Category: Home

  • Trwał bieg, a Bukowiecka nagle się zatrzymała. “Mam problem”

    Trwał bieg, a Bukowiecka nagle się zatrzymała. “Mam problem”

    Trwał bieg, a Bukowiecka nagle się zatrzymała. “Mam problem”

    Natalia Bukowiecka zaniepokoiła swoich fanów podczas mityngu w Ostrawie. Mistrzyni olimpijska nie ukończyła biegu eliminacyjnego na 400 metrów. “Od pewnego czasu mam problem z mięśniem dwugłowym” – przekazała po swoim występie. Zobacz wideo.

     

    Pechowo zakończył się pierwszy start w sezonie halowym 2025 dla Natalii Bukowieckiej. Mistrzyni olimpijska w sztafecie mieszanej 4×400 m z Tokio (w 2021 r.) doznała kontuzji podczas biegu eliminacyjnego na 400 m na mityngu World Athletics Indoor Tour Gold w Ostrawie.

     

    27-latka na drugim wirażu wychodziła na prowadzenie, kiedy nagle zwolniła i zaczęła utykać na nogę. Bukowiecka nie była w stanie kontynuować biegu i zeszła z bieżni. Na jej twarzy – na szczęście tylko przez moment – widoczny był grymas bólu.

     

    Artur Partyka (dwukrotny medalista olimpijski w skoku wzwyż – brąz na IO 1992 oraz srebro na IO 1996), który komentował zawody dla Polsatu Sport, zasugerował, że mogło dojść do niegroźnego urazu.

     

    Bieg na dystansie 400 m w Ostrawie wygrała reprezentantka Holandii, Lieke Klaver. Czas zwyciężczyni – 50,92 s – jest najlepszym w tym roku wynikiem na świecie.

     

    “Dziś smutny dzień dla mnie. Pierwszy raz w karierze nie ukończyłam biegu… Natomiast dla wszystkich, którzy się martwią i pytają, najprawdopodobniej to nic poważnego. Od pewnego czasu mam problem z mięśniem dwugłowym. Dziś po 100 m poczułam ból i choć bardzo chciałam biec dalej wiedziałam, że może to pogorszyć sprawę, dlatego się zatrzymałam. O tym co dalej z sezonem halowym zdecydujemy po badaniach” – skomentowała na Instastories Bukowiecka.

  • Skandalista z Willingen rezygnuje. Wycofuje się z rywalizacji

    Skandalista z Willingen rezygnuje. Wycofuje się z rywalizacji

    Skandalista z Willingen rezygnuje. Wycofuje się z rywalizacji

    Timi Zajc w ostatni weekend stał się bohaterem dużego skandalu związanego z kontrolą sprzętu. Słoweniec w trakcie jednej serii został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon, który w drugiej serii pomyślnie przeszedł kontrolę. To rozpętało wielką dyskusję wokół przepisów, a skoczek nie powstrzymał się przy tym od kontrowersyjnych zachowań na skoczni. Teraz niespodziewanie triumfator lotów z Oberstdorfu poinformował, że rezygnuje ze startów i to na chwilę przed mistrzostwami świata.

     

    Timi Zajc przyzwyczaił nas do nierównej formy i nie inaczej jest w tym sezonie. Słoweniec potrafi wygrywać, jak było to, chociażby podczas lotów w Oberstdorfie (w których jest specjalistą – red.), czy piątych miejsc, które zajmował podczas zawodów w Wiśle i Titisee-Neustadt. Do tej pory było też jednak wiele konkursów, gdzie plasował się w drugiej, a nawet trzeciej dziesiątce. Na dodatek trzy razy w ogóle nie kwalifikował się do drugiej serii. Podczas ostatniego weekendu Pucharu Świata w Willingen zajmował 13. i 16. lokatę. Po zawodach dużo głośniej było jednak o jego aferze z kombinezonem i kontrowersyjnych zachowaniach, niż o wynikach sportowych.

