Category: Home

  • Ewa Pajor z kolejnym golem! Polka umocniła się na szczycie klasyfikacji strzelczyń

    Ewa Pajor z kolejnym golem! Polka umocniła się na szczycie klasyfikacji strzelczyń

    Ewa Pajor z kolejnym golem! Polka umocniła się na szczycie klasyfikacji strzelczyń

    Ewa Pajor zdobyła bramkę dla Barcelony w wygranym 4:1 domowym meczu z Valencią w Liga F (hiszpańskiej ekstraklasie kobiet). Piłkarka reprezentacji Polski ma łącznie 17 trafień w lidze i prowadzi w strzeleckiej klasyfikacji.

     

    28-letnia Pajor, która przed tym sezonem przeniosła się do stolicy Katalonii z VfL Wolfsburg, trafiła do siatki w 66. minucie, podwyższając prowadzenie “Dumy Katalonii” na 3:1. Zanotowała również asystę przy pierwszej bramce Alexii Putellas. W niedzielę przebywała na boisku do 71. minuty.

     

    Polka ma na koncie o pięć goli więcej od drugiej w klasyfikacji Nigeryjki Edny Imade z drużyny Granady.

     

    Barcelona jest liderem tabeli. Zanotowała 20 zwycięstw i tylko jedną porażkę, przy stosunku bramek 91-12.

     

    Jak podaje portal Colombia One, do zdarzenia doszło w niedzielę (9 lutego) podczas finału lokalnych rozgrywek kobiecych w Cajibio w gminie Cauca. Tuż po rozpoczęciu spotkania doszło do załamania pogody, a zawodniczki, trenerzy i kibice szukali schronienia przed ulewnym deszczem w pobliskiej szopie i pod otaczającymi boisko drzewami.

     

    Jak podają naoczni świadkowie tragedii, piorun miał uderzyć w jedno z drzew, pod którym schroniła się gromadka uczestników meczu. Na miejscu zginęły cztery zawodniczki: Jeidy Daneisy Morales, Daniela Yinet Mosquera, Luz Eneida Lame i Etelvina Mosquera, zaś mężczyzna, którego danych nie ujawniono, zmarł w wyniku odniesionych obrażeń tuż po przewiezieniu do pobliskiego szpitala.

     

    Według danych Krajowego Departamentu Administracji Statystycznej (DANE), każdego roku w Kolumbii od uderzeń piorunów giną 63 osoby.

  • A jednak to nie plotki o relacji Świątek i Abramowicz? Znów jest gorąco. “Najwyższa pora”

    A jednak to nie plotki o relacji Świątek i Abramowicz? Znów jest gorąco. “Najwyższa pora”

    A jednak to nie plotki o relacji Świątek i Abramowicz? Znów jest gorąco. “Najwyższa pora”

     

    Znów powraca temat kulisów współpracy Igi Świątek z Darią Abramowicz. Z wypowiedzi Tomasza Wolfke można wywnioskować, że komentarze na temat bliskich relacji tenisistki i psycholog to nie plotki i szukanie sensacji, a coś, co ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Podobnie jak wcześniej Jerzy Janowicz apeluje: “Najwyższa pora, żebyśmy przestali mówić o Darii Abramowicz ‘pani psycholog’. To ewidentnie mentorka, powierniczka i najlepsza przyjaciółka Igi Świątek”. A to nie wszystko.

     

    W obliczu niezadowalających występów Igi Świątek w ostatnich turniejach w Dosze i Dubaju jak bumerang powraca temat relacji tenisistki ze sztabem, a przede wszystkim z psycholog Darią Abramowicz. Panie współpracują ze sobą od lat, lecz teraz – według eksperta Lecha Sidora – chyba mają coś nowego do przepracowania. Nawiązał do momentu, w którym po porażce w Zjednoczonych Emiratach Araskich wiceliderka rankingu WTA zignorowała gest Wima Fissette’a i nie podała mu ręki. Zdaniem Sidora w tej sytuacji do akcji powinna wkroczyć Abramowicz.

     

    “Daria powinna wtrącić swoje trzy grosze, bo tak rozchwianej emocjonalnie Igi to chyba pani Daria w swojej karierze, kontaktu z Igą, jeszcze nie miała. To jest ewidentnie robota do zrobienia. (…) Ewidentnie musi coś zrobić, żeby Iga przestała wpadać w panikę, bo takie można było odnieść wrażenie, że ona nie bardzo wierzy w swoje umiejętności” – oceniał na kanale Meczyków.

