Category: Home

  • Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Wtorek podczas WTA 500 w Abu Zabi rozpoczął się nie najlepiej z perspektywy naszych reprezentantek. Magdalena Fręch wyraźnie uległa Lindzie Noskovej. Szansę na poprawę bilansu w dzisiejszych występach Polek miała Magda Linette. Poznanianka rywalizowała z tenisistką, która niedawno postawiła się Arynie Sabalence. 32-latka obroniła dwie piłki setowe w drugiej partii i pokonała Renatę Zarazuę 6:4, 7:6(6). Dzięki temu zagra o ćwierćfinał turnieju z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.

     

    Magda Linette przyleciała do Zjednoczonych Emiratów Arabskich z nadzieją na podbudowanie swojej pewności siebie po nieudanym Australian Open. Występ w turnieju WTA 500 w Abu Zabi zainaugurowała już wczoraj, od starcia deblowego. Polka i grająca z nią w duecie Sofia Kenin przegrały jednak wyraźnie z parą Laura Samson/Marketa Vondrousova 4:6, 1:6. Od połowy pierwszego seta Czeszki dominowały na korcie i to one mogły się cieszyć z awansu do kolejnej fazy.

     

    Dla poznanianki ważniejszy był jednak start w singlu. Na “dzień dobry” trafiła na kwalifikantkę – Renatę Zarazuę. Reprezentantka Meksyku notuje bardzo solidne występy w ostatnich tygodniach, znajduje się w życiowej dyspozycji. Na początku tego sezonu sprawiła nawet trochę kłopotów Arynie Sabalence podczas turnieju WTA 500 w Brisbane, notując w pewnym fragmencie spotkania serię 10 wygranych punktów z rzędu. Zanosiło się zatem na wymagające starcie dla Linette.

     

    Magda Linette w drugiej rundzie WTA 500 w Abu Zabi. Renata Zarazua pokonana

     

    Pojedynek rozpoczął się od serwisu Zarazui. Już na “dzień dobry” reprezentantka Meksyku zafundowała sobie nieco problemów, przegrywała 15-30. Od tego momentu zgarnęła jednak trzy akcje z rzędu i rozpoczęła spotkanie od prowadzenia. Kilka minut później doszło już do przełamania na korzyść Linette. Przy break poincie Renata popełniła podwójny błąd serwisowy i pozwoliła zyskać przewagę Magdzie. Zawodniczka z kontynentu amerykańskiego próbowała od razu odrobić stratę, ale po walce na przewagi nasza tenisistka podwyższyła wynik na 3:1.

     

    W siódmym rozdaniu Zarazua znów się pogubiła. Straciła wysokie prowadzenie przy własnym podaniu, a poznanianka doskonale z tego skorzystała. Przy stanie 5:2 Linette mogła zamykać seta przy swoim serwisie. Zanosiło się na to, że Polka w łatwym stylu domknie rywalizację w premierowej odsłonie, prowadziła już 40-0. Mimo to dopuściła do break pointów dla rywalki i strata jednego podania została odrobiona. Chwilę później Renata wyszła ze stanu 0-30 i złapała kontakt z naszą tenisistką. Zrobiło się niebezpiecznie, ale na szczęście w kluczowym momencie Magda odpowiedziała przeciwniczce. Wygrany gem do zera przy swoim serwisie sprawił, że Polka triumfowała w pierwszej partii 6:4.

     

    Zacięta końcówka premierowej odsłony miała jednak swoje odzwierciedlenie na dalsze losy rywalizacji. Naszej tenisistce nie szło już tak łatwo. Co prawda miała break pointa w gemie otwarcia, ale pierwsze przełamanie w tym fragmencie spotkania trafiło na konto Meksykanki. Podczas czwartego rozdania wypracowała sobie aż dwie okazje i wykorzystała ostatnią z nich. Po chwili Linette zdołała jednak odrobić stratę przełamania i znów złapała kontakt z rywalką. Przy stanie 3:2 dla Zarazui nastąpiła przerwa. Zawodniczka z Ameryki Północnej poprosiła o interwencję fizjo, opatrzono jej kolano.

    https://x.com/edgeAIapp/status/1886742291567554633

    Po powrocie na kort w dalszym ciągu obserwowaliśmy festiwal gemów wygrywanych przez returnujące zawodniczki. Tę serię przerwała dopiero Magda, podczas ósmego podania. Wówczas Polka utrzymała swój serwis i wyrównała stan rywalizacji na 4:4. Kilka minut później znów zrobiło się niebezpiecznie z perspektywy Linette. W jedenastym gemie straciła prowadzenie 40-15 przy własnym podaniu i rywalka miała setbola. Poznanianka wybroniła się jednak w znakomitym stylu i ostatecznie oddaliła zagrożenie.