     

    Timi Zajc w Willingen rozpętał burzę. Jego kontrowersyjne gesty przejdą do historii

     

    Wszystko miało miejsce podczas piątkowego konkursu mikstów. Timi Zajc został zdyskwalifikowany w pierwszej serii za zbyt duży kombinezon. To nie przeszkadzało mu jednak w tym, aby podczas drugiej serii… wystartować w tym samym stroju. Tym razem Słoweniec po swoim skoku zdecydował się na obsceniczne gesty, które miały pokazać, jak absurdalny jest system pomiarów. Zajc unosił ręce wysoko, przeciągał się i… kontrolę przeszedł bez problemu.

     

    Jego zachowanie dosłownie obnażyło kuriozalne przepisy. Nie od dziś wiadomo, że zawodnicy sprytnie potrafią ułożyć kombinezon na swoim ciele tak, aby wszystkie pomiary były zgodne z regulaminem. Warto jednak podkreślić, że nie mogą oni jednak dotykać stroju rękami. Zajc, przeciągając się, rzecz jasna tego nie zrobił, ale wszyscy wiedzieli, po co były te gesty. Mimo nie było podstaw do tego, aby znów go zdyskwalifikować, bowiem teoretycznie nic złego nie zrobił, ale w praktyce pozwoliło mu to na bezproblemowe przejście kontroli.

     

    – W obu seriach skakałem w tym samym kombinezonie. Po pierwszym skoku zapomniałem się odpowiednio ucieszyć, na kontroli zabrakło mi centymetra. Po drugim cieszyłem się już odpowiednio i przeszedłem kontrolę. Czy to dziwne? – mówił szyderczo Słoweniec podczas rozmowy z Kacprem Merkiem z Eurosportu

     

    Zajc jest znany z tego, że nie gryzie się w język, gdy coś mu nie odpowiada. Tak było na przykład podczas afery w słoweńskiej kadrze, która w konsekwencji doprowadziła do zwolnienia Gorazda Bertoncelja. Skoczek po ochłonięciu miał jednak przeprosić Sandro Pertile za swoje zbyt ekspresyjne zachowanie. Teraz 24-latek przekazał wieści o swojej rezygnacji.

     

    Zajc rezygnuje ze startów w Pucharze Świata. Nie będzie go w Lake Placid

     

    W rozmowie z radiem VAl202 Timi Zajc poinformował, że rezygnuje z wyjazdu do Stanów Zjednoczonych i będzie nieobecny podczas konkursów w Lake Placid. Tam na skoczni olimpijskiej zaplanowano dwa starty indywidualne oraz rywalizację mikstów w dniach od 8 do 9 lutego. Słowniec woli skupić się na spokojnym treningu, który ma mu pomóc w walce o obronę tytułu mistrza świata z Planicy na skoczni dużej. Najbliższe mistrzostwa w narciarstwie klasycznym zostaną rozegrane od 26 lutego do 9 marca, a ich gospodarzem będzie norweskie Trondheim.

     

    Zajc wróci jednak do Pucharu Świata jeszcze przed światowym czempionatem i wyruszy wraz z kadrą do Sapporo, gdzie odbędą się kolejne zawody po startach w Lake Placid. Za oceanem kadrę Słowenii będą zatem reprezentowali Anze Lanisek, Domen Prevc, Lovro Kos i Rok Oblak. Za to Polacy udadzą się do Stanów w tym samym składzie, który startował w Willingen.

  • Dramat Natalii Bukowieckiej! Doznała kontuzji w trakcie biegu

    Dramat Natalii Bukowieckiej! Doznała kontuzji w trakcie biegu

    Dramat Natalii Bukowieckiej! Doznała kontuzji w trakcie bieg

    Natalia Bukowiecka nie ukończyła biegu na 400 metrów podczas mityngu World Athletics Indoor Tour Gold w Ostrawie. Polka doznała kontuzji, która nie pozwoliła jej dobiec do mety. Na razie nie wiadomo, na ile uraz jest poważny.

    Brązowa medalistka olimpijska z Paryża od początku biegła bardzo mocnym tempem. Kiedy wydawało się, że 26-latka pewnie sięgnie po zwycięstwo, nagle na wirażu zwolniła i przerwała bieg. Komentatorzy zasugerowali, że na pierwszy rzut oka może chodzić o kontuzję ścięgna Achillesa.