     

    “”Do tych największych turniejów Daria Abramowicz musi wykazać się sprytem, wiedzą i podejściem do Igi, bo trzeba coś zmienić. (…) One muszą sobie dać same z tym radę. Byłoby to wręcz niewiarygodne, gdyby Daria nie widziała problemu””

     

    ~ – dodawał.

     

    Temperaturę dyskusji podgrzał Jerzy Janowicz, który niedawno bez ogródek wypowiedział się na temat charakteru relacji Świątek i Abramowicz. Według niego wykracza ona poza zawodowe ramy. “Wolałbym nazywać ją [Darię Abramowicz – przyp. red.] raczej przyjaciółką niż panią psycholog. Większość dobrych psychologów, którzy pracują z najlepszymi sportowcami na świecie, zazwyczaj trzyma się w cieniu. Często nawet nie wiemy o ich istnieniu” – rzucił w rozmowie ze Sport.pl. A to nie koniec, bo sprawa znów jest na tapecie.

     

    Wraca temat relacji Świątek i Abramowicz. “Mentorka, powierniczka i najlepsza przyjaciółka”

     

    Podczas gdy Iga Świątek przebywa w Kalifornii, podnoszony jest temat jej współpracy ze sztabem. Komentator Eurosportu, Tomasz Wolfke, wraca do sytuacji ze zignorowaniem wyciągniętej dłoni szkoleniowca po porażce z Mirrą Andriejewą w Dubaju. “Pozostał pewien znak zapytania po tym zdenerwowaniu Świątek, kiedy nie zauważyła w Dubaju wyciągniętej ręki swojego trenera. Były dyskusje, czy jest wszystko w porządku między nimi. Wydaje mi się, że tak, bo są rozsądnymi i inteligentnymi profesjonalistami. Myślę, że oceniać pracę trenera będzie można po jednym pełnym sezonie” – tłumaczy w Misji Sport.

     

    Dorzuca też trzy grosze w sprawie Abramowicz. Wypowiada się w podobnym tonie jak Janowicz. “Najwyższa pora, żebyśmy przestali mówić o Darii Abramowicz ‘pani psycholog’. To ewidentnie mentorka, powierniczka i najlepsza przyjaciółka Igi Świątek. Abramowicz spełnia w zespole wiele ról. Odpowiedzialność jest po jej stronie, bo to ona odpowiada za dobrostan Świątek. Jej rola jest decydująca. Podobnie jak Wima Fissette’a. Tak naprawdę nie wiemy, jak oni się podocierali” – przekonuje.

     

    Istotnie, nie wiadomo, jak dokładnie wyglądają relacje w sztabie, ale z jednej z wypowiedzi samego Belga można wywnioskować, że układają się one co najmniej nieźle. Zaledwie miesiąc temu Fissette zapewniał, że z Abramowicz nie tylko dobrze się dogaduje, ale że i sporo czerpie z jej doświadczenia. “Świetnie, [relacja] układa się wręcz idealnie. Daria rozumie, jak mentalnie przygotować zawodnika do meczu. To również lekcja dla mnie. Dużo się od niej uczę!” – podsumował dla WP SportowychFaktów.

  • Świątek poznała rywalkę w Indian Wells. Będzie wielki hit w ćwierćfinale

    Świątek poznała rywalkę w Indian Wells. Będzie wielki hit w ćwierćfinale

    Świątek poznała rywalkę w Indian Wells. Będzie wielki hit w ćwierćfinale

    Iga Świątek straciła tylko dwa gemy w starciu z Karoliną Muchovą w czwartej rundzie Indian Wells. Kilka godzin po tym meczu odbywało się starcie, które miało wyłonić kolejną rywalkę Polki w tym turnieju – mowa o rywalizacji Chinki Qinwen Zheng z Ukrainką Martą Kostiuk. Sensacji nie było, a więc Świątek będzie mogła się zrewanżować za porażkę w półfinale turnieju olimpijskiego w Paryżu.

     

    Iga Świątek (2. WTA) znalazła się już w ćwierćfinale Indian Wells, tracąc zaledwie sześć gemów na tym etapie turnieju. Po zwycięstwach nad Caroline Garcią (71. WTA; 6:2, 6:0) i Dajaną Jastremską (46. WTA; 6:0, 6:2) Świątek pokonała teraz 6:1, 6:1 Czeszkę Karolinę Muchovą (15. WTA). – Wykorzystywałam wszystkie swoje szanse i cieszę się, że grałam z tak dużą pewnością siebie i zdążyłam zakończyć mecz, zanim znów zaczęło padać – mówiła Świątek po zakończeniu meczu.

