Category: Home

  • Niepokojący obrazek po meczu z Maltą. Chodzi o reprezentanta Polski

    Niepokojący obrazek po meczu z Maltą. Chodzi o reprezentanta Polski

    Niepokojący obrazek po meczu z Maltą. Chodzi o reprezentanta Polski

    Matty Cash rozpoczął mecz z Maltą na ławce rezerwowych, lecz w okolicach 70. minuty trener Michał Probierz dał mu szansę. Po meczu reprezentant Polski wyraźnie utykał, co zostało uwiecznione na wideo.

     

    Reprezentacja Polski zagrała dwa mecze w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Pierwszy mecz przeciwko Litwie, choć wygrany 1:0, pozostawił wiele do życzenia pod kątem stylu gry. Maltańczycy okazali się nieco łatwiejszym przeciwnikiem dla podopiecznych Michała Probierza i wygrali 2:0 po dublecie Karola Świderskiego.

     

    Matty Cash opuścił PGE Narodowy, utykając

    W składach reprezentacji Polski pomiędzy dwoma meczami doszło do kilku rotacji. Jedną z nich było wystawienie przez Michała Probierza Jakuba Kamińskiego na lewym wahadle i przesunięcie na prawe Przemysława Frankowskiego. Tym samym Matty Cash zasiadł na ławce rezerwowych.

     

    Jednak to wystarczyło, żeby wahadłowy reprezentacji Polski nabawił się urazu. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać, że zawodnik Aston Villi wyraźnie utykał po meczu z Maltą. Wideo pochodzi ze strefy mieszanej, w której zawodnicy rozmawiają z dziennikarzami.

     

    Nie wiadomo, co dokładnie dolega reprezentantowi Polski, lecz można przypuszczać, że chodzi o uraz mięśniowy. Następny mecz Polacy w eliminacjach do mistrzostw świata 2026 Polacy zagrają na wyjeździe przeciwko Finlandii. To starcie odbędzie się 10 czerwca 2025 roku.

  • Magda Linette w ćwierćfinale. Znamy godzinę meczu

    Magda Linette w ćwierćfinale. Znamy godzinę meczu

    Magda Linette w ćwierćfinale. Znamy godzinę meczu

    Magda Linette zmierzy się z Jasmine Paolini w ćwierćfinale rozgrywanego na kortach twardych turnieju WTA 1000 w Miami. Mecz Polki z Włoszką odbędzie się we wtorek wieczorem naszego czasu.

     

    W poniedziałek Magda Linette odniosła jedno z największych zwycięstw w karierze i w IV rundzie turnieju WTA 1000 w Miami pokonała Coco Gauff. Dzięki temu awansowała do ćwierćfinału, gdzie czeka ją pojedynek z kolejną wielką gwiazdą kobiecych rozgrywek, rozstawioną z numerem szóstym w Miami Open, Jasmine Paolini.

     

    29-letnia Włoszka aktualnie zajmuje siódme miejsce w rankingu WTA. Najwyżej była szósta. W zawodowej karierze zdobyła dwa tytuły w głównym cyklu, ale najbardziej dała się zapamiętać z fenomenalnych wielkoszlemowych występów w zeszłym roku, gdy zagrała w finałach Rolanda Garrosa i Wimbledonu.

     

    Linette i Paolini zmierzą się ze sobą po raz czwarty. Bilans ich dotychczasowych konfrontacji wynosi 2-1 dla Polki. Poprzednio zagrały ze sobą we wrześniu ubiegłego roku w Pekinie i wówczas poznanianka zwyciężyła 6:4, 6:0.

     

    Mecz Linette z Paolini odbędzie się we wtorek. Został zaplanowany na korcie centralnym. Rozpocznie się nie przed godz. 19:00 czasu polskiego.

     

    Transmisje telewizyjne z turnieju WTA 1000 w Miami na sportowych antenach Canal+. Portal WP SportoweFakty przeprowadzi tekstową relację na żywo z meczu Linette – Paolini.

  • Porażka Andriejewej, a tu taka wiadomość z Miami. Rosjanka jednak zagra w ćwierćfinale

    Porażka Andriejewej, a tu taka wiadomość z Miami. Rosjanka jednak zagra w ćwierćfinale

    Porażka Andriejewej, a tu taka wiadomość z Miami. Rosjanka jednak zagra w ćwierćfinale

    Noc z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego przyniosła nam zaskakujące rozstrzygnięcie podczas turnieju WTA 1000 w Miami. Notująca serię 13 zwycięstw z rzędu Mirra Andriejewa pożegnała się z singlową rywalizacją po porażce z Amandą Anisimovą. Mimo to 17-latka wciąż pozostawała w grze o tytuł – tyle że w deblu, w duecie z Dianą Sznajder. Kilka godzin temu Rosjanki awansowały do ćwierćfinału, pokonując parę Yifan Xu/Zhaoxuan Yang 6:1, 6:2 w zaledwie 50 minut.

     

    Po tym, jak Mirra Andriejewa wygrała turniej WTA 1000 w Indian Wells i sięgnęła po swój drugi tytuł tej rangi z rzędu w wieku niespełna 18 lat, Rosjanka stanęła przed szansą, by stać się najmłodszą triumfatorką Sunshine Double w historii. Wiemy już jednak, że przynajmniej w tym roku nie powiedzie się jej ta misja. A to dlatego, że w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego odpadła z singlowej rywalizacji po trzeciej rundzie zmagań. Sposób na zawodniczkę, która miała serię 13 zwycięstw z rzędu, znalazła Amanda Anisimova. Po zaciętym meczu, trwającym niespełna trzy godziny, Amerykanka wygrała 7:6(5), 2:6, 6:3.

     

    Tenisistka z Krasnojarska wciąż pozostawała jednak w grze o tytuł podczas rozgrywek na Florydzie, tyle że w deblu. Razem z Dianą Sznajder wciąż liczyły się w walce o końcowe trofeum. Minionej nocy Rosjanki rywalizowały o ćwierćfinał w grze podwójnej. Ich rywalkami były reprezentantki Chin – Yifan Xu i Zhaoxuan Yang. Andriejewa i Sznajder nie dały większych szans przeciwniczkom i wykonały kolejny krok w stronę zwycięstwa w całych zmaganiach.

     

    Mirra Andriejewa i Diana Sznajder zagrają o półfinał w deblu podczas WTA 1000 w Miami

     

    Mecz mógł jednak rozpocząć się od przełamania dla Chinek. Już na “dzień dobry” miały w sumie trzy break pointy, ale nie były w stanie wykorzystać żadnego z nich. Kilka minut później mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją – z tym, że tym razem pojawiły się w sumie dwie okazje. Z czasem Mirra i Diana zaczęły nabierać coraz lepszy rytm. Podbudowane wyjściem z poważnych opresji ruszyły po przełamanie w trakcie czwartego gema. Już pierwszą szansę zamieniły w prowadzenie 3:1, które następnie tylko i wyłącznie powiększały. Do końca seta dominowały na korcie i ostatecznie triumfowały 6:1.

     

    Rosjanki kontynuowały swoją kapitalną passę także na starcie drugiej odsłony, wyszły na prowadzenie 3:0 z podwójnym przełamaniem. Seria wygranych gemów zakończyła się na ośmiu z rzędu. Chinki odrobiły stratę breaka, później złapały kontakt na jedno “oczko” różnicy. Andriejewa i Sznajder nie dopuściły jednak do całkowitego zniwelowania strat. Co więcej, po siedmiu rozdaniach znów mogły się cieszyć z powiększonej przewagi. Przy stanie 5:2 serwowały po awans do ćwierćfinału WTA 1000 w Miami. Nie miały z tym żadnego problemu, wygrały gema do zera. Ostatecznie Mirra i Diana triumfowały 6:1, 6:2, kończąc pojedynek po zaledwie 50 minutach gry.

     

    W następnej rundzie dojdzie do ciekawej rywalizacji, bowiem rywalkami Rosjanek będą inne tenisistki znane przede wszystkim z singla – Jekaterina Aleksandrowa i Peyton Stearns. Faworytkami spotkania będą oczywiście wicemistrzynie olimpijskie z Paryża, ale Jekaterina i Peyton potrafiły już wyeliminować w tym turnieju duet rozstawiony z “4” – Jelena Ostapenko/Ellen Perez. Zapowiada się zatem ciekawa batalia o półfinał tysięcznikana Florydzie.

     

  • Obrzydliwy atak na kadrowicza. Sprawa ma drugie dno. “Tak tylko zostawię”

    Obrzydliwy atak na kadrowicza. Sprawa ma drugie dno. “Tak tylko zostawię”

    Obrzydliwy atak na kadrowicza. Sprawa ma drugie dno. “Tak tylko zostawię”

    Reprezentacja Polski pokonała w poniedziałkowy wieczór Maltę 2:0, robiąc kolejny krok w kierunku awansu na mistrzostwa świata. Mimo kompletu punktów nie rozkochała w sobie kibiców – wręcz przeciwnie, kolejny raz piłkarze stali się obiektami drwin i ataków. Najmocniej oberwało się strzelcowi obu bramek, Karolowi Świderskiemu za wykonywane przez niego gesty. Wszystko wskazuje jednak na to, że cała sprawa ma drugie dno. I to niekoniecznie takie, jakie dostrzegli kibice.

     

    Po piątkowym meczu z Litwą (wygranym w męczarniach 1:0) poprzeczka oczekiwań wobec drużyny Michała Probierza nie była zawieszona wysoko. Fani liczyli po prostu, że “Biało-Czerwoni” szybko i skutecznie wyleczą Maltę z marzeń o jakiejkolwiek niespodziance. Mimo początkowych problemów to się udało. W 27. minucie po dograniu z prawej strony wynik otworzył Karol Świderski. To, co stało się potem, rozpętało jednak prawdziwą burzę.

     

    Napastnik Panathinaikosu Ateny celebrując trafienie podbiegł w kierunku trybun i przyłożył ręce do uszu, jakby nasłuchując ich reakcji. W ślad za nim poszedł Jakub Moder. Dla kibiców, jak i części ekspertów przekaz był jednoznaczny – reprezentanci mieli “odgryźć” się kibicom za zmasowaną krytykę po poprzednim starciu. Media społecznościowe zapłonęły. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest tak oczywista, a część sympatyków dostrzegła drugie dno.

     

    Karol Świderski pod ostrzałem. Sprawa nie jest tak oczywista

     

    Ci z kibiców, którzy nieco dokładniej śledzą klubowe występy Świderskiego zauważyli, że zaprezentowana przez niego “cieszynka” często pojawiała się w przeszłości i najprawdopodobniej nie była podszyta żadną złośliwością. W obronę wziął go między innymi były reprezentant (3 występy), gracz m.in. Górnika Zabrze i SC Heerenveen, Paweł Bochniewicz. “Tak tylko zostawię. Nie szukajmy problemów tam, gdzie ich nie ma” – przekazał, dołączając wideo ze wspomnianej celebracji jeszcze w barwach Charlotte FC.

     

    Co więcej, snajper podobną pozę pokazał w trakcie… prezentacji w Hellas Verona. Sam “Świderek” po spotkaniu tematu celebracji bezpośrednio nie poruszył. Przed telewizyjną kamerą przyznał jednak, że dwa strzelone gole, wobec poprzedniego, słabego meczu z Litwą bardzo go ucieszyły.

     

    Podopiecznych Michała Probierza kolejny raz w akcji zobaczymy w czerwcu. Zagrają towarzysko z Młodawią oraz o eliminacyjne punkty, na wyjeździe przeciwko Finlandii.

     

  • Sabalenka pogrążyła Collins, później wysłała sygnał Świątek. Powiedziała to otwarcie

    Sabalenka pogrążyła Collins, później wysłała sygnał Świątek. Powiedziała to otwarcie

    Sabalenka pogrążyła Collins, później wysłała sygnał Świątek. Powiedziała to otwarcie

    W czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami doszło do ciekawie zapowiadającego się starcia obrończyni tytułu, czyli Danielle Collins, z aktualną liderką rankingu WTA Aryną Sabalenką. Białorusinka bez większych problemów pokonała Amerykankę, a podczas pomeczowej konferencji prasowej wysłała sygnał Idze Świątek. Chodzi o pozycję numer 1 w światowym zestawieniu, którą tenisistka z Mińska zajmuje już od kilku miesięcy.

     

    Turniej WTA 1000 w Miami wkracza w decydującą fazę – poznaliśmy już wszystkie ćwierćfinalistki zmagań na Florydzie. W gronie najlepszych ośmiu zawodniczek zameldowała się m.in. Magda Linette, która sensacyjnie wyeliminowała Coco Gauff. W grze o końcowe trofeum jest też Iga Świątek, która pokonała Elinę Switolinę. Kilka godzin przed wiceliderką rankingu WTA na korcie pojawiła się liderka tego zestawienia, czyli Aryna Sabalenka.

     

    Białorusinka przez turniej w Miami idzie jak burza. W meczu drugiej rundy z Wiktorią Tomową straciła tylko trzy gemy, w pierwszym secie starcia z Eleną-Gabrielą Ruse wygrała 6:1, a kilka minut później zameldowała się w kolejnej rundzie po tym, jak rywalka skreczowała. W poniedziałek przyszło jej zmierzyć się z kolei z rozstawioną z “14” Danielle Collins, która przed rokiem wygrała “tysięcznik” na Florydzie.

     

    Amerykanka trofeum nie obroni, bo została ograna przez Sabalenkę. Białorusinka świetnie serwowała (w sumie posłała aż siedem asów) i sukcesywnie budowała swoją przewagę. W sumie w pierwszym secie dała się przełamać tylko raz i wygrała 6:4. Identycznym wynikiem zakończyła się druga partia, w której Collins nie wypracowała nawet jednego break pointa.

     

    Aryna Sabalenka po meczu z Danielle Collins w Miami

     

    Podczas pomeczowej konferencji prasowej Sabalenkę zapytano o jej serwis. Tenisistka z Mińska przyznała, że po tym, jak podczas Australian Open ten element gry nie przynosił zamierzonych efektów, zaczęła nad nim pracować.

     

    “Jestem bardzo zadowolona ze sposobu, w jaki teraz serwuję i myślę, że przeciwko Danielle serwowałam naprawdę mądrze. (…) Tak, cieszę się, że odzyskałam swój serwis” – powiedziała.

     

    W trakcie spotkania z dziennikarzami nie zabrakło też pytań o pozycję nr 1 w światowym rankingu. Sabalenkę zapytano o to, czy czuje teraz dodatkową presję. Jej odpowiedź można interpretować jako wysłanie sygnału Idze Świątek, która walczy o odzyskanie prowadzenia w zestawieniu. Białorusinka jest bowiem przekonana, że to ona zasłużyła na miano pierwszej rakiety świata.

     

    Cóż, myślę, że jestem tam, gdzie powinnam być i jestem super szczęśliwa, że widzę siebie w tej pozycji, ponieważ pracowałam – nigdy tego nie mówię, ale pracowałam naprawdę ciężko, żeby dojść do tego, gdzie jestem teraz. To nie jest dla mnie presja. Bycie w tej pozycji jest naprawdę przyjemne

     

    ~ stwierdziła.

     

    Kontynuując ten wątek Sabalenka zauważyła, że sportowcom często towarzyszy presja. Ona sama stara się skupiać na sobie i samodoskonaleniu, bo dzięki temu nie musi przejmować się oczekiwaniami innych. Przywołała przy tym hasło znane z US Open. “Presja to przywilej. Ja tak to odbieram” – skwitowała.

     

  • Tie-break w meczu Świątek – Switolina, a potem przerwa medyczna. Koniec po 125 minutach

    Tie-break w meczu Świątek – Switolina, a potem przerwa medyczna. Koniec po 125 minutach

    Tie-break w meczu Świątek – Switolina, a potem przerwa medyczna. Koniec po 125 minutach

    Długo trzeba było czekać na pojedynek z udziałem Igi Świątek o ćwierćfinał WTA 1000 w Miami. Mecz Polki z Eliną Switoliną wystartował dopiero około godz. 3:00 czasu polskiego ze względu na przedłużającą się rywalizację w ATP. Starcie obfitowało w sporą dawkę emocji. Finalnie triumfowała raszynianka – 7:6(5), 6:3 po 2 godzinach i 5 minutach walki. Mamy zatem dwie reprezentantki naszego kraju w najlepszej “8” zmagań na Florydzie. O awans do półfinału Iga powalczy z Alexandrą Ealą.

     

    Iga Świątek dotarła do czwartej rundy WTA 1000 w Miami bez straty seta, chociaż jej droga była o wiele bardziej wymagająca niż podczas turnieju w Indian Wells. Musiała m.in. rozegrać tie-breaka z Elise Mertens, ale zakończyła go skutecznie. W drugim secie Polka zdominowała już reprezentantkę Belgii i ostatecznie triumfowała 7:6(2), 6:1.

     

    W nocnej batalii o ćwierćfinał imprezy rozgrywanej na Florydzie zmierzyła się z Eliną Switoliną. Przed spotkaniem można było przypuszczać, że przed raszynianką najtrudniejsze wyzwanie ze wszystkich dotychczasowych na tym turnieju. Ukrainka imponowała dobrą dyspozycją w ostatnich tygodniach. W drodze do czwartej fazy w Miami pokonała m.in. Karolinę Muchovą czy Belindę Bencić. Do tej pory bilans bezpośrednich spotkań wynosił 2-1 na korzyść Igi. Wiceliderka rankingu wygrała również ich ostatni pojedynek, rozegrany nieco ponad rok temu w Dubaju. Dzisiaj 23-latka stanęła przed szansą na trzeci triumf w potyczce z reprezentantką naszych wschodnich sąsiadów.

     

    Triumf Igi Świątek w sesji wieczornej. Polka w ćwierćfinale WTA 1000 w Miami

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Switoliny. Już na “dzień dobry” doszło do stanu równowagi. Dało się zauważyć, że obie poszukiwały jeszcze właściwego rytmu, obserwowaliśmy sporo błędów. Ostatecznie nie było żadnych okazji na przełamanie dla Świątek i Ukrainka utrzymała swoje podanie. Po chwili Iga odpowiedziała w bardzo dobrym stylu, nie tracąc żadnego punktu. Trzeci gem przyniósł nam pierwszego breaka na korzyść wiceliderki rankingu. Polka wyszła na prowadzenie 2:1, ale nie nacieszyła się nim zbyt długo. Elina natychmiast odrobiła stratę po świetnym returnie.

     

    Następne minuty należały do serwujących zawodniczek. Kolejne przełamanie nadeszło w trakcie siódmego rozdania. Wówczas Świątek wróciła ze stanu 0-30, wygrywając cztery akcje z rzędu. Niestety, także i tym razem nasza tenisistka miała problem z tym, by potwierdzić przewagę breaka. Brakowało jej pierwszego podania, pojawiało się sporo błędów w wymianach. Ostatecznie zrobiło się 4:4. W trakcie następnego gema Switolina również walczyła ze swoim podaniem, ale w kluczowym momencie wszystko zafunkcjonowało jak należy i Ukrainka znalazła się na prowadzeniu.

     

    Na Polkę czekał pierwszy poważny test w tym pojedynku, gdyż musiała utrzymać swoje podanie, by pozostać w grze o wygraną w secie. Nasza reprezentantka dobrze poradziła sobie jednak z tym wyzwaniem i zgarnęła gema do 15. Iga weszła na wyższe obroty, co dało się zauważyć także w trakcie jedenastego rozdania. Po dobrej akcji wiceliderka rankingu wypracowała sobie okazję na 6:5. Pierwszej nie udało się wykorzystać, ale po świetnym returnie pojawiła się druga. Tym razem Świątek dopięła już swego i serwowała po zwycięstwo w partii.

     

    Mimo prowadzenia 30-15 Polki w dwunastym gemie, doszło do tie-breaka. Czujni obserwatorzy zauważyli, że zawodniczki wygrywały gemy wyłącznie po tej stronie kortu, która znajdowała się bliżej głównej kamery. Trudno było jednak wskazać konkretny powód takiego przebiegu zdarzeń. Decydująca rozgrywka rozpoczęła się świetnie z perspektywy Igi, od wygrania trzech akcji z rzędu. Później Elina goniła naszą tenisistkę, doprowadziła do wyrównania na 5-5. Najważniejsze dwa punkty powędrowały jednak na konto wiceliderki rankingu. Świątek rozegrała dwie wymiany na swoich warunkach i dostała za to nagrodę. Wygrała premierową odsłonę 7:6(5) po 62 minutach walki. Po secie raszynianka udała się na przerwę toaletową, a Ukrainka korzystała z pomocy medycznej ze względu na problemy z palcem u prawej stopy.

     

    Po powrocie do gry serwowała Polka – po stronie znajdującej się dalej od głównej kamery. Tendencja wygrywania gemów na bliższym planie została podtrzymana. W związku z tym Świątek straciła podanie na starcie, ale po zmianie stron natychmiast odrobiła stratę. Później utrzymała swój serwis i po trzech rozdaniach Polka prowadziła 2:1. W czwartym gemie Iga powinna mieć na swoim koncie dwa break pointy z rzędu. Będąc blisko siatki, mając rywalkę blisko prawego narożnika kortu, raszynianka podjęła zbyt duże ryzyko i popełniła błąd, wyrzucając piłkę wkorytarz deblowy.

    Mimo niewykorzystanej okazji, w dalszym fragmencie rozdania nasza tenisistka finalnie doczekała się szans na przełamanie. Za drugą okazją wyszła na prowadzenie 3:1, przerywając serię 15 gemów z rzędu wygranych przez obie zawodniczki po tej stronie kortu, która znajduje się bliżej kamery telewizyjnej. Po chwili Świątek powiększyła swoje prowadzenie, utrzymując podanie po grze na przewagi. W trakcie szóstego gema wiceliderka rankingu miała w sumie trzy piłki na 5:1, ale ostatecznie Elina dorzuciła drugie “oczko” na swoje konto. Ukrainka odzyskała wiarę w to, że może jeszcze nawiązać walkę z raszynianką. Z kolei 23-latka wyraźnie zatraciła koncentrację, znów wkradały się błędy. Jeden z nich przyniósł odrobienie straty breaka przez przeciwniczkę.

     

    Switolina serwowała po wyrównanie na 4:4. Miała ku temu w sumie dwie piłki, ale żadnej z nich nie potrafiła wykorzystać. Chwilę później nadeszła okazja na przełamanie dla Świątek. Tym razem to Elina nie wytrzymała i popełniła prosty błąd, który sprawił, że przy stanie 5:3 Polka podawała po awans do ćwierćfinału. Polka wykonała swoje zadanie. Ostatecznie triumfowała 7:6(5), 6:3 po 125 minutach rywalizacji. Mamy zatem dwie Polki w najlepszej “8” WTA 1000 w Miami. Iga Świątek powalczy o półfinał z Alexandrą Ealą, a Magda Linette z Jasmine Paolini.

     

  • Takie słowa o Radwańskiej tuż przed meczem Linette. “Sama nie jest trenerem”

    Takie słowa o Radwańskiej tuż przed meczem Linette. “Sama nie jest trenerem”

    Takie słowa o Radwańskiej tuż przed meczem Linette. “Sama nie jest trenerem”

    Magda Linette wielokrotnie podkreślała, że niezwykle ważne są dla niej kwestie mentalne. Technicznie Polka gra bardzo dobrze, ale to często umysł i brak pewności sprawia, że każdy mecz, łatwy czy trudny, ma o wiele większe prawdopodobieństwo porażki. To właśnie kwestie mentalne pomogły Linette wspiąć się na wyżyny i dojść aż do półfinału Australian Open w 2021 roku.

     

    Magda Linette i Agnieszka Radwańska – tak współpracują

     

    Mark Gellard, trener Magdy Linette, w rozmowie z Canal+ opowiedział bardziej szczegółowo o tym, kim właściwie została Agnieszka Radwańska w zespole jego podopiecznej. Wiadomo, że była wiceliderka rankingu WTA ma do spełnienia bardzo ważne zadanie, które może zupełnie odmienić grę młodszej koleżanki.

     

    “Agnieszka Radwańska zaskoczyła mnie swoją świetną komunikacją. Sama w sobie nie jest trenerem, ale jest mentorem, jako była zawodniczka, przekazuje wskazówki inaczej niż ja, dając inną perspektywą. Jest bardzo wartościowa, pomaga Magdzie spojrzeć na grę lepiej. Pracować z taką zawodniczką, która była na takim poziomie potrafi dać inny efekt. To jest bardzo ważne” – wyjaśniał.

     

    Magda Linette zmierzy się z Coco Gauff

     

    Linette jak dotąd pokazała się w Miami z bardzo dobrej strony i pokonała bardzo dobrze dysponowaną Jekaterinę Aleksandrową. Zwycięstwo Polki było dla wielu zaskoczeniem. Dla polskich kibiców oznaczało ponowne rozbudzenie nadziei na duży sukces Magdy Linette.

     

    “Magda najpewniej zagrała z Aleksandrową, zawodniczką z czołowej 20 rankingu. Spisała się mądrze, zrealizowała przygotowany plan taktyczny. W trzeciej rundzie była faworytką, ale wytrzymała presję. Porażka byłaby bolesnym zakończeniem naprawdę udanego tygodnia. Magda wykonała dobrą robotę i mam nadzieję na jeszcze lepszy tenis” – mówił przed spotkaniem z Gauff Gellard w rozmowie z Canal+. Początek spotkania po godzinie 20:00 polskiego czasu. 

     

  • Magdalena Fręch zadziwia tenisową gwiazdę, ale potem dramatyczny upadek – szokujący zwrot akcji!

    Magdalena Fręch zadziwia tenisową gwiazdę, ale potem dramatyczny upadek – szokujący zwrot akcji!

    Magdalena Fręch zadziwia tenisową gwiazdę, ale potem dramatyczny upadek – szokujący zwrot akcji!

    Magdalena Fręch Oszołomiła Jelenę Ostapenko, Ale Potem Nastąpił Szokujący Upadek!

    Magdalena Fręch rozpoczęła mecz z Jeleną Ostapenko w pierwszej rundzie turnieju WTA 500 w Adelajdzie w wymarzony sposób, lecz to, co wyglądało na przełomowy moment, szybko zamieniło się w koszmar. Po dominującym pierwszym secie Polka doznała dramatycznego załamania, pozwalając doświadczonej Łotyszce przejąć całkowitą kontrolę nad spotkaniem. Mimo że początek meczu rozbudził ogromne nadzieje polskich kibiców, Fręch ostatecznie nie zdołała utrzymać poziomu i przegrała 6:4, 1:6, 1:6, odpadając z turnieju.

     

    Wymarzony Początek, Który Zachwycił Kibiców

     

    Od pierwszej piłki Fręch prezentowała się znakomicie. Już w pierwszym gemie przełamała serwis Ostapenko, a następnie z dużą pewnością siebie powiększała przewagę, błyskawicznie obejmując prowadzenie 4:0. Kibice w Polsce nie mogli uwierzyć w to, co widzą—w końcu nawet Iga Świątek nigdy nie pokonała Ostapenko. Łotyszka, znana ze swojego agresywnego stylu gry, była całkowicie zagubiona, popełniając aż 10 niewymuszonych błędów w mniej niż czterech gemach.

     

    Jednak gdy wydawało się, że Fręch pewnie zmierza po zwycięstwo w pierwszym secie, sytuacja diametralnie się zmieniła. Ostapenko odzyskała rytm i wygrała trzy kolejne gemy. Mimo to Fręch zdołała opanować nerwy i domknęła partię 6:4, ale nic jeszcze nie było przesądzone.

     

    Szokujący Zwrot Akcji – Fręch Całkowicie Się Rozsypuje

     

    To, co wydarzyło się w drugim secie, było prawdziwą katastrofą. Rozwścieczona nieudaną pierwszą partią Ostapenko ruszyła do ofensywy, dominując każdy aspekt gry i nie dając Polce najmniejszych szans. Fręch, która wcześniej kontrolowała przebieg meczu, nagle zaczęła popełniać coraz więcej błędów i nie była w stanie nadążyć za rywalką. W efekcie Ostapenko wygrała cztery gemy z rzędu, całkowicie odwracając losy spotkania. W mgnieniu oka Fręch znalazła się w dramatycznej sytuacji, przegrywając 1:6, wygrywając w secie zaledwie jednego gema.

     

    Niestety, decydująca partia nie przyniosła poprawy. Ostapenko, będąc już w pełni kontrolująca mecz, przełamała serwis Fręch dwukrotnie i objęła prowadzenie 4:1. Polka próbowała jeszcze walczyć, ale Łotyszka nie zamierzała zwalniać tempa. Z każdą wymianą nabierała jeszcze większej pewności siebie, aż w końcu zamknęła spotkanie, zadając Fręch piątą porażkę z rzędu.

     

    Bolesna Porażka Tuż Przed Australian Open

     

    To kolejne niepokojące niepowodzenie dla Fręch, której seria porażek rozpoczęła się już w 2024 roku, kiedy przegrała z Aryną Sabalenką w Wuhanie. Od tego momentu Polka nie potrafi wrócić do formy, odpadając szybko z turniejów w Brisbane i teraz w Adelajdzie. A tymczasem Australian Open zbliża się wielkimi krokami. Czy Fręch zdoła się jeszcze podnieść i zaprezentować lepszą grę w Melbourne?

     

    Ostapenko Przed Kolejnym Wyzwanie – Starcie z Madison Keys

     

    Podczas gdy Fręch musi skupić się na odbudowie formy, Ostapenko awansuje do kolejnej rundy. Jej następną rywalką będzie Madison Keys (18. rakieta świata), co zapowiada niezwykle wymagający pojedynek. Łotyszka, mimo wcześniejszych problemów i serii porażek, udowodniła, że nadal potrafi odwracać losy spotkań i narzucać swój styl gry. Jeśli utrzyma tę formę, może być jedną z głównych kandydatek do triumfu w Adelajdzie.

     

    Dla Magdaleny Fręch jednak poszukiwanie przełamania trwa dalej.

     

  • Magda Linette przechodzi do historii po zdemolowaniu światowej „trójki” Coco Gauff w dwóch setach (6-4, 6-4) w Miami.

    Magda Linette przechodzi do historii po zdemolowaniu światowej „trójki” Coco Gauff w dwóch setach (6-4, 6-4) w Miami.

    Linette ucisza Gauff w Miami – Szokujące zwycięstwo, które wprawiło tłum w osłupienie!

    Magda Linette właśnie dokonała jednej z największych sensacji turnieju WTA 1000 w Miami! Polska tenisistka, zajmująca 34. miejsce w rankingu, zaskoczyła turniejową „trójkę” Coco Gauff, wygrywając 6:4, 6:4 i awansując do ćwierćfinału. To był pokaz taktycznej doskonałości, odporności i determinacji – występ, który wprawił kibiców w zachwyt i wysłał mocny sygnał do całego tenisowego świata.

     

    Koszmarny początek Gauff – Linette wykorzystuje każdą okazję

     

    Od pierwszych minut meczu było jasne, że Gauff nie będzie miała łatwego dnia. Już przy drugim punkcie popełniła podwójny błąd serwisowy – i powtórzyła ten błąd chwilę później, pozwalając Linette przejąć psychologiczną przewagę. Amerykanka prowadziła tylko raz – 1:0 – ale było to ostatnie takie prowadzenie w pierwszym secie.

     

    Legenda tenisa, Martina Navratilova, zwracała ostatnio uwagę na problemy Gauff z serwisem i forhendem, sugerując, że powinna wzorować się na Idze Świątek. Statystyki potwierdzały te obawy – przed turniejem w Miami Gauff popełniła aż 104 podwójne błędy serwisowe w zaledwie 15 meczach, co było najgorszym wynikiem wśród zawodniczek z Top 100 WTA.

     

    Wcześniej w tym sezonie Gauff ledwo uniknęła porażki w Indian Wells, gdzie w meczu z Japonką Uchijimą popełniła aż 21 podwójnych błędów, ale ostatecznie wygrała w trzech setach. Jednak jej forma była bardzo niestabilna – wczesne porażki w Doha i Dubaju z Martą Kostyuk i McCartney Kessler oraz rozczarowująca przegrana z Paulą Badosą w ćwierćfinale Australian Open. Przed tym spotkaniem z Badosą Gauff była niepokonana w 2024 roku, pokonując nawet Świątek w finale United Cup. Jednak od tamtego momentu jej gra zaczęła się chwiać.

     

    Linette niewzruszona, gdy gra Gauff się rozpada

     

    Mimo problemów w ostatnich miesiącach Gauff wyglądała świetnie w Miami – w zaledwie 46 minut zdemolowała Sofię Kenin 6:0, 6:0, a następnie pokonała Marię Sakkari 6:2, 6:4. Wydawało się, że wraca do formy. Ale Linette miała inny plan.

     

    Od samego początku Polka nie bała się wyżej notowanej rywalki. Podczas gdy Gauff zmagała się z podwójnymi błędami, Linette imponowała pewnością siebie. Miała doskonałą strategię – celowała w forhend Amerykanki, który jest jej najsłabszym uderzeniem, i konsekwentnie wykorzystywała jej niepewność.

     

    Linette, która również mieszka na Florydzie, czuła się jak u siebie. Wcześniej w turnieju pokonała Pavlyuchenkovą, Aleksandrową i Fruhvirtovą – wszystkie bez straty seta. W jej boksie siedziała Agnieszka Radwańska wraz z trenerem Markiem Gellardem. Widać było, że wpływ Radwańskiej działa – Linette grała inteligentnie, precyzyjnie i nie pozwalała Gauff narzucić swojego rytmu.

     

    „Trzymaj!” – mentalna siła Linette robi różnicę

     

    Przy stanie 3:2 w pierwszym secie Linette wykrzyknęła „Trzymaj!”, wygrywając długi, wyczerpujący wymianę. Chwilę wcześniej obroniła trzy break pointy, nie pozwalając Gauff przejąć inicjatywy. Po kolejnych kilku minutach to Polka wygrała pierwszego seta 6:4.

     

    Statystyki mówiły same za siebie: Gauff popełniła aż 25 niewymuszonych błędów w pierwszym secie, podczas gdy Linette zaledwie 10. Co więcej, Polka nie dopuściła rywalki do ani jednej okazji na przełamanie, podczas gdy Gauff miała już na koncie 7 podwójnych błędów.

     

    W przypływie frustracji Gauff uderzyła rakietą o kort tak mocno, że ta odbiła się kilka metrów w górę. Kibice w Miami nie wygwizdali jej, a wręcz przeciwnie – nagrodzili brawami, próbując dodać jej otuchy. Ale Linette była niewzruszona.

     

    Drugi set: Gauff walczy, ale Linette nie oddaje kontroli

     

    Początek drugiego seta znów był fatalny dla Gauff – rozpoczęła go kolejnym podwójnym błędem, swoim ósmym w meczu. Jednak mimo to Amerykanka jakimś cudem przełamała Linette i objęła prowadzenie 2:0.

     

    W tym momencie wielu spodziewało się, że Polka zacznie się chwiać. Gauff znana jest ze swoich powrotów i grała coraz bardziej agresywnie. Ale Linette nie spanikowała. Natychmiast przełamała powrotnie, doprowadzając do stanu 2:2.

     

    Jej trener Mark Gellard zachęcał ją do jeszcze odważniejszej gry, mówiąc, by zaufała swojemu uderzeniu i szła po swoje. Linette posłuchała. Gauff natomiast zaczęła coraz bardziej się frustrować.

     

    Przy stanie 4:2 Amerykanka posłała serwis z prędkością 191 km/h – ale to nie był znak dominacji, a desperacji. Jak skomentował Bartosz Ignacik z Canal+: „Ona już nie myśli – ona po prostu wali na oślep”.

     

    Błędy Gauff tylko się mnożyły, a przy stanie 4:4 Linette ponownie ją przełamała. Teraz serwowała już po zwycięstwo.

     

    Historyczne zwycięstwo Linette!

     

    Po 90 minutach stało się – Linette dokonała sensacji! Statystyki mówiły wszystko:

     

    ✅ Linette: 12 winnerów, 20 niewymuszonych błędów

    ❌ Gauff: 18 winnerów, ale aż 45 niewymuszonych błędów

    ❌ Gauff: 12 podwójnych błędów serwisowych, Linette – ani jednego

     

    To jedno z największych zwycięstw w karierze Linette – nie tylko ze względu na ranking rywalki, ale przede wszystkim na sposób, w jaki je odniosła. Od początku do końca kontrolowała grę, nie pozwalając Gauff narzucić swojego stylu.

     

    Dla Linette to triumf, który pokazuje jej rosnącą pewność siebie i dojrzałość taktyczną. Dla Gauff – kolejny bolesny sygnał, że musi popracować nad serwisem, forhendem i mentalnością pod presją.

     

    Linette jest już o krok bliżej swojego pierwszego finału turnieju WTA 1000. Jeśli utrzyma taką pewność siebie, inteligencję i agresję, ten sen może się spełnić.

     

    Miami właśnie było świadkiem tenisowego arcydzieła – Magda Linette wkroczyła na wielką scenę!

     

  • Stało się! Tak wygląda tabela polskiej grupy po meczu z Maltą

    Stało się! Tak wygląda tabela polskiej grupy po meczu z Maltą

    Stało się! Tak wygląda tabela polskiej grupy po meczu z Maltą

    W poniedziałek oglądaliśmy kolejne mecze w eliminacjach do mistrzostw świata 2026. W grupie G rozegrano dwa spotkania. Najpierw w Kownie Litwa podejmowała Finlandię, a następnie na PGE Narodowym Polska mierzyła się z Maltą. Kibice w tych spotkaniach zobaczyli aż sześć goli. Oto jak wygląda tabela “polskiej” grupy po poniedziałkowych spotkaniach.

     

    Reprezentacja Finlandii bardzo szybko strzeliła dwa gole Litwinom, ale zespół Edgarasa Jankauskasa nie zamierzał się poddawać. W spotkaniu “polskiej” grupy G w eliminacjach do mistrzostw świata 2026 grali rywale Biało-Czerwonych. Na stadionie w Kownie padły aż cztery gole, a ten strzelony przez Gvidasa Gineitisa to prawdziwa ozdoba dotychczasowych zmagań eliminacyjnych” – w taki sposób na Sport.pl relacjonowaliśmy pierwszy poniedziałkowy mecz eliminacji do MŚ.

     

    Oto tabela “polskiej” grupy po meczu z Maltą

    Czy reprezentacja Polski awansuje na swój 10. mundial w historii? W tegorocznych eliminacjach do najważniejszej piłkarskiej imprezy czterolecia Biało-Czerwoni rywalizują w grupie z Litwą, Maltą, Finlandią i Holandią. W piątek w bardzo słabym stylu pokonali Litwinów 1:0. W równolegle rozgrywanym spotkaniu Malta uległa Finlandii 0:1.

     

    W poniedziałek najpierw do gry weszli Litwini, którzy podzielili się w Kownie punktami z Finlandią, remisując 2:2. Do siatki trafiali Kaan Kairinen i Joel Pohjanpalo, a także Armandas Kucys i Gvidas Ginieitis.

     

    O 20:45 na murawie PGE Narodowego wybrzmiał pierwszy gwizdek spotkania Polski z Maltą. Biało-Czerwoni chcieli zmazać plamę z piątku i zaprezentować się o niebo lepiej. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Do maltańskiej bramki dwukrotnie trafiał Karol Świderski.

     

    Jak po marcowej przerwie reprezentacyjnej wygląda tabela “polskiej” grupy? Kiedy zostaną rozegrane kolejne spotkania?

     

    Tabela grupy G w eliminacjach do Mistrzostw Świata (źródło: uefa.com)

     

    1. Polska – 2 mecze, 6 punktów, bramki: 3:0

    2. Finlandia – 2 mecze, 4 punkty, bramki: 3:2

    3. Litwa – 2 mecze, 1 punkt, bramki: 2:3

    4. Holandia – nie rozegrała jeszcze żadnego meczu

    5. Malta – 2 mecze, 0 punktów, bramki: 0:3

    Przypomnijmy, że piątym zespołem w grupie będzie Holandia, która w niedzielę przegrała w ćwierćfinale Ligi Narodów z Hiszpanią.

     

    Kolejne mecze:

     

    Malta – Litwa (7 czerwca, 18:00)

    Finlandia – Holandia (7 czerwca, 20:45)

    Finlandia – Polska (10 czerwca, 20:45)

    Holandia– Malta (10 czerwca, 20:45)