    Przypomnijmy, że to nie jedyna taka sytuacja z udziałem reprezentanta Polski podczas zawodów w Ostrawie. Wcześniej w podobnych okolicznościach swój bieg na 200 metrów przerwał Albert Komański. W jego przypadku również na ten moment nie wiadomo, jak poważny jest uraz.

     

    Bukowiecka (wcześniej Kaczmarek) to aktualnie jedna z najlepszych polskich lekkoatletek. Podczas ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Paryżu wywalczyła brązowy medal w biegu na 400 metrów. Był to jedyny krążek dla polskiej lekkoatletyki wywalczony w stolicy Francji.

  • Swoboda rozpoczęła sezon. Od razu ustanowiła nowy rekord Polski

    Swoboda rozpoczęła sezon. Od razu ustanowiła nowy rekord Polski

    Swoboda rozpoczęła sezon. Od razu ustanowiła nowy rekord Polsk

    Ewa Swoboda pokazała moc podczas mityngu w Ostrawie. Polska sprinterka zajęła 2. miejsce na 60 m, ale… ustanowiła halowy rekord Polski na dystansie 50 m!

    Czas 7.11 s i pewny awans do finału w biegu na 60 m na mityngu World Athletics Indoor Tour Gold w Ostrawie. A w finale czas 7.09 s i 2. miejsce (wygrała Van Der Weken 7.08 s) – Ewa Swoboda w znakomitym stylu weszła w sezon halowy 2025.

    Reprezentantka Polski swój bieg eliminacyjny podczas wtorkowych (04.02) zawodów w Czechach wygrała z dużą przewagą. Co najważniejsze, Swoboda w tej serii ustanowiła nowy rekord Polski w hali na dystansie 50 m – 6.12 s!

    W finale Polka prowadziła praktycznie do samej mety, ale ostatecznie wygrała Patrizia Van Der Weken z Luksemburga – komentatorzy Polsatu Sport długo nie mogli w to uwierzyć (patrz wideo poniżej). Swoboda była 2., a… na 50. metrze zmierzono jej ponownie 6.12 s.

    “Ewa Swoboda ustanowiła w tym biegu halowy rekord Polski na 50 m (oficjalny międzyczas) – 6.12 (dotychczas – 6.30 Darii Korczyńskiej z 2012, pomiary po 50 metrach są rzadko dokonywane)” – podał profil Athletics News w serwisie X.

    Gwiazda sprintu kilka tygodni temu potwierdziła zmianę klubu na KS Podlasie Białystok. – Szukaliśmy z zespołem jakiejś pozytywnej zmiany – wyjaśniła w jednym z wywiadów, dodając, że KS Podlasie to najlepszy klub w Polsce, co motywuje ją do dalszego rozwoju

  • Wymownie. Tak nazwali Lewandowskiego

    Wymownie. Tak nazwali Lewandowskiego

     

    Wymownie. Tak nazwali Lewandowskiego

    Robert Lewandowski nie przestaje zadziwiać formą strzelecką. Polski napastnik FC Barcelony w sezonie 2024/25 zdobył już 30 bramek, co czyni go jednym z najskuteczniejszych piłkarzy w Europie. “Jak dobre wino” – pisze o “Lewym” profil La Liga na X.

     

    W ostatnim meczu La Liga z Deportivo Alaves (FC Barcelona wygrała 1:0), Robert Lewandowski wpisał się na listę strzelców w 61. minucie, wykorzystując sytuację w polu karnym. To kolejny dowód na niezmiennie wysoką dyspozycję polskiego napastnika, mimo że ma już 36 lat.

     

    W obecnym sezonie “Lewy” strzelił już 18 goli w La Liga, 9 w Lidze Mistrzów, 2 w Pucharze Króla i 1 w Superpucharze Hiszpanii. To jego 11. sezon, w którym przekroczył barierę 30 bramek we wszystkich rozgrywkach.