     

    To czwarty kolejny sezon, w którym Świątek docierała co najmniej do ćwierćfinału Indian Wells. W 2022 i 2024 r. Polka wygrywała turniej, a w 2023 r. odpadła w półfinale. “Na grę swojej zawodniczki z zadowoleniem reagował trener Wim Fissette oraz cały sztab Świątek. A jeśli Idze zdarzało się czegoś wystraszyć, to tylko czasami piłek rywalki lecących bardziej w jej kierunku niż w kort” – pisał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl po meczu Świątek – Muchova.

     

    Kilka godzin później Świątek poznała swoją rywalkę w ćwierćfinale Indian Wells. Była to zwyciężczyni meczu Qinwen Zheng – Marta Kostiuk. Z dwiema tenisistkami Świątek ma dodatni bilans (6-1 z Zheng, 3-0 z Kostiuk), ale jedyna porażka Polki z Chinką przypadła na półfinał turnieju olimpijskiego w Paryżu. Wtedy Zheng wygrała 6:2, 7:5, a potem wywalczyła złoty medal na igrzyskach olimpijskich.

     

    Ukrainka uderzyła rakietą o kort. Qinwen Zheng kolejną rywalką Świątek

    Początek meczu był spokojny, natomiast od czwartego gema tenisistki returnujące wygrywały kolejne gemy. Aż trzy razy własne podanie straciła Kostiuk, a dwa – Zheng. W dziewiątym gemie Zheng utrzymała swój serwis i po czwartej piłce setowej wygrała seta 6:3. Obie tenisistki miały po sześć winnerów, ale Zheng miała 16 niewymuszonych błędów (przy 21 ze strony Ukrainki). Kostiuk miała też pięć podwójnych błędów serwisowych.

     

    Zheng rozpoczęła drugiego seta od przełamania Kostiuk. W trzecim gemie Chinka miała break pointa na 3:0, ale Ukrainka utrzymała własne podanie. W szóstym gemie Kostiuk świetnie zareagowała na dropszota rywalki i miała break pointa na 3:3. Chinka wyszła z opresji i utrzymała własne podanie, a tuż po ostatniej piłce w gemie Kostiuk uderzyła główką rakiety o kort.

     

    W drugim secie Kostiuk miała dwa podwójne błędy serwisowe i miała też niższy procent punktów z pierwszego serwisu. Zheng przełamała Kostiuk i prowadziła 5:2. Przy swoim serwisie Chinka wykorzystała pierwszego meczbola i wygrała mecz 6:3, 6:2. To właśnie Zheng będzie kolejną rywalką Świątek w turnieju Indian Wells.

     

    Nie licząc turnieju olimpijskiego, to dwa ostatnie pojedynki między Świątek a Zheng też odbywały się na etapie ćwierćfinałów. Mowa o zeszłorocznym United Cup (6:2, 6:3 dla Świątek) i Dubaju (6:3, 6:2 dla Igi). Wkrótce organizatorzy powinni poinformować o dokładnym terminie rozegrania spotkania Świątek – Zheng.

     

  • Tak eksperci podsumowali to, co zrobiła Iga Świątek

    Tak eksperci podsumowali to, co zrobiła Iga Świątek

    Tak eksperci podsumowali to, co zrobiła Iga Świąte

     

    Iga Świątek zameldowała się w ćwierćfinale turnieju rangi WTA 1000 w Indian Wells po tym, jak ograła Karolinę Muchovą 6:1, 6:1. Eksperci, którzy podsumowali ten mecz, byli pod wrażeniem występu Polki, a także zdziwieni tym, co zaprezentowała Czeszka.

     

    “Iga Świątek – Karolina Muchova 6:1, 6:1. Totalne zwycięstwo nad rywalką, która potrafi sprawiać problemy najlepszym dziewczynom w tourze. Iga pewnie awansowała do ćwierćfinału” – przyznał Rafał Smoliński z WP SportoweFakty

     

    “Koncert Igi Świątek na kortach Indian Wells trwa! Polka pokonała 6:1, 6:1 Karolinę Muchovą i zameldowała się w ćwierćfinale! To już 9. zwycięstwo z rzędu Świątek w Kalifornii. Iga zaimponowała mi dzisiaj spokojem, pewnością siebie i znakomitą postawą na korcie” – wyznał Seweryn Czernek z naszej redakcji.

     

    “Dawno nie widziałem tak pewnej siebie Igi Świątek, jak podczas dotychczasowych meczów w Indian Wells. Jestem ciekaw, czy gdy przyjdzie trudniejsza rywalka, wrócą nerwowe reakcje z poprzednich występów Na ten moment czuję się, jakbym wrócił do 2022 roku i niech to trwa!” – dodał.

