Category: Disclaimer

  • A jednak Lewandowski to zrobił! Ogłosili. Niesamowite

    A jednak Lewandowski to zrobił! Ogłosili. Niesamowite

    A jednak Lewandowski to zrobił! Ogłosili. Niesamowite

    Choć końcówka 2024 roku zdecydowanie nie należała do Roberta Lewandowskiego, a i wcześniej bywało różnie, Polak pod pewnym względem nie miał sobie równych. Nasz napastnik okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem ostatnich dwunastu miesięcy w La Liga i nierówna forma tego nie zmieniła. Lewandowskiego do końca naciskał inny zawodnik z czołowego klubu ligi, ale ostatecznie nie dał rady.

     

    Jeżeli chodzi o formę sportową, Robert Lewandowski przez cały mijający rok był bardzo nieregularny. Dobre okresy przeplatał słabszymi, co czasami trwało nawet miesiące. Jak choćby na początku 2024 roku, gdy styczeń zakończył bez trafienia w lidze, w lutym trafiał czterokrotnie, a w marcu znów ledwie raz. Zresztą nie trzeba się cofać do poprzedniego sezonu, by to dostrzec.

     

    Lewandowski 2024, czyli maszyna albo balast

     

    W bieżących rozgrywkach Lewandowski do listopada był maszyną do strzelania goli. Wydawało się, że Hansi Flick na dobre odrestaurował Polaka, który do końca października trafiał w La Liga do siatki aż 14 razy. Jednak listopad i grudzień znów postawiły spory znak zapytania, gdyż Lewandowski posypał się jak cały zespół, dorzucając do końca roku tylko dwa ligowe gole.

     

    Trudno zatem znaleźć tu regularność i możliwe, że z Lewandowskim już tak może być z uwagi na jego zaawansowany piłkarsko wiek. Czasem motor napędowy, czasem balast. Jednak tych pierwszych momentów było wystarczająco dużo, by Polak okazał się najlepszy. W jakiej statystyce? Oczywiście strzelonych goli, a mianowicie trafień do siatki w La Liga w 2024 roku.

     

    Lewandowski znów najlepszy. Mbappe nie miał czasu, Norweg naciskał do końca

    Choć konkurencja była spora, bo choćby królem strzelców sezonu 2023/24 został Ukrainiec Artiom Dovbyk z Girony, a latem do Realu Madryt dołączył Kylian Mbappe, Lewandowski okazał się najskuteczniejszy. Oczywiście Ukrainiec i Francuz w swoich klubach grali tylko pół roku (Dovbyk latem odszedł do AS Romy).

     

    Polak na przestrzeni dwunastu miesięcy do siatki w lidze trafiał 27 razy (16 jesienią 24/25 i 11 wiosną 23/24). Jak wyliczył portal OptaJoe, na drugim miejscu ze stratą tylko dwóch bramek znalazł się Alexander Sorloth z Atletico Madryt, który jeszcze wiosną poprzedniego sezonu strzelał dla Villarealu. On akurat w przeciwieństwie do Polaka lepszą miał pierwszą część roku (17 z 25 goli), ale i w Atletico Norweg pokazywał klasę. Zwłaszcza w okresie słabości Lewandowskiego, bo od listopada trafiał do siatki 5 razy, w tym na wagę zwycięstwa Atletico właśnie z Barceloną (2:1).

     

    Podium zestawienia uzupełnili ex aequo Vinicius Jr z Realu Madryt i Ante Budimir z Osasuny (po 19 goli). Skutecznością imponowali także Iago Aspas (Celta Vigo) oraz kolega Lewandowskiego z zespołu Raphinha (14 goli każdy). Kylian Mbappe znalazł się poza Top 5 z dorobkiem dziesięciu goli, ale on oczywiście spędził w Hiszpanii tylko pół roku.

    https://x.com/OptaJose/status/1873754023352053832

  • Iga Świątek “oskarżyła” fanów. Szybka kontra, a potem przeprosiny. “Moja wina”

    Iga Świątek “oskarżyła” fanów. Szybka kontra, a potem przeprosiny. “Moja wina”

    Iga Świątek “oskarżyła” fanów. Szybka kontra, a potem przeprosiny. “Moja wina

     

    Poniedziałkowe starcie Polski z Norwegią w tenisowym turnieju United Cup zakończyło się zwycięstwem naszej kadry. Spora w tym zasługa Igi Świątek, która wygrała dwa mecze – najpierw singlowy mecz z Malene Helgo, a potem pojedynek w mikście o boku Jana Zielińskiego. Po swoim drugim spotkaniu wiceliderka rankingu WTA zwróciła się z apelem do fanów, “oskarżając” ich przy okazji o buczenie. Została jednak szybko skontrowana i zdecydowała się przeprosić