     

    Lewandowski, który wcześniej błyszczał w Bayernie Monachium i Borussii Dortmund, od 2022 roku reprezentuje barwy Dumy Katalonii. Ciężka praca, determinacja i umiejętności strzeleckie czynią go jedną z najlepszych “dziewiątek” w Europie.

     

    “Jak dobre wino. Lewy ma więcej G+A (bramek i asyst) razem wziętych niż jakikolwiek inny zawodnik w La Liga” – pisze profil La Liga w serwisie X (patrz poniżej), podkreślając że reprezentant Polski brał udział w 20 golach dla Blaugrany w obecnym sezonie ligowym.

     

    Kapitan Biało-Czerwonych, oprócz 18 goli na boiskach La Liga, do tej pory zanotował też dwie asysty. Polak w klasyfikacji najlepszych strzelców ligi hiszpańskiej zajmuje 1. miejsce, wyprzedzając Kyliana Mbappe z Realu Madryt (francuski napastnik ma na koncie 15 goli).

     

  • Kluczowa wiadomość dla Julii Szeremety i spółki. World Boxing wydał komunikat

    Kluczowa wiadomość dla Julii Szeremety i spółki. World Boxing wydał komunikat

    Kluczowa wiadomość dla Julii Szeremety i spółki. World Boxing wydał komunikat

    Od początku grudnia Interia informowała, że Polski Związek Bokserski zaczyna podejmować działania, które mają pomóc dyscyplinie z ogromnymi olimpijskimi tradycjami powrócić do programu igrzysk. Na tę chwilę bowiem szermierki na pięści nie ma w programie Los Angeles 2028. Polska federacja wykonała szereg kluczowych kroków, aż w końcu decyzję podjął nowy światowy strażnik boksu – World Boxing, mający rekomendację MKOl-u. Decyzja nowej federacji jest jednoznaczna.

     

    Chronologia kluczowych zdarzeń nabierała rozpędu w ostatnim miesiącu minionego roku, aż w końcu 21 grudnia na kongresie nadzwyczajnym Polskiego Związku Bokserskiego zapadły dwie kluczowe decyzje. Wszystko to, co ma nastąpić, zapowiadała Interia i nie pomyliliśmy się ani o jotę.

     

    Polski boks może odtrąbić sukces. World Boxing zaakceptował wniosek

     

    “Pierwszą z dwóch kluczowych decyzji było głosowanie nad rezygnacją z członkostwa w International Boxing Association (IBA), co zostało jednogłośnie przyjęte przez delegatów. Decyzja ta jest wynikiem dokładnej analizy aktualnej sytuacji w światowym boksie. W drugiej uchwale delegaci również jednogłośnie zadecydowali o przystąpieniu Polskiego Związku Bokserskiego do nowo powstałej federacji World Boxing, zyskującej coraz większe poparcie w międzynarodowym środowisku bokserskim” – napisał jeszcze tego samego dnia Polski Związek Bokserski w specjalnym komunikacie.

     

    Zobacz również:

     

    Boks znalazł się w tarapatach właśnie z uwagi na IBA, rządzoną przez Rosjanina Umara Kremlowa, człowieka bliskiego Władimirowi Putinowi. Nietransparentna w swoich działaniach federacja, zasilana pieniędzmi z Kremla, nie chciała poddać się szeregowi działań naprawczych, których wymagał Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Trwało przeciąganie liny, aż w końcu MKOl powiedział “basta”. I postawił sprawę na ostrzu noża: albo krajowe federacje zaczną przystępować do utworzonej niedawno World Boxing, ewentualnie podejmą inicjatywę utworzenia alternatywnego ciała, albo boks olimpijski nie powróci do programu igrzysk.

     

    W polskiej centrali także zdano sobie sprawę, że to już nie są przelewki. Stąd przytoczone działania i ruch delegatów, ale po kongresie jeszcze nie można było odtrąbić pełnego sukcesu. W tym momencie trzeba było zainicjować działania mające na celu przystąpienie do World Boxing, z którym skontaktowała się Interia. I dano nam do zrozumienia, że nie będzie mowy o tak zwanej pro formie, bo organizacja z siedzibą w Szwajcarii także ma swoje wytyczne.