     

    W dwunastym gemie znów zrobiło się groźnie po tym, jak rywalka wygrała dwie pierwsze akcje. Później Magda zdołała unormować sytuację i ostatecznie o wyniku seta decydował tie-break. Kluczowa rozgrywka miała zmienny przebieg: najpierw zrobiło się 3-1 dla Zarazui, później było 4-3 dla Linette. Jako pierwsza setbola w tie-breaku wypracowała sobie Renata. Ostatnie trzy akcje trafiły jednak na konto Polki. Dzięki temu to poznanianka mogła cieszyć się z wygranej w całym pojedynku 6:4, 7:6(6). W środę poznanianka zagra o ćwierćfinał WTA 500 w Abu Zabi z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.Dokładny zapis relacji z meczu Magda Linette.

  • Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setbol

     

    Wtorek podczas WTA 500 w Abu Zabi rozpoczął się nie najlepiej z perspektywy naszych reprezentantek. Magdalena Fręch wyraźnie uległa Lindzie Noskovej. Szansę na poprawę bilansu w dzisiejszych występach Polek miała Magda Linette. Poznanianka rywalizowała z tenisistką, która niedawno postawiła się Arynie Sabalence. 32-latka obroniła dwie piłki setowe w drugiej partii i pokonała Renatę Zarazuę 6:4, 7:6(6). Dzięki temu zagra o ćwierćfinał turnieju z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.

     

    Magda Linette przyleciała do Zjednoczonych Emiratów Arabskich z nadzieją na podbudowanie swojej pewności siebie po nieudanym Australian Open. Występ w turnieju WTA 500 w Abu Zabi zainaugurowała już wczoraj, od starcia deblowego. Polka i grająca z nią w duecie Sofia Kenin przegrały jednak wyraźnie z parą Laura Samson/Marketa Vondrousova 4:6, 1:6. Od połowy pierwszego seta Czeszki dominowały na korcie i to one mogły się cieszyć z awansu do kolejnej fazy.

     

    Dla poznanianki ważniejszy był jednak start w singlu. Na “dzień dobry” trafiła na kwalifikantkę – Renatę Zarazuę. Reprezentantka Meksyku notuje bardzo solidne występy w ostatnich tygodniach, znajduje się w życiowej dyspozycji. Na początku tego sezonu sprawiła nawet trochę kłopotów Arynie Sabalence podczas turnieju WTA 500 w Brisbane, notując w pewnym fragmencie spotkania serię 10 wygranych punktów z rzędu. Zanosiło się zatem na wymagające starcie dla Linette.

     

    Magda Linette w drugiej rundzie WTA 500 w Abu Zabi. Renata Zarazua pokonana

     

    Pojedynek rozpoczął się od serwisu Zarazui. Już na “dzień dobry” reprezentantka Meksyku zafundowała sobie nieco problemów, przegrywała 15-30. Od tego momentu zgarnęła jednak trzy akcje z rzędu i rozpoczęła spotkanie od prowadzenia. Kilka minut później doszło już do przełamania na korzyść Linette. Przy break poincie Renata popełniła podwójny błąd serwisowy i pozwoliła zyskać przewagę Magdzie. Zawodniczka z kontynentu amerykańskiego próbowała od razu odrobić stratę, ale po walce na przewagi nasza tenisistka podwyższyła wynik na 3:1.

     

    W siódmym rozdaniu Zarazua znów się pogubiła. Straciła wysokie prowadzenie przy własnym podaniu, a poznanianka doskonale z tego skorzystała. Przy stanie 5:2 Linette mogła zamykać seta przy swoim serwisie. Zanosiło się na to, że Polka w łatwym stylu domknie rywalizację w premierowej odsłonie, prowadziła już 40-0. Mimo to dopuściła do break pointów dla rywalki i strata jednego podania została odrobiona. Chwilę później Renata wyszła ze stanu 0-30 i złapała kontakt z naszą tenisistką. Zrobiło się niebezpiecznie, ale na szczęście w kluczowym momencie Magda odpowiedziała przeciwniczce. Wygrany gem do zera przy swoim serwisie sprawił, że Polka triumfowała w pierwszej partii 6:4.

     

    Zacięta końcówka premierowej odsłony miała jednak swoje odzwierciedlenie na dalsze losy rywalizacji. Naszej tenisistce nie szło już tak łatwo. Co prawda miała break pointa w gemie otwarcia, ale pierwsze przełamanie w tym fragmencie spotkania trafiło na konto Meksykanki. Podczas czwartego rozdania wypracowała sobie aż dwie okazje i wykorzystała ostatnią z nich. Po chwili Linette zdołała jednak odrobić stratę przełamania i znów złapała kontakt z rywalką. Przy stanie 3:2 dla Zarazui nastąpiła przerwa. Zawodniczka z Ameryki Północnej poprosiła o interwencję fizjo, opatrzono jej kolano.

