Category: Disclaimer

  • “AS” odpalił bombę. Robert Lewandowski może odejść z Barcelony

    “AS” odpalił bombę. Robert Lewandowski może odejść z Barcelony

    “AS” odpalił bombę. Robert Lewandowski może odejść z Barcelony

    Hiszpański dziennik “AS” donosi, że FC Barcelona rozważa zatrudnienie Viktora Gyökeresa. Według informacji gazety, decyzja o sprowadzeniu szwedzkiego napastnika mogłaby oznaczać konieczność rozstania z Robertem Lewandowskim.

     

    Gyökeres imponuje formą

     

    Viktor Gyökeres rozpoczął rok 2025 w znakomitym stylu. W swoim pierwszym meczu w nowym roku w portugalskiej lidze zdobył hat-tricka w starciu z Vitórią Guimarães. Choć Sporting Lizbona nie zdołał wygrać (mecz zakończył się remisem 4:4), szwedzki napastnik po raz kolejny udowodnił swoją wartość i klasę.

     

    Pozostanie w Sportingu na razie pewne

     

    Mimo licznych spekulacji dotyczących transferu Gyökeresa, jego agent, Hasan Cetinkaya, szybko zdementował możliwość zimowej przeprowadzki. Sam zawodnik wyraził chęć dokończenia sezonu w barwach Sportingu Lizbona. To daje Barcelonie czas na przygotowanie się do ewentualnego transferu latem.

     

    Statystyki, które robią wrażenie

     

    Obecny sezon Gyökeresa można określić mianem „życiowego”. W 28 meczach zdobył już 30 bramek i zanotował 6 asyst. W samej lidze portugalskiej, w 17 meczach, strzelił 21 goli i dołożył 3 asysty. W Lidze Mistrzów UEFA zanotował 5 trafień w 6 spotkaniach, co czyni go jednym z najbardziej skutecznych napastników w Europie.

     

    Barcelona w obliczu trudnych decyzji

     

    Według “AS”, priorytetem Barcelony jest rozwiązanie problemów finansowych, które mogą wymusić sprzedaż Roberta Lewandowskiego. Polak w ostatnich tygodniach zmagał się z krytyką, szczególnie gdy przez kilka kolejnych spotkań nie zdołał zdobyć bramki.

     

    Tymczasem Gyökeres jawi się jako idealny kandydat na lidera ataku „Blaugrany”. Jego transfer mógłby być jednym z największych hitów letniego okna transferowego, a jego dynamiczna forma z pewnością pomogłaby Barcelonie w walce o najwyższe cele. Jednak, aby to osiągnąć, klub musi działać szybko, gdyż zainteresowanie szwedzkim napastnikiem wyraża również Manchester United oraz inne europejskie potęgi.

     

    Czy Barcelona zdecyduje się na tak drastyczny krok i pożegna się z Lewandowskim? Przyszłość napastnika w stolicy Katalonii staje się coraz bardziej niepewna.

     

  • Tyle Iga Świątek zarobiła za zwycięstwo z Jeleną Rybakiną. Pękła granica

    Tyle Iga Świątek zarobiła za zwycięstwo z Jeleną Rybakiną. Pękła granica

    Tyle Iga Świątek zarobiła za zwycięstwo z Jeleną Rybakiną. Pękła granica

    Iga Świątek zaliczyła czwarte zwycięstwo w tegorocznej edycji United Cup, co przełożyło się na bardzo konkretne zarobki. Pokonanie Jeleny Rybakiny pokazało, że Polka wraca do świetnej formy, a do tego zapewniło awans naszej drużynie do finału rozgrywek. Dzięki temu zawodnicy naszej kadry mogą liczyć na poważne pieniądze. Liderka już teraz zgarnie grubo ponad milion zł.

     

    Coraz poważniejsze pieniądze na koncie Igi Świątek

     

    Świątek ma na koncie cztery wygrane, dwie w fazie grupowej i po jednej w ćwierćfinale i półfinale. Za te triumfy na Polki koncie znalazło się już 310 700 dol. (1 mln 289 tys. 405 zł), do tego trzeba doliczyć premie za zwycięstwo zespołu w fazie grupowej i meczach fazy pucharowej — to kwota 29 800 dol. (123 670 zł).

     

    W finale na Polaków czekają bardzo duże pieniądze

     

    To jednak nie koniec pieniędzy, które może zgarnąć Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Jan Zieliński oraz Maja Chwalińska, którzy grają w deblu. Za zwycięstwa w swoich meczach w decydującej rozgrywce zawodnicy mogą zebrać potężne premie. Iga i Hubert jeśli wygrają swoje mecze, otrzymają po 280 250 dol. (1 mln 162 tys. 038 zł).