     

    – Polacy będą musieli upewnić się, że spełniają wymogi kwalifikowalności i dobrego zarządzania World Boxing, a także dostarczyć dokumenty. W tej chwili nie mamy wniosku o członkostwo, więc na ten moment nie możemy powiedzieć nic więcej. Z zadowoleniem przyjęlibyśmy Polski Związek Bokserski, gdyby osiągnął standardy, których oczekujemy od krajowej federacji w zakresie właściwego zachowania i działania – zaakcentował World Boxing.

     

    Sprawa w końcu zakończyła się pełnym sukcesem, a polski boks znalazł się w gronie kolejnych federacji, przyjętych do międzynarodowej organizacji. – Nowe wnioski, które zostały zatwierdzone przez zarząd World Boxing, wpłynęły od krajowych federacji boksu z Francji, Chorwacji, Polski, Iranu, Malezji, Nepalu, Turkmenistanu i Samoa, reprezentowanego przez Independent Boxing Samoa – czytamy na stronie worldboxing.org. Z adnotacją, że wszystkie federacje zostały poddane “rygorystycznemu procesowi aplikacyjnemu”.

     

    Boks coraz bliżej igrzysk w Los Angeles. Co z mistrzostwami świata?

     

    – To kolejny znaczący krok dla World Boxing i następny dowód na szerokie poparcie dla naszej pracy na rzecz zapewnienia, by boks pozostał sercem ruchu olimpijskiego. Oczywiste jest, że jedynym sposobem, aby boks znalazł się w programie Los Angeles 2028, jest wsparcie World Boxing przez Federacje Narodowe. Zapraszam wszystkich liderów boksu, którym zależy na przyszłości tego sportu i ich bokserów, do ubiegania się o członkostwo w naszej organizacji, ponieważ nadal się rozwijamy i stajemy się coraz silniejsi – powiedział Boris van der Vorst, prezydent WB. W tej chwili, po najświeższym komunikacie z dzisiaj (4 lutego), liczba krajowych federacji zrzeszonych w World Boxing wzrosła do 72.

     

    W rozmowie z Interią zadowolony Maciej Demel, wiceprezes PZB, zaznaczył z uśmiechem, że “dobre informacje rozchodzą się wolniej”.Zobacz

     

    Wkrótce mamy także się przekonać, co ze startem Polek w marcowych mistrzostwach świata w Belgradzie, które odbędą się pod egidą IBA. Nasza reprezentacja, z liderką Julią Szeremetą na czele, buduje do nich formę.

     

  • Nitras miał rację. Piesiewicz przyznał, co się stało z pieniędzmi dla olimpijczyków

    Nitras miał rację. Piesiewicz przyznał, co się stało z pieniędzmi dla olimpijczyków

    Nitras miał rację. Piesiewicz przyznał, co się stało z pieniędzmi dla olimpijczyków

    – Mam dowody, że pan Nitras wpływał na decyzje spółek Skarbu Państwa – powiedział Radosław Piesiewicz w “Gościu Wydarzeń”. To kolejny odcinek konfliktu między prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego a ministrem sportu i turystyki. Piesiewicz w rozmowie podkreślił, że premie dla olimpijczyków zostały wypłacone. Odniósł się także do kwestii własnych zarobków.

     

    – Jesteśmy pół roku po igrzyskach, a sportowcy nie dostali nagród za medale – mówił w połowie stycznia Sławomir Nitras na antenie RMF FM o działaniach prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Nitras podkreślił, że kontrole przeprowadzone w siedzibie PKOl-u wykazały, że Piesiewicz inkasował miesięcznie nawet 100 tysięcy złotych. Zdaniem ministra sportu i turystyki prezes zarabiał te pieniądze wbrew przepisom i powinien je zwrócić.