     

    Po powrocie na kort w dalszym ciągu obserwowaliśmy festiwal gemów wygrywanych przez returnujące zawodniczki. Tę serię przerwała dopiero Magda, podczas ósmego podania. Wówczas Polka utrzymała swój serwis i wyrównała stan rywalizacji na 4:4. Kilka minut później znów zrobiło się niebezpiecznie z perspektywy Linette. W jedenastym gemie straciła prowadzenie 40-15 przy własnym podaniu i rywalka miała setbola. Poznanianka wybroniła się jednak w znakomitym stylu i ostatecznie oddaliła zagrożenie

     

    W dwunastym gemie znów zrobiło się groźnie po tym, jak rywalka wygrała dwie pierwsze akcje. Później Magda zdołała unormować sytuację i ostatecznie o wyniku seta decydował tie-break. Kluczowa rozgrywka miała zmienny przebieg: najpierw zrobiło się 3-1 dla Zarazui, później było 4-3 dla Linette. Jako pierwsza setbola w tie-breaku wypracowała sobie Renata. Ostatnie trzy akcje trafiły jednak na konto Polki. Dzięki temu to poznanianka mogła cieszyć się z wygranej w całym pojedynku 6:4, 7:6(6). W środę poznanianka zagra o ćwierćfinał WTA 500 w Abu Zabi z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.

  • 22 lata i to koniec, duża zmiana. Smutne wieści dla Huberta Hurkacza

    22 lata i to koniec, duża zmiana. Smutne wieści dla Huberta Hurkacza

    22 lata i to koniec, duża zmiana. Smutne wieści dla Huberta Hurkacza

    ATP ogłosiło kalendarz ATP Tour na rok 2026. Oprócz czterech wielkoszlemowych turniejów zawodnicy powalczą z 59 imprezach rozgrywanych w 29 krajach. 9 z nich to tzw. “tysięczniki”. Z perspektywy Huberta Hurkacza doszło do kilku istotnych zmian. Jeden z turniejów zniknie z terminarza mimo stałej obecności od 2003 roku.

     

    Znamy już kalendarz ATP Tour na sezon 2026. Oprócz Australian Open, Rolanda Garrosa, Wimbledonu i US Open tenisiści powalczą w 59 turniejach rozgrywanych w 29 państwach. Doszło do czterech zmian. Ta, która najmniej wpływa na Huberta Hurkacza, to przesunięcie Sztokholmu z października na listopad. W porównaniu do pozostałych decyzji ta wygląda na “kosmetykę”.

     

    Po przerwie odbywanej w 2025 r. do terminarza wróci portugalski Estoril (ATP 250). “Hubi” wygrał tam w zeszłym roku, ale było to w standardowym, kwietniowym terminie. Nowy wyznaczono na lipiec. Przypomnijmy, że gra się tam na kortach ziemnych. Trudno spodziewać się, by tuż po Wimbledonie Hurkacz wracał z ulubionej nawierzchni trawiastej na mączkę, by za chwilę na betonie szykować się do US Open. W 2024 roku taka sytuacja miała miejsce u większości graczy, ale to ze względu na turniej olimpijski rozgrywany na “cegle”.

     

    Kolejnym ruchem jest przełożenie imprezy w Marsylii (także ATP 250) z lutego na październik. W drugim co do wielkości francuskim mieście Hurkacz triumfował w 2023 roku po finale z Benjaminem Bonzim.

     

    Najlepsi tenisiści nie pojadą do Metz w 2026 roku. 4 lata temu Hurkacz wygrał tam “dublet”

     

    Jest także i smutna wieść – z kalendarza wypadł turniej w Metz (również ATP 250). Organizowany był od 2003 r., z przerwą w 2020 r. z powodu pandemii. W 2006 r. wygrał tam 19-letni Novak Djoković, a później m.in. Gael Monfils. 11 z ostatnich 15 edycji padło łupem któregoś z Francuzów.

    To zapewne bolesna informacja dla Polaka, bo w 2021 roku wygrał tam i w singlu (po finale z Pablo Carreno-Bustą), i w deblu z Janem Zielińskim. To było szczęśliwe miejsce dla “Biało-Czerwonych” bo warszawianin poszedł za ciosem, triumfując w grze podwójnej także w 2022 i 2023 r. Trofea w przeszłości zdobywali tam też Łukasz Kubot oraz Mariusz Fyrstenberg z Marcinem Matkowskim.

    Kalendarz na 2026 r. odzwierciedla wszystko, nad czym pracowaliśmy w ramach OneVision – ulepszanie wrażeń fanów i rozwijanie naszych turniejów. Dzięki wydarzeniom premium w niektórych z najbardziej kultowych miast pokazujemy, co sprawia, że nasz sport jest tak wyjątkowy. W zeszłym sezonie odnotowaliśmy rekordową frekwencję i cieszymy się, że utrzymujemy tę dynamikę

    ~ przewodniczący ATP Andrea Gaudenzi (cyt. za atptour.com)

    ATP Tour 2026:- 9 turniejów ATP Masters 1000, z czego siedem w formacie 12-dniowym

    – 16 turniejów ATP 500

    – 29 turniejów ATP 250

    – ATP Finals we Włoszech, Next Gen ATP Finals w Arabii Saudyjskiej

    – Turnieje drużynowe: United Cup, Laver Cup i Davis Cup

  • Ależ walka Magdy Linette w Abu Zabi. Wyszła z poważnych opresji. I jest awans!