     

    “58min ->QF” – taki krótki wpis zamieścił Dawid Celt, były tenisista, a obecnie kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Billie Jean King.

     

    “Zaskakująco bezradna była dziś Muchova. Wydawało się, że tenisistka z takim repertuarem nie może zejść poniżej pewnego poziomu, ale dziś od początku jechaliśmy do jednej bramki. Iga swobodna, miała na wszystko dużo czasu. Żadnych problemów ze slajsem Karoliny. Lekcja tenisa” – podsumował Marek Furjan, komentator tenisa i współtwórca kanału Break Point.

     

    “Spacer nr 3 w Indian Wells i jest ćwierćfinał. A tam Zheng albo Kostjuk. No to kciuki” – napisał Robert Sitnicki z Canal+ Sport.

     

    “Iga Świątek wygrała cztery ostatnie mecze z Karoliną Muchovą. Dziś pełna kontrola i dominacja w 57 minut. Dwa oddane gemy. W zasadzie bez zastrzeżeń do wielu elementów. Czeszka bez większych ambicji, mimo że człowiek liczył na to, że się postawi” – przyznał Dawid Żbik, komentator tenisa w Eurosporcie.

     

    “Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju w Indian Wells! Tradycji stało się zadość, średnia straconych 2 gemów utrzymana w trzecim meczu. Fantastyczna praca na nogach, tu było widać największą różnicę względem Muchovej. Nie ma co się oszukiwać słaby występ Czeszki, na początek 4 niewymuszone błędy, które sprawiły, że Iga od razu poczuła się bardzo pewnie. Nie martwi nas oczywiście obraz tego meczu, ale jeżeli ktoś chce w tych warunkach i na tych kortach z Igą rywalizować, to potrzebuje szybkich nóg, cierpliwości w budowaniu akcji i dobrego serwisu. Muchova tych atrybutów nie posiadała, a Iga to po prostu bez litości wykorzystała. Teraz czas na Zheng – Kostyuk i nie jest wcale pewne, że rywalkę Iga pozna dziś, przez pogodę, która może płatać figle” – podsumował profil Sofa Sportowa, prowadzony przez byłych tenisistów Michała Dembka i Agatę Bachanek.

  • Totalna miazga w meczu Świątek! Zachowania Fissette’a i Abramowicz mówią wszystko

    Totalna miazga w meczu Świątek! Zachowania Fissette’a i Abramowicz mówią wszystko

    Totalna miazga w meczu Świątek! Zachowania Fissette’a i Abramowicz mówią wszystko

    Po 29 minutach było 6:1. Po 42 minutach Iga Świątek prowadziła już 6:1, 3:0, a kwadras później skończyła mecz z Karoliną Muchovą, pokonując ją aż 6:1, 6:1. Świetna tenisistka z Czech nie miała nic do powiedzenia w starciu z Polką w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Na grę swojej zawodniczki z zadowoleniem reagował trener Wim Fissette oraz cały sztab Świątek. A jeśli Idze zdarzało się czegoś wystraszyć, to tylko czasami piłek rywalki lecących bardziej w jej kierunku niż w kort.

     

    Iga Świątek i Karolina Muchova w oficjalnym meczu spotkały się po raz piąty. Ich poprzednie starcia były zacięte. Polka wygrała trzy z czterech, ale Czeszka zawsze stawiała trudne warunki. Tym razem była kompletnie bezradna. – Nikt się nie spodziewał, że będzie tak łatwo – bardzo szybko usłyszeliśmy od komentatorów.

     

    Mecz, który miał być hitem, toczył się w ekspresowym tempie. Dwukrotna mistrzyni turnieju w Indian Wells (z 2022 i 2024 roku) grała świetnie. W pierwszym secie Świątek popełniła tylko dwa niewymuszone błędy, miała sześć uderzeń kończących, wygrała 80 proc. punktów po swoim serwisie i aż 14 punktów po returnach. Natomiast Muchova miała 11 niewymuszonych pomyłek, pięć winnerów, zaledwie 39 proc. punktów wygranych po serwisie i jedynie trzy punkty wygrane przy returnie. To nie była przewaga faworytki. To była przepaść. Nie do przeskoczenia.

     

    Świątek pokazała siłę spokoju

    – Spieszy się, szuka szybkich rozwiązań Muchova. A to nigdy nie jest dobry pomysł, gdy rywalizuje się z Igą Świątek – zauważał Żelisław Żyżyński po akcji na 4:1, 40:0 dla Igi, gdy Czeszka za szybko chciała iść do siatki i została kolejny raz skarcona

     

    Komentatorzy Canal+ Sport – razem z Żyżyńskim w tej roli wystąpiła Klaudia Jans-Ignacik – byli zaskoczeni łatwością, z jaką Świątek wygrywała ogromną większość akcji. I jeszcze bardziej zdawali się być zdziwieni spokojem, z jakim Iga reagowała na wszystko, co próbowała wymyślić rywalka.