     

    Kolejny odcinek konfliktu Radosław Piesiewicz – Sławomir Nitras. “To był atak polityczny”

    W poniedziałkowy wieczór Radosław Piesiewicz gościł na antenie Polsat News w programie “Gość Wydarzeń”, w którym poinformował, że polscy medaliści olimpijscy z Paryża i ich trenerzy otrzymali premie. – Pragnę powiedzieć, że to była kwota w sumie 4 milionów 800 tysięcy złotych. […] To były historycznie największe nagrody. Zbudowano budżet, żeby nasi sportowcy mieli o co walczyć i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Nagrody są na kontach, zostały przelane w zeszłym tygodniu – zaznaczył, czym przyznał jednak, że Sławomir Nitras miał rację i nasi olimpijczycy długo musieli czekać na należne im pieniądze.

     

    Prezes PKOl-u został zapytany o to, czy to nie wstyd, że nagrody zostały wypłacone grubo po igrzyskach, które odbyły się w sierpniu ubiegłego roku. Piesiewicz wykorzystał okazje, by skontrować politycznego rywala. – Ja mógłbym się tylko i wyłącznie wstydzić za pana Nitrasa, który zaraz po igrzyskach bardzo mocno zaatakował Polski Komitet Olimpijski, po to, żeby spółki Skarbu Państwa mogły natychmiast zrywać umowy. To był atak stricte polityczny i pokazanie, jak upolitycznione są spółki – stwierdził.

     

    – Zarabiam 100 tys. miesięcznie? Prawdą jest to, że w 2023 roku zarobiłem 380 tysięcy, rok temu 426 tysięcy, a w tym roku będzie to około 300 tysięcy. To jest prawda. Tak transparentnie jak w PKOl-u, to myślę, że nie ma w żadnej instytucji – powiedział wprost Piesiewicz, odbijając kolejny zarzut Nitrasa o brak transparentności. Zapowiedział, że nie zwróci zarobionych pieniędzy. – Nie oddam, bo nie ma takiej możliwości. Zarabiałem zgodnie z przepisami prawa – podkreślił.

     

    – Mam dowody, że pan Nitras wpływał na decyzje spółek Skarbu Państwa – wypalił Piesiewicz, dodając to jako argument, że minister sportu i turystyki “maczał palce” w rozwiązaniu umów przez SSP z PKOl-em. Jego zdaniem cały konflikt Piesiewicz-Nitras potrzebny jest wyłącznie politykowi Kolacji Obywatelskiej. – Ze względu na to, że nic w ministerstwie sportu się nie udało i nie zrobiło – ocenił.

     

  • Adam Bodnar skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze

    Adam Bodnar skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze

    Prokurator Generalny Adam Bodnar skierował do Sejmu wniosek komisji ds. Pegasusa o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze w związku z karą porządkową 30 dni aresztu — poinformowała rzeczniczka PG Anna Adamiak.

    W poniedziałek do prokuratury wpłynął wniosek komisji śledczej ds. Pegasusa w sprawie zastosowania 30-dniowego aresztu wobec b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

     

    Karol Nawrocki w cieniu dwóch jastrzębi z PiS. “Kabaret Ziobry mu szkodzi”

    W piątek nie doszło do przesłuchania Zbigniewa Ziobry przez komisję śledczą ds. Pegasusa. Policja zgodnie z postanowieniem sądu zatrzymała posła po godz. 10.30, w celu doprowadzenia przed komisję. Ponieważ jednak Ziobro nie stawił się na posiedzeniu o czasie — początek posiedzenia był wyznaczony właśnie na godz. 10.30 — komisja przyjęła wniosek o zainicjowanie procedury zastosowania wobec niego kary porządkowej 30 dni aresztu.

    Komisja śledcza ds. Pegasusa bada legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz

    Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów. Zgodnie z ustaleniami kanadyjskiego Citizen Lab Pegasus był w Polsce wykorzystywany do inwigilacji polityków opozycji.

     

  • Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Wtorek podczas WTA 500 w Abu Zabi rozpoczął się nie najlepiej z perspektywy naszych reprezentantek. Magdalena Fręch wyraźnie uległa Lindzie Noskovej. Szansę na poprawę bilansu w dzisiejszych występach Polek miała Magda Linette. Poznanianka rywalizowała z tenisistką, która niedawno postawiła się Arynie Sabalence. 32-latka obroniła dwie piłki setowe w drugiej partii i pokonała Renatę Zarazuę 6:4, 7:6(6). Dzięki temu zagra o ćwierćfinał turnieju z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.

