Category: Disclaimer

  • Świat w szoku po sensacji w Australian Open. Doprowadził rywala do furii. “Przerażające”

    Świat w szoku po sensacji w Australian Open. Doprowadził rywala do furii. “Przerażające”

    14 stycznia 2025 r. na kortach Australian Open zaczęła się nowa era tenisa – przekonują eksperci. Era, którą zdominuje Joao Fonseca. 18-latek z Brazylii rozegrał pierwszy w życiu mecz w Wielkim Szlemie. Pierwszy z zawodnikiem najlepszej dziesiątki ATP. Pokonał Andrieja Rublowa bez straty seta 7:6(1), 6:3, 7:6(5). Wielkiego rywala doprowadził do furii. “Prawdopodobnie najlepszy debiut wielkoszlemowy w historii” – piszą dziennikarze, którzy widzieli na własne oczy Rogera Federera, Rafaela Nadala czy Novaka Djokovicia. Zachwytom nie ma granic.

    Joao Fonseca nie jest przyszłością, jest teraźniejszością” – pisze Bastien Fachan, autor książki “Wielka trójka”, której bohaterami byli Federer, Nadal i Djoković. Andriej Rublow nie miał na brazylijskiego dzieciaka żadnego sposobu. Doprowadzony do szału rzucał rakietą i krzyczał. Nie wygrał nawet seta.

    18-letni Brazylijczyk wygrał 14 kolejnych meczów, w tym dziewięć bez straty choćby jednego seta. I póki rywalizował z rówieśnikami, w mniejszych turniejach, albo w eliminacjach Australian Open, można było patrzeć na to z dystansem. We wtorek w Melbourne – grając pierwsze w życiu spotkanie w turnieju Wielkiego Szlema – pokonał jednak rozstawionego z numerem dziewiątym Andrieja Rublowa.18-letni Brazylijczyk wygrał 14 kolejnych meczów, w tym dziewięć bez straty choćby jednego seta. I póki rywalizował z rówieśnikami, w mniejszych turniejach, albo w eliminacjach Australian Open, można było patrzeć na to z dystansem. We wtorek w Melbourne – grając pierwsze w życiu spotkanie w turnieju Wielkiego Szlema – pokonał jednak rozstawionego z numerem dziewiątym Andrieja Rublowa.

    Nie był Joao dziś tylko niesamowity… był hipnotyzujący. To prawdopodobnie najlepszy debiut w całej historii Wielkich Szlemów” – piszą autorzy jednego z największych tenisowych kont na portalu X, “The Tennis Letter”.

    Piszą i od razu przedstawiają argumenty. 181 km na godz. – forhend z taką prędkością posłał w wielkoszlemowym debiucie Fonseca. W tegorocznym Australian Open nikt jeszcze nie miał takiego wyniku. “Takie rzeczy w wieku 18 lat… To akurat przerażające” – czytamy.

    Fonseca to dopiero drugi tenisista od 1973 r., który w wielkoszlemowym debiucie pokonał rywala z dziesiątki ATP. Ale nazwisko zawodnika, z którym dzieli to osiągnięcie, może być akurat przestrogą. Mario Ancić pokonał Rogera Federera w pierwszej rundzie Wimbledonu 2002 r., a później nie dorósł do gigantycznych oczekiwań. Chorwat najwyżej dotarł do siódmego miejsca w rankingu.

    Nie ma jednak wątpliwości, że Fonseca jest talentem pokoleniowym. Duże firmy odkryły go znacznie wcześniej. W ten sposób Brazylijczyk znalazł się w jednej ekipie z… Igą Świątek. Oboje mają kontrakty z firmą “On”, firmowaną przez samego Rogera Federera. A kto jak kto, ale on oko do talentów na pewno ma.

    Nie było źle – powiedział po wygranej z Rublewem Joao Fonseca, czym rozbawił australijską publiczność. W drugiej rundzie czeka go mecz z 29-latkiem z Włoch, Lorenzo Sonego

  • “Z emerytury na szczyt: Niewiarygodna podróż Szczęsnego w Barcelonie, która pokonała wszelkie przeciwności losu”

    “Z emerytury na szczyt: Niewiarygodna podróż Szczęsnego w Barcelonie, która pokonała wszelkie przeciwności losu”

    “Z emerytury na szczyt: Niewiarygodna podróż Szczęsnego w Barcelonie, która pokonała wszelkie przeciwności losu”

    Wojciech Szczęsny, polski bramkarz znany z charyzmatycznej osobowości i niezwykłych interwencji, niedawno opowiedział o swojej historii, tak dramatycznej, że wydaje się wyjęta prosto z hollywoodzkiego filmu. W szczerym i emocjonalnym wywiadzie Szczęsny podzielił się swoją podróżą pełną wzlotów i upadków – od momentu, gdy stał na krawędzi sportowej emerytury, aż po zdobycie swojego pierwszego trofeum jako zawodnik Barcelony. Jego historia to świadectwo wytrwałości, odwagi i niezłomnego dążenia do wielkości, nawet w obliczu najtrudniejszych wyzwań.

    Plaże i pola golfowe Marbelli

    Jeszcze kilka miesięcy temu życie Szczęsnego wyglądało zupełnie inaczej. 33-letni bramkarz cieszył się spokojnym życiem emeryta, z dala od intensywnego blasku reflektorów świata futbolu. Wspominając ten czas, Szczęsny powiedział: „We wrześniu byłem emerytowanym piłkarzem. Cieszyłem się życiem na plażach i polach golfowych Marbelli.” Dla kogoś, kto spędził lata w rywalizacji na najwyższym poziomie, mogło się to wydawać spokojnym zakończeniem bogatej kariery.

    Jednak los miał dla niego inne plany. Podczas gdy wielu sportowców zmaga się z dostosowaniem do życia po zakończeniu kariery, Szczęsny nie był gotów, by jego historia zakończyła się w tym momencie.

    Druga szansa na największej scenie świata

    Zaledwie cztery miesiące później Szczęsny znalazł się w sytuacji, o której nigdy wcześniej nie marzył. „Mogłem zagrać w meczu, który wcześniej mogłem oglądać tylko w telewizji albo grać na FIFA” – wyznał. Oferta dołączenia do Barcelony pojawiła się niespodziewanie, ale Szczęsny wykorzystał ją w pełni, zdeterminowany, by udowodnić, że wciąż jest w stanie rywalizować na najwyższym poziomie.

    Jednak wejście na legendarny Camp Nou nie obyło się bez wyzwań. Szczęsny doskonale zdawał sobie sprawę z presji i oczekiwań związanych z noszeniem koszulki Blaugrany. Mimo to był zdecydowany: „Nigdy nie miałem zamiaru ukrywać się i grać ze strachem przed podejmowaniem trudnych decyzji i ryzyka.”

    Czerwona kartka, która wstrząsnęła światem

    Dla Szczęsnego odwaga zawsze była mieczem obosiecznym. Jego odważne podejście do gry bramkarza przynosiło mu zarówno pochwały, jak i krytykę. Ta bezkompromisowość ujawniła się podczas kluczowego meczu, kiedy to kontrowersyjna decyzja sędziego zakończyła się pokazaniem mu czerwonej kartki.

    Choć niektórzy mogliby uznać ten incydent za kosztowny błąd, Szczęsny widzi to inaczej. „Można pomyśleć, że to właśnie ta postawa spowodowała moją czerwoną kartkę. Wolę jednak myśleć, że to właśnie dzięki tej postawie znalazłem się w miejscu, w którym jestem teraz” – wyjaśnił.

    Triumf, który zapadnie w pamięć

    Pomimo przeciwności losu determinacja Szczęsnego i – jak sam to określa – „czasami nierozsądna odwaga” opłaciły się w spektakularny sposób. Jego występy odegrały kluczową rolę w sukcesie Barcelony, co zaowocowało zdobyciem przez drużynę ważnego trofeum – pierwszego w nowym rozdziale kariery Szczęsnego jako zawodnika Blaugrany.

    Podsumowując to osiągnięcie, Szczęsny podzielił się ważną lekcją życiową: „Życie bez strachu czasami może cię zranić, ale uwierz mi, w zamian dostajesz niesamowitą przygodę!”

    Dziedzictwo nieustraszonego futbolu

    Podróż Szczęsnego z nasłonecznionych plaż Marbelli na pełne emocji trybuny

     

  • Konflikt Roberta Lewandowskiego w reprezentacji. “Mentalnie już go nie ma”

    Konflikt Roberta Lewandowskiego w reprezentacji. “Mentalnie już go nie ma”

     

    EkstraklasaEKSTRAKLASA

    Reprezentacja Polski

    REPREZENTACJA POLSKI

    Liga Mistrzów

    LIGA MISTRZÓW

    LaLiga

    LALIGA

    Premier League

    PREMIER LEAGUE

    Bundesliga

    BUNDESLIGA

    Serie A

    SERIE A

    Ligue 1

    LIGUE 1

    Liga Europy

    LIGA EUROPY

    Liga Konferencji

    LIGA KONFERENCJI

    1. Liga

    1. LIGA

    Puchar Polski

    PUCHAR POLSKI

    Puchar Tymbarku

    PUCHAR TYMBARKU

    LIGA NARODÓW

    TRANSFERY

    ELIMINACJE MŚ

    ELIMINACJE ME

    POLACY ZA GRANICĄ

    INNE LIGI

    AMPFUTBOL

    FUTSAL

    BEACH SOCCER

    Prześwietlenie

    PRZEŚWIETLENIE

    W cieniu sportu

    W CIENIU SPORTU

    PRZEGLĄD SPORTOWYPIŁKA NOŻNAREPREZENTACJA POLSKIKONFLIKT ROBERTA LEWANDOWSKIEGO W REPREZENTACJI. “MENTALNIE JUŻ GO NIE MA”

    Konflikt Roberta Lewandowskiego w reprezentacji. “Mentalnie już go nie ma”

    Marek Wawrzynowski

    Marek Wawrzynowski

    14 stycznia 2025, 10:50

     

    ZUMA / newspix.pl ZUMA / newspix.pl (Foto: ZUMA / newspix.pl)

    To jest

    treść premium

    dostępna w ramach pakietu

    — Kiedyś to już powiedziałem i zostało to skomentowane przez obóz Roberta, więc tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że mam rację — mówi nam Marek Koźmiński, wskazując jasno, że Lewandowski i Michał Probierz są skonfliktowani w kadrze. Były reprezentant kraju odczarowuje zresztą całą polską piłkę. Probierz? Aktor. Kadencja Cezarego Kuleszy? Kompromitacja, ponadto wywalczona przy pomocy Jacka Kurskiego. Jednak Koźmiński mówi nam więcej, ujawnia sprawy ze środka PZPN. Między innymi tę związaną z Otwockiem. – PZPN nigdy nie miał praw do tej ziemi. […] Jeszcze może być z tego smród, jeśli ktoś powęszy – słyszymy.

     

    Marek Koźmiński przegrał wybory na stanowisko prezesa PZPN z Cezarym Kuleszą. – One były podszyte wątkiem politycznym. Dlaczego prezes Jacek Kurski zrzucił z anteny publiczną debatę kandydatów? – wskazuje. To dopiero początek jego szeroko zakrojonej krytyki pod adresem aktualnego szefa związku

    Dostaje się też postaciom z samej kadry. – Lewandowski to jest piłkarz taki jak Messi czy Ronaldo, jest centralną postacią. Z kolei Michał Probierz gdzie nie był, zawsze kasował wyrazistych zawodników, musiał być “bossem”

    Koźmiński podnosi, że “mentalnie Lewandowskiego już nie ma” w kadrze. I to ma nie być pierwszy problem. Słyszymy o konfliktach. Nie tylko ze szkoleniowcem, ale i z “grupą Błaszczykowskiego”. – Ten układ się wypalił. Niszczył drużynę od środka

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    W tym wywiadzie z Markiem Koźmińskim przeczytasz o: gasnącym w kadrze Robercie Lewandowskim, jego konfliktach, gigantycznych pieniądzach w PZPN i zablokowanym pomyśle Zbigniewa Bońka, błędach jego i jego następcy Cezarego Kuleszy, najlepszym i jednocześnie nieoczekiwanym kandydacie na stanowisko szefa polskiej piłki.

  • Koniec Polaka w Australian Open już w pierwszej rundzie. A i tak powinniśmy być dumni

    Koniec Polaka w Australian Open już w pierwszej rundzie. A i tak powinniśmy być dumni

    Miesiące walki o dobre imię. Powrót na korty i w końcu wymarzony awans do turnieju wielkoszlemowego, pierwszy raz od 2022 r. Bardzo obiecujący początek starcia, trzymający w takim napięciu. I w końcu przegrana w Australian Open w sporej mierze nie tylko z rywalem. Świetnym doświadczeniem było patrzenie, jak Kamil Majchrzak po takich zawirowaniach wchodzi na kort w Melbourne. I tym bardziej bolesny jest fakt, że w pierwszym i drugim secie został przełamany tylko wówczas, gdy miał wyraźne problemy zdrowotne i potrzebni byli fizjoterapeuci. Polak przegrał z Pablo Carreno Bustą 4:6, 4:6, 3:6.

    Kamil Majchrzak ostatni raz w Australian Open zagrał w styczniu 2022 r. Pod koniec tego samego roku został zawieszony na 13 miesięcy za wykryty w organizmie zakazany środek. Tegoroczny występ w Melbourne niezależnie od wyniku był dla niego wydarzeniem przez wielkie “W” – powrotem na najwyższy poziom po latach walki
    W pierwszej rundzie Polak mierzył się z Pablo Carreno Bustą, byłą “dziesiątką” ATP, dziś graczem sklasyfikowanym na 182. miejscu rankingu. W pierwszych dwóch setach piotrkowianin marnował świetne szanse, a do tego został dwukrotnie przełamany, gdy miał wyraźne problemy z szyją
    W trzecim secie starszemu z zawodników znów wystarczyło jedno przełamanie, aby zwyciężyć i tym samym zakończyć udział Majchrzaka w całym turnieju. A jednak na tym nie poprzestał i wygrał jeszcze bardziej zdecydowanie
    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
    Dla Kamila Majchrzaka trwające Australian Open jest niczym sen. 28-letni tenisista pod koniec 2022 r. został zawieszony za doping. Jego kariera wisiała na włosku, ale po siedmiu miesiącach wygrał batalię o dobre imię. Zanieczyszczoną odżywkę stosował nieświadomie, a karę skrócono z 48 do 13 miesięcy.

    Mimo wszystko Polak musiał rozpoczynać karierę niemal od zera. W 2024 r. przebijał się przez najmniejsze turnieje, by krok po kroku odbudowywać utracony ranking (najwyżej notowany był w lutym 2022 r. — 75. miejsce).Mimo wszystko Polak musiał rozpoczynać karierę niemal od zera. W 2024 r. przebijał się przez najmniejsze turnieje, by krok po kroku odbudowywać utracony ranking (najwyżej notowany był w lutym 2022 r. — 75. miejsce).

    Majchrzak do touru wrócił z takim impetem, że łącznie w poprzednim roku wygrał sześć turniejów, a sezon zakończył z bilansem 63-19. Zaskoczył nawet siebie, gdy latem zapewnił sobie udział w kwalifikacjach US Open. Co prawda do głównego turnieju wówczas nie awansował, ale przegrał dopiero w decydującym meczu.

    Zobacz też: Iga Świątek. Kurs 300.00 na półfinał Australian Open!
    W nowym sezonie już odrobił lekcję. Przez kwalifikacje w Melbourne przebrnął z sukcesem, a w pierwszej rundzie we wtorek mierzył się z Pablo Carreno Bustą. 33-letni Hiszpan najlepsze lata ma już dawno za sobą, ale w przeszłości był sklasyfikowany nawet na 10. miejscu w rankingu ATP.

    Ma znacznie większe doświadczenie wielkoszlemowe od Majchrzaka. Dotarł m.in. do półfinału US Open, dwóch ćwierćfinałów Roland Garros, a w Australian Open trzykrotnie meldował się w czwartej rundzie. Ciekawostką jest fakt, że wcześniej z Polakiem nigdy nie wygrał. Mierzyli się ze sobą dwukrotnie i za każdym razem górą był nasz tenisista.

    Polecamy: Hubert Hurkacz poznał kolejnego rywala. Już raz z nim przegrał
    Niewykorzystane szanse, a potem zrobiło się groźnie
    Już pierwsze gemy, ba, nawet pierwsze piłki starcia pokazywały, że to może być mecz na styku. Niewiele błędów, mocne serwisy – zwłaszcza Hiszpana, co sprawiało duże problemy młodszemu rywalowi, świetne tempo. Wszystko to było na liście już przy stanie 2:2, a przecież to był dopiero początek.

    Zobacz też: Iga Świątek. Kurs 300.00 na półfinał Australian Open!
    W nowym sezonie już odrobił lekcję. Przez kwalifikacje w Melbourne przebrnął z sukcesem, a w pierwszej rundzie we wtorek mierzył się z Pablo Carreno Bustą. 33-letni Hiszpan najlepsze lata ma już dawno za sobą, ale w przeszłości był sklasyfikowany nawet na 10. miejscu w rankingu ATP.

    Ma znacznie większe doświadczenie wielkoszlemowe od Majchrzaka. Dotarł m.in. do półfinału US Open, dwóch ćwierćfinałów Roland Garros, a w Australian Open trzykrotnie meldował się w czwartej rundzie. Ciekawostką jest fakt, że wcześniej z Polakiem nigdy nie wygrał. Mierzyli się ze sobą dwukrotnie i za każdym razem górą był nasz tenisista.

    Polecamy: Hubert Hurkacz poznał kolejnego rywala. Już raz z nim przegrał
    Niewykorzystane szanse, a potem zrobiło się groźnie
    Już pierwsze gemy, ba, nawet pierwsze piłki starcia pokazywały, że to może być mecz na styku. Niewiele błędów, mocne serwisy – zwłaszcza Hiszpana, co sprawiało duże problemy młodszemu rywalowi, świetne tempo. Wszystko to było na liście już przy stanie 2:2, a przecież to był dopiero początek.

    Później tak jeden, jak i drugi gracz musieli bronić break pointów, do stanu 3:3 Carreno Busta aż trzy razy wyszedł z takiej wymiany obronną ręką. Polak zdecydowanie mógł żałować straconych szans. Zwłaszcza w kontekście wydarzeń od stanu 3:4.

    Od tego momentu do końca seta Polak wygrał zaledwie trzy piłki i już wówczas można było mieć obawy o to, czy problem leży po stronie sportowej, czy zdrowotnej. Potwierdzenie przyszło już na początku drugiego seta, kiedy na twarzy Majchrzaka zaczęły pojawiać się wyraźne grymasy, komentatorzy zaczęli przebąkiwać o potrzebie wezwania fizjoterapeuty. 29-latek wskazywał na swoją szyję.

    Dwa pierwsze gemy drugiego seta wygrali podający, ale następnie nasz zawodnik został przełamany i do gry wkroczyli fizjoterapeuci. To były bardzo niepokojące obrazki – chodziło o odcinek szyjny kręgosłupa. Majchrzak leżał na korcie, masaże trwały kilka minut. Wrócił do gry i jeszcze przez jakiś czas widać było, że boi się ruszać samą szyją, to wywoływało ruchy całego ciała. A jednak bronił swoich podań i wchodził na coraz wyższy poziom. Dał nadzieję.

    Tym większą, że przy stanie 5:4 miał dwa break pointy i realnie mógł wrócić do meczu. Był w gazie. Komentujący to starcie w Eurosporcie Tomasz Smokowski rzucił w eter: czy Hiszpan ma w Australii jakąś rodzinę, że tak bardzo pomagają mu ściany? Bo właśnie w tych najtrudniejszych momentach Carreno Busta wchodził na swój najwyższy poziom i nie dawał sobie zrobić krzywdy. Tak jak i pierwszego, drugiego seta wygrał 6:4.

    Trzeci set pokazał całą prawdę
    Dopiero w trzecim secie Polak został przełamany bez wcześniejszych break pointów po swojej stronie albo bez widocznych problemów zdrowotnych. Prawie dwie godziny wyrównanego pojedynku i w decydującej partii Hiszpan zaczął dominować mocą i doświadczeniem. Od przełamania na 3:2 musiał tylko utrzymać swój serwis i zameldować się w kolejnej rundzie. Tam czekał już mocny Ben Shelton (20. ATP), który w trzech długich setach rozprawił się z rodakiem Brandonem Nakashimą 7:6(3), 7:5, 7:5.

    33-latek jednak na tym nie poprzestał i zamknął mecz w najlepszy możliwy dla siebie sposób – przełamał rywala w gemie decydującym o zwycięstwie, jednocześnie był to jedyny set z dwoma przełamaniami. Za zwycięzcą stały doświadczenie i turniejowy dryg, obycie. Nam pozostaje cieszyć się z powrotu Kamila Majchrzaka na wielkoszlemową arenę.

     

  • Skandal na Australian Open! Miedwiediew przekroczył granicę na korcie

    Skandal na Australian Open! Miedwiediew przekroczył granicę na korcie

    Daniił Miedwiediew trzykrotnie występował w finale Australian Open. Ostatni raz miało to miejsce w zeszłym roku, kiedy przegrał z Jannikiem Sinnerem. Nie bez powodu Rosjanin w obecnej edycji był uznawany za jednego z głównych kandydatów do końcowego triumfu. Tymczasem… prawie odpadł już w pierwszej rundzie! Jego sensacyjnym pogromcą mógł stać się 418. zawodnik rankingu ATP Kasidit Samrej. Miedwiediew momentami po prostu wychodził z siebie, przez co zachowywał się karygodnie.

     

    W ostatnich latach Daniił Miedwiediew to jeden z najlepszych tenisistów w całym tourze. Pod koniec lutego 2022 roku wskoczył na fotel lidera rankingu ATP. Regularnie dochodził do finałów turniejów wielkoszlemowych, a w 2021 roku wygrał US Open, pokonując Novaka Djokovicia. W zeszłym sezonie podczas finału Australian Open prowadził z Jannikiem Sinnerem już 2:0 w setach. aby ostatecznie przegrać mecz o tytuł. Było to jegoDaniił Miedwiediew trzykrotnie występował w finale Australian Open. Ostatni raz miało to miejsce w zeszłym roku, kiedy przegrał z Jannikiem Sinnerem. Nie bez powodu Rosjanin w obecnej edycji był uznawany za jednego z głównych kandydatów do końcowego triumfu. Tymczasem… prawie odpadł już w pierwszej rundzie! Jego sensacyjnym pogromcą mógł stać się 418. zawodnik rankingu ATP Kasidit Samrej. Miedwiediew momentami po prostu wychodził z siebie, przez co zachowywał się karygodnie.go

  • Żona Wojciecha Szczęsnego reaguje na jego wpis. Ależ słowa

    Żona Wojciecha Szczęsnego reaguje na jego wpis. Ależ słowa

    Za faul na Kylianie Mbappe Wojciech Szczęsny dostał czerwoną kartkę i w 56. minucie musiał opuścić boisko w swoim pierwszym El Clasico. Teraz zabrał głos w sprawie tych wydarzeń. Na słowa bramkarza zareagowała jego żona. “Dla mnie ogromna inspiracja, niesamowita odwaga. Jesteśmy z ciebie dumni kochanie… Zawsze” — napisała w sieci Marina Łuczenko-Szczęsna.

     

    FC Barcelona wygrała z Realem Madryt 5:2 w finale Superpucharu Hiszpanii. Mecz w pierwszym składzie rozpoczęło dwóch Polaków: Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. W 56. minucie spotkania bramkarz musiał opuścić boisko. Dostał bowiem czerwoną kartkę za faul na Kylianie Mbappe. Dwa dni po spotkaniu Szczęsny zabrał głos w sprawie wydarzeń na boisku.

     

    Wojciech Szczęsny przerwał milczenie po meczu z Realem Madryt. Żona bramkarza zareagowała na jego słowa

    “Tak, podjąłem złą decyzję i zostałem wyrzucony z boiska w moim pierwszym El Clasico! Tak, to nie jest szczególnie miłe uczucie. Ale doświadczenie pozwala mi spojrzeć na sprawy z innej perspektywy. We wrześniu przeszedłem na piłkarską emeryturę i cieszyłem się życiem na plażach i polach golfowych Marbelli. Cztery miesiące później mogłem zagrać w meczu, który wcześniej mogłem tylko oglądać w telewizji lub rozgrywać w FIFĘ. I nigdy nie zamierzałem się ukrywać i grać w tę grę, bojąc się podejmowania trudnych decyzji i ryzyka. Można by pomyśleć, że to właśnie ta postawa spowodowała moją czerwoną kartkę. Wolę myśleć, że to właśnie ta postawa doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz i to dzięki mojej czasami nierozsądnej odwadze mogę teraz cieszyć się moim pierwszym trofeum jako zawodnik Barcelony! Życie bez strachu może cię czasem zranić, ale uwierz mi, w zamian dostajesz niesamowitą przygodę! Kocham tę grę!” —

     

    Na wpis bramkarza zareagowała jego żona. Marina Łuczenko-Szczęsna udostępniła na swoim instagramowym profilu publikację męża i zwróciła się do niego.

     

     

    Dla mnie ogromna inspiracja, niesamowita odwaga. Jesteśmy z ciebie dumni kochanie… Zawsze” — napisała wokalistka

  • Tak Szczęsny tłumaczy się z czerwonej kartki w El Clasico. Padły mocne słowa Hubert Rybkowski

    Tak Szczęsny tłumaczy się z czerwonej kartki w El Clasico. Padły mocne słowa Hubert Rybkowski

    Wojciech Szczęsny, bramkarz FC Barcelony, odniósł się do sytuacji z finału Superpucharu Hiszpanii, w którym jego zespół pokonał Real Madryt 5:2. W 56. minucie meczu Szczęsny otrzymał czerwoną kartkę za faul na Kylianie Mbappé, co zmusiło go do opuszczenia boiska.

     

    Po meczu polski bramkarz skomentował to zdarzenie na swoim profilu na Instagramie: “Tak, podjąłem złą decyzję i zostałem odesłany z boiska w moim pierwszym El Clasico! Tak, to nie jest szczególnie miłe uczucie. Ale doświadczenie pozwala mi spojrzeć na sprawy z innej perspektywy”.

     

    Szczęsny przypomniał również o swojej niedawnej decyzji o zakończeniu kariery we wrześniu 2024 roku i powrocie do gry w styczniu 2025 roku: “We wrześniu przeszedłem na piłkarską emeryturę i cieszyłem się życiem na plażach i polach golfowych Marbelli. 4 miesiące później mogłem zagrać w grę, którą wcześniej mogłem tylko oglądać w telewizji lub grać w Fifę”.

     

    Podkreślił również, że jego odwaga i chęć podejmowania ryzyka doprowadziły go do obecnej sytuacji: “Wolę myśleć, że to właśnie ta postawa doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz i to dzięki mojej czasami nierozsądnej odwadze mogę teraz cieszyć się moim pierwszym trofeum jako zawodnik Barcelony! Życie bez strachu może cię czasem zranić, ale uwierz mi, w zamian dostajesz niesamowitą przygodę! Kocham tę grę!”.

     

    Mimo osłabienia po czerwonej kartce dla Szczęsnego, FC Barcelona zdołała utrzymać przewagę i zdobyć Superpuchar Hiszpanii. W finale Robert Lewandowski zanotował asystę i strzelił gola, przyczyniając się do zwycięstwa swojego zespołu.

     

     

     

     

  • Jedna decyzja z tej nocy i u Igi Świątek w AO zmieniło się wszystko. Na lepsze!

    Jedna decyzja z tej nocy i u Igi Świątek w AO zmieniło się wszystko. Na lepsze!

    Nocne wydarzenia w Australian Open sprawiły, że droga Igi Świątek w pierwszych meczach turnieju wydaje się znacznie łatwiejsza, niż jeszcze kilka godzin wcześniej. Najpierw z turniejem niespodziewanie pożegnała się Jekaterina Aleksandrowa, która uległa Emmie Raducanu. Potem wycofała się Anna Kalinska. Te dwa zdarzenia sprawiają, że sytuacja wiceliderki rankingu wydaje się nieporównywalnie korzystniejsza. Tego samego nie można powiedzieć o drodze Aryny Sabalenki.

     

    Najgroźniejszymi potencjalnymi przeciwniczkami dla Igi Świątek na jej drodze do sukcesu w Australian Open w pierwszym tygodniu turnieju miały być Anna Kalinska oraz Jekaterina Aleksandrowa. Rosjanki w ciągu kilkudziesięciu minut pożegnały się jednak z turniejem. Pierwsza uległa Emmie Raducanu, a druga wycofała się przed meczem z Kimberly Birrell. W ten sposób Świątek jest już pewna, że nie zmierzy się z dwiema rozstawionymi rywalkami.

     

    A to, w połączeniu z poniedziałkową wpadką Wiktorii Azarenki, oznacza, że Polka straciła najgroźniejsze rywalki na drodze do awansu do ćwierćfinału. To nie oznacza oczywiście, że nie czekają jej żadne problemy, bo te mogą pojawić się w każdym kolejnym spotkaniu. Nie ulega jednak wątpliwości, że w obliczu niespodziewanych wydarzeń z tej nocy droga naszej tenisistki do ćwierćfinału wygląda na znacznie łatwiejszą, niż jeszcze kilka godzin wcześniej.

     

    Biorąc pod uwagę to, co stało się w nocy z poniedziałku na wtorek, potencjalna droga Igi Świątek do ćwierćfinału wygląda tak:

     

    I runda: Katerina Siniakova 6:3, 6:4

    II runda: Rebecca Sramkova

    III runda: Emma Raducanu LUB Amanda Anisimova

    IV runda: Eva Lys LUB Varvara Gracheva LUB Jacqueline Cristian LUB Lucia Bronzetti

    Nie ma oczywiście mowy o lekceważeniu którejkolwiek z przeciwniczek Świątek, jednak los sprawił, że drabinka Polki wydaje się teraz wyraźnie łatwiejsza, przynajmniej do meczu o półfinał. W nim czekać może znacznie trudniejsza rywalka, na przykład Emma Navarro, Daria Kasatkina lub Ons Jabeur. Dopiero w meczu o finał Świątek mogłaby zmierzyć się z Jeleną Rybakiną.

     

    Zobacz także: Cały świat mówił o sensacji w Australian Open. Nie wierzył nawet sędzia

    Z podobnej sytuacji w pierwszych rundach Australian Open nie może cieszyć się Aryna Sabalenka. Liderka rankingu będzie niewątpliwą faworytką każdego ze swoich spotkań rozgrywanych w Melbourne, w końcu nie przegrała tu od 2022 r. Na jej drodze stanąć jednak mogą znacznie trudniejsze rywalki.

    Aryna Sabalenka musi być czujna

    W przypadku pierwszej rakiety świata potencjalna droga do ćwierćfinału zapowiada się znacznie trudniej. I co ciekawe, na jej drodze jak najbardziej może stanąć rozstawiona przeciwniczka, w tym… Magdalena Fręch. Polka potrzebowałaby jednak wyrównania znakomitego wyniku sprzed roku, jakim byłby awans do czwartej rundy imprezy w Melbourne.

     

    I runda: Sloane Stephens 6:3, 6:2

    II runda: Jessica Bouzas Maneiro

    III runda: Tatjana Maria LUB Clara Tauson

    IV runda: Magdalena Fręch (23) LUB Anna Blinkowa LUB Moyuka Uchijima LUB Mirra Andriejewa (14)

    W tym przypadku należy patrzeć nie tylko na obie rozstawione zawodniczki, ale też na Clarę Tauson, która wydaje się faworytką do zwycięstwa nad Niemką. Młoda Dunka wygrała niedawny turniej w Auckland i jest w znakomitej formie, co chciałaby potwierdzić w starciu z pierwszą rakietą świata.

     

    Podsumowując: po dzisiejszych wynikach w Melbourne droga Igi Świątek do meczu o półfinał wygląda na znacznie łatwiejszą. To nie oznacza jednak, że istotnie będzie łatwo. Ewentualne spotkanie trzeciej rundy zapowiada się szalenie ciekawie. Oczywiście najpierw trzeba uporać się z Rebeccą Sramkovą, co też wcale nie musi być spacerkiem.

     

    Australian Open trwa od ostatniej niedzieli i zakończy się dopiero pod koniec przyszłego tygodnia. Panie wystąpią w finale w sobotę 25 stycznia.

     

     

  • Australian Open: Elena Rybakina wins dominant in 1R but without Stefano Vukov in box

    Australian Open: Elena Rybakina wins dominant in 1R but without Stefano Vukov in box

    Elena Rybakina, the world number six and 2022 Wimbledon champion, commenced her Australian Open campaign with a commanding 6-1, 6-1 victory over 16-year-old Australian wildcard Emerson Jones. Rybakina’s powerful serve was on full display, delivering 11 aces and effectively neutralizing the three break points she faced.

     

    Notably absent from Rybakina’s player box was her former coach, Stefano Vukov. The Women’s Tennis Association (WTA) has provisionally suspended Vukov pending an investigation into alleged breaches of its code of conduct, preventing him from receiving accreditation for the tournament.

     

    Rybakina has publicly supported Vukov, stating, “I have never made any complaints… I always said that he never mistreated me.” She has expressed a desire to reintegrate Vukov into her coaching team. In the interim, Rybakina has enlisted Goran Ivanisevic, former coach of Novak Djokovic, on a trial basis for the duration of the Australian Open.

     

    Despite the off-court distractions, Rybakina maintained focus during her first-round match, efficiently dispatching Jones in a contest characterized by brief rallies and dominant serving. She acknowledged Jones’s potential, remarking, “I think she has a good future.”

     

    Looking ahead, Rybakina is set to face American wildcard Iva Jovic in the second round. As the tournament progresses, attention will be divided between her on-court performance and the ongoing situation regarding her coaching arrangements.

     

     

     

     

  • Tak pokazali mecz Igi Świątek w Australian Open. “Co to jest?”

    Tak pokazali mecz Igi Świątek w Australian Open. “Co to jest?”

    Tak pokazali mecz Igi Świątek w Australian Open. “Co to jest?

     

    Kibice nie dowierzali, gdy zobaczyli kreskówkową wersję meczu Igi Świątek. Taka możliwość oglądania spotkania pierwszej rundy Australian Open z Czeszką Kateriną Siniakovą była dostępna na oficjalnym kanale YouTube turnieju. Organizatorzy w ten sposób omijają ograniczenia dotyczące praw do transmisji. Wcześniej podobne rozwiązanie zastosowała NBA.

     

    Na oficjalnym kanale YouTube Australian Open fani tenisa mogą oglądać niektóre mecze turnieju w zaskakującej formie. Zawodnicy, piłka, kort, a nawet całe otoczenie wokół jest przedstawione w kreskówkowy sposób. Tak był transmitowany m.in. mecz pierwszej rundy pomiędzy Igą Świątek i Czeszką Kateriną Siniakovą

     

    Iga Świątek na Australian Open jak z kreskówki. “Uwielbiam to”

    Kreskówkowe transmisje są dostępne na oficjalnym kanale YouTube Australian Open. W sieci pojawiły się posty, w których kibice dopytywali się, o co chodzi. “Co to jest?” — czytamy na profilu Out of Context Iga Świątek. “To jest lepsze niż prawdziwy mecz” — zauważył kibic w komentarzu pod postem.

     

    Z pomocą postanowił przyjść dziennikarz Bastien Fachan. “Australian Open nie posiada wszystkich praw do transmisji (co jest dość powszechne), więc transmitują mecze na żywo w wersji podobnej do gry Wii Tennis na YouTube — uwielbiam to” — napisał na portalu X, dołączając do wpisu kreskówkową wersję punktu meczowego z pojedynku Carlosa Alcaraza z Aleksandrem Szewczenko

     

    Kreskówkowe mecze staną się normą? Przed Australian Open zrobiła to NBA

    Wcześniej podobne rozwiązanie sprawdziła NBA, która w trakcie Świąt Bożego Narodzenia przeprowadziła pierwszą w historii animowaną transmisję spotkania. Wybór padł na starcie New York Knicks z San Antonio Spurs. Kreskówkowy mecz miał przyciągnąć przed ekrany młodszych widzów.

     

    Część zawodników obu ekip byli przedstawieni jako najbardziej znane postaci Disneya. Wśród nich znalazł się także Jeremy Sochan. W trakcie spotkania Polak, który miał tego wieczoru zielone włosy, ogłosił się Grinchem i zapowiedział, że zamierza ukraść święta.