     

    Świątek od początku wywierała na przeciwnicze presję. Już w pierwszym gemie odebrała Muchovej serwis, zwykle jej duży atut. A później robiła to znowu i znowu (w sumie aż pięć razy) w taki sposób, jakby znów grała z kimś dużo niżej notowanym.

     

    W dwóch poprzednich meczach tegorocznego turnieju Indian Wells Świątek rozbiła Caroline Garcię 6:2, 6:0 i Dajanę Jastremską 6:0, 6:2, wygrywając w tych meczach aż 12 z 15 gemów serwisowych rywalek. Wydawało się, że to, co robiła przeciw zawodniczkom z ósmej i piątej “dziesiątki” światowego rankingu będzie nie do powtórzenia przeciw zawodniczce zajmującej 15. miejsce. A jednak Iga znowu to robiła.

     

    Ten raj należy do Świątek. Iga robi swoje

    Dlaczego? Wyraźnie widać, że Świątek kapitalnie czuje się na centralnym korcie w Indian Wells. W tym roku wymieniano tam nawierzchnię i zapowiadano, że teraz piłki będą odbijały się szybciej. Albo tak nie jest, albo Świątek zdążyła się do tego przyzwyczaić, dzięki tygodniowi treningów na miejscu, przed startem zawodów.

     

    Pewnie w meczu z Muchovą Świątek wyglądała tak dobrze również dlatego, że Czeszka miała słaby dzień. Ale chyba nie powinniśmy nagle zmieniać narracji i twierdzić, że to nie był poważny sprawdzian możliwości Polki.

     

    Od tego meczu w “Tenisowym Raju” Świątek miała mieć już wyłącznie bardzo trudne wyzwania. Może one naprawdę przyjdą od ćwierćfinału. W nim Polka zmierzy się albo z Ukrainką Martą Kostjuk, albo z Chinką Qinwen Zheng, z którą przegrała półfinał igrzysk olimpijskich w Paryżu.

     

    Jasne jest, że do kolejnego meczu Świątek ma prawo podejść z wielką pewnością siebie. We wtorek wymowne też były reakcje sztabu Igi po jej udanych akcjach. Trener Wim Fissette, sparingpartner Tomasz Moczek i psycholożka Daria Abramowicz często oklaskiwali swoją zawodniczkę. A trener jak nie notował czegoś w zeszycie, to zadzierał głowę najpewniej w stronę telebimu. Możliwe, że z przyjemnością oglądał powtórki pokazujące, jak Iga realizowała taktykę.

     

  • Kibice Barcelony nie dowierzają. Oto co Pedri powiedział o Lewandowskim

    Kibice Barcelony nie dowierzają. Oto co Pedri powiedział o Lewandowskim

    Kibice Barcelony nie dowierzają. Oto co Pedri powiedział o Lewandowskim

    FC Barcelona rozegrała koncert w rewanżowym starciu z Benfiką. Zwyciężyła 3:1 i przypieczętowała awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. MVP tego spotkania został Pedri. Słowa Hiszpana nt. tej statuetki wzbudziły mieszane uczucia wśród kibiców. Poszło o Roberta Lewandowskiego.

     

    FC Barcelona pokonała Benfikę 3:1 i awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W tej fazie rywalizacji zmierzy się z Borussią Dortmund lub OSC Lille. W pierwszym meczu tych zespołów padł remis 1:1, a drugiego ćwierćfinalistę poznamy w środę 12 marca.

     

    Liga Mistrzów: Barcelona z awansem, a Pedri z kolejną nagrodą MVP

     

    W meczu z Benfiką oglądaliśmy kapitalny spektakl i przepiękne gole oraz asysty. Pod tym względem prym wiódł Lamine Yamal, który przy akcji na 1:0 jednym zwodem minął dwóch rywali i kapitalnie dograł do Raphinhi, który otworzył wynik meczu. Młody Hiszpan popisał się jeszcze piękniejszym trafieniem po mierzonym strzale w kierunku lewego słupka bramki strzeżonej przez Trubina. Po tym golu Brazylijczyk aż przyklęknął i wyczyścił buta młodszemu koledze

     

    Mimo to – podobnie jak w poprzednim meczu – nagrodę MVP tego pojedynku dostał Pedri. W pomeczowych wywiadach Hiszpan otwarcie przyznał, że ta nagroda równie dobrze mogła powędrować do jego kolegów z formacji ofensywnej. “Nagrodę MOTM mogli otrzymać Raphinha lub Lamine. To spektakularni gracze. Podobnie jak Lewandowski. Mamy dynamit z przodu i dzisiejsze zwycięstwo dedykujemy dr Carlesowi” – przyznał, cytowany przez dziennikarza Reshada Rahmana.

