, że Gauff może się do niej zbliżyć. Myślę, że Sabalenka powstrzyma wszystkich — ocenia.

     

    Według Jonathana Overenda jest szansa, że Świątek wypadnie nawet z pierwszej trójki, a wielką liderką pozostanie Sabalenka. — Myślę, że Zheng i Gauff będą kontynuować swój rozwój i wyprzedzą Świątek. Nie sądzę, aby wygrały wystarczająco dużo, aby zastąpić Arynę, która jest obecnie zdecydowanie najlepszą zawodniczką na świecie — podkreśla angielski prezenter i dziennikarz tenisowy. Zupełnie inaczej typuje za to Naomi Broady, stawiając Gauff na pozycji numer 1 przed Sabalenką i Polką.

     

    Amerykanka traci obecnie do Świątek 2232 punkty. A wielką szansę ma za to Sabalenka. Nadszedł miesiąc, w którym może gigantycznie powiększyć swoją przewagę w rankingu WTA. Wszystko przez to, że do stracenia w lutym ma zaledwie 10 punktów, a liderką jest już teraz. Do tego Świątek musi bronić ogromnego dorobku. To aż 1390 pkt.

     

     

  • Polski skoczek przeżył życiowy dramat. Teraz odezwał się do fanów

    Polski skoczek przeżył życiowy dramat. Teraz odezwał się do fanów

    Polski skoczek przeżył życiowy dramat. Teraz odezwał się do fanów

    Andrzej Stękała miesiąc temu poinformował, że jest gejem. Na to wyznanie zdecydował się kilka tygodni po śmierci swojego partnera. W poniedziałek na tablicy skoczka na Instagramie pojawił się pierwszy post od czasu coming outu. Fani sportowca bardzo się ucieszyli, że ten się do nich odezwał. “Dmuchamy w twoje skrzydła!”, “Głowa do góry” — pisali w komentarzach.

     

    Andrzej Stękała dokonał coming outu w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Skoczek narciarski nie ukrywał, że zdecydował się na ten krok, ponieważ wraz z rozpoczęciem kolejnego roku chciał rozpocząć też nowy rozdział w życiu.

     

    “Przez lata żyłem w cieniu strachu, w ukryciu, obawiając się, że to, kim naprawdę jestem, może mnie zniszczyć. To, co teraz napiszę, jest dla mnie najtrudniejsze w życiu. Przez lata żyłem w ukryciu, z lękiem, że to, kim jestem, może przekreślić wszystko, na co tak ciężko pracowałem. Dziś jednak nie chcę już uciekać. Chcę, żebyście mnie poznali naprawdę. Jestem gejem […]” — brzmiał fragment wpisu Stękały.

     

    Na coming out 29-latek zdecydował się dwa miesiące po śmierci swojego partnera Damiana, którego poznał przez aplikację randkową w 2016 r. “Nie potrafię opisać bólu, który mnie ogarnął. Świat, który budowaliśmy razem, rozpadł się na kawałki. Każdy dzień bez niego jest walką, ale jednocześnie przypomnieniem, jak bezgranicznie kochałem i jak bardzo byłem kochany […]” — pisał sportowiec w sieci. Jego wyznanie poruszyło wielu ludzie nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

     

    Dwa tygodnie później Andrzej Stękała udzielił pierwszego wywiadu od czasu coming outu. “Nie oczekuję od nikogo żalu i współczucia, choć wiem, są tacy empatyczni ludzie, którzy przeżywają bardzo to wszystko. Trudno mówić w tej sytuacji, że odetchnąłem, bo jednak straciłem osobę, którą kochałem, ale w końcu jest tak, jak chcieliśmy z Damianem. Przykro, że on tego nie doczekał” — mówi w rozmowie dla Interii Sport.

     

    Andrzej Stękała odezwał się do fanów. Tak zareagowali

     

    W poniedziałek 3 lutego Andrzej Stękała wrócił na Instagrama i opublikował na swojej tablicy nowy wpis. “Siema!” — zwrócił się do fanów. Do wpisu dołączył zdjęcie z Pucharu Kontynentalnego w Lillehammer, a także kilka hashtagów, m.in. “żyję” oraz “step by step”, czyli “krok po kroku”.

     

     

    Post skoczka narciarskiego ucieszył jego fanów. “Witaj Andrzeju, niech ci zawsze wiatr sprzyja. Trzymaj się”, “Dmuchamy w twoje skrzydła!”, “Wysokich lotów!”, “Hejka Andrzej, super cię widzieć”, “No i super, Andrzej… Głowa do góry, lataj daleko”, “Leć Andrzej, leć”, “Panie Andrzeju, niech pan wraca na najlepsze tory skakania” — pisali w komentarzach pod postem.

     

  • Ewa Pajor Przechodzi do Historii Barcelony dzięki Rekordowemu Początkowi Sezonu!

    Ewa Pajor Przechodzi do Historii Barcelony dzięki Rekordowemu Początkowi Sezonu!

    Ewa Pajor Przechodzi do Historii Barcelony dzięki Rekordowemu Początkowi Sezonu!

    Ewa Pajor pisze historię w spektakularnym stylu! Polska napastniczka rozpoczęła swoją przygodę z FC Barcelona w elektryzujący sposób, bijąc klubowe rekordy imponującą serią bramek. W zaledwie sześciu meczach ligowych Pajor zdobyła dziewięć goli, wyprzedzając dotychczasowe rekordzistki – Asisat Oshoalę i Sonię Bermúdez, które w swoich pierwszych sześciu spotkaniach strzeliły po siedem bramek.

     

    Hat-Trick, Który Odmienił Mecz

     

    Przed derbowym starciem z Espanyolem Pajor miała już na koncie sześć trafień, ale w tym meczu przeniosła swoją grę na zupełnie nowy poziom. Mimo że Barça przegrywała do przerwy, Polka wkroczyła do akcji i popisała się oszałamiającym hat-trickiem w pierwszej połowie, całkowicie odwracając losy spotkania. Ostatecznie Barcelona rozbiła rywalki 7:1, a bohaterką meczu bezapelacyjnie została Pajor.

     

    Śladami Lewandowskiego

     

    Historyczny wyczyn Pajor nie umknął porównaniom z innym polskim gwiazdorem – Robertem Lewandowskim. Napastnik męskiej drużyny Barcelony również znajduje się w znakomitej formie i ma już na koncie dziesięć goli, w tym hat-trick w ostatnim meczu z Alavés. Pajor, oddając hołd swojemu rodakowi, po jednym ze swoich trafień świętowała w identyczny sposób jak Lewandowski, podkreślając tym samym rosnący polski wpływ w FC Barcelona.

     

    Pajor bije rekordy, Lewandowski przewodzi męskiej drużynie – w Barcelonie rozkwita prawdziwa polska fala, a kibice są tymzachwyceni!