    Ależ walka Magdy Linette w Abu Zabi. Wyszła z poważnych opresji. I jest awans!

     

     

    Magda LinetteMagda Linette (Foto: Marcin Cholewiński, Canal+ Sport / PAP (zdjęcia) – PS.Onet.pl)

    Magda Linette z awansem! Polka jest już w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Abu Zabi. Po dwóch porażkach w tym roku, w tym jednej na start Australian Open, 32-latka po zaciętej rywalizacji i momentami ogromnych mękach pokonała Renatę Zarazuę 6:3 7:6(6). Meksykanka obroniła trzy piłki setowe, później pokusiła się o przełamanie i w pewnym momencie wydawało się, że doskwierają jej problemy zdrowotne. Mimo to doprowadziła do tie-breaka i dopiero tam górą była Polka. Niestety to jedyna nasza reprezentantka, która została w grze o tytuł w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich

     

    Poznanianka nie ma łatwego początku 2025 r. W turnieju w australijskim Hobart przegrała ze 102. w rankingu Mayą Joint, a później odpadła już w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Australian Open. W trzech setach pokonała ją Japonka Moyuka Uchijima, która rywalizuje także w Abu Zabi.

     

    Swoje występy Polka zaczęła już w poniedziałek. Razem z Amerykanką Sofia Kenin przegrały z Czeszkami Laurą Samson i Marketą Vondrousovą 4:6, 1:6 i odpadły w pierwszej rundzie deblowej drabinki. O tym wyniku Polka musiała jak najszybciej zapomnieć i skupić się na grze pojedynczej.

     

    Magda Linette odparła ataki Meksykanki. Jest awans po męczarniach

    Na start singla trafiła na Meksykankę, która przebrnęła przed eliminacje. Rywalka zajmująca 66. miejsce w rankingu WTA szybko została przełamana. W trzecim gemie Linette wykorzystał pierwszy możliwy break point, a później, prowadząc dwoma gemami, zrobiła to raz jeszcze.

     

    Czytaj także: Kluczowe wieści dla Świątek i Hurkacza. Ogłosili wielką zmianę. To koniec

    Wynik 5:2 i serwis Polki miał oznaczać szybki koniec seta. Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami i prowadzenie 40:0. Wtedy nie udało się wykorzystać aż trzech piłek setowych, a Zazua zdołała odłamać rywalkę choć raz, potem obronić swoje podanie, ale to tyle. Kolejnego gema serwisowego zgarnęła Linette i za czwartym razem udało się zakończyć pierwszą partię.

     

    W trzecim bezpośrednim pojedynku Polki i Meksykanki nasza zawodniczka miała szansę, by wygrać z nią wszystkie spotkania. Do tego potrzeba było już tylko jednego seta. W Abu Zabi szansę na przełamanie miała najpierw Meksykanka przy prowadzeniu 2:1. I udało się po drugim break poincie.

     

    Po jednej z najdłuższych wymian w meczu 32-latka prowadziła 40:0 i miała aż trzy możliwości na przełamanie powrotne. Po dwóch nieudanych akcjach wreszcie się udało. Wtedy 27-letnia rywalka poprosiła o przerwę medyczną. Po niej przełamała Polkę, ale ta wykorzystała pierwszą okazję, by wrócić do gry w drugiej partii, a po chwili doprowadziła do remisu 4:4.

     

    Poznanianka musiała sporo się natrudzić, by nie zaliczyć wpadki. Udało jej ostatecznie doprowadzić do tie-breaka. W nim Meksykanka wykorzystała mini break i szybko zrobiło się 3:1. Udało się jednak wyrównać po dwóch kolejnych akcjach. Zarazua doprowadziła nawet do piłki setowej, ale Polka wybroniła się skutecznie i wykorzystała pierwszą piłkę meczową wtorkowego pojedynku.

     

    W następnej rundzie Linette zmierzy się z lepszą w meczu Anastazja Pawluczenkowa – Sofia Kenin. Ten pojedynek rozegrany zostanie bezpośrednio po rywalizacji Polki z Meksykanką.