    Magda Linette przyleciała do Zjednoczonych Emiratów Arabskich z nadzieją na podbudowanie swojej pewności siebie po nieudanym Australian Open. Występ w turnieju WTA 500 w Abu Zabi zainaugurowała już wczoraj, od starcia deblowego. Polka i grająca z nią w duecie Sofia Kenin przegrały jednak wyraźnie z parą Laura Samson/Marketa Vondrousova 4:6, 1:6. Od połowy pierwszego seta Czeszki dominowały na korcie i to one mogły się cieszyć z awansu do kolejnej fazy.

    Dla poznanianki ważniejszy był jednak start w singlu. Na “dzień dobry” trafiła na kwalifikantkę – Renatę Zarazuę. Reprezentantka Meksyku notuje bardzo solidne występy w ostatnich tygodniach, znajduje się w życiowej dyspozycji. Na początku tego sezonu sprawiła nawet trochę kłopotów Arynie Sabalence podczas turnieju WTA 500 w Brisbane, notując w pewnym fragmencie spotkania serię 10 wygranych punktów z rzędu. Zanosiło się zatem na wymagające starcie dla Linette.

    Magda Linette w drugiej rundzie WTA 500 w Abu Zabi. Renata Zarazua pokonanaPojedynek rozpoczął się od serwisu Zarazui. Już na “dzień dobry” reprezentantka Meksyku zafundowała sobie nieco problemów, przegrywała 15-30. Od tego momentu zgarnęła jednak trzy akcje z rzędu i rozpoczęła spotkanie od prowadzenia. Kilka minut później doszło już do przełamania na korzyść Linette. Przy break poincie Renata popełniła podwójny błąd serwisowy i pozwoliła zyskać przewagę Magdzie. Zawodniczka z kontynentu amerykańskiego próbowała od razu odrobić stratę, ale po walce na przewagi nasza tenisistka podwyższyła wynik na 3:1.W siódmym rozdaniu Zarazua znów się pogubiła. Straciła wysokie prowadzenie przy własnym podaniu, a poznanianka doskonale z tego skorzystała. Przy stanie 5:2 Linette mogła zamykać seta przy swoim serwisie. Zanosiło się na to, że Polka w łatwym stylu domknie rywalizację w premierowej odsłonie, prowadziła już 40-0. Mimo to dopuściła do break pointów dla rywalki i strata jednego podania została odrobiona. Chwilę później Renata wyszła ze stanu 0-30 i złapała kontakt z naszą tenisistką. Zrobiło się niebezpiecznie, ale na szczęście w kluczowym momencie Magda odpowiedziała przeciwniczce. Wygrany gem do zera przy swoim serwisie sprawił, że Polka triumfowała w pierwszej partii 6:4.

    Zacięta końcówka premierowej odsłony miała jednak swoje odzwierciedlenie na dalsze losy rywalizacji. Naszej tenisistce nie szło już tak łatwo. Co prawda miała break pointa w gemie otwarcia, ale pierwsze przełamanie w tym fragmencie spotkania trafiło na konto Meksykanki. Podczas czwartego rozdania wypracowała sobie aż dwie okazje i wykorzystała ostatnią z nich. Po chwili Linette zdołała jednak odrobić stratę przełamania i znów złapała kontakt z rywalką. Przy stanie 3:2 dla Zarazui nastąpiła przerwa. Zawodniczka z Ameryki Północnej poprosiła o interwencję fizjo, opatrzono jej kolano.

    Po powrocie na kort w dalszym ciągu obserwowaliśmy festiwal gemów wygrywanych przez returnujące zawodniczki. Tę serię przerwała dopiero Magda, podczas ósmego podania. Wówczas Polka utrzymała swój serwis i wyrównała stan rywalizacji na 4:4. Kilka minut później znów zrobiło się niebezpiecznie z perspektywy Linette. W jedenastym gemie straciła prowadzenie 40-15 przy własnym podaniu i rywalka miała setbola. Poznanianka wybroniła się jednak w znakomitym stylu i ostatecznie oddaliła zagrożenie.