     

    Iga Świątek dwukrotnie pojawiła się na korcie przy okazji poniedziałkowego pojedynku Polska – Norwegia w turnieju United Cup i dwukrotnie w pełni wywiązała się z zadania, które jej powierzono, prowadząc naszą reprezentację do niezwykle cennego zwycięstwa. Najpierw druga obecnie rakieta świata zmierzyła się w singlowym starciu z 404. tenisistką rankingu WTA – Malene Helgo. 23-latka sprawiła, że różnica klas była widoczna na placu gry gołym okiem. Oddała rywalce zaledwie jednego gema i wygrywając 6:1, 6:0 zapewniła “Biało-Czerwonym” prowadzenie.

     

    – Na pewno jestem zadowolona ze swojego występu. Nie jest łatwo grać dla swojego kraju. Presja jest wówczas większa.  Jestem bardzo podekscytowana, jak co roku. Czuję, że mogę z tego czerpać mnóstwo energii. Także od fanów i ludzi tu zebranych. Jak widać, wypełniliśmy jak zawsze połowę stadionu. Dziękuję wam, że przyszliście – stwierdziła po zakończeniu tamtego spotkania Iga Świątek

     

    Niestety, Norwegia błyskawicznie doprowadziła do wyrównania stanu rywalizacji z Polakami. Dokonał tego Casper Ruud, ogrywając w bezpośrednim starciu 7:5, 6:3 Huberta Hurkacza. W efekcie o wszystkim miał przesądzić pojedynek mikstów. Iga Świątek wróciła więc na kort, tym razem w parze z Janem Zielińskim, a naprzeciw nich stanęli Ulrikke Eikeri oraz Casper Ruud.Ten mecz ucieszył zapewne oko wielu fanów tenisa. Nie zabrakło w nim bowiem kapitalnych zagrań, wielu emocji i zaskakujących zwrotów akcji. Pierwszy set zakończył się wygraną Igi Świątek i Jana Zielińskiego 6:3, a drugi przegraną 0:6. Trzecią, rozstrzygającą partię zwieńczył natomiast super tie-break, w którym górą byli nasi reprezentanci.

     

    Iga Świątek zwróciła się do kibiców. Szybko jednak przeprosiła. Zderzyła się z kontrąIga Świątek po odniesionym triumfie nie kryła zadowolenia. – To wciąż stary rok, więc cieszę się, że udało się go zakończyć w taki sposób. To był świetny sezon. Gra w mikście teraz to na pewno świetna przygoda. To nic nowego, ale mimo wszystko to nie zdarza się często w moim przypadku. Cieszę się więc, że mogła zagrać z Janem. Mecz był zacięty, ale jestem szczęśliwa, że udało się go zakończyć wygraną Polski – powiedziała wiceliderka rankingu WTA.I dodała: – Lubię miksta. To coś świetnego. Sprawia mi więcej radości, niż myślałam. Singiel to moja główna robota, a tutaj mam więcej zabawy.Zobacz również:

     

    Następnie Iga Świątek zwróciła się z mocnym apelem do kibiców, prosząc o to, by przy okazji następnego meczu nie buczeli na rywali. Słyszała bowiem takie odgłosy dobiegająca z trybun podczas pojedynku z Norwegią.Dziękuję wam za dzisiejsze wsparcie. Z racji, że ten turniej nazywa się United Cup, my jako zawodnicy także jesteśmy zjednoczeni i szanujemy się. Byłoby więc miło, gdybyśmy grali bez buczenia. Wiem, że nas kochacie, a my także kochamy was. Bez waszego wsparcia nie byłoby takiej frajdy z gry na tej imprezie. Ale następnym razem bez buczenia na przeciwników, proszę

     

    Natychmiast skontrowała ją jednak prowadząca wywiad była zawodniczka Jelena Dokić, która stwierdziła, że kibice wcale nie buczeli, lecz po prostu w specyficzny sposób wykrzykiwali nazwisko Caspera Ruuda. Słysząc to Iga Świątek postanowiła natychmiast przeprosić, choć zdawała się być nieco zagubiona.

     

    – Jeśli krzyczeliście “Ruud”, to przepraszam. Widziałam w sieci, że w ubiegłym roku ktoś także był zdezorientowany. To moja wina – powiedziała nasza reprezentantka. Co warto podkreślić, cała sytuacja przebiegała w pogodnej atmosferze, bez jakichkolwiek napięć zktórejś ze stron

  • Dreszczowiec Igi Świątek i Jana Zielińskiego! Szaleństwo w super tie-breaku

    Dreszczowiec Igi Świątek i Jana Zielińskiego! Szaleństwo w super tie-breaku

    Dreszczowiec Igi Świątek i Jana Zielińskiego! Szaleństwo w super tie-break

     

    To był niebywale zacięty mecz! Iga Świątek i Jan Zieliński wygrali z norweskim duetem Casper Ruud – Ulrikke Eikeri 6:3, 0:6, 10:8. O wyniku rywalizacji decydował super tie-break. W nim emocji było aż nadto. Teraz wszystko będzie zależeć od rywalizacji Polski z Czechami

     

    Polska rozpoczęła swoją rywalizację w United Cup od meczu z Norwegią. Po pierwszych grach przynależnych do tego spotkania mogliśmy mieć mieszane uczucia. Iga Świątek wykonała plan i łatwo ograła Malene Helgo 6:1, 6:0, natomiast Hubert Hurkacz przegrał z Casperem Ruudem 5:7, 3:6.

     

    Stało się jasne, że o wygraniu całej batalii ze Skandynawami będzie decydował mikst. Oznaczało to także, że do gry w nim zostanie desygnowany najsilniejszy możliwie skład, a zatem Iga Świątek i Jan Zieliński, czyli wybitny nasz specjalista w grze podwójnej. Polska para stanęła naprzeciw Norwegów: Casper Ruud i Ulrikke Eikeri.

     

    Pierwszy gem wcale nie był łatwy dla Polaków. Rywale byli bardzo czujni przy serwisach Zielińskiego, a dobra gra Świątek pod taśmą też niewiele dawała. Udało się go wygrać po nieznacznej pomyłce Ruuda. Drugi gem praktycznie nie miał historii. Norwegowie wygrali go z Polakami do zera. Sporo naszemu zespołowi dał serwis Świątek, gdy niepolski mikst nie dał uciec rywalom. Niestety nie udało się przełamać rywali, gdy serwowała Eikeri. Istotnym momentem meczu był ten, w którym udało się w końcu przełamać rywali i wyjść na prowadzenie 5:3, a potem pójść za ciosem i wygrać pierwszego seta 6:3.

     

    Drugi set od początku nie układał się parze Polaków, która szybko została przełamana i Norwegowie prowadzili 2:0, a zaraz potem wygrali kolejnego gema. Nastąpiło też kolejne przełamanie. Gra Świątek i Zielińskiemu zupełnie nie szła. Przegrywali 0:5 i byli na dobrej drodze do przegrania seta. Zakończył się on wynikiem 0:6.

     

    Iga Świątek i Jan Zieliński zapewnili emocje do samego końca

    Niezbędny do rozegrania okazał się super tie-break. W nim swoją passę kontynuowali Norwegowie, mimo fantastycznych wymian, jak ta przy której Norwegowie wygrali drugi punkt. Ruud i Ekkeri odjechali na dwa punkty, ale udało się ich dopędzić i doprowadzić do stanu 3:3 Kluczowe okazały się zagrania Świątek pod taśmą, które utrzymywał Polskę w kontakcie z rywalem.

     

    Wydawało się, że jest bardzo źle, gdy Polska przegrywała w super tie-breaku 6-8 i już tylko dwa punkty dzieliły rywali od wygranej. Udało się jednak doprowadzić do remisu, a zaraz potem wyjść na prowadzenie 9-8. Polacy mieli piłkę meczową i wygrali ją!

     

    Polska wygrała z Norwegią i wyeliminowała ją z dalszej rywalizacji. Biało-Czerwoni muszą 1 stycznia wygrać z Czechami, aby zająć pierwsze miejsce w grupie. Możliwe jednak, że i druga lokata da Polakom awans. Wszystko jednak zależeć będzie wtedy od wyników w innych grupach.

  • Tajemniczy przycisk wykorzystany w meczu Igi Świątek. Tego jeszcze nie było

    Tajemniczy przycisk wykorzystany w meczu Igi Świątek. Tego jeszcze nie było

    Tajemniczy przycisk wykorzystany w meczu Igi Świątek. Tego jeszcze nie był

    Podczas United Cup wprowadzono innowację w zasadach rozgrywania meczów. W czasie każdego spotkania kapitan reprezentacji ma możliwość wzięcia… time-outu. Z tej możliwości skorzystał w mikstowym pojedynku Polski z Norwegią z udziałem Igi Świątek Mateusz Terczyński. Trzeba jednak przyznać, że wybrał do tego niefortunny moment.

    Biało-Czerwonym w mikstowym starciu z Norwegią szło jak po grudzie. Pomimo zwycięstwa w pierwszym secie 6:3, drugi zakończył się wygraną rywali i to 6:0. O wyniku decydował więc super tie-break. W nim Casper Ruud i Ulrikke Eikeri prowadzili już 8:6 i byli o dwie piłki od wygrania meczu. Trzy kolejne akcje wygrali jednak Świątek i Zieliński i to wtedy o przerwę poprosił Mateusz Terczyński.

    Pierwsza taka sytuacja w meczu Igi Świątek
    Przy wyniku 8:8 Casper Ruud posłał forhend w siatkę i to polski duet miał piłkę meczową, będąc wyraźnie na fali. W tym momencie kapitan naszej kadry nacisnął czerwony przycisk i zasygnalizował wzięcie przerwy. Jak się jednak okazało, to Jan Zieliński go o to poprosił, sygnalizując naciśnięcie przycisku przed jego serwisem. Po tym nastąpiła 60-sekundowa przerwa.

    — Nie trafił z tym momentum Mateusz Terczyński. Raczej trzeba iść za ciosem i kuć żelazo póki gorące. Ale Mateusz debiutuje w tej roli, więc możemy mu ten błąd taktyczny wybaczyć — powiedział komentujący to spotkanie na antenie Polsatu Sport Dawid Olejniczak

    Na szczęście nie wybiło to z rytmu Zielińskiego. Choć nie trafił on pierwszym serwisem, to po jego drugim podaniu Ruud uderzył returnem w siatkę i dało to Polakom zwycięstwo. Teraz przed Biało-czerwonymi spotkanie z Czechami w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia polskiego czasu. Wygrana da Polsce awans do ćwierćfinału United Cup.

  • Świątek i Zieliński przegrali seta 0:6. Potem dokonali niezwykłego powrotu. Triumf Polaków

    Świątek i Zieliński przegrali seta 0:6. Potem dokonali niezwykłego powrotu. Triumf Polaków

    Świątek i Zieliński przegrali seta 0:6. Potem dokonali niezwykłego powrotu. Triumf Polaków

    Po singlowych starciach w meczu Polska – Norwegia był remis 1:1. To oznaczało, że o wygranej decydował trzeci pojedynek, czyli mikst. W nim Huberta Hurkacza zastąpił Jan Zieliński. To nasz dwukrotny triumfator imprez wielkoszlemowych zagrał ostatecznie w duecie z Igą Świątek. Po pierwszym secie zupełnie zmienił się obraz pojedynku i o wszystkim decydował super tie-break. Ostatecznie nasi tenisiści wygrali 6:3, 0:6, 10-8 i powalczą o pierwsze miejsce w grupie B z Czechami.

     

    Już pierwszy pojedynek z udziałem reprezentacji Polski podczas tegorocznego United Cup przyniósł nam mnóstwo emocji. Wszystko zaczęło się od bardzo pewnego zwycięstwa w singlu w wykonaniu Igi Świątek. Raszynianka zaprezentowała bardzo solidną formę na tle nisko notowanej w rankingu Malene Helgo i odniosła wygraną 6:1, 6:0.

     

    Później do gry wkroczyli Hubert Hurkacz i Casper Ruud. Forma naszego tenisisty stanowiła sporą niewiadomą ze względu na długą przerwę i problemy, z jakimi w ostatnich miesiącach poprzedniego sezonu zmagał się wrocławianin. Ze zdrowiem Polaka jest już wszystko w porządku, ale dyspozycja nie okazała się na tyle dobra, by poradzić sobie z trzykrotnym finalistą imprez wielkoszlemowych w singlu. Ruud wygrał 7:5, 6:3 i dzięki temu o zwycięstwie w meczu Polska – Norwegia decydował mikst.

     

    Początkowo był do niego zgłoszony duet Iga Świątek/Hubert Hurkacz. Zaraz po singlowym pojedynku z udziałem 27-latka doszło jednak do rotacji i ostatecznie u boku Igi Świątek znalazł się Jan Zieliński – triumfator Australian Open i Wimbledonu 2024 w grze mieszanej. U rywali nie dokonano zmian – pozostała para Ulrikke Eikeri/Casper Ruud. Szykowało się ciekawe starcie – nie tylko ze względu na wynik, ale także fakt, jak zafunkcjonuje takie zestawienie w polskiej ekipie.

     

    Problemy Świątek i Zielińskiego w mikście. Polacy stracili skuteczność w drugim secie

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Zielińskiego. Nasz reprezentant miał spore problemy w gemie otwarcia. Doszło w nim do decydującego punktu, przy którym sporo szczęścia dopisało polskiej ekipie. Casper posłał piłkę tuż przy bocznej linii, ale ostatecznie okazała się ona autowa. Przy podaniu Świątek także doszło do stanu 40-40. Tym razem pomógł dobry serwis Igi, po którym Eikeri zagrała w siatkę. W czwartym gemie nadeszła próba dla Ulrikke. Zrobiło się 0-40 przy jej podaniu, ale niespodziewanie Norwedzy wyszli z opresji. Obronili w sumie cztery break pointy i wyrównali na 2:2.

     

    Kolejne większe emocje znów pojawiły się przy serwisie zawodniczki ze Skandynawii. Tym razem polski duet miał dwie okazje na przełamanie, ale udało się wykorzystać już pierwszą z nich. Zieliński skutecznie zareturnował serwis Eikeri, a później skutecznie zakończył akcję przy siatce i dał prowadzenie 5:3. Wydawało się, że nasz team ma w tym momencie idealny układ, bowiem na podanie wchodził Jan. Znów jednak doszło do decydującego punktu i otrzymaliśmy dodatkową porcję emocji. Zieliński zaryzykował drugim serwisem i to się opłaciło. Ruud wyrzucił piłkę po returnie na aut i pierwszy set zakończył się wygraną Polaków 6:3.

     

    Druga partia rozpoczęła się od podania Caspera. Norweg po raz kolejny utrzymał swój gem bez większych problemów. Po chwili niespodziewanie po raz kolejny w tarapaty wpadł Jan. Przy jego podaniu ze stanu 40-15 zrobiło się wyrównanie. Przy decydującym punkcie tym razem Polak popełnił podwójny błąd serwisowy. Zrobiło się 2:0 dla Norwegii, ale nadchodził serwis Eikeri. Szybko pojawiły się trzy okazje na odrobienie strat, ale żadnej nie udało się wykorzystać. Ulrikke i Casper powiększyli przewagę.

     

    Na tym problemy Świątek i Zielińskiego się nie skończyły. Także Iga straciła swoje podanie po tym, jak polski duet przegrał trzeci decydujący punkt z rzędu. Po chwili nasi tenisiści mogli dokonać czegoś, co wydawało się niemożliwe. Pojawiły się dwa break pointy przy podaniu Ruuda, ale jeszcze raz Skandynawowie wyszli z opresji. Szósty gem przyniósł nam piąte rozdanie z rzędu ze stanem 40-40. Iga i Jan nie wykorzystali dwóch okazji na premierowe “oczko” w drugim secie i to sprawiło, że Eikeri i Ruud cieszyli się z wygranej 6:0.

     

    O wszystkim decydował super tie-break, który dostarczył niesamowitych emocji. W pewnym momencie nasi reprezentanci przegrywali już 6-8. Wtedy udało się zdobyć zdobyć punkt, ale później serwował dwukrotnie Ruud. Mimo to Świątek i Zieliński kontynuowali niezwykłą passę. Wygrali obie akcje i zrobiło się 9-8 dla naszej dwójki. Wtedy kapitan Mateusz Terczyński niespodziewanie wziął 60-sekundowy time-out. Ta zagrywka nie przeszkodziła Idze i Janowi w dopełnieniu pięknego comebacku. Ostatecznie polski duet wygrał 6:3, 0:6, 10-8 i tym samym wyeliminował Skandynawów z rywalizacji. W Nowy Rok zagramy o zwycięstwo w grupie B z Czechami.

    Mecz Polska – Norwegia w fazie grupowej United Cup:Iga Świątek – Malene Helgo 6:1, 6:0Hubert Hurkacz – Casper Ruud 5:7, 3:6Iga Świątek/Jan Zieliński – Ulrikke Eikeri/Capser Ruud 6:3, 0:6, 10-8stan rywalizacji: 2-1 dla PolskiDokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek/Jan Zieliński – Ulrikke Eikeri/Capser Ruud jest dostępny TUTAJ. Transmisje z United Cup dostępne wyłącznie na sportowych antenach Polsatu.

     

     

  • Ukraiński patostreamer ukarany. Teraz uderza w Polaków. “Bez analizy faktów”

    Ukraiński patostreamer ukarany. Teraz uderza w Polaków. “Bez analizy faktów”

    Ukraiński patostreamer ukarany. Teraz uderza w Polaków. “Bez analizy faktów

    Władysław “Crawly” Olijniczenko to ukraiński patostreamer, który pomimo wielokrotnych upomnień ze strony platform internetowych, a nawet działań polskiej policji nie przestaje próbować wszelkich sposobów, aby utrzymać internetową popularność. Polacy mogą znać go w szczególności z utrudniania pracy ludziom w różnych sklepach, czy niszczenia samochodów na parkingach w centrum Warszawy. Teraz Ukrainiec został ukarany otrzymując bana na platformie TikTok, co ograniczy szerzenie przez niego tego typu zachowań.

    Crawly został deportowany z Polski już jakiś czas temu. Jego odejście wiązało się również z banem na platformie TikTok. Po pewnym czasie patoinfluencer postanowił jednak wrócić do publikowania krótkich filmików na tej platformie. Stworzył on nowe konto, na którym pokazywał dotychczas podobne materiały do tych tworzonych na terenie polski.

    Crawly ponownie zbanowany. TikTok bezlitosny dla patostreamera
    Wygląda jednak na to, że administracja TikToka mimo wszystko nie będzie tolerować demolowania aut, czy zakłócania spokoju pracowników i klientów np. restauracji McDonald’s. Crawly po raz kolejny został zatem ukarany, a jego nowe konto zniknęło z platformy. Na jednym z kanałów na Telegramie odniósł się on do tej kary.

    “Nowe konto TikToku zostało zbanowane. Bez powodu, ostrzeżenia, powiadomienia, a nawet możliwości odwołania. Wystarczy jedno kliknięcie myszką administratora. To już trzecie usunięte konto. Teraz rozumiecie, co się dzieje. Podobnie jest z deportacją, bez analizy faktów, sprawy, procesu i rozprawy. Na jedno kliknięcie myszką” – stwierdził Crawly

    Jego konta na pozostałych platformach takich jak Instagram, czy Twitch pozostają jednak nienaruszone. O ile Twitch w przeszłości nakładał kilkudniowe upomnienia i zawieszenia na influencera, tak treści publikowane przez Crawly’ego nie przeszkadzają regulaminowi Instagrama.

    Niezależnie od decyzji ze strony TikToka, zwolennicy i przeciwnicy Crawly’ego mogą domyślać się, że ponownie stworzy on konto, które spróbuje wypromować na nowo. Prawdopodobnie jednak każda próba powrotu twórcy na chińską platformę będzie kończyć się jeszcze szybszym zawieszeniem.

     

  • Efektowne zagrania Huberta Hurkacza nic nie dały! To był popis jego rywala

    Efektowne zagrania Huberta Hurkacza nic nie dały! To był popis jego rywala

    Efektowne zagrania Huberta Hurkacza nic nie dały! To był popis jego rywal

     

    Kapitalne momenty nie wystarczyły! Hubert Hurkacz nie dał rady ograć kapitalnie dysponowanego Caspera Ruuda, a Polska straciła prowadzenie z Norwegią. Wyżej notowany Norweg pokonał “Hubiego” 7:5, 6:3. O losach pierwszego meczu Biało-Czerwonych w United Cup zadecyduje spotkanie mikstowe!

     

    Po kapitalnym meczu Świątek przyszedł czas na Hurkacza. 27-latka czekało jednak znacznie trudniejsze zadanie, bo Rudd to szósty obecnie tenisista rankingu ATP. Dotychczas Ruud dwukrotnie ogrywał “Hubiego”, a Polak wygrał z Norwegiem jedno spotkanie i to 26-latek był nieznacznym faworytem poniedziałkowego starcia.

     

    Zgodnie z przewidywaniami spotkanie miało znacznie bardziej wyrównany przebieg niż rozgrywany chwilę wcześniej pojedynek Świątek z Helgo. Zarówno Hurkacz, jak i Ruud z najwyższą starannością podchodzili do własnych gemów serwisowych. Tylko w pierwszym secie Polak posłał na drugą stronę kortu sześć asów, na co Ruud odpowiedział jednym.

     

    Nasz reprezentant kilka razy zachwycił australijską publiczność widowiskowymi akcjami, ale w ostatecznym rozrachunku nie był w stanie poważnie zagrozić Ruudowi przy jego podaniu.

     

    Obejrzyj piękną akcję Hurkacza:

     

    Niestety przewaga Ruuda w drugim secie tylko się powiększyła. Szósty tenisista rankingu ATP kapitalnie rozczytywał zamiary Polaka i dobiegał do niemal każdej piłki, co w pewnym momencie zaczęło deprymować naszego tenisistę. Coraz większa liczba błędów sprawiła, że Ruud przełamał Polaka “do zera” na 3:1, a w końcówce pozostał niewzruszony i po świetnym spotkaniu pokonał “Hubiego” 7:5, 6:3.

  • Iga Świątek zaskoczyła tuż po meczu. “Możemy porozmawiać poza kamerą

    Iga Świątek zaskoczyła tuż po meczu. “Możemy porozmawiać poza kamerą

    Iga Świątek zaskoczyła tuż po meczu. “Możemy porozmawiać poza kamer

     

    Iga Świątek rozbiła Malene Helgo 6:1, 6:0 na otwarcie zmagań Polski w United Cup, a po meczu skradła show swoją wypowiedzią. — Możecie mieć swoje teorie, ale to sekret — odpowiedziała Polka na pytanie dotyczącego tego, co robiła w czasie przygotowań do sezonu. Po czym szeroko uśmiechnęła się do kamery. Wiceliderka rankingu WTA opowiedziała też o tym, co chce zmienić w przyszłym roku i nie chodziło jej głównie o tenis

     

    — Jestem szczęśliwa z wyniku, to nie jest łatwe grać dla swojego kraju, bo presja jest trochę większa, ale jestem bardzo podekscytowana i uważam, że mogę dostać sporo energii od fanów. Dziękuję Polakom z przybycie, bo zajęli dużą część trybun — odpowiedziała Świątek na pytanie o to, co jej się podobało w swojej grze

     

    Iga Świątek skradła show

    — Możecie mieć swoje teorie, ale to sekret. Możemy porozmawiać poza kamerą — zażartowała Świątek o tym, co robiła w czasie przygotowań do sezonu.

     

    — To nie było nic niezwykłego, zwyczajne rzeczy. Pracowałam nad serwisem i techniką, aby była bardziej płynna i żebym mogła dłużej trzymać jakość gry. Przygotowania do sezonu nie były zbyt długie, trwały ok. dwa tygodnie, ale uważam, że aktualnie w tenisie ważniejsze jest, aby się dostosowywać i pracować nad tym między i w czasie turniejów. Miałam duże wsparcie od trenera i jestem szczęśliwa, że mogę zacząć nowy sezon z nowym szkoleniowcem — dodała.

     

    Iga będzie taka sama, zawsze. Cieszę się, że mogę grać w tenisa i mam nadzieję, że złapię więcej dystansu do wszystkiego w tym sezonie, więc może to będzie coś nowego. Staram się robić wszystko krok po kroku i skupiam się na najbliższym czasie w Australii i zobaczymy, co będzie dalej — odpowiedziała na pytanieo nowy rok

     

  • Iga Świątek wygrała zaledwie jednego gema w swoim debiucie sezonu na United Cup.

    Iga Świątek wygrała zaledwie jednego gema w swoim debiucie sezonu na United Cup.

    Iga Świątek wygrała zaledwie jednego gema w swoim debiucie sezonu na United Cup

     

    dając Polsce prowadzenie 1-0 w meczu z Norwegią w Grupie B.

     

    Świątek, nr 2 na świecie, pokonała Malenę Helgø (nr 404) 6-1, 6-0, wyznaczając tym samym solidny punkt wyjścia w swoim pierwszym meczu w 2024 roku. Teraz nadzieje Norwegii spoczywają na Casperze Ruudzie (nr 6), który zmierzy się z Hubertem Hurkaczem (nr 16) w drugim meczu singlowym. Po porażce z Czechami w pierwszym meczu, Norwegia (0-1) musi pokonać Polskę, aby mieć szansę na awans z grupy.

     

    Świątek, mająca 23 lata, była liderką Hologic WTA Tour w 2024 roku pod względem liczby wygranych meczów (59) i tytułów (5), a w swoim debiucie sezonu pokazała, że nadal jest w świetnej formie. Z nowym trenerem Wimem Fissette w swoim boxie trenerskim, Świątek zdominowała Helgø z linii podstawowej, zdobywając pierwsze zwycięstwo w sezonie.

     

    „Jestem na pewno zadowolona z występu” – powiedziała Świątek. „Nie jest łatwo grać dla swojego kraju, czasami presja jest większa.

     

    „Jestem naprawdę podekscytowana, jak co roku. Czuję, że mogę czerpać ogromną energię z tego, od ludzi, od kibiców. Jak widać, jak co roku, wypełniliśmy połowę stadionu Polakami.”

     

    Świątek wygrała pierwsze dziewięć punktów meczu i błyskawicznie wygrała pierwszego seta w 24 minuty, zdobywając osiem uderzeń forehandowych, cztery backhandowe oraz popełniając zaledwie dwa błędy nie wymuszone. Ograniczyła Helgø do zaledwie dwóch zwycięskich uderzeń z gry.

     

    Helgø, mająca 25 lat, stała się stałym uczestnikiem United Cup, biorąc udział we wszystkich trzech edycjach. Poza tym corocznym wydarzeniem jeszcze nie brała udziału w turniejach na poziomie WTA, osiągając najwyższą pozycję w karierze nr 317 w rankingu PIF WTA. Zdobyła dziewięć tytułów na ITF World Tennis Tour.

     

    Świątek kontynuowała swoją dominację w drugim secie. Po wygranej 10-minutowej grze, w której przełamała Helgø, wykorzystując siódmy breakpoint na prowadzenie 3-0, Świątek szybko zmierzała do końca, by przypieczętować zwycięstwo po 62 minutach gry. Mecz zakończyła z 21 uderzeniami zwycięskimi z gry oraz zaledwie ośmioma błędami nie wymuszonemi. Nie pozwoliła rywalce na żadny breakpoint.

     

  • Nagły komunikat POLADA! Chodzi o głośną aferę z Igą Świątek

    Nagły komunikat POLADA! Chodzi o głośną aferę z Igą Świątek

    Nagły komunikat POLADA! Chodzi o głośną aferę z Igą Świątek

    Iga Świątek w świetnym stylu rozpoczęła United Cup od pewnego zwycięstwa z Malene Helgo 6:1, 6:0. Tuż po tym meczu pojawił się pilny komunikat, ale niezwiązany zupełnie z australijskim turniejem. Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) podjęła kluczową decyzję w sprawie niedawnej afery z pozytywnym wyniku testu antydopingowego polskiej tenisistki. Odwołania nie będzie! Teraz ruch po stronie Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

     

    W poniedziałek 30 grudnia Iga Świątek zaczęła zmagania w United Cup. Polka bardzo szybko rozprawiła się z Norweżką Malene Helgo 6:1, 6:0, o czym tutaj i zapewniła pierwsze zwycięstwo dla Biało-Czerwonych. Niedługo później, ok. pół godziny po zakończeniu pojedynku pojawił się pilny komunikat od Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).

     

    POLADA zdecydowała w sprawie Igi Świątek! Jest pilny komunikat

     

    “POLADA nie odwoła się od decyzji ITIA w sprawie Igi Świątek Po kompleksowym zbadaniu i weryfikacji pełnych akt sprawy zawodniczki, Polska Agencja Antydopingowa postanowiła nie wnosić odwołania od decyzji podjętej przez Międzynarodową Agencję ds. Integralności Tenisa (ITIA) w sprawie tenisistki. Przeprowadzenie dogłębnej i rzetelnej analizy przez ekspertów POLADA pozwoliło na podjęcie obiektywnej i zgodnej z przepisami antydopingowymi decyzji” — czytamy.

     

    Przypomnijmy, że w organizmie Polki wykryto śladowe ilości zakazanej substancji: trimetazydyny. Świątek udowodniła jednak swoją niewinność i dlatego ITIA zdecydowała o najmniejszym wymiarze kary: miesięcznym zawieszeniu, które zakończyło się na początku grudnia. Teraz, jak możemy przeczytać POLADA nie ma zamiaru od tej decyzji się odwoływać. Czy to jednak zupełny koniec sprawy drugiej rakiety świata? Niekoniecznie. Brak odwołania POLADA to jedno, ale wciąż należy oczekiwać na ruch ze strony WADA, która ma nieco więcej czasu.

    https://x.com/POLADA_official/status/1873651773157814464

    “Prawo do wniesienia odwołania posiada jeszcze Światowa Agencja Antydopingowa, a termin na wniesienie skargi przez WADA upływa w dniu 21 stycznia 2025 r.” — pisze w swoim komunikacie Polska Agencja Antydopingowa. Warto jednak wspomnieć, że sama Świątek jest w tej kwestii spokojna. — Szczerze mówiąc, nie ma wiele do zrobienia. Naszym zdaniem nie ma sensu składać apelacji — mówiła tuż przed startem United Cup, o czym pisaliśmy tutaj.