     

    Przypomnijmy, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie gra Iga Świątek, już w pierwszej rundzie z turniejem pożegnała się Magdalena Fręch. 27-latka nie miała szans w starciu z Lindą Noskovą. Polka przegrywała punkty seriami, a pierwszy set trwał zaledwie 23 minuty. W drugim secie nasza tenisistka postawiła się 20-letniej rywalce, ale ostatecznie na niewiele się to zdało i przegrała cały mecz 0:6, 3:6

     

     

  • TV Republika chętniej oglądana niż TVN24. Wyniki mówią same za siebie

    TV Republika chętniej oglądana niż TVN24. Wyniki mówią same za siebie

    W ostatnich miesiącach Telewizja Republika odnotowała znaczący wzrost oglądalności, zbliżając się, a nawet przewyższając wyniki dotychczasowego lidera wśród stacji informacyjnych, TVN24. Według danych z 31 lipca 2024 roku, różnica w oglądalności między tymi stacjami wynosiła zaledwie 0,33 punktu procentowego, co przekładało się na około 16 tysięcy widzów. TVN24 przyciągała wówczas średnio 226 tysięcy widzów dziennie, podczas gdy Telewizja Republika – około 210 tysięcy.

     

    Tendencja wzrostowa Republiki utrzymała się w kolejnych miesiącach. 25 października 2024 roku stacja osiągnęła historyczny sukces, uzyskując 6,16% udziału w rynku i wyprzedzając TVN24, która zanotowała 5,36%. Był to pierwszy taki wynik w historii Telewizji Republika.

     

    Na ten sukces złożyło się kilka czynników. W lipcu 2024 roku Republika rozpoczęła nadawanie na ogólnopolskim multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej, co znacząco zwiększyło jej dostępność dla widzów. Dodatkowo, w sierpniu tego samego roku uruchomiono drugi kanał – Telewizję Republika Plus, skupiającą się na treściach lifestyle’owych, sportowych i kulturalnych.

     

    Redaktor naczelny stacji, Tomasz Sakiewicz, podkreśla, że tak znaczący wzrost oglądalności jest wynikiem zarówno rozwoju stacji, jak i rosnącego zaufania widzów. Zaznacza również, że mimo prób utrudniania działalności przez niektóre środowiska, Telewizja Republika konsekwentnie buduje swoją pozycję na rynku medialnym.

     

    Obecne wyniki oglądalności świadczą o dynamicznych zmianach na polskim rynku medialnym i rosnącej popularności Telewizji Republika wśród odbiorców.

     

     

  • Media: odwieczni wrogowie zorganizują Euro! UEFA ryzykuje ogromny skandal

    Media: odwieczni wrogowie zorganizują Euro! UEFA ryzykuje ogromny skandal

    Odwieczni wrogowie zorganizują Euro! UEFA ryzykuje ogromny skandal

     

    Europejski futbol ponownie znalazł się w ogniu kontrowersji po decyzji UEFA o przyznaniu organizacji Mistrzostw Europy krajom o burzliwej historii politycznej i społecznej. Tym razem wybór gospodarzy Euro wywołał falę oburzenia, a eksperci ostrzegają, że UEFA podejmuje ogromne ryzyko, mogąc doprowadzić do skandalu na niespotykaną dotąd skalę.

     

    Polityka ponad sportem?

     

    Wybór państw gospodarzy Euro zawsze był w pewnym stopniu decyzją polityczną, jednak tym razem UEFA zdaje się igrać z ogniem. Przyznanie turnieju dwóm krajom, które od lat pozostają w otwartym konflikcie politycznym, wywołało mieszane reakcje – zarówno w środowisku piłkarskim, jak i poza nim. Wielu kibiców zastanawia się, czy federacja nie ryzykuje zbytnio, powierzając organizację tak prestiżowej imprezy krajom, których wzajemne relacje są napięte jak nigdy dotąd.

     

    – To jawne prowokowanie problemów. UEFA powinna unikać sytuacji, w których sport miesza się z polityką, a tym razem wygląda na to, że zrobiła dokładnie odwrotnie – powiedział anonimowo jeden z działaczy piłkarskich.

     

    Ryzyko zamieszek i bojkotu?

     

    Nie brakuje głosów, że decyzja UEFA może doprowadzić do poważnych konsekwencji, takich jak protesty, bojkoty czy nawet akty agresji podczas turnieju. Relacje między społeczeństwami obu krajów są dalekie od poprawnych, a atmosfera polityczna dodatkowo podsyca napięcia. Pojawiają się obawy, że organizacja turnieju w tych państwach może skutkować wzmożonymi incydentami na stadionach i ulicach miast-gospodarzy.

     

    – Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której kibice obu krajów świętują razem. To przepis na katastrofę – zauważył znany komentator sportowy.

     

    Ponadto część reprezentacji może rozważać bojkot turnieju, jeśli sytuacja polityczna nie ulegnie poprawie. Wiele federacji narodowych już teraz wyraża swoje wątpliwości co do bezpieczeństwa zawodników i kibiców.

     

    UEFA broni decyzji

     

    Mimo ogromnych kontrowersji UEFA nie zamierza się wycofać. Władze federacji argumentują, że piłka nożna powinna łączyć, a nie dzielić, i że turniej może stać się okazją do pojednania zwaśnionych narodów.

     

    – Chcemy pokazać, że futbol ma moc budowania mostów. Euro w tych krajach to szansa na zbliżenie społeczeństw i przełamanie historycznych podziałów – powiedział jeden z przedstawicieli UEFA.