     

    Kibice uderzyli w Lewandowskiego

    Te słowa, a zwłaszcza wątek Roberta Lewandowskiego. Polak we wtorek rozegrał przeciętne spotkanie, niczym się nie wyróżnił. Pochlebne słowa Pedriego spotkały się z krytycznym odbiorem kibiców. Jeden przytoczył cytat z Pedriego: “podobnie jak Lewandowski” i dopisał, że Hiszpan “musi trollować”. Inny z kolei zacytował ten sam fragment i napisał: Pedri jest zbyt miły, niech go Bóg błogosławi. “Stara się podnieść morale Lewandisneya” – dodał inny użytkownik serwisu X. “Tylko jest uprzejmy dla niego” – uważa inny. Następny kibic nie uwierzył w te słowa, zacytowane przez dziennikarza Reshada Rahmana. “Potrzebuje dowodu, jak Pedri mówi imię piłkarza z nr 9”.

     

    Zdaniem następnego komentującego Pedri powinien wspomnieć o Balde zamiast o “Lewym”. “Jego szybkość jest naprawdę inna” – czytamy. Pozostali kibice zastanawiają się, dlaczego w ogóle to Pedri dostał nagrodę zawodnika meczu. “Nawet ja nie jestem pewien, jak wybrali Pedriego?” – pyta jeden z nich. “Kontrolowałeś tempo gry, chociaż Raphinha i Lamine również na to zasłużyli. Ciesz się swoją nagrodą” – stwierdził kolejny.

    https://x.com/ReshadFCB/status/1899549665021816947

    Robert Lewandowski nie strzelił gola w tym meczu, choć miał ku temu fantastyczną okazję po podaniu Lamine Yamala. Polak w drugim starciu z Benfiką oddał dwa strzały w bramkarza i zakończył to spotkanie w 70. minucie. Kataloński “Sport” ocenił występ 36-latka na “6” w dziesięciostopniowej skali. – W jego grze więcej było obecności niż finezji. Mimo że nie był to jego najlepszy dzień, to jego praca była ważna dlazespołu – czytamy.

     

  • Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strach

    Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strach

    Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strac

     

    “Wampiry” z UEFA odwiedziły FC Barcelonę. “Mundo Deportivo” przekazało, że wysłannicy europejskiej federacji pojawili się na treningu żeńskiej drużyny katalońskiego klubu i zabrały na badania m.in. Ewę Pajor.

     

    Siedem bramek i asysta – to statystyki Ewy Pajor w ostatnich pięciu meczach w barwach FC Barcelony. Reprezentantka Polski rozgrywa pierwszy sezon w klubie ze stolicy Katalonii, ale już jest jedną z jego największych gwiazd. Pokazała to m.in. przed tygodniem, gdy zdobyła hat-tricka w El Clasico z Realem Madryt, który Barcelona wygrała 5:0 w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Królowej.

     

    Ewa Pajor została wybrana do testu antydopingowego

    Pajor wygrała już jedno trofeum z Barceloną, którym był Superpuchar Hiszpanii. Do tego może dołożyć wspomniany Puchar Królowej, mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzyń. I to właśnie przy okazji tych ostatnich rozgrywek drużynę Barcelony podczas treningu odwiedziły “wampiry” z UEFA.

     

    Wysłannicy europejskiej federacji pojawiają się na treningach żeńskich i męskich klubów w niezapowiedzianych terminach, żeby przeprowadzić testy antydopingowe. “Mundo Deportivo” poinformowało, iż traf chciał, że tym razem Ewa Pajor znalazła się wśród ośmiu piłkarek Barcelony, które zostały przetestowane przez te “wampiry”. To jednocześnie standardowa procedura, więc trudno oczekiwać, żeby nagle wykryto doping u którejś z zawodniczek.

     

    Co zaś tyczy się Ewy Pajor i Ligi Mistrzyń, to Polka już czterokrotnie grała w finale tych rozgrywek w barwach VfL Wolfsburg. Za każdym razem jednak przegrywała – trzykrotnie z drużyną Olympique Lyon, a raz z FC Barceloną.