     

    Premie za zwycięstwa w United Cup 2025

    W finale:

     

    280 250 dol. (1 mln 162 tys. 038 zł) – singiel

    52 800 dol. (218 520 zł) – mikst

    W półfinale:

     

    147 500 dol. (612 125 zł) – singiel

    27 650 dol. (114 448 zł) – mikst

    W ćwierćfinale:

     

    77 600 dol. (322 040 zł) – singiel

    14 550 dol. (60 683 zł) – mikst

    W fazie grupowej:

     

    42 800 dol. (177 620 zł) – singiel

    8 000 dol. (33 200 zł) – mikst

    Premie za zwycięstwa zespołu

     

    Zwycięstwo w finale: 25 850 dol. (107 278 zł)

    W półfinale: 15 250 dol. (63 788 zł)

    W ćwierćfinale: 8 950 dol. (37 143 zł)

    W faziegrupowej: 5 600 dol. (23 240 zł)

     

  • Życiowy sukces Polaka, co za końcówka konkursu. Zmiana lidera Turnieju Czterech Skoczni

    Życiowy sukces Polaka, co za końcówka konkursu. Zmiana lidera Turnieju Czterech Skoczni

    Życiowy sukces Polaka, co za końcówka konkursu. Zmiana lidera Turnieju Czterech Skoczni

     

    Karawana Pucharu Świata w skokach narciarskich gościła w piątek i sobotę do Innsbrucku. Za nami już trzeci konkurs 73. Turnieju Czterech Skoczni. Na Bergisel Austriacy dali kolejny popis swojej mocy. Najlepszy był Stefan Kraft, który został nowym liderem klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni. Drugi był Jan Hoerl, a trzeci Daniel Tschofenig. Najwyżej z Polaków uplasował się Paweł Wąsek, który zajął 5. miejsce. To jego najlepszy wynik w karierze.

     

    Pierwszym z Polaków, który zaprezentował się w sobotnim konkursie był ten, z którym wiązano największe nadzieje. Potwierdziły się – Paweł Wąsek wylądował na 129. metrze i długo prowadził w całym konkursie. Jego rywal Naoki Nakamura także skoczył nieźle i mógł liczyć na awans z grona szczęśliwych przegranych, ale jednak w rywalizacji w parze stracił 7,1 pkt.

     

    Kolejne minuty przyniosły niespodzianki w konfrontacjach z udziałem “Biało-Czerwonych”. Jakub Wolny nie olśnił (120,5 m), ale swoją próbę popsuł Niemiec Felix Hoffmann. Podobnie było w przypadku Dawida Kubackiego (121,5 m), który dostał “prezent” od Szwajcara Killiana Peiera (117,5). Nasi reprezentanci nieco niespodziewanie wygrali walkę w swoich parach o odpowiednio 9,9 oraz 7,6 pkt.

     

    Ciekawie było jednak także w innych parach – do rundy finałowej nie awansowali Halvor Egner Granerud czy Karl Geiger. Obaj przez jakiś czas jeszcze utrzymywali się w gronie lucky loserów, ale dobre skoki takich zawodników jak Niko Kytosaho czy Benjamin Oestvold wyrzuciły ich z grona pięciu szczęśliwców.

     

    To samo niestety spotkało Aleksandra Zniszczoła (125,5 m), który przegrał pojedynek z Michaelem Hayboeckiem o zaledwie 2,7 punktu. Uroki systemu KO sprawiły jednak, że mając “netto” 26. notę, pożegnał się z zawodami (32. lokata). Fatalny skok oddał Piotr Żyła, wylądował na 110. metrze, co dało dopiero 48. pozycję. Odnotujmy, że stracił do swojego oponenta Gregora Deschwandena dokładnie 39 punktów. To przepaść.

     

    Na półmetku prowadził Jan Hoerl przed Stefanem Kraftem i Danielem Tschofenigiem. Nic w tym zaskakującego, ale fakt, że ich noty zamknęły się w przestrzeni 0,9 punktu zwiastował bardzo emocjonującą walkę o zwycięstwo. Za plecami Austriaków ustawili się Forgang, Zajc, Domen Prevc i Pius Paschke. Druga seria zapowiadała się bardzo dobrze także – a może przede wszystkim – z tego powodu, że Wąsek zajmował 9. miejsce. Kubacki był 27., a Wolny 29.

     

    Turniej Czterech Skoczni. Stefan Kraft wygrał PŚ w Innsbrucku. Paweł Wąsek piątyPoczątek rundy finałowej przyniósł dobre informacje dla Thomasa Thurnbichlera, bo Wolny błyskawicznie poprawił się o kilka lokat po próbie na 126,5 metra, a i Kubacki (122,5) zanotował nieznaczny awans.

     

    Można było się zastanawiać, czy i Wąsek pójdzie śladem swoich kolegów z kadry i powalczy o jeszcze wyższą pozycję. Tego początkowo nie można było być pewnym. 25-latek skoczył bowiem 129,5 m i po swoim skoku był drugi, przegrywając z Deschwandenem ze względu na większą liczbę punktów odjętych za wiatr.Za niego wskoczył jednak wchodzący po nim na belkę Maximilian Ortner (125,5 m), a później także Pius Paschke (123,5 m), Domen Prrevc (123,5 m) i Timi Zajc (119 m). Dzięki temu stało się jasne, że reprezentant Polski w najgorszym wypadku będzie szósty.