    W dwunastym gemie znów zrobiło się groźnie po tym, jak rywalka wygrała dwie pierwsze akcje. Później Magda zdołała unormować sytuację i ostatecznie o wyniku seta decydował tie-break. Kluczowa rozgrywka miała zmienny przebieg: najpierw zrobiło się 3-1 dla Zarazui, później było 4-3 dla Linette. Jako pierwsza setbola w tie-breaku wypracowała sobie Renata. Ostatnie trzy akcje trafiły jednak na konto Polki. Dzięki temu to poznanianka mogła cieszyć się z wygranej w całym pojedynku 6:4, 7:6(6). W środę poznanianka zagra o ćwierćfinał WTA 500 w Abu Zabi z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.Dokładny zapis relacji z meczu Magda Linette – Renata Zarazua jest dostępny TUTAJ.

     

     

  • Zna Igę Świątek od lat. Tak przemówiła na temat Polki

    Zna Igę Świątek od lat. Tak przemówiła na temat Polki

    Iga jest bardzo specyficzna, w tym sensie, że zawsze była silna, nawet w czasach juniorskich — wyznaje Kaja Juvan w rozmowie z Szymonem Przybyszem. Iga Świątek i Kaja Juvan od dawna uchodzą za wielkie przyjaciółki. Panie nigdy nie kryły wzajemnej sympatii, a znają się od czasów juniorskich, kiedy to obie odnosiły znaczące sukcesy. Teraz gdy Słowenka przybyła do Polski, opowiedziała co nieco o swojej znajomości z naszą rodaczką.

     

    Kaja Juvan to jedna z zawodniczek, która bierze udział w turnieju ITF W75 w Lesznie. Słoweńska zawodniczka wraca po długiej przerwie i dzieje się to właśnie w Polsce. Nie jest żadną tajemnicą to, że zna się ona doskonale z najlepszą tenisistką z naszego kraju Igą Świątek. Druga rakieta świata nazywała ją swoją przyjaciółką i obie poznały się wiele lat temu, kiedy zdobywały triumfy, m.in. w juniorskim Wimbledonie czy US Open.

     

    Iga jest bardzo specyficzna”. Naprawdę powiedziała to o Idze Świątek

    Teraz Juvan porozmawiała z Szymonem Przybyszem i odsłoniła nieco szczegółów związanych ze swoją relacją ze Świątek. — Iga jest bardzo specyficzna, w tym sensie, że zawsze była silna, nawet w czasach juniorskich. Doskonale pamiętam sytuację, kiedy ona miała 17 lat i powiedziała mi, że granie seniorskie jest o wiele prostsze niż granie juniorskie. Ja byłam jak: “Co?! O czym ty do mnie mówisz?” — wyznaje Słowenka.

     

    Na tym jednak nie kończy i w miłych słowach chwali również Polkę. — Wykonała wiele dobrej pracy w aspekcie fizycznym oraz mentalnym. Mogę powiedzieć, że proces, jaki ona przeszła był bardzo płynny. Już kilka lat temu, każdy wiedział, że jeżeli ona uwierzy w to, jak jest dobra, wszystkie będziemy miały problem — dodała Juvan. Tenisistka opowiedziała też, co sądzi o zawodach w Lesznie i jak idzie jej nauka… języka polskiego.

     

    Czytaj też: “Wyprzedzą Igę Świątek”. Brutalne słowa o przyszłości Polki

    — Do Leszna przyjechaliśmy w czwartek. Wszystko było przygotowane, jak należy. Nie grałam turniejów ITF od dawna, ale muszę przyznać, że to jeden z najlepiej zorganizowanych turniejów na tym poziomie, jaki kiedykolwiek widziałam. […] Przez ostatnie lata moja nauka polskiego nie poszła do przodu. Myślę, że podczas tego tygodnia to się poprawi (śmiech) — stwierdziła zawodniczka.