     

    W obecnej edycji Ligi Mistrzyń FC Barcelona zmierzy się z byłą drużyną Pajor – Wolfsburgiem – w ćwierćfinale. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Niemczech w środę 19 marca o godz. 18:45.

  • Wymarzony scenariusz dla Barcelony! Oto droga do finału Ligi Mistrzów

    Wymarzony scenariusz dla Barcelony! Oto droga do finału Ligi Mistrzów

    Wymarzony scenariusz dla Barcelony! Oto droga do finału Ligi Mistrzó

     

    FC Barcelona jest pierwszą drużyną, która awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów w nowym formacie! Wcześniejsze losowanie wyłoniło jej potencjalnych rywali w kolejnych fazach. Zespół Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego był faworytem dwumeczu z Benfiką Lizbona, a później status Blaugrany wcale się nie zmieni! Kolejnym rywalem będzie Borussia Dortmund lub Lille, a droga do finału prezentuje się wybornie. Sprawdź drabinkę.

     

    Zespół Hansiego Flicka idzie jak burza w Champions League. Po zajęciu drugiego miejsca w fazie ligowej jej sytuacja układa się doskonale. Przede wszystkim uniknęła gry z najlepszym jesienią w LM Liverpoolem, a w 1/8 finału trafiła na Benfikę, którą pokonała w styczniu 5:4 po szalonym meczu. Wygrała także dwa kolejne spotkania w fazie pucharowej. We wtorkowy wieczór padł wynik 3:1 po bramkach Raphinhi (dwie) i Lamine’a Yamala.

     

    Niespotykana szansa! Oto droga Barcelony do finału Ligi Mistrzów

    Jedną z bardzo ważnych zmian w formacie zatwierdzonym przez UEFA jest rozstawienie drużyn i poznanie drabinki aż do finału zamiast kolejnych losowań. Podczas ceremonii po play-offach okazało się, że Barcelona uniknęła starcia z Paris Saint-Germain. Aż do finału na pewno nie trafi też na Real Madryt, Atletico czy Arsenal. Kibice upatrują wielkiej szansy na El Clasico w wielkim finale LM. Szansa na to jest spora, patrząc, jaką drogę do finału ma Blaugrana.

     

    Przed Lewandowskim, Szczęsnym i spółką wielka szansa. W ćwierćfinale zmierzą się bowiem z teoretycznie słabszą Borussią Dortmund lub LOSC Lille. W pierwszym meczu padł wynik 1:1, a o awansie zadecyduje środowy rewanż we Francji. W przypadku pokonania jednych z tych drużyn w półfinale Blaugrana zagra z jedną z czterech drużyn: Bayern Monachium/Bayer Leverkusen [3:0 w pierwszym meczu] lub Feyenoord/Inter Mediolan [0:2].

     

    Rewanżowe mecze 1/8 finału LM odbywają się w dniach 11-12 marca. W kwietniu (8-9, 15-16) zaplanowane są ćwierćfinały. Półfinały rozegrane zostaną w dniach 29-30 kwietnia oraz 6-7 maja. Na wielki finał na Allianz Arena w Monachium trzeba poczekać do 31 maja 2025 r.

     

    Pary 1/8 finału Ligi Mistrzów:

     

    Club Brugge — Aston Villa [1:3 w pierwszym meczu]

    Borussia Dortmund — LOSC Lille [1:1]

    Real Madryt — Atletico Madryt [2:1]

    Bayern Monachium — Bayer Leverkusen [3:0]

    PSV Eindhoven — Arsenal [1:7]

    Feyenoord — Inter Mediolan [0:2]

    PSG — Liverpool [0:1]

    Benfica — FC Barcelona [0:1, 1:3 awans Barcelony]

     

    Potencjalne pary ćwierćfinałowe:

     

    PSG lub Liverpool — Club Brugge lub Aston Villa

    PSV Eindhoven lub Arsenal — Real Madryt lub Atletico Madryt

    FC Barcelona — Borussia Dortmund lub LOSC Lille

    Bayern Monachium lub Bayer Leverkusen — Feyenoord lub Inter Mediolan

    Potencjalne pary półfinałowe:

     

    Real Madryt lub Atletico Madryt lub PSV Eindhoven lub Arsenal — PSG lub Liverpool lub Club Brugge lub Aston Villa

    FC Barcelona lub Borussia Dortmund lub Lille — Bayern Monachium lub Bayer Leverkusen

    lub Feyenoord lub Inter Mediolan.