     

    Walkę z Wąskiem przegrał jednak później także Johann Andre Forfang (122 m) i nasz skoczek mógł być pewny, że zanotuje swój najlepszy wynik w Pucharze Świata w swojej karierze. Ostatecznie skończyło się na piątej lokacie.Zawody na Bergisel wygrał Stefan Kraft – nowy lider Turnieju Czterech Skoczni – przed swoimi rodakami – Janem Hoerlem oraz Danielem Tschofenigiem.

     

    Wyniki konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsburcku:

    1. Stefan Kraft

    2. Jan Hoerl

    3. Daniel Tschofenig…

    5. Paweł Wąsek…

    24. Jakub Wolny…

    26. Dawid Kubacki…

    31. Aleksander Zniszczoł…

    48. Piotr Żyła

  • Życiowy wynik Pawła Wąska, i to w Turnieju Czterech Skoczni! W końcu jest zachwyt!

    Życiowy wynik Pawła Wąska, i to w Turnieju Czterech Skoczni! W końcu jest zachwyt!

    Życiowy wynik Pawła Wąska, i to w Turnieju Czterech Skoczni! W końcu jest zachwyt!

    Paweł Wąsek zdecydowanym liderem polskiej kadry! Wąsek potwierdził, że jest rewelacją tego sezonu, zajmując w Innsbrucku piąte miejsce w trzecim konkursie 73. Turnieju Czterech Skoczni. To jego najlepszy wynik w karierze! Na wysokości zadania stanął też Dawid Kubacki, który z każdym kolejnym konkursem daje coraz większe nadzieje polskim kibicom na powrót do formy. Wygrał Stefan Kraft, który wprost znokautował kolegów z kadry.

     

    Trzech Polaków awansowało do drugiej serii trzeciego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku. Paweł Wąsek był dziewiąty (129 m), Dawid Kubacki 27. (121,5 m) i Jakub Wolny 29. (120,5 m)

    Finalnie najlepiej spisał się Wąsek, który skończył w pierwsze “10”. 25-latek zanotował najlepszy wynik w tym sezonie!

     

    Turniej Czterech Skoczni przeniósł się do Austrii. Skoczkowie rywalizują od piątku w Innsbrucku. Przez kwalifikacje przebrnęli wszyscy Polacy — Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Jakub Wolny, Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Jednak żaden z nich nie zachwycił.

     

    Paweł Wąsek zaskoczył w pierwszej serii

    W serii próbnej bardzo dobrze zaprezentował się Wąsek. Skoczył 132 m i był szósty. Swoją dobrą dyspozycję potwierdził w pierwszej serii. Osiągnął 129 m, wygrał rywalizację z Naokim Nakamurą (125,5 m).

     

    Gigantyczne szczęście Jakuba Wolnego i Dawida Kubackiego

     

     

    Sporo szczęścia miał za to Jakub Wolny. Polak skoczył tylko 120,5 m, lecz jego rywal wylądował jeszcze bliżej. Felix Hoffmann osiągnął tylko 115,5 m, dzięki czemu z awansu do drugiej serii cieszył się reprezentant Polski.

     

    Wąsek przez długi czas był na czele klasyfikacji pierwszej serii. Wyprzedził go dopiero Timi Zajc. Słoweniec skoczył 131 m i równocześnie pokonał w parze z Anttim Aalto (123 m). Kilka minut później na belce pojawił się Aleksander Zniszczoł, który skoczył 125,5 m.

     

    Taką samą odległość zaliczył Michael Hayboeck, lecz miał on lepsze noty i słabszy wiatr pod wiatry, co sprawiło, że to Austriak wygrał w tej parze. Zniszczoł po swoim skoku był czwarty w zestawieniu “szczęśliwych przegranych”.

     

    Słabszy skok Killiana Peiera wykorzystał Dawid Kubacki. Szwajcar skoczył tylko 117,5 m i przegrał w parze z Polakiem (121,5 m). Ostatnim Biało-Czerwonym był Piotr Żyła, który zaprezentował się fatalnie. Osiągnął tylko 110 m. Pewnie przegrał z Gregorem Deschwandenem (126 m).

     

    Pierwsza maksymalna nota w sezonie!

    Natomiast prawdziwą petardę odpalił lider klasyfikacji generalnej PŚ i TCS Daniel Tschofenig. Austriak skoczył aż 132,5 m i objął prowadzenie, lecz to nie on wygrał pierwszą serię. Liderem na półmetku był Jan Hoerl, który osiągnął 134 m i jako pierwszy zawodnik w tym sezonie od jednego z sędziów dostał maksymalną notę — 20.

     

    Ostatecznie do drugiej serii awansowało trzech Polaków. Wąsek był dziewiąty, Kubacki 27. i Wolny 29. Zniszczoł zajął 32. lokatę, a Żyła 48.

     

    W pierwszej serii konkursowej było kilka niespodziewanych wyników. Największymi przegranymi są z pewnością Karl Geiger i Halvor Egner Granerud. Obaj przegrali nieoczekiwanie w swoich parach i nie znaleźli się w gronie “szczęśliwych przegranych”.

     

    Emocje w drugiej serii. Rewelacyjny Paweł Wąsek

    Świetne warunki wykorzystał Wolny. Polak w drugiej serii skoczył dalej niż w pierwszej, bo aż 126,5 m. Objął prowadzenie i wiadomo było, że awansuje w końcowej klasyfikacji. Kilka chwil później 122,5 m osiągnął Kubacki i wskoczył tuż za Wolnego.

     

    Po skokach 20 skoczków na prowadzeniu plasował się Anze Lanisek. Słoweniec skoczył w drugiej serii 125 metrów i to wystarczyło do tego, by zepchnąć na drugie miejsce Markusa Muellera, który przez długi czas utrzymywał się na pierwszym miejscu.

     

    W drugiej serii bardzo dobry skok oddał Paweł Wąsek, który skoczył 129.5 metra, kończąc finalnie na piątym miejscu. Jest to najlepszy wynik w całej karierze 25-latka!

     

    Zmagania wygrał Stefan Kraft, który znokautował rywali, skacząc 132,5 metra. Austriak wyprzedził kolegów z kadry — Jana Hoerla i Daniela Tschofeniga. Kraft objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej TCS.

     

    Teraz najlepsi skoczkowie świata przenoszą się do Bischofshofen, gdzie w niedzielę czekają ich kwalifikacje do finałowego konkursu 73. TCS. Początek kwalifikacji o 16.30.

  • Wróciła największa broń Igi Świątek. To dzięki niej siała postrach na świecie

    Wróciła największa broń Igi Świątek. To dzięki niej siała postrach na świecie

    Choć było to jedno z największych zwycięstw Igi Świątek od wielu miesięcy, to szalona intensywność sprawiła, że tuż po ostatniej akcji Polka nie miała siły się cieszyć. Upuściła rakietę i podparta z grymasem na twarzy dała sobie czas na kilka głębokich wdechów. 23-latka sobotniej nocy dokonała wielkiej rzeczy. Zapewnienie Polsce awansu do finału United Cup to jedno, ale w starciu z Rybakiną mogliśmy być również świadkami czegoś więcej. Oryginalnie “sprzedawane” wskazówki Wima Fissette’a zaczynają przynosić efekt. Znaków było aż nadto.

     

    Po wejściu Igi na kort moją uwagę przykuł bandaż na udzie, który można było zaobserwować po przerwie medycznej w poprzednim meczu przeciwko Boulter. Na szczęście w starciu z Rybakiną ewentualny drobny uraz najprawdopodobniej się nie pogłębił i to jest najważniejsza informacja tego meczu.

    Tutaj trzeba dodać, że było to wybitnej klasy widowisko, rozgrywane na imponującej intensywności i to na bardzo szybkiej nawierzchni. Warunki więc były dla Igi nie tylko niesprzyjające z punktu widzenia jej stylu gry, ale również wspomnianego zabandażowanego uda.

     

    Myślę, że nie przesadzę, jeśli napiszę, że to może być dla Polki mecz założycielski w kontekście tego sezonu. Nie dość, że wygrała z Rybakiną, z którą w przeszłości miewała bardzo duże problemy, to jeszcze dokonała tego pod opieką nowego trenera Wima Fissette’a. To z kolei może pozwolić jej uwierzyć, że współpraca zdaje egzamin, a jej umiejętności rosną.

     

    W trakcie spotkań w Australii realizator transmisji regularnie zwraca uwagę na krótkie chwile, gdy Belg kuca obok Świątek, daje jej czas na jej spostrzeżenia z gry, a następnie stara się podsunąć jej rozwiązanie. Wszystko dzieje się w bardzo spokojnej atmosferze.

     

    Tuż po meczu Polka sama przyznała, jak istotne było to zwycięstwo, gdy w wywiadzie wspomniała, że “po raz pierwszy wygrała z Rybakiną na tak szybkiej nawierzchni”.

     

    Zwycięstwo z tak dobrze grającą tenisistką na twardej nawierzchni i triumfatorką Wimbledonu sprzed dwóch i pół roku może również dać jej dodatkowy zastrzyk pewności siebie przed startującym lada moment Australian Open.

     

    W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    Nie mam wątpliwości, że w grze Świątek zachodzą zmiany. Świadczyć o tym mogą chociażby kilkukrotne prośby w kierunku polskiego obozu, by struny w jej rakiecie były naciągnięte jeszcze mocniej, niż zostały.

     

    — Mocniej, mocniej — krzyczała Świątek, wskazując na struny w trzymanej w dłoni rakiecie.

     

    Dlaczego tak jej na tym zależało? W trakcie spotkania z Rybakiną było widać, że Polka próbowała uderzać piłki płasko i tym samym nie dawać dodatkowego czasu swojej przeciwniczce. W poprzednich spotkaniach pomiędzy nimi często można było zaobserwować powtarzający się schemat:

     

    — mocny serwis Rybakiny i pogłębiająca się z każdym uderzeniem przewaga w wymianie

     

    — mocny return Rybakiny i spychanie Świątek do defensywy

     

    W obu przypadkach Kazaszka dyktowała warunki na korcie, a Świątek, odgrywająca piłki wysoką parabolą, sprawiała, że rywalka zyskiwała czas na dogodne ustawienie się do uderzeń.

     

    Naciski Igi, by struny były mocniej napięte, mogą świadczyć o próbie większego dostosowania gry pod twardą nawierzchnię. Dość napisać, że mocniejszy naciąg wpływa również na precyzję uderzeń przy linii, co przy tak szybkich wymianach ma bardzo istotne znaczenie.

     

    Wróciła największa broń Igi Świątek. Dzięki temu dominowała w 2022 r.

     

    Zmian u Świątek jest zresztą więcej, bo w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu w jej zachowaniu znowu widać radość z gry, a także nieustępliwość, co doskonale można było dostrzec w końcówce pierwszego seta, gdy przegrywając 3:5, odrobiła straty i dosłownie wyszarpała zwycięstwo.

     

    Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że to miało kluczowe znaczenie dla losów całego meczu. Bez tego powrotu Rybakina mogła zamknąć seta, a równie dobrze kilkadziesiąt minut później cały mecz. Tak się nie stało i ogromna w tym rola heroicznej walki i wiary w zwycięstwo Igi Świątek.

     

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/1875379786509365420

     

    Przed nią i reprezentacją Polski wielki finał i szansa na pierwsze zwycięstwo w United Cup. Przypomnę tylko, że Biało-Czerwoni w premierowej edycji w 2023 r. dotarli do półfinału, a przed rokiem przegrali w walce o tytuł z Niemcami. Nie mam wątpliwości, że Świątek i Hurkacza w takiej formie stać na zwycięstwo, ale z lekką obawą będą spoglądał w kierunku Igi, która od poniedziałku w Sydney straciła już mnóstwo energii. Trzymajmy kciuki, żeby przez dobę choćby częściowo naładowała wyczerpane akumulatory.

     

  • Po prostu hit 😍😍😍

    Po prostu hit 😍😍😍

    Zakonnica skradła show na meczu Igi Świątek. Już jest o niej głośno

     

    Turniej United Cup wprawdzie jest rozgrywany w Australii, ale Iga Świątek i spółka i tak mogą liczyć na gorący doping ze strony polskich kibiców. Podczas spotkania wiceliderki rankingu WTA z Jeleną Rybakiną w ramach półfinału na trybunach uchwycono siostrę zakonną, która żywiołowo reagowała na udane zagrania tenisistki z Raszyna. Nagranie szybko obiegło media społecznościowe i już stało się hitem. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę – początek o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na Polsacie.

     

    Reprezentacja Polska idzie przez turniej United Cup jak burza – “Biało-Czerwoni” w fazie grupowej pokonali Norwegów i Czechów, w ćwierćfinale ograli Brytyjczyków, a w półfinale wyeliminowali Kazachów. Duży wkład w dwa ostatnie triumfy naszej drużyny mieli Hubert Hurkacz i Iga Świątek, którzy wygrali swoje spotkania singlowe i sprawili, że rozegranie miksta było już tylko formalnością.W Sydney imponuje szczególnie Świątek, która w tegorocznej edycji zmagań nie przegrała jeszcze meczu. Wiceliderka rankingu WTA w starciach singlowych pokonała Malene Helgo, Karolinę Muchovą, Katie Boulter i Jelenę Rybakinę, a w mikście triumfowała u boku Jana Zielińskiego (z norweskim duetem Ulrikke Eikeri – Casper Ruud) oraz Huberta Hurkacza (z Czechami: Muchovą i Tomasem Machacem).

     

    Polka nie tylko seryjnie wygrywa, ale też robi to w dobrym stylu, na co podczas konferencji prasowej po porażce z 23-latką zwróciła Rybakina. “Serwowała całkiem nieźle i w bardzo zmienny sposób” – zauważyła reprezentantka Kazachstanu.Miała

     

    United Cup. Igę Świątek wspierała siostra zakonna. Skradła showPolscy tenisiści ze Świątek na czele w Sydney mogą liczyć na wsparcie swoich rodaków, którzy pojawiają się na trybunach. Podczas meczu raszynianki z Rybakiną show skradła jedna z fanek Świątek. Mowa o polskiej siostrze zakonnej, której reakcję uchwycono na nagraniu udostępnionym przez popularny profil Tennis TV. Tam kilka godzin po publikacji materiał miał już ponad 45 tys. wyświetleń.

     

    Bohaterką nagrania jest siostra Margaret (Małgorzata) Kozub ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, które od ponad 70 lat posługuje w Australii. Wspomniana zakonnica już kilka dni temu pojawiła się na jednym z meczów Polaków, czym pochwaliła się na Instagramie. “Czekając na Igę” – napisała, dodając kilka zdjęć z obiektu, na którym odbywają się mecze United Cup.Reklama

  • W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    Wróciła największa broń Igi Świątek. To dzięki niej siała postrach na świecie

     

    Choć było to jedno z największych zwycięstw Igi Świątek od wielu miesięcy, to szalona intensywność sprawiła, że tuż po ostatniej akcji Polka nie miała siły się cieszyć. Upuściła rakietę i podparta z grymasem na twarzy dała sobie czas na kilka głębokich wdechów. 23-latka sobotniej nocy dokonała wielkiej rzeczy. Zapewnienie Polsce awansu do finału United Cup to jedno, ale w starciu z Rybakiną mogliśmy być również świadkami czegoś więcej. Oryginalnie “sprzedawane” wskazówki Wima Fissette’a zaczynają przynosić efekt. Znaków było aż nadto.

     

    Po wejściu Igi na kort moją uwagę przykuł bandaż na udzie, który można było zaobserwować po przerwie medycznej w poprzednim meczu przeciwko Boulter. Na szczęście w starciu z Rybakiną ewentualny drobny uraz najprawdopodobniej się nie pogłębił i to jest najważniejsza informacja tego meczu.

     

    Ale nie jedyna.

     

    Tutaj trzeba dodać, że było to wybitnej klasy widowisko, rozgrywane na imponującej intensywności i to na bardzo szybkiej nawierzchni. Warunki więc były dla Igi nie tylko niesprzyjające z punktu widzenia jej stylu gry, ale również wspomnianego zabandażowanego uda.

     

    Myślę, że nie przesadzę, jeśli napiszę, że to może być dla Polki mecz założycielski w kontekście tego sezonu. Nie dość, że wygrała z Rybakiną, z którą w przeszłości miewała bardzo duże problemy, to jeszcze dokonała tego pod opieką nowego trenera Wima Fissette’a. To z kolei może pozwolić jej uwierzyć, że współpraca zdaje egzamin, a jej umiejętności rosną.

     

    W trakcie spotkań w Australii realizator transmisji regularnie zwraca uwagę na krótkie chwile, gdy Belg kuca obok Świątek, daje jej czas na jej spostrzeżenia z gry, a następnie stara się podsunąć jej rozwiązanie. Wszystko dzieje się w bardzo spokojnej atmosferze.

     

    Tuż po meczu Polka sama przyznała, jak istotne było to zwycięstwo, gdy w wywiadzie wspomniała, że “po raz pierwszy wygrała z Rybakiną na tak szybkiej nawierzchni”.

     

    Zwycięstwo z tak dobrze grającą tenisistką na twardej nawierzchni i triumfatorką Wimbledonu sprzed dwóch i pół roku może również dać jej dodatkowy zastrzyk pewności siebie przed startującym lada moment Australian Open.

     

    W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    Nie mam wątpliwości, że w grze Świątek zachodzą zmiany. Świadczyć o tym mogą chociażby kilkukrotne prośby w kierunku polskiego obozu, by struny w jej rakiecie były naciągnięte jeszcze mocniej, niż zostały.

     

    — Mocniej, mocniej — krzyczała Świątek, wskazując na struny w trzymanej w dłoni rakiecie.

     

    Dlaczego tak jej na tym zależało? W trakcie spotkania z Rybakiną było widać, że Polka próbowała uderzać piłki płasko i tym samym nie dawać dodatkowego czasu swojej przeciwniczce. W poprzednich spotkaniach pomiędzy nimi często można było zaobserwować powtarzający się schemat:

     

    mocny serwis Rybakiny i pogłębiająca się z każdym uderzeniem przewaga w wymianie

     

    — mocny return Rybakiny i spychanie Świątek do defensywy

     

    W obu przypadkach Kazaszka dyktowała warunki na korcie, a Świątek, odgrywająca piłki wysoką parabolą, sprawiała, że rywalka zyskiwała czas na dogodne ustawienie się do uderzeń.

     

    Naciski Igi, by struny były mocniej napięte, mogą świadczyć o próbie większego dostosowania gry pod twardą nawierzchnię. Dość napisać, że mocniejszy naciąg wpływa również na precyzję uderzeń przy linii, co przy tak szybkich wymianach ma bardzo istotne znaczenie.

     

    Wróciła największa broń Igi Świątek. Dzięki temu dominowała w 2022 r.

    Zmian u Świątek jest zresztą więcej, bo w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu w jej zachowaniu znowu widać radość z gry, a także nieustępliwość, co doskonale można było dostrzec w końcówce pierwszego seta, gdy przegrywając 3:5, odrobiła straty i dosłownie wyszarpała zwycięstwo.

     

    Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że to miało kluczowe znaczenie dla losów całego meczu. Bez tego powrotu Rybakina mogła zamknąć seta, a równie dobrze kilkadziesiąt minut później cały mecz. Tak się nie stało i ogromna w tym rola heroicznej walki i wiary w zwycięstwo Igi Świątek.

     

    Przed nią i reprezentacją Polski wielki finał i szansa na pierwsze zwycięstwo w United Cup. Przypomnę tylko, że Biało-Czerwoni w premierowej edycji w 2023 r. dotarli do półfinału, a przed rokiem przegrali w walce o tytuł z Niemcami. Nie mam wątpliwości, że Świątek i Hurkacza w takiej formie stać na zwycięstwo, ale z lekką obawą będą spoglądał w kierunku Igi, która od poniedziałku w Sydney straciła już mnóstwo energii. Trzymajmy kciuki, żeby przez dobę choćby częściowo naładowała wyczerpane akumulatory.

  • Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistów

    Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistów

    Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistó

    Danielle Collins wywołała burzę zachowaniem po ćwierćfinale igrzysk w Paryżu. Wprost nazwała Igę Świątek nieszczerą. Teraz dojdzie do pierwszego spotkania Polki z Amerykanką. Na korcie 31-latka jednak raczej się nie pokaże. Finał United Cup Polska — Stany Zjednoczone odbędzie się w niedzielę 5 stycznia.

    – Powiedziałam Idze Świątek, że nie musi być nieszczera w kontekście mojej kontuzji. Dużo dzieje się przed kamerą czy wśród ludzi, ale to, co dzieje się w szatni to już inna sprawa. Nie mam tu zbyt miłych doświadczeń. Nie potrzebuję nieszczerości. Niech ludzie zachowują się tak, jak czują – wypaliła Danielle Collins po przegranym meczu w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu i trafiła na czołówki wszystkich serwisów.

    O skandalu mówił cały świat. Dziennikarze zastanawiali się, jaka jest przyczyna takich słów o Polce. Nawet sama liderka światowego rankingu nie za bardzo wiedziała, o co chodziło rywalce. Amerykanka w końcu została zapytana o swoje zachowanie, ale jej słowa wiele nie wyjaśniły. Poinformowała, że prywatnie od czasu zdarzenia w Paryżu jeszcze z Polką nie rozmawiała.

    Iga Świątek znów może spotkać się z Danielle Collins
    — To, co zdarzyło się na korcie to jak kłótnia, jaką ludzie mają w pracy. Tylko w przypadku tamtych ludzi to nie trafia do mediów. (…) To nie jest ktoś, kogo często widuję na kortach tenisowych. Poza tym ona jest bardzo strzeżona przez swoją grupę — dodała Collins dla “The New York Times”.

    Amerykanka miała w 2024 r. skończyć karierę, ale na jesień ogłosiła zmianę decyzji. Pomimo faktu, że od starcia ze Świątek nie wygrała ani jednego meczu, Collins jeździ na turnieje z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. W Billie Jean King Cup uległa Rebecce Sramkovej w meczu ze Słowacją. Na United Cup jeszcze nie zagrała, ale jest obecna w boksie zespołu. W pierwszym składzie występuje Coco Gauff i to raczej ona będzie rywalką Igi Świątek w niedzielnym finale.

    Finał United Cup odbędzie się w niedzielę 5 stycznia. Początek rywalizacji o godz. 7.30 polskiego czasu. Relację na żywo będzie można śledzić w Przeglądzie Sportowym Onet.

     

  • Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła nocą

    Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła nocą

    Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła noc

     

    Iga Świątek i Jelena Rybakina w Sydney dały wspaniałe widowisko i pokaz tenisa na najwyższym poziomie. Czołowe tenisistki rankingu WTA zmierzyły się w ramach półfinału United Cup i podobnie jak w Abu Zabi, to Polka była górą. Jeszcze zanim tenisistki pojawiły się na korcie, w mediach ukazała się nieoczekiwana wiadomość ws. dochodzenia wokół sztabu szkoleniowego Kazaszki. Sytuacja jest trudna i rozwojowa.

     

    Jeszcze zanim doszło do pojedynku Igi Świątek z Jeleną Rybakiną w ramach półfinału United Cup, wokół Kazaszki wybuchła niemała burza. 6. rakieta świata ogłosiła, że do jej sztabu szkoleniowego wraca jej były szkoleniowiec, Stefano Vukov. Decyzja Rybakiny wstrząsnęła środowiskiem. A to z uwagi na powody wcześniejszego rozstania obu stron.Niezrozumiały ruch Jeleny Rybakiny. WTA zapowiedziało śledztwoKazaszka straciła wiele miesięcy ubiegłego sezonu z powodu problemów zdrowotnych, jednak nie pojawił się klarowny komunikat, co konkretnie jej dolega. W kuluarach mówiło się, że zawodniczka zmaga się z problemami natury psychicznej. Doprowadzić miał do nich właśnie Vukov, który stosował surowe metody treningowe. Dziennikarze donosili, że trener często krzyczał na tenisistkę i był bardzo wymagający.

     

    Świątek w Sydney, a tu atak ze strony Kasatkiny. Upokorzona Rosjanka uderzyła z pełną mocąW sierpniu Rybakina ogłosiła rozstanie z Vukovem, a na jego miejsce zatrudniła Gorana Ivanisevica. Mimo to kilka miesięcy później z dumą ogłosiła powrót Vukova do sztabu. Nie wiadomo w jakiej roli. Nie dość, że nie doszło oficjalnie do rozstania z Ivaniseviciem, to jeszcze pojawił się inny, kontrowersyjny wątek. Dziennikarze “The Athletic” ujawnili na łamach NY Times szokujące fakty ws. Stefano Vukova. Jak się okazało, szkoleniowiec został zawieszony przez WTA, wobec czego nie będzie mógł towarzyszyć jej podczas Australian Open. – WTA może potwierdzić, że Stefano Vukov jest obecnie tymczasowo zawieszony w oczekiwaniu na niezależne dochodzenie w sprawie potencjalnego naruszenia kodeksu postępowania WTA – przekazał rzecznik kobiecej organizacji w specjalnym oświadczeniu.

     

    Była tenisistka popiera decyzję WTA. Jasna wiadomość ws. śledztwa wokół byłego trenera RybakinyNiedługo przed meczem Świątek z Rybakiną, zakończonym triumfem Polki 7:6(5), 6:4 poparcie dla decyzji WTA na antenie “Tennis Channel” wyraziła była tenisistka, Coco Vandeweghe. Już sama decyzja o ponownym nawiązaniu współpracy z Vukovem wzbudziła jej obawy.

     

    – W tej sytuacji byłabym zdziwiona widząc Gorana Ivanisevica na Australian Open u jej boku. To ściśle związane z ruchami tenisistki i całą tą karuzelą trenerską. Nie chciałabym dalej z nią pracować, kiedy mianuje mnie nowym trenerem, a potem przywraca do zespołu starego. To by oznaczało, że nie ufa mu na tyle, żeby zrobić kolejny krok do przodu – dodała

     

    Kazachstan został rozgromiony przez Polskę w półfinale United Cup 3:0. Poza Igą Świątek swoje mecze wygrali również Hubert Hurkacz, a także Jan Zieliński i Maja Chwalińska w mikście. Zobacz również:

  • Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśniła

    Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśniła

    Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśnił

     

    Iga Świątek pokonała Jelenę Rybakinę i wprowadziła Polskę do finału United Cup, w którym “Biało-Czerwoni” powalczą o prestiżowe trofeum. Zarówno podczas tego meczu, jak i poprzednich występów 23-latki w Sydney, kibice byli świadkami jej emocjonalnych reakcji, co na takich etapach rozgrywek jest dużą nowością. O tę zaskakującą zmianę dziennikarze zapytali wiceliderkę rankingu WTA na konferencji prasowej. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na antenie głównej Polsatu

     

    Reprezentacja Polski najpierw wygrała rywalizację w swojej grupie United Cup, pokonując Norwegię i Czechy, a następnie w ćwierćfinale pewnie ograła Wielką Brytanię, wygrywając 3:0. “Biało-Czerwoni” w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego poszli za ciosem, nie dając większych szans Kazachstanowi.Najpierw cenny punkt wywalczył Hubert Hurkacz, który pokonał 6:3, 6:2 Aleksandra Szewczenko, a następnie do akcji wkroczyła Iga Świątek. Wiceliderka rankingu WTA zmierzyła się z Jeleną Rybakiną, która w pierwszym secie postawiła jej twarde warunki – o losach partii zdecydował dopiero tie-break.

     

    Górą była 23-latka z Raszyna, która później postawiła “kropkę nad i”, wygrywając drugiego seta 6:4 i pieczętując awans Polaków do finału. “Dzieła” dopełnili Maja Chwalińska i Jan Zieliński, pewnie wygrywając spotkanie mikstowe.Świątek bohaterką, a show skradła Chwalińska. Kamera nagrała, co się stało w boksie Iga Świątek pokonała Rybakinę. Później mówiła o emocjachŚwiątek pierwszego wywiadu udzieliła bezpośrednio po swoim meczu, już na początku wypowiedzi zwracając uwagę, że po raz pierwszy w karierze pokonała Rybakinę na szybkiej nawierzchni. “To wiele dla mnie znaczy” – podkreśliła.

     

    Już po zakończeniu wszystkich meczów w ramach potyczki z Kazachstanem, Świątek i Hurkacz pojawili się na konferencji prasowej. Tam Polce zadano pytanie o zmianę, jaka zaszła niedawno w jej reakcjach. Dziennikarze zauważyli bowiem, że ta do tej pory w meczach, które nie są finałami, nie pokazywała tak wielu emocji po zdobyciu punktów czy po wygraniu spotkania. A w Sydney często bardzo ekspresyjnie reagowała na udane zagrania czy końcowe zwycięstwo.”Szczerze mówiąc, przez ostatnie dwa lata większość moich zwycięstw nie była zaskoczeniem dla mnie. Teraz to też nie jest, ale pamiętam, że w 2022 roku każdy ćwierćfinał był niesamowitym osiągnięciem, a w zeszłym roku, do ćwierćfinału podchodziłam na zasadzie – okej, ale muszę zrobić więcej” – zaczęła tłumaczyć Polka.

     

    Jak zaznaczyła Świątek, duży wpływ na jej reakcje ma też fakt, że gra dla drużyny, a nie tylko dla siebie. “Czuję się z tym wszystkim dobrze, czuję, że te emocje popychają mnie do przodu” – skwitowała.Reprezentacja Polski w finale United Cup, który rozpocznie się w niedzielę 5 stycznia o godz. 7:30 czasu polskiego, zagra ze Stanami Zjednoczonymi lub Czechami. Transmisja z tego wydarzenia będzie dostępna w Polsacie, a na relację tekstową na żywo zapraszamy do Interii.