     

    Eksperci są jednak sceptyczni i przypominają, że podobne nadzieje towarzyszyły innym międzynarodowym wydarzeniom sportowym, które zamiast przynieść pojednanie, jedynie pogłębiały istniejące konflikty.

     

    Czy UEFA wywołała burzę, której nie da się zatrzymać?

     

    Jedno jest pewne – decyzja UEFA to ryzyko, jakiego federacja dawno nie podjęła. Wybór gospodarzy Euro w krajach z trudną historią polityczną może stać się jednym z najbardziej kontrowersyjnych momentów w historii europejskiego futbolu. Czy UEFA udźwignie ciężar tej decyzji? A może turniej zamieni się w chaos, który na długo zapisze się w niechlubnej historii mistrzostw Europy? Na odpowiedzi przyjdzie nam jeszcze poczekać.

     

     

  • Tak prezenterka ubrała się na mecz. I wywołała burzę. “Gdzie tu profesjonalizm?”

    Tak prezenterka ubrała się na mecz. I wywołała burzę. “Gdzie tu profesjonalizm?”

    Diletta Leotta doskonale wie, jak przykuć uwagę. Włoszka, która uchodzi za jedną z najsłynniejszych i najpiękniejszych prezenterek sportowych na świecie, chętnie stawia na odważne stylizacje. Tym razem dziennikarka pochwaliła się w sieci, jak ubrała się na mecz AC Milan z Interem. Żona niemieckiego bramkarza Lorisa Kariusa znów podzieliła fanów!

     

    Diletta Leotta od 2018 r. jest prezenterką platformy streamingowej DAZN (wcześniej pracowała w Sky Sports) i regularnie można ją oglądać na włoskich stadionach. Prezenterka sportowa na mecze często wybiera stylizacje, o których później jest głośno w sieci. Nie inaczej było, gdy pojawiła się na meczu AC Milan — Inter (1:1).

     

    Diletta Leotta znów przykuła uwagę stylizacją. “Niestosowny ubiór”

    33-latka zaprezentowała się w mini spódniczce, do której dobrała czarny prześwitujący top. Całość uzupełniła oversizowym płaszczem i ciemnymi kozakami. Na Instagramie Leotta opublikowała kilka zdjęć, na których uwagę przykuwała jej stylówka.

     

    Pod postem Włoszki pojawiło się mnóstwo komentarzy. Jedni fani byli zachwyceni, inni wręcz przeciwnie. Nie brakowało sugestii, że prezenterka sportowa po raz kolejny wybrała strój niestosowny do okazji.

     

    Zobaczyła go w restauracji. Od razu wypaliła do koleżanek, że to mężczyzna jej życia

    “Gdzie tu profesjonalizm?”, “Nie bądź niegrzeczna […]”, “To nie ma nic wspólnego z piłką nożną […]”, “Wygląda tak dziwnie”, “Niestosowny ubiór […]. Nigdy się do tego nie przyzwyczaję”, “Bez smaku i klasy […]”, “Albo robi to specjalnie (mam nadzieję, że nie…) albo po prostu się do tego nie nadaje” — pisali internauci. Jeden z nich wspomniał nawet, że może Leotta powinna założyć konto na platformie OnlyFans, gdzie zarabia się na publikacji odważnych zdjęć

     

     

  • Mecz Magdaleny Fręch trwał tylko 62 minuty. To była deklasacja!

    Mecz Magdaleny Fręch trwał tylko 62 minuty. To była deklasacja!

    Mecz Magdaleny Fręch trwał tylko 62 minuty. To była deklasacja!

    Bardzo szybki koniec przygody Magdaleny Fręch z turniejem WTA 500 w Abu Zabi. Polka przegrała w I rundzie z Czeszką Lindą Noskovą 0:6, 3:6 i odpadła z dalszej rywalizacji. Był to niezwykle słaby mecz w jej wykonaniu, a pierwszego seta nie da się określić inaczej niż “egzekucja”. Tym razem nie było powtórki z Australian Open, gdzie Polka potrafiła podnieść się po równie koszmarnym początku.

     

    Dla Magdaleny Fręch występ w Abu Zabi był pierwszym po Australian Open. Polka dotarła w Melbourne do III rundy, zatrzymana przez Mirrę Andriejewą, jednak wziąwszy pod uwagę fakt, iż przed turniejem miała serię pięciu porażek z rzędu, wynik ten i tak był bardzo solidny. Zwłaszcza że ograła m.in. Polinę Kudermietową, która wcześniej dotarła do finału w Brisbane i sprawiła niemałe kłopoty Arynie Sabalence

     

    Dramatyczny początek Fręch. Set do zapomnienia. Najlepiej na zawsze

    W Abu Zabi na początek Polka trafiła na Lindę Noskovą. Na papierze niezbyt fortunne losowanie, bo Czeszka to 39. rakieta świata i w szczytowej formie potrafi sprawić problemy najlepszym, a nawet z nimi wygrywać (jak z Igą Świątek podczas Australian Open 2024). Przy czym Noskova w topowej dyspozycji absolutnie nie była. Od początku roku wygrała tylko jeden mecz w Brisbane z Ancą Alexią Todoni, ale już Mirra Andriejewa (Brisbane), Maria Sakkari (w Adelajdzie) i Clara Tauson (I runda AO) okazywały się lepsze. Wydawało się zatem, że Fręch może rywalkę spokojnie ograć.