  • Hiszpanie przyjrzeli się temu, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Hiszpanie przyjrzeli się temu, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Hiszpanie przyjrzeli się temu, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    FC Barcelona zwyciężyła Benfikę Lizbona 3:1 i awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Robert Lewandowski został zmieniony na 20 minut przed końcem spotkania. Jak jego występ oceniły media?

     

    We wtorek na Stadionie Olimpijskim FC Barcelona spotkała się z Benfiką w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. “Duma Katalonii” była faworytem tego starcia i potwierdziła to na boisku. Tym razem zwyciężyła 3:1 i po triumfie w całym dwumeczu 4:1 zameldowała się w ćwierćfinale.

     

    Robert Lewandowski wybiegł na murawę w podstawowej “11” katalońskiego zespołu. Polski napastnik według mediów zaprezentował się dobrze, co potwierdzają oceny. Zabrakło tylko, aby wpisał się na listę strzelców.

     

    Dziennik “Sport” ocenił Lewandowskiego na “7”. W uzasadnieniu podkreślono, że Polak był “pracowity”.

     

    “Już od kilku tygodni nie ogranicza się tylko do życia w polu karnym, stara się bardziej uczestniczyć w grze. Bardzo angażuje się w akcje. Brakuje mu tylko gola, by zwieńczyć znakomity występ” – napisano w uzasadnieniu.

     

    Gazeta “Mundo Deportivo” tradycyjnie nie wystawiła żadnych not, ale krótko scharakteryzowała poszczególnych graczy. “Lewy” został przez ten dziennik nazwany “wojownikiem”.

     

    “Nie był precyzyjny pod bramką, ponieważ nie wykorzystał podania od Lamine’a i dwukrotnie strzelał wprost w bramkarza z wyraźnych okazji, ale dał z siebie wszystko. W 70. minucie zmienił go Ferran” – stwierdzono w uzasadnieniu.

     

    Serwis eldesmarque.com wystawił Lewandowskiemu notę 7. Dziennikarze tego portalu także stwierdzili, że Polakowi zabrakło zdobycia bramki.

     

    “Nie udało mu się trafić do bramki, choć próbował, ale jego strzał obronił Trubin. Nie błyszczał tak bardzo jak jego koledzy z drużyny” – napisano w uzasadnieniu.

     

    W podobnym tonie wypowiedzieli się eksperci portalu goal.com. W opinii redaktorów Lewandowski zasłużył na “7”.

     

    “Bardzo dobrze utrzymywał piłkę i stworzył kilka okazji, ale nie trafił do siatki. Został zmieniony w 70. minucie, gdy mecz był prawie rozstrzygnięty” – zauważono w serwisie goal.com.

  • Iga Świątek potrzebowała 58 minut. Demolka! Tylko spójrzcie

    Iga Świątek potrzebowała 58 minut. Demolka! Tylko spójrzcie

    Iga Świątek potrzebowała 58 minut. Demolka! Tylko spójrzcie

    Iga Świątek w zaledwie 58 minut pokonała Karolinę Muchovą 6:1, 6:1 i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 Indian Wells. W trakcie spotkania nie brakowało efektownych zagrań i zaciętych wymian. Zobacz skrót tego meczu.

     

    Mecz Igi Świątek z Czeszką Karoliną Muchovą w 1/8 finału tenisowego turnieju WTA 1000 na kortach twardych w kalifornijskim Indian Wells rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem. Powodem były opady deszczu, które uniemożliwiły tenisistkom grę.

     

    Polka i Czeszka wyszły na kort i zaczęły się rozgrzewać zgodnie z planem o godz. 19 przy lekkiej mżawce, jednak akurat w momencie, gdy miały rozpocząć pojedynek, deszcz zaczął padać znacznie mocniej. Zawodniczki musiały wrócić do szatni. Ostatecznie spotkanie rozpoczęło się godzinę później, już przy świecącym słońcu i padło łupem Polki.

     

    Spotkanie w Kalifornii znakomicie rozpoczęła Polka, która już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Po kilku minutach wiceliderka prowadziła już 3:0 i finalnie wygrała pierwszą partię 6:1.

     

    Drugiego seta Polka rozpoczęła równie udanie od prowadzenia 3:0. W kolejnych gemach Muchova tylko momentami zbliżała się do Polki, która triumfowała 6:1, 6:1.

     

     

    Organizatorzy przewidzieli za tę rundę nagrodę w wysokości 189 tys. dol. (ok. 728 tys. zł), a awans do półfinału oznaczać będzie premię w wysokości 332 tys. dol. To wynagrodzenie w wysokości grubo ponad miliona złotych — 1 mln 278 tys. zł! O ten bonus Polka powalczy z wygraną starcia Qinwen Zheng — Marta Kostjuk.