Category: Disclaimer

  • Iga Świątek zabrała głos na temat wpływu trenera Wima Fissette’a, chwaląc go za wsparcie w trakcie trudnego okresu związanego z aferą dopingową.

    Iga Świątek zabrała głos na temat wpływu trenera Wima Fissette’a, chwaląc go za wsparcie w trakcie trudnego okresu związanego z aferą dopingową.

    Iga Świątek zabrała głos na temat wpływu trenera Wima Fissette’a, chwaląc go za wsparcie w trakcie trudnego okresu związanego z aferą dopingową.

    „Ma świetną postawę, wizję i ogromne doświadczenie na najwyższym poziomie tenisa” – powiedziała Iga Świątek, witając Wima Fissette’a w swoim zespole. Gwiazda WTA musiała zmierzyć się z wieloma trudnościami w tym sezonie. Zaraz po osiągnięciu spektakularnych sukcesów, w tym czwartego tytułu Roland Garros, została ukarana zawieszeniem po pozytywnym teście na substancję zakazaną. Teraz, gdy sytuacja zaczyna się stabilizować, Świątek otworzyła się na temat ogromnego wsparcia, jakie otrzymała od swojego trenera.

     

    Iga Świątek wyraziła ostatnio swoją radość z pracy z nowym trenerem, Wimem Fissette’em. Renomowany trener, który wcześniej współpracował z takimi gwiazdami tenisa jak Naomi Osaka, Victoria Azarenka czy Simona Halep, został opisany przez Świątek w programie TVN24 jako „pozytywny, wyrozumiały, empatyczny”, podkreślając także znaczenie ich komunikacji. „Zachęca mnie do dyskusji, co nie jest zbyt powszechne wśród moich trenerów. Jestem osobą, która lubi mieć własne zdanie. Czasami może jestem zbyt uparta” – powiedziała Świątek.

     

    Świątek liczy na udoskonalenie swoich umiejętności oraz świeże spojrzenie, szczególnie na nawierzchnie, które sprawiały jej trudności, jak korty trawiaste. Ona i Fissette zamierzają podejść do sezonu trawiastym z nową mentalnością, dążąc do przekształcenia swoich słabości w atuty.

     

    Sezon 2025 ma ogromne znaczenie dla Świątek, która dąży do odzyskania pozycji liderki rankingu WTA. Po trudnym roku, w którym musiała przerwać występy z powodu kontrowersji dopingowej, ma nadzieję na silny powrót. Test na trimetazydynę, który miał miejsce po turnieju w Cincinnati, doprowadził ją do tymczasowego zawieszenia. Otrzymała wynik w wrześniu, przez co musiała opuścić trzy turnieje w Azji podczas zawieszenia.

     

    Gwiazda WTA przedstawiła swoją sprawę Międzynarodowej Agencji Integracji Tenisa (ITIA) w październiku. 28 listopada ITIA ogłosiła, że nie ponosi ona „znacznej winy ani zaniedbania”, nakładając na nią miesiąc zawieszenia. Ponieważ większość okresu już odsiedziała w październiku, Świątek została dopuszczona do gry w WTA Finals.

     

    W obliczu tej kontrowersji, jej trener stanął na jej obronę, wierząc w jej niewinność.

     

    Wim Fissette wyjaśnia decyzję o dołączeniu do Igi Świątek mimo kontrowersji dopingowej

    Wim Fissette publicznie opowiedział o swojej decyzji, by zostać trenerem Igi Świątek pomimo jej kontrowersji dopingowej. Belgijski trener ujawnił, że był świadomy sytuacji przed finalizowaniem współpracy. Podkreślił, że zaufanie odegrało kluczową rolę w jego decyzji. „Zaufanie to fundament dobrych relacji w naszym zespole od samego początku” – powiedział Fissette w rozmowie z „The National”. Dodał, że Świątek była otwarta w sprawie całej sytuacji, a decyzję o współpracy pozostawiła w jego rękach.

     

    Fissette zaznaczył, że wartości i etyka pracy Świątek upewniły go w jej niewinności. „Obserwowałem ją przez długi czas, jej wartości, etykę pracy, standardy. Byłem pewny jej niewinności od samego początku” – wyjaśnił Fissette.

     

  • Najlepszy konkurs Polaków w sezonie! Kapitalna walka o wygraną w Wiśle

    Najlepszy konkurs Polaków w sezonie! Kapitalna walka o wygraną w Wiśle

    Najlepszy konkurs Polaków w sezonie! Kapitalna walka o wygraną w Wiśle

    To był jak dotąd najlepszy konkurs sezonu! Niedzielny konkurs skoków narciarskich w Wiśle obfitował w emocje od początku do końca, a w trakcie rywalizacji nie brakowało zwrotów akcji. Niedzielne zmagania okazały się udane dla Polaków. Aż sześciu Biało-Czerwonych wywalczyło awans do drugiej serii. Najwyżej uplasował się Paweł Wąsek, który skończył na 11. miejscu. Wygrał Pius Paschke. Niemiec wprost znokautował rywali w drugiej serii.

    Polscy kibice mogli mieć mieszane uczucia po sobotnim konkursie, bowiem ponownie żaden z Polaków nie awansował do najlepszej “10”. Najlepszy z Biało-Czerwonych Paweł Wąsek był 11. W sobotę do drugiej serii awansowało czterech Polaków, jednak w niedzielę podopieczni Thomasa Thurnbichlera znacznie się poprawili. Do drugiej serii bowiem awansowało aż sześciu z nich. Niedzielny konkurs obfitował w emocje.

     

    Po skokach 30 z 50 skoczków aż pięciu Polaków było w pierwszej “10”, co dawało nadzieje polskim fanom na dobry rezultat. I faktycznie Biało-Czerwoni poprawili się względem soboty i aż sześciu z nich wywalczyło awans do drugiej serii.

     

    Pierwszą serię z przytupem skończył Niemiec Pius Paschke, Niemiec poleciał aż 136 metrów i wyprzedził trzech Austriaków — Stefana Krafta, Jana Hoerla i Daniela Tschofeninga.

     

    Do drugiej serii awansowało aż sześciu Polaków — Paweł Wąsek był po pierwszej serii 12., Aleksander Zniszczoł 13., Dawid Kubacki 17., Jakub Wolny 19., Kamil Stoch 21. i Piotr Żyła 27.

     

    W drugiej serii ponownie udane skoki zaliczyli Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł. Polacy skoczyli po 131 metrów. Finalnie Paweł Wąsek skończył na 11. miejscu, a Zniszczoł na 12.

     

    Zawody wygrał Pius Paschke. 34-letni Niemiec skoczył aż 133,5 metra i tym samym odstawił w tyle austriackich rywali. Podium uzupełnili Jan Hoerl i Stefan Kraft.

  • Znęcał się nad partnerką. Media ujawniły jego nową rolę w piłce

    Znęcał się nad partnerką. Media ujawniły jego nową rolę w piłce

    Znęcał się nad partnerką. Media ujawniły jego nową rolę w piłce

    Były sędzia Ekstraklasy Krzysztof Jakubik, który przyznał się do znęcania się nad byłą partnerką, sędzią Pauliną Baranowską, nie został całkiem wykluczony ze środowiska piłkarskiego. Jak ujawnił portal weszlo.com, szkoli sędziów. Mazowiecki Związek Piłki Nożnej, który zatrudnia Jakubika do pracy z młodymi arbitrami, odniósł się do tej sprawy.

     

    Krzysztof Jakubik był sędzią Ekstraklasy, ale jego kariera legła w gruzach, gdy Prokuratura Okręgowa w Toruniu oskarżyła go, że znęcał się fizycznie i psychicznie nad byłą partnerką Pauliną Baranowską, także sędzią piłkarską. On sam przyznał się do zarzucanych czynów. Bronił się jednak w oświadczeniu, że działał w swojej samoobronie, a podłożem konfliktu są kwestie finansowe.

     

    Jakubik został skreślony z listy sędziów Ekstraklasy, ale dalej funkcjonuje w środowisku piłkarskim. Jak ujawnił portal weszlo.com, szkoli sędziów w Mazowieckim Związku Piłki Nożnej.

     

    Prezes MZPN skomentował sprawę Krzysztofa Jakubika

    — Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że wobec pana Krzysztofa Jakubika toczy się w tej chwili postępowanie przed sądem. On nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, a z tego, co wiem, złożył obszerne wyjaśnienia w tym temacie. Nie ma dzisiaj żadnych wyroków, nawet tych nieprawomocnych. Analizujemy jako MZPN całą tę sytuację i pewnie będziemy się do niej odnosić już po Nowym Roku. W styczniu temat zostanie wniesiony na spotkanie zarządu — przekazał portalowi Weszlo prezes MZPN Sławomir Pietrzyk.

     

    Andrzej Kukawski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu na łamach sport.pl przekazał jednak informacje sprzeczne ze słowami Pietrzyka. – W toku postępowania podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, złożył wyjaśnienia – powiedział.

     

    Na dodatek adwokat Jakubika złożył wniosek o warunkowe umorzenie postępowania karnego. W takiej sytuacji odstępuje się od wymierzenia kary, ale uznaje się winę sprawcy.

     

  • Iga Świątek zyskała szacunek i uznanie po „mocnym” oświadczeniu dotyczącym nieudanej próby dopingowej

    Iga Świątek zyskała szacunek i uznanie po „mocnym” oświadczeniu dotyczącym nieudanej próby dopingowej

    Iga Świątek zyskała szacunek i uznanie po „mocnym” oświadczeniu dotyczącym nieudanej próby dopingowe

    Iga Świątek została pochwalona za sposób, w jaki poradziła sobie z pozytywnym wynikiem testu dopingowego. Była zawodowa tenisistka, Andrea Petkovic, która była numerem 9 na świecie, stwierdziła, że „poradziła sobie najlepiej ze wszystkich zawodniczek”.

    Pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa Świątek nie przeszła testu dopingowego podczas turnieju Cincinnati Open w sierpniu. Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisa (ITIA) poinformowała ją o pozytywnym wyniku testu na trimetazydynę miesiąc później.

    Polka opuściła trzy turnieje w Azji, ponieważ została tymczasowo zawieszona, a pełny werdykt ITIA ogłoszono w listopadzie. Wówczas stwierdzono, że zawodniczka nie ponosi „znacznej winy ani zaniedbania”.

    Świątek została ukarana miesięcznym zawieszeniem, z czego większość tego okresu odbyła się w październiku, po czym została oczyszczona z zarzutów i mogła powrócić do rywalizacji.

    Natychmiast po ujawnieniu informacji o sprawie, Świątek opublikowała wideo w mediach społecznościowych, wyjaśniając całą sytuację. Zdradziła, że suplement, który brała, był skażony, i przedstawiła pełną chronologię wydarzeń.

    „Cała ta sytuacja na pewno pozostanie ze mną do końca życia, zabrała mi wiele siły – powrót do treningów po tym incydencie prawie złamał mi serce. Przyznaję, że bardzo mnie to uderzyło, ponieważ przez całe życie starałam się mieć karierę, która mogłaby być przykładem dla przyszłych pokoleń, karierę, która będzie sprawiedliwa i pokaże, że byłam uczciwa, będąc osobą, która odzwierciedla wszystkie wartości, które powinien reprezentować czołowy sportowiec.”

    W przeciwieństwie do kontrowersji związanej z Jannikiem Sinnerem, który w marcu przeszedł test na substancję zabronioną, ale publicznie poinformowano o tym dopiero w sierpniu, kiedy ITIA oczyściła go z zarzutów i zdecydowała się nie nałożyć zawieszenia, Petkovic wyraziła swoje uznanie wobec Świątek.

    „Myślę, że Iga Świątek poradziła sobie z tym najlepiej ze wszystkich zawodniczek, zamieszczając wideo, patrząc bezpośrednio w kamerę, w swoim języku, w którym czuje się najbardziej komfortowo, oczywiście z tłumaczeniem i napisami” – powiedziała Niemka w podcaście Rennae Stubbs Tennis Podcast.

    „Byłam tym naprawdę poruszona, bo widać było stres, niepokój, ulgę, że to już koniec, a ona po prostu wyjaśniała wszystko, patrząc prosto w oczy. Uważam, że to było bardzo mocne z jej strony i muszę przyznać, że zyskała moje pełne uznanie i szacunek za to, co zrobiła. Myślę, że to bardzo trudne.”

     

  • Znakomity skok Pawła Wąska! Rehabilitacja Kamila Stocha. Ale są też złe informacje

    Znakomity skok Pawła Wąska! Rehabilitacja Kamila Stocha. Ale są też złe informacje

    Znakomity skok Pawła Wąska! Rehabilitacja Kamila Stocha. Ale są też złe informacje

    Można w końcu powiedzieć: udany występ Polaków w kwalifikacjach! Do konkursu awansowało ostatecznie siedmiu naszych reprezentantów — Paweł Wąsek, który zajął bardzo dobre, siódme miejsce, Aleksander Zniszczoł, Kamil Stoch, Jakub Wolny, Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Maciej Kot. Mogą cieszyć szczególnie skoki Wąska, Zniszczoła i Stocha, ponieważ każdy z nich przekroczył 125 m. Niestety tak samo jak w piątkowych kwalifikacjach do konkursu nie dostali się Kacper Juroszek i Andrzej Stękała. W piątek jednak Juroszek został zdyskwalifikowany, a tym razem nie dostał się do konkursu ze względów “sportowych”.

     

    Kwalifikacje rozpoczęły się od serii skoków czterech Polaków. Pierwszym z nich był Andrzej Stękała, który nie przebrnął piątkowych kwalifikacji. Niestety i w niedzielę mu się to nie udało — uzyskał zaledwie 109.5 m, co, w połączeniu z bardzo niskimi notami sędziowskimi, było zdecydowanie za słabym wynikiem, by myśleć o wystartowaniu w konkursie. Lepiej poradziło sobie trzech następnych Polaków: Kacper Juroszek skoczył 117.5 m, Maciej Kot 117 m i Piotr Żyła również 117 m. Do konkursu zdołali awansować jednak tylko Kot i Żyła. Wiatr przez większość czasu wiał z tyłu skoczni. Zdarzały się jednak skoki, gdy wiatr pomagał — np. Felix Trunz ze Szwajcarii miał odjęte punkty ze względu na sprzyjające podmuchy.

     

    Następnym Polakiem, który zasiadł na belce był Jakub Wolny, który w sobotę zdobył pierwsze punkty Pucharu Świata w tym sezonie. Poradził sobie bardzo dobrze — skoczył 123 m, co oczywiście dało mu pewny awans do konkursu, a do tego objął prowadzenie w zmaganiach. Po kilku skokach spadł na trzecie miejsce, a wyprzedzili go Naoki Nakamura (125 m) i Domen Prevc (126.5).

     

    Kapitalny występ Pawła Wąska. Bardzo dobrze również Zniszczoł i Stoch

    Blisko kolejnej zmiany lidera było, gdy swój skok oddał Kamil Stoch. Nasz mistrz skoczył bardzo dobrze — uzyskał 126 m, co dało mu drugie miejsce. Z Nakamurą przegrał o 0,1 pkt. To, co nie udało się Stochowi udało się Francuzowi Valentinowi Foubertowi. Skoczył 125 m i o 0,1 pkt wyprzedził Japończyka.

     

    Do konkursu dostał się także Dawid Kubacki. Co prawda odległość nie była wybitna — 120.5, ale wystarczyła do spokojnego awansu do konkursu. Zdecydowanie lepiej poradził sobie Aleksander Zniszczoł, który skoczył aż 128 m. Niestety sędziowie odjęli naszemu skoczkowi kilka punktów za lądowanie i ostatecznie został sklasyfikowany ex aequo z Nakamurą. Tę czteroosobową grupę skoczków, których dzieliły minimalne różnice punktowe, wyprzedził następnie Timi Zajc (126 m).

     

    Jako ostatni z Polaków na belce zasiadł aktualnie najlepiej skaczący w naszej kadrze Paweł Wąsek. Przypomnijmy, że wczoraj zajął 11. miejsce w konkursie. W niedzielnych kwalifikacjach poradził sobie bardzo dobrze. Skoczył aż 128.5 m i objął prowadzenie.

     

    Ostatecznie do konkursu awansowało siedmiu naszych skoczków. Całe kwalifikacje wygrał zaś lider klasyfikacji generalnej Pius Paschke, który skoczył aż 132 m.

     

    Konkurs wystartuje o godz. 15.15.

     

    Paweł Wąsek — 7., Aleksander Zniszczoł — 16. , Kamil Stoch — 18., Jakub Wolny — 23, Dawid Kubacki — 32., Piotr Żyła — 37., Maciej Kot — 49., Kacper Juroszek — 52., Andrzej Stękała — 61

     

  • 20-letni Polak podbił serca kibiców. Tylko zobacz, co robił [WIDEO]

    20-letni Polak podbił serca kibiców. Tylko zobacz, co robił [WIDEO]

    20-letni Polak podbił serca kibiców. Tylko zobacz, co robił [WIDEO]

     

    Jeśli w snookerowym świecie był ktoś, kto wcześniej nie miał okazji poznać Antoniego Kowalskiego, to po tegorocznym turnieju Shoot Out z całą pewnością się to zmieniło. Polak stał się jednym z objawień turnieju odbywającego się w Leicester i zdobył serca kibiców, którzy licznie zasiadali na trybunach Mattioli Arena. 20-latek rywalizację zakończył ostatecznie dopiero na czwartej rundzie, choć awans do ćwierćfinału był naprawdę blisko.

     

    Shoot Out to wyjątkowy turniej, w którym obowiązuje wiele zasad, jakich nie spotkamy w klasycznej odmianie snookera. Mecze składają się z jednego frejma, który trwa 10 minut., zawodnicy na oddanie uderzenia mają 15 s (przez pierwsze 5 minut) i 10 s (przez kolejne 5 minut), a w przypadku faulu obowiązuje reguła “białej z ręki”. A do tego… kibice, którzy wcale nie muszą zachowywać ciszy — głośny doping i szalona atmosfera są mile widziane.

     

    I w takiej właśnie otoczce Kowalski, czyli jedyny polski profesjonalista, zaprezentował się fenomenalnie. Polak wygrał trzy pojedynki, pokonując 58:7 Jianga Juna, 50:12 Rileya Powella i 85:9 Vladislava Gradinariego. I choć żaden ze wspomnianych nie należy do czołówki, to styl, w jakim zielonogórzanin zwyciężał, zasługuje na olbrzymie uznanie.

     

    Antoni Kowalski zrobił show! Polski snookerzysta ulubieńcem kibiców

    Młody snookerzysta, mimo niewielkiego doświadczenia, przy stole był bardzo pewny siebie, a dodatkowo zrobił prawdziwe show przed miejscową publicznością. W jednym ze spotkań nawet… zapytał szalejących kibiców, czy ma zagrać żółtą, która stała się “ulubioną” bilą fanów zasiadających na trybunach.

     

    Nie zabrakło również wymownych reakcji po wygranych, szczerego uśmiechu i szalonej radości, która przypadła do gustu kibicom w Leicester

     

    Finalnie Polak zawody zakończył na czwartej rundzie. Warto jednak zaznaczyć, że był o krok od tego, aby zagrać w najlepszej “8” tegorocznej imprezy. Niestety, w starciu o ćwierćfinał przegrał z Florianem Nuessle 18:30, choć w samej końcówce miał wszystko w swoich rękach.

     

    Pomimo bolesnej porażki Kowalski może być jednak zadowolony ze swojego występu. Do tej pory żaden snookerzysta znad Wisły nie dotarł do tak zaawansowanego etapu imprezy rankingowej. Taki wynik pozwoli naszemu reprezentantowi zapisać na swoim koncie 2 tys. funtów i tyle samo niezwykle cennych punktów rankingowych.

     

  • Robert Lewandowski mógł być antybohaterem. Fatalne zachowanie we własnym polu karnym

    Robert Lewandowski mógł być antybohaterem. Fatalne zachowanie we własnym polu karnym

    Robert Lewandowski mógł być antybohaterem. Fatalne zachowanie we własnym polu karnym

    Robert Lewandowski zaliczył udany mecz z Betisem (2:2), strzelając gola na 1:0, choć w 51. minucie polski napastnik mógł zostać antybohaterem Barcy. Lewandowski bowiem był bliski sprezentowania asysty rywalowi. Zobacz niefortunną interwencję Polaka z sobotniego meczu.

     

    To był udany mecz Roberta Lewandowskiego, choć jego Barcelona tylko zremisowała z Betisem 2:2 po golu gospodarzy w doliczonym czasie gry. Wynik spotkania otworzył Robert Lewandowski, który w 51. minucie zaliczył niefortunną interwencję.

     

    Robert Lewandowski mógł zostać antybohaterem Barcelony

    Polak zagrał głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne Barcelony. Piłka po zagraniu zmierzała niebezpiecznie w stronę bramki Barcy, aż trafiła na głowę piłkarza gospodarzy.

     

    Finalnie jednak piłka po strzale Sergiego Altimiry minęła bramkę gości, a Lewandowski mógł odetchnąć z ulgą. Na sytuację zwrócili uwagę kibice i eksperci.

     

    Lewy zaraz strzeli gola dla Betisu, by dać szanse Szczęsnemu na bronienie” — pisał po sytuacji były reprezentant Polski, Wojciech Kowalczyk, na platformie X.

     

    Na sytuację reagowali też kibice Barcelony:

     

    Barcelona po 17 meczach ma na koncie 38 pkt w tabeli. Drugi Real Madryt 33, jednak rozegrał dwa mecze mniej od Barcy.

     

  • Legia Warszawa w grze o wymarzoną pozycję! Może wykorzystać nowość w Lidze Konferencji

    Legia Warszawa w grze o wymarzoną pozycję! Może wykorzystać nowość w Lidze Konferencji

    Legia Warszawa w grze o wymarzoną pozycję! Może wykorzystać nowość w Lidze Konferencji

    Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok znakomicie spisują się w fazie ligowej Ligi Konferencji, dzięki czemu mogą zapewnić sobie znakomite rozstawienie w fazie pucharowej. Zwłaszcza Legia ma ogromne szanse na to, by być pewna, że nie trafi na najmocniejszą drużynę aż do finału we Wrocławiu! Oto potencjalni rywale polskich klubów.

     

    Cztery zwycięstwa, 12 pkt, 11:0 w bramkach — to dotychczasowy bilans Legii Warszawa w Lidze Konferencji. To jedyny klub obok prowadzącej w tabeli Chelsea (bramki 18:3) z kompletem punktów na dwie kolejki przed końcem fazy ligowej. Trzecia Jagiellonia Białystok ma 10 pkt (bramki 10:4), tyle samo, co Rapid Wiedeń i Vitoria Guimaraes.

     

    Legia Warszawa ma ogromne szanse na drugie miejsce. Gwarantuje ono nagrodę

    Każde miejsce jest ważne, bo pozwala na zdobycie większej liczby punktów do rankingów (krajowego i klubowego) oraz, co jeszcze istotniejsze, na trafienie na teoretycznie łatwiejszych rywali na drodze do finału.

     

    Ale bardzo ważne jest również zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc, bo gwarantują one najlepsze rozstawienie w drabince — i pewność tego, że nawet będąc drużyną z numerem dwa, nie trafi się na pierwszą drużynę aż do finału.

     

    Jak wynika z wyliczeń profilu Football Meets Data, Chelsea ma aż 97 proc. szans na miejsce w TOP 2. Ogromne szanse ma również Legia — to aż 61 proc. W ten sposób ekipa Goncalo Feio zagwarantowałaby sobie to, że nie wpadnie na Chelsea aż do finału. Oba zespoły miałyby też potencjalnie najłatwiejszą ścieżkę w kolejnych rundach.

     

    Kolejna Jagiellonia Białystok ma 12 proc. szans, a na kolejnych miejscach znajdują się Fiorentina (9 proc.) oraz wspomniane Rapid (7 proc.) i Vitoria (6 proc.).

     

    Oto potencjalni rywale Legii i Jagiellonii w walce o ćwierćfinał Ligi Konferencji

     

    Jakby to wpłynęło na możliwe pary w fazie pucharowej? Oba polskie kluby awansowałyby bezpośrednio do 1/8 i czekały na rywali. 1. Chelsea i 2. Legia mogłyby trafić na takich rywali jak Pafos, FC Kopenhaga, Shamrock czy Panathinaikos.

     

    System losowania wygląda następująco: ekipy z miejsc 17-18 (w tym wypadku Pafos i FC Kopenhaga) zostaną dolosowane do ekip z miejsc 15-16 (Shamrock i Panathinaikos), itd. I na zwycięzcę jednej z tych par trafiłaby Chelsea, a na zwycięzcę drugiej Legia.

     

    Oczywiście to jedynie symulacje, ale ujawniają poziom rywali w fazie pucharowej i pokazują, jak ważne jest wysokie miejsce w fazie ligowej — może pomóc w uniknięciu mocniejszych rywali już w 1/8.

     

    Zobacz także: Tottenham Hotspur-Chelsea z kursem 100.00 na zwycięstwo!

     

    A wpływ miejsca w fazie ligowej jest odczuwalny również w dalszych fazach — gdyby Legia zajęła 2. miejsce i awansowała do ćwierćfinału, w najgorszym wypadku zmierzyłaby się tam z 7. lub 8. drużyną z fazy ligowej. Za to Jagiellonia (zakładając prognozowane 4. miejsce) mogłaby w najgorszym wypadku zmierzyć się z 5. lub 6. drużyną.

     

    Taki system to nowość wprowadzona od tego sezonu nie tylko w Lidze Konferencji, ale i Lidze Mistrzów oraz Lidze Europy.

     

    Następne mecze Ligi Konferencji zostaną rozegrane w czwartek. O 18:45 Legia Warszawa podejmie Lugano, za to o 21:00 Jagiellonia Białystok rozpocznie wyjazdowe spotkanie z Mladą Bolesław.

     

  • Koszmarny wypadek piłkarza West Hamu: Uwięziony w Ferrari przez 55 minut, szokujące wideo samochodu trafia do sieci 😳⬇️

    Koszmarny wypadek piłkarza West Hamu: Uwięziony w Ferrari przez 55 minut, szokujące wideo samochodu trafia do sieci 😳⬇️

    Koszmarny wypadek piłkarza West Hamu: Uwięziony w Ferrari przez 55 minut, szokujące wideo samochodu trafia do sieci 😳⬇️

    Zdjęcia z wypadku trafiły do sieci. Był uwięziony w ferrari przez 55 minut

    W sobotę West Ham United poinformował, że gwiazdor klubu Michail Antonio miał poważny wypadek i został przetransportowany do szpitala. Ostatnie informacje mówią, że piłkarz jest stabilny i może się porozumiewać z otoczeniem. Do sieci trafiły natomiast zdjęcia z tragicznego zdarzenia drogowego. Gracz cudem uszedł z życiem, rozbijając swoje warte swoje 260 tys. funtów ferrari. Świadkowe twierdzą, że stracił on panowanie nad pojazdem. Policja prosi o dodatkowe informacje.

     

    W sobotę doszło do dramatycznego wypadki z udziałem klubowego kolegi Łukasza Fabiańskiego — Michaila Antonio. Klub na bieżąco informował fanów piłki o tym, w jakim stanie jest piłkarz. Wieści są dobre.

    Stan gwiazdora West Ham United stabilny

    “Dziś po południu w rejonie Essex. Michail jest przytomny i komunikuje się, a obecnie znajduje się pod ścisłym nadzorem w szpitalu w centrum Londynu. W tym trudnym czasie uprzejmie prosimy wszystkich o uszanowanie prywatności Michaila i jego rodziny. Klub nie udzieli dalszego komentarza dzisiejszego wieczoru, ale w odpowiednim czasie wyda kolejną aktualizację” — napisano w ostatnim komunikacje.

     

    W sieci krąży zdjęcie z wypadku. Koszmar!

    Jak na razie nie wiadomo, jak poważnym obrażeniem uległ napastnik i ile będzie musiał pauzować. Patrząc jednak na zdjęcie z wypadku, które trafiło do sieci, piłkarz miał szczęście, że wyszedł z niego żywy. Z samochodu, który prowadził gwiazdor West Ham United, prawie nic nie zostało.

     

    Daily Mirror” podaje, że Antonio był uwięziony w swoim wartym 260 tys. funtów ferrari przez 55 minut, a później został uratowany przez służby ratunkowe, które zabrały go do szpitala. Świadkowie twierdzą, że napastnik stracił kontrolę nad pojazdem ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne. Policja natomiast prosi świadków o informacje w tej sprawie.

     

    Okazuje się, że to nie pierwszy raz, gdy Jamajczyk był uczestnikiem kraksy. W Boże Narodzenie 2019 r. przebrany za bałwana rozbił swoje warte 210 tys. funtów lamborghini w ogródku przed domem.

     

  • Jakub Rzeźniczak ciężko znokautowany na Fame MMA 23! Nagle runął na deski

    Jakub Rzeźniczak ciężko znokautowany na Fame MMA 23! Nagle runął na deski

    Jakub Rzeźniczak ciężko znokautowany na Fame MMA 23! Nagle runął na deski

    Trzecia walka Fame MMA 23 i drugi nokaut! Jakub Rzeźniczak nie wytrzymał w oktagonie nawet jednej pełnej rundy w rywalizacji z Rogerem Sallą. Biznesmen popisał się brutalnym nokautem na piłkarzu, jednoznacznie pokazując, dlaczego był faworytem tej rywalizacji. Salla nie mógł zakończyć tej rywalizacji lepiej!

     

    Gala Fame MMA 23 doczekała się swojego piłkarskiego akcentu. W trzeciej w kolejności walce zmierzyli się ze sobą znany z boisk Ekstraklasy Jakub Rzeźniczak oraz Roger Salla, biznesmen, który w przeszłości występował choćby w młodej Ekstraklasie w barwach Polonii Warszawa.

     

    Panów dzieliła duża różnica wagowa (Salla jest o 10 kg cięższy), co było widać od samego początku. Walka nie potrwała nawet pierwszej pełnej rundy. Roger Salla nie dał najmniejszych szans Jakubowi Rzeźniczakowi, popisując się efektownym technicznym nokautem już w pierwszej rundzie.

     

    Jakub Rzeźniczak przegrywa w Fame MMA

    Tuż po zakończeniu walki Roger Salla wyraził swój szacunek wobec przeciwnika i podziękował bliskim, którzy licznie stawili się w łódzkiej Atlas Arenie.

     

    Po rozstaniu z Kotwicą Kołobrzeg w 2024 r. Jakub Rzeźniczak pozostaje bez klubu. Były obrońca Legii Warszawa i Wisły Płock odszedł ze swojego ostatniego klubu na skutek jednostronnego wypowiedzenia umowy przez Kotwicę.

     

    Zobacz także: FAME MMA 23. Wyniki walk na żywo. Zobacz, kto wygrał walki live

    Pozostałe pojedynki gali Fame MMA 23:

     

    Natan “Kraken” Marcoń & Adrian “Joker” Cios vs Gracjan “Gracek” Szadziński

    Norman “Stormin” Parke vs Makhmud Muradov

    Marcel “Gawronek” Gawroński vs Wiktor “Wronek” Wronka

    Elizabeth “Lizi” Anorue vs Lexy Chaplin

    Adam “AJ” Josef vs Kamil “Taazy” Mataczyński

    Alan Kwieciński vs Amadeusz “Ferrari” Roślik & Dariusz “Stary Ferrariego” Roślik