     

    Jednak by wygrać mecz, trzeba najpierw wyjść na kort, a w pierwszym secie Polka wyglądała, jakby została w szatni. To była absolutna masakra. Noskova w zaledwie 23 minuty rozgniotła naszą reprezentantkę 6:0, z czego trzykrotnie wygrywała gemy do 0. Nie ma się nawet za bardzo co rozwodzić nt. tego co w grze Fręch działało, a co nie, bo nie działało nic. Pozostała nadzieja, że Polka zrobi to samo co w II rundzie Australian Open z Rosjanką Anną Blinkową, gdy pierwszą partię przegrała 0:6 i to jeszcze szybciej (22 minuty), a potem nagle odwróciła wszystko do góry nogami, wygrywając dwie kolejne 6:0, 6:2.

     

    Fręch umie się podnosić po koszmarnym starcie. Lecz nie tym razem

    W drugim secie faktycznie mecz się wyrównał, Polka przede wszystkim dwukrotnie przypilnowała własnego serwisu. Zaś przy stanie 2:2 miała nawet dwie piłki na przełamanie, których niestety nie wykorzystała. Zaś czego nie zrobiła Polka, tego dokonała Noskova. Czeszka miała swoją szansę w szóstym gemie i kapitalnym skrótem objęła prowadzenie 4:2. Chwilę później było już 5:2 i sytuacja zaczęła wyglądać bardzo źle dla Fręch.

     

    Niestety na tyle źle, że Polka nie była już w stanie odwrócić losów meczu. Udało jej się wygrać jeszcze gema przy własnym serwisie, ale Noskova zrobiła dokładnie to samo. Dało jej to triumf w całym meczu 6:0, 6:3 w zaledwie godzinę i dwie minuty. Czeszka awansowała do 1/8 finału, gdzie już czeka na nią rozstawiona z nr 2 Paula Badosa.

  • W głowie się nie mieści. Barcelona reaguje ws. Lewandowskiego. I wprost ogłasza

    W głowie się nie mieści. Barcelona reaguje ws. Lewandowskiego. I wprost ogłasza

    W głowie się nie mieści. Barcelona reaguje ws. Lewandowskiego. I wprost ogłasza

    Robert Lewandowski na dobra zażegnał krótkotrwały kryzys strzelecki, który dopadł go pod koniec minionego roku. W styczniu polski napastnik znów wdał się we znaki swoim rywalom, a udanie rozpoczął się dla niego także luty. 36-latek strzelił gola dla FC Barcelona jedynego gola w niedzielnym meczu z Deportivo Alaves (1:0). A kataloński klub zachwyca się jego formą, odnotowując kapitalny wyczyn, którym może pochwalić się nasz rodak. “Lewy” jest najlepszy w topowych ligach całej Europy.

     

    – Przed meczem wiedzieliśmy, że musimy zwyciężyć. Nie zawsze możemy wygrać z przewagą 4-5 bramek, czasami mamy takie mecze jak ten, w których rywale są w bardzo niskim pressingu. Przegraliśmy już wystarczająco dużo meczów w La Liga, teraz nadszedł czas, aby wszystkie wygrać – powiedział Robert Lewandowski tuż po meczu z Deportivo Alaves, stając przed kamerą DAZN.

     

    I trudno nie przyznać mu racji. Podczas niedzielnego spotkania szybko stało się jasne, że nie musi to być łatwa potyczka dla FC Barcelona. O ile w starciu z Valencią rozpędzona ekipa Hansiego Flicka już po kwadransie prowadziła trzema bramkami, tak w tym przypadku kolejne minuty wciąż mijały, a “Duma Katalonii” wciąż biła głową w mur. Nie pomagały jej przy tym niedokładne zagrania, a także ambitna postawa piłkarzy z Kraju Basków, którzy utrzymywali zwarte szeregi w okolicach swojego pola karnego.

     

    W końcu jednak impas został przełamany. A wszystko za sprawą Roberta Lewandowskiego, który w 61. minucie błysnął skutecznością. I miał przy tym nieco szczęścia. Piłka zagrana przez Lamine’a Yamala dotarła do niego bowiem dopiero po rykoszecie od jednego z rywali. Dzięki temu kapitan reprezentacji Polski mógł z najbliższej odległości skierować ją do siatki, zostając bohaterem Barcelony i zapewniając jej niezwykle cenne trzy punkty.

