Category: Home

  • Paolini aż krzyczała z bezradności. Jej horror trwał dwie i pół godziny

    Paolini aż krzyczała z bezradności. Jej horror trwał dwie i pół godziny

    Paolini aż krzyczała z bezradności. Jej horror trwał dwie i pół godziny

    To był prawdziwie morderczy mecz dla Jasmine Paolini, która aby awansować do kolejnej fazy Indian Wells musiała się mocno napracować. Włoszka na korcie spędziła blisko 2,5 godziny i wychodziła z nie lada tarapatów. W kolejnym spotkaniu wcale nie musi mieć łatwiej.

     

    Poprzedni rok był przełomowym dla kariery Jasmine Paolini (6. WTA). Włoszka z polskimi korzeniami dotarła do dwóch finałów turniejów wielkoszlemowych: French Open i Wimbledonu. Do tego wywalczyła złoty medal w grze podwójnej na igrzyskach olimpijskich w Paryżu i październik kończyła jako czwarta rakieta świata. Początek 2025 roku w jej wykonaniu nie był tak udany. Paolini z Australian Open odpadła już w trzeciej rundzie.

     

    Horror Paolini. To był gem turnieju?

    Obecnie Paolini – jak większość tenisistek na świecie – bierze udział w prestiżowym turnieju WTA Indian Wells. Choć niewiele brakowało, aby w kontekście Włoszki i kalifornijskich zmagań używać czasu przeszłego. Już pierwsza jej rywalka, Iva Jović (157. WTA) postawiła naprawdę trudne warunki. Panie grały ponad dwie godziny, ale ostatecznie Paolini, mimo przegranej 1:6 w drugim secie, wróciła do rywalizacji i wygrała 6:3 w decydującej partii.

     

    Jeśli fani Włoszki myśleli, że w kolejnej rundzie czeka ich spokojniejsze spotkanie, to byli w błędzie. Rumunka Jacqueline Cristian postawiła się o dwa lata starszej Paolini. Fani zobaczyli blisko 2,5-godzinny horror, który ostatecznie na swoją korzyść rozstrzygnęła Paolini. Trzeba jednak przyznać – łatwo nie było.

     

    Mecz był bardzo wyrównany, choć wydawało się, że na jego początku to Włoszka uzyska przewagę. Wygrała pierwsze dwa serwisy rywalki i w pierwszym secie prowadziła już 3:0. Cristian nie zamierzała się jednak załamywać i… dwa razy z rzędu przełamała Paolini. Sama jednak przegrała kolejny serwis i pierwszy set zakończył się wygraną Włoszki 6:4.

     

    W drugim role się odwróciły i to Cristian prowadziła już 3:0, dokonując jedynego przełamania w partii, w pierwszym serwisowym gemie rywalki. Ostatecznia ten set zakończył się triumfem Rumunki 6:3. Stało się jasne, że o tym, kto zagra w dalszej fazie Indian Wells zadecyduje trzecia partia. W niej kaskada wydarzeń była niesamowita.

     

    Pierwsze trzy gemy zakończyły się przełamaniami. Paolini przegrała dwa pierwsze podania i było 2:1 dla Cristian, która nie zmarnowała szansy i wygrała czwartego gema, doprowadzając do stanu 3:1. To jednak był sygnał do Paolini do tego, aby ruszyć.

     

    W szóstym gemie przełamała Rumunkę, a kluczowym dla losów meczu był dziewiąty gem. Najpierw Cristian nie wykorzystał break pointa, a następnie Paolini zmarnowała pięć piłek na skończenie gema. Jeszcze raz Rumunka stanęła przed szansą przełamania Włoszki, ale jej się to nie udało. Trwająca aż 23 punkty wymiana zakończyła się gemem dla Paolini, która w kolejnej partii przełamała rywalkę i przypieczętowała triumf.

     

    Jasmine Paolini w meczu 1/8 finału czeka trudne wyzwanie. Naprzeciw Włoszki stanie kolejna 26-latka. Ludmiła Samsonowa (26. WTA) sprawiła niespodziankę i w meczu 1/6 finału w niecałe dwie godziny pokonała Darię Kasatkinę (12. WTA). Przypomnijmy, że tytułu wywalczonego przed rokiem w Indian Wells broni Iga Świątek (2. WTA).

    Jacqueline Cristian (79. WTA, Rumunia) – Jasmine Paolini (6. WTA, Włochy) 1:2 (4:6, 6:3, 4:6)

  • Elon Musk znowu atakuje Radosława Sikorskiego. Nowy wpis

    Elon Musk znowu atakuje Radosława Sikorskiego. Nowy wpis

    Elon Musk znowu atakuje Radosława Sikorskiego. Nowy wpis

    “Tak, jest marionetką Sorosa” — ocenił Elon Musk, odnosząc się do wpisu dotyczącego Radosława Sikorskiego na portalu społecznościowym X. To kolejny post amerykańskiego miliardera, w którym atakuje on szefa polskiej dyplomacji. Wcześniej właściciel X nazwał Radosława Sikorskiego “małym człowieczkiem”. Wymiana zdań rozpoczęła się w niedzielę, kiedy Elon Musk zagroził wyłączeniem systemów Starlink w Ukrainie.

     

    Radosław Sikorski kontra Marco Rubio i Elon Musk. Poszło o wyłączenie Starlinków

    Radosław Sikorski wszedł w niedzielę w dyskusję z szefem amerykańskiego Departamentu Wydajności Państwa Elonem Muskiem oraz sekretarzem stanu USA Marco Rubio.

     

    Najpierw Elon Musk groził Ukrainie, że wyłączy Starlinki i “cały front upadnie”. Odpowiedział mu Radosław Sikorski, pisząc: “jeśli SpaceX okaże się niewiarygodnym dostawcą, będziemy zmuszeni szukać innych dostawców”.

     

    W poniedziałek Elon Musk ponownie zaatakował Radosława Sikorskiego. “Tak, jest marionetką [George’a] Sorosa” — napisał amerykański miliarder, odnosząc się do wpisu na temat szefa polskiego MSZ na portalu X.

    Autor wpisu, na który odpowiedział Elon Musk, podkreślił w nim, że Radosław Sikorski “jest kumplem Alexa Sorosa”, czyli syna George’a Sorosa.

     

    Elon Musk nazwał Radosława Sikorskiego “marionetką Sorosa”. Amerykańsko-węgierski miliarder jest wrogiem prawicy

     

    Elon Musk nawiązał we wpisie do George’a Sorosa, amerykańsko-węgierskiego inwestora giełdowego o żydowskich korzeniach. W grudniu 2017 r. jego majątek szacowany był przez analityków na 24,9 mld dolarów (ok. 100 mld zł).

     

    George Soros to założyciel Funduszu Społeczeństwa Otwartego (ang. Open Society Institute). Organizacja ma na celu promowanie demokracji, społeczeństwa obywatelskiego, praw człowieka, edukacji, społeczeństwa otwartego i prorynkowych reform społeczno-ekonomicznych.

     

    W związku z finansowaniem lewicowych oraz liberalnych projektów i organizacji politycznych miliarder na przestrzeni lat stał się obiektem ataków przedstawicieli ugrupowań prawicowych w Polsce i na świecie. Wcześniej był krytykowany przez środowiska antyglobalistyczne za “nieetyczny” sposób dojściado swojej fortuny.

     

  • Iga Świątek-Karolina Muchova: typy, kursy na Indian Wells (11.03.2025)

    Iga Świątek-Karolina Muchova: typy, kursy na Indian Wells (11.03.2025)

    Iga Świątek-Karolina Muchova: typy, kursy na Indian Wells (11.03.2025)

    W 1/8 finału WTA Indian Wells Karolina Muchova zmierzy się z Igą Świątek (11.03.2025, godz. 19:00). Broniąca tytułu sprzed roku Polka doskonale spisała się w dwóch pierwszych spotkaniach i moim zdaniem nie będzie miała większych problemów w starciu przeciwko Czeszce.

     

    Iga Świątek – Karolina Muchova kursy bukmacherskie (11.03.2025)

     

    Moją opinię podzielają analitycy legalnych bukmacherów. Kursy na wygraną Igi Świątek wynoszą około 1.20, podczas gdy zwycięstwo Karoliny Muchovej wyceniane jest po kursach około 4.45. Różnica jest zatem kolosalna.

     

    Kurs na Muchovą – około 4.45

    Kurs na Świątek – około 1.20

     

    Na moim kuponie przed meczem Karolina Muchova – Iga Świątek ląduje selekcja na Dokładny Wynik 2:0 na korzyść Polki po kursie 1.51 od bukmachera Fortuna.

     

    Identyczny zakład możecie zagrać w Fortunie bez ryzyka utraty środków. Promocją objęty jest pierwszy kupon po rejestracji konta z kodem promocyjnym BONUSONET, ewentualny cashback wynosi aż 100 PLN, a zwrot w gotówce sprawia, że środki można od razu przelać na konto w banku (lub typować kolejne zakłady w Fortunie – pełna dowolność).

     

    Karolina Muchova przeszła suchą stopą przez dwa pierwsze mecze Indian Wells

     

    Rozstawiona w Indian Wells z numerem 15. Czeszka nie miała większych problemów z awansem do czwartej rundy w Kalifornii. Muchova wygrała oba swoje spotkania w dwóch setach i w nagrodę zagra o ćwierćfinał przeciwko najlepszej do niedawna rakiecie świata. Obie panie spotkały się na kortach 5-krotnie, 3 razy górą była Iga Świątek, 2 razy wygrywała Muchova, natomiast zwycięstwa Czeszki miały miejsce dość dawno, bo w latach 2019 i 2020. Ostatni pojedynek Muchovej ze Świątek odbył się w styczniu tego roku w Australii, gdzie Polka potrzebowała niespełna dwóch godzin, aby ograć Czeszkę 6:3, 6:4.

     

    Iga Świątek jest na najlepszej drodze do obrony tytułu sprzed roku

     

    Obrona wywalczonego przed rokiem tytułu w Kalifornii ma być dla Igi Świątek symbolicznym powrotem na zwycięską ścieżkę, na której końcu widnieje jasny i precyzyjny cel – ponowne zajęcie fotela liderki światowego rankingu WTA. Droga ku temu daleka, natomiast trzeba uczciwie przyznać, że Iga Świątek znakomicie prezentowała się w dwóch poprzednich meczach Indian Wells. Raszynianka potrzebowała każdorazowo około godziny, aby odprawić z kwitkiem Francuzkę Garcię oraz Ukrainkę Jastremską, a w każdym z tych spotkań traciła po dokładnie 2 gemy. Oczywiście we wtorek poprzeczka zawieszona będzie nieco wyżej, natomiast nie przewiduję przesadnych komplikacji i moim zdaniem Polka upora się z Muchovą w dwóch partiach.

     

    Gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Karolina Muchova?

     

    Spotkanie Karolina Muchova – Iga Świątek zaplanowane jest na wtorkowy wieczór 11 marca. Obie panie powinny pojawić się na korcie około godziny 19:00 czasu polskiego, a transmisja na żywo dostępna będzie w Canal+ Sport 2, Canal+ SportOnline oraz w Fortuna TV.

     

  • Wykorzystali Świątek, by ogłosić to całemu światu. Wielka klapa

    Wykorzystali Świątek, by ogłosić to całemu światu. Wielka klapa

    Wykorzystali Świątek, by ogłosić to całemu światu. Wielka klapa

    Przed turniejem WTA 1000 w Indian Wells w kobiecym tenisie ogłoszono zmiany słowami Igi Świątek. Kibice z wielkim entuzjazmem podeszli do nowego otwarcia cyklu WTA, licząc na nowoczesne podejście. Tymczasem szumnie zapowiadany nowy brand organizacji okazał się wielką klapą

     

    24 lutego WTA zamieściła tajemnicze wideo w mediach społecznościowych. Na pierwszym planie była m.in. Iga Świątek, która ogłosiła: “Zmiana nadchodzi”. – Za chwilę będzie o tym głośno – dodawała Jessica Pegula. Fani szybko zorientowali się, że kobiece rozgrywki czeka radykalna zmiana, której wielu domagało się przez długi czas.

     

    Z nowego loga zadrwiła nawet zawodniczka. “Co ono przedstawia?”

     

    Okazało się, że cykl WTA zaplanował całkowity rebranding – przez oficjalne logo, stronę rozgrywek, transmisje w internecie czy meczową grafikę wyświetlaną w trakcie meczu. Okazja do tego była wyjątkowa, albowiem w ubiegłym tygodniu wystartował turniej WTA 1000 w Indian Wells, który nazywany jest “piątą lewą Wielkiego Szlema”.

     

    “Cechą charakterystyczną skutecznego logo jest prostota: wszechobecny znaczek Nike, skromne jabłko Apple i czytelny napis Netflix napisany na czerwono” – tak WTA ogłaszało nowe logo. Sarah Swanson, szefowa działu marketingu WTA, szeroko opowiadała o znaczeniu tej chwili dla kobiecych rozgrywek. Miało ono “wzmocnić globalną markę WTA jako lidera w kobiecym sporcie zawodowym”. – WTA ma największy zasięg globalny w sporcie kobiecym. Konkurencyjny krajobraz sportu i rozrywki w połączeniu z ciągle rosnącym rozpędem w sporcie kobiecym tworzą idealny czas, aby stanąć wysoko i zająć pozycję lidera obok naszych niesamowitych sportowców i turniejów. Ten odważny nowy brand zapewnia odrębny i potężny głos, aby opowiedzieć nasze historie i zaprezentować WTA jako globalną markę sportową i rozrywkową, w której kobiecy tenis błyszczy – mówiła Portia Archer, dyrektorka generalna WTA. W kampanii promującej najlepsze tenisistki świata opowiadały osobiste historie, podkreślając tym samym, że kort jest zarówno areną sportową, jak i sceną dla wielkości. – To moja scena, by zmusić się do granic możliwości – mówiła Świątek.

     

    Jednak fani słowa władz organizacji WTA szybko uznali za nic niewarte frazesy, wręcz “marketingowy bełkot” i wyrazili swoje ogromne niezadowolenie. Ich zdaniem nowe logo organizacji było rozczarowujące przez swoją prostotę. “Logo nawet nie jest brzydkie, jest po prostu nudne”, “Boleśnie schematyczne”, “Czy WTA zdaje sobie sprawę, że ich nowe logo nie daje ‘nowych, świeżych odczuć’, ale raczej nawiązuje do logo sieci sklepów z lat 2000.?” – drwili kibice w mediach społecznościowych. Wśród krytyków znalazła się nawet mistrzyni Wielkiego Szlema Kristina Mladenovic, która zadała pytanie: – Co ono przedstawia? Poprzednie logo było o wiele lepsze.

     

    Krytycznych głosów było więcej. “Nienawidzę tego trendu minimalizmu. Jeśli pokażesz to logo komuś, kto nie jest fanem tenisa, nie będzie wiedział, co to jest. ATP ma w sobie tenisistę, NBA ma w sobie koszykarza, NFL ma futbolistę, MLB ma baseballistę etc. Mdłe logo składające się tylko z liter WTA sprawia, że wygląda jak jakaś agencja rządowa, o której nikt nigdy nie słyszał” – brutalnie ocenił to jeden z kibiców na platformie Reddit.

     

    Nieudolna próba kształtowania gwiazd. Fani aż oślepli

    To jednak był dopiero początek burzy wokół zmian. WTA samo podkreślało, że markę tworzą jednostki – w tym przypadku najlepsze tenisistki świata, ale w jednym z najważniejszych materiałów promocyjnych zabrakło np. Świątek, co wywołało lawinę dyskusji. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się także zdjęcia mniej znanych zawodniczek, lecz ta słuszna idea została fatalnie zrealizowana. “Ktoś musi powiedzieć strategom i stażystom WTA, że większość ich gwiazd nie jest łatwo rozpoznawalna dla przeciętnego fana. W związku z tym, jeśli chcą poszerzyć swoją publiczność, powinni bezwzględnie używać nazwisk graczy tak często, jak to możliwe, we wszystkich tego typu komunikatach w social mediach” – tłumaczyli fani pod zdjęciem Diany Sznajder. “Podawanie nazwisk fotografów, ale bez nazwisk graczy (w tym przypadku Diany Sznajder) jest zachowaniem całkowicie niepoważnym” – dodawali. Ta sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie przez ostatnie dni.

     

    Najwięcej negatywnych emocji i tak wzbudziła jednak nowa szata graficzna wyświetlana podczas meczów w telewizji. Nazwiska zawodniczek oraz wynik są wyświetlane na przezroczystym tle z zielonym gradientem, co wielu utrudnia ich odczytanie. “No nie, nie podoba mi się szata graficzna. Może się przekonam, ale nieprędko” – napisał na portalu X Dawid Żbik, komentator Eurosportu.

     

    Zanim Indian Wells się skończy, wszyscy będziemy w połowie ślepi”, “Jak mogą być tak źli w swojej pracy? I wydawać za to tyle kasy? lol… nie jest to poważna organizacja”, “nowy design jest okropny” – pisali kolejni internauci, skarżąc się na nieczytelność grafiki.

    Za budowanie marki na rynku od 2023 r. odpowiada oddział WTA Ventures, który stara się przyciągnąć inwestorów i zwiększyć rozpoznawalność tenisistek i całego cyklu. To się udało, albowiem w 2024 r. WTA zanotowało zwiększenie przychodów o 25 proc. W dodatku frekwencja na turniejach wzrosła o 15 proc. Odnotowano także rekordowe 1,1 miliarda oglądających w telewizji i na platformach streamingowych.

     

    To dobry prognostyk, albowiem WTA jako organizacja kulała od lat i zostawała daleko w tyle za ATP. Od jakiegoś czasu prowadzone były rozmowy o fuzji obu organizacji, lecz w takim przypadku aż 80 proc. przychodów miało trafiać do męskich rozgrywek. Mimo lepszych wyników w ubiegłym roku najnowsze zmiany zaproponowane przez władze WTA jasno wskazują, że nie mają one planu na rozwój kobiecego tenisa. Aż 11 z 20 najlepiej zarabiających sportsmenek na świecie to tenisistki. Po latach kryzysu kobiecy tenis ma wyraziste jednostki – nie tylko pod względem poziomu gry, ale także osobowości. W dodatku trafiające do kibiców z całego świata jak Amerykanka Coco Gauff, Chinka Qinwen Zheng, Japonka Naomi Osaka czy Tunezyjka Ons Jabeur.

     

    WTA powinna rozkwitać w erze, w której sporty kobiece są bardziej popularne niż kiedykolwiek, ale zamiast tego działa po omacku. Nie widać jasnego kierunku, w którym chce podążać organizacja. Eksperci podkreślają, że nawet ich najbardziej dominujące zawodniczki, czyli Świątek, Aryna Sabalenka i Gauff nie stają się globalnymi supergwiazdami, jakimi powinny być. “Porównaj to z ATP, gdzie nawet gracze średniego szczebla zyskują większą ekspozycję i rozpoznawalność niż niektóre z najlepszych kobiet. Różnica nie dotyczy poziomu gry – chodzi o sposób sprzedaży produktu” – brutalnie podsumowuje portal Cardbiz. 

     

  • Było już 6:2, 3:0 dla Świątek. Aż stało się coś niewytłumaczalnego. “Koniec”

    Było już 6:2, 3:0 dla Świątek. Aż stało się coś niewytłumaczalnego. “Koniec”

    Było już 6:2, 3:0 dla Świątek. Aż stało się coś niewytłumaczalnego. “Koniec”

    Iga Świątek prowadziła z Karoliną Muchovą aż 6:2, 3:0, ale roztrwoniła przewagę. “Koniec”, “Świątek już to przegrała” – załamywali się kibice, gdy było 6:2, 5:7, 0:2. Ale później wszyscy oddawali Idze cześć. Pokonanej Czeszce zresztą też. Wszyscy poza Nickiem Kyrgiosem. Czy dziś w czwartej rundzie Indian Wells Świątek i Muchovą rozegrają tak świetny mecz, jak ten w finale Roland Garros 2023?

     

    Iga Świątek to wiceliderka światowego rankingu, a Karolina Muchova jest 15. Ich starcie w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Indian Wells to wielki hit tej fazy.

     

    W bezpośrednich pojedynkach 3:1 prowadzi Świątek. A najlepiej pamiętanym z ich spotkań jest to z Paryża sprzed już prawie dwóch lat.

     

    Aż 98 godzin. Takie rzeczy wyliczano Idze Świątek

     

    W 2023 roku Świątek na Roland Garros dawała kolejne w swojej karierze popisy. W pewnym momencie wydarzeniem wielkoszlemowego French Open było to, że przegrała gema! Gdy w czwartej rundzie Łesia Curenko wyszła z z Igą z wyniku 0:4 na 1:4, światowe media odnotowały, że polska numer jeden przegrała pierwszego gema od 98 godzin i 43 minut! Na tak niesamowicie długi czas składały się: część występu Świątek przeciw Claire Liu w drugiej rundzie (6:4, 6:0), cały jej występ przeciw Xinju Wang w trzeciej rundzie (6:0, 6:0) i część meczu z Curenko. W sumie Świątek miała serię aż 23 wygranych gemów.

     

    Ale po półfinałach było jasne, że mimo doskonałej formy Polce wygranie całego turnieju może przyjść z trudem. A to dlatego, że w finale jej rywalką była Muchova prezentująca piękny, wszechstronny tenis, a do tego pokazująca imponującą waleczność.

     

    Muchova w niesamowity sposób pokonała Sabalenkę

     

    Świątek w swoim półfinale wygrała 6:2, 7:6 z Beatriz Hadad Maią, a Muchova wydarła zwycięstwo w boju z Aryną Sabalenką. Skończyło się wynikiem 7:6, 6:7, 7:5, choć w decydującym secie Czeszka przegrywała 2:5, 30:40 i musiała bronić meczbola!

     

    W finale ze Świątek Muchova też odrobiła ogromne straty. Debiutująca w wielkoszlemowym finale Karolina przegrywała 2:6, 0:3. Ale nie poddała się. W krytycznym momencie 43. wówczas tenisistka świata zaczęła grać jak liderka. I wydawało się, że pokona naszą faktyczną liderkę. Po odwróceniu drugiego seta w decydującą partię Muchova weszła z drzwiami – wygrała dwa pierwsze gemy do zera. Prowadziła w meczu 2:6, 7:5, 2:0. „Świątek już przegrała”, „To koniec”, „Nie ma szans” – takie komentarze zalewały wówczas media społecznościowe. Ale na szczęście Świątek ich nie czytała. Przy stanie 6:2, 5:7, 3:4 i serwisie Czeszki Iga zanotowała przełamanie powrotne. I od tego momentu wygrała już wszystkie gemy do końca meczu. Tym samym po naprawdę świetnym finale zdobyła swój czwarty wielkoszlemowy tytuł w karierze, a trzeci na Roland Garros (dziś Iga ma pięć tytułów wielkoszlemowych – piąty wywalczyła w Paryżu w 2024 roku).

     

    Idiotyczne reakcje Kyrgiosa zdenerwowały Czechów

     

    Po tamtym finale świat zachwycał się nad Świątek, ale nad Muchovą również. Statystycy przytoczyli, że do finału z Igą Karolina wygrała wszystkie swoje mecze w karierze z rywalkami ze światowego top 3. Tych spotkań było aż pięć. Podawano, że ostatnią zawodniczką, która tak mocno rozprawiała się od początku kariery z rywalkami z top 3 była wieki temu Martina Navratilova. – Nawet nie wiedziałam o tej statystyce. Ale wspaniale to wiedzieć, bo to pokazuje, że mogę z takimi tenisistkami rywalizować. To zwiększy moją pewność siebie – mówiła Muchova.

     

    – Nie mówcie mi, że kobiecy tenis jest nudny. Finał był fantastyczny – komentowała Rennae Stubbs. Była mistrzyni debla z Australii przekonywała, że na świetnym poziomie stały też półfinały i twierdziła, że panie na Roland Garros dały lepsze widowiska niż panowie. „Dzięki Bogu za panie” – pisała. Na to jej rodak Nick Kyrgios odpowiedział śmiejącą się do łez emotikonką. A gdy Stubbs pytała, o co mu chodzi, kontrowersyjny tenisista odpowiedział tą samą emotikonką.

     

    Takie reakcje Kyrgiosa uznano za idiotyczne, a szczególnie dotknięci nimi poczuli się Czesi. „ “Sztuka Muchovej urzekła świat, ale szydzi z niej Nick Kyrgios” – pisał dziennik “Blesk”.

     

    Tenis Muchovej to sztuka. Ale to nie znaczy, że Karolina gra jak facet

     

    „Sztukę” Muchovej świat tenisa naprawdę docenia. Mimo że mająca wciąż problemy ze zdrowiem tenisistka nie powtórzyła takiego sukcesu, jak wielkoszlemowy finał (była dwukrotnie półfinalistką US Open i raz półfinalistką Australian Open), to każdy wie, że zawsze i wszędzie stać ją na pokonanie każdej rywalki. A czasami bywa, że jej świetną grę eksperci chwalą aż tak bardzo, żedobierają niewłaściwie słowa.

    W 2024 roku Muchova świetnie wyglądała w US Open. Po kilku meczach widziano w niej główną faworytkę turnieju (ostatecznie doszła do półfinału). Legendarna Chris Evert zachwycała się nią po drugiej rundzie. Wtedy Czeszka wracająca po 10-miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją pokonała 6:3, 7:6 Naomi Osakę. – Gra jak mężczyzna. Chce grać jak mężczyzna. Mężczyźni mają lepsze serwisy niż kobiety, w większości mają także lepsze woleje i poruszają się trochę lepiej – mówiła Evert na antenie amerykańskiej stacji ESPN. Taki komentarz 18-krotnej mistrzyni wielkoszlemowej wywołał burzę w mediach społecznościowych. Bardzo nie spodobał się m.in. jednej z obecnie czołowych zawodniczek, Ons Jabeur.

     

    – Muchova jest niesamowicie utalentowaną zawodniczką. Nie musi być facetem, żeby mieć świetny serwis, wolej lub poruszanie się. Czy możemy przestać tworzyć stereotypy na podstawie płci? – irytowała się Tunezyjka. Evert zreflektowała się i przeprosiła za swoje niefortunne wyrażenie. “Przepraszam, jeśli was uraziłam, z pewnością nie było to moim zamiarem. Siła, mobilność i atletyzm znacznie się poprawiły, a wiele kobiet, z którymi rozmawiam, ma idoli mężczyzn, do których aspirują. Ponownie, może moja wypowiedź mogła być lepsza, więc przepraszam!” – napisała Amerykanka na portalu X.

     

    We wtorek w amerykańskim Indian Wells Świątek i Muchova zdecydowanie mogą pokazać siłę, atletyzm, mobilność i wspaniałą technikę. Jeśli obie zagrają najlepiej, jak potrafią – dostaniemy koncert. Faworytką jest Polka, ale zapewne czeka ją trudne zadanie.

     

  • Klamka zapadła, Szczęsny poznał decyzję Barcelony. Już prawie po wszystkim

    Klamka zapadła, Szczęsny poznał decyzję Barcelony. Już prawie po wszystkim

    Klamka zapadła, Szczęsny poznał decyzję Barcelony. Już prawie po wszystkim

    Kwestia przyszłości Wojciecha Szczęsnego jest już niemalże przesądzona. Fabrizio Romano za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował, że FC Barcelona podjęła już decyzję ws. Polaka. Według włoskiego dziennikarza w tym momencie wszystko zależy od tego, co postanowi sam Szczęsny. Bramkarz w ostatnim czasie zadeklarował, że jest otwarty na pozostanie w klubie ze stolicy Katalonii.

     

    Wojciech Szczęsny w swoich pierwszych meczach w barwach FC Barcelona popełnił kilka błędów wynikających z braku ogrania. Szybko jednak popełnił olbrzymie postępy i teraz, szczególnie po ostatnim znakomitym występie z Benfica w Lidze Mistrzów, Polak jest wielkim bohaterem “Dumy Katalonii”. Hansi Flick w ostatnim czasie nie szczędzi pochwał względem Polaka. Kibice również wypowiadają się w samych superlatywach na temat jego gry. Nic więc dziwnego, klub ze stolicy Katalonii zaczął na poważnie rozważać zaproponowanie mu nowej umowy.

     

    Barcelona podjęła decyzję. Piłka po stronie Szczęsnego. Sprawa przesądzona?

     

    Fabrizio Romano poinformował właśnie, że decyzja ws. polskiego bramkarza została już podjęta. FC Barcelona chce zaproponować mu umowę na kolejny sezon i tylko od decyzji Wojciecha Szczęsnego będzie zależeć, czy zostanie ona podpisana. Stanowisko klubu jest w tym temacie jasne.

     

    – Barcelona jest otwarta na omówienie nowej umowy z Wojciechem Szczęsnym w najbliższych tygodniach/miesiącach. Klub i sztab trenerski są bardzo zadowoleni z jego wpływu na boisku i poza nim. Ostateczna, osobista decyzja będzie należała do Szczęsnego – informuje Fabrizio Romano.

     

    Wojciech Szczęsny niedawno sam deklarował, że jest szczęśliwy w FC Barcelona i otwarty na przedłużenie swojej przygody w tym klubie. – Gdybyś zapytał mnie na początku sezonu, powiedziałbym, że opuszczę Barcę w czerwcu. Ale kocham czas, który tu spędziłem. Moja rodzina jest szczęśliwa, mój syn kocha swoją szkołę, moja żona kocha tu być. Jestem otwarty na wszystko – obwieścił polski bramkarz.

     

    Sprawa jest już więc prawie zamknięta. Po tych słowach Szczęsnego i informacji podanej przez Fabrizio Romano, złożenie  podpisu przez Polaka na nowej umowie z FC Barcelona wydaje się tylko formalnością. Ostateczną decyzję poznamy zapewne w ciągu najbliższych miesięcy.

     

  • Aktualizacja rankingu WTA: Aryna Sabalenka zbliża się do 30 tygodni jako numer 1 na świecie, Iga Świątek depcze jej po piętach

    Aktualizacja rankingu WTA: Aryna Sabalenka zbliża się do 30 tygodni jako numer 1 na świecie, Iga Świątek depcze jej po piętach

    Aktualizacja rankingu WTA: Aryna Sabalenka zbliża się do 30 tygodni jako numer 1 na świecie, Iga Świątek depcze jej po piętach

    Walka o pozycję liderki rankingu WTA dominuje w tym tygodniowym zestawieniu, choć większych zmian na razie brak z powodu trwającego turnieju Indian Wells Open. Pełniejszy obraz sytuacji zobaczymy w przyszłym tygodniu, ale jedno jest pewne – Aryna Sabalenka zbliża się do kolejnego kamienia milowego jako liderka rankingu.

     

    Już wkrótce będzie numerem 1 przez 30 tygodni. Jednak aby znaleźć się w najlepszej piętnastce wszech czasów, musiałaby utrzymać się na szczycie przez co najmniej pięć kolejnych tygodni – tyle wynosi obecny dorobek Angelique Kerber.

     

    Na razie jest jednak bezpieczna i prawdopodobnie pozostanie na pierwszym miejscu jeszcze przez jakiś czas. Iga Świątek musi obronić tytuł w Indian Wells, ale ma też przewagę w postaci świetnych wyników na kortach ziemnych. Presja będzie jednak rosła, gdyż to właśnie ona będzie musiała bronić wielu tytułów. Co prawda zarówno Świątek, jak i Sabalenka dotarły w ubiegłym roku do finałów w Madrycie i Rzymie, ale każda wpadka w nadchodzących tygodniach może kosztować je bardzo wiele.

     

    Czai się też Coco Gauff, choć patrząc na jej formę, raczej nie odegra kluczowej roli – chyba że niespodziewanie wygra Sunshine Double, mimo słabego początku sezonu. Dla porównania, Iga Świątek ma obecnie prawie 100 tygodni więcej na pozycji liderki niż Sabalenka.

     

    Według aktualnego rankingu „na żywo” różnica punktowa się zmniejsza. Sabalenka ma obecnie 9021 punktów, podczas gdy Świątek – jeśli odpadnie w kolejnej rundzie – straci 880 punktów i będzie miała 7105. Jedyną zawodniczką z pierwszej piątki, która obecnie zyskuje punkty, jest Jessica Pegula.

     

    Pegula ma szansę dodać 110 punktów do swojego dorobku i zbliżyć się do Gauff, biorąc pod uwagę ich formę. Tymczasem Zheng Qinwen, docierając do 1/8 finału, ponownie wyprzedziła Emmę Navarro, ale w tej części rankingu, w której rywalizuje także Mirra Andriejewa, sytuacja jest bardzo wyrównana. Karolina Muchová również ma szansę wkrótce wyprzedzić Dianę Schneider.

     

    Niezależnie od wszystkiego, Muchová prawdopodobnie będzie kolejną zawodniczką, która wróci do czołowej dziesiątki. Nie grała do połowy zeszłego roku, więc w nadchodzących miesiącach na kortach ziemnych i trawiastych może tylko zyskać, podczas gdy inne tenisistki będą musiały bronić punktów. Czekają nas więc niezwykle interesujące tygodnie.

     

  • Deklasacja w meczu Aryny Sabalenki w Indian Wells. Pojedynek zakończony po 74 minutach

    Deklasacja w meczu Aryny Sabalenki w Indian Wells. Pojedynek zakończony po 74 minutach

    Deklasacja w meczu Aryny Sabalenki w Indian Wells. Pojedynek zakończony po 74 minutach

    Pojedynek z udziałem Aryny Sabalenki zamykał sesję dzienną w ramach szóstego dnia rywalizacji w głównej drabince podczas imprezy w Indian Wells. Przeciwniczką Białorusinki była Lucia Bronzetti – zawodniczka, która rundę wcześniej wyeliminowała Magdalenę Fręch. Liderka rankingu zanotowała kilka słabszych momentów, ale i tak nie dała najmniejszych szans drużynowej mistrzyni świata z ubiegłego roku. Tenisistka z Mińska wygrała 6:1, 6:2 w 74 minuty i zagra o ćwierćfinał z Sonay Kartal.

     

    Aryna Sabalenka przystępowała do turnieju WTA 1000 w Indian Wells po bardzo nieudanym tournee po Bliskim Wschodzie. Pierwsze spotkanie rozegrane w Kalifornii mogło jednak napawać optymizmem Białorusinkę, że wszystko powoli zaczyna wracać do normy w jej grze. Liderka rankingu pokonała McCartney Kessler 7:6(4), 6:3. Amerykanka dość wysoko zawiesiła poprzeczkę tenisistce z Mińska, a 26-latka ją “przeskoczyła”. Przez cały mecz nie musiała bronić ani jednego break pointa, na dodatek miała dodatni stosunek uderzeń kończących do niewymuszonych błędów. Mistrzyni US Open 2024 pokazała zdecydowanie lepszą dyspozycję niż w Dosze i Dubaju.

     

    W trzeciej rundzie na Sabalenkę czekała Lucia Bronzetti. Mieliśmy nadzieję, że będzie to Magdalena Fręch, ale nasza reprezentantka uległa Włoszce 3:6, 5:7. W związku z tym to zawodniczka, która w ubiegłym sezonie została drużynową mistrzynią świata, wygrywając rozgrywki o Puchar Billie Jean King, otrzymała szansę na zmierzenie się z aktualnym numerem jeden kobiecego zestawienia.

     

    Aryna Sabalenka w czwartej rundzie WTA 1000 w Indian Wells. Drugie zwycięstwo w Kalifornii

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sabalenki. W pierwszych minutach pojedynku Aryna była bardzo skuteczna przy swoim podaniu, ale miała jeszcze problem ze znalezieniem rytmu w gemach przeciwniczki. Dało się jednak odczuć, że Białorusinka posiada optyczną przewagę i jeśli tylko ograniczy błędy, może zacząć uciekać przeciwniczce. I tak też się stało. W trakcie czwartego rozdania liderka rankingu doczekała się w końcu przełamania za piątym break pointem i od tej pory zaczęła dominować na korcie. Miała kontrolę nad widowiskiem, a Bronzetti nie miała za bardzo sposobu, jak dobrać się do dobrze dysponowanej tenisistki z Mińska. Doszło do tego, że reprezentantka Italii nie zdobyła już ani jednego “oczka” w premierowej odsłonie. Ostatecznie zakończyła się ona po 32 minutach, rezultatem 6:1 z perspektywy Sabalenki.

     

    Po łatwo wygranym secie przyszło rozkojarzenie po stronie Aryny. Włoszka wykorzystała swoją szansę i nie tylko utrzymała własne podanie na starcie, ale poszła za ciosem, przełamując tenisistkę z Mińska za drugim z trzech break pointów. Bronzetti miała okazję, by wycisnąć jeszcze coś więcej z kryzysowego fragmentu w grze Sabalenki. Pojawiła się piłka na 3:0, jednak do takiego rezultatu nie doszło. Za drugim break pointem Białorusinka odrobiła stratę przełamania i zaczęła odzyskiwać kontrolę nad wydarzeniami. Po pięciu gemach liderka rankingu znalazła się już na prowadzeniu, na dodatek z przewagą breaka.

     

    W trakcie następnego rozdania Lucia próbowała jeszcze nawiązać walkę, miała break pointa powrotnego na 3:3. Ostatecznie 26-latka potwierdziła jednak przewagę przełamania, a później sama jeszcze raz dobrała się do podania przeciwniczki. Przy stanie 5:2 serwowała po awans do czwartej rundy WTA 1000 w Indian Wells. Aryna wykonała swoje zadanie i triumfowała w całym pojedynku 6:1, 6:2 po 74 minutach gry. W batalii o ćwierćfinał zmierzy się ze szczęśliwą przegraną z eliminacji –Sonay Kartal.

     

  • O stroju ukraińskiej tenisistki pisze cały świat

    O stroju ukraińskiej tenisistki pisze cały świat

    O stroju ukraińskiej tenisistki pisze cały świat

    Marta Kostiuk znakomicie radzi sobie w WTA 1000 w Indian Wells i może być jednym z największych zaskoczeń turnieju. Niezależnie od tego, czy wygra imprezę, czy nie, to już podbiła serca fanów i mediów. To zasługa stroju, który wybrała na rywalizację w Kalifornii. Internauci i dziennikarze są pod wrażeniem kolorystyki i fasonu, na jaki postawiła Ukrainka. “Marzycielska sukienka” – pisze wprost jeden z portali.

     

    Marta Kostiuk dość przeciętnie rozpoczęła sezon 2025. Wystąpiła już w sześciu turniejach, a najdalej dotarła do ćwierćfinału, w Dosze. Tam zanotowała trzy zwycięstwa z rzędu, co do teraz pozostaje jej najlepszym wynikiem w tym roku. Na powtórzenie tego wyczynu i na jego poprawienie liczy w WTA 1000 w Indian Wells. I rywalizację zaczęła znakomicie, bo od dwóch triumfów. Pokonała Robin Montgomery i Caroline Dolehide, tracąc łącznie tylko 10 gemów. Jej gra zrobiła i nadal robi spore wrażenie na kibicach i ekspertach, ale nie tylko o jej popisach tenisowych mówi się wiele.

     

    Marta Kostiuk pokazała klasę na korcie. Cały świat pisze o jej stroju

     

    Kostiuk jest na ustach świata także z innego powodu. Chodzi o strój, w którym występuje w Indian Wells. Jak stwierdzili dziennikarze tennis.com, Ukrainka wybrała “outfit dnia: marzycielską sukienkę”. Ma to związek z barwami, na które postawiła zawodniczka.

     

    “Nie tylko jej tenis przyciąga uwagę, ale i jej strój cieszy się dużym zainteresowaniem miłośników tenisowej mody” – czytamy. “Wyróżniającą cechą outfitu jest marzycielska kolorystyka, która zaczyna się od fioletowych i niebieskich barw, a następnie przechodzi w różowe akcenty, wykorzystując styl ombre. (…) Stylowa 22-latka” – dodano. Redakcja wypunktowała też szczególne cechy stroju, o których sporo możemy przeczytać również na profilu samego producenta, firmy Wilson, na Instagramie.

    “Inspirowany pustynnym niebem. Zaprojektowany, by stawić czoła upałowi. Stworzony dla odważnych – chętnych poczuć to wszystko. (…) Nie myśl. Po prostu idź. Zmierz się z upałem w zupełnie nowych, gotowych na pot fasonach z lekkimi piórkami tkaninami, ochroną UPF 50+ i niesamowitym przepływem powietrza” – podkreślał producent.

     

    Nie tylko media. Internauci również zachwyceni strojem Kostiuk

     

    Jednak nie tylko portal tennis.com pisał o niezwykłym stroju Kostiuk. Uwagę zwrócili też inni zagraniczni dziennikarze i eksperci, w tym Ben Rothenberg. “Sukienka Kostiuk marki Wilson jest najlepszym strojem tenisowym, jaki widziałem od dawna” – pisał na X. Jego opinię podzielili internauci. “Outfity Marty zawsze są wspaniałe”, “Zgadzam się, zawsze wygląda zjawiskowo”, “Jest piekielnie dobra i zazwyczaj ma jeden z najlepszych zestawów na każdym turnieju” – pisali.

     

    W tym samym stroju Kostiuk pojawi się też we wtorek 11 marca, kiedy to zmierzy się z Qinwen Zheng w 1/8 finału. Będzie to dla niej zdecydowanie największe wyzwanie w tym turnieju. Będzie to trzecie bezpośrednie starcie tych pań w historii. Jak dotąd każda wygrała po jednym pojedynku.

     

  • Tak Czesi piszą o meczu Świątek – Muchova. Zero wątpliwości

    Tak Czesi piszą o meczu Świątek – Muchova. Zero wątpliwości

    Tak Czesi piszą o meczu Świątek – Muchova. Zero wątpliwości

    Iga Świątek bardzo gładko pokonała w niedzielę Dajanę Jastremską i awansowała do kolejnej rundy Indian Wells. Wiemy już, że jej kolejną rywalką będzie Karolina Muchova, z którą nie przegrała od blisko pięciu lat. Czeskie media nie mają wątpliwości, że ich zawodniczkę czeka bardzo wymagające wyzwanie. “Polka z pełną pompą przystąpiła do obrony zeszłorocznego tytułu” – czytamy.

     

    Czeskie media piszą o meczu Świątek – Muchova. “Pełna pompa”

     

    – Lubię tutaj grać, jest niesamowicie. Czuję się tu jak w domu. To miejsce, w którym można cieszyć się grą w tenisa – przekazała po zwycięstwie, dodając, że zadowolona była zwłaszcza z serwisu. – Bardzo dobrze mi się serwowało, zmieniałam rytm z drugiego serwisu. To przychodziło mi łatwo. Poziom średni? Praca nóg czasami, stanęłam do niektórych piłek, które były wolniejsze – tłumaczyła.

     

    Kolejną rywalką naszej zawodniczki będzie Karolina Muchova, z którą zagra o ćwierćfinał. Statystyki są dla niej bardzo dobre, gdyż nie przegrała z Czeszką od pięciu lat, a po raz ostatni wygrała w styczniu podczas United Cup. Tamtejsze media wiedzą, że ich tenisistkę czeka niezwykle wymagające wyzwanie. “Polka z pełną pompą przystąpiła do obrony zeszłorocznego tytułu” – przekazał tenisportal.cz. Dodano, że poprzednie starcie Świątek zakończyło się dla rywalki “okrutnym wynikiem”.

     

    Serwis sport.aktualne.cz wrócił jeszcze do zwycięstwa Muchovej z Siniakovą, które zostało określone mianem “Derby Czech”. “Mimo że zajmowała się ciśnieniem krwi i saturacją tlenową, pokonała swoją rodaczkę” – czytamy. Chodzi oczywiście o sytuację z końcówki meczu, gdy na kort został wezwany lekarz, by zmierzyć ciśnienie Muchovej.

     

    – Moje serce waliło strasznie od drugiego seta, gdy podniosłam się z ławki. Pozwolili mi dalej grać, ale woleli je kontrolować – oznajmiła zawodniczka na antenie Canal+ Sport. Sytuacja nie była dla niej korzystna w pierwszej odsłonie, gdy przegrywała już 3:5. – Walczyłam sama ze sobą, dlatego nie czerpałam nawet przyjemności z gry – wyznała. Portal Indes.cz zaznaczył, że Muchova “rzuci teraz wyzwanie Świątek”.

     

    Tenisovysvet.cz podkreślił, że zwycięstwo ze Świątek pozwoliłoby Muchovej osiągnąć taki sam wynik, jak w ubiegłym roku. “Ma negatywny bilans bezpośrednich pojedynków z ‘dwójką’ światowego rankingu” – podsumowano, zaznaczając, że Polka straciła tylko cztery gemy w dwóch dotychczasowych meczach.