     

    FC Barcelona dumna z Roberta Lewandowskiego. Klub wylicza wyczyn Polaka

     

    Kataloński klub jest dumny z popisów strzeleckich swojego najskuteczniejszego zawodnika i postanowił pochwalić się jego wyczynem za pośrednictwem swojego oficjalnego portalu. Robert Lewandowski kolejny raz okazał się bowiem kluczowy w rozbrojeniu obrony rywali. A pod tym kątem jest najlepszy w czołowych ligach Europy, co wylicza “Duma Katalonii”.

     

    Lewandowski stał się ekspertem w zdobywania pierwszych bramek w meczu. W 22 spotkaniach ligowych, w których zagrał od początku, strzelał premierowego gola siedmiokrotnie. Więcej niż jakikolwiek inny zawodnik w lidze w tym sezonie. Co więcej, w sześciu z siedmiu przypadków Barcelona zgarniała później trzy punkty

     

    ~ wylicza FC Barcelona

     

    Jak dalej zaznacza FC Barcelona, żaden snajper z najlepszych pięciu lig Europy nie może równać się pod tym względem z Robertem Lewandowskim. Tuż za jego plecami czają się Harry Kane – jego następca w barwach Bayernu Monachium – oraz gwiazdor Realu Madryt Kylian Mbappe. Obaj otwierali wyniki spotkań w tym sezonie już sześciokrotnie.

     

    Niedzielna wygrana z Deportivo Alaves pozwoliła Barcelonie zbliżyć się na cztery punkty do Realu Madryt – który przegrał dzień wcześniej 0:1 z Espanyolem – i na trzy do Atletico Madryt. W najbliższej kolejce La Liga podopieczni trenera Hansiego Flicka zmierzą się z Sevillą. Wcześniej jednak czeka ich jeszcze ćwierćfinałowe spotkanie Pucharu Króla z Valencią.

     

  • “Wyprzedzą Igę Świątek”. Brutalne słowa o przyszłości Polki

    “Wyprzedzą Igę Świątek”. Brutalne słowa o przyszłości Polki

    “Wyprzedzą Igę Świątek”. Brutalne słowa o przyszłości Polk

     

    Eksperci widzę szansę na przewrót w rankingu WTA! W Polsce wyliczamy, czego potrzeba do tego, by Iga Świątek nie straciła zbyt wielu punktów do Aryny Sabalenki, a tymczasem świat tenisa wieszczy większe zmiany. Niestety, mogą odbywać się kosztem pozycji 23-latki. — Myślę, że Qinwen Zheng i Coco Gauff będą kontynuować swój postęp i przewyższą Świątek — mówi prezenter i dziennikarz tenisowy Jonathan Overend.

     

    Przed polską tenisistką trudne miesiące. Jeszcze niedawno miała szanse na to, by teraz być liderką światowego zestawienia, ale nie zaszła dalej w Australian Open od Białorusinki. Aż do półfinału spisywała się jednak świetnie, przez co słowa ekspertów z ostatnich dni mogą zaskakiwać.

     

    Przewidują koszmarny scenariusz dla Igi Świątek! “Wyprzedzą ją”

    Tylko dwóch dziennikarzy cytowanych przez serwis Tennis365 stawia, że Świątek nie spadnie niżej w rankingu w tym sezonie. Tim Henman wprost uznał Polkę jako najlepszą przed Sabalenką i Gauff, a Laura Robson uznała, że obecna sytuacja utrzyma się w najbliższych miesiącach.

     

    Innego zdania jest prezenterka Sky Sports Tennis Gigi Salmon. — Sabalenka nadal rośnie w siłę, bez widocznych słabości w swojej grze. Wydaje się stabilna na korcie i poza nim, z ludźmi wokół niej — zaczęła i kontynuowała przewidywania względem Polki.

     

    Światek przechodzi okres przejściowy z nowym teamem i myślę, że Gauff może się do niej zbliżyć. Myślę, że Sabalenka powstrzyma wszystkich — ocenia.

     

    Według Jonathana Overenda jest szansa, że Świątek wypadnie nawet z pierwszej trójki, a wielką liderką pozostanie Sabalenka. — Myślę, że Zheng i Gauff będą kontynuować swój rozwój i wyprzedzą Świątek. Nie sądzę, aby wygrały wystarczająco dużo, aby zastąpić Arynę, która jest obecnie zdecydowanie najlepszą zawodniczką na świecie — podkreśla angielski prezenter i dziennikarz tenisowy. Zupełnie inaczej typuje za to Naomi Broady, stawiając Gauff na pozycji numer 1 przed Sabalenką i Polką.

     

    Amerykanka traci obecnie do Świątek 2232 punkty. A wielką szansę ma za to Sabalenka. Nadszedł miesiąc, w którym może gigantycznie powiększyć swoją przewagę w rankingu WTA. Wszystko przez to, że do stracenia w lutym ma zaledwie 10 punktów, a liderką jest już teraz. Do tego Świątek musi bronić ogromnego dorobku. To aż